Polecany post

Book Tour Bookstagram - informacje dla uczestników

piątek, 24 marca 2017

''Eva, Teva i więcej Tev'' Kathryn Evans

''Eva, Teva i więcej Tev'' Kathryn Evans
''Nabierałam w niej sił i napełniałam jej komórki swoimi. W końcu jednak musiałyśmy się rozdzielić. To nie była moja decyzja - zwykła kolej rzeczy. Choć już wielokrotnie przez to przechodziłyśmy, wiem, że się boi. Bądź co bądź dzielimy jedno serce. Jej wspomnienia są już moimi. Czuję to, co ona czuła, bo chodziłam tam, gdzie ona. Byłyśmy nierozłączne. Całowałam się, kiedy i ona się całowała. ''Ollie...'' Wzdycham, jednak oddech wciąż należy do niej. Czas, bym sama zaczęła oddychać. Czas, bym zaczęła żyć''.

Teva prowadzi życie jak każda nastolatka. Ma przyjaciół i chłopaka. Dobrze się uczy i ma szansę coś osiągnąć. Jednak dziewczyna nie jest zwykłą nastolatką. Raz w roku rozdziela się na dwie osoby. Starsza wersja Tev musi zrezygnować ze swojego obecnego życia na rzecz nowej. Oddaje jej swoje imię i zostaje numerem. Z dnia na dzień musi zapomnieć o życiu jakie prowadziła. Od tej pory jej świat kręci się wokół czterech ścian domu. Za sprawą paranoi ich matki mają zakaz kontaktowanie się z innymi. Wmawia im się, że ludzie mogliby na nich eksperymentować. 

Ciekawym jest, że każda poprzednia wersja się nigdy nie starzeje. Ich imiona, to odpowiednik wieku w którym każda się urodziła. To znaczy, że Piętnastka ma piętnaście lat, a jej następczyni mająca lat szesnaście, po pojawieniu się kolejnej zostanie Szesnastką.  

Nowa wersja Tev, sześć miesięcy temu uwolniła się z ciała Piętnastki. Zaczyna żyć życiem starszej wersji. Ma jej przyjaciółkę Maddie, oraz chłopaka o imieniu Ollie. Wspomnienia poprzedniej są jej wspomnieniami, tak samo jak wszystko co osiągnęła. Nowa Tev postanawia znaleźć sposób na to, aby jej kolejna wersja nie wydostała się z jej ciała. Nie chce stracić wolności na rzecz bycia więźniarką w domu do końca swojego życia. 

Zakłada wkrótce bloga w którym dzieli się swoją innością. Liczy na to, że znajdzie się ktoś, kto będzie znał lekarstwo na jej przypadłość. Wkrótce Piętnastka zaczyna się buntować. Ucieka z domu i miesza pomiędzy nową Tevą i Ollie. Poprzednia wersja jest zła na nową za odebranie jej życia. Ona również nie chce zrezygnować z życia. 

Na domiar złego nowa Tev już szykuje się do wyjścia. 

Czy obecnej bohaterce uda się przerwać ten proces? Jak potoczy się życie Tev i jej poprzednich wersji? 

Ta książka naprawdę zrobiła na mnie wrażenie. 

Pomimo, że jest to debiut nie da się nie zauważyć ile serca w niego włożyła autorka.

Powieść nie jest przewidywalna i wciąga od pierwszych stron. Na duży plus zasługuje dość oryginalny pomysł na fabułę. Jeszcze nie spotkałam się z taką historią! Przede wszystkim  czytelnik nie ma problemu z odbiorem. Autorka zastosowała ciekawy trik psychologiczny. Pokazując nam wątpliwości głównej bohaterki sprawiła, że i nam zaczynają się one udzielać. Już sama nie wiedziałam, czy ta cała historia dzieje się naprawdę, czy to wymysł nowej Tev. 

''Eva, Teva i więcej Ev'' to wciągająca od pierwszych stron historia nastolatki, która za wszelką cenę pragnęła normalności. Nie tylko dla samej siebie, ale również dla jej poprzednich wersji. Walczyła o wolność i prawo wyboru. Kathryn Evans lekkim piórem prowadzi nas przez świat, który wykreowała. Akcja z czasem nabiera dynamiczności. Intryguje nas i zachęca do poznania tej niesamowitej powieści! Ze wstydem muszę przyznać, że gnębiona ciekawością zajrzałam na ostatnią stronę. Autorka chyba przewidziała taką możliwość, bo niczego się nie dowiedziałam. Sprawiła, że miałam jeszcze większą ochotę, aby skończyć tę książkę i dotrzeć do finału. 

To nie jest tylko historia o byciu dziwadłem, lecz o bólu i nadziei. O determinacji w dążeniu do tego co upragnione. Jeśli nie zaczniemy walczyć o marzenia, nasze życie nigdy się nie zmieni. 

Książkę przeczytałam tego samego dnia którego zaczęłam. Zajęło mi, to sześć godzin z jedną przerwą. I wiecie co kochani? Wciąż mi mało. Pomimo tego, że nie jest tak cudowna jak chociażby ‘’Szklany tron’’ i ma parę niedociągnięć, to wciąż siedzi mi w głowie. 

''(..) To, że jest cię teraz więcej, nie oznacza jeszcze, że jest cię mniej. Nie powinnaś się ukrywać. Niczego złego nie zrobiłaś. Nie masz się czego wstydzić.''

Oryginalny tytuł: More Of Me
Wydawnictwo: YA!
Data wydania: luty 2017 rok
Tłumaczenie: Michał Zacharzewski
Liczba stron: 368

czwartek, 23 marca 2017

''Tylko kochanka'' Hanna Cygler

''Tylko kochanka'' Hanna Cygler
Lena Walter to pogodna i uśmiechnięta kobieta. Mieszka niedaleko Malborka, w prowincjalnym Gniewie. Życie kobiety zawsze obfitowało w nieoczekiwane zwroty akcji. Najpierw zaręczyny z Piotrkiem Kanią, które musiała zerwać. W tak małej mieścinie nic nie przejdzie bez echa, a i ludzie lubią sobie dopowiadać. Lena dręczona przez mieszkańców, postanawia opuścić rodzinę i wyjechać do Niemiec. Jej kuzynka chcąc pomóc jej, aranżuje kobiecie małżeństwo. Lena wychodzi za mąż, za mężczyznę, którego zna zaledwie parę dni. Jakiś czas później biorą rozwód i los kieruje kobietę w stronę Hiszpanii. Tam poznaje milionera Carla i zostaje jego kochanką. Kobieta opływa w luksusach  i dostaje to czego pragnie. Jednak gdy Lena zakłada w Polsce pensjonat, oraz hurtownie przedmiotów sprowadzanych z zagranicy, mężczyzna się od niej odwraca. Od tej chwili kobieta boryka się z kłopotami finansowymi i z plotkami. Na domiar tego ktoś pragnie jej zaszkodzić.

Z Londynu do Polski wraca Jakub. Mężczyzna dostał od przyjaciela prośbę zbadania pewnej sprawy. Jakub, wraz z córką Ewą zatrzymuje się w pensjonacie Leny - Wilii Historii. Na początku oboje są nieufni wobec siebie, lecz z czasem zaczynają się zwierzać ze swojego życia. Wspólne rozmowy i sześcioletnia Ewa, zbliżają ich do siebie. 

Czy Lena pokona swoje problemy finansowe i uratuje to co jej bliskie? Kto pragnie jej zaszkodzić? W jakim celu Jakub pojawił się w Polsce?

W powieści Hanny Cygler poznajemy kobietę, która od młodości boryka się z przeciwnościami losu. Jednak zawsze z patowych sytuacji odnajduje jakieś wyjście. Życie Leny jest niesamowicie zawrotne i pełne niespodziewanych akcji. Muszę stwierdzić, że niekiedy jej decyzje były lekkomyślne, a ona sama nie uczyła się na błędach. Powieść ukazuje nam realia małych miasteczek i ludzi w nim mieszkającym. Sama mieszkałam w podobnym otoczeniu, wiem jak trudno w takim miejscu odpędzić się od plotek.
Samą książkę czyta się dość spokojnie. Może nie wciągnęła mnie tak jakbym chciała, ale miło spędziłam przy niej czas. Sam motyw osoby, która chce zaszkodzić Lenie, był niesamowicie intrygujący. Byłam ciekawa kto to był i gdy już się wyjaśniło, byłam w szoku. To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że trudno jest o zaufanie w dzisiejszych czasach. Ludzie którzy czegoś nam zazdroszczą niszczą sami siebie. 
Wyobraźcie sobie prostą drogę, idziecie nią, a przed Wami pojawia się ostry zakręt. I tak w kółko. Do tego można porównać jej życie. Bo gdy Lena wychodziła na prostą, za chwilę pojawiał się zakręt, który wszystko w jej życiu zmieniał. 

‘’Tylko kochanka’’ to lekka powieść. W sam raz na to, aby spędzić z nią spokojny dzień. Nie wciągnęła mnie jakoś specjalnie, ale życie głównej bohaterki było bardzo ciekawe. Sama Lena była dość ciepłą i pogodną. Jednak postać Jakuba mi nie podeszła. Był moim zdaniem dość sztywny, chociaż pod koniec się zreflektował. Myślę, że ta lektura będzie odpowiednia dla czytelnika, który lubi spokojne książki, z tajemnicą w tle, bo tu ich nie brakuje. Była to moja pierwsza przygoda z twórczością Pani Hanny i nie mogę powiedzieć, że nie udana. 

Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: marzec 2017 rok Liczba stron: 318

poniedziałek, 20 marca 2017

''Szklany tron'' Sarah J. Maas

''Szklany tron'' Sarah J. Maas
''- Masz straszne blizny - rzekł cicho.
Zabójczyni oparła dłoń na biodrze i podeszła do drzwi garderoby.
- Wszyscy nosimy blizny, Dorian. Jedyna różnica polega na tym, że moje są bardziej widoczne od innych.''

Osiemnastoletnia Celaena Sardothien jest jedną z najsławniejszych zabójczyń w całym Adarlanie i Erilei. Już w wieku ośmiu lat była szkolona do tego zawodu i zyskała sławę jakiej zazdrościło jej wielu. Pewnego dnia podczas jednej z akcji zostaje przez kogoś zdradzona. Traci nie tylko wolność, lecz również swojego ukochanego.

Celaena odbywa dożywotnią karę w kopalni soli. Mija rok, kiedy zostaje wezwana przed oblicze następcy tronu Adarlanu. Książę Dorian składa jest propozycję nie do odrzucenia. Może odzyskać wolność jeśli zgodzi się zostać Królewskim Obrońcą. Jej zadaniem będzie wyeliminowanie wrogów króla. Jednak jest jeden haczyk. Młoda kobieta musi zmierzyć się w turnieju z zabójcami, złodziejami i wojownikami. Przez trzynaście tygodni wszyscy będą poddawani próbie. Dziewczyna musi pokonać dwudziestu trzech uczestników, aby pokazać, że zasługuje na powierzenie jej stanowiska. Celaena przystaje na ten warunek. Wkrótce wraz z Dorianem i Kapitanem Chaol wyrusza do Szklanego Zamku w Rifthold.
Na miejscu otrzymuje nową tożsamość i imię. Jest od teraz Lady Lilian Gordaina. Córką zamożnego kupca i jego spadkobierczynią. Ma jednak przed nim pewien sekret - w nocy jest złodziejką kosztowności. 
Dziewczyna na początku obmyśla plan ucieczki, lecz później dochodzi do wniosku, że nie chce dalej uciekać. Pragnie sama zawalczyć o swoją wolność. 

Mija parę dni, gdy ginie pierwszy uczestnik turnieju. Ludzie uważają, to za zwykły zbieg okoliczności. Jednak, kiedy przed kolejną próbą ginie kolejny, dziewczyna zaczyna obawiać się o swoje życie. Czy Celaenie uda się zdemaskować zabójcę? I czy nie stoi za tym coś bardziej mrocznego?

Znacie książki, które wprawiają Was w stan euforii? Emocje w Tobie kipią, a Ty boisz się, że zostaniesz uznana za wariatkę? Jak tak miałam wczoraj, gdy skończyłam czytać ''Szklany tron''. To było takie WOW!

Podczas gdy inni zaczęli swoją przygodę z twórczością Sarah J. Maas od Domu Nocy, ja zaczęłam od tej.

Przyznam, że na początku nie zaiskrzyło między nami. Uznałam, że to całkiem miła lektura, ale nie nie zrobiła na mnie wystarczająco większego wrażenia. Pomyliłam się... Ta książka jest zdradziecka! Na początku niepozorna, a nim się obejrzysz wciąga Cię i zrzuca na Ciebie emocjonalną bombę! Nie wiem w którym momencie nie mogłam się od niej oderwać i obgryzałam z nerwów skórki przy paznokciach. 

No, ale może jednak zacznę od początku?

O ile między mną, a samą książką od razu nie zaiskrzyło, to główną bohaterkę polubiłam od razu. W którymś momencie uznałam ją osobę pełną sprzeczności. Z jednej strony niebezpieczna i nieokrzesana. A z drugiej zagubiona i zraniona do głębi. Włada mieczem równie sprawnie jak mężczyzna, a jednocześnie uwielbia książki i grę na fortepianie. Nie schylała głowy nawet przed samym księciem. Nie obawiała mu się dogryzać, czy okazywać braku szacunku. 

Co się tyczy męskich postaci. Cholernie je uwielbiam i naprawdę miałabym problem z wybraniem, który jest lepszy. Według mnie każdy ma taki charakter, który doceniłoby większość kobiet. I ja się pytam: jak nam kobietom, ma nie poprzestawiać się w głowie, kiedy są tu takie ideały.

Autorka zaserwowała nam tu trójkąt miłosny. Jest tak nieoczywisty, że sama momentami już nie byłam pewna, czy to co mi się wydaje ma naprawdę jakiś sens. Czy sobie czegoś nie ubzdurałam. Wątek miłosny jest jedynie delikatnie wpleciony w fabułę. Mi bardzo się to podoba, bo jest to dla mnie odpoczynek od romansów, które czasem człowiekowi brzydną.

Spotkamy tu również czarne charaktery. Jedne są wysunięte na pierwszy plan, a inne pojawiają się na chwilę. Bardzo denerwowała mnie postać Kaltain. Gdyby książka dawała moc przedostania się do niej, to bym dawno tam weszła i ją udusiła. Nie cierpię postaci, które są zadufane w sobie i widzą tylko czubek własnego nosa.

Podsumowując. Na początku oczekiwałam więcej akcji, ale nie jestem zawiedziona. Jestem zachwycona i zakochana w tej powieści. Akcja może nie rozwinęła się od razu, ale w którymś momencie robi się bardzo napięta i czytelnik wręcz nie może się oderwać. Ja z niecierpliwością czekałam na ciąg dalszy. Powstrzymywałam się od chęci zajrzenia na ostatnią stronę. Gdybym uległa swojej ciekawości odebrałabym sobie coś niesamowitego. Nawet nie wiem jak nazwać uczucia, które towarzyszyły mi po skończeniu książki. Szok, radość, zachwycenie. Miałam po niej ładunek emocjonalny. Na półce mam drugą część, ale boję się zacząć ją czytać. Nie mam kolejnych części i nie wiem czy psychicznie wytrzymam, aż będę miała je wszystkie. 

Naprawdę warto po nią sięgnąć! Na początku wyda Wam się za spokojnie, ale to tylko pozory. Nie braknie tu humoru, magii, przyjaźni i miłości. Trupy ścielą się gęsto, a i nawet potwór się znajdzie. ''Szklany tron'', to obietnica udanego cyklu w którym warto się zatracić. Jednak jeśli nie chcesz być na czytelniczym głodzie, to od razu zaopatrz się w kolejne części. 

Oryginalny tytuł: Throne off Glass
Cykl: Szklany tron (tom 1)
Wydawnictwo: Uroboros
Data wydania: czerwiec 2013 rok
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Liczba stron: 520

piątek, 17 marca 2017

''Dziewięć kobiet jedna sukienka'' Jane L. Rosen

''Dziewięć kobiet jedna sukienka'' Jane L. Rosen
''Przez siedemdziesiąt lat robiłem damskie sukienki, a to oznacza, że przez te siedem i pół dekady uszczęśliwiałem ludzi. To dzięki mnie dorosłe kobiety okręcały się przed lustrem jak małe dziewczynki, a młode dziewczyny po raz pierwszy widziały odbicie kobiety. To dzięki mnie mężczyźni obracali za nimi głowy - i młodzieńcy, i starcy. Bo odpowiednia sukienka potrafi tego dokonać. Sprawia, że zwykła kobieta czuje się niezwykła. A wszystkie kobiety, łącznie z moją Mathildą, są naprawdę niezwykłe. Tyle że, nieczęsto mają okazję, by przywiązać się wstążką i zaprezentować światu.''

Nie od dziś wiadomo, że mała czarna to konieczny must have w szafie każdej kobiety. Jest uniwersalna i zawsze będzie na czasie bez względu na zmieniającą się modę. Co czarna tytułowa sukienka ma takiego w sobie, że zmienia życie przypadkowych kobiet? 

Zacznijmy może od twórcy tej niesamowitej sukienki.

Morris Siegel to projektant wykrojów. Pracuje u swojego wieloletniego przyjaciela Maksa Hammera. Już od najmłodszych lat utalentowany i z pasją oddany szyciu. Spod jego rąk wyszła czarna sukienka, która miała zostać uwiecznieniem jego kariery zanim odejdzie na emeryturę. Wszystkie swoje projekty wykonywał ręcznie. Począwszy od naszkicowania, aż po szycie. Może dlatego ta sukienka była tak magiczna i odmieniła życie poniżej przedstawionych kobiet?

Sally to osiemnastoletnia modelka, którą poznajemy na jej pierwszym pokazie mody. Jest niepewna siebie, zagubiona i czuje się obco w nowym miejscu. Gdy przychodzi na nią kolej, pojawia się na wybiegu w zwykłej  czarnej sukience. Młoda i niedoświadczona modelka, nie przeczuwa, że dzięki niej zostanie sławna, a sama kreacja zostanie marzeniem każdej kobiety. 

Mała czarna od Hammera robi furorę wśród klientek domu handlowego Bloomingdale’s. Po pokazie mody jest najbardziej rozchwytywaną kreacją przez co zostaje jedna w rozmiarze S. 

Pierwszą osobą, która założy sukienkę jest Natalie, sprzedawczyni. Ma robić za przykrywkę znanemu aktorowi, który jest posądzany o bycie gejem. Dziewczyna na początku niechętnie się zgadza, ale chęć odegrania się na byłym, który ją zostawił i szybko zaręczył się z inną ma decydujący głos. Pożycza sukienkę ze sklepu i idzie w niej wraz z gwiazdorem do kina na premierę filmu. Z relacji pomiędzy dwojgiem wywiązuje się zabawna sytuacja. Natalie wciąż nie ma pojęcia, że mężczyzna woli kobiety, a wprost mówiąc, to Natalie zaprząta jego myśli.

Jakiś czas później ta sama sukienka trafia w ręce Felicii, która od szesnastu lat kocha się w swoim szefie. Niedawno Arthur stracił żonę i kobieta liczy, że mężczyzna znów ją zauważy. Jednak ten wchodzi w związek z dużo młodszą od siebie dziewczyną i nadzieja Felicii szybko się ulatnia. Thomas, który jest sprzedawcą w domu handlowym nie zamierza pozwolić, by jego ulubiona klientka nie otrzymała swojej szansy na miłość na którą tyle czekała. Za pomocą drobnej manipulacji sprawia, że to nie młodsza kobieta, a Felicia wybiera się na kolację z Arthurem. Wystrojona w kreację od Maksa Hammera zyskuje pewność siebie i być może szansę na coś więcej. 

Andie jest prywatną detektyw. Zdradzona niegdyś przez swojego męża postanowiła pomagać kobietom w łapaniu niewiernych mężów na gorącym uczynku. Pewnego dnia trafia na sprawę, która sprawi, że raz w życiu się pomyli i być może zmieni swoje nastawienie do mężczyzn. Ddatkowo przez jedną krótką chwilę, będzie miała okazję zaprezentować się w czarnej sukience.

Chociaż w tytule jest wymienionych dziewięć kobiet, to sama autorka skupiła się bardziej na historiach trzech z nich. Wszystkie są z różnych środowisk i z różnym bagażem doświadczeń, ale jedna rzecz ich łączy: czarna sukienka nałożona na jedną chwilę. W powieści przeplatają się krótkie wątki z innymi kobietami, które za sprawą słynnej sukienki mają szansę na odmienienie swojego życia. 


Pierwsze co mi się w tej książce spodobało? Okładka! Nikt nie powie, że nie jest piękna. I chociaż nie jestem fanką różu to ta podbiła moje serce minimalizmem i niesamowitą sukienką, która została wykonana z pluszu. Przyznam, że nigdy nie miałam do czynienia z czymś takim. Byłam mile zaskoczona, a podczas lektury nie mogłam przestać jej miziać.

Do książki podchodziłam dwa razy. Nie dlatego, że była zła. Po prostu zaczęłam ją czytać w takim okresie swojego życia gdy na nic nie miałam ochoty. W końcu uświadomiłam sobie, że czytanie ma mi sprawiać przyjemność. Nie mogę traktować swojej pasji jako coś przymusowego tym bardziej, że książki, to jedna z niewielu rzeczy, która sprawia, że się unoszę.  Więc książkę odłożyłam i wróciłam do niej gdy byłam już w lepszym humorze.

Chciałabym zacząć najpierw od minusów. Zaczynając lekturę liczyłam na to, że historie kobiet będą uporządkowane. W tej książce był chaos przez co się gubiłam. Dopiero gdzieś przy około setnej stronie byłam go w stanie ogarnąć, ale jednak o wiele lepiej by mi się czytało gdyby to miało porządek. Obawiałam się, że styl autorki będzie zbyt ciężki w czytaniu i cieszę się, że się pomyliłam. 

''Dziewięć kobiet jedna sukienka'' to lekka opowieść o miłości, ale również o zmaganiach się z życiem. Bohaterowie mierzą się z uczuciami bliskimi każdemu z nas. Czują się zagubieni, pragną kochać, być kochanym i wierzyć w ludzi. Boją się odrzucenia i zdrady, ale nieświadomie żyją nadzieją na lepsze życie. Bardzo dopingowałam Natalie. Trzymałam kciuki, aby Jeremy w końcu dostał od niej szansę. To przy ich scenach najczęściej się uśmiechałam.
Jeśli ktoś lubi urocze historie, które przywracają wiarę w ludzi, nie są przesłodzone i potrafią rozbawić czytelnika, to ta książka może być idealna dla Ciebie. Jeśli jesteś ciekawy dalszych losów kobiet i magicznej sukienki, to koniecznie musisz sięgnąć po tę książkę. Być może również i Ty spędzisz przy niej miły wieczór pod kocem, z kubkiem gorącej herbaty. Ta książka będzie idealną odskocznią od romansów, które są schematyczne i zbyt cukierkowe. 

Oryginalny tytuł: Nine Women, One Dress
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: luty 2017 rok
Tłumaczenie: Agata Ostrowska
Liczba stron: 320

środa, 15 marca 2017

''Dręczyciel'' Penelope Douglas

''Dręczyciel'' Penelope Douglas
Tate i Jared znali się od dzieciństwa. Dziewczyna uważała kiedyś, że chłopak jest najfajniejszym, najmilszym, najukochańszym i najpiękniejszym chłopcem na świecie. Spędzali ze sobą całe dnie wspinając się po drzewach, a domu wracając tylko po to by coś zjeść. 
Tate, bardzo wcześnie straciła swoją mamę i zostaje sama z ojcem. Natomiast Jareda wychowywała tylko mama, która miała problemy z alkoholem. 
Obu połączyła niesamowita więź przyjaźni. Wspierali się nawzajem i zwierzali ze swoich sekretów. Byli nierozłączni jak przystoi na prawdziwych przyjaciół, lecz pewnego dnia Jared odsunął się od Tate. Gdy wrócił z wakacji od ojca, dziewczyna już nie rozpoznawała w nim swojego przyjaciela. Chłopak zaczął ją nienawidzić i upokarzać przed innymi. Zamienił jej życie w piekło sprawiając, że dziewczyna nie czuła się dobrze, ani w szkole, ani we własnym domu. 
Wkrótce dziewczyna na rok wyjeżdża do Francji. Po powrocie już nie jest tą samą osobę. Z zastraszonej nastolatki, stała się młodą kobietą, która jest świadoma swojej wartości. Ludzie których znała są pozytywnie zaskoczeni tą zmianą i nawet Jared jest zafascynowany nią.

''Byłeś moją burzą, moją chmurą gradową, moim drzewem w ulewie. Kochałam te wszystkie rzeczy i kochałam ciebie. Ale teraz? Jesteś jak pieprzona susza. Myślałam, że palanci jeżdżą tylko niemieckimi samochodami, ale okazało się, że dupki w Mustangach też mogą zostawić blizny.''

''Dręczyciel'' to wbrew pozorom ciepła i lekka powieść. Czyta się ją szybką, dialogi są zabawne i nie pozostawiają czasu na nudę. Już na początku książki można zauważyć, że głównych bohaterów do siebie ciągnie. Byłam bardzo ciekawa, co kierowało chłopakiem w jego działaniach i gdy już się wyjaśniło miałam mieszane uczucia. Byłam zaskoczona, ale również zszokowana tym co musiał przeżyć. Przyznam się, że nie od dziś mam słabość do męskich postaci. I chociaż bardzo polubiłam Jareda, bo da się zauważyć, że nie był złym człowiekiem, to jednak byłam po stronie Tate. 

Sama sytuacja bohaterki była dla mnie dość bliskim tematem. Ja również byłam zaszczuwana w szkole. Szarą myszką, którą każdy pomiatał. Rozumiałam jej chęć ucieczki, jej bezradność w sytuacji podczas której było ofiarą. Większość ludzi nie bierze pod uwagę, że wyśmiewając się z kogoś i oczerniając daną osobę, zostawiają na jej umyśle uszczerbek na wiele lat. Bo nie łatwo jest zaufać innym po czymś takim. Mi zajęło to sporo czasu, a nadal tego uczę.
Autorka pokazała nam młodych ludzi wkraczających w dorosłość. Za każdym  złym, czy dobrym czynem stoi nasza przeszłość i to ona kierowała głównym bohaterem. Ja wierzę, że człowiek może się zmienić za sprawą złych doświadczeń. 

''Dręczyciel'' to nie tylko historia o gnębieniu, ale również o stracie i nadziei. Ta historia uczy, że warto pomyśleć, że nasze gesty mogą nie tylko pomagać, ale również niszczyć drugiego człowieka. Zastanówmy się parę razy zanim sprawimy komuś przykrość. 
Jeśli szukasz książki, którą czyta się szybko, ta jest dla Ciebie. Pomimo tematu, który jest poruszany czyta się ją lekko. Ja nie raz się przy niej uśmiałam, no bo kto normalny trzyma łom w aucie, czy kij baseballowy pod łóżkiem? Tylko nasza główna bohaterka! Nie zabraknie tu emocjonalnych scen, pokrapianych zmysłowością. Ale również bólu i zawodu. Ta książka jest jedną z tych, które dostarczają emocji. Kto tak jak ja będzie czekał na kolejną część? 

Oryginalny tytuł: Bully
Cykl: Fall Away (tom 1)
Wydawnictwo: Editio Red
Data wydania: luty 2017 rok 
Tłumaczenie: Marta Czub
Liczba stron: 305

czwartek, 9 marca 2017

''Bez słów'' Mia Sheridan

''Bez słów'' Mia Sheridan
''Siedziałem przy niej długo, patrząc w okno i obserwując, jak słońce zniża się na niebie. Myślałem o tym, ile nas dzieli, mnie i Bree... i jacy jesteśmy przy tym podobni. Ona dźwigała poczucie winy spowodowane przekonaniem, że nie walczyła wtedy, kiedy należało. Ja zaś nosiłem bliznę, która przypominała mi, co się dzieje, gdy człowiek walczy.''

Bree wraz ze swoją psinką Phoebe, wprowadza się do niewielkiego domku nad jeziorem, obok miasteczka Pelion. Marzy o tym, że odnajdzie tu spokój po tragedii której była udziałem. Minęło pół roku, a koszmary i halucynacje wciąż ją dręczyły. Dziewczyna liczy na to, że w nowym miejscu nabierze sił, aby zmierzyć się z życiem, a rany w jej sercu i duszy się zagoją.

Rozpoczyna nową pracę i poznaje nowych znajomych. 

Pewnego dnia poznaje mężczyznę. Młody, szczupły, dobrze zbudowany i bardzo zarośnięty. Między dwojgiem od razu coś iskrzy. 

Archer, również poznał brutalność życia, bo jako mały chłopiec stracił rodziców, a przez nieszczęśliwy zbieg okoliczności i głos, przez co stał się niemową. Po tych tragicznych wydarzeniach zaopiekował się nim wujek, lecz ten nie nauczył go normalnego życia. To spowodowało, że młody mężczyzna stronił od ludzi. A życie w samotności przyjął jako karę za czyny w przeszłości rodziców, których był świadkiem. Gdy Bree i Archer się spotykają na początku są wobec siebie nie ufni, ale powoli obydwoje się do siebie zbliżają i wyjawiają swoje lęki. Wszystko staje się bardziej skomplikowane gdy przyjaźń przeradza się w miłość.

Sięgnęłam po tę książkę podczas mojego czytelniczego kryzysu. Chciałam coś lekkiego, coś co przeczytam w jeden dzień. Tę książkę owszem czyta się szybko, ale w żadnym wypadku nie jest to lekka lektura.  Autorka pokazuje nam dwie zranione przez życie osoby. Obie po stracie nie tylko ludzi, których kochali, ale również samych siebie. Archer i Bree żyli z poczuciem winy, a byli tylko świadkiem tragicznych wydarzeń. Czytając tę książkę nie mogłam uwierzyć jak tak można skrzywdzić drugiego człowieka? Całe miasto wiedziało, że mały Archer był wychowywany przez chorego wujka. Żadna osoba się nim nie przejęła. Gdyby chociaż ktoś się nim zainteresował, chłopak nie byłby tak wyobcowany i nieprzystosowany do życia. 

Mia Sheridan ma talent do pisania romansów. W ''Bez słów'' pokazała nam jak w swych uczuciach człowiek potrafi być kruchy i niepewny. Jak boi się odrzucenia i samotności. Moje serce pękało za każdym razem, gdy czytałam wspomnienia małego Archera. 

Jednak czegoś zabrakło mi w tej książce. Sama historia obu bohaterów była piękna, ale były takie momenty, gdy powieść mnie zanudzała niektórymi dialogami. Jednak uważam, że po tę książkę warto sięgnąć. Uczy nas, że nie należy oceniać ludzi po pozorach. Gdy widzisz, że druga osoba potrzebuje Twojej pomocy, nie stój biernie - działaj! 

Tytuł oryginalny: Archer's Voice
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 30 marca 2016 rok 
Tłumaczenie: Martyna Tomczak
Liczba stron: 384

''Czas Żniw'' Samantha Shannon

''Czas Żniw'' Samantha Shannon
''Jesteśmy mniejszością, której świat nie akceptuje, chyba że jako wytwór fantazji, ale nawet to jest zakazane. Wyglądamy jak inni. W wielu przypadkach jesteśmy jak inni. Jesteśmy wszędzie, na każdej ulicy. Na pozór prowadzimy normalne życie, ale kryje ono w sobie coś jeszcze. Nie wszyscy z nas. wiedzą kim jesteśmy. Niektórzy umierają, nie wiedząc o tym. Inni wiedzą, dlatego nigdy nie pozwolimy się złapać. Ale istniejemy. Uwierzcie.''

Jest 2059 rok. Paige mieszka w Londynie Sajon, który został stworzony, aby zniszczyć chorobę nazywaną jasnowidztwem. Dziewczyna pracuje w kryminalnym podziemiu wśród gangów jasnowidzów, którzy ze sobą rywalizują. Ze względu na swój rzadko spotykany dar jest ulubienicą swojego szefa, Jaxona Hall. Jego gang nazywa się, Siedem pieczęci. Zadaniem dziewczyny jest wchodzenie w umysły ludzi i innych jasnowidzów, aby pozyskać ważne informacje. Lecz dziewczyna posiada o wiele większy dar, który może stać się bronią. 

Pewnego dnia, życie Paige diametralnie się zmienia. Przez jedno wydarzenie, podczas którego ujawnia się jej talent, dziewczyna zostaje przetransportowana do Oksfordu. Jest to kolonia karna, nazywana Szeolem I, stworzona w roku 1859, gdzie osiedli się Rafaici. Jej istnienie było ukrywane przez 200 lat. Rząd Sajonu co dziesięć lat dostarcza im nowych jasnowidzów. Nazywają to wydarzenie Czasem Żniw. Przybyli do nich ludzie, z darem jasnowidzenia, są wykorzystywani do walki z Emmitami, którzy żywią się ludzkim mięsem i są zagrożeniem dla świata ludzi. 

Jednak Rafaici to również bezwzględne istoty, gdyż żywią się aurą jasnowidzów. Paige trafia pod nadzór tajemniczego Naczelnika. Odbierają jej imię i zostaje numerem XX-59-40. Jednak młoda kobieta nie zamierza zostać tu, ani chwili dłużej. Za wszelką cenę pragnie stąd uciec i odzyskać swą wolność. Czy jej się uda?

''Czas Żniw'' jest debiutem literackim Samanthy Shannon. Czy udanym?

Przyznam, że na początku nie byłam przekonana do tej książki. Nie sądziłam jednak jaką niesamowitą przygodę w sobie kryje. Po skończeniu książki poczułam smutek. Ta powieść zdecydowanie za szybko się skończyła. Poczułam się jak narkoman bez kolejnej działki, tudzież kolejnego tomu książki. 

Na początku trudno było mi się wczuć w klimat. Autorka powoli wprowadzała nas w świat Paige, jasnowidzów i duchów. Ciężko było mi przebrnąć przez niektóre wyrażenia i nazwy, ale z pomocą przychodzi słowniczek umieszczony z tyłu książki. Akcja w książce szybko się rozwija, prze do przodu i wbija człowieka w fotel. Niekiedy tyle się działo, że wręcz nie mogłam się oderwać od niej. Z niecierpliwością czekałam na ciąg dalszy. Autorka z lekkością opisuje oba światy, więc nie miałam problemu z wyobrażeniem sobie ich. Jeśli chodzi o postacie w książce to są one złożone. Tu nic nie jest czarno - białe. Zawsze jest coś pomiędzy. Są to ludzie jakich możemy spotkać na ulicy. Pokochałam postacie głównej bohaterki i Naczelnika. Paige, to młoda kobieta nauczona walczyć o własne przetrwanie. Odważna i zuchwała, chociaż momentami zagubiona tak jak każdy z nas.  Nie zamierzała godzić się na niewolnicze życie, dążyła do wolności nawet jeśli zdawała sobie sprawę z tego, że szanse na nią były znikome. 

Naczelnik to przykład na to, że nie każdy  Rafaita jest potworem. Z jednej strony władczy, nieprzystępny, a z drugiej troskliwy. Miłość pomiędzy obojgiem rozwijała się małymi krokami. Autorka, stworzyła niesamowicie realnych bohaterów w których każdy odnajdzie siebie.

Jeśli chcesz przeżyć niesamowitą przygodę i wejść do świata, który pochłonie Cię reszty. Lubisz postacie, które są odważne i walczą w słusznej sprawie, to ta książka czeka właśnie na Ciebie. Ja już nie mogę doczekać się, aż będę mogła przeczytać kolejny tom.  

Oryginalny tytuł: The Bone Season 
Cykl: Czas Żniw (tom 1)
Wydawnictwo: SQN
Data wydania: listopad 2013 rok
Tłumaczenie: Regina Kołek
Liczba stron: 520

wtorek, 7 marca 2017

''Making faces'' Amy Harmon

''Making faces'' Amy Harmon
''Jeżeli Bóg wymyślił nam twarze, to czy się śmiał, gdy stworzył mnie? Czy stworzył nogi, które nie chodzą, i oczy które widzą źle? (...) Czy mój wygląd, to przypadek, czy okrutne zrządzenie losu? Czy mogę obwiniać Go za to, czego u siebie nie znoszę? (..)Czy czerpie z tego jakąś przyjemność, że wyglądam aż tak źle? Jeśli Bóg wymyślił nam twarze, to czy się śmiał, gdy stworzył mnie?''

W małym, spokojnym miasteczku swoje życie wiedzie grupka nastolatków, których łączy fakt, że chodzą do wspólnego liceum. Wśród nich jest nieśmiała i zakompleksiona Fern, która od dziecka była pozbawiona urody. Mała i drobna, z burzą rudych loków na głowie i z krzywymi zębami, była przeciwieństwem swojej ślicznej przyjaciółki Rity.

Jednak była osobą inteligentną i wrażliwą, o pięknym sercu. Opiekowała się swoim chorym kuzynem, Baileyem, który chorował na dystrofię mięśniową. Choroba ta sprawiła, że chłopak nie miał władzy nad swoim ciałem. Pomimo niesprawiedliwości, która go spotkała był pozytywnym człowiekiem, który z dystansem podchodził do samego siebie. Wraz z Fern, byli dla siebie wspaniałymi przyjaciółmi. Wspierali się i jedno dbało o drugiego.

Jest też Ambrose Young. Utalentowany chłopak, zawodnik futbolu, który na swoim koncie ma wiele osiągnięć. Fern kocha go, odkąd skończyła 9 lat. Chłopak był dla dziewczyny ideałem piękna, lecz on nigdy jej nie zauważał. Wszystko się zmieniło, gdy jej przyjaciółka Rita, poprosiła ją o napisanie do niego listu. Dziewczyna się zgodziła, jednak to nie były zwykłe listy, bo Fern wkładała w nie całe swoje serce, duszę i uczucia. Pewnego dnia chłopak dowiaduje się, kto je pisał i jest wściekły. Stało się to czego pragnęła Fern - chłopak ją zauważa, jednak nie tak jak ona sama by tego chciała.

Ataki terrorystyczne z 11 września, zmieniają dotąd bezpieczny świat młodych ludzi. Na ich oczach dzieje się historia, która będzie pamiętana przez następne pokolenia. Ambrose, chcąc walczyć za swój kraj i wolność, wraz z piątką przyjaciół zaciąga się do wojska. Tragedia, która wydarzy się podczas ich misji, zmieni życie chłopaka. Już nigdy nie będzie taki sam. Czy można na nowo posklejać człowieka, który utracił nie tylko twarz, lecz całego siebie? 

Amy Harmon, wprowadza w nas historię pełną bólu i cierpienia. Na okładce książki widnieje napis: ''Czy masz odwagę spojrzeć w utraconą twarz?''. Ambrose nie tylko stracił swoją urodę, stracił coś o wiele ważniejszego: siebie. Tragedia, której był świadkiem odebrała mu pewność i wiarę w lepsze jutro. Borykał się z wyrzutami sumieniami, wmawiał sobie, że jego twarz, jest karą za jego grzechy. Fern nie zależało na jego wyglądzie, kochała go za to jakim był człowiekiem. Czy dziewczynie uda się sprawić, że Ambrose znów zacznie żyć? Czy chłopak uwierzy, że wygląd to nie wszystko?

Autorka w ''Making faces'' porusza wiele aspektów życia. Przemoc w rodzinie, nieuleczalna choroba, skutki wojny, która odciska na człowieku głębokie piętno, żałoba po najbliższych ludziach. Pokazuje nam, że życie jest niesprawiedliwe, ale gdy mamy przy sobie wartościowych ludzi, łatwiej je znieść. Wygląd, to nie wszystko. Uroda przemija, a to co nosimy w sercu i to jak żyjemy, pozostaje z nami na zawsze. Ludzie wiele tracą kierując się tylko wzrokiem. 

Czas na podsumowanie. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Amy Harmon i na pewno nie ostatnie. Czeka już na mnie ''Prawo Mojżesza''. Autorka ma lekki styl pisania. Stworzyła ciekawych bohaterów, wykreowała sytuacje, które możemy spotkać w swoim życiu. Momentami książka przynudzała, miała kilka niedociągnięć, ale nie mogę odmówić jej emocji, które wręcz otaczają czytelnika z każdą kolejną stroną. Tu jest ich aż tyle, że momentami bolało mnie serducho przy czytaniu. Obok tej książki nie można przejść obojętnie, bo jest nie tylko historią nastolatków, których życie potraktowało niesprawiedliwie, a przede wszystkim skarbnicą mądrości. Daje nam niezły wycisk życia, lekcję którą zapamiętamy na długo. Ta powieść przede wszystkim zmusza nas do zastanowienia się nad sobą, swoim życiem i postępowaniem. 

Wydawnictwo: Editio Red
Tytuł oryginalny: Making faces
Data wydania: styczeń 2017 rok 
Tłumaczenie: Joanna Sugiero
Liczba stron: 344

poniedziałek, 6 marca 2017

''Całkiem obcy człowiek'' Rebecca Stead

''Całkiem obcy człowiek'' Rebecca Stead
Bridget w wieku 8 lat ledwo uszła z życiem w wypadku samochodowym. Chociaż rany na ciele zdążyły się zagoić to ona sama zmieniła się w środku. Z lękiem przechodzi przez jezdnię, a w nocy budzi się dręczona tym samym koszmarem. Ludzie mają ją za dziwaczkę, bo na głowie nosi opaskę z kocimi uszami, ale nikt nie wie, że to one dają jej ukojenie. Wciąż zadaje sobie pytanie, dlaczego Bóg pozwolił jej zostać przy życiu? Jaki miał w tym cel?

Dziewczyna ma starszego brata, który często się zakłada i przegrywa. Przyjaźni się z Tabithą, młodą feministką, oraz z Em, która poznaje chłopaka, proszącego ją o dziwne zdjęcia. Jest jeszcze Sherm, którego poznaje w szkole. Chłopiec usiłuje się dowiedzieć dlaczego ludzie się rozwodzą i co nimi kieruje. Pisze listy do dziadka, których nie wysyła. W książce poznajemy również, licealistkę, która wspomina swoje decyzje. Walentynki będą dla niej jednym z najtrudniejszych dni.

Czy przyjaźń dziewcząt przetrwa pomimo zachodzących w nich zmian? Czy Sherm odnajdzie odpowiedź na pytanie, które sobie zadaje? Czy licealistka nauczy się przebaczać sobie? Te pytania zostawię bez odpowiedzi, abyście Wy mogli sobie sami na nie odpowiedzieć. 

Na samym początku pragnę zaznaczyć, że aby zrozumieć tę książkę, trzeba myśleć jak nastolatek. Nie rozumiem ludzi, którzy biorą się za jej czytanie, wiedząc do jakiej grupy wiekowej jest ona skierowana. Jeśli nie potrafisz uruchomić przełącznika na tryb nastoletni, nie zrozumiesz tej powieści. 

Ta książka nie sprawi, że Wasze życie się odmieni, a problemy znikną jak za pstryknięciem palców. Ta książka pokaże Wam prawdę, która towarzyszy przez całe życie człowieka, jest nieodłączną jego częścią. Pokaże Wam również, (nie)zwykłe życie nastolatka. Jego próby zrozumienia świata i dorosłych, oraz zmian zachodzących w nich samych. Na początku nie mogłam się w nią wczuć, zastanawiałam się dlaczego tak jest, a później zrozumiałam, że nie mogę jej czytać, gdy myślę jako osoba dorosła, która tamte lata ma dawno za sobą. Więc zaczęłam myśleć jak nastolatka i wtedy czytanie, stało się czymś przyjemnym. Ta książka, jest urocza. Naprawdę! Nie wiem jak inaczej mogłabym ją nazwać. Książka jest prowadzona głównie przez samą Bridget. Wszystkie osoby w książce, są tak różne od siebie i mają inne spojrzenie na świat, ale każda się uzupełnia. Autorka pokazała nam, że nastoletni świat, to nie tylko rozmowa o bzdetach, ale również o sprawach, które dużo znaczą w życiu każdego z  nas. Owszem występują tu takie rzeczy, ale one są zaledwie tłem całej historii. Co mnie najbardziej zauroczyło? Relacje Bridget z jej bratem. Dogryzali sobie, owszem, ale jedno kochało drugie i się o nie martwiło.

Podsumowując, warto sięgnąć po tę książkę, ale pod warunkiem, że postawisz się na miejscu bohaterów. Inaczej do Ciebie nie trafi. Jest to lektura, która umili czas. Polecam ją głównie najmłodszym czytelnikom. Podziwiam autorkę, że podjęła się takiej powieści i pokazała, że nastolatkowie wcale nie są głupi. Są jeszcze dziećmi, ale zaczynają myśleć jak dorośli ludzie i odnajdywać się w całkiem nowym świecie, który otwiera dla nich drzwi. 

''Wszyscy jesteśmy na tym świecie, dla miłości.''

Oryginalny tytuł: Goodbye Stranger
Wydawnictwo: IUVI
Data wydania: luty 2017 rok
Tłumaczenie: Krystyna Kornas
Liczba stron: 328

czwartek, 2 marca 2017

''Najpierw mnie pocałuj'' Lottie Moggach

''Najpierw mnie pocałuj'' Lottie Moggach
Leila to młoda kobieta, która odizolowała się od ludzi. Nie rozumie swoich rówieśników, którzy swoje życie podporządkowują dla polubień na facebooku. Nie ma znajomych, a jedyną osobą obecną w jej życiu jest jej matka, która po długiej chorobie umiera. Kobieta z nadmiaru wolnego czasu spędza dużo czasu w internecie. Wkrótce natrafia na portal Czerwona pigułka, na którym są poruszane filozoficzne tematy. Leila zaczyna często udzielać się na nim, biorąc udział w poruszanych debatach. Wkrótce zostaje zauważona przez założyciela portalu, Adriana. Mężczyzna namawia ją na spotkanie, podczas którego przedstawia jej propozycję. Opowiada jej o kobiecie, która chce popełnić samobójstwo nie raniąc przy tym ludzi, których kocha. Leila musiałaby przez pół roku wcielić się w Tess na portalach społecznościowych i na gmailu, a później stopniowo ograniczyć aktywność, aż jej zniknięcie będzie ledwo zauważalne przez innych.

''Myśl o tym tak, jakbyś udawała ściemniacz do światła padającego na jej życie. ''

Leila dowartościowana słowami Adriana, o jej inteligencji decyduje się na ten projekt. Uważa, że każdy powinien decydować o swoim życiu oraz o tym kiedy je zakończyć. Kobieta nawiązuje kontakt z Tess, by lepiej poznać ją samą i jej życie. Kataloguje informacje o jej rodzinie, znajomych i o faktach, które zna tylko ona sama. Pewnego dnia przyszła samobójczyni zrywa kontakt z Leilą, która wciela przygotowany plan w życie. Planuje jej nowe życie, uczy się stylu jej pisania, sposobu myślenia i zachowań. Nie zauważa, że po drodze zgubiła część siebie. 

W dobie wszechobecnego internetu i mediów społecznościowych, ludzie często zakładają maski i udają kogoś kim nie są. Moja moralna strona osobowości nie mogła zrozumieć postępowania głównej bohaterki, ale starałam się postawić w jej sytuacji. Ludzie, którzy udają kogoś innego to często osoby niedowartościowane i niezrozumiałe przez innych. Są samotne i wyśmiewane, tak jak nasza główna bohaterka. Gdy dostała propozycję wcielenia się w Tess poczuła się ważna i potrzebna. Ten projekt dodał jej pewności siebie, ale również zniszczył. Gdzie istnieje granica pomiędzy byciem sobą, a kimś innym. Czy i my czasem nie udajemy, kogoś kim nie jesteśmy? 

Na początku nie mogłam przebrnąć przez obszerność opisów, ale gdy wciągnęłam się już nie zwracałam na nie uwagi. Czekałam na kolejne ruchy bohaterki, na to co wydarzy się później. Momentami byłam zirytowana, a lektura mnie nużyła. Ale nie uważam abym straciła na nią czas. To powieść o wielu ważnych aspektach dzisiejszego społeczeństwa, o poszukiwaniu siebie, samotności i żałobie oraz o pragnieniu bycia kochanym i docenianym. 

Podsumowując, warto sięgnąć po tę książkę. Na początku ilość opisów może znużyć, ale z czasem to mija. Potrafi trzymać w napięciu oraz zaskoczyć niespodziewanym zwrotem akcji. Jest to debiut autorki więc też nie można oczekiwać jakiś cudów, ale książka nie jest też najgorsza. 


Jeśli jesteście ciekawi, jak potoczą się losy Leili, kim naprawdę jest Adrian i co stało się z Tess, musicie po nią sięgnąć. Może również nauczy Was, że warto być sobą. Nawet w internecie. 

Oryginalny tytuł: Kiss Me First
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: luty 2018 rok
Tłumaczenie: Katarzyna Karłowska
Liczba stron: 320

środa, 1 marca 2017

''Prawdodziejka" Susan Dennard

''Prawdodziejka" Susan Dennard
Więziosiostry, oddadzą za siebie życie. Jeśli nadepniesz jednej z nich na odcisk one zrobią wszystko byś tego pożałował. Łączy je silna i nierozerwana więź. Nic nie zniszczy ich przyjaźni.

Safiya i Iseult to młode czarodziejki. Safi jest Prawdodziejką, która rozpozna każde kłamstwo i fałsz. Musi ukrywać się ze swoim talentem, gdyż może on zostać wykorzystany jako broń. Iseult to z kolei Więzidziejka, która rozpoznaje emocje ludzi za pomocą wici Więzi. Nie widzi jednak swoich, ani podobnych jej magów.  Obie dziewczyny, chociaż są połączone ze sobą silną więzią, są bardzo od siebie różne. Iseult jest urodzonym taktykiem i potrafi trzymać nerwy na wodzy, podczas gdy Safiya jest impulsywna i działa pochopnie. Obie czarodziejki szybko wpadają w kłopoty i muszą uciekać przed strażnikami. Dodatkowo, w pościg za nimi ruszył krwiożerca, który im nie odpuści.

Zaczynają zbliżać się trudne czasy. Ponad dwudziestoletni rozejm pomiędzy imperiami się kończy i w powietrzu wisi widmo Wielkiej Wojny. Imperator Cartorry, Henrick, zamierza wziąć Safi za żonę, aby móc wykorzystać jej zdolności w walce. Dziewczynie w ucieczce pomaga jej wuj, który chce uniknąć bitwy. Wynajmuje księcia Merika, który ma za zadanie wywieźć ją do opuszczonego miasta portowego. Jeśli czarodziejka dotrze cała i zdrowa do Lejny to mężczyzna dostanie, to czego pragnął dla swojego kraju. Więziosiostry czeka droga pełna niebezpieczeństw. Walka z władcami, ich najemnika i krwiożercą. Czy dziewczynom się uda? Czy na końcu drogi czeka na nie zwycięstwo?

Zaczynając czytać tę książkę myślałam, że zanim akcja się rozwinie to minie trochę czasu. Jednak tu obie czarodziejki już od pierwszych stron są w tarapatach. Akcja prze do przodu, czytelnik wstrzymuje oddech i jest oczarowany. Tak było ze mną, zdecydowanie się nie zawiodłam. Na początku miałam problem z załapaniem tych różnych nazw, ale w miarę czytania ta bariera zanikała.

Co mi się podobało? Autorka ukazała nam dwie młode kobiety, które były silne i wytrzymałe. Same o siebie dbały bez pomocy żadnego mężczyzny. Znajdzie się tu mały wątek miłosny, ale Dennard skupiła się bardziej na przyjaźni obu dziewcząt. Ukazała nam przyjaźń, zdolną do wszystkiego. Przyjaciółki, które pomimo wszystko nadal przy sobie trwają. Każdemu życzyłabym kogoś tak oddanego i lojalnego. Piękne opisy, dobre dialogi, niespodziewane zwroty akcji to wszystko sprawiało, że płynęłam przez tę powieść. Niekiedy było zabawnie, a niekiedy cała się spinałam czekając na dalszy rozwój wydarzeń. Co do bohaterów to bardzo polubiłam, Merika. Ujął mnie swoją uczciwością i troską o swoją załogę i poddanych. Safi, za cięty język i zawziętość. Zdecydowanie lubię postacie kobiece z pazurem. Sama Iseult była dla mnie momentami zagadką, ale nie mogę powiedzieć o niej złego słowa, bo za wszelką cenę chciała chronić przyjaciółkę.

Podsumowując, powieść jest naprawdę wciągająca. Z każdą stroną poznajemy kogoś nowego, obdarzonego mocami, m.in; wiatrodzieje, ogniodzieje, czy żelazodzieje. Czyta się ją łatwo, jest pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji, a sami bohaterowie są świetnie wykreowani. Tej powieści się nie czyta. Przez nią się płynie. Z niecierpliwością będę oczekiwać drugiego tomu, pod tytułem ''Wiatrodziej''. Mam nadzieję, że trafi w moje łapki, bo jestem ciekawa dalszych losów, moich ulubionych postaci.

Oryginalny tytuł: Truthwitch
Cykl: Czaroziemie (tom 1)
Wydawnictwo: SQN
Data wydania: 12 października 2016 rok 
Tłumaczenie: Regina Kołek i Maciej Pawlak
Liczba stron: 384

Copyright © 2016 Red Girl Books Recenzje , Blogger