Kathryn Evans ''Eva, Teva i więcej Tev'''



Oryginalny tytuł: More of me
Wydawnictwo: YA!
Data wydania: 15 lutego 2017 roku 
Liczba stron: 356

Większość z nas swoje urodziny spędza w gronie rodziny i znajomych. Jest tort, świeczki i prezenty, ale przede wszystkim radość i szczęście. Jednak każda wersja Tev swoje urodziny obchodzi w bólu i cierpieniu. Narodzi się i odbiera życie innej...


''Eva, Teva i więcej Ev'', to debiut autorki. Czy powieść z gatunku science fiction zagości w moim czytelniczym sercu?


''Nabierałam w niej sił i napełniałam jej komórki swoimi. W końcu jednak musiałyśmy się rozdzielić. To nie była moja decyzja - zwykła kolej rzeczy. Choć już wielokrotnie przez to przechodziłyśmy, wiem, że się boi. Bądź co bądź dzielimy jedno serce. Jej wspomnienia są już moimi. Czuję to, co ona czuła, bo chodziłam tam, gdzie ona. Byłyśmy nierozłączne. Całowałam się, kiedy i ona się całowała. ''Ollie...'' Wzdycham, jednak oddech wciąż należy do niej. Czas, bym sama zaczęła oddychać. Czas, bym zaczęła żyć''.


Teva prowadzi życie jak każda nastolatka. Ma przyjaciół i chłopaka. Dobrze się uczy i ma szansę coś osiągnąć. Jednak dziewczyna nie jest zwykłą nastolatką. Raz w roku rozdziela się na dwie osoby. Starsza wersja Tev musi zrezygnować ze swojego obecnego życia na rzecz nowej. Oddaje jej swoje imię i zostaje numerem. Z dnia na dzień musi zapomnieć o życiu jakie prowadziła. Od tej pory jej świat kręci się wokół czterech ścian domu. Za sprawą paranoi ich matki mają zakaz kontaktowanie się z innymi. Wmawia im się, że ludzie mogliby na nich eksperymentować.
Ciekawym jest, że każda poprzednia wersja się nigdy nie starzeje. Ich imiona, to odpowiednik wieku w którym każda się urodziła. To znaczy, że Piętnastka ma piętnaście lat, a jej następczyni mająca lat szesnaście, po pojawieniu się kolejnej zostanie Szesnastką.  


Nowa wersja Tev, sześć miesięcy temu uwolniła się z ciała Piętnastki. Zaczyna żyć życiem starszej wersji. Ma jej przyjaciółkę Maddie, oraz chłopaka o imieniu Ollie. Wspomnienia poprzedniej są jej wspomnieniami, tak samo jak wszystko co osiągnęła. Nowa Tev postanawia znaleźć sposób na to, aby jej kolejna wersja nie wydostała się z jej ciała. Nie chce stracić wolności na rzecz bycia więźniarką w domu do końca swojego życia.
Zakłada wkrótce bloga w którym dzieli się swoją innością. Liczy na to, że znajdzie się ktoś, kto będzie znał lekarstwo na jej przypadłość. Wkrótce Piętnastka zaczyna się buntować. Ucieka z domu i miesza pomiędzy nową Tevą i Ollie. Poprzednia wersja jest zła na nową za odebranie jej życia. Ona również nie chce zrezygnować z życia.
Na domiar złego nowa Tev już szykuje się do wyjścia.


Czy obecnej bohaterce uda się przerwać ten proces? Jak potoczy się życie Tev i jej poprzednich wersji?


Ta książka naprawdę zrobiła na mnie wrażenie.
Pomimo, że
jest to debiut nie da się nie zauważyć ile serca w niego włożyła autorka.
Powieść nie jest przewidywalna i wciąga od pierwszych stron. Na duży plus zasługuje dość oryginalny pomysł na fabułę. Jeszcze nie spotkałam się z taką historią! Przede wszystkim  czytelnik nie ma problemu z odbiorem. Autorka zastosowała ciekawy trik psychologiczny. Pokazując nam wątpliwości głównej bohaterki sprawiła, że i nam zaczynają się one udzielać. Już sama nie wiedziałam, czy ta cała historia dzieje się naprawdę, czy to wymysł nowej Tev.
''Eva, Teva i więcej Ev'', to wciągająca od pierwszych stron historia nastolatki, która za wszelką cenę pragnęła normalności. Nie tylko dla samej siebie, ale również dla jej poprzednich wersji. Walczyła o wolność i prawo wyboru. Kathryn Evans lekkim piórem prowadzi nas przez świat, który wykreowała. Akcja z czasem nabiera dynamiczności. Intryguje nas i zachęca do poznania tej niesamowitej powieści! Ze wstydem muszę przyznać, że gnębiona ciekawością zajrzałam na ostatnią stronę. Autorka chyba przewidziała taką możliwość, bo niczego się nie dowiedziałam. Sprawiła, że miałam jeszcze większą ochote, aby skończyć tę książkę i dotrzeć do finału.

To nie jest tylko historia o byciu dziwadłem, lecz o bólu i nadziei. O determinacji w dążeniu do tego co upragnione. Jeśli nie zaczniemy walczyć o marzenia, nasze życie nigdy się nie zmieni.

Książkę przeczytałam tego samego dnia którego zaczęłam. Zajęło mi, to sześć godzin z jedną przerwą. I wiecie co kochani? Wciąż mi mało. Pomimo tego, że nie jest tak cudowna jak chociażby ‘’Szklany tron’’ i ma parę niedociągnięć, to wciąż siedzi mi w głowie.


''(..) To, że jest cię teraz więcej, nie oznacza jeszcze, że jest cię mniej. Nie powinnaś się ukrywać. Niczego złego nie zrobiłaś. Nie masz się czego wstydzić.''

Moja ocena 8/10

Za egzemplarz, dziękuję wydawnictwu:


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka