Polecany post

"Łowcy płomienia" Hafsah Faizal

piątek, 8 stycznia 2021

"Zabierz mnie ze sobą" Nina G. Jones

"Zabierz mnie ze sobą" Nina G. Jones

“Jestem potworem. Potwory nie mieszkają pod pierdolonym łóżkiem czy szafą. Nie pojawiają się w kłębach dymu, Nie, potwory są takie jak ja: mają postać cichego chłopaka (...) Działamy w nocy, czaimy się w ciemności, ale za dnia poszukujemy kolejnej ofiary”.

Vesper miała na pozór normalne, spokojne życie. Uczyła się w szkole pielęgniarskiej, miała chłopaka, który ją kochał oraz opiekowała się swoim bratem. Jednak nieustannie czuła, że czegoś brakuje jej w życiu. Uważała, że jest monotonne i przewidywalne. Wtem niespodziewanie w jej codzienność wkracza Sam. Pewnej nocy napada na jej dom, a kiedy zaczyna grozić jej bliskim, dziewczyna chcąc ich ocalić, błaga aby zabrał ją ze sobą. Tak fantazja Vesper, zamienia się w rzeczywistość. Jednak przyjdzie zapłacić jej za to wysoką cenę. Kobieta rozpocznie walkę pomiędzy pragnieniami ciała, a rozumem. 


“Na tym właśnie polega problem z utrzymywaniem kogoś przy życiu. W takim samym stopniu stajesz się zakładnikiem tej drugiej osoby, w jakim ona jest twoim”.


Sięgając po “Zabierz mnie ze sobą” miałam przeczucia, że ta książka będzie mocna, ale również, że sprawi, że będę czuć masę emocji. I tak też było. Powieści tego typu nie są dla każdego, trzeba być na nie otwartym człowiekiem. I chociaż ja nie stronię od gatunku dark, to również moje morale są w takich historiach wystawiane na próbę, ale ja to uwielbiam. 

W powieści Niny G. Jones nie znajdziecie romantyzmu. Zapomnijcie o tym. Jedyne,co możecie otrzymać, to ochłapy czułości i troski. Ta książka ma przerażać i szokować i właśnie to robi. 

Chyba pierwszy raz mam tak, że nie znajduję dla głównego bohatera żadnego wytłumaczenia. Sam jest złem, ukrytym w mroku, który atakuje z zaskoczenia. Nie ma w nim żadnego dobra, żadnych przemyśleń o tym, że jego postępowanie jest złe, że może powinien się zmienić. Okrutnymi postępkami, wynagradza sobie to, czego nie otrzymał w dzieciństwie: stabilności, miłości i szczęścia. Wszystkie napady, traktuje jak karę dla tych, którzy są bardziej szczęśliwi niż on. Jednak Vesper, która jest jedną z jego ofiar sprawia, że zaczyna czuć do niej zaborczość. Dlatego łamie dla niej swoje zasady. 


Nina G. Jones stworzyła historię o człowieku z zdeprawowaną duszą. To jak sprowadza główną bohaterkę do roli zwierzęcia, grając na jej psychice, upodlając i zmuszając do uległości, momentami było obrzydliwe, okrutne i niezrozumiałe. Autorka pozwala nam zrozumieć, co i kto sprawił, że stał się takim człowiekiem, ale tak jak pisałam powyżej, Sama nie da się usprawiedliwić. 


“Zabierz mnie ze sobą” to historia dla czytelników, którzy nie boją się mocnych wrażeń i mrocznego klimatu.


Oryginalny tytuł: Take me with you
Wydawnictwo: Papierówka
Data wydania: październik 2020 rok
Liczba stron: 464
Oprawa: miękka

wtorek, 29 grudnia 2020

"Dziewięć minut" Beth Flynn

"Dziewięć minut" Beth Flynn

Ginny Lemon, miała 15 lat, kiedy 15 maja, 1975 roku została porwana przez mężczyznę należącego do Armii Szatana - gangu motocyklowego. Okazuje się, że ma być podarunkiem dla mężczyzny o ksywie Grizzy, który jest przywódcą gangu. Pogodna, ciekawa świata dziewczyna, zostaje rzucona w mroczny i brutalny świat. Mężczyzna, któremu zostaje ofiarowana, jest osobą bez skrupułów. Zmusza dziewczynę do porzucenia własnej tożsamości, nadając jej nowe imię - Kit. Ginny początkowo próbuje walczyć, aby wrócić do poprzedniego życia, ale im lepiej poznaje przywódcę gangu, tym coraz mniej myśli o ucieczce. 

Ginny to dziewczyna, która od dziecka musiała liczyć tylko na siebie. Rodzice ją ignorowali, zajęci samymi sobą. Chociaż dbali o podstawowe rzeczy, nie dali jej najważniejszego: miłości. Może dlatego, kiedy trafia do gangu, z czasem się w nim aklimatyzuje. Grizzy daje jej to, czego nie doświadczyła: uwagi drugiej osoby, czułości i miłości. Myślę,że historia głównych bohaterów może wzbudzać kontrowersje. Ona jest młodziutka, on od niej dużo starszy. Dlatego nie uważam, aby ta historia była dla wszystkich. Jeśli spojrzeć na ich relację pod kątem psychologicznym, ta historia stanie się bardziej zrozumiała i będzie wzbudzać mniej wątpliwości.


Beth Flynn stworzyła nie tylko złożoną historię, ale również postacie. Ginny pomimo swojego wieku, just dojrzała, inteligentna, kocha książki, zna się na liczbach, ale mimo to jej myślenie czasami jest odpowiednie dla osób w jej wieku, co sprawia, że jej postać jest realistyczna.

Dziewczyna w gangu uczy się jak należy bronić samej siebie. 

Najbardziej zagadkową postacią, od początku do końca książki jest Grizzly. Facet jest tajemniczy, skryty i bardzo niebezpieczny. Wobec innych jest brutalny i bez skrupułów. Jednak przed Ginny trochę się otwiera. Opowiada jej nieco o swoim życiu oraz mówi jej o okolicznościach jej porwania, które nie było przypadkowe. Dla dziewczyny zawsze był czuły, cierpliwy i troskliwy. Jednak aby móc dostać od niej to czego chce, posuwał się do małych intryg. 


“Dziewięć minut” to książka, która Was wciągnie, zachwyci swoją fabułą, ale wystawi również na próbę Wasz poziom zrozumienia i spostrzegania sytuacji. Bo czy w złu, można odnaleźć dobro? Czy relacja, w której jedna osoba jest skazana na drugą, jest zdrowa? Czy uczucia wtedy są prawdziwe? Jak bardzo przeżyte dzieciństwo ma wpływ na postrzeganie świata i dokonane wybory? Jeśli szukacie historii, która może wzbudzać kontrowersje, masę emocji, zaskakiwać, mieć niespodziewane zwroty akcji i nie być tak oczywista, jak Wam się wydaje, a przy tym czyta się ją z zapartym tchem i chce się więcej, to historia Ginny i szefa gangu, powinna się spodobać. 


Oryginalny tytuł: Nine Minutes

Cykl: Dziewięć minut (tom 1)

Wydawnictwo: Papierówka

Data wydania: wrzesień 2020 rok

Liczba stron: 312

Oprawa: miękka

środa, 9 grudnia 2020

"Jego asystentka" A.E. Murphy

"Jego asystentka" A.E. Murphy

Rose Sinclar, to ambitna dziewczyna, która nie boi się sięgać po to co chce. Pracuje jako asystentka w firmie Ezry Conti. Jej szef jest przystojny, ale również żonaty.  Zresztą Rose nie interesuje romans w biurze. Dlatego ubiera się jak najmniej atrakcyjnie i chociaż są ludzie, którzy kpią z niej i z jej wyglądu, ona stara się tym nie przejmować. Jednak, kiedy słyszy jak poniża ją własny szef, nie wytrzymuje. Dotąd cicha dziewczyna wybucha i nie oszczędza słów Ezrowi. Mężczyzna pragnie wynagrodzić Rose swoją podłość. Co z tego wyniknie?

“Związki powinny sprawiać, że życie będzie lepsze, nie gorsze”.


Miłość pojawia się nieproszona i nieważne jak bardzo będziesz się przed nią bronić,emocje i serce, zwyciężą nad rozumem. 

“Jego asystentka” to jedna z nielicznych książek, które w tym roku mnie zachwyciły.  Po pierwsze: bohaterowie. Książka trochę przypominała mi o naszym polskim serialu “Brzydula” Ale im bardziej poznawałam postać Rose, tym szybciej zrozumiałam, że daleko jej do Uli Cieplak. Przede wszystkim główna bohaterka nie daje sobie w kaszę dmuchać. Nie brakuje jej pewności siebie i zna swoją wartość. Wychowywała się w zastępczych rodzinach, ale te przeżycia nie odebrały jej humoru i optymizmu. W pracy jest skupiona na swoich obowiązkach, które nie sprawiały jej trudności. Z kolei Ezra, to postać, która wzbudzała we mnie różne emocje. Nie trudno dostrzec, że był w swoim małżeństwie nieszczęśliwy. Jest czarujący i chociaż niekiedy zbyt ostry, to pokazywał swoją czułą, troskliwą stronę. Jednak trochę dyskomfort moralny w tej powieści może powodować zakazana relacja pomiędzy bohaterami. Bo o ile są to postacie, które darzy się dużą sympatią, to jednak ma się wrażenie, że to co robią jest niewłaściwe.  Ezra denerwował mnie swoim niezdecydowaniem. Tym, że oczekuje wiele, nie dając wiele w zamian, ale przede wszystkim tym, że czasami był dla Rose chamski i za zaistniałą sytuację oskarżał ją. A przecież do tańca trzeba dwojga. Momentami traktował ją bardzo niesprawiedliwie.

Godni uwagi są również przyjaciele głównych bohaterów, Robert oraz Laurie. Jednak poznajmy tu Paxa, który nieźle namiesza swoimi manipulacjami i zazdrością.


“Jego asystentka” to historia zabawna, urocza, pełna iskier i namiętności. Nie zabraknie tu również komplikacji, życiowych zawirowań i zaskakujących sytuacji. Porusza ważne tematy takie jak związek, który jest traktowany z niechęcią i niezrozumieniem innych, ale również zagadnienie zaburzeń obsesyjno - kompulsywnych i ich wpływ na codzienne życie. Chociaż książka liczy sobie prawie 500 stron, to uwierzcie mi, nie czuć tego. Tę historię się pochłania! Z uśmiechem na ustach, a na koniec chce się więcej. Moim zdaniem “Jego asystentka” to jedna z najlepszych propozycji od Wydawnictwa Niezwykłego.


Oryginalny tytuł: Becoming His Mistress

Wydawnictwo: Niezwykłe

Data wydania: Listopad 2020 rok

Liczba stron: 472

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

wtorek, 8 grudnia 2020

"Świąteczny nieznajomy" Richard Paul Evans

"Świąteczny nieznajomy" Richard Paul Evans

Jak po rozstaniu skleić złamane serce? Ponownie uwierzyć w miłość, zaufać drugiej osobie i mieć pewność, że nie sponiewiera tego, co w tobie ocalało?

Maggie od 9 lat była żoną ambitnego polityka, Clive’a. Jednak wystarczy jeden telefon, aby dotąd jej poukładane życie, legło w gruzy. Kobieta załamuje się, kiedy na jaw wychodzi, że jej mąż był bigamistą. Przez dłuższy czas nie wychodzi z domu, ale pewien uczynek jej sąsiadów sprawia, że Maggie chce poczuć się lepiej. Postanawia kupić choinkę na święta. Podczas wyboru idealnego drzewka, pomaga jej Andrew - sprzedawca choinek. Tego samego dnia spotykają się, a po tygodniu znajomości, jadą na wspólne wakacje na Cabo. W pięknym, nadmorskim mieście, zbliżają się do siebie, ale sielankę przerwie pewien sekret.

“Ja się zgubiłam w gąszczu emocji i potrzebowałam pomocy, żeby się z niego wydostać”.


O twórczości Evansa, czytałam wiele pozytywnych opinii. Nigdy nie sięgałam po jego historie, ale na koniec tego roku postanowiłam to zmienić. Czy uważam moje pierwsze spotkanie z tym autorem za udane? Nie do końca. Może zacznę od rzeczy, która najbardziej mi przeszkadzała. Relacja pomiędzy głównymi bohaterami rozwinęła się za szybko, przez co miałam problem, aby zauważyć i poczuć pomiędzy nimi jakąkolwiek więź. Postacie są dobrze wykreowane. Maggie, to kobieta z ciętym językiem, silna i twardo stąpająca po ziemi. Andrew to czuły i wyrozumiały mężczyzna. Obydwoje dźwigają bagaż bólu i rozczarowania.

Czy odnajdziemy tu świąteczny klimat? I tak i nie. Głównie dlatego, że połowa akcji w tej książce, dzieje się w egzotycznym zakątku, w którym główni bohaterowie korzystają ze słońca. Więc tego klimatu świąt niewiele tu jest. Liczyłam na to, że będzie tak magicznie, jak sugeruje nam to okładka książki, ale okazało się inaczej. Jednak to przyjemna historia o leczeniu ser, o bratnich duszach oraz o tym jak dobry gest, może sprawić, że niektórzy dostrzegą światełko w ciemno. Sprawdzi się sam raz na wieczorne czytanie.


“Nie można znaleźć światła, kiedy szuka się mroku”.


Oryginalny tytuł: The Noel Stranger

Cykl: Noel (tom 2)

Wydawnictwo: Znak

Data wydania: Listopad 2020 rok

Liczba stron: 320

Oprawa: miękka

poniedziałek, 7 grudnia 2020

"Money Man" Terri E. Laine

"Money Man" Terri E. Laine

 

Bailey nie sądziła, że nowy rok spędzi w ramionach nieznajomego. Przecież takie zachowanie nie jest do niej podobne. Kiedy myśli, że już nigdy więcej go nie ujrzy, ich drogi ponownie się krzyżują. Okazuje się, że to od niej będzie zależeć przyszłość firmy Kalena - mężczyzny, z którym przeżyła namiętne chwile.

Myślę, że “Money Man” nie jest książką, o której zbytnio będę się rozpisywać. Poznajemy tu dwójkę przeciwieństw. Bailey wychowała się w konserwatywnej społeczności, która kierowała się religijnymi wartościami. To właśnie ona miała wpływ na charakter, postępowanie i przemyślenia. Dziewczyna jednak za pomocą matki, postanawia się oderwać od tego środowiska i zawalczyć o swoje. Jest biegłą rewidentką, ale dzięki swojej ambicji i pracowitości, ma szansę szybko wspiąć się na szczebla kariery. I chociaż potrafi walczyć o swoje, to ma problem pozbyć się starych przyzwyczajeń. Kalen to mężczyzna, który wie czego chce. Jest stanowczy i lubi mieć wszystko pod kontrolą. Jednak im bardziej rozwija się relacja pomiędzy bohaterami, tym więcej czułości i troski, dostrzegamy z jego strony. Początkowo ich znajomość jest czysto fizyczna, ale z czasem zmierza w innym kierunku. Jednak sielankę przerwie kłamstwo. 


Nie mogę powiedzieć, że ta książka jest zła. Jednak zabrakło mi w niej więcej wydarzeń, wykraczających poza łóżko. Owszem, sceny zbliżeń są namiętne i świetnie opisane, ale to nie wystarczy. Mam również wrażenie, że w tej części obie postacie nie do końca są wykreowane tak, aby czymś zaskoczyły, ale może poprawi się to w kontynuacji.

Zakończenie tej powieści również trochę mi nie odpowiadało oraz ucieczka jednego z głównych bohaterów, zamiast wspólnej, szczerej rozmowy. Naprawdę zaczęłam im dopingować, bo o ile fizycznie ich relacja wysunęła się szybko do przodu, tak uczucia pomiędzy nimi rozwijały się stopniowo, co mi się podobało.


“Money Man” jest historią, która sprawdzi się na wieczór. Czyta się ją szybko i chociaż można znaleźć parę minusów, to w ostateczności jest to całkiem przyjemna opowieść o dwójce ludzi, którym z czasem zaczyna zależeć na sobie coraz bardziej. Jednak oprócz wątku romansowego, nie ma tu wiele. Owszem wprowadzono tutaj jakiś epizod z tajemniczymi groźbami, ale został on potraktowany jako dodatek. Miałam również nadzieję, że więcej dowiem się o społeczności, w której wychowała się Bailey. Może w kontynuacji zostanie to bardziej rozwinięte. Po drugą część na pewno sięgnę, ale nadal nie wiem czy historia Kalena i Bailey, jest taką, do której ponownie się wraca.


Oryginalny tytuł: Money Man

Cykl: King Maker (tom 1)

Wydawnictwo: Niezwykłe

Data wydania: wrzesień 2020 rok

Liczba stron: 256

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

czwartek, 19 listopada 2020

"Nie zostawię Cię" Anna Wolf

"Nie zostawię Cię" Anna Wolf

Rozpoczynając czytanie tej książki, miałam wielką nadzieję, że się nie zawiodę. Początek zapowiadał się bardzo obiecująco: pewna siebie, stanowcza, nie dająca sobie w kaszę dmuchać, główna bohaterka, i jej arogancki, przystojny szef, którego ona nie znosi, ale z czasem poznają się lepiej i zaczyna rodzić się między nimi uczucie. Jednak z książkami jest jak z ludźmi. Kiedy postanawiasz kogoś bliżej poznać, albo podoba Ci się to co widzisz, albo czujesz do pewnych cech, coraz większy wstręt. U mnie zaczęło się zafascynowaniem, ale im więcej kartek było za mną, tym bardziej ta historia mnie odstręczała. 

Chciałabym rozpocząć od przedstawienia ich relacji. Zabrakło mi w niej naturalności. Ta ich sympatia, póżniej miłość wzięły się nie wiadomo skąd. Owszem, spędzali ze sobą czas, ale głównie w pracy, gdzie on na nią warczał, a ona zazwyczaj milczała. Wykonywali swoje obowiązki, po których rozchodzili się w swoją stronę. Jednego dnia był dla niej nieuprzejmy, a następnego dnia stał się nagle przytulny. Również główna bohaterka przez dużą część książki nie wiedziała czy go kocha, czy po prostu schlebia jej jego zainteresowanie.


Początkowo postać Lavender mnie oczarowała. Uwielbiam ten typ bohaterek, który ona początkowo reprezentowała i uważam, że powinno być ich w książkach jak najwięcej. Jednak z czasem zaczęła być irytująca, niezdecydowana, a jej zachowanie często dziecinne i irracjonalne.


Aczkolwiek o ile postać głównej bohaterki da się lubić, tak Santo, to jedna z tych postaci, których nie darzę sympatią. Jest dupkowaty, arogancki, w sposób, przez który kompletnie nie dostrzega swoich wad i błędów. Nie wiem do czego używa mózgu,ale na pewno nie do myślenia, co pokazał przy uprawianiu stosunku z kobietą, w głębokim upojeniu alkoholem, która jest tak zamroczona, że ledwo rejestruje, co się dzieje. Nie chcę tego nazywać w jakikolwiek sposób, myślę, że każdy wyciągnie własne wnioski. 


Sytuacja numer dwa. Santo nazywa Lavender “kłamliwą suką”. Kiedy ta składa mu wypowiedzenie i wyjeżdża z miasta, on jest bardzo oburzony tym, że miała odwagę kopnąć go w tyłek. Nie bierze pod uwagę, że zachował się jak frajer. Zamiast tego zamienia się psychopatycznego stalkera. Namierza jej telefon, karty płatnicze, a kiedy ją odnajduje, uważa, że ma prawo wziąć ją jak zabawkę i zabrać ze sobą. Nie dociera do niego, że ona tego po prostu nie chce. Moim zdaniem troskę mylił z zaborczością. 


Przez większość książki, Lavender ucieka, a Santo ją szuka i głównie wokół tego kręci się fabuła. Postacie drugoplanowe również nie zostały wykreowane tak, aby je obdarzyć dużą sympatią, aczkolwiek miały swoje dobre momenty, podczas których wywoływali uśmiech na mojej twarzy. Jednak nie mam ochoty sięgać po kontynuację.

Wydawnictwo: NieZwykłe

Data wydania: wrzesień 2020 rok

Liczba stron: 277

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

piątek, 13 listopada 2020

"Melodia mgieł dziennych" Marta Bijan

"Melodia mgieł dziennych" Marta Bijan

“Szklane sny, w nich brzeg

Do którego nigdy nie dopłynę

Szklane dni, w nich lęk

Tkwię za szybą, której nie przebiję…”

Z twórczością Marty Bijan, mam styczność nie od dzisiaj. Jej piosenki towarzyszą mi od czasów gimnazjum. Kiedy dostałam propozycję przeczytania “Melodii mgieł dziennych” wiedziałam, że sięgnę po tę historię. Dlaczego? Ponieważ już w jej utworach muzycznych można zauważyć, że jej słowa są wzruszające i nietuzinkowe. Tego samego spodziewałam się również po tej książce. 

Es jest menadżerką popularnej wokalistki o imieniu Melody. Łączy je dosyć specyficzna relacja. Z jednej strony przyjacielska, a z drugiej strony obydwie wykorzystały siebie, wplatając między siebie zazdrość i niedopowiedzenia. Es czuje się niewidzialna, odsunięta na bok wraz ze swoimi niespełnionymi marzeniami. Z kolei Melody była osobą, która chciała być jeszcze bardziej zauważalna przez innych, brylować w centrum zainteresowania innych, ale robiła to w destrukcyjny dla siebie sposób. Im bardziej zagłębiałam się w “Melodię mgieł dziennych” , tym większe miałam przeczucie, że wydarzy się coś strasznego. Aczkolwiek, kiedy doszłam do kulminacji, nie byłam zbyt bardzo zdziwiona.

“ Łzy nie oczyszczają. Mogą płynąć i płynąć, ale prawdziwy skowyt i tak tłumisz w brzuchu, bo nigdy nie chcesz narobić hałasu”.

Marta Bijan ma trochę nietypowy styl pisania, który wypada oryginalnie na tle innych. Moim zdaniem jest nieco poetycki. Takie odniosłam wrażenie. Nie każdemu może on jednak odpowiadać. Ja na początku miałam problem by się do niego przyzwyczaić. Później polubiłam się z nim. Dla mnie to jest zaleta tej powieści. Również klimat tajemnicy, niebezpieczeństwa i dziwnych relacji pomiędzy bohaterkami. Jednak one same zostały dość słabo wykreowane, a wstawki z przeszłości zbyt często myliły mi się ze zdarzeniami w teraźniejszości.

“Melodia mgieł dziennych” to historia o emocjach. O potrzebie ukrywania ich, bycia niewidzialną, ale również o zawiści i niespełnionych marzeniach. Ja mam lekki niedosyt po przeczytaniu tej książki.

Jak daleko można się posunąć, aby zostać zauważoną?

Wydawnictwo: Mova
Data wydania: pazdziernik 2020
Liczba stron: 176
Oprawa: twarda
Copyright © 2016 Red Girl Books Recenzje , Blogger