Kathryn Evans ''Eva, Teva i więcej Tev'''



Oryginalny tytuł: More of me
Wydawnictwo: YA!
Data wydania: 15 lutego 2017 roku 
Liczba stron: 356

Większość z nas swoje urodziny spędza w gronie rodziny i znajomych. Jest tort, świeczki i prezenty, ale przede wszystkim radość i szczęście. Jednak każda wersja Tev swoje urodziny obchodzi w bólu i cierpieniu. Narodzi się i odbiera życie innej...


''Eva, Teva i więcej Ev'', to debiut autorki. Czy powieść z gatunku science fiction zagości w moim czytelniczym sercu?


''Nabierałam w niej sił i napełniałam jej komórki swoimi. W końcu jednak musiałyśmy się rozdzielić. To nie była moja decyzja - zwykła kolej rzeczy. Choć już wielokrotnie przez to przechodziłyśmy, wiem, że się boi. Bądź co bądź dzielimy jedno serce. Jej wspomnienia są już moimi. Czuję to, co ona czuła, bo chodziłam tam, gdzie ona. Byłyśmy nierozłączne. Całowałam się, kiedy i ona się całowała. ''Ollie...'' Wzdycham, jednak oddech wciąż należy do niej. Czas, bym sama zaczęła oddychać. Czas, bym zaczęła żyć''.


Teva prowadzi życie jak każda nastolatka. Ma przyjaciół i chłopaka. Dobrze się uczy i ma szansę coś osiągnąć. Jednak dziewczyna nie jest zwykłą nastolatką. Raz w roku rozdziela się na dwie osoby. Starsza wersja Tev musi zrezygnować ze swojego obecnego życia na rzecz nowej. Oddaje jej swoje imię i zostaje numerem. Z dnia na dzień musi zapomnieć o życiu jakie prowadziła. Od tej pory jej świat kręci się wokół czterech ścian domu. Za sprawą paranoi ich matki mają zakaz kontaktowanie się z innymi. Wmawia im się, że ludzie mogliby na nich eksperymentować.
Ciekawym jest, że każda poprzednia wersja się nigdy nie starzeje. Ich imiona, to odpowiednik wieku w którym każda się urodziła. To znaczy, że Piętnastka ma piętnaście lat, a jej następczyni mająca lat szesnaście, po pojawieniu się kolejnej zostanie Szesnastką.  


Nowa wersja Tev, sześć miesięcy temu uwolniła się z ciała Piętnastki. Zaczyna żyć życiem starszej wersji. Ma jej przyjaciółkę Maddie, oraz chłopaka o imieniu Ollie. Wspomnienia poprzedniej są jej wspomnieniami, tak samo jak wszystko co osiągnęła. Nowa Tev postanawia znaleźć sposób na to, aby jej kolejna wersja nie wydostała się z jej ciała. Nie chce stracić wolności na rzecz bycia więźniarką w domu do końca swojego życia.
Zakłada wkrótce bloga w którym dzieli się swoją innością. Liczy na to, że znajdzie się ktoś, kto będzie znał lekarstwo na jej przypadłość. Wkrótce Piętnastka zaczyna się buntować. Ucieka z domu i miesza pomiędzy nową Tevą i Ollie. Poprzednia wersja jest zła na nową za odebranie jej życia. Ona również nie chce zrezygnować z życia.
Na domiar złego nowa Tev już szykuje się do wyjścia.


Czy obecnej bohaterce uda się przerwać ten proces? Jak potoczy się życie Tev i jej poprzednich wersji?


Ta książka naprawdę zrobiła na mnie wrażenie.
Pomimo, że
jest to debiut nie da się nie zauważyć ile serca w niego włożyła autorka.
Powieść nie jest przewidywalna i wciąga od pierwszych stron. Na duży plus zasługuje dość oryginalny pomysł na fabułę. Jeszcze nie spotkałam się z taką historią! Przede wszystkim  czytelnik nie ma problemu z odbiorem. Autorka zastosowała ciekawy trik psychologiczny. Pokazując nam wątpliwości głównej bohaterki sprawiła, że i nam zaczynają się one udzielać. Już sama nie wiedziałam, czy ta cała historia dzieje się naprawdę, czy to wymysł nowej Tev.
''Eva, Teva i więcej Ev'', to wciągająca od pierwszych stron historia nastolatki, która za wszelką cenę pragnęła normalności. Nie tylko dla samej siebie, ale również dla jej poprzednich wersji. Walczyła o wolność i prawo wyboru. Kathryn Evans lekkim piórem prowadzi nas przez świat, który wykreowała. Akcja z czasem nabiera dynamiczności. Intryguje nas i zachęca do poznania tej niesamowitej powieści! Ze wstydem muszę przyznać, że gnębiona ciekawością zajrzałam na ostatnią stronę. Autorka chyba przewidziała taką możliwość, bo niczego się nie dowiedziałam. Sprawiła, że miałam jeszcze większą ochote, aby skończyć tę książkę i dotrzeć do finału.

To nie jest tylko historia o byciu dziwadłem, lecz o bólu i nadziei. O determinacji w dążeniu do tego co upragnione. Jeśli nie zaczniemy walczyć o marzenia, nasze życie nigdy się nie zmieni.

Książkę przeczytałam tego samego dnia którego zaczęłam. Zajęło mi, to sześć godzin z jedną przerwą. I wiecie co kochani? Wciąż mi mało. Pomimo tego, że nie jest tak cudowna jak chociażby ‘’Szklany tron’’ i ma parę niedociągnięć, to wciąż siedzi mi w głowie.


''(..) To, że jest cię teraz więcej, nie oznacza jeszcze, że jest cię mniej. Nie powinnaś się ukrywać. Niczego złego nie zrobiłaś. Nie masz się czego wstydzić.''

Moja ocena 8/10

Za egzemplarz, dziękuję wydawnictwu:


PRZEDPREMIEROWO Hanna Cygler ''Tylko kochanka''


Wydawnictwo: Rebis
Data premiery: 28 marzec 2017 rok 
Liczba stron: 318
Moja ocena: 6,5/10

Lena Walter to pogodna i uśmiechnięta kobieta. Mieszka niedaleko Malborka, w prowincjalnym Gniewie. Życie kobiety zawsze obfitowało w nieoczekiwane zwroty akcji. Najpierw zaręczyny z Piotrkiem Kanią, które musiała zerwać. W tak małej mieścinie nic nie przejdzie bez echa, a i ludzie lubią sobie dopowiadać. Lena dręczona przez mieszkańców, postanawia opuścić rodzinę i wyjechać do Niemiec. Jej kuzynka chcąc pomóc jej, aranżuje kobiecie małżeństwo. Lena wychodzi za mąż, za mężczyznę, którego zna zaledwie parę dni. Jakiś czas później biorą rozwód i los kieruje kobietę w stronę Hiszpanii. Tam poznaje milionera Carla i zostaje jego kochanką. Kobieta opływa w luksusach  i dostaje to czego pragnie. Jednak gdy Lena zakłada w Polsce pensjonat, oraz hurtownie przedmiotów sprowadzanych z zagranicy, mężczyzna się od niej odwraca. Od tej chwili kobieta boryka się z kłopotami finansowymi i z plotkami. Na domiar tego ktoś pragnie jej zaszkodzić.


Z Londynu do Polski wraca Jakub. Mężczyzna dostał od przyjaciela prośbę zbadania pewnej sprawy. Jakub, wraz z córką Ewą zatrzymuje się w pensjonacie Leny - Wilii Historii. Na początku oboje są nieufni wobec siebie, lecz z czasem zaczynają się zwierzać ze swojego życia. Wspólne rozmowy i sześcioletnia Ewa, zbliżają ich do siebie.


Czy Lena pokona swoje problemy finansowe i uratuje to co jej bliskie? Kto pragnie jej zaszkodzić? W jakim celu Jakub pojawił się w Polsce?


W powieści Hanny Cygler poznajemy kobietę, która od młodości boryka się z przeciwnościami losu. Jednak zawsze z patowych sytuacji odnajduje jakieś wyjście. Życie Leny jest niesamowicie zawrotne i pełne niespodziewanych akcji. Muszę stwierdzić, że niekiedy jej decyzje były lekkomyślne, a ona sama nie uczyła się na błędach. Powieść ukazuje nam realia małych miasteczek i ludzi w nim mieszkającym. Sama mieszkałam w podobnym otoczeniu, wiem jak trudno w takim miejscu odpędzić się od plotek.
Samą książkę czyta się dość spokojnie. Może nie wciągnęła mnie tak jakbym chciała, ale miło spędziłam przy niej czas. Sam motyw osoby, która chce zaszkodzić Lenie, był niesamowicie intrygujący. Byłam ciekawa kto to był i gdy już się wyjaśniło, byłam w szoku. To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że trudno jest o zaufanie w dzisiejszych czasach. Ludzie którzy czegoś nam zazdroszczą niszczą sami siebie.
Wyobraźcie sobie prostą drogę, idziecie nią, a przed Wami pojawia się ostry zakręt. I tak w kółko. Do tego można porównać jej życie. Bo gdy Lena wychodziła na prostą, za chwilę pojawiał się zakręt, który wszystko w jej życiu zmieniał.

‘’Tylko kochanka’’, to lekka powieść. W sam raz na to, aby spędzić z nią spokojny dzień. Nie wciągnęła mnie jakoś specjalnie, ale życie głównej bohaterki było bardzo ciekawe. Sama Lena była dość ciepłą i pogodną. Jednak postać Jakuba mi nie podeszła. Był moim zdaniem dość sztywny, chociaż pod koniec się zreflektował. Myślę, że ta lektura będzie odpowiednia dla czytelnika, który lubi spokojne książki, z tajemnicą w tle, bo tu ich nie brakuje. Była to moja pierwsza przygoda z twórczością Pani Hanny i nie mogę powiedzieć, że nie udana.

7/10

Za egzemplarz, dziękuję:

Zapowiedzi książkowe. Kwiecień


Kochani! Kwiecień, to kolejny miesiąc niesamowitych premier. Na którą z nich czekacie? Dajcie znać w komentarzu!



Jestem bardzo ciekawa tej książki! Mam nadzieję, że będę miała okazję po nią sięgnąć. A Wy jesteście jej ciekawi?

Wydawnictwo: Ya!
Data premiery: 12 kwietnia 2017 rok 
Liczba stron: 480

Listopad to wyjątkowy miesiąc na klifach Skarmouth. To czas Wyścigu Skropiona, w którym liczy się tylko to aby dojechać na grzbiecie dzikiego wodnego konia do mety.
Niektórym się to udaje. Inni umierają.
Dziewiętnastoletni Sean Kendric jest niezwyciężony. Jeśli się czegoś boi to na pewno nie pozwoli sobie na okazanie lęku.
Puck Connolly jest zupełnie inna. Nigdy nie chciała się ścigać, jednak los nie zostawił jej wielkiego wyboru. Jest pierwszą w historii dziewczyną, która bierze udział w wyścigu. I zupełnie nie spodziewa się tego, co się wydarzy…

Już w sprzedaży!

http://www.empik.com/wyscig-smierci-stiefvater-maggie,p1139261120,ksiazka-p



Co prawda, nie czytałam całego cyklu szklanego tronu, ale to jest jedna z nadchodzących premier na które najbardziej czekam. 

Wydawnictwo: Uroboros
Data premiery: 26 kwietnia 2017 rok 
Liczba stron: 920

Nad Erileą gęstnieją czarne chmury. Erawan zbiera swoje złowrogie siły, by zadać światu ostateczny cios. Aelin Galathynius staje z nim do walki, by bronić królestwa i swoich bliskich. Dla Aelin droga do tronu Terrasenu dopiero się rozpoczęła. Młoda królowa cały czas poznaje swoje dziedzictwo i uczy się swojej magii. Im więcej jej używa, tym bardziej przekonuje się, jak potężny jest ogień krążący w jej żyłach.
Ale wie, że toczącej się wojny nie wygra w pojedynkę. Są przy niej przyjaciele i ukochany Rowan, lecz to nadal za mało wobec mocy Erawana. Nadszedł czas szukania sprzymierzeńców. Kto odpowie na wezwanie królowej Terrasenu? 
Dla Aelin nie ma już odwrotu, świat, który zna, chwieje się w posadach pod naporem sił ciemności. Wrogowie otaczają ją ze wszystkich stron, w szranki poza Erawanem staje także legendarna, bezlitosna królowa Fae, która najwyraźniej ma wobec Aelin własne plany... Kiedy gra toczy się o tak wysoką stawkę, trzeba umieć poświęcić to, co najcenniejsze. Czasami jednak cena za zwycięstwo okazuje się zbyt wysoka... 
 Imperium burz to piąty tom bestsellerowej serii Szklany tron, która podbiła serca milionów czytelników na całym świecie. 

Ciekawostka: Prawa do adaptacji „Szklanego tronu” wykupiło studio Mark Gordon Company (m.in. „Ray Donovan” i „Grey’s Anatomy”). Ekranizacją serialu zajmie się Mark Gordon Company. Autorką scenariusza ma być Kira Snyder, pilotażowy odcinek wyreżyseruje Anna Foerster.



''Czas żniw'' pomimo mojej początkowej niechęci podbił moje serce. ''Zakon mimów'' jeszcze czeka na przeczytanie, ale ''Pieśń jutra'' oczekuję równie mocno jak pozycję powyżej. Kto czeka na dalsze losy Paige?

Wydawnictwo: SQN
Data premiery: 26 kwietnia 2017 rok
Liczba stron: ---------------------------

Po krwawych i brutalnych walkach Paige Mahoney zyskała niebezpieczną pozycję. Została wybrana Zwierzchniczką. Pod rządami ma teraz całą populację londyńskich kryminalistów. 

Wystąpiła przeciwko Jaxonowi Hallowi. Narobiła sobie żądnych krwi wrogów, z których każdy czeka na jej najmniejszy błąd. Teraz zadanie ustabilizowania sytuacji w podzielonym podziemiu będzie prawdziwym wyzwaniem.

Panowanie Paige może szybko dobiec końca. Wszystko przez wprowadzenie Senshield, śmiertelnej technologii, która przyniesie zgubę społeczności jasnowidzów i… całemu światu, jaki znają.

Gorąco wyczekiwana trzecia książka bijącej rekordy popularności serii The Bone Season – przełomowej dystopijnej fantasy będącej wyrazem imponującej wyobraźni Samanthy Shannon.


Kilka miesięcy temu miałam okazję przeczytać ''Maski zła'' Iwony Banach. Byłam zachwycona! Dlaczego wspominam o tej książce? Bo ''Grzech'' opisem przypomina mi ''Maski zła'' i mam nadzieję, że również przypadnie mi do serca. 

Wydawnictwo: Rebis
Data premiery: 11 kwietnia 2017 rok
Liczba stron: 384

Gdy tajemnica staje się przedsionkiem piekła... Głęboko skrywana, ma nigdy nie ujrzeć światła dziennego, powinna zostać zapomniana, a jednak powraca każdej nocy w niespokojnym śnie. Upalny czerwiec. W niewielkiej wsi zostaje zamordowana starsza kobieta. Na mieszkańców pada blady strach, tym większy, że to nie jedyny incydent w okolicy. Każdy jest podejrzany. Nieświadoma niebezpieczeństw Ola postanawia spędzić tu wakacje, by przeprowadzić własne śledztwo i rozwikłać zagadkę sprzed lat, jej osobistą tragedię. Niespodziewanie znajdzie się w centrum wydarzeń, narażając na niebezpieczeństwo siebie i córkę. Czy pozna prawdę? I czy uda się jej odnaleźć spokój? Zarwałam noc. Rewelacyjnie oddany klimat małej społeczności. Nadal czuję tę prowincjonalną duchotę... Chcę więcej! Więcej GRZECHU... Joanna Opiat-Bojarska Polska Camilla Läckberg! Adam Szaja smakksiazki.pl GRZECH to nie tylko wciągający kryminał, ale również doskonała powieść obyczajowa z dużym psychologicznym ładunkiem. Styl autorki, pełen humoru i odniesień do prowincjonalnej codzienności, przywodzi na myśl pisarstwo Camilli Läckberg.


Dlaczego jestem jej ciekawa? Sama nie wiem. Może to magia tej okładki?

Wydawnictwo: Czarna Owca
Data premiery: 26 kwietnia 2017 rok 
Liczba stron: 544

Sara to bardzo miła kobieta, no i wykonuje niezwykle interesujący zawód: jest plumassiere (pewnie nie masz pojęcia, co to znaczy). Ma też nieco obsesyjną osobowość i lekką alergię na nieprzewidziane wydarzenia… No i oczywiście życie jej się komplikuje i – o rozpaczy! – w jej mieszkaniu zaczyna się dziać coś, co przypomina pożar w burdelu, gdy w tym samym czasie zwalają się jej na głowę ojciec...



Nie miałam jeszcze okazji poznać twórczość tej autorki, ale sama okładka już intryguje. Muszę przyznać, że filia, to jedno z moich ulubionych wydawnictw. Ta pozycja musi znaleźć się na mojej półce. 

Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 11 kwietnia 2016 rok 
Liczba stron: 500

Dla niektórych cisza jest bronią, ale Mallory „Myszce” Dodge służy ona jako pancerz ochronny. W dzieciństwie nauczyła się, że lepiej jest zachować milczenie. I choć minęły już cztery lata od kiedy jej koszmar się skończył, dziewczyna zaczyna się martwić, że strach będzie ją paraliżował do końca życia.
Teraz, po latach indywidualnego nauczania pod troskliwym okiem przybranych rodziców, Mallory musi się zmierzyć z nowym wyzwaniem – ostatnią klasą w publicznej szkole średniej. Żaden ze scenariuszy, które sobie stworzyła, nie zakładał, że pierwszego dnia nauki wpadnie na Ridera Starka, niewidzianego od lat przyjaciela i opiekuna.
Dziewczyna uświadamia sobie, że ich więź przetrwała. Okazuje się jednak, że nie tylko Mallory zmaga się z demonami przeszłości. Widząc, że życie wymyka się Riderowi spod kontroli, staje ona w obliczu wyboru pomiędzy dalszym milczeniem, a walką o kogoś, kogo kocha, o życie, jakiego pragnie, i prawdę, która musi zostać ujawniona.


To już ostatnia wyczekiwana przeze mnie premiera. Przyznam, że książki Pani Bromberg jeszcze nie czytała. Czekają na swoją kolej. Z racji, że mam poprzednie tomy, to i ten koniecznie muszę mieć!

Wydawnictwo: Editio Red
Data premiery: 11 kwietnia 2017 rok 
Liczba stron: 446

Driven, Fueled, Crashed, Raced. Rylee i Colton żyją długo i szczęśliwie... Stop. Życie to nie bajka. Zawsze przynosi jakieś niespodzianki.
Minęło sześć lat. Pora na zmianę w odwiecznym cyklu życia. Kruche szczęście może roztrzaskać się na zawsze. Przez jedno wydarzenie.

Odkryj najbardziej mroczne zakątki duszy Rylee i Coltona. Wkrocz w świat, w którym będziesz śmiać się i płakać razem z nimi, w którym doświadczysz rozpaczy i odrzucenia, ale też poznasz siłę prawdziwej miłości. Takiej, która potrafi przetrwać wszystkie klęski i niepowodzenia. I wyjść z nich zwycięsko.

Wiem jedno: nie mogę go opuścić.
Wiem jedno: nie mogę jej stracić.
Ale jak odzyskać kontrolę nad własnym życiem?



KONIEC.

Sarah J. Maas ''Szklany tron''



Oryginalny tytuł: Throne off Glass
Cykl: Szklany tron
Wydawnictwo: Uroboros
Data wydania: 25 czerwca 2013 rok
Liczba stron: 520

Na początku pragnę zaznaczyć, że dopiero zaczynam przygodę z tą serią. Będę bardzo wdzięczna jeśli w swoim komentarzach powstrzymacie się od spojlerów.



''- Masz straszne blizny  -rzekł cicho.
Zabójczyni oparła dłoń na biodrze i podeszła do drzwi garderoby.
- Wszyscy nosimy blizny, Dorian. Jedyna różnica polega na tym, że moje są bardziej widoczne od innych.''




Osiemnastoletnia Celaena Sardothien jest jedną z najsławniejszych zabójczyń w całym Adarlanie i Erilei. Już w wieku ośmiu lat była szkolona do tego zawodu i zyskała sławę jakiej zazdrościło jej wielu. Pewnego dnia podczas jednej z akcji zostaje przez kogoś zdradzona. Traci nie tylko wolność, lecz również swojego ukochanego.
Celaena odbywa dożywotnią karę w kopalni soli. Mija rok, kiedy zostaje wezwana przed oblicze następcy tronu Adarlanu. Książę Dorian składa jest propozycję nie do odrzucenia. Może odzyskać wolność jeśli zgodzi się zostać Królewskim Obrońcą. Jej zadaniem będzie wyeliminowanie wrogów króla. Jednak jest jeden haczyk. Młoda kobieta musi zmierzyć się w turnieju z zabójcami, złodziejami i wojownikami. Przez trzynaście tygodni wszyscy będą poddawani próbie. Dziewczyna musi pokonać dwudziestu trzech uczestników, aby pokazać, że zasługuje na powierzenie jej stanowiska. Celaena przystaje na ten warunek. Wkrótce wraz z Dorianem i Kapitanem Chaol wyrusza do Szklanego Zamku w Rifthold.
Na miejscu otrzymuje nową tożsamość i imię. Jest od teraz Lady Lilian Gordaina. Córką zamożnego kupca i jego spadkobierczynią. Ma jednak przed nim pewien sekret - w nocy jest złodziejką kosztowności. 
Dziewczyna na początku obmyśla plan ucieczki, lecz później dochodzi do wniosku, że nie chce dalej uciekać. Pragnie sama zawalczyć o swoją wolność. 
Mija parę dni, gdy ginie pierwszy uczestnik turnieju. Ludzie uważają, to za zwykły zbieg okoliczności. Jednak, kiedy przed kolejną próbą ginie kolejny, dziewczyna zaczyna obawiać się o swoje życie. Czy Celaenie uda się zdemaskować zabójcę? I czy nie stoi za tym coś bardziej mrocznego?


Znacie książki, które wprawiają Was w stan euforii? Emocje w Tobie kipią, a Ty boisz się, że zostaniesz uznana za wariatkę? Jak tak miałam wczoraj, gdy skończyłam czytać ''Szklany tron''. To było takie WOW!
Podczas gdy inni zaczęli swoją przygodę z twórczością Sarah J. Maas od Domu Nocy, ja zaczęłam od tej.
Przyznam, że na początku nie zaiskrzyło między nami. Uznałam, że to całkiem miła lektura, ale nie nie zrobiła na mnie wystarczająco większego wrażenia. Pomyliłam się... Ta książka jest zdradziecka! Na początku niepozorna, a nim się obejrzysz wciąga Cię i zrzuca na Ciebie emocjonalną bombę! Nie wiem w którym momencie nie mogłam się od niej oderwać i obgryzałam z nerwów skórki przy paznokciach. 
No, ale może jednak zacznę od początku?
O ile między mną, a samą książką od razu nie zaiskrzyło, to główną bohaterkę polubiłam od razu. W którymś momencie uznałam ją osobę pełną sprzeczności. Z jednej strony niebezpieczna i nieokrzesana. A z drugiej zagubiona i zraniona do głębi. Włada mieczem równie sprawnie jak mężczyzna, a jednocześnie uwielbia książki i grę na fortepianie. Nie schylała głowy nawet przed samym księciem. Nie obawiała mu się dogryzać, czy okazywać braku szacunku. 

Co się tyczy męskich postaci. Cholernie je uwielbiam i naprawdę miałabym problem z wybraniem, który jest lepszy. Według mnie każdy ma taki charakter, który doceniłoby większość kobiet. I ja się pytam: jak nam kobietom, ma nie poprzestawiać się w głowie, kiedy są tu takie ideały.
Autorka zaserwowała nam tu trójkąt miłosny. Jest tak nieoczywisty, że sama momentami już nie byłam pewna, czy to co mi się wydaje ma naprawdę jakiś sens. Czy sobie czegoś nie ubzdurałam. Wątek miłosny jest jedynie delikatnie wpleciony w fabułę. Mi bardzo się to podoba, bo jest to dla mnie odpoczynek od romansów, które czasem człowiekowi brzydną.
Spotkamy tu również czarne charaktery. Jedne są wysunięte na pierwszy plan, a inne pojawiają się na chwilę. Bardzo denerwowała mnie postać Kaltain. Gdyby książka dawała moc przedostania się do niej, to bym dawno tam weszła i ją udusiła. Nie cierpię postaci, które są zadufane w sobie i widzą tylko czubek własnego nosa.

Podsumowując. Na początku oczekiwałam więcej akcji, ale nie jestem zawiedziona. Jestem zachwycona i zakochana w tej powieści. Akcja może nie rozwinęła się od razu, ale w którymś momencie robi się bardzo napięta i czytelnik wręcz nie może się oderwać. Ja z niecierpliwością czekałam na ciąg dalszy. Powstrzymywałam się od chęci zajrzenia na ostatnią stronę. Gdybym uległa swojej ciekawości odebrałabym sobie coś niesamowitego. Nawet nie wiem jak nazwać uczucia, które towarzyszyły mi po skończeniu książki. Szok, radość, zachwycenie. Miałam po niej ładunek emocjonalny. Na półce mam drugą część, ale boję się zacząć ją czytać. Nie mam kolejnych części i nie wiem czy psychicznie wytrzymam, aż będę miała je wszystkie
Naprawdę warto po nią sięgnąć! Na początku wyda Wam się za spokojnie, ale to tylko pozory. Nie braknie tu humoru, magii, przyjaźni i miłości. Trupy ścielą się gęsto, a i nawet potwór się znajdzie. ''Szklany tron'', to obietnica udanego cyklu w którym warto się zatracić. Jednak jeśli nie chcesz być na czytelniczym głodzie, to od razu zaopatrz się w kolejne części. 

Za egzemplarz, dziękuję:

PRZEDPREMIEROWO Jean Sasson ''W kręgu księżniczki''



Oryginalny tytuł: Princess Sultana's Circle
Wydawnictwo: Znak Literanova 
Data premiery: 12 kwietnia 2017 rok 
Moja ocena: 7.5/10

Jean Sasson opowiada nam historię z perspektywy księżniczki Sułtany Al Su'ud, która należy do saudyjskiej rodziny królewskiej. Jest osobą niezależną i o nieugiętym charakterze. Marzy o tym, by życie kobiet w jej kraju uległo poprawie. Jednak nie jest to proste, w kraju zdominowanym przez mężczyzn.

Sułtana jako jedna z nielicznych saudyjskich kobiet, wyszła za mąż z miłości. Jej ukochany Karim, to  człowiek dobry i wyrozumiały. Szanuje swoją żonę, oraz wspiera ją w jej działaniach.
Pewnego dnia kobieta dowiaduje się, że jej ukochana siostrzenica wychodzi za mąż. Munira ma wyjść za mąż wbrew swojej woli za o wiele starszego od siebie mężczyznę. Sułtana nie zgadza się na to i pragnie nie dopuścić do tego ślubu. Jednak gdy jej siostry nie chcą okazać jej wsparcia, kobieta rezygnuje. Niepowodzeniem kończy się również próba wydostania uwięzionych kobiet z haremu jej kuzyna. Księżniczka wkrótce się załamuje i wpada w depresję. Coraz częściej sięga po kieliszek, by zapomnieć o swoim gniewie i bezsilności. Dopiero rodzinny wyjazd na pustynie zmienia nastawienie kobiety. Czy Sułtanie uda się znów stanąć na nogi i czy odnajdzie swoją siłę? 

Kiedyś namiętnie czytałam takie książki i ucieszyła mnie propozycja zrecenzowania tej powieści. Sułtana prowadzi nas przez bogate życie saudyjskiej rodziny królewskiej. Świat pełen przepychu i nieograniczonych możliwości. Jednak to nadal świat w którym rządzą mężczyźni, a kobieta jest mniej warta od bydła. Księżniczka pokazuje nam, że nieważne czy jesteś biedna, czy bogata, to i tak obowiązują Cię te same ograniczenia. Nie możesz pracować, prowadzić auta. Nie masz prawa decydować o swoim życiu, a tym bardziej myśleć. Jedynym Twoim prawem, a wręcz obowiązkiem jest zgadzanie się z każdą decyzją mężczyzn.
Bardzo wzruszył mnie list Muniry, w którym pisała, że odebrano jej życie i radość. Był bardzo przygnębiający i ukazał jak łatwo można odebrać komuś cząstkę samego siebie. Szczerze mówiąc, to nie dziwię się, że w takim świecie wiele kobiet postanowiło targnąć się na swoje życie, lub uciec w alkohol. Myślę, że ja sama bym psychicznie nie wytrzymała w takim kraju, z takimi zasadami. 
Nie jest to opowieść o działaniach Sułtany na rzecz kobiet. Bardziej pokazuje nam obraz ich sytuacji, oraz tego przez co muszą przechodzić. Dowiemy się również sporo o polityce Arabii Saudyjskiej i sposobu wymierzania kar. 
''W kręgu księżniczki'' czyta się łatwo i szybko. Główna bohaterka jest czasem irytująca i momentami sprawiała wrażenie hipokrytki, ale w swoich działaniach kierowała się dobrem innych. Wielką przyjemność sprawiało mi czytanie relacji Sułtany z jej siostrą Sarą, czy mężem Kerimem. Powieść pokazuje nam, że chociaż większość mężczyzn, to brutale nie mający za grosz szacunku do kobiet, to jednak zdarzają się mężczyźni którzy są dobrzy. Zabrakło mi tu jednak większej ilości emocji. Owszem były, ale oczekiwałam ich więcej. Jednakże uważam, że książka jest warta przeczytania. Sama mam wielką ochotę poznać wcześniejsze losy Sułtany i jej kraju. Niedługo chętnie zaopatrzę się w poprzednie książki o niej.

 Na koniec chciałabym przekazać coś kobietom. Kochane, cieszcie się z tego co macie. Jesteśmy wolnymi kobietami, które mogą wyrażać swoje zdanie. Możemy robić o wiele więcej rzeczy niż nawet żyjąca w bogactwie księżniczka. Doceniajcie to każdego dnia. 

Moja ocena 8/10

Za egzemplarz, dziękuję:

Jane L. Rosen ''Dziewięć kobiet jedna sukienka''


Oryginalny tytuł: Nine Women, One Dress
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: luty 2017 rok 
Liczba stron: 320
Moja ocena: 7,5/10

''Przez siedemdziesiąt lat robiłem damskie sukienki, a to oznacza, że przez te siedem i pół dekady uszczęśliwiałem ludzi. To dzięki mnie dorosłe kobiety okręcały się przed lustrem jak małe dziewczynki, a młode dziewczyny po raz pierwszy widziały odbicie kobiety. To dzięki mnie mężczyźni obracali za nimi głowy - i młodzieńcy, i starcy. Bo odpowiednia sukienka potrafi tego dokonać. Sprawia, że zwykła kobieta czuje się niezwykła. A wszystkie kobiety, łącznie z moją Mathildą, są naprawdę niezwykłe. Tyle że, nieczęsto mają okazję, by przywiązać się wstążką i zaprezentować światu.''

Nie od dziś wiadomo, że mała czarna, to konieczny must have w szafie każdej kobiety. Jest uniwersalna i zawsze będzie na czasie bez względu na zmieniającą się modę. Co czarna tytułowa sukienka ma takiego w sobie, że zmienia zycie przypadkowych kobiet? 

Zacznijmy może od twórcy tej niesamowitej sukienki! 
Morris Siegel, to projektant wykrojów. Pracuje u swojego wieloletniego przyjaciela Maksa Hammera. Już od najmłodszych lat utalentowany i z pasją oddany szyciu. Spod jego rąk wyszła czarna sukienka, która miała zostać uwiecznieniem jego kariery zanim odejdzie na emeryturę. Wszystkie swoje projekty wykonywał ręcznie. Począwszy od naszkicowania, aż po szycie. Może dlatego ta sukienka była tak magiczna i odmieniła życie poniżej przedstawionych kobiet?


Sally, to osiemnastoletnia modelka, którą poznajemy na jej pierwszym pokazie mody. Jest niepewna siebie, zagubiona i czuje się obco w nowym miejscu. Gdy przychodzi na nią kolej, pojawia się na wybiegu w zwykłej  czarnej sukience. Młoda i niedoświadczona modelka, nie przeczuwa, że dzięki niej zostanie sławna, a sama kreacja zostanie marzeniem każdej kobiety. 

Mała czarna od Hammera robi furorę wśród klientek domu handlowego Bloomingdale’s. Po pokazie mody jest najbardziej rozchwytywaną kreacją przez co zostaje jedna w rozmiarze S. 
Pierwszą osobą, która założy sukienkę jest Natalie, sprzedawczyni. Ma robić za przykrywkę znanemu aktorowi, który jest posądzany o bycie gejem. Dziewczyna na początku niechętnie się zgadza, ale chęć odegrania się na byłym, który ją zostawił i szybko zaręczył się z inną ma decydujący głos. Pożycza sukienkę ze sklepu i idzie w niej wraz z gwiazdorem do kina na premierę filmu. Z relacji pomiędzy dwojgiem wywiązuje się zabawna sytuacja. Natalie wciąż nie ma pojęcia, że mężczyzna woli kobiety, a wprost mówiąc, to Natalie zaprząta jego myśli.

Jakiś czas później ta sama sukienka trafia w ręce Felicii, która od szesnastu lat kocha się w swoim szefie. Niedawno Arthur stracił żonę i kobieta liczy, że mężczyzna znów ją zauważy. Jednak ten wchodzi w związek z dużo młodszą od siebie dziewczyną i nadzieja Felicii szybko się ulatnia. Thomas, który jest sprzedawcą w domu handlowym nie zamierza pozwolić, by jego ulubiona klientka nie otrzymała swojej szansy na miłość na którą tyle czekała. Za pomocą drobnej manipulacji sprawia, że to nie młodsza kobieta, a Felicia wybiera się na kolację z Arthurem. Wystrojona w kreację od Maksa Hammera zyskuje pewność siebie i być może szansę na coś więcej. 

Andie jest prywatną detektyw. Zdradzona niegdyś przez swojego męża postanowiła pomagać kobietom w łapaniu niewiernych mężów na gorącym uczynku. Pewnego dnia trafia na sprawę, która sprawi, że raz w życiu się pomyli i być może zmieni swoje nastawienie do mężczyzn. Ddatkowo przez jedną krótką chwilę, będzie miała okazję zaprezentować się w czarnej sukience.

Chociaż w tytule jest wymienionych dziewięć kobiet, to sama autorka skupiła się bardziej na historiach trzech z nich. Wszystkie są z różnych środowisk i z różnym bagażem doświadczeń, ale jedna rzecz ich łączy: czarna sukienka nałożona na jedną chwilę. W powieści przeplatają się krótkie wątki z innymi kobietami, które za sprawą słynnej sukienki mają szansę na odmienienie swojego życia. 

Pierwsze co mi się w tej książce spodobało? Okładka! Nikt nie powie, że nie jest piękna. I chociaż nie jestem fanką różu, to ta podbiła moje serce minimalizmem i niesamowitą sukienką, która została wykonana z pluszu. Przyznam, że nigdy nie miałam do czynienia z czymś takim. Byłam mile zaskoczona, a podczas lektury nie mogłam przestać jej miziać.
Do książki podchodziłam dwa razy. Nie dlatego, że była zła. Po prostu zaczęłam ją czytać w takim okresie swojego życia gdy na nic nie miałam ochoty. W końcu uświadomiłam sobie, że czytanie ma mi sprawiać przyjemność. Nie mogę traktować swojej pasji jako coś przymusowego tym bardziej, że książki, to jedna z niewielu rzeczy, która sprawia, że się unoszę.  Więc książkę odłożyłam i wróciłam do niej gdy byłam już w lepszym humorze.
Chciałabym zacząć najpierw od minusów. Zaczynając lekturę liczyłam na to, że historie kobiet będą uporządkowane. W tej książce był chaos przez co się gubiłam. Dopiero gdzieś przy około setnej stronie byłam go w stanie ogarnąć, ale jednak o wiele lepiej by mi się czytało gdyby to miało porządek. Obawiałam się, że styl autorki będzie zbyt ciężki w czytaniu i cieszę się, że się pomyliłam. 
''Dziewięć kobiet jedna sukienka'', to lekka opowieść o miłości, ale również o zmaganiach się z życiem. Bohaterowie mierzą się z uczuciami bliskimi każdemu z nas. Czują się zagubieni, pragną kochać, być kochanym i wierzyć w ludzi. Boją się odrzucenia i zdrady, ale nieświadomie żyją nadzieją na lepsze życie. Bardzo dopingowałam Natalie. Trzymałam kciuki, aby Jeremy w końcu dostał od niej szansę. To przy ich scenach najczęściej się uśmiechałam.
Jeśli ktoś lubi urocze historie, które przywracają wiarę w ludzi, nie są przesłodzone i potrafią rozbawić czytelnika, to ta książka może być idealna dla Ciebie. Jeśli jesteś ciekawy dalszych losów kobiet i magicznej sukienki, to koniecznie musisz sięgnąć po tę książkę. Być może również i Ty spędzisz przy niej miły wieczór pod kocem, z kubkiem gorącej herbaty. Ta książka będzie idealną odskocznią od romansów, które są schematyczne i zbyt cukierkowe. 

Za egzemplarz,dziękuję:

Penelope Douglas ''Dręczyciel''



Antoine de Saint - Exupéry mawiał:
"Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają latać."
Jak się poczujesz  gdy Twój przyjaciel podetnie Ci skrzydła? Co się dzieje gdy bliska Ci osoba staje się Twoim Dręczycielem? Czy i Ty czytelniku, odnajdziesz siebie w tej historii? Bo ja siebie odnalazłam.

Mia Sheridan ''Bez słów''


''Siedziałem przy niej długo, patrząc w okno i obserwując, jak słońce zniża się na niebie. Myślałem o tym, ile nas dzieli, mnie i Bree... i jacy jesteśmy przy tym podobni. Ona dźwigała poczucie winy spowodowane przekonaniem, że nie walczyła wtedy, kiedy należało. Ja zaś nosiłem bliznę, która przypominała mi, co się dzieje, gdy człowiek walczy.''

Samantha Shannon ''Czas Żniw''


Tytuł oryginalny: The Bone Season
Wydawnictwo: SQN
Data wydania: 6 listopada 2013 rok 
Liczba stron: 520
Moja ocena: 9/10

''Jesteśmy mniejszością, której świat nie akceptuje, chyba że jako wytwór fantazji, ale nawet to jest zakazane. Wyglądamy jak inni. W wielu przypadkach jesteśmy jak inni. Jesteśmy wszędzie, na każdej ulicy. Na pozór prowadzimy normalne życie, ale kryje ono w sobie coś jeszcze. Nie wszyscy z nas. wiedzą kim jesteśmy. Niektórzy umierają, nie wiedząc o tym. Inni wiedzą, dlatego nigdy nie pozwolimy się złapać. Ale istniejemy. Uwierzcie.''

Jest 2059 rok. Paige mieszka w Londynie Sajon, który został stworzony, aby zniszczyć chorobę nazywaną jasnowidztwem. Dziewczyna pracuje w kryminalnym podziemiu wśród gangów jasnowidzów, którzy ze sobą rywalizują. Ze względu na swój rzadko spotykany dar jest ulubienicą swojego szefa, Jaxona Hall. Jego gang nazywa się, Siedem pieczęci. Zadaniem dziewczyny jest wchodzenie w umysły ludzi i innych jasnowidzów, aby pozyskać ważne informacje. Lecz dziewczyna posiada o wiele większy dar, który może stać się bronią. 
Pewnego dnia, życie Paige diametralnie się zmienia. Przez jedno wydarzenie, podczas którego ujawnia się jej talent, dziewczyna zostaje przetransportowana do Oksfordu. Jest to kolonia karna, nazywana Szeolem I, stworzona w roku 1859, gdzie osiedli się Rafaici. Jej istnienie było ukrywane przez 200 lat. Rząd Sajonu co dziesięć lat dostarcza im nowych jasnowidzów. Nazywają to wydarzenie Czasem Żniw. Przybyli do nich ludzie, z darem jasnowidzenia, są wykorzystywani do walki z Emmitami, którzy żywią się ludzkim mięsem i są zagrożeniem dla świata ludzi. 
Jednak Rafaici, to również bezwzględne istoty, gdyż żywią się aurą jasnowidzów. Paige trafia pod nadzór tajemniczego Naczelnika. Odbierają jej imię i zostaje numerem XX-59-40. Jednak młoda kobieta nie zamierza zostać tu, ani chwili dłużej. Za wszelką cenę pragnie stąd uciec i odzyskać swą wolność. Czy jej się uda?

''Czas Żniw'' jest debiutem literackim Samanthy Shannon. Czy udanym?
Przyznam, że na początku nie byłam przekonana do tej książki. Nie sądziłam jednak jaką niesamowitą przygodę w sobie kryje. Po skończeniu książki poczułam smutek. Ta powieść zdecydowanie za szybko się skończyła. Poczułam się jak narkoman bez kolejnej działki, tudzież kolejnego tomu książki. 
Na początku, trudno było mi się wczuć w klimat. Autorka powoli wprowadzała nas w świat Paige, jasnowidzów i duchów. Ciężko było mi przebrnąć przez niektóre wyrażenia i nazwy, ale z pomocą przychodzi słowniczek umieszczony z tyłu książki. Akcja w książce szybko się rozwija, prze do przodu i wbija człowieka w fotel. Niekiedy tyle się działo, że wręcz nie mogłam się oderwać od niej. Z niecierpliwością czekałam na ciąg dalszy. Autorka z lekkością opisuje oba światy, więc nie miałam problemu z wyobrażeniem sobie ich. Jeśli chodzi o postacie w książce, to są one złożone. Tu nic nie jest czarno - białe. Zawsze jest coś pomiędzy. Są to ludzie jakich możemy spotkać na ulicy. Pokochałam postacie głównej bohaterki i Naczelnika. Paige, to młoda kobieta nauczona walczyć o własne przetrwanie. Odważna i zuchwała, chociaż momentami zagubiona tak jak każdy z nas.  Nie zamierzała godzić się na niewolnicze życie, dążyła do wolności nawet jeśli zdawała sobie sprawę z tego, że szanse na nią były znikome. 
Naczelnik, to przykład na to, że nie każdy  Rafaita jest potworem. Z jednej strony władczy, nieprzystępny, a z drugiej troskliwy. Miłość pomiędzy obojgiem rozwijała się małymi krokami. Autorka, stworzyła niesamowicie realnych bohaterów w których każdy odnajdzie siebie.
Jeśli chcesz przeżyć niesamowitą przygodę i wejść do świata, który pochłonie Cię reszty. Lubisz postacie, które są odważne i walczą w słusznej sprawie, to ta książka czeka właśnie na Ciebie. Ja już nie mogę doczekać się, aż będę mogła przeczytać kolejny tom.  

Za egzemplarz, dziękuję wydawnictwu:


Amy Harmon ''Making faces''





''Jeżeli Bóg wymyślił nam twarze, to czy się śmiał, gdy stworzył mnie? Czy stworzył nogi, które nie chodzą, i oczy które widzą źle? (...) Czy mój wygląd, to przypadek, czy okrutne zrządzenie losu? Czy mogę obwiniać Go za to, czego u siebie nie znoszę? (..)Czy czerpie z tego jakąś przyjemność, że wyglądam aż tak źle?Jeśli Bóg wymyślił nam twarze, to czy się śmiał, gdy stworzył mnie?''


W małym, spokojnym miasteczku swoje życie wiedzie grupka nastolatków, których łączy fakt, że chodzą do wspólnego liceum. Wśród nich jest nieśmiała i zakompleksiona Fern, która od dziecka była pozbawiona urody. Mała i drobna, z burzą rudych loków na głowie i z krzywymi zębami, była przeciwieństwem swojej ślicznej przyjaciółki Rity.
Jednak była osobą inteligentną i wrażliwą, o pięknym sercu. Opiekowała się swoim chorym kuzynem, Baileyem, który chorował na dystrofię mięśniową. Choroba ta sprawiła, że chłopak nie miał władzy nad swoim ciałem. Pomimo niesprawiedliwości, która go spotkała był pozytywnym człowiekiem, który z dystansem podchodził do samego siebie. Wraz z Fern, byli dla siebie wspaniałymi przyjaciółmi. Wspierali się i jedno dbało o drugiego.
Jest też Ambrose Young. Utalentowany chłopak, zawodnik futbolu, który na swoim koncie ma wiele osiągnięć. Fern kocha go, odkąd skończyła 9 lat. Chłopak był dla dziewczyny ideałem piękna, lecz on nigdy jej nie zauważał. Wszystko się zmieniło, gdy jej przyjaciółka Rita, poprosiła ją o napisanie do niego listu. Dziewczyna się zgodziła, jednak to nie były zwykłe listy, bo Fern wkładała w nie całe swoje serce, duszę i uczucia. Pewnego dnia chłopak dowiaduje się, kto je pisał i jest wściekły. Stało się to czego pragnęła Fern - chłopak ją zauważa, jednak nie tak jak ona sama by tego chciała.
Ataki terrorystyczne z 11 września, zmieniają dotąd bezpieczny świat młodych ludzi. Na ich oczach dzieje się historia, która będzie pamiętana przez następne pokolenia. Ambrose, chcąc walczyć za swój kraj i wolność, wraz z piątką przyjaciół zaciąga się do wojska. Tragedia, która wydarzy się podczas ich misji, zmieni życie chłopaka. Już nigdy nie będzie taki sam. Czy można na nowo posklejać człowieka, który utracił nie tylko twarz, lecz całego siebie? 

Amy Harmon, wprowadza w nas historię pełną bólu i cierpienia. Na okładce książki widnieje napis: ''Czy masz odwagę spojrzeć w utraconą twarz?''. Ambrose nie tylko stracił swoją urodę, stracił coś o wiele ważniejszego: siebie. Tragedia, której był świadkiem odebrała mu pewność i wiarę w lepsze jutro. Borykał się z wyrzutami sumieniami, wmawiał sobie, że jego twarz, jest karą za jego grzechy. Fern nie zależało na jego wyglądzie, kochała go za to jakim był człowiekiem. Czy dziewczynie uda się sprawić, że Ambrose znów zacznie żyć? Czy chłopak uwierzy, że wygląd to nie wszystko?
Autorka w ''Making faces'' porusza wiele aspektów życia. Przemoc w rodzinie, nieuleczalna choroba, skutki wojny, która odciska na człowieku głębokie piętno, żałoba po najbliższych ludziach. Pokazuje nam, że życie jest niesprawiedliwe, ale gdy mamy przy sobie wartościowych ludzi, łatwiej je znieść. Wygląd, to nie wszystko. Uroda przemija, a to co nosimy w sercu i to jak żyjemy, pozostaje z nami na zawsze. Ludzie wiele tracą kierując się tylko wzrokiem. 
Czas na podsumowanie. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Amy Harmon i na pewno nie ostatnie. Czeka już na mnie ''Prawo Mojżesza''. Autorka ma lekki styl pisania. Stworzyła ciekawych bohaterów, wykreowała sytuacje, które możemy spotkać w swoim życiu. Momentami książka przynudzała, miała kilka niedociągnięć, ale nie mogę odmówić jej emocji, które wręcz otaczają czytelnika z każdą kolejną stroną. Tu jest ich aż tyle, że momentami bolało mnie serducho przy czytaniu. Obok tej książki nie można przejść obojętnie, bo jest nie tylko historią nastolatków, których życie potraktowało niesprawiedliwie, a przede wszystkim skarbnicą mądrości. Daje nam niezły wycisk życia, lekcję którą zapamiętamy na długo. Ta powieść przede wszystkim zmusza nas do zastanowienia się nad sobą, swoim życiem i postępowaniem. 
Nie ostatni raz była w moich łapkach, bo jeszcze nie raz do niej powrócę.  

Wydawnictwo: Editio Red
Tytuł oryginalny: Making faces
Data wydania: 5 stycznia 2017 rok 
Liczba stron: 344
Moja ocena: 6.5/10

Ze egzemplarz do recenzji, serdecznie dziękuję wydawnictwu:



Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka