(Premierowo) K. Bromberg ''DOWN SHIFT. Bez hamulców''


Zander Donavan to utalentowany kierowca wyścigowy, Złoty chłopiec, którego dzieciństwo było naznaczone olbrzymią tragedią. Myślał, że przeszłość zostawił za sobą, lecz ona upomniała się o niego. Po kilku latach od tamtych wydarzeń, kiedy udało mu się dojść do siebie, odnaleźć szczęście i drugi dom, przychodzi do niego tajemnicze pudełko. Wraz z jego otwarciem wspomnienia i dawno ukryte koszmary powracają. Zander zaczyna tracić kontrolę nad własnym życiem. Gniew, poczucie zdrady i wstyd doprowadzają do serii niefortunnych zdarzeń. Zander rani swoich braci i przybranych rodziców, traci pracę i sponsoring. Mężczyzna chce powstrzymać wulkan emocji, którego wybuch sieje spustoszenie. Postanawia wyjechać na wyspę, do wakacyjnego domku swojego przyjaciela. W zamian za pobyt ma wyremontować mu dom. Na miejscu okazuje się, że będzie miał współlokatorkę.

Getta Caster uciekła od przeszłości, w której była tylko pionkiem swojego męża i ojca. Na niewielkiej wyspie próbuje odzyskać dawno utraconą wartość i pewność siebie. Życie nauczyło ją, że może liczyć tylko na siebie, a zaufanie drugiej osobie niesie ze sobą same kłopoty. Dlatego wyznacza ludziom granicę i trzyma ich na dystans. Kiedy w jej życie wkracza Zander, nie jest zachwycona perspektywą wspólnego mieszkania. Jednak pożądaniu nie łatwo jest się oprzeć. Pomiędzy dwojgiem rozpali się ogień, który nie łatwo będzie ugasić. 


Zender już jako mały chłopiec nie miał łatwego życia. Był świadkiem czegoś, co zniszczyło jego psychikę. Pomimo tego, że Colton i Rylee okazali mu miłość i troskę, on nigdy nie pozbył się demonów sprzed lat. Jako młody mężczyzna nadal musi się z nimi zmierzać.
Historia Getty to przykład tego, co potrafi zniszczyć w nas druga osoba. Kobieta niegdyś żyła w luksusie, ale za jaką cenę? Musiała zachowywać pozory, grać tak jak chcieli jej ojciec i mąż. Jej życie była kontrolowane przez nich, w każdym możliwym aspekcie.
Wraz z bohaterami pokonujemy sztormy, aby ujrzeć spokojne morze i błękitne niebo. Przeżywamy wraz z nimi rozpacz, walkę o siebie, strach, ale również radość i każdy kolejny krok naprzód. 


''DOWN SHIFT. Bez hamulców'' to wisienka na torcie całego cyklu Driven. Wiedziałam, że kiedyś musi się zakończyć przygoda z Donavanami i z ich przyjaciółmi, ale nie byłam na to gotowa! Już zawsze będę miała sentyment do tych książek. Mają w sobie nieodparty urok, co sprawia, że mamy ochotę na więcej. Tak samo było i w tym przypadku.
Wyraziste i charyzmatyczne postacie, których życie nie rozpieszcza to idealny przepis autorki na dobrą książkę! 
Tej powieści nie da się czytać powoli, delektować się każdym zawartym w niej zdaniem... Ją czyta się z zapartym tchem, kibicując bohaterom, aby wyszli w końcu na prostą. 
Autorka zapewni Wam petardę emocji, która wybucha w mniej oczekiwanym momencie. Chociaż nie ma tu nic oryginalnego, a sama książka przypomina wiele innych to emocje, które autorka przekazuje są nie do podrobienia. 
''DOWN SHIFT'' opowiada o tym jak bolesna przeszłość odbija się na naszej teraźniejszości. Jak wpływa na nasze zachowanie i relacje z innymi ludźmi. Jest to powieść pełna namiętności, bólu i ognia. Wzrusza, bawi i trafia wprost do czytelniczego serducha.

Oryginalny tytuł: Down Shift
Cykl: Driven (tom 8)
Wydawnictwo: Helion/ Editio Red
Data wydania: 17 sierpnia 2017 rok
Liczba stron: 432
Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:

Laurelin Paige ''Pierwszy dotyk''


''Szeptał słowa, których nigdy nie ośmieliłby się powtórzyć w dzień. Słowa, których ja nigdy nie ośmieliłabym się powiedzieć jemu. Właśnie wtedy czułam się z nim najsilniej związana. I właśnie wtedy przerażał mnie najbardziej.''

Emma poznała Amber, kiedy ta miała siedemnaście lat. Obydwie samotne i bez wsparcia w rodzinie. Musiały radzić sobie same i to ich do siebie przybliżyło. Amber wprowadziła ją w świat seksu, luksusu i imprezowania. Młoda wówczas dziewczyna towarzyszyła jej wszędzie i robiła to, co ona. Jednak jedno zdarzenie je rozdzieliło...

Emily Waybor w końcu czuje, że odzyskała kontrolę nad swoim życiem. Ma pracę, dom i w końcu nie musi na nikogo liczyć. Jest odnoszącą sukcesy autorką, co może zawdzięczać tylko sobie. 
Pewnego dnia jej dotąd spokojne życie psuje dziwna wiadomość. Amber, przyjaciółka z dawnych lat nagrywa się jej na poczcie. Chociaż jej głos i zachowanie brzmią neutralnie to Emily wie, że kobieta jest w niebezpieczeństwie. Użyła tajnego kodu, który miały wypowiedzieć w kryzysowych sytuacjach. Kobieta jest zdeterminowana, aby odnaleźć przyjaciółkę. W tym celu wynajmuje dobrego detektywa, ale i sama nie osiada na laurach. Zamierza uwieść miliardera, który ostatni widział Amber. Reeve Sallis jest niebezpiecznym człowiekiem, ale to nie odstrasza jej. Zrobi wszystko, aby dowiedzieć się, co stało się z jej przyjaciółką. Jednak im dłużej przybywa w pobliżu zmysłowego mężczyzny, tym bardziej trudniej jest pamiętać jej o swojej misji. 

Intrygowała mnie ta książka, a jednocześnie nie byłam do niej przekonana. Jednak po przeczytaniu uważam, że to najlepsza powieść Laurelin Paige! Tyle się działo! Momentami byłam zniesmaczona i zafascynowana. Świat ostrego i perwersyjnego seksu nie jest tym, po co najczęściej sięgam. Jednak to naprawdę coś w sam raz po tych słodkich romansach, które lubię czytać, ale w którymś momencie się przejadają...

Emily to kobieta, która ma dosyć ciekawą przeszłość za sobą. Jednak natury nie da się oszukać. Jest urodzoną uległą, wręcz masochistką, która lubi, kiedy facet w łóżku ją poniża i robi to, na co większość kobiet by się nie zgodziła. Jednocześnie jest uparta, silna, zdecydowana i odważna! No bo kto by miał odwagę na kontakt z człowiekiem, który do najbezpieczniejszych nie należy? I chociaż Emily nie raz miałam ochotę walnąć za jej głupotę, która czasem dawała o sobie znać to jest tą postacią, którą polubiłam.

Reeve'a do tej pory nie mogę rozgryźć! Z jednej strony surowy, niedostępny, a z drugiej czuły i troskliwy. Pomimo tego, że wiem o nim więcej niż na początku to nadal jest to za mało. Mam tak wiele pytań dotyczących tego bohatera. Przyznam, że na początku go nie polubiłam. Na samą myśl o bezczelnych, władczych i aroganckich mężczyznach zapala mi się czerwona lampka. Nie lubię, kiedy się mnie kontroluje, a Reeve taki już jest, z drugiej jednak strony intryguje mnie!
Obydwie postacie nie do końca można zrozumieć, a ich decyzje nie raz nas zastanawiają nad czym, czy są słuszne.

Podsumowując, ''Pierwszy dotyk'' to książka, która miło mnie zaskoczyła. Pobudza, wciąga, nie dając nam szansy na to, aby się oderwać choćby na chwilę. Elektryzuje każdą chwilą, a tajemnica, którą owinięta jest fabuła dodaje nam niesamowitej ochoty na więcej! Zastanawiam się do teraz, czy ze mną jest coś nie tak? No bo jak mogła spodobać mi się książka, w której romantyczności z lupą szukać? Więc jeśli ktoś nie lubi tak ostrych książek, gdzie to namiętność i żądza kierują bohaterami to ja ją odradzam! Jednak jeśli lubisz eksperymentować, sięgać po coś z dużą dawką seksu i do tego z wątkiem kryminalnym to polecam! Tajemnica, wyraziste postacie oraz brutalność to coś, co ta książka w sobie skrywa i czeka, aby odkryć w niej więcej. No, a zakończenie? Sprawia, że masz ochotę na więcej! 

''Jego słabością byłam ja. Pragnął mnie i nienawidził tego może nawet tak bardzo, jak ja nienawidziłam jego.''

Oryginalny tytuł: First Touch
Cykl: First and Last (tom 1)
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 14 kwietnia 2017 rok
Liczba stron: 544
Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu:

Jennifer E. Smith ''Odległość między Tobą a mną''


''Bo tak już jest, kiedy znajdziesz się obok kogoś dla ciebie ważnego: świat kurczy się do właściwych rozmiarów. Dopasowuje się do was obojga, nie zważając na całą resztę.''


Cały Nowy Jork spowiła ciemność. Z powodu niewiarygodnych upałów, w całym mieście wyłączono prąd. Tego dnia winda w pewnym z wieżowców stanęła pomiędzy dwoma piętrami z dwójką nastolatków, którzy się w niej znajdowali. Obydwoje się nie znają, chociaż mieszkają w tym samym budynku. Pochodzili z dwóch różnych światów. Ona mieszkała na jednym z najwyższych pięter, gdzie mieszkali bogaci, a on w suterenie przeznaczonej dla pracowników wieżowca. Chociaż wcześniej nie zamienili ze sobą ani słowa to w zamkniętej przestrzeni starają się poznać, aby wypełnić wolny czas w oczekiwaniu na pomoc. Wywiązuje się pomiędzy nimi niezwykła więź, która pozostanie z nimi na długo. Wkrótce los rzuca ich w różne zakątki świata. Jedynym ich łącznikiem będą pocztówki wysyłane z odwiedzonych przez siebie miejsc. Nie ważne czy znajdą się w Pradze, Paryżu, czy Edynburgu - nie będą potrafili o sobie zapomnieć. 


''Odległość między Tobą a mną'' to lekka i przyjemna w czytaniu młodzieżówka. Chociaż nie należy do książek, które czytałabym z zapartym tchem to nie mogę powiedzieć, że straciłam na nią czas. Jest to wakacyjna opowieść, która rozgrzeje Wasze serducha. Opowiada o dwójce nastolatków którzy podczas paru godzin stali się sobie bliscy. Przewijają się w niej również strata, żałoba, relacje rodzic - dziecko, samotność i chęć przeżycia przygody. Z czystym sercem poleciłabym ją każdej nastolatce. Może nie sprawi, że mocniej zabije Wam serduchu, że na długo zachowa się w pamięci, ale na zrelaksowanie, czy odmóżdżenie się jest w sam raz. Pokaże Wam, że warto cieszyć się z małych, na pozór nieistotnych rzeczy, że czasem jedna nieistotna chwila nada naszemu życiu blasku. Będzie w sam raz również dla miłośniczek nieskomplikowanych romansów i młodzieńczej, niewinnej miłości. 

Oryginalny tytuł: The Geography of You and Me
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 14 czerwca 2017 rok
Liczba stron: 304
Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:

A. Meredith Walters ''Twoim śladem''


''Spojrzał na mnie w taki sposób, że poczułam się, jakby prócz mnie na świecie nie było nikogo. Jakbym tylko ja się liczyła. Jak mu się to udawało? Był tak cholernie pociągający. Jakby coś wyssało mnie w jego pole siłowe. Jakby był jedną wielką, gigantyczną czarną dziurą i wchłaniał mnie w siebie.''

Co musi się wydarzyć, aby człowiek sam dążył do własnej destrukcji? Czy, aby na pewno wszystko jest czarno białe?

Aubrey ma za sobą traumatyczne przeżycia. Z powodu narkotyków straciła swoją piętnastoletnią siostrę. Dziewczyna, której od tej chwili towarzyszy poczucie winy chce ocalić inne ludzkie życia, aby uczcić pamięć o niej.
Aubrey jest studentką psychologii i aby uzyskać licencjat, przez dwanaście tygodni musi brać udział na spotkaniach w grupie wsparcia dla uzależnionych. To właśnie podczas tych zajęć poznaje aroganckiego i zbyt pewnego siebie Maxxa. Chłopak próbuje się przebić przez mur jakim się otoczyła i w końcu mu się to udaje. Dziewczyna, która jak dotąd była poukładana i trzeźwo myśląca, zaczyna łamać reguły i to tylko dla jednego powodu, którym jest on. 
Aubrey pragnie go ocalić, bo widzi w nim coś więcej niż zwykłego ćpuna. Wrażliwą i poranioną duszę, słodkiego chłopca, który potrafi być również cudownym człowiekiem. Kochanego, lojalnego i troskliwego brata. Jednak czy można ocalić kogoś, kto uważa, że tego nie potrzebuje? Ona w to wierzy. Tylko nie wie, że wraz z nim ona również stacza się w dół.

Na początku nie byłam przekonana do tej książki. Czytam, czytam strona, za stroną i zastanawiam się, co jest ze mną nie tak? Dlaczego nie robi ze mną spustoszenia jak z innymi? Przyznam, że początek był dość monotonny, co przedłużało moje czytanie. Jednak później się rozkręciła, a ja nie mogłam się od tej książki oderwać! Nadal siedzi głęboko we mnie, historia obu bohaterów zakorzeniła się w moim jestestwie.
Autorka porusza tu bardzo ważny temat: narkotyki. Wiele razy zastanawiałam się dlaczego ludzie sięgają po to świństwo? Dlaczego celowo dążą do samozniszczenia?

A. Meredith Walters pokazuje, że nie wszystko jest czarno białe.

Maxx w młodym wieku stracił oboje rodziców. Wraz z młodszym bratem został przeniesiony do jedynego członka rodziny jaki im pozostał - wujka Davida, który nie traktował ich zbyt dobrze. Młody chłopak szybko musiał dorosnąć i wziąć odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale i za brata. Chciał ukończyć studia i zapewnić bratu wszystko, co najlepsze. W ten sposób wpadł w sidła narkotyku. Odpowiedzialność, wstyd i poczucie winy przytłaczały go, a kilka maleńkich tabletek potrafiło sprawić, że czuł się szczęśliwy i niezwyciężony. Nawet sam nie zauważył, kiedy nie mógł bez nich żyć. Nie zdawał sobie sprawy, że ma poważny problem. Myślał, że ma wszystko pod kontrolą.

Szokowały mnie momenty, kiedy zaczynał odczuwać głód narkotykowy. Byłam wstrząśnięta, przerażona, a momentami zniesmaczona. Przeżywałam jego cierpienia, czułam jak przechodzą na mnie. Strasznie było mi go żal, tej całej walki, którą toczył pomiędzy swoimi dwoma wcieleniami. 
Narkotyki to najgorsze świństwo jakie mogło pojawić się na tym świecie. Ilu ludzkich istnień zniszczyło i zabrało? 

Maxx to bardzo ciekawa i złożona postać. Z jednej strony wrażliwy, kochany, a z drugiej wybuchowy, popadający w ciemność. Ona chce walczyć o niego, a on uważa, że nie potrzebuje ocalenia.
Było mi szkoda również Aubrey, która rozpaczliwie chciała sprawić, że Maxx zacznie coś robić ze swoim życiem, a tymczasem patrzyła jak ten pędzi ku śmierci. 

''Twoim śladem'' to książka, która na długo się zakorzenia w umyśle. Wstrząsająca i dająca też wiele do myślenia. Warto sięgnąć po tę powieść i zobaczyć jak narkotyki niszczą nie tylko nasze życie, ale również tych, którzy przy nas trwają. Uzależnienie kieruje życiem i przekłamuje rzeczywistość. Jest to również historia o tym jak toksyczne są relacje pomiędzy ludźmi. Trzeba mieć naprawdę niezwykłą siłę, aby zostawić takie problemy za sobą.
A. Meredith Walters przedstawia trudne tematy w bardzo lekki sposób, a analizując zachowanie bohaterów pomaga nam lepiej ich zrozumieć. Dostarcza emocji, siejąc spustoszenie w naszych sercach. Pomimo, że to młodzieżówka ta książka była naprawdę mocna. Nie słodka i przekoloryzowana, a realistyczna. Z pewnością nie znajdziecie w niej schematyczności. 

''Co takiego miał w sobie pociąg pędzący nieuchronnie ku katastrofie, że tak trudno było odwrócić od niego wzrok?''

Oryginalny tytuł: Lead Me Not
Cykl: Twisted Love (tom 1)
Wydawnictwo: YA!
Data wydania: 6 lipca 2016 rok
Liczba stron: 386
Moja ocena: 9/10


PS: Posty znów będą się pojawiać regularnie <3. Wakacji już nie planuję. W najbliższym czasie czeka mnie remont, ale raczej nie będzie miał wpływu na moją aktywność. Mam nadzieję, że znajdziecie tu coś dla siebie. Ściskam Was mocnooo. Wasza @redgirl_books. <3 

Za egzemplarz do recenzji, dziękuję wydawnictwu:

Mia Sheridan ''Bez uczuć''


Wiem, że to już oklepane, bo prawie każda recenzja zaczyna się tym cytatem, ale on tak bardzo mi się podoba! 

'' Oby nie zdarzało Wam się upaść, kraść, oszukiwać ani upijać. Jeśli już musicie upaść, padajcie sobie w objęcia. Jeśli musicie kraść, kradnijcie sobie pocałunki. Jeśli musicie się oszukiwać, oszukujcie śmierć. A jeśli musicie pić, pijcie z przyjaciółmi.''

Nie, nie. Te słowa nie padły z ust głównych bohaterów, ale z przyjaciela jednego z nich. Zapewniam Was, że chociaż jest postacią drugoplanową to pokochacie go tak ja ja - i nie tylko go. 

Lydia i Borgan stali po dwóch stronach barykady. Ona pochodziła z rodziny multimilionerów, a on był ich ogrodnikiem. Chłopak wiedział, że Lydia to rozpieszczona, bogata paniusia, która uwielbia gierki, ale nie potrafił oderwać od niej oczu. Kochał ją, widziała go takim jakim był naprawdę. Wydawało mu się, że i on nie jest jej obojętny. 
Jeden ich pocałunek zniszczył jego życie. Ich drogi się rozeszły. 
Upokorzony chłopak wraz z chorą siostrą i z ojcem pijakiem musiał opuścić posiadłość. Jednak obiecał sobie, że już nigdy nie będzie się o nic prosił. 


Mija siedem lat...

Życie dało Lydii nieźle w kość. Kiedyś bogata, nie martwiąca się o nic stoi na skraju bankructwa. Kiedyś nie musiała się liczyć z pieniędzmi, teraz rozlicza się z każdego grosza. Jej miłość życia odeszła, ukochany ojciec odszedł z tego świata, a lekkomyślny brat przegrał w kartach rodzinną firmę. 
Kiedy ona musi mierzyć się z życiowymi dylematami, Brogan opływa w dostatku. Kierowany zemstą przyczynia się do tragedii finansowej Lydii. Kobieta chcąc stanąć na nogi zrobi wszystko, aby ratować siebie i brata. Brogan doskonale o tym wie i zamierza to wykorzystać, aby ich upokorzyć tak jak niegdyś oni go. Proponuje jej pracę u siebie jako ''dziewczyny do wszystkiego''. 
Do czego się posunie się mężczyzna, aby dostać zadośćuczynienie za wyrządzone mu krzywdy? Czy nie okaże się to dla niego strzałem w kolano?

Już trochę czasu minęło, kiedy ostatnimi czasy sięgnęłam po twórczość Sheridan. Mam do tej autorki wielką sympatię bo w swoich książkach tak niesamowicie gra na uczuciach swoich czytelników. Momentami tego nie cierpię, bo nie lubię jak coś mi dokucza na serduchu, ale z drugiej strony właśnie za to kocham książki. Za emocje, które mi dostarczają, za te chwile, podczas której się unoszę hen do góry, a moja dusza ma ochotę tańczyć i śpiewać. Wiem, że to brzmi jak idealny dowód wysłania mnie do psychiatryka, ale już dawno nie czułam takich uczuć! 

Bywa tak, że czasem jedna lekkomyślna rzecz, która z początku wydaje się być bez znaczenia, odmienia nasze dotychczasowe życie. Kieruje naszymi dalszymi decyzjami, uczuciami, ale odmienia również nasz sposób spostrzegania innych ludzi. 
Życie uczy nas również, że nic nie jest nam dane na zawsze, a koło fortuny może odwrócić się w najmniej spodziewanym momencie. Jednak musimy znaleźć w sobie siłę, aby zacząć wszystko od nowa i nie upaść na dno.

Lydia i Borgan nie mieli łatwego życia. Los ich oboje wystawił
na ciężką próbę, pokazując, że nie ważna jest ilość pieniędzy w obliczu życiowych tragedii. Ból i ciężar jest taki sam. 
Między bohaterami jest sporo niedopowiedzeń, żalu i poczucia  winy. Obydwoje podejmowali złe decyzje i żyli nieszczęśliwie. Kiedy ich ścieżki znów się krzyżują okazuje się, że zemsta nie jest złotym środkiem. Komplikuje życie jeszcze bardziej i nie daje satysfakcji. 

Mia Sheridan świetnie wykreowała postacie. Nie tylko głównych bohaterów, ale również przyjaciela i siostrę Borgana. Ogrom nie ich polubiłam i świetnie się bawiłam, kiedy obydwoje ''wchodzili'' na scenę. Chciałabym otrzymać jakąś część specjalnie o nich. 

Gdzieś w recenzji u kogoś czytałam, że postać Borgana wyidealizowano. Nie zgadzam się z tym. Fakt, jest cudowny, troskliwy i lojalny względem innych. Pomaga ludziom, którzy tej pomocy oczekują, ale i on ma swoje wady. Bo czy zawiść, chęć zemsty i użalanie się nad sobą to pozytywy? Dla mnie nie. Jeśli dodać do tego złośliwość i dziwne spaczenie na pewne rzeczy to ten nasz książkowy cukierek wcale idealny nie jest. Chociaż nie ukrywam, że chętnie go wrzuciłam do pudełka swoich książkowych mężów. Oddać nie zamierzam więc rączki precz. 

Na początku obawiałam się, że nie polubię się z Lydią. Wydawała mi się taka płytka i nie do końca wiedziałam, co w niej widzi Borgan. Może jakby z tego okresu dodać narrację z jej strony lepiej bym się wgłębiła w jej charakter i postępowanie. Jednak, co było to było, a Lydia z lekkomyślnej nastolatki wyrosła na dorosłą kobietę, która wie, że życie nie rozpieszcza, a żeby o coś zawalczyć trzeba samemu po to sięgnąć. 

''Bez uczuć'' Mii Sheridan to zabawna i momentami wzruszająca książka o tym wszystkim, co napisałam powyżej. Mnie urzekła kompletnie. Po lekturze ''Bez winy'' myślałam, że jak dotąd to właśnie ta książka będzie moją ulubioną tej autorki. Teraz obie zajmują równie miejsca w moim sercu, bo są po prostu wyjątkowe. Autorka w cudowny sposób przedstawia losy głównych bohaterów i choć nie są one łatwe to przekazuje to w lekki sposób. Z jej książek często można wynieść jakąś życiową lekcję i tak było również z nią. Pokochacie nie tylko głównych bohaterów, ale również bliskie im osoby. Zapewniam Was, że scena kelnerowania przez Lydię Was rozbawi. 

'' Nie miała absolutnie żadnych atutów w garści, a zachowywała się, jakby trzymała w ręce królewskiego pokera.''

Jesteście chętni na książkową huśtawkę nastrojów? 

Oryginalny tytuł: Ramsay
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 2 sierpnia 2017 rok
Liczba stron: 360
Moja ocena: 9/10

'' Nauczyłam się, że każdy wybór ma swoje konsekwencje, a pielęgnowanie goryczy zatruwa człowieka od środka.''

Za egzemplarz do recenzji, serdecznie dziękuję wydawnictwu:

Sierra Cartwright ''Więzy''


''Ty też tego chcesz. Tego szukałaś. Mówiłaś mi, że byłaś niespełniona, może ty powiedziałabyś raczej, że czułaś brak czegoś. To... właśnie to, Laro. Dziś, tylko dziś nie walcz z tym.''

Nienagannie uprzejmy i nieobecny duchem. Jego chłodne maniery idealnie współgrały z szarymi, zimnymi oczami. Dla Lary właśnie taki wydawał się Connor Donavan. Kobieta również aż nazbyt dobrze wiedziała jaki jest przystojny. W końcu był bratem jej najlepszej przyjaciółki i tylko on mógł jej pomóc.

Lara Bertrand to kobieta z klasą. Spędza sporo czasu za biurkiem, aby wyciągnąć rodzinną firmę z tarapatów. Jednak, kiedy wszystko zawodzi kobieta postanawia złożyć Connorowi odważną propozycję małżeństwa. Mężczyzna na nią przystaje, ale ku wbrew oczekiwaniom Lary i on ma swoje warunki. Po pierwsze, będą żyć jak mąż z żoną, a ona wprowadzi się do jego mieszkania. Po drugie, nie będzie zadawała się z innymi mężczyznami i po trzecie, będzie mu uległa i posłuszna. Larze, która bardzo ceni swoją niezależność nie uśmiechają się te zasady, ale wie, że musi zrobić wszystko, aby ratować to, na co tyle lat pracował jej ojciec. 




Szczerze mówiąc nie czytałam Grey'a więc trudno mi będzie ustosunkować się do słów na przodzie okładki. Jednak szczerze mówiąc spotykałam dużo pikantniejsze erotyki od ''Więzów''. Ta książka nie jest zła. Przyznam, że wciąga i trudno się od niej oderwać. Pomimo schematyczności widać, że autorka dużo włożyła w wykreowanie postaci. Jeśli chodzi o sceny erotyczne jakoś nie za bardzo do mnie przemawiały. Były intrygujące, bo pierwszy raz spotkałam się z BDSM, ale nie podziałały na moją wyobraźnię. Fabuła książki też jakoś mi nie pod pasowała, bo była od seksu do rozmów o firmie i z powrotem. Zabrakło mi czegoś codziennego w stosunkach pomiędzy bohaterami, zwyczajnych rozmów wybiegających poza głównym problemem Lary. Connora polubiłam, bo jest silną, zdecydowaną męską postacią, takie jakie lubię, ale nie za bardzo by mi odpowiadało takie rządzenie się. Wiele razy dziwiłam się głównej bohaterce, że tak się dawała. Chociaż główna postać na początku powieści jest stanowcza i pewna siebie to później się robi z niej rozgotowana klucha. 
Na plus jest na pewno pomysł z propozycją małżeństwa. Ten motyw jest dość rzadko spotykany w literaturze erotycznej. Również lekki styl autorki i łatwy język jakim się posługuje sprawiają, że ta książka jest przyjemna w odbiorze. Sceny seksu nie są niesmaczne, wręcz subtelne i ukazane w takiej delikatnej formie, która pokazuje, że BDSM nie jest bestialskim stosunkiem.
Pomimo kilku wad z wielką chęcią sięgnę po kolejną część, bo cała seria zapowiada się obiecująco.  

Oryginalny tytuł: Bind
Cykl: Rodzina Donovanów (tom 1)
Wydawnictwo: Burda Książki
Data wydania: 12 października 2016
Liczba stron: 300
Moja ocena: 6/10










Za egzemplarz do recenzji, serdecznie dziękuję wydawnictwu: 

Demet Altınyeleklioğlu ''Hürrem. Słowiańska odaliska. Tom 2''


Hürrem jest w piątym miesiącu ciąży. Z dumą pokazuje innym odaliską, że niebawem urodzi potomka Sulejmana. Jest pewna, że będzie on księciem, któremu będzie dany osmański tron. Kobieta doświadcza jak to jest być kochaną i rozpieszczoną. Sułtan Sulejman jest gotowy uchylić nieba swojej ukochanej. Obsypuje ją prezentami i dba o to, aby niczego jej nie zabrakło.
Jednak idylla nie trwa długo, gdyż Sułtan oznajmia Rusince, że wyjeżdża na wojnę.
Kiedy wojska Padyszacha oblegają Rodos, Hürrem w bólach rodzi syna Mehmeda.
Nie mija dużo czasu jak kobieta rozpoczyna kolejną intrygę. Zrobi wszystko, aby to jej syn zasiadł na tronie. Jednak jest pewien problem, a jest nim syn Mahidevran, który jest pierwszy w kolejce do tronu. Rudowłosa piękność już dawno nauczyła się reguł władzy. Wie, że musi być czujna i wytrwała, aby sięgnąć po siłę i władzę. Dlatego za cel stawia sobie pozbycie się Ibrahima i Mustafy. Krok po kroku zamierza sączyć do ucha Sulejmana truciznę, aby pochłonęła go bez reszty.


Po przeczytaniu pierwszej części od razu sięgnęłam po tą. Autorka mnie po prostu oczarowała, a że ten typ literatury zawsze  będzie stał u mnie na pierwszym miejscu. Więc jak mogłam się oprzeć?
Hürrem w końcu otwiera oczy i zaczyna rozumieć, że Sułtan może się jej pozbyć w każdej chwili tak samo jak Mahidevran. Uświadamia sobie, że jej życie to nieustanna walka nie tylko z wrogami, a nawet z Padyszachem. Chociaż moja moralna strona nie popiera jej decyzji to jako matka i ja zrobiłabym wszystko dla swoich dzieci, by przeżyły. W tamtych czasach, kiedy na tron zasiadał najsilniejszy książe, ten pozbywał się swojego rodzeństwa. To była walka na śmierć i życie wśród całej tej baśniowej otoczki.
Nie będę wybielać głównej bohaterki bo Hürrem kierowała się głównie zachowaniem swojej władzy. Chciała syna, którym będzie mogła kierować, ale który zapewni również stabilność państwu osmańskiemu. Jak widzicie jej postać jest skrajna. Czasem miałam wrażenie, że wyzbyła się wszelkich człowieczych uczuć, ale były takie momenty, kiedy odzywało się jej sumienie. Nie można jej też odmówić sprytu i aktorskich sztuczek, którymi się posługiwała, ale wiedziała, kiedy należy przestać i czekać na dogodny moment.
Zabrakło mi w tej książce pokazania jej relacji z dziećmi, rozwinięcia niektórych wątków.
''Hürrem. Słowiańska odaliska. Tom 2'' jest lepsza od części pierwszej. Dzieje się o wiele więcej, akcja prze do przodu nie pozwalając nam się oderwać. Autorka z lekkością prowadzi nas przez intrygi w osmańskim pałacu. Powieść ukazuje nam silną kobietę, która po trupach do celu sięga po to czego pragnie. Jednocześnie na przykładzie Ibrahima pokazuje do czego potrafi doprowadzić zbyt wybujała ambicja.
Powieść jest nie lada gratką dla miłośników ‘’Wspaniałego stulecia’’ i powieści historycznych.
Demet Altınyeleklioğlu poprowadzi Was przez magiczny i brutalny świat dynastii osmańskiej.

Oryginalny tytuł: Moskof Cariye Hürrem
Cykl: Tajemnice dworu sułtana (tom 2)
Wydawnictwo: WAB
Data wydania: 28 września 2016 rok
Liczba stron: 400
Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz do recenzji, serdecznie dziękuję wydawnictwu:

Demet Altınyeleklioğlu ''Hürrem. Słowiańska odaliska. Tom 1''


Ruś, 1514 rok. Mała Aleksandra Anastazja Lisowska spała, kiedy jej wioska została napadnięta. Dziewczynka zostaje porwana przez jednego z barbarzyńców. 
Mija kilka lat. Jako już młoda dziewczyna trafia do pałacu chana krymskiego. Zostaje ulubienicą Sułtanki Göldane, która traktuje ją jak własne dziecko. Starsza kobieta wróży Rusince przyszłość pełną blasku i wspaniałości.

“ (...) Nie czekaj, aż ktoś da Ci to, czego pragniesz… Sięgaj po to… Wydzieraj, choćby siłą… Trzymaj i nie puszczaj… Widzę Twoją dro-drogę… Jesteś białą gołębicą, która pochwyci orła… To Twoje przeznaczenie… Nie pozwól, aby ktoś to zmienił…”

Po śmierci wiekowej Sułtanki, Aleksandra zostaje wysłana do haremu osmańskiego Sułtana Sulejmana. Dziewczyna zastaje widok odalisek, które pomimo współczujących spojrzeń, patrzą na nią również z zazdrością. 
Aleksandra, która ma głowę pełną marzeń o tronie i koronie nie przypuszcza, że osiągnięcie celu nie będzie takie proste.
Rusinka jest popychana, bita i poniżana. W przetrwaniu kolejnych dni pomagają jej wyśpiewane przez nią pieśni. Żal, smutek tęsknota i gorycz to uczucia, które się przez nie przebijają. Cały pałac jest oczarowany głosem Rusinki. Nawet sam Sułtan, do którego komnat docierają jej pieśni pragnie ją poznać. Rudowłosa odaliska oczarowuje go swoją promienną osobowością. Nadaje jej imię Hürrem.

“ - To właśnie też uśmiech - ucieszył się Sułtan Sulejman. - Uśmiech, który odbiera mi rozum. To właśnie oznacza Hürrem. Hürrem oznacza piękna, uśmiechnięta, o pięknych oczach. Każde z osobna i wszystko razem.”

Od tej chwili rozpoczyna się droga kobiety, która posunie się do wszystkiego, aby nie zostać zapomnianą.

“(...) Za każdym, nawet najsilniejszym mężczyzną musi stać kobieta. Kobieta, która będzie wiedziała, jak nim pokierować.”




Dynastią Osmanów zainteresowałam się dzięki serialowi “Wspaniałe stulecie”. Jak miliony Polaków - pokochałam ten baśniowy klimat! Taki sam w swojej książce utrzymała Demet Altınyeleklioğlu. Chociaż nie będę ukrywać, że jest on opleciony okrucieństwem i brakiem moralności. 
Uwielbiam beletrystykę historyczną. Tak jak Hürrem i ja podążyłam za swoim marzeniem, a było nim przeczytanie sagi “Tajemnice dworu sułtana”. 
Fabuła już od samego początku jest fascynująca i wciągająca. Autorka z lekkością prowadzi nas przez osmański pałac, w którym mogłoby się zdawać, że za pomocą bogactwa życie jest łatwe i piękne. Nic mylnego! Autorka wprowadza nas w tajemnice haremu. Tego nawet ja się nie spodziewałam. Czy wiecie, że do łoża Sułtana wcale nie tak łatwo było trafić? Odaliski musiały się przypodobać haremowym agom, a nawet służącym! Jak? Nic Wam nie zdradzę. 
Hürrem od samego początku pokazuje swoje pazurki. Jest uparta i dumna, a kiedy trafia do osmańskiego pałacu szybko się uczy haremowych gier. Robi się coraz bardziej bezwzględna i ambitna. Od pierwszej, do ostatniej strony możemy obserwować jak kształtuje się jej charakter.

Uważam, że autorka stworzyła wciągającą i magiczną opowieść, w której tak naprawdę nic nie jest piękne. Nawet miłość Hürrem i Sulejmana jest naznaczona odrobiną zła. Książka tej autorki uzupełni Waszą wiedzę na temat działania haremu i losie kobiet, o których Padyszach zapomniał. Tego w serialu nie pokazano. Osobiście uważam, że książka, a serial to dwie różne bajki. Podobieństwa jakie zaobserwowałam pomiędzy nimi dwoma jest znikome. Jednak to idealna pozycja nie tylko dla fanów ekranizacji, ale i sympatyków historii. Nie jest wiernym odzwierciedleniem historii, ale mi to nie przeszkadzało. Uwielbiam takie książki! 
Jestem zachwycona stylem pisania Demet Altınyeleklioğlu i tym jak szybko mnie wciągnęła w opisywany przez siebie świat. Książkę przeczytałam jednego dnia i od razu zabrałam się za drugą część, której recenzję pokażę Wam niebawem. 

''Żeby nie zostać zapomnianym, trzeba być silnym''

Oryginalny tytuł: Moskof Cariye Hürrem
Cykl: Tajemnice dworu sułtana (tom 1)
Wydawnictwo: WAB
Data wydania: 4 sierpnia 2016
Liczba stron: 432
Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz do recenzji, serdecznie dziękuję wydawnictwu:

Walid Kuliński ''Doczekać jutra''


Konrad jechał sam autem, kiedy w pewien deszczowy dzień zabrał ze sobą autostopowicza. Starszy mężczyzna oznajmia mu, że jest nim samym z przyszłości. Konrad na początku ma go za wariata, któremu pomieszało się w głowie. Starzec chce pomóc mu odnaleźć punkt, w którym wszystko się dla niego zaczęło. Pokazać mu, co takiego przeoczył. W zamian obiecuje, że po wszystkim zostawi go w spokoju znikając z jego życia. Konrad chcąc, nie chcąc postanawia przejść przez tajemnicze drzwi, które ukazują mu jego przeszłość.

Z kolejnych stron wyłania się obraz chłopca, którego ojciec odszedł od rodziny, a następnie po powrocie, w krótkim czasie niefortunnie umiera. Kolejne jego lata są naznaczone smutkiem, cierpieniem i patologią. Kochana niegdyś matka, dbająca o swoje dzieci zamienia się w sadystę. Bije dzieci, poniża i odziera ich z niewinności.  

Jednocześnie toczy się historia Pauliny, która trafiła do domu dziecka. Koleżanka wciąga niewinną dziewczynę w pedofilski świat, który pozwala im na wszystko czego chcą. Tylko, czy Paulina naprawdę tego chce?
Obydwoje - Konrad i Paulina walczą z przeciwnościami losu. Czy poradzą sobie? Czy te wydarzenia naznaczą ich na trwale?

Przyznam, że zanim sięgnęłam po tę książkę, minęło trochę czasu. Lipiec był dla mnie dość aktywny miesiącem, poświęconym głównie dla rodziny.
Po książkę sięgnęłam jakiś czas temu i nie przypuszczałam, że aż tak mnie poruszy. Może dlatego, że moje życie wyglądało podobnie? Nie wiem. Podczas lektury tej dość cienkiej książki miałam ochotę płakać, wyć. Jak rodzic może swoim dzieciom sprawić takie piekło? Jak może mówić im bolesne słowa, które one zapamiętają na zawsze? Sama wiem jak słowa ranią, jak zagnieżdżają się praktycznie na zawsze. Ich nie da się wyplenić, odbijają się na dorosłym życiu. Nie potrafię też zrozumieć, co ma w głowie matka, która dla swojego dziecka zrobiłaby wszystko, a z dnia na dzień zamienia się w potwora? Co musi się stać, aby psychika człowieka nie wytrzymała? Po lekturze tej powieści miałam dużo pytań i przemyśleń.
Nie często sięgam po takie książki, bo otwierają w moim życiu drzwi, które już dawno za sobą zamknęłam. Z drugiej strony takie książki też muszą powstawać, aby pokazywać rodzicom, co się dzieje, kiedy niszczymy własne dziecko.

‘’Doczekać jutra’’ wywołuje wiele emocji. Od smutku i żalu, aż po złość. Autor niczego nie koloryzuje. Pokazuje patologię, w której uwikłani są bohaterowie. Analizując przeżycia Pauliny i Konrada stara się nam pokazać dlaczego podejmują oni takie, a nie inne decyzje.
Zabrakło mi w książce rozwinięcia postaci Pauliny, o której mało wiedziałam. Na początku czytania książki nie mogłam się też do końca połapać o kim autor pisze. Miałam mętlik w głowie, ale Walid Kuliński szybko go uporządkował.

Jest to jedna z tych książek, które mają nas zmusić do refleksji i do podróży w głąb siebie. Może i my potrzebujemy jej, aby przekonać się, czego nie zrobiliśmy, a co należało zrobić? W jakim momencie popełniliśmy błąd?

Wydawnictwo: Psychoskok
Data wydania: 18 maja 2017 rok
Liczba stron: 193
Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz do recenzji, serdecznie dziękuję wydawnictwu:

Lauren Oliver ''Replika''


Hej kochani! Wiem, że w tym miesiącu byłam mało aktywna, ale był to czas intensywnie spędzony z rodziną. Najpierw spontaniczne wakacje spędzone z dziećmi w Szczecinie, a potem wypad do Zakopanego z całą rodziną. Nie miałabym, kiedy pisać tu na blogu. Obiecuję, że już nigdzie się nie wybieram. Mam trochę wyrzutów sumienia. Czuję się jakbym zaniedbała Was i wydawnictwa, ale wiem jedno: pięknych wspomnień nikt mi nie odbierze. Lipiec był najcudowniejszym dniem mojego życia. Życzę i Wam takich dni.

Koniec tego ''gadania''. Zapraszam Was na recenzję.


''Zastanawiała się, czy właśnie tak postrzegali ją rodzice: jako istotę po części nie z tego świata, zawieszoną gdzieś między tym życiem a następnym.''

Gemma to nastolatka, która jest pełna kompleksów. Była chorowitym dzieckiem. Przeszła nawet operację serca, po której została jej duża blizna. Pomimo tego, że minęło kilka lat, jej rodzice wciąż ją trzymają pod kloszem. Gemmie się to nie podoba. W końcu ma szesnaście lat i chce być samodzielna na tyle, na ile pozwala jej wiek.
Gemma uwielbia marzyć, a tym czego chce to chwila wolności od nadopiekuńczych rodziców. W końcu za sprawą swojej jedynej przyjaciółki ma okazję wyjechać na Florydę. Dziewczyna, szczęśliwa perspektywą oderwania się od rodziców, nie przepuszcza, że jej radość będzie trwała krótko.
Gemma tuż przed planowanym wyjazdem podsłuchuje kłótnię rodziców, z której wynika, że nie mogą jej puścić. Zakaz ten dotyczy kliniki Haven, która jest owiana tajemnicą. Dziewczyna chcąc odkryć jaki ma to związek z nią wyrusza w świat. Ucieka z domu, aby odnaleźć odpowiedzi na nurtujące ją pytania.


''Potwory - tak nas nazywają. Demony.
Czasami w bezsenne noce zastanawiam się, czy nie mają racji.''

Lirą jest repliką, dla której jedynym znanym jej domem jest klinika Haven. To tu ją stworzono, tak jak innych jej podobnych. Nie znają innego miejsca niż ten, który towarzyszy im od małego. Białe ściany, rygorystyczne zasady i masa ludzi, którzy traktują ich przedmiotowo. Nazywają ich ''potworami'' chociaż i one mają uczucia, marzenia i cele, które skrzętnie skrywają. Tak jak Lira, która chce móc lepiej czytać i przenosić się do niesamowitych światów, które oderwą ją od niewesołej rzeczywistości.
Pewnego dnia bańka, w której żyła dziewczyna pęka. Klinika Haven płonie. Dziewczyna wraz z Kasjopeją i numerem 72 wydostają się na wolność.

Co takiego odkryje Gemma? Jaki wpływ będzie miało to na jej życie?
Jak Lira poradzi sobie w dotąd nieznanym świecie?
Jakie grozi im niebezpieczeństwo?

Pierwszy raz spotykam się z twórczością Lauren Oliver. Czy było ono udane?
Przyznam, że dzięki mojej kochanej Zosi, która wcześniej zaczęła czytać ''Replikę'' nie miałam problemu, od której historii zacząć.
Bardzo spodobał mi się pomysł na fabułę, w której wykorzystano klonowanie ludzi. Faktycznie nie jest to zbyt oryginalne, kiedy weźmie się pod uwagę, że te pomysły przewijały się nie jeden raz w książkach, czy to w filmach. Powieść czytało mi się szybko, ale były takie momenty, kiedy dopadało mnie znużenie. Jednak nie trwało długo, bo książka w którejś chwili się rozkręciła. Mi osobiście bardziej podobała się część o Lirze, była bardziej ciekawsza i dynamiczna. Miałam szersze spojrzenie na klinikę w Haven, która tak mnie zaciekawiła w części o Gemmie. Za sprawą Liry mogłam przekonać się jak to wygląda od środka. Jak są traktowane repliki i jaki mają sposób myślenia. To było przykre jak ''zwyczajni'' ludzie traktowali ich przedmiotowo, odbierając jedyną radość z życia, bo są przecież niewiele warte niż mysz laboratoryjna.
Nie jest to idealna książka. Nie do końca się z nią polubiłam. Zabrakło mi jasnych wątków dotyczących ojca Gemmy. Jego wyjaśnienia, co miał wspólnego z kliniką. Nie zadowoliło mnie również zakończenie książki.

''Replika'' Lauren Oliver to historia owiana tajemnicą i intrygami. Przygody, które czekają na bohaterki są naszpikowane akcją, a niekiedy wręcz przeniesione z ekranu na kartki. Chociaż książka ma parę wad to jest warta, aby po nią sięgnąć. Nie raz potrafi trzymać w napięciu, podsyłając coraz to nowe pytania. Czytelnik ma ochotę jak najprędzej dowiedzieć się wszystkiego, ale odpowiedzi czasem brakuje. Zakończenie wprowadza niedosyt. Dlatego nie zachwyciła mnie końcówka, bo nie lubię takich zabiegów. Czułam się jak ktoś, komu dano najsmaczniejszą czekoladę świata, ale tylko po to by pomachać nią przed nosem. Tak się nie robi!
Jednak z niecierpliwością będę oczekiwać kontynuacji i mam nadzieję, że się pojawi.  

Autor: Lauren Oliver
Oryginalny tytuł: Replica
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 5 lipca 2017 roku

Za możliwość przeczytania, dziękuję wydawnictwu:



Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka