"Psiego najlepszego" pomaga zwierzakom ze schroniska. I Ty możesz im pomóc.

Wydawnictwo Kobiece razem z Fundacją VIVA! zorganizowali akcję pomocy dla psiaków ze schroniska w Korabiewicach. Część zysków z każdego sprzedanego egzemplarza "Psiego najlepszego" Bruce'a Camerona zostanie przekazana fundacji, celem zakupienia np. karmy czy ciepłych koców na zimę. Akcja jest niezwykle pozytywna. Każdemu zostanie po niej coś dobrego - nam piękna psia historia w domowej biblioteczce albo biblioteczce tego, komu podłożymy książkę pod choinkę, a zwierzakom ze schroniska ogrom ciepła i napełnione brzuszki w te mroźne dni.
Film promujący akcję: https://vimeo.com/247311898

Proszę o udostępnienia ❤ I pamiętajcie - DOBRO do nas wraca. 💗

''Miłość zapisana w gwiazdach. Jak znaleźć drugą połówkę dzięki astrologi'' Brad Kronen

Nie jestem fanką horoskopów, zaklęć i innych bzdet. Ta działka bardziej trafia do mojej teściowej niż do mnie. Jednak jako młoda dziewczyna często sięgałam po takie ''cuda''. Jeszcze dziś czasem zdarza mi się po nie sięgnąć, ale wszystkie słowa traktuje z przymrożeniem oka i myślę, że ten poradnik również powinien zostać tak potraktowany. W jakiem celu został stworzony? Oczywiście po to, aby trafić na drugą połówkę, która będzie idealnie współgrać z nami. Chcesz wiedzieć, z którym znakiem zodiaku stworzyć harmonijny związek, a z którym związek okaże się niewypałem? Czy między rakiem, a panną zaiskrzy od pierwszego wejrzenia? Dlaczego musimy wystrzegać się bliźniaczych zodiaków? Poradnik zawiera w sobie spis treści oraz wszystkie możliwe kombinacje zodiakalne, w których w zabawny i lekki sposób są opisane nasze szanse na związek z uwzględnieniem charakterów. 
Osobiście nie kupiłabym tej książki, bo rzeczy, które mnie interesowały zajmowały jedynie pięć, sześć stron. Z racji tego, że już jestem mężatką nie zapuszczałam się dalej. Myślę, że ta pozycja z pewnością zachwyci fanów astrologii i ludzi, którzy wierzą w gwiazdy. A może nawet singli, którzy już mają dosyć samotności? Piękna, hipnotyzująca okładka przyciąga wzrok i kusi, by postawić ją na półce. Myślę, że ta książka będzie pozycją obowiązkową tylko dla wybranej grupy ludzi. 

Oryginalny tytuł: Love in the Stars: Find Your Perfect Match With Astrology
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 25 października 2017 rok 
Tłumaczenie: Piotr Woźniak 
Liczba stron: 300
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

''Dwór skrzydeł i zguby'' Sarah J. Maas

''(...)Jeśli on był ciemnością, ja byłam migoczącymi gwiazdami, które dobrze widać tylko w jego ciemnościach''.

Ferya z powrotem trafia na Dwór Wiosny. Tamlin nie przypuszcza, że jego ukochana doprowadzi go do zguby. Księżna Dworu Nocy krok po kroku układa misterną sieć kłamstw, aby lud Księcia Dworu Wiosny obrócić przeciwko niemu, a własnemu zapewnić bezpieczeństwo. Król Hybernii nadal jest w posiadaniu kotła, za pomocą którego mógłby zburzyć cały świat. Nie tylko istot Fae, ale również ten ludzki, po drugiej stronie muru. Ferya musi dowiedzieć się, gdzie Hybernijczycy zamierzają uderzyć oraz jak długo kocioł będzie regenerował siły po ostatnich wydarzeniach. Wojna jest tuż, tuż, potrzebni są sojusznicy i nowe sprzymierza, lecz komu można zaufać? Kto będzie wrogiem, a kto przyjacielem? Czy Księżnej Dworu Nocy, jej towarzyszu i przyjaciołom uda się stworzyć lepszy świat?

Uwielbiam twórczość Sarah J. Maas. Seria ''Szklany tron'' definitywnie podbiła moje serce. Również pierwsza i druga część Dworów zapisała się w mojej pamięci. Jeśli chodzi o ''Dwór skrzydeł i zguby'' nie do końca zostałam usatysfakcjonowana. Ferya w roli szpiega wyszła dość niewiarygodnie. Oczekiwałam większej ilości napięcia, intryg, a otrzymałam coś, co w rezultacie okazało się niewiele wznosić do fabuły. Autorka zmarnowała potencjał tego wątku, a właśnie na niego po drugiej części czekałam najbardziej. Było też wiele niedokończonych wątków takich jak więź pomiędzy danymi bohaterami. Autorka zaczynała temat, krążyła wokół niego, a ostatecznie go porzucała. Brakowało mi rozwinięcia postaci Nesty. Moim zdaniem autorka nie w pełni wykorzystała wyrazistość tej postaci. Nesta to osoba, która z zewnątrz jest twarda i niewzruszona jak stal, a więc autorka mogłaby bardziej podkreślić te cechy, a zrobiła z niej przez większość fabuły milczącą dziewczynę. Również postać Nesty została mało pokazana i straciła na wyrazistości. Jej postać zawsze była gdzieś tam z boku, nie płynęła wraz z wydarzeniami do przodu, a wręcz pozostawała w tyle. Z racji tego, że zdaję sobie sprawę, że prawdopodobnie ma wyjść kolejna część Dworów, to te niedopowiedzenia potraktuję jako okazję do rozwinięcia ich w kolejnej części. Tak czy siak mam wrażenie, że czegoś mi brakuje.

Skoro moje bolączki zostały wyznane to przejdę do plusów.  W książce z pewnością nie brakowało akcji, intryg i przygód. Bohaterowie nie raz stawali przed trudnymi wyborami, czy musieli wyjść naprzeciw własnym lękom. Ich przyjaźń nie raz zostawała wystawiona na próbę, a oni pomimo tego wciąż przy sobie trwali. Ich więź i lojalność były niesamowicie silne, czego nie raz udowodnili. Sarah J. Maas zręcznie manewruje pomiędzy prawdą, a kłamstwem. Tu nie ma ludzi złych i dobrych, nie wiemy czego po kim mamy się spodziewać, a autorka nie raz nas zaskakuje i mąci w głowie. Dbałość o szczegóły, niespodziewane zwroty akcji, przyjaźń, lojalność, miłość i walka o lepsze jutro - to wszystko składa się na tę powieść. No i nie mogłabym nie wspomnieć o Rhysandzie, który tak bardzo różnił się od Tamlina. Kiedy zaczęłam przygodę z tą serią, a na scenę wkroczył Książę Dworu Nocy nie rozumiałam dlaczego większość czytelniczek do niego wzdycha. W końcu, kiedy ja to pojęłam, zaczęłam wzdychać i ja. Rhysand w przeciwieństwie do Tamlina traktował Feryę jak równą sobie i pozwalał jej na własne wybory. Słuchał jej i wspierał ją w swoich działaniach, a do tego ten jego swawolny urok również robi swoje.  

Pomimo wszystkiego nie potrafiłam oderwać się od książki. Autorka od razu wciągnęła mnie w wykreowany przez siebie świat. Sprawiała, że chciałam więcej i więcej. Mam nadzieję, że w kolejnej części znajdę to czego brakowało mi w tej, a autorka jeszcze nie raz mnie zaskoczy i pozwoli na nowo zakochać się w swojej twórczości. 

Oryginalny tytuł: A Court of Wings and Ruin 
Cykl: Dwór Cierni i Róż (tom 3)
Wydawnictwo: Uroboros
Data wydania: 25 października 2017 rok
Tłumaczenie: Jakub Radzimiński 
Liczba stron: 524
Oprawa: miękka

Rabat na książki w księgarni Editio


 Kochani, jakiś czas temu ruszyła księgarnia internetowa wydawnictwa Editio (link: https://editio.pl). A jak wiadomo przed świętami jest okres, kiedy każdy szuka prezentów dla siebie lub najbliższych. I wydawnictwo wychodzi nam naprzeciw z rabatem -30% (nie łączy się on z innymi promocjami). Podczas składania zamówienia wystarczy wpisać kod z grafiki: WINTER30 - zniżka zostanie naliczona automatycznie;) A ja ze swojej strony polecam zaopatrzyć się w serię Driven K. Bromberg ❤

''Złotowidząca. Ucieczka'', ''Złotowidząca. Schronienie'' Rae Carson

Georgia, rok 1849. Leah Westfall nie wiedzie łatwego życia. Z powodu choroby ojca to ona przyjęła jego obowiązki. Oprócz szkoły, swój czas poświęca polowaniu na zwierzynę i uprawę roli. Wraz z rodzicami mieszkają biednie i taki wiodą żywot, ale w jej rodzinie nigdy nie brakowało ciepła i miłości. Miała kochającą i czułą rodzinę oraz oddaną klacz. Dziewczyna ma również najlepszego przyjaciela, który marzy się stać dla niej kimś więcej. Leah posiada również niesamowity dar, który jest bardzo cenny i dlatego rodzina ukrywa go przed innymi. Mianowicie wyczuwa złoto, które do niej krzyczy, przyzywa ją. Czuje ją w ziemi, w strumyku... Wszędzie jest w stanie wyczuć drogocenną bryłkę i pył. W szale gorączki złota, która ogarnęła wszystkich ten dar może przysporzyć jej niebezpieczeństwa. 
Pewnego dnia, wracając do domu dziewczyna odkrywa coś, co zatrzęsie jej światem. Zostanie zmuszona uciekać i wybrać się do Kalifornii, aby odszukać swojego przyjaciela. Ścina włosy i ubiera się jak chłopak, aby zminimalizować zagrożenie, ale niebezpieczeństwa i tak ją nie ominą. 

''Złotowidząca'' to dla mnie dość nietypowa młodzieżówka, bo jej akcja toczy się w 1849 roku, w realiach, w których posiadanie niewolnika było czymś normalnym. Oprócz tego, że główna bohaterka ma dar złotowidzenia, ta historia nie przypomina fantastyki. Autorka wykreowała silną i odważną kobiecą postać jaką jest Leah. Dziewczyna nie boi się ciężkiej pracy, jest pracowita, umie liczyć na siebie i nie brakuje jej dobroci i lojalności. Nie raz wykazała się bezinteresownością. Ktoś porównał, kiedyś ''Złotowidzącą'' do ''Buntowniczki'' i ja się z tym zgadzam, ale więcej podobieństw pomiędzy historiami obu dziewczyn widać dopiero w drugiej części. Nie martwcie się! To nie znaczy, że te historie są do złudzenia podobne, lecz po prostu mają wspólny mianownik. 
Autorka porusza dosyć trudny temat jakim jest niewolnictwo, prześladowania i jawna wrogość wobec plemion indiańskich, co ciekawe autorka na pierwszy plan wysunęła postać o takich korzeniach, która musi mierzyć się z nienawiścią ''białych''. Główna bohaterka podczas swojej przygody poznaje ludzi dobrych i złych i z czasem dochodzi do wniosku, że nie każdy ''biały'' jest dobry, jak i nie każdy ''Indianin'' zły. 
Pierwsza część może wydawać się nie do końca ciekawa i monotonna. Bohaterowie ciągle podróżowali, co momentami było nużące, ale podczas tej wędrówki nie zabrakło dreszczyków grozy. Autorka umilała nam czas również opisem krajobrazów, jednak wiadomo - co za dużo to nie zdrowo. Jednak od książki nie mogłam się oderwać i czytałam ją z zapartym tchem.
Druga część za to jest o wiele lepsza i nadrabia to, czego nie posiadała część pierwsza. Akcja jest bardziej dynamiczna, jest więcej niebezpieczeństwa i zwrotów akcji. Leah znajdzie się w prawdziwym niebezpieczeństwie i będzie musiała się wykazać sprytem, cierpliwością i odwagą. Będzie zmuszona kłamać, aby przeżyć i ocalić ludzi, których kocha. Odkryje również coś, co stanie się dla niej istotne. Nauczy się, że złoto jest mniej cenne, od ludzkiej dobroci, która przynosi więcej. Autorka poprzez obie części stopniowo przeprowadza przemianę głównej bohaterki. Leah z nastolatki stanie się młodą kobietą, która wie czego oczekuje od życia i nie będzie się bała po to sięgać. 

''Złotowidząca'' pomimo nie najlepszych początków, trochę za bardzo monotonnej pierwszej części to warta uwagi młodzieżówka. Intrygująca, wciągająca od pierwszej do ostatniej strony. Autorka w umiejętny sposób przedstawia nam realia dziewiętnastowiecznej Ameryki, rysuje za pomocą słowa przepiękne krajobrazy i tworzy wyraziste postacie. Tu zło przeplata się z dobrocią. Nic nie jest czarno białe. Oprócz świetnej fabuły, ta książka niesie również ze sobą przesłanie, które warto poznać. 

Oryginalny tytuł:
Walk on Earth a Stranger (''Złotowidząca. Ucieczka'')
Like a River Glorious (''Złotowidząca. Schronienie'')
Cykl: Złotowidząca (tom 1). (tom 2)
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 
''Złotowidząca. Ucieczka''- 24 maja 2017 rok 
''Złotowidząca. Schronienie'' - 18 października 2017 rok 
Tłumaczenie: Ewa Spirydowicz 
Liczba stron:
''Złotowidząca. Ucieczka''- 384
''Złotowidząca. Schronienie'' - 352
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

''Listy do utraconej'' Brigid Kemmerer

Juliet jest wrażliwą nastolatką, która nie potrafi pogodzić się ze śmiercią swojej mamy. Dlatego od wielu miesięcy zostawia na jej grobie listy, bo to jedyny sposób, by ukoić swój ból i uporać się ze stratą. 

Delcan to zbuntowany nastolatek z nie najlepszą reputacją. Uczniowie się go boją, ale i on nie stara się z nimi zaprzyjaźnić. Chłopak w ramach kary odbywa na cmentarzu prace społeczne. Podczas porządków, na jednym z grobów znajduje list. Jest zaintrygowany słowami pełnymi cierpienia. Nie zastanawiając się dłużej pod tekstem autora dopisuje własną wiadomość. Kiedy Juliet odkrywa, że ktoś naruszył jej prywatność jest wściekła i postanawia odpisać nieznajomemu. Tak rozpoczyna się ich wspólna korespondencja. Cmentarna Dziewczyna i Mrok z czasem stają się dla siebie coraz bliżsi. Jednak ich przyjaźń zostanie wkrótce wystawiona na ciężką próbę.

Co kieruje naszym życiem? Przeznaczenie czy przypadek? Czy można odpowiadać za decyzje innych ludzi?
Juliet i Declan - obydwoje stracili dla siebie bliskie osoby. Poczucie winy ich przygniata. Zastanawiają się, czy gdyby podjęli inne decyzje nie doszłoby do tragedii. Nastolatkowie rozmawiają o poczuciu winy, odpowiedzialności, ścieżkach życiowych i przeznaczeniu. Z każdą kolejną wiadomością uczą się czegoś nowego i podwyższają sobie poprzeczkę. Krok po kroku rozumieją rzeczy, których nie chcieli widzieć. Wiadomości, które dla siebie wysyłają stają się czymś w rodzaju terapii, ale również przybliżają ich do siebie. Jednocześnie toczy się realne życie, w których poznajemy ich zachowania. Declana poznajemy jako agresywnego i zbuntowanego nastolatka, a Juliet jako cichą dziewczynę, która nie boi się postawić. Autorka stopniowo pokazuje nam ich przemianę, odkrywa skrywane lęki i ulecza. Są tu pokazane również relacje z rodzicami i ze społecznością, która ocenia nie znając całej sytuacji.

Akcja w książce jest na przemian monotonna i żwawsza. Są momenty, kiedy masz książkę odłożyć i zająć się przeglądaniem czegoś innego, ale i takie, kiedy nie można się oderwać od lektury. Ja naprawdę świetnie spędziłam przy niej czas. Szczerze mówiąc podchodziłam do tej książki sceptycznie, ale ostatecznie się nie zawiodłam. Jest to piękna i mądra historia o poszukiwaniu siebie, własnych dróg i relacjach międzyludzkich. O tym jak ludzie łatwo skreślają kogoś na podstawie tylko jednego błędu. Autorce nie zabrakło pomysłu na fabułę, a całą książkę poprowadziła lekkim stylem.
Chociaż początek nie jest najlepszy, momentami czegoś w akcji brakuje warto sięgnąć po tę pozycję. Jest pouczająca i niesie nadzieję. 

Oryginalny tytuł: Letters to the Lost
Wydawnictwo: YA!
Data wydania: 27 września 2017 rok 
Tłumaczenie: Piotr Grzegorzewski 
Liczba stron: 400
Oprawa: Miękka

''Podniebny lot'', ''Pod samym niebem'' R.K Lilley

Bianca jest wysoką i jasnowłosą stewardessą linii lotniczych. Wraz ze swoim przyjacielem Stephenem, pracują w klasie pierwszej. Kobieta w swojej pracy jest profesjonalistką, chociaż nie raz musiała obsługiwać znane osobowości. Jest chłodna, opanowana i nigdy nie pozwala sobie na poufałość. Tylko jeden mężczyzna jest w stanie wytrącić ją z równowagi, który sprawia, że miękną jej kolana, a ona sama traci swój profesjonalizm. James Cavendish - miliarder o przeszywającym spojrzeniu niebieskich oczu. Mężczyzna składa jej nietypową  propozycję, w której zawarta jest obietnica dominacji, rozkoszy i bólu. Początkowo kobieta odmawia, ale nie jest w stanie wyprzeć ze swych myśli Pana Przystojnego i ostatecznie zgadza się na niezobowiązujący seks, mając nadzieję, że kiedy zaspokoi swoją ciekawość, każde pójdzie w swoją stronę. 

W dzisiejszej recenzji opiszę nie jedną, a dwie książki. Mianowicie pierwszą i drugą część serii w przestworzach, której byłam bardzo ciekawa i tak o to trafiła w moje ręce. Napisałam wspólną recenzję, bo ''Pod samym niebem'' jest przedłużeniem kontynuacji pierwszej części. Różnią się od siebie jedynie dynamiką akcji, ale fabułą są bliźniaczo podobne i druga część nie wnosi wiele nowego. Jest dodany jeden nowy wątek, ale to tyle. Jednak to nie znaczy, że nie warto sięgnąć po obie, bo moim zdaniem jedna nie mogłaby istnieć bez drugiej.

Bianca to kobieta pozornie chłodna, opanowana i twardo stąpająca po ziemi. Jednak w środku nadal jest zlęknioną, małą dziewczynką, która widziała okropne rzeczy. Jej przeszłość wpłynęła na jej teraźniejsze decyzje i sposób życia. Nie potrafi się pozbyć strachu i lęku, że przeszłość ją w końcu dopadnie. Jedyną jej podporą jest jej homoseksualny przyjaciel Stephens, który jest dla niej jedyną rodziną. Ma w nim oparcie i zawsze może na niego liczyć. Bianca boi się wchodzić w związki, nie potrafi okazywać uczuć, nawet zwykłe przytulenie kogoś jest dla niej niekomfortowe. 

James to z kolei postać pełna sprzeczności, ale moim zdaniem bardziej wyrazista od Bianci. Z jednej strony czuły i troskliwy, a z drugiej chłodny, niedostępny i dominujący. Nie zawsze potrafiłam go rozgryźć i mam wrażenie, że do pory nie zgadłam, co też chodzi mu po głowie. Zdecydowanie zabrakło mi narracji z jego strony, więc mam nadzieję, że w trzeciej i w czwartej części autorka ją wprowadzi. O jego postaci najwięcej dowiadujemy się w części drugiej. Były takie momenty, kiedy widziałam w nim małego chłopca, który pragnie być docenionym i akceptowanym. Było w tym coś smutnego i wzruszającego, że taki władczy mężczyzna, który ma wszystko czego chce, najbardziej pragnie tego, a pod opanowaną maską skrywa się poraniony człowiek. W pierwszej części tego nie zauważyła, ale w drugiej było parę takich przebłysków. 
Autorka zręcznie manewruje tajemnicami i niedopowiedzeniami. Krok po kroku odkrywa kolejne kart z przeszłości głównych bohaterów, ale z każdym jej odwróceniem mamy jeszcze więcej pytań. R. K Lilley ma lekkie pióro i żart, co sprawia, że przez książki się wpłynie. Ja wręcz nie mogłam się od książki oderwać, tak mnie pochłonęła, że od razu chwyciłam za drugą część. Nie są to idealne powieści, fabuła jest trochę niedopracowana, w obu częściach zabrakło mi rozwinięcia jednego z wątków, który moim zdaniem autorka zbyt szybko kończyła. W drugiej części dzieje się o wiele mniej niż w pierwszej, ale autorka rekompensowała mi to samą postacią Jamesa. Niektóre zachowania głównych bohaterów mogą wydawać się dziecinne, ale kiedy spojrzeć na to, co obydwoje musieli przeżyć, wydaje się to być naturalnym. Nasza przeszłość odbija się na nas i kształtuje nas, nasze życie oraz decyzje, a im bardziej pokręcona, tym większe piętno zostawia na naszym umyśle. Wiem coś o tym. 

''Podniebny lot'' i ''Pod samym niebem'' to historia ludzi, którzy żyli z własnymi demonami. James i Bianca, obydwoje mieli ponure dzieciństwo i dorastanie. Byli niepewni siebie i przyszłości, od której nie potrafili uciec. Nie są to idealne książki, ale pomimo paru minusów są warte przeczytania. Ja przy obu częściach miło spędziłam czas. Mogłoby być lepiej to fakt, ale liczę na to, że autorka zrekompensuje mi to w kolejnych częściach. Od takich książek nie oczekuję wiele, wiem czego się spodziewać. Autorka wplotła w fabułę relację BDSM, ale nie jest ona tak barwna i brutalna jak przy innej książce tego gatunku, którą czytałam, więc myślę, że nikogo nie powinien ten wątek zgorszyć. Jeśli lubicie ciepłe, a zarazem smutne historie, namiętność i dominację. Władzę i pieniądze, a do tego przystojnych facetów to ta książka sprawdzi się idealnie. Jest w sam raz do odprężenia się i mile spędzonego czasu. 

Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam, chociaż recenzja jest wyjątkowo długa jak na mnie. 

Oryginalny tytuł: 
In Flight (''Podniebny lot''), 
Mile High (''Pod samym niebem'')
Cykl: W przestworzach (tom 1), (tom 2)
Wydawnictwo: Editio Red/Helion
Data wydania: 
''Podniebny lot'' - 6 lipca 2016 rok
''Pod samym niebem'' - 14 września 2016 rok 
Tłumaczenie: Olga Kwiecień
Liczba stron: 
''Podniebny lot'' 320
''Pod samym niebem'' 328
Oprawa: miękka

''King'' T.M Frazier

'' - W więzieniu dotarło do mnie, że wszyscy jesteśmy jak mrówki.
- To znaczy?
- Chodzi o to, że wszyscy się kręcimy, wykonując jakieś nic nieznaczące zadania. Mamy tylko jedno życie. Jedno. A spędzamy tyle czasu, robiąc coś, czego nawet nie lubimy. 
Ja już nie chcę tak żyć''.

King to mężczyzna, który bierze, co chce i nie pyta nikogo o zdanie. Nikt nie chciałby z nim zadrzeć. Jest niebezpieczny, przerażający i uwielbia karmić się strachem innych ludzi. Wraz z przyjacielem Preppym prowadzi życie wyjęte spod prawa. King robi, co tylko chce. Jego życie pełne jest kobiet, imprez i alkoholu. Kradnie i zabija, sprzedaje dragi i broń - uwielbia to. Tym bardziej, że ma już pozycję największej szychy w przestępczym świecie. 

Doe po tajemniczym wypadku, kiedy to została odnaleziona w kontenerze, prowadzi bezdomne życie. Nie pamięta kim jest, skąd pochodzi. Nic nie wskazuje również na to, aby była poszukiwana. Dziewczyna dosłownie wylądowała na ulicy, gdzie poznaje ćpunkę Nikky, która wprowadza ją na imprezę Kinga. Zdesperowana dziewczyna marząc o bezpieczeństwie i pełnym żołądku decyduje oddać swoje ciało przypadkowemu mężczyźnie. Jednak z powodu nieporozumienia zostaje więźniem Kinga. Pomiędzy nimi wybucha nienawiść, ale i namiętność, która komplikuje plan mężczyzny, aby odzyskać to, co utracił.

''King'' to jedna z tych książek, które nie spodobają się każdemu. Dlaczego? Ona wręcz ocieka brutalnością, namiętnością i wulgaryzmem, a niekiedy prowadzi do zniesmaczenia. Nie ma, co się dziwić. W końcu cała akcja książki obraca się w przestępczym półświatku, a on rządzi się swoimi prawami. 

King to mężczyzna tajemniczy, władczy i brutalny. Trzyma się własnych zasad i nie daje się nikomu wykiwać. Jednak pod tą maską skrywanego twardego przestępcy skrywa się człowiek, który pragnie normalnego życia. Jego postaci nie potrafiłam polubić od razu. Wielu jego zachowań nie pochwalałam, uważałam go za aroganckiego palanta, jednak z czasem przekonał mnie do siebie. Polubiłam go. Chociaż moje serce najabrdziej podbiła drugoplanowa postać jaką jest Preppy - specyficzny facet, z jednej strony zabawny, a z drugiej ponoć bezwzględny. Nie raz mnie rozbawił.
Doe to kobieta ''chodząca zagadka''. Nic o sobie nie wie, a więc i my nie wiemy wiele o niej. Jest zagubiona, skazana na siebie i słaba, ale to ostatnie to tylko z pozoru. Nie brakuje jej odwagi i potrafi zawalczyć o swoje. Jest pyskata i sarkastyczna nawet w obliczu przerażenia. 
''King'' to książka, która wciągnie Cię bez reszty, a końcówka pozostawi z wielkim głodem. Pokazuje jak przeszłość wpływa na naszą teraźniejszość.
Chcesz wkroczyć do przestępczego świata, gdzie brak miejsca na czułe słówka i romantyczne teksty? Nie boisz się brutalności wymieszanej z namiętnością? W takim razie ta książka jest dla Ciebie. 

Oryginalny tytuł: King

Cykl: The King (tom 1)
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: listopad 2017 rok
Tłumaczenie: Sylwia Chojnacka
Liczba stron: 336
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

''Przebudzenie Olivii'' Elizabeth O'Roark

Olivia Fineggan jest uzdolnioną biegaczką, która na swoim koncie ma trzy rekordy w biegach długodystansowych. Z powodu pewnego incydentu w poprzedniej szkole, zostaje przeniesiona do East Colorado University. Jej nowym trenerem zostaje niewiele starszy od niej Will, który od początku nie kryje, że nie chce jej w swojej drużynie. Olivia wraz ze swoim atrakcyjnym wyglądem i nieposkromionym charakterem to zwiastun kłopotów, a ostatnie czego chciałby mężczyzna to problemy. Will i Olivia od początku czują do siebie niechęć, a pomiędzy nimi często wybuchają potyczki słowne. Jednak, kiedy Will przypadkowo poznaje sekret Olivii, nie może o niej zapomnieć. Postanawia pomóc jej z własnymi demonami. Jednak im częściej się widzą, tym silniejsze jest przyciąganie pomiędzy nimi, które nie powinno mieć nigdy miejsca w relacji trener - zawodniczka. 

Ah! Zanim sięgnęłam po tę książkę wiedziałam, że mi się spodoba. Autorka od początku buduje napięcie tajemnicami i niedopowiedzeniami. Poznajemy Olivię - dziewczynę o pyskatym języku, która pod maską pewności siebie skrywa w sobie nieśmiałą i zranioną istotę. Przeżywa traumę z dzieciństwa, która objawia się tym, że w nocy lunatykuje biegnąc. Dlaczego? Bo głos we śnie od niej tego żąda, każe jej biec szybko i nie oglądać się za siebie... Co takiego skrywa w sobie dziewczyna? Z jakimi demonami musi się zmierzyć?

No i tu do akcji wkracza Will, który jest nieustępliwy i surowy. Początkowa niechęć do Olivii zamienia się w ciekawość, troskę, a im częściej ze sobą przybywają tym bardziej zaczynają coś dla siebie znaczyć. Bardzo polubiłam jego postać. Autorka ukazała go jako człowieka, który z poczucia winy wziął na swoje barki odpowiedzialność, która go przerosła. Nie był szczęśliwy tym bardziej, że musiał poświęcić swoją pasję i marzenia.

Autorka do fabuły wplotła wątek kryminalny, który jednak jest dosyć delikatny i moim zdaniem nie ma zbyt wielkiego znaczenia dla fabuły. Owszem było interesująco, trzymało trochę w napięciu, ale kiedy doszłam do jego finału poczułam się oszukana, bo szczerze mówiąc spodziewałam się większego dreszczyku emocji. Relacja pomiędzy głównymi postaciami rozwijała się stopniowo, co uwielbiam, bo wypada to dosyć naturalnie. Chciałabym również wspomnieć o pobocznych postaciach takich jak Erin, Brendan i Dorothea, które zostały dobrze wykreowane i cieszyłam się, że autorka nie odstawiła ich na boczny tor wraz z rozwijającą się akcją.

Elizabeth O'Roark ma lekkie i zabawne pióro. Książka wciągnęła mnie od pierwszej do ostatniej strony. Autorka jako jedna z nielicznych potrafiła rozwinąć główne zainteresowania bohaterów tak, aby były nie tylko zbędnym dodatkiem. Fabuła nie jest idealna - ma kilka niedociągnięć, a jeden z wątków mógłby być inaczej poprowadzony. Jednak uważam, że ta książka jest warta polecenia i przeczytania. Nie zabraknie tu chemii pomiędzy bohaterami, zabawnych momentów, decydujących chwil oraz życiowych zmagań się głównych bohaterów. 

''Przebudzenie Olivii'' to historia dwojga ludzi, którzy zbyt szybko musieli dorosnąć, a na swoich barkach nosili ciężar winy. Ta historia pokazuje, że nie odnajdziemy szczęścia  spełniając oczekiwania innych, a demony zawsze można pokonać. Chociaż książka nie do końca spełniła moje oczekiwania to i tak jestem zachwycona. Spędziłam przy niej udanych parę godzin i z pewnością, kiedyś zechcę do niej wrócić. 

Oryginalny tytuł: Waking Olivia
Wydawnictwo: Kobiece
Tłumaczenie: Anna Sauvignon
Data wydania: 21 października 2017 rok
Liczba stron: 432
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 

''Gwiazdy, które spłonęły'' Melissa Falcon Field

''Jesteśmy jak komety. Zostawiamy za sobą pył naszego życia, który wciąż do nas powraca''.

Claire stara się być dobrą żoną i matką oraz przykładną kobietą z sąsiedztwa. Jednak jej życie nie jest takie idealne jakby chciała. Kobieta żyje pozorami, pod którymi skrywa swoją samotność, niezadowolenie z małżeństwa i nowego życia. Musiała poświęcić swoją karierę naukową, aby jej mąż mógł spełniać się zawodowo. Claire coraz częściej powraca do młodzieńczych lat. Wspomina czas, który pozostawił w niej traumę oraz Deana - swoją pierwszą miłość. Coraz częściej pragnie powrócić do czasów, kiedy była spontaniczna.
Pewnego dnia Claire odbiera na Facebooku wiadomość od Deana. Niewinne rozmowy zamieniają się w flirt. Czy kobieta zaryzykuje stratę swojej rodziny i wejdzie w tę niebezpieczną grę?

Przyznam, że dawno żadnej książki nie czytałam tydzień. Na początku zganiałam to na brak chęci na czytanie, ale w końcu doszłam do wniosku, że to nie ze mną jest problem, a z książką. Mianowicie z główną bohaterką, bo pomysł na fabułę okazał się naprawdę dobry i z pewnością pouczający, ale wykonanie okazało się być słabe. Dawno żadna bohaterka nie budziła we mnie takiej odrazy i zniesmaczenia jak Claire. Nie potrafiłam zrozumieć jej postępowania. Fakt to przykre, że czuła się samotna i wyobcowana, ale moim zdaniem robiła to na własne życzenie. Czy tak trudno jest powiedzieć mężowi, że wcale nie jest w porządku? Usiąść, porozmawiać szczerze, znaleźć rozwiązania i kompromisy? Miała wiele okazji, ale zbywała to albo fochem, albo milczeniem. Wiele sytuacji w tej książce było absurdalne i chore. Nie będę spolerować, bo jedna z tych rzeczy ma duży wpływ na fabułę.
Jedyne za, co mogę tę książkę pochwalić to za tło psychologiczne oraz za to, że dzięki niej można zrozumieć jak wiele rzeczy rozwiązuje szczera rozmowa oraz to, że wiele małżeństw byłaby bardziej szczęśliwa, gdyby wprowadziła ją w swoje związki.
''Gwiazdy, które spłonęły'' to książka o  traumie z dzieciństwa, nieszczęśliwym małżeństwie i powrocie do młodzieńczych lat. 
Autorka ma łatwy i lekki styl pisania, co dla niektórych może okazać się autem. Jednak mi książka się dłużyła. Osobiście nie sięgnęłabym po nią drugi raz. Zwyczajnie nie okazała się być w moim guście. 

Oryginalny tytuł: What Burns Away
Wydawnictwo: Kobiece
Tłumaczenie: Alicja Laskowska
Data wydania: 20 października 2017 rok 
Liczba stron: 376

''Arsen. Opowieść o nieszczęśliwej miłości'' Mia Asher

''Miłość jest nieskończona.

Nie ma początku ani końca.
Nie ma punktu wyjścia, nie ma mety.
Miłość po prostu jest.
Miłość się rodzi, rośnie, dojrzewa, a czasem umiera.
Ale wspomnienia pozostają z tobą do ostatnich godzin, w których oddychasz.
Można się zakochać, można się odkochać.
Ale pokochasz ponownie.
Zawsze.''


Spotkanie Cathy i Ben było piękne i mogłoby być inspiracją dla filmów romantycznych. Spotkali się na lotnisku, wśród strug deszczu. Pierwsze spojrzenie w oczy, rozmowa, śmiech i w końcu pocałunek, który rozpalił iskry. Cathy była szczęśliwa. Ben był przystojny, wiele dziewczyn się za nim oglądało, ale on chciał tylko ją. Widział tylko ją. Od chodzenia, przeszli do małżeństwa. Wspólne mieszkanie, starania się o dziecko. Wydawało im się, że ich miłość jest wystarczająco silna, aby przetrwać wszystko. Jednak pierwsze poronienie Cathy, potem drugie i trzecie złamały ją. Ból i cierpienie przesłoniły ich wspólne, szczęśliwe dni. W Cathy została pustka, która wciąż rozżalała się bólem. Kobieta rzuciła się w wir pracy, z każdym dniem coraz bardziej oddalając się od Bena. Podczas kolejnego zlecenia poznaje Arsena - kobieciarza o niezwykle niebieskich oczach. Mężczyzna daje jej ukojenie i ucieczkę od problemów. Jednak czy będzie to warte swojej ceny?


“Arsen” to kolejna książka, której nie potrafię przypisać skali. Jest mocna. To historia dla ludzi o mocnych nerwach, którzy w każdej sytuacji potrafią zachować obiektywizm. Mi było trudno - uwierzcie. Nie chcę za bardzo Wam spoilerować, chociaż wierzę, że pewnie sporo osób zdążyło już to zrobić. Więc nie będę się rozpisywać.
Postać Cathy i Arsena możecie polubić albo nie. Możecie szukać dla nich usprawiedliwienia albo ich potępić. Ja miałam tak wiele różnych, sprzecznych ze sobą emocji. Byłam wściekła, smutna, zrozpaczona. Ta książka złamała mi serce. Z powodu bólu, który Cathy odczuwała z każdym poronieniem. Z tym, że cierpiała, bo nie mogła otrzymać tego czego pragnęła. Jednak głównie z powodu Bena - najlepszej i najbardziej poczciwej postaci w tej książce, bo go nie da się nie kochać. Moje serce było rozdarte z jego powodu i uwierzcie - rozpłakałam się.
“Arsen” pokazuje, że o małżeństwo trzeba dbać. Każdego dnia. Nie tylko pięknymi słowami i gestami, lecz przede wszystkim szczerością i rozmową, które sprawiają, że związek opiera się na mocnych fundamentach. Nie oszukujmy się - sama miłość nie wystarczy, kiedy nie potrafimy ze sobą rozmawiać, kiedy odsuwamy się i udajemy, że wszystko jest w porządku, chociaż nie jest. To tylko coraz bardziej pogłębia przepaść.  Wiele związków miałoby szansę przetrwać gdyby ludzie potrafili ze sobą rozmawiać. Brak jej coraz bardziej od siebie oddala.
''Arsen'' to książka wielu emocji. Będziecie ją kochać i nienawidzić, płakać i mieć ochotę rzucić nią o ziemię. Jednak jest bardzo warta przeczytania! Roztrzęsie Wami, ale i scali Wasze serce. Ta książka pokazuje konsekwencję błędów, które popełniamy, ale również nadzieję na to, że może być lepiej.

Oryginalny tytuł: Arsen. A broken love story
Wydawnictwo: Szósty Zmysł
Tłumaczenie: Iga Wiśniewska
Data wydania: 2017 rok
Liczba stron: 450

''Zranieni 2'' H.M Ward

''Nie jesteś już Petem Ferro. Rozumiem. Ja też nie jestem, tą samą Sidney z Jersey. Nie odzyskamy tego, co nam zabrano Peter. Straciliśmy to na zawsze. Jesteśmy jałowi jak ziemia pod spalonym lasem''.

Peter wraz z Sydney zamierzają pojechać do rodzinnego miasta kobiety, aby ta mogła spotkać się z umierającą matką. Jednak, kiedy mężczyzna wyjawia jej prawdę o sobie, Sydney czuje się zdradzona i oszukana. Nie wie już kim tak naprawdę jest Peter oraz jakie jest jego oblicze. Pod wpływem emocji zrywa ich związek i postanawia wyjechać z przyjaciółką. Jednak Peter dla jej bezpieczeństwa nie daje osunąć się na boczny tor i koniec końców w podróż wyruszają razem. Obydwoje będą musieli zmierzyć się z własnymi rodzicami oraz wspomnieniami. Peter jest gotów jest zrobić dla Sydney wszystko, ale czy wybaczy jej to, że w niego zwątpiła?

Przy książkach z serii ''Zranieni'' naprawdę miło spędziłam czas. Autorka ma lekki styl pisania, chociaż przyznam, że niekiedy monotonny, ale nie zdarza się to dość często.
Na początku napiszę Wam jakie mam ''ale''. W którymś momencie postacie Sydney i Petera mnie drażniły. Ta ich zabawa w myszkę i kotka, obrzucanie się tym, kto kogo zranił zaczęło się przedłużać. Nie mogłam się już doczekać, kiedy zaprzestaną tej maskarady i skończą się na siebie boczyć. Bo jak dla mnie są bardzo dopasowani, chociaż w ich związku brakowało mi jakiejś iskry, przyciągania. Miałam nadzieję, że ta książka będzie bardziej pikantna, a okazała się być dosyć grzeczna. 
Pojawiła się również postać, o której chętnie bym przeczytała oddzielną historię. Mam na myśli Seana - mrocznego, niedostępnego brata Petera. Duży, duży plus autorka ma ode mnie za wprowadzenie do książki sępa ''indyka'' czym udało jej się mnie wielokrotnie rozbawić.

''Zranieni 2'' to historia o skrywanym bólu, zagubieniu się i odnalezieniu właściwej drogi. Pokazuje, że nie można wszystkiego kontrolować w życiu. Czasem trzeba odpuścić, stanąć z boku i pozwolić życiu potoczyć się własnym rytmem. Historia Sydney i Petera przynosi nadzieję i ukojenie. Pokazuje, że nie zawsze musimy żyć w mroku, że pojawi się w naszym życiu ktoś, kto przegoni ciemne chmury.


Oryginalny tytuł: Damaged 2 
Cykl: Zranieni (tom 2)
Wydawnictwo: Editio Red/Helion
Tłumaczenie: Małgorzata Stefaniuk
Data wydania: 10 listopada 2017 rok
Liczba stron: 184
Oprawa: miękka

"Zdobyć Rosie. Czas próby" Kirsty Moseley

''Zdobyć Rosie. Czas próby'' to kontynuacja losów Nate'a i Rosie. 
Dla mężczyzny nadszedł czas próby, aby przekonać do siebie Rosie. Nate wie, że ona jest tą jedyną, musi ją tylko do tego przekonać, co nie jest łatwe, gdyż Rosie już raz została zraniona i nie łatwo jest jej zaufać mężczyznom. Poza tym ona nadal uważa, że ten szybko się nią znudzi i znajdzie sobie kogoś bez życiowego bagażu. Jednak on już od dawna nie pragnie zdobyć tylko jej ciało, lecz przede wszystkim serce. Rosie widząc jego starania, coraz bardziej zaczyna się na niego otwierać, a ich relacja z każdym dniem staje się coraz bardziej odważniejsza. Jednak na drodze staje im Josh, który chce odzyskać Rosie i DJ'a.

''Until November'' Aurora Rose Reynolds

November po traumatycznych przeżyciach wyprowadza się z Nowego Jorku do niewielkiego miasteczka, Tennessee. U boku ojca, którego nie miała okazji poznać, planuje odnaleźć spokój i zapomnieć o niebezpieczeństwie, które było jej udziałem. Zostaje księgową w rodzinnym klubie ze striptizem. To tam poznaje Asher - beztroskiego, zbyt pewnego siebie i chamskiego mężczyznę, który jest niebezpiecznie przystojny. 
Początkowa niechęć November do tego mężczyzny ustępuję fascynacji gdyż on, na każdym kroku przekonuje ją, że nie odpuści sobie jej. Krok po kroku coraz bardziej przekonuje ją do siebie. Wkrótce zostają parą, wszystko układa się idealnie, a November odzyskuje poczucie bezpieczeństwa. Jednak wtedy kobieta dostaje pogróżki. Przeszłość nie pozwoli jej tak łatwo o sobie zapomnieć. 

''Until November'' to tak naprawdę romans jakich  wiele. Jest słodki, uroczy, zabawny, ze szczyptą oczekiwania. W książce nie zabraknie intryg i tajemnic. Jednak ze względu na małą objętość powieści, w tej historii wszystko dzieje się o wiele za szybko, co moim zdaniem wypada dość nienaturalnie. 

Asher jest bardzo zaborczym mężczyzną, który lubi się rządzić i stawiać na swoim. Ten mężczyzna to krótko mówiąc typowy jaskiniowiec, z którego wręcz wypływa testosteron. November to taka delikatna osóbka, która czasami pokazuje pazurki, jednak przy głównym bohaterze nic jej to nie daje. 
Nie da jej się nie lubić, ale czasem miałam wrażenie, że brak jej charakterku. Również ich dialogi były niekiedy dziecinne, a niektóre zdania się często powtarzały.
''Until November'' to książka idealna do przeczytania na szybko. Lekki styl autorki i nieskomplikowana fabuła sprawiają, że przez książkę się płynie. Idealna lektura, po którą można sięgnąć aby się zrelaksować, lub przeczytać po czymś cięższym. Jednak odradzam tym, którzy oczekują dużo po tej książce, bo nie znajdziecie tu nic nowego. Ja w każdym bądź razie miło spędziłam przy niej czas i nie raz się uśmiałam. 

Oryginalny tytuł: Until November
Cykl: Until (tom 1)
Wydawnictwo: Editio Red/Grupa Wydawnicza Helion
Data wydania: październik 2017 rok 
Liczba stron: 290
Oprawa: miękka

''Jak kominiarzy śmierć w proch zmieni. Flawia De Luce'' Alan Bradley

''Czy moje oszustwa były czymś złym? No cóż... pewnie tak. Ale jakby Bóg nie chciał żebym była, jaka jestem, tak by wszystko poukładał, że przyszłabym na świat jako wątłusz, a nie jako Flawia De Luce - no nie?''

Flawia de Luce zostaje banitką, z czym nie potrafi się pogodzić. Jej ojciec i ciotka Felicja wysyłają ją do Kanady, do Żeńskiej Akademii panny Bodycote, której uczennicą była również jej matka, Harriet. Ma w niej zostać przeszkolona do pełnienia dziedzicznej funkcji, którą dotąd przed nią ukrywano. 
Zanim nastał jej pierwszy dzień w Akademii, z dala od rodziny, los zsyła jej kolejną detektywistyczną zagadkę, obok której młoda chemiczka nie potrafi przejść obojętnie. Z kominka w jej pokoju wypada zmumifikowane szczątki kobiety. 
Flawia pomiędzy zajęciami i poznawaniu nowych przyjaciół rzuca się w wir detektywistycznego śledztwa. Stara się ustali kim była ofiara, czy została zamordowana, a jeśli tak to przez kogo? Po szkole chodzą również pogłoski, że Akademia jest nawiedzona przez duchy, a parę uczennic zniknęła bez śladu. Czy za tym trupem i zaginięciami może stać jedna z nauczycielek oskarżona o morderstwo? 
Czy Flawii i ty razem uda się wyjawić prawdę? Czy grozi jej niebezpieczeństwo?

''Są w życiu takie wybory, że w tej samej chwili, w której człowiek je podejmuje, wie, że nie będzie można ich cofnąć i potem już nic nigdy nie będzie takie samo''.

''Jak kominiarzy śmierć w proch zmieni'' pochłonęła mnie od pierwszej strony, do tego stopnia, że książkę przeczytałam zaledwie w parę godzin. Nie minęło wiele czasu od przeczytania części trzeciej, kiedy sięgnęłam po tę, bo bardzo chciałam ponownie spotkać się z nieugięta i odważną Flawią De Luce. Myślę, że to, że już mniej więcej lepiej znałam jej postać, zadecydowało o tym, że tę część odebrałam lepiej niż poprzednią i już tak mnie nie męczyła. 
Nasza główna bohaterka stoi na granicy, która oddziela dzieciństwo od dorosłości. Dla nastolatki  jest to czas, kiedy stoi przed pierwszymi dorosłymi wyborami. Czy zrobi krok naprzód czy zostanie w miejscu? Chociaż ona sama tego nie dostrzegła to moim zdaniem stwierdzeniem, że pomimo swojej miłości i szacunku do Harriet, chce pozostać sobą zrobiła duży krok, podczas gdy inni dostrzegali w niej kopię jej matki. 

''Jak kominiarzy śmierć w proch zmieni'' ma świetną akcję, w którą autor wplótł multum zagadek, tajemnic i niewyjaśnionych spraw. Niebezpieczeństwo czai się na każdym rogu i nic nie jest tym, czym się wydaje. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to, to że autor nie zdradził dlaczego Flawia wyjechała i co doprowadziło jej ojca i ciotkę do takiego kroku. Poboczne postacie mogłyby być bardziej wyraziste, ale nie było z tym tak do końca źle. 
Tak czy siak, polecam zapoznanie się z postacią Flawii De Luce, tym bardziej, że lekki styl autora zapewnia przyjemną lekturę, przy której szybko spędza się czas. 

Oryginalny tytuł: As Chimney Sweepers Come to Dus
Cykl: Flawia de Luce (tom 7)
Wydawnictwo: Vesper
Data wydania: październik 2017 rok
Liczba stron: 360
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Książka do kupienia tu:
https://czytam.pl/k,ks_695241,Jak-kominiarzy-smierc-w-proch-zmieni-Bradley-Alan.html

'Ucho od śledzia w śmietanie. Flawia de Luce'' Alan Bradley

Flawia de Luce, jest jedenastoletnią chemiczką, która ma zadatki na detektywa. Mogłoby się zdawać, że jest w tym dobra, gdyż kłamie jak z nut, a ta umiejętność jest niezwykle pomocna podczas zbierania informacji od innych ludzi.
Nastolatka zostaje wciągnięta w wir kolejnej detektywistycznej zagadki, a wszystko zaczyna się od pożaru, który wybuchł na odpuście w Bishop's Lacey. Dlaczego niewiele później Cyganka zostaje napadnięta we własnym wozie? Jaki z tym związek ma trup wiszący w Buckshaw, na posągu Posejdona oraz odnalezione szczątki dziecka? Dlaczego w Buckshaw znikają zabytkowe przedmioty? Dlaczego wszystkie tropy wskazują na sektę kuśtykan? 

Czy jakakolwiek nastolatka da sobie z takimi zawiłościami radę? Czy Flawii uda się rozwiązać zagadkę za pomocą odłamków historii Bishop Lacey?

Moja przygoda z niezwykłą Flawią de Luce rozpoczęła się z tą książką. Nie wiem o tej postaci zbyt wiele - tyle, co udało mi się zauważyć w tej części. Tak więc poznałam odważną i inteligentną nastolatkę o przenikliwym umyśle. Polubiłam ją od pierwszej strony! Flawia pomimo tak młodego wieku jest nadzwyczaj dojrzałą osóbką. Nie mogłabym nie wspomnieć o jej sprycie, dzięki któremu wszystko uchodziło jej na sucho. Jak już może wiecie, albo się domyślacie, nastolatka nie jest typową dziewczynką, która bawi się lalkami. Ona uwielbia przebywać w swoim laboratorium chemicznym, gdzie odkrywa świat związków i substancji chemicznych. Autor wśród całych zawirowań ukazuje nam również drugą stronę naszej głównej bohaterki - samotność, tęsknotę za matką, pragnienie posiadania przyjaciółki oraz bliższych więzi z siostrami, które jej nie akceptują. Flawia może liczyć tylko na siebie, gdyż ojciec po śmierci jej matki stał się dla niej człowiekiem niedostępnym i zamkniętym w sobie. Jednak pomimo wszystkiego, ona świetnie daje sobie radę, a dzięki splotom wydarzeń poznaje Porcelanę, która zostaje jej przyjaciółką.

''Ucho od śledzia w śmietanie'' to historia o wyjątkowej nastolatce, dzięki której poznajemy zakręcony, detektywistyczny świat. Nie zabraknie tu intryg, tajemnic, a to wszystko zostaje okraszone ironicznym humorem. Jest mrocznie, niebezpiecznie i intrygująco, co składa się na zalety tej powieści.
Jednak odradzam sięgnięcia po tę książkę bez znajomości poprzednich, bo ja trochę czułam się zagubiona nie wiedząc o tym w jakim czasie się odgrywa akcja i jaką tajemnice ze swojej przeszłości chce odkryć Flawia. 
Pomimo tego książkę oceniam bardzo pozytywnie i myślę, że kiedyś będę chciała sięgnąć po pierwsze części przygód tej niezwykłej dziewczynki. 

Oryginalny tytuł: A Red Herring Without Mustard
Cykl: Flawia de Luce (tom 3)
Wydawnictwo: Vesper
Data wydania: 4 listopada 2011 rok 
Liczba stron: 388
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami

Książkę możecie zakupić tu:
https://czytam.pl/k,ks_170613,Ucho-od-sledzia-w-smietanie-Bradley-Alan.html






''Podtrzymując wszechświat'' Jennifer Niven

''(...) JESTEŚCIE CENNI. Czy jesteście duzi czy mali, niscy czy wysocy, zwykli czy śliczni, towarzyscy czy nieśmiali. Nie pozwólcie żeby ktokolwiek wmawiał wam, że jest inaczej. I sami też tego nie róbcie''.

Jack choruje na prozopagnozę, która objawia się tym, że nie rozpoznaje twarzy znajomych ludzi. Nikt o tym nie wie - ani jego rodzina, ani przyjaciele. Udaje kogoś innego, aby zatuszować swoją chorobę. W szkole jest pewny siebie, zabawny, ale w środku skrywa w sobie wiele żalu i złości. Na domiar wszystkiego dowiaduje się o sekrecie, który skrywa jego ojciec. 

Libby jest znana jako ''najgrubsza dziewczyna Ameryki'' kiedy to trzy lata temu musiano zburzyć jej dom, aby za pomocą dźwigu wyciągnąć ją z domu. Po śmierci matki zamknęła się w czterech ścianach, zajadając swoje smutki jedzeniem. Wkrótce jej tusza doprowadziła ją do tego, że zagrażała jej życiu, a ona musiała zrobić wszystko, aby schudnąć. Jej tata zawsze był przy niej, wspierał ją i dbał najlepiej jak umiał. 
Po kilku latach siedzenia w domu dziewczyna zamierza powrócić do szkoły. Jest gotowa przyjąć od życia wszystko: miłość, drwiny, przyjaźń, zaczepki i wszystko inne z czym dotąd nie miała styczności. 
To w szkole poznaje Jacka. Chłopaka, który jest popularny i lubiany. Obydwoje wpadają w sidła okrutnej, szkolnej zabawy i są zmuszeni do udziału w terapii psychologicznej. Na początku oboje nie potrafią rozmawiać ze sobą normalnie. Są wściekli za zaistniałą sytuację. Jednak z czasem o są coraz bardziej sobą zainteresowani, a Jack uświadamia sobie, że Libby jest jedyną, którą tak naprawdę widzi. 
Z twórczością Jennifer nie miałam dotąd styczności, chociaż nie ukrywam, że bardzo chciałam przeczytać jej ''Wszystkie jasne miejsca''. Autorka w ''Podtrzymując wszechświat'' przeplata teraźniejszość z przeszłością pozwalając nam poznać dokładnie poprzednie wydarzenia. Poznajemy głównie czas, kiedy Libby jest zamknięta w czterech ścianach, powody, które doprowadziły ją do takiego stanu oraz teraźniejszość podczas, której pojawia się w szkole. Niektórzy ją lubią, niektórzy ignorują, a nie którzy są dla niej wredni. Jednak ona nie do końca się tym przejmuje. Nie boi się wypowiadać własnego zdania, akceptuje siebie i nie potrafi zrozumieć dlaczego inni nie akceptują jej. Dlaczego nie chcą lepiej poznać jej charakter tylko z góry osądzają z powodu jej wyglądu? A Libby to naprawdę świetna postać - pozytywna, zwariowana, inteligenta, silna i odważna. Ma wiele dobrych dni, ale czasem zdarzają jej się słabsze, jednak nie rozczula się nad sobą i szybko staje na nogi. Najbardziej podoba mi się w niej to że się nie poddaje, a żeby odrobinę dodać sobie odwagi pisze na swoich trampkach pozytywne cytaty z książek. Potrafi śmiać się i wygłupiać przy innych ludziach i zaraża ich pozytywną energią. 
Jeśli chodzi o postać Jacka jest jak dla mnie mało wyrazistą postacią jeśli porównywać go z Libby. Nie do końca się z nim polubiłam. Jednak zauważyła, że był troskliwy w stosunku do młodszego brata i swojej mamy.

''Podtrzymując wszechświat'' to powieść, która dostarcza wiele przemyśleń. O prześladowaniu, o życiu, żałobie, ale również o ruszaniu naprzód. Pokazuje, że nie można oceniać ludzi poprzez wygląd i na jego podstawie wydać opinię. Warto za to podejść i poznać się lepiej, bo może zaprzyjaźnimy się dzięki temu z wartościową osobą. 
Ta książka nie jest emocjonalna, tak jakbym chciała, ale przyjemna, świetnie się przy niej bawiłam, a do postaci Libby poczułam ogromną sympatię. Jest to historia dla ludzi o każdym wieku, bo szczerze mówiąc, każdy - nie ważne czy młody, czy starszy powinien nauczyć się tolerancji i szacunku. Autorka porusza nie łatwy temat bazując na własnych doświadczeniach, ale jednoczenie wprowadza ciepły klimat, rozbawia, sprawiając, że przez książkę się płynie. 

''Ludzie są wstrętni z wielu powodów. Niekiedy po prostu mają wstrętny charakter. Czasami ktoś inny był dla nich wstrętny i chociaż nie zdają sobie z tego sprawy, przenoszą to swoje wstrętne wychowanie na resztę świata i innych traktują w taki sam sposób. Niektórzy są wstrętni ze strachu. Jeszcze inni wolą zachować się wstrętnie wobec innych, zanim inni zachowają się wstrętnie wobec nich. To takie bycie wstrętnym w obronie własnej''.

Oryginalny tytuł: Holding Up the Universe
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 27 września 2017 rok 
Liczba stron: 408

''Conviction. Consolation Duet Tom 2'' Corinne Michaels

''Czas nie jest rzeczą, o której zbyt często myślałam. Zwalnia i przyspiesza, ale nigdy się nie zmienia. Nie mogę go zatrzymać - bez względu na to, jak bardzo bym chciała. Nie można odwrócić biegu wskazówek, ani ich zatrzymać. W tej chwili pragnę jedynie, aby świat stanął w miejscu i wrócił do momentu, w którym byłam szczęśliwa i gotowa stawić wszystkim czoła''.

Natalie przez ostatni czas nie miała łatwego życia. Kiedy była w ciąży, dowiedziała się, że jej mąż Aaron nie żyje. Musiała zmierzyć się nie tylko z bólem, samotnością i żałobą, ale również z myślą, że jej małżeństwo nie było wcale takie idealne niż to, które wyidealizowała w swojej głowie. 
Pewnego dnia, w jej domu pojawia się Liam. Przyjaciel jej męża, który powrócił z Kalifornii, aby dotrzymać obietnicy złożonej Aaronowi. To dzięki niemu Natalie od dawien dawna zaczęła czuć. Przywrócił jej radość i chęci do życia. To dzięki niemu na jej ustach znów zagościł uśmiech. Wspólne dni zbliżyły ich do siebie. Chociaż rozum mówił, co innego, oni poszli za głosem serca. Mogłoby się zdawać, że w życiu kobiety wszystko powróciło na bezpieczne tory. Miała przy sobie najdroższą córkę oraz mężczyznę, z którym chciała dzielić przyszłość. Jednak pewnego dnia jej życie znowu legnie w gruzach. Natalie ponownie musi stawić czoła problemom. Czy poradzi sobie? 

''(...) Czasami słowo ''przepraszam'' nie naprawi wyrządzonych krzywd. Czasami ból jest dojmujący, że żadne słowa nie uleczą zadanych ran''.
''Consolation'' złamało moje serce. Było tam wiele bólu, cierpienia i żalu, które ogarniały mnie coraz bardziej, z każdą kolejną przeczytaną stroną.
''Conviction'' leczy i scala potłuczone kawałki serca i duszy. Nadal momentami znajdziemy okruszki emocji z pierwszej części, ale jest to podszyte szczęściem i nadzieją. 
Za co kocham tę serię? Za emocjonalny ładunek, który ze sobą niesie. Ta część różni się od poprzedniej, bo Natalie, w końcu zaznała szczęścia. Dla niektórych może być cukierkowo, ale dla mnie nie jest, bo uważam, że główna bohaterka po tylu przejściach zasługuje na to. Nadal musi zmierzać się z problemami, znaleźć w sobie wystarczająco siły, aby przez nie przejść i je pokonać. Nie raz ją życie zaskoczy. 

Autorka świetnie wykreowała postacie Natalie i Liama o czym pisałam w recenzji ''Consolation''. Nie da się ich nie lubić. Ja kibicowałam im na każdym kroku. Liama po prostu kocham, uwielbiam! To idealny facet, który ma w sobie coś tak magnetycznego, że nie da się do niego nie wzdychać. 
Bardzo mi się podobało, że autorka znalazła czas, by pokazać relację głównej bohaterki z jej córką i przyjaciółmi. Niektóre poboczne postacie bardzo polubiłam ze względu na ich zabawne zachowania i wypowiedzi.

''Convicton'' to idealne dopełnienie historii Natalie. Nie jest taka jak poprzedniczka, różni się, ale moim zdaniem na plus. Pokazuje jak to jest walczyć z własnymi demonami, przeżyciami i wątpliwościami; że miłość nie jest prosta i łatwa, usłana różami, ale warto o nią zawalczyć jeśli jesteśmy pewni, że jest na całe życie. 
Seria Consolation Duet na długo pozostanie w moim sercu. Z pewnością jeszcze do tej historii powrócę, bo wywołała we mnie wiele emocji i pochłonęła mnie bez reszty. Spędziłam przy niej niesamowity czas, gdzie miłość gra pierwsze skrzypce. Nie raz się wzruszyłam, nawet się pobeczałam, ale również mnie rozbawiła. Mam nadzieję, że Wydawnictwo Szósty Zmysł nieraz mnie tak pozytywnie zaskoczy. 


Oryginalny tytuł: Conviction
Cykl: Consolation Duet (tom 2)
Wydawnictwo: Szósty Zmysł
Data premiery: 5 grudnia 2017 rok 
Liczba stron: 323
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka