Polecany post

"Łowcy płomienia" Hafsah Faizal

sobota, 27 listopada 2021

"Pisane z żalem" Aly Martinez

"Pisane z żalem" Aly Martinez

 “Nie wszystko jest czarne lub białe. Najtrudniejsze decyzje często zapadają pośród różnych odcieni szarości (..)”

Hadley miała tylko 8 lat, kiedy w tragicznych okolicznościach los połączył jej ścieżkę z Hunt’em. Po kilku latach kobieta sprawi, że Hunt z dnia na dzień będzie musiał przeorganizować swoje życie. Kiedy wszystko zacznie się układać, w jego życiu ponownie pojawi się rudowłosa piękność, aby odzyskać to, co utraciła.


“Pisane z żalem” Aly Martinez, to książka, która już samym tytułem obiecuje historię emocjonalną i poruszającą serce, a jeśli ktoś zna poprzednie tytuły tej autorki może mieć pewność, że tak będzie. Książka jest wciągająca, nie tylko ze względu na fabułę, ale również z powodu postaci. Początkowo Hadley nie przypadła mi do gustu. Nie można kogoś zostawić i wrócić jakby to wydarzenie nie miało wyjścia. Nie można być dla kogoś tylko w połowie. Jednak z czasem zostają wyjaśnione motywy jej działania, poznajemy ją również lepiej. Jej siłę, ale też wrażliwość i humor. Z kolei Hunt to bardzo pozytywna postać. Troskliwy, wyrozumiały i zabawny. Obydwoje z bohaterów mierzą się ze swoimi traumami i z poczuciem winy, a kiedy znów ich ścieżki się ze sobą łączą tych emocji jest o wiele więcej. Również wspólnego przyciągania. To historia o wybaczeniu, o traumach, które wpływają na życie nasze i innych osób. Również o trudnych wyborach i ich konsekwencjach i w końcu o miłości w różnej postaci. Nie brak tu emocjonalnych momentów, ale również tych, które są okraszone dawką humoru. Historia stworzona przez Aly Martinez jest stworzona dla czytelników, które lubią wciągające historie miłosne.


Oryginalny tytuł: Written with Regret

Wydawnictwo: Papierówka 

Data wydania: październik 2021 rok

Liczba stron: 288

Oprawa: miękka

środa, 3 listopada 2021

"Raphael" Tillie Cole

"Raphael" Tillie Cole

Tillie Cole należy do autorek, po które książki sięgam chętnie. Kiedy pojawił się “Raphael” nie miałam wątpliwości, że będę chciała tę książkę przeczytać. Tak, ta historia nie jest dla wszystkich, ale dla takich, którzy potrafią z ciemności wyciągać światło, którzy starają się dostrzec w ludziach dobro i potrafią w jakiś sposób zrozumieć działania bohaterów i to jaki wpływ miała na nich przeszłość. 

Poznajemy tu siedmiu mężczyzn, którzy zostali nazwani na cześć Archaniołów. Mężczyzn, którzy jako dzieci byli torturowani i doświadczali niewyobrażalnego bólu. Mężczyzn, którzy jako dzieci nie otrzymali właściwej pomocy i stali się zabójcami, pozbawionymi uczuć i współczucia. Kierowała nimi żądza krwi. Jednym z nich jest Raphael, który uwodził nikczemne kobiety. Swoje ofiary dusi. Jednak wciąż czeka na tę właściwą, dzięki której spełni swoją fantazję. I wtedy na jego drodze pojawia się Maria, jak anioł o długich blond włosach. Włosach, które chętnie chciałby zacisnąć na jej gardle.


Kiedy zobaczyłam ostrzeżenie na tyle okładki, pomyślałam, że i moje granice zostaną przekroczone. Jednak nie, chociaż nie ukrywam, że to mocna książka. Mocna pod względem ukazania kościoła jako fanatyzmu w najbardziej okrutnej postaci i rzeczy, których dopuszczali się ludzie, którzy powinni być wsparciem i drogowskazem, a tak naprawdę okazali się katami. Tillie Cole kolejny raz pokazuje, że w powieściach dark również potrafi się odnaleźć. Tu jest duży ładunek emocjonalny. Nie brak okrucieństwa, niebezpieczeństwa i cierpienia. To co jest dla mnie wyznacznikiem dobrej książki, to oprócz emocji również złożoność postaci, to, że nie są prości, że aby lepiej ich zrozumieć trzeba się postarać. I taki jest Raphael, z jednej strony to zabójca, ale im lepiej go poznajemy, szczególnie w relacjach z Marią, można dostrzec też jego kruchość. Z kolei główna bohaterka, pomimo swojej delikatności, to silna kobieta, która również doświadczyła ogrom bólu Jednak nie tylko oni wybijają się w tej powieści, lecz również Gabriel, dzięki któremu poznajemy początek historii.


“Raphael” to powieść pełna mroku, ale w tym wszystkim znajduje się miejsce na przyjaźń, miłość i poświęcenie. To również historia pokazująca, że w każdej brzydocie można znaleźć piękno; że zasługujemy na kogoś, kto pokaże nam naszą wartość i przywróci wiarę w to, że każda dusza zasługuje na miłość, a szczególnie te, które zaznały najwięcej bólu.


Cytaty:


“Nie potrafił zrozumieć, gdzie trafił. To nie był Kościół, jaki znał. Sala nie miała nic wspólnego ze współczesnym katolicyzmem, była żywcem wyrwana z przeszłości, jak obietnica krwawego okrucieństwa, które nie powinno nigdy się odrodzić”.


“Doskonale znała ten rodzaj bólu i demony przychodzące nocą, żeby wkraść się do snu. Koszmary tak rzeczywiste, że raz po raz przeżywało się potworności, o których pragnęło się zapomnieć”


“Raphael był zimny. Od zawsze czuł tylko chłód. W Czyśćcu nie zaznał nic poza nim, cierpieniem i wrzaskami. Nie było ciepła, delikatności i uśmiechów. Żył w ciemności i zimnie To one go wychowały, ukształtowały”


Oryginalny tytuł: Genesis. Raphael

Cykl: Zabójcze cnoty 

Wydawnictwo: Papierówka

Data wydania: wrzesień 2021 rok

Liczba stron: 480 

Oprawa: miękka

środa, 27 października 2021

"To, co najcenniejsze" Samantha Young

"To, co najcenniejsze" Samantha Young

Emery była zagadką dla mieszkańców Hartwell. Skromna i nieśmiała kobieta zakłada w miasteczku kawiarnio - księgarnie, ale nie łatwo jej nawiązać nowe znajomości. Jedyną osobą, na którą potrafi się otworzyć, jest Jack. Jednak z niezrozumiałych dla niej powodów mężczyzna raz ją do siebie przyciąga, a innym razem od siebie odpycha. Jednak mężczyzna robi to, aby ochronić kobietę przed swoją rodziną. Po kilku latach, kiedy nadarza się okazja, Jack postanawia zawalczyć o swoje szczęście. Czy Emery ponownie mu zaufa? Czy Jack da radę odbudować utracone zaufanie?

Rzadko zdarzają mi się książki, które mnie rozczarowują. Jednak do najnowszej historii Samanthy Young mam mieszane uczucia. Z jednej strony była to urocza i przyjemna książka, która pokazuje jak ważna jest przyjaźń i to jakimi ludźmi się otaczamy. Miło było powrócić do postaci, które poznałam z poprzednich historii z miasteczka Hartwell. Jednak to tyle, z tego co mi się podobało. Ta książka powinna być trochę krótsza. Wątek powrotów i pożegnać był moim zdaniem niepotrzebnie tak bardzo rozciągnięty. Nie zżyłam się z bohaterami. Emery była dla mnie zbyt grzeczna, zbyt nieśmiała i zbyt bardzo pozwalała wchodzić sobie na głowę. Z kolei o ile mogłam zrozumieć powody Jacka, tak jego odpychanie Emery sprawiało, że miałam do niego mniej sympatii, pomimo jego troski, czułości i tego, że naprawdę mu zależało, to zachowywał się jak dupek. I nie przeszkadzają mi motywy, gdzie para na początku nie może być razem, ale tu to działo się na zbyt dużej przestrzeni lat, podczas których główna bohaterka nawet nie próbowała ruszyć do przodu, tylko tkwiła w tym samym miejscu. Zabrakło mi w niej większej dozy charakteru. Moim zdaniem chociaż Emery, to miła, pomocna postać, to jednak trochę zbyt mdła.

W porównaniu do innych książek Samanthy, “To, co najcenniejsze” nie wywołało we mnie takich emocji jak na przykład historia Bailey i Vaugna, a szkoda. Ot książka do przeczytania na jeden raz. Jednak znajdzie swoich miłośników, bo autorka ma swojski i lekki styl pisania i dla niektórych ta historia może okazać się miłą odskocznią.


Oryginalny tytuł: The Truest Thing

Cykl: Hart's Boardwalk (tom 4)

Wydawnictwo: Słowne

Data wydania: wrzesień 2021 rok

Liczba stron: 400

Oprawa: miękka

sobota, 9 października 2021

"Chłopak, który oszalał na moim punkcie" Kirsty Moseley

"Chłopak, który oszalał na moim punkcie" Kirsty Moseley

Theo jest zakochany w kobiecie, która niedługo stanie na ślubnym kobiercu z jego bratem bliźniakiem. Mężczyzna uważa, że uwagę od jego bólu może odwrócić inna kobieta. Kiedy w windzie zostaje uwięziony z piękną włoszką, Theo proponuje jej układ. Jeśli Lucy zgodzi się pójść z nim na ślub, on pomoże kobiecie wzbudzić zazdrość w jej byłym chłopaku, który ją zdradził. Jednak czy ta relacja zakończy się na jednym układzie? 

Kirsty Moseley stworzyła piękną historię. Świetnie wykreowani bohaterowie, to zaleta, której nie sposób pominąć. Theo potrafi podbić serca. Jest troskliwy, zabawny, wyrozumiały, z nieco dziecięcą duszą, za co go pokochałam. Z kolei Lucy początkowo poznajemy jako niepewną siebie kobietę, ale wraz z rozwojem akcji, jej postać przechodzi przemianę. Nabiera odwagi, siły i pewności siebie. Nie brakuje jej również dystansu do siebie i umiejętności zmieniania każdej beznadziejnej sytuacji w coś  pozytywnego. Rozmowy pomiędzy bohaterami są pełne humoru, słownych potyczek, ale też szacunku i czułości. Zabawnych sytuacji też tu nie zabraknie, biorąc pod uwagę, że Theo to naprawdę szalony mężczyzna i potrafi zaskoczyć swoimi szalonymi pomysłami.


“Chłopak, który oszalał na moim punkcie” to historia, która jest gwarancją na miłe spędzenie czasu, pomimo swojej przewidywalności. Autorka ma przyjemny styl pisania, co sprawia, że przez historię się płynie. Nie ma tu zbyt wielu dramatów, ale nie ma też przesadnej słodkości, to po prostu urocza, swojska i ciepła powieść, która rozgrzewa jak ulubiony koc. To historia o potrzebie miłości, która sprawia, że czujesz się spełniony i kochany. Jednak uczy też tego, że przy właściwym człowieku i we właściwym związku, będziesz czuć się akceptowany i wolny w swoich wyborach. 


Oryginalny tytuł: Stand - In Saturday

Cykl: Love For Days (tom 2)

Wydawnictwo: HarperCollins

Data wydania: marzec 2021 rok

Liczba stron: 352

Oprawa: miękka

poniedziałek, 20 września 2021

"Skazana na miłość" Siobhan Davis

"Skazana na miłość" Siobhan Davis

Sierra nie potrafiła zaprzeczyć, że starszy chłopak jej siostry, podoba jej się. Ben jako jedyny sprawiał, że czuła się dla kogoś ważna. Jednak chłopak z dnia na dzień znika. Kiedy nadchodzą 21 urodziny Sierry, dziewczyna wraz z przyjaciółkami, postanawia spędzić je w Las Vegas, ale dobra zabawa szybko się kończy. Sierra zostaje zauważona przez niebezpiecznego mężczyznę. Kiedy jej życie znajduje się w niebezpieczeństwie, pojawia się Ben - jej ratunek i zguba.


Ponad 500 stron początkowo może przerazić i zniechęcić. Kiedy sięgałam po tę książkę, gdzieś w tyle głowy miałam świadomość, że z czasem może przestać być interesująca. Jednak nie było tak źle jak myślałam. Owszem były chwile, kiedy niewiele się działo, a dany wątek był zbyt długi, ale nie było to tak rozciągnięte, aby zaczęło mnie nudzić.


Pierwsza rzecz, która oczarowała mnie w tej historii, to imiona, które nieczęsto spotykam w książkach. Druga rzecz, którą zawsze doceniam, to silne bohaterki, które wiedzą, czego chcą od życia i nie dają kierować sobą. Taka była Sierra, która choć wychowała się w bogatej rodzinie, to nie mogła liczyć na miłość i wsparcie innych. Jej ojciec z góry zaplanował jej życie, lecz ona mimo to wiedziała, że nigdy nie da się mu podporządkować. Pragnęła spełniać własne plany i marzenia. Sierra to kobieta ambitna, zadziorna i podążająca własną drogą. Słuchająca własnych pragnień i emocji. Akcja książki dzieje się na przestrzeni kilku lat. Więc poznajemy tu różne wersje Bena. Jego czułość, troskę o tych, których kocha, ale również chłód, pewność siebie, bezwzględność i mrok. 


“Skazana na miłość” to historia nie tylko o miłości, ale również o relacjach rodzinnych, o budowaniu zaufania, o otwieraniu się na drugą osobę i uświadomieniu sobie, że pozytywne emocje nie czynią z nas ludzi słabych. Nie zabraknie tu niebezpieczeństwa, w końcu mamy tu romans z wątkiem mafijnym. Jednak autorka nie zapomniała wplątać w fabułę sekretów, zagadek do rozwiązania, ale również zwykłej codzienności, z tymi, których kochamy. Nie zabraknie tu różnych emocji, dobrych i złych momentów, tak jak również tych pełnych namiętności. Jesteśmy świadkami przemian bohaterów, ich nadziei, wątpliwości i strachu, ale również pokonywaniu przeszkód. Autorka stworzyła historię, którą warto docenić za powyższe cechy, bo to one sprawiają, że tę książkę czyta się tak dobrze. 


Oryginalny tytuł: Condemned to love

Wydawnictwo: Papierówka

Data wydania: lipiec 2021 rok

Liczba stron: 533

Oprawa: miękka

czwartek, 9 września 2021

"Chore śfirusy" Tillie Cole

"Chore śfirusy" Tillie Cole

Zło nie istnieje bez dobra. Ciemność bez jasności. Uzupełniają się, ścierają ze sobą, lub idą ramię w ramię. 

“Będę twoim przyjacielem, a ty będziesz moim. Laleczka i Królik”.


Kiedy Ellis i Heathan spotkali się po raz pierwszy, byli dziećmi. Ona ciekawa świata, wieczna optymistka. On był dziwnym chłopcem, którego fascynowała śmierć i ból. Mimo to tę dwójkę połączyła wyjątkowa więź. Stali się nierozłączni. Jednak źli ludzie rozdzielają ich ze sobą na kilka lat. Heathan obiecuje, że kiedyś wróci uratować Ellis, swoją Laleczkę. Jednak aby uratować jej duszę, obydwoje muszą wskoczyć jak Alicja z Krainy czarów, do dziury pełnej ciemności, przemocy i zemsty.


Tillie Cole, to autorka, która potrafi pisać słodkie historie miłosne, ale również te pełne brutalności, okrucieństwa i popieprzone pod każdym względem.

Bohaterowie z tej powieści przypominają mi Harley i Jokera, aczkolwiek tutaj są oni w wersji  “Alicji w krainie czarów”. Ellis była zafascynowana tą powieścią, tak jakby sama była Alicją. O ile autorka w Katach Hadesa próbowała w jakiś sposób usprawiedliwić bohaterów, tak tutaj zostawia to w kwestii czytelnika.  Przyznam, że pomimo tej całej brutalnej otoczki, nie zabrakło też garstki czułych, romantycznych chwil, ale również sytuacji, które według mnie były tak groteskowe, że od razu wybuchałam śmiechem. Polubiłam zwariowany sposób bycia Ellis, ale również Heathana, który pomimo swojego wycofania, wykazywał troskę i czułość w stosunku do dziewczyny. Rozbrajające było to, jak próbował stać się dla niej idealnym chłopakiem.


“Chore śfirusy” to historia o tym jak łatwo można pokiereszować duszę dziecka. Jak niekiedy to właśnie doświadczenia z dzieciństwa odbierają emocje, sumienie i definiują własny system sprawiedliwości. Nie brak tu mroku i okrucieństwa. Sceny zbliżeń również nie należą do tych delikatnych. Nie mogę zaprzeczyć, że książka nie wzbudziła we mnie  emocji, aczkolwiek nie były one tak silne jak się spodziewałam. Jednak tę powieść czytałam z zainteresowaniem od początku do końca. Nie brak tu było również zaskoczeń. Autorka stworzyła historię w nieco bajkowym klimacie, ale pełnym zepsucia, krwi i zemsty. Nie jest to książka dla każdego, dlatego zalecałabym aby rozważnie podjąć decyzję odnośnie jej przeczytania.


Oryginalny tytuł: Sick Fux
Wydawnictwo: Papierówka
Data wydania: 28 czerwca 2021 rok
Liczba stron: 344
Oprawa: miękka

wtorek, 20 lipca 2021

"Zdławienie" Lauren Asher

"Zdławienie" Lauren Asher

“Strach nie zawsze jest słabością. To, co z nim zrobisz, pokazuje twoją prawdziwą siłę”.

Noah jest synem legendy F1. Mężczyzna poszedł jego śladami i został okrzyknięty Amerykańskim Księciem. Maya jest siostrą Santiego, który również jest kierowcą F1. Po zakończeniu studiów proponuje jej, aby wspierała go podczas Grand Prix Formuły 1. Maya ma w planach podróżować, cieszyć się wakacjami i vlogowaniem. Przy okazji ma nadzieję, że w międzyczasie odnajdzie własną drogę. Podczas Grand Prix poznaje aroganckiego Noaha, do którego ją ciągnie. Jednak ten jest rywalem jej brata, poza tym kobieta zdaje sobie sprawę, że jeśli odda mu swoje serce, on rozsypie je w drobny mak. Czy pożądanie i emocje wygrają z rozsądkiem?


Już nie pamiętam ile czasu minęło odkąd sięgnęłam po książkę z motywem wyścigów samochodowych, ale to chyba oznacza, że takich historii jest zdecydowanie za mało. 

A szkoda… W “Zdławieniu” nie brakuje mnóstwa iskier pomiędzy głównymi bohaterami. Chociaż ich relacja nie rozwija się szybko, tak jak w innych książkach tego typu, to jest intensywna pod względem emocji. Jeśli oczekujecie, że bohaterowie szybko skoczą sobie do łóżka, to możecie się pomylić. Owszem jest pożądanie, ale również walka pomiędzy tym, a lojalnością Mayi wobec brata. Jednak w międzyczasie ich relacja jest przyjacielska, chociaż Noah uparcie stara się dążyć do czegoś innego. Jednak to nie tylko historia doprawiona szczyptą romantyzmu i pożądania. Autorka porusza tu tematy rodzinne, spełniania czyiś oczekiwań, poszukiwania siebie i własnej drogi. Również tego, że aby żyć dobrze, żyć szczęśliwie, należy oderwać się od toksycznych ludzi. Bohaterowie są dobrze wykreowani, również postacie drugoplanowe, a sam wątek wyścigów nie robi tylko za dodatek. Autorka w ciekawy sposób ukazała nam je zza kulis. Nie zabraknie tu też zabawnych sytuacji, ale również tych niebezpiecznych i smutnych. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić, to że nawet jak dla mnie ta ich relacja rozwijała się trochę zbyt wolno. Początkowo też miałam problem wciągnąć się w tę historię, ale z zaczął zanikać. 

Czekam na kolejną historię od tej autorki. Mam wrażenie, że przebojowa Sophie i Liam, zrobią niemałe zamieszanie.


Oryginalny tytuł: Throttled

Cykl: Brudne powietrze (tom 1)

Wydawnictwo: Papierówka

Data wydania: czerwiec 2021 rok

Oprawa: miękka
Copyright © 2016 Red Girl Books Recenzje , Blogger