Penelope Douglas ''Dręczyciel''



Antoine de Saint - Exupéry mawiał:
"Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają latać."
Jak się poczujesz  gdy Twój przyjaciel podetnie Ci skrzydła? Co się dzieje gdy bliska Ci osoba staje się Twoim Dręczycielem? Czy i Ty czytelniku, odnajdziesz siebie w tej historii? Bo ja siebie odnalazłam.


Tate i Jared znali się od dzieciństwa. Dziewczyna uważała kiedyś, że chłopak jest najfajniejszym, najmilszym, najukochańszym i najpiękniejszym chłopcem na świecie. Spędzali ze sobą całe dnie wspinając się po drzewach, a domu wracając tylko po to by coś zjeść. 
Tate, bardzo wcześnie straciła swoją mamę i zostaje sama z ojcem. Natomiast Jareda wychowywała tylko mama, która miała problemy z alkoholem. 
Obu połączyła niesamowita więź przyjaźni. Wspierali się nawzajem i zwierzali ze swoich sekretów. Byli nierozłączni jak przystoi na prawdziwych przyjaciół, lecz pewnego dnia Jared odsunął się od Tate. Gdy wrócił z wakacji od ojca, dziewczyna już nie rozpoznawała w nim swojego przyjaciela. Chłopak zaczął ją nienawidzić i upokarzać przed innymi. Zamienił jej życie w piekło sprawiając, że dziewczyna nie czuła się dobrze, ani w szkole, ani we własnym domu. 
Wkrótce dziewczyna na rok wyjeżdża do Francji. Po powrocie już nie jest tą samą osobę. Z zastraszonej nastolatki, stała się młodą kobietą, która jest świadoma swojej wartości. Ludzie których znała są pozytywnie zaskoczeni tą zmianą i nawet Jared jest zafascynowany nią.

''Byłeś moją burzą, moją chmurą gradową, moim drzewem w ulewie. Kochałam te wszystkie rzeczy i kochałam ciebie. Ale teraz? Jesteś jak pieprzona susza. Myślałam, że palanci jeżdżą tylko niemieckimi samochodami, ale okazało się, że dupki w Mustangach też mogą zostawić blizny.''

''Dręczyciel'', to wbrew pozorom ciepła i lekka powieść. Czyta się ją szybką, dialogi są zabawne i nie pozostawiają czasu na nudę. Już na początku książki można zauważyć, że głównych bohaterów do siebie ciągnie. Byłam bardzo ciekawa, co kierowało chłopakiem w jego działaniach i gdy już się wyjaśniło miałam mieszane uczucia. Byłam zaskoczona, ale również zszokowana tym co musiał przeżyć. Przyznam się, że nie od dziś mam słabość do męskich postaci. I chociaż bardzo polubiłam Jareda, bo da się zauważyć, że nie był złym człowiekiem, to jednak byłam po stronie Tate. 
Sama sytuacja bohaterki była dla mnie dość bliskim tematem. Ja również byłam zaszczuwana w szkole. Szarą myszką, którą każdy pomiatał. Rozumiałam jej chęć ucieczki, jej bezradność w sytuacji podczas której było ofiarą. Większość ludzi nie bierze pod uwagę, że wyśmiewając się z kogoś i oczerniając daną osobę, zostawiają na jej umyśle uszczerbek na wiele lat. Bo nie łatwo jest zaufać innym po czymś takim. Mi zajęło to sporo czasu, a nadal tego uczę.

Autorka pokazała nam młodych ludzi wkraczających w dorosłość. Za każdym  złym, czy dobrym czynem stoi nasza przeszłość i to ona kierowała głównym bohaterem. Ja wierzę, że człowiek może się zmienić za sprawą złych doświadczeń. 
''Dręczyciel'' to nie tylko historia o gnębieniu, ale również o stracie i nadziei. Ta historia uczy, że warto pomyśleć, że nasze gesty mogą nie tylko pomagać, ale również niszczyć drugiego człowieka. Zastanówmy się parę razy zanim sprawimy komuś przykrość. 
Jeśli szukasz książki, którą czyta się szybko, ta jest dla Ciebie. Pomimo tematu, który jest poruszany czyta się ją lekko. Ja nie raz się przy niej uśmiałam, no bo kto normalny trzyma łom w aucie, czy kij baseballowy pod łóżkiem? Tylko nasza główna bohaterka! Nie zabraknie tu emocjonalnych scen, pokrapianych zmysłowością. Ale również bólu i zawodu. Ta książka jest jedną z tych, które dostarczają emocji. Kto tak jak ja będzie czekał na kolejną część? 

Wydawnictwo: Editio Red
Oryginalny tytuł: Bully
Data wydania: 15 lutego 2017 rok 
Liczba stron: 305

Za egzemplarz do recenzji, serdecznie dziękuję wydawnictwu:


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka