czwartek, 25 maja 2017

Denise Hunter ''Taniec ze świetlikami''


Oryginalny tytuł: Dancing with Fireflies
Cykl: Chapel Springs (tom 2)
Wydawnictwo: Dreams 
Data wydania: 3 kwietnia 2017 rok 
Liczba stron: 384
Moja ocena: 8/10


''Chwile takie jak ta albo sprawiają, że oddalamy się od Boga, albo nasza wiara zapuszcza dzięki nim głębsze korzenie. To nasz wybór. Tak właśnie się dzieje, gdy napotykamy przeszkody, a Bóg jeden wie, ile ty masz za sobą trudności. To samo słońce, które spali roślinę o płytkich korzeniach, wzmocni taką, której korzenie sięgają głęboko. Mam nadzieję, że Ty będziesz tą drugą. Nic nie sprawi, że problemy znikną, albo że wszystko potoczy się idealnie, ale doda ci to spokoju i sił, by pokonać trudne czasy.''


Jade, upokorzona sytuacją, która wywiązała się między nią, a Beckettem, wyjeżdża do Chicago. Dziewczyna ma nadzieję zacząć nowe życie, w nowym miejscu. Jednak los ma dla Jade inne plany. Kobieta wraca do Chapel Springs. Samotna, w ciąży, bez żadnej pracy i dachu nad głową nie ma innego wyjścia jak powrót do rodzinnego miasteczka.

Daniel Dawson jest burmistrzem Chapel Springs. Jest bardzo związany z rodziną McKinley'ów. Wychował się razem z dziećmi tej rodziny i jest traktowany przez nich jak brat. Mężczyzna od lat jest zakochany w Jade, ale nigdy nie miał odwagi jej tego powiedzieć. Teraz, gdy kobieta powraca załamana i z tajemnicą, której nie może powiedzieć rodzicom, to Daniel ją wspiera. Jednak im więcej czasu przybywa w jej towarzystwie, tym bardziej jego uczucia rosną w siłę. Na domiar złego Jade oczekuje czegoś co złamie mu serce. Chce aby to Daniel pomógł jej odnaleźć odpowiedniego mężczyznę. Jednak czy mężczyzna będzie gotowy stracić miłość swojego życia?

Jade nie potrafi zrozumieć dlaczego iskrzy między nią, a Danielem. Przecież są dla siebie jak rodzeństwo!

Po przeczytaniu ''Boskiego lata'' wręcz nie mogłam się doczekać historii Jade. Denise Hunter potrafi napisać tak wspaniałe i ciepłe książki, że są dla mnie idealną formą relaksu po ciężkim dniu. ''Taniec ze świetlikami'' pochłonęłam w parę godzin i zdecydowanie wciąż mi było mało! Ta historia okazała się - jak dla mnie jeszcze lepsza od poprzedniej. To nie jest jedna z tych książek, w których akcja jest dynamiczna. Jednak wcale nie oznacza to, że jest gorsza! Autorka potrafi wykreować ciekawe postacie, które na swój sposób są wyjątkowe. Jade trochę mnie denerwowała. Jej podejście do mężczyzn nie podobało mi się i ocierało się o hipokryzję. Jednak uważam, że po tym co przeżyła zasługuje na szacunek, bo wiele kobiet w jej sytuacji by sobie nie poradziło.
Daniel, ach Daniel. Zdecydowanie lepsza postać od Becketta. Nie oznacza to, że jego postać mi się nie podobała, ale to Daniel jest facetem, którego bym mogła ''przygarnąć'' gdybym nie była mężatką. Ciepły, troskliwy i spokojny, oraz kochający całym sobą. Momentami zazdrościłam Jade, że kręci się koło niej taki mężczyzna, a momentami nie lubiłam jej za to, że przez nią cierpiał.
Co uwielbiam w tych książkach, to niesamowita więź jaka jest w rodzinie McKennley'ów. To jak siebie wspierają, dopingują sobie i się kochają jest takie niesamowite!

''Taniec ze świetlikami'' to ciepła, niesamowicie przypadająca do serca historia o miłości, przyjaźni i więziach rodzinnych. O tym, że czasem to, co najlepsze mamy tuż obok siebie i nie trzeba daleko szukać. Każdy z nas zasługuje na drugą szansę, ale aby ją dostać musimy wybaczyć najpierw sobie. Z tej całej powieści nauczyłam się, że to czego się najbardziej boimy, to pokochanie drugiego człowieka. Miłość to nie tylko motylki w brzuchu, czy szczęśliwe i beztroskie dni, ale również obawa przed stratą. Jednak czy poddając się temu lękowi robimy dobrze?

Nigdy bym nie pomyślała, że mogę pokochać takie książki, ale Denise Hunter zdecydowanie należy do moich ulubionych autorek. Za to, że ma tak lekkie pióro, które jednocześnie jest nabuzowane emocjami.

Za egzemplarz dziękuję:

środa, 24 maja 2017

PREMIEROWO Victoria Aveyard ''Królewska klatka''



Oryginalny tytuł: King's Cage
Cykl: Czerwona Królowa (tom 3)
Wydawnictwo: Otwarte, Moondrive
Data wydania: 24 maja 2017 rok 
Liczba stron: 560
Moja ocena: 7/10

''Nigdy nie rozumiałam chłopców i ich zabawek. Zwłaszcza tych, którzy kiedyś którąś stracili, bo oni trzymają się swoich własności dużo bardziej kurczowo.''

Po tym jak Mare oddała się w ręce Mavena, Szkarłatna Gwardia straciła nie tylko utalentowanego członka, ale również przyjaciółkę. Mare zdana na łaskę Króla nic nie może zrobić. Jej ciało i słowa od tej chwili nie należą już do niej. Jej życie, każdy jej oddech jest zdany na jego łaskę. 
Dziewczyna chociaż mieszka w luksusowych komnatach, jest zabawką w rękach króla, który jest ogarnięty przez obsesję i szaleństwo. Mare musi w samotności przeżywać ból, cierpienie i męczarnie. W szponach wspomnień rozlicza się ze swoimi decyzjami i zachowaniem. Najgorsze dla niej jest to, że wciąż widzi w Mavenie chłopca, którego stworzył by ją omamić. 
Maven ma swoje powody, by więzić dziewczynę. Jednym z nich jest wykorzystanie jej przeciwko swoim przyjaciołom. Chce za jej pomocą przyciągnąć Nowych na swoją stronę, a Szkarłatną Gwardię postawić w złych świetle. Pokazać, że jest dobrotliwym królem, który przyjmie ich pod swoją opiekę, a przyjaciele Mare to ogarnięci żądzą krwi mordercy. Mare pozbawiona swojej błyskawicy nie ma inne wyjścia, jak wziąć udział w prowadzonej przez króla gierce. Tym bardziej, że jeśli tego nie zrobi, Maven bez wahania zabije Nowych.
Bezwzględny i pozbawiony skrupułów król, zrobi wszystko, aby utrzymać się u władzy. Jednak dla Mavena nie będzie to łatwe. 



W trzeciej części serii ''Czerwona Królowa'' autorka wykorzystała również narracje ze strony Cameron i Evangeline.  

Dzięki Cameron mamy wgląd w działania Szkarłatnej Gwardii oraz w zachowanie Cala po utracie ukochanej. Jednak poznajemy również jej lęki. Przede wszystkim nie chce zostać bronią w rękach Gwardii, ale wie, że bez nich nie da samej rady uwolnić swojego brata bliźniaka. Cameron to odważna dziewczyna, pyskata i mająca swoje zdanie. Jednak z drugiej strony poznajemy ją jako osobę pełną lęku i zagubienia w obliczu swojej śmiercionośnej mocy. Jako jedyna nie stawia Mare na piedestał, ale pomimo niechęci do niej potrafi współczuć sytuacji w jakiej ta się znalazła.  

Jedną z ciekawych postaci stała się dla mnie sama Evangeline. Nie ukrywam, że na początku serii jej nie lubiłam. Zbyt pyszna, ambitna i zbyt Srebrna na współczucie, aby okazać ludzkie odruchy. Jednak o dziwo okazała się ciut inna. Może nie była to jakaś wielka metamorfoza, ale zrobiło mi się jej żal. Maven traktował ją na prawdę paskudnie, wszystko o czym marzyła się zaprzepaściło. Nawet ona pomimo pozycji jaką zajmowała nie miała zbyt wiele do powiedzenia. Nawet ona żyła w klatce stworzonej przez jej rodziców. Chciała być z osobą, którą kochała, ale nawet jej nie było to dane. 

Jeśli chodzi o akcję w ''Królewskiej klatce'' okazała się słaba w porównaniu do poprzednich części. Przez połowę książki nic się nie działo i wiało monotonnością. Jednak właśnie przez to miałam okazję poznać lepiej samego Mavena, który jest jedną z wyrazistych postaci. Owszem mam go za psychola, ale nie można odmówić mu geniuszu i przebiegłości. Każda jego decyzja jest w celu utrzymania władzy. I co tu dużo powiedzieć? Jest dobry w tym co robi. Nikt nie rodzi się złym człowiekiem i idealnie sprawdza się to w jego przypadku. Jednak dlaczego - musicie przekonać się sami.

Jedną z nowych postaci pojawiających się w tej serii, jest Iris. Nie mogę Wam o niej dużo powiedzieć ale bardzo mnie zafascynowała! Silna, pewna siebie i niezwykle inteligentna. Nie było jej dużo w tej części, ale zainteresowała mnie tak bardzo, że z niecierpliwością czekam, aż pojawi się kolejna część. 

''Królewska klatka'' pod względem akcji jest słabsza w porównaniu do poprzednich części, ale dzięki temu lepiej poznajemy postacie. Nie chcę Wam dużo zdradzić, abyście sami mogli się przekonać. 
Cała akcja nabiera dynamiczności w połowie książki, ale nie było dla mnie dużego bum. Dopiero pod końcem powieści zagryzałam paznokcie! Na pewno dużym plusem są dobrze wykreowane postacie, bo tych nie zabraknie. Sceny walki też są bardzo interesujące i mamy je lepiej przedstawione niż w poprzednich częściach. Nie zabraknie emocji, które momentami zalewają czytelnika. Cała historia jest poprowadzona w lekki i przyjemny sposób, co po prostu uwielbiam. Victoria potrafi budować napięcie sprawiając, że chcemy jak najszybciej poznać rozwiązanie wszystkich wątków. 
I chociaż w tych czasach nie mamy już tylu królów, to czy i nasz świat nie pragnie władzy? Czy ludzie nie wykorzystują słabszych do tego, aby osiągnąć jak najwięcej? Czy my sami czasem nie robimy podobnie? Nie liczy się siła, czy środki, ale sam cel naszych postanowień. 

Ta książka opowiada o tym do czego zdolni są ludzie, by osiągnąć wyznaczone cele. O miłości, przyjaźni i nadziei, że w końcu dla każdego nadejdzie świt. Bo każdy z nas pragnie wolności, a nie klatki w której zostanie uwięziony i poskromiony. 

''Królewska klatka'' pokazuje, że bez względu na różnicę pochodzenia, w każdej grupie nie ma ludzi tylko dobrych i tylko złych.  

Może nie jest to jedna z najlepszych serii, ale jest jedną z moich ulubionych. Przyjemnie mi się ją czytało, a ja z wielkim sentymentem będę o niej myślała. Na pewno powrócę do niej, ale w tej chwili mam nadzieję, że jak najszybciej wyjdzie kolejna część. Coś czuję, że autorka nie opowiedziała nam wszystkiego. 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję, wydawnictwu:


poniedziałek, 22 maja 2017

VICTORIA AVEYARD ''Szklany miecz''


Oryginalny tytuł: Glass Sword
Cykl: Czerwona Królowa (tom 2)
Wydawnictwo: Moondrive, Otwarte
Data wydania: 17 lutego 2016 rok
Liczba stron: 560
Moja ocena: 8/10

''Nikt nie urodził się złym człowiekiem, tak samo jak nikt nie rodzi się samotny. Stajemy się tacy przez wybory, których dokonujemy, i okoliczności, w jakich przychodzi nam żyć.''

Mare wraz z bratem, z przyjaciółmi i z księciem Calem, udaje się uciec przed Mavenem, który podstępem przejął tron po swoim ojcu. 
Dziewczyna jest ''dziewuszką od błyskawic'', cenną i potężną, dlatego Maven za wszelką cenę będzie chciał ją pojmać. Jednak Mare nie jest wyjątkiem i nowy Król doskonale o tym wie. Wśród Czerwonych są tacy jak ona - silniejsi i potężniejsi od samych Srebrnych. Dziewczyna musi odnaleźć ich, zanim zrobi to Maven. Dzięki liście od Juliana wie gdzie ich szukać.

''Setki nazwisk, setki Czerwonych z umiejętnościami. Są silniejsi, szybsi, lepsi niż Srebrni, a krew mają czerwoną niczym świt.''

Jednak ta misja nie będzie łatwa. Mare szukają nie tylko Srebrni żołnierze, ale również szajki złodziei i przemytników, których wabi zapłata za pojmanie jej i doprowadzenie przed oblicze Króla. Na dziewczynę i jej przyjaciół czyha pełno niebezpieczeństw. Mare jeszcze nie raz będzie musiała ponieść ofiarę, aby wyzwolić Czerwonych spod jarzma Srebrnych. 

''Szklany miecz'' okazał się tak emocjonujący, że momentami nie mogłam zaczerpnąć tchu. Mare polubiłam już w pierwszym tomie, a w tym czułam do niej tyle emocji, że mi samej było trudno je ogarnąć. Jednocześnie jej dopingowałam, a z drugiej strony zwyczajnie mnie irytowała. Miała się za lepszą od innych, a momentami zachowywała się pogardliwe również wobec Nowych Czerwonych, którzy również mieli niesamowite zdolności. Moim zdaniem nie różniła się niczym szczególnym, oprócz tego, że jako pierwsza została ''odkryta''. Nawet w stosunku do swojego przyjaciela była momentami pogardliwa i miała go za słabeusza, bo nie posiadał w sobie magii. Wiem, że zrobiłaby dla niego wiele, tak samo jak dla swojej rodziny, ale momentami miała się za taką hipokrytkę, że miałam ochotę nią potrząsnąć. Z czasem próbując zniszczyć potwora jakim stał się Maven - przybliżała się do tego samego. 
Nadal uważam, że to silna postać i zdeterminowana w swoich działaniach. Jednak wszystkie wydarzenia ją złamały, poczucie winy przygniotło, a ona czasem sama była zagubioną, młodą kobietą, która sama już nie wiedziała kim jest. 
Nadal nie wiem co myśleć o Calu, który stracił dosłownie wszystko: ojca, królestwo i brata. Ratując Czerwoną, zniszczył swoją przyszłość. Podczas całej książki kilka razy jednocześnie przyciągał do siebie Mare, a jednocześnie odpychał. Jest to tak nieodgadniona postać, że boję się, co mógłby narobić w kolejnej części. No bo kogo w ''Czerwonej królowej'' nie zachwycił ciepły, troskliwy Maven? No właśnie. Wiem, że dużo osób dało się nabrać na ten teatrzyk i obawiam się, że i mnie to czeka z Calem. Obym się myliła!

''Szklany miecz'' to dynamiczna, tajemnicza powieść, z nagłymi zwrotami akcji. Autorka tak miesza poszczególnymi postaciami, że i czytelnik nie wie komu ufać. Victoria tak namąciła mi w głowie, że nie raz miałam w niej chaos. Cała akcja dzieje się w terenie, co sprawia, że jest dużo opisów przyrody. Trochę mnie one męczyły, ale nie ustawałam w czytaniu, bo od tej książki nie mogłam się oderwać. Pomimo, że główna bohaterka jest denerwującą hipokrytką, to uważam, że ta część jest lepsza od poprzedniczki i mam nadzieję, że kolejna okaże się jeszcze lepsza. 

Za egzemplarz dziękuję:


niedziela, 21 maja 2017

Victoria Aveyard ''Czerwona królowa''


Oryginalny tytuł: Red Queen
Cykl: Czerwona Królowa (tom 1)
Wydawnictwo: Moondrive, Otwarte
Data wydania: 18 lutego 2015 rok
Liczba stron: 488
Moja ocena: 8/10

''Taka jest nasza natura - powiedział Julian. - Niszczymy. To cecha charakterystyczna rodzaju ludzkiego. Niezależnie od koloru krwi, zawsze upadamy.''

W świecie Mare Molly Barrow, są Srebrni i Czerwoni. Silniejsi i słabsi. Panowie i Słudzy. 
Srebrni żyją w luksusie, podczas gdy Czerwoni każdego dnia muszą walczyć o życie wśród pogardy i niesprawiedliwości. Różni ich krew, która sprawia, że Srebrni są silniejsi i obdarzeni magicznymi zdolnościami, a Czerwoni zwyczajni. 
Jednak wkrótce ma nastąpić przełom. Uciemiężeni Czerwoni powstają, aby walczyć o równe prawa, wolność i szacunek. 

''Nazywamy się Szkarłatną Gwiazdą i walczymy o wolność i równość wszystkich ludzi. (...) Nie widzicie nas, choć jesteśmy wszędzie. I powstaniemy. Czerwoni niczym świt.''

Mare Molly Barrow ma siedemnaście lat i jest Czerwoną. Nie posiada żadnych umiejętności oprócz okradania ludzi, dzięki czemu może może pomóc rodzinie w utrzymaniu. Dziewczyna mieszka w niewielkiej wiosce, w której ciągle brakuje pracy. Jeśli nie znajdziesz jej do osiemnastego roku, zostaniesz wysłana na wojnę. Mare zdaje sobie z tego sprawę i pogodziła się ze swoim losem. Jednak kiedy dowiaduje się, że trafi tam również jej najlepszy przyjaciel, nie zamierza czekać bezczynnie. Próbując zebrać potrzebne pieniądze na przemycenie go w bezpieczne miejsce, spotyka Srebrnego, którego nie udaje się jej okraść. Zafascynowany jej opowieścią, chłopak postanawia znaleźć jej pracę. Dzięki jego pomocy, dziewczyna trafia na dwór króla Tyberiasza i dostaje posadę służącej. Podczas jednej z uroczystości dzieje się z Mare coś niezwykłego. Król i Królowa, aby zachować twarz i nie wywołać na dworze zamieszek, proponują jej układ na który dziewczyna, tak czy siak musi przystać, aby zachować życie. Mare ma zostać Srebrną Księżniczką i poślubić ich młodszego syna - Mavena. Dziewczyna otrzymuje nową tożsamość i nowe imię. 

''Panna Mareena Tytaniusz, córka wielmożnych Nory Nolle Tytaniusz i Ethana Tytaniusza, generała Żelaznego Legionu. Spadkobierczyni Domu Tytaniuszy. Mareena Tytaniusz. Tytaniusz.'' 

Od tej pory życie dziewczyny zależy od kłamstw. Jeden fałszywy krok, a ona sama straci życie.
Jednak prawdziwa walka dopiero przed nią. Stawka jest o wiele wyższa. 

Czy młoda dziewczyna odnajdzie się w świecie Srebrnych, których nienawidzi? Czy zdoła wytrwać w kłamstwie? Kto jest przyjacielem, a kto wrogiem?

''Czerwona Królowa'' to debiut Victorii Aveyard. Chociaż zauważyłam trochę podobieństw do innych książek, które miałam okazję przeczytać w tym roku, uważam, że jest udany. Początek nie był zbyt ciekawy, ale to, co wydarzyło się później, było fantastyczne. Autorka stworzyła dynamiczną powieść w której nie zabraknie krwi. To historia o walce, o nadziejach i o tym jak człowiek, człowiekowi potrafi zgotować trudne życie. Byłam przerażona tym, jak Srebrni traktowali Czerwonych. Niektóre ich zachowania były tak nieludzkie, że miałam wrażenie, że słabsi od nich są dla nich jak zabawki do zaspokajania swoich potrzeb. Nie zabraknie w tej książce intryg, tajemnic, ani ludzi o dwojakich charakterach. Autorka pokazała, że to co może być oczywiste, wcale takie nie jest, a wrogiem może okazać się twój przyjaciel. 
Na początku książki autorka pokazuje nam, że Srebrni są ci ''źli''. Jednak z czasem okazało się, że wśród nich są dobrzy ludzie, którzy tak jak Czerwoni pragną zmian. Nie ukrywam, polubiłam postać jednego z książąt i samej Mare, której charakter poznajemy poprzez jej działania. Zauważyłam, że jest nie tylko odważna i dobra. O swoich bliskich walczy jak lwica, a ich dobro przekłada ponad własne. Były takie momenty, kiedy mnie denerwowała, bo wroga miała tuż pod nosem, a ona tego nie widziała. Myślałam, że wyjdę z siebie, wejdę w książkę i nią telepnę. 

Podsumowując, ta powieść wcale mnie nie zawiodła pomimo tego, że ma parę podobieństw do innych. Czytało mi się ją przyjemnie i szybko, a dynamiczna i napięta akcja sprawiała, że nie mogłam się od niej oderwać. Nie sądziłam, że książka o tak skrajnych opiniach mi się spodoba. Już rok temu miałam na nią oko, ale jakoś tak zawsze wychodziło, że ostatecznie nie byłam do niej przekonana. Jednak zawsze gdzieś tam, miałam ją w tyle głowy. Widocznie moja intuicja krzyczała ''musisz ją mieć''. Bardzo się cieszę, że miałam okazję ją przeczytać .Było warto, a ja czym prędzej biorę się za drugą część. 

Za egzemplarz dziękuję:

                                                                                               

sobota, 20 maja 2017

Stephenie Meyer ''Chemik''


Oryginalny tytuł: The Chemist
Wydawnictwo: Edipresse
Data wydania: 11 kwietnia 2017 rok
Liczba stron: 568
Moja ocena: 7/10



''(..) Wiesz, ludziom w kółko przytrafiają się katastrofy. Jaka różnica jest między czymś takim a tym, że twoje państwo ogarnęła wojna partyzancka? Albo twoje miasto zostało zniszczone przez tsunami? Wszystko się zmienia i nic nie jest tak bezpieczne, jak było. Tyle że bezpieczeństwo i tak zawsze było tylko złudzeniem...''

Główną bohaterką jest kobieta, która niegdyś pracowała dla amerykańskiej agencji rządowej. Kiedy wraz ze swoim mentorem, Barnabą odkrywają coś czego nie powinni ich życie jest w niebezpieczeństwie. Barnaby ginie, a kobieta po zamachu na swoje życie, musi się ukrywać. Chemiczna wiedza pomaga jej przetrwać i wyeliminować swoich wrogów. Jesteście ciekawi jak brzmi imię głównej bohaterki? Przyjmijmy, że Alex, bo zmienia je jak rękawiczki.
Mijają trzy lata odkąd Alex musi się ukrywać. Wkrótce kobieta dostaje e-mail od kolegi z departamentu, który chce powierzyć jej niezwykle ważne zadanie. Od jej decyzji zależy życie wielu ludzi. Ma porwać i przesłuchać pewnego mężczyznę. Obiektem jest Daniel Nebecker Beach, który ma dwadzieścia dziewięć lat. Jest podejrzany o to, że pojawił się w Meksyku z bardzo niebezpieczną szczepionką, której wirus może zabić wielu ludzi. Jednak czy mężczyzna, który pochodzi z porządnej rodziny i jest uwielbianym nauczycielem angielskiego może być niebezpiecznym kryminalistą?

Miałam problem z napisaniem tej recenzji, ponieważ od chwili kiedy Alex porywa mężczyznę jest zbyt dużo sytuacji i zdarzeń, które są spoilerami. Postaram się, aby nic niewłaściwego tu nie przeciekło.
Alex to postać, która jest dobrze zorganizowana. Lata doświadczeń i ucieczek nauczyły ją, aby nikomu nie ufać. Zaufanie to luksus, na który nie mogła sobie pozwolić. Kobieta ma niesamowity talent. Jest chemikiem i dzięki swojej wiedzy potrafi zabijać szybko i bezboleśnie.
Alex pomimo tego, że jest niebezpieczną osobą jest również zagubioną kobietą. Trudno jej nawiązać relacje międzyludzkie, a uczucia, które z czasem zaczynają się w niej budzić są jej kompletnie obce.

Początek książki to opis z życia Alex, jej ucieczki, sposobu na przetrwanie. Przyznam, że nudziło mnie to do czasu, kiedy pojawili się nowi bohaterowie. Zaczęło być więcej dialogów, akcja nabrała rozpędu. Jedna z postaci wywoływała we mnie skrajne emocje i do teraz nie wiem czy ją lubię, czy dalej mnie drażni. Dorosła osoba, a momentami była tak bardzo naiwna jak dziecko, chociaż powinna sobie zdawać sobie sprawę z niebezpieczeństwa.
Podobał mi się pomysł wprowadzenia psów do fabuły. Zwierząt inteligentnych, które są tak niesamowite i bardziej ludzkie niż my. Za to ta książka ma u mnie ogromny plus!
Uważam, że postacie są dość dobrze wykreowane, ale o tym musicie przekonać się sami, bo nie chcę zaspojlerować.

''Chemik'' to książka na pewno inna od ''Intruza'', którego miałam przyjemność czytać. Momentami mnie zanudzała, bo autorka za bardzo skupiała na zwykłych czynnościach, czy na pewnej relacji. I tak przez pół książki była jakaś akcja, by przez kolejne pół wiało nudą.
Pomysł na fabułę jest bardzo dobry, ale uważam, że autorka nie wycisnęła z niego tyle ile by mogła. Książka nie spodobała mi się tak jakbym chciała. Możliwe, że ja oczekiwałam od niej za wiele. Jednak wykreowane postacie i bohaterskie psy bardzo ją ratują. Gdyby wyciąć połowę niepotrzebnych scen, ta książka była by świetna. Nie uważam, że ta książka jest zła, bo jednak ma sporo zalet, ale mogła być lepsza. 

Za egzemplarz dziękuję:

piątek, 19 maja 2017

Joss Stirling ''Droga do Misty''


Oryginalny tytuł: Misty Falls
Cykl: Saga o braciach Benedictach (tom 4) 
Wydawnictwo: Akapit Press
Data wydania: 21 października 2016 rok 
Liczba stron: 384
Moja ocena: 8/10


Misty jest sawantką, która posiada dar mówienia prawda. Sprawia on, że ani ona, ani osoby będące w jej otoczeniu, nie mogą skłamać. Prowadzi to do wielu krępujących sytuacji i zabawnych zdarzeń, które dla Misty są totalną katastrofą. 
Dziewczyna wraz z Urielem Benedectem wybierają się do Kapsztadu, aby tam dzięki wskazówką Crystal - jej siostry, odnaleźć przeznaczoną chłopaka. 
Na miejscu dziewczyna poznaje Alexa. Okazuje się, że chłopak jest sawantem, który potrafi oczarować swoich słuchaczy. Jednak w stosunku do Misty jest oschły, opryskliwy i wredny. 
Na społeczność sawantów ponownie pada strach. Seryjny morderca poluje wśród nich. Wkrótce i Misty jest w niebezpieczeństwie. 

Są takie książki, które są przewidywalne, a jednak mają w sobie coś takiego, że nie można się im oprzeć. Są tak niezwykłe w swojej prostocie, że czytelnik jeszcze nie raz ma ochotę po nie sięgnąć. Ja mam tak z całą serią o braciach Benedictach. 
W ''Droga do Misty'' to nie Benedictowie grają pierwsze skrzypce, ale również pojawiają się w powieści. Jednak to nie odbiera uroku tej książce! 
Tym razem poznajemy Alexa, którego porzucili rodzice, kiedy zaczęły ujawniać się jego sawanckie możliwości. 
Momentami mnie denerwował, ale Stirling tak potrafi wykreować męskie postacie, że nie da się ich nie kochać. 

Do tej porą moją ulubioną częścią z serii była książka, ''Jak Cię wykraść, Phoenix''. Jednak po przeczytaniu historii Misty muszę zmienić zdanie.

''Droga do Misty'' to nadal, tak jak jej poprzedniczki, ciepła i zabawna powieść. Można spotkać w niej dużo akcji i nieprzewidywalnych zwrotów. 
Jednak ta książka pokazuje coś na prawdę ważnego. Między innymi to, że dzieciństwo i nasi rodzice mają ogromy wkład w nasze dorosłe życie. To dzięki nim kształtujemy się my sami i nasz charakter. To historia również o tym, że niekiedy nasze decyzje wymagają od nas odwagi. Czasem życie wymaga od nas zrobienia czegoś wbrew sobie, a my to zrobimy, aby chronić ukochaną osobę. Nawet jeśli miało by złamać nam to serce. 

Za egzemplarz, dziękuję wydawnictwu:

Ida Pierelotkin ''Wenus w pietruszce''


Wydawnictwo: Akapit Press
Data wydania: 2017 rok
Liczba stron: 224
Moja ocena: 7/10

Z Panią Idą miałam ostatnio do czynienia w podstawówce. Pamiętam, że była to książka pod tytułem ''Dwie połówki pomidora''. Nie pamiętam już treści tej książki, ani tym bardziej fabuły, ale pamiętam jedno: podobała mi się. Jak na tamte lata ta książka mi wystarczała. 

Gośka, Irmina i Fretka właśnie ukończyły gimnazjum. Dziewczyny są dla siebie przyjaciółkami, a każda z nich jest tak bardzo różna od siebie, że tym bardziej niewiarygodna jest ich przyjaźń. Jednak to Gośka wyróżnia się spośród nich. Bystra, atrakcyjna i zarozumiała dziewczyna, jako jedyna jest singielką, lecz jak utrzymuje - z własnego wyboru. Jednak nikt, a nawet jej przyjaciółki nie wiedzą, że Gosia im zazdrości związków z chłopcami. Nie rozumie dlaczego ona, która jest atrakcyjną blondynką do tej pory nie ma chłopaka. 

Trójka przyjaciółek postanawia spędzić wspólnie wakacje, zanim wszystkie pójdą do innych liceum. I to nie byle jakie! Wyjeżdżają na ekokolonie do miejscowości Pupki. Tak! Dobrze widzicie Panie i Panowie. Pupki to zabawna nazwa jak na wieś, nieprawdaż? Tak więc idźmy dalej.
Gośka na miejscu poznaje dwóch braci. Dziewczynie podoba się tajemniczy i skryty Baszko, a ta z kolei podoba się jego młodszemu bratu, Borysowi. Jednak Gośka chce tylko starszego brata! Jednak jak go oczarować, kiedy w pobliżu kręci się artystka, Czesia? 

Na początku miałam Gośkę za bardzo złośliwą i zarozumiała osóbkę. Pod koniec książki nadal tak uważałam, jednak zdążyłam ją polubić. Zaczynając czytać książkę miałam nadzieję, że będzie sporo w niej Irminy i Fretki, ale po dojechaniu na obóz autorka odstawiła te postacie na boczny tor. Zawiodłam się trochę, tym bardziej, że początek z nimi był dość obiecujący!

''Wenus w pietruszce'' skupia się na dość istotnej sprawie w naszym współczesnym świecie, jaką jest ekologiczne życie i wegetariańska kuchnia bez GMO i innych świństw. Jednak ten temat szybko zanika wraz z dotarciem na obóz, a autorka skupia się na rywalizacji pomiędzy Czesią, a Gosią. 
''Wenus w pietruszce'' nie pokazuje żadnych metamorfozy postaci, ani nie posiada rozbudowanej akcji więc osoby, które oczekują czegoś więcej mogą się zawieść. Jednak jest to przyjemna i ciepła książka, napisana dość prostym językiem. Idealna powieść dla nastolatki, która powoli wkracza w dorosły świat. Historia o przyjaźni, pierwszej nastoletniej miłości i o tym, że to za czym gonimy, niekiedy jest tuż na wyciągnięcie ręki. 

Za egzemplarz, dziękuję wydawnictwu: