Amy Harmon ''Pieśń Dawida''

Oryginalny tytuł:
The Song of David
Cykl: Prawo Mojżesza (tom 2)
Wydawnictwo: Editio Red
Data wydania: 14 października 2016 rok 
Liczba stron: 312
Moja ocena: 8/10


David często wpadał w kłopoty. Można by powiedzieć, że to była jego specjalność. Ostro imprezował, upijał się co weekend i wszczynał bójki. Uwielbiał to. Walka i ból nadawały jego życiu sens. Napędzały go.
Kiedy jego starsza siostra Molly uciekła z domu i słuch o niej zaginął, chłopak żył z ogromnym poczuciem winy. Nie dał rady go unieść i przez to kilka razy targnął się na swoje życie. W końcu znalazł się w szpitalu psychiatrycznym. To w nim poznał Mojżesza. Dziwnego chłopaka, z jeszcze dziwniejszymi zdolnościami. Jednak David nie miał go tak jak inni za stukniętego dzieciaka. Wierzył w jego zdolności. 
Kiedy dla obydwu nadszedł czas opuszczenia szpitala, Dawid złożył Mojżeszowi propozycje. 


''Moja rodzina ma pieniądze. Zasadniczo nic więcej nie mamy, tylko całe góry forsy. A ty nie masz niczego.''
''Potrzebuję kogoś, kto będzie pilnował, żebym się nie zabił.''

W ten sposób Tag i Mojżesz zostali przyjaciółmi. Razem tułali się po świecie, by po sześciu latach osiąść w Salt Lake. Mojżesz założył rodzinę, a Tag stworzył Tag Team i dobrze prosperujący bar.  Poznał niewidomą Molly, którą pokochał i jej autystycznego brata. Dzięki niej poczuł, że chce żyć. Czuł się przy niej szczęśliwy i spełniony. Miał w planach oświadczyć się Molly. Jednak pewnego dnia Tag odszedł, nikogo nie informując. Wystawił dom na sprzedaż, sprzedał auto. Nie podał swojego adresu korespondencyjnego. Wszystko wskazywało na to, że nie chce być odnaleziony. Zostawił swojej dziewczynie kasety magnetofonowe, aby ta nigdy nie zwątpiła w jego miłość.

Co Davida zmusiło do tak samolubnego czynu? Czy to kolejna próba targnięcia na swoje życie?



Pokochałam Taga, Molly i Henry'ego. Czasem miłość do bohaterów książki boli i ta również mnie bolała. Każda z tych postaci nosiła w sobie ból, ale była też pełna nadziei. 
Tag zawsze troszczył się od innych. Jest to postać z którą większość ludzi może się utożsamiać. Miał własne problemy i nie potrafił pomóc samemu sobie. Jednak chętnie udzielał pomocy i wsparcia innym. Nie ważne czy ta osoba była jego przyjacielem, czy dzień wcześniej obiła mu twarz. David taki już był. Wierzył w ludzi. 
Większość osób może nie zrozumieć jego odejścia, ale uważał, że kieruje się dobrem swoich bliskich. 

Molly pomimo swej niepełnosprawności była niesamowitą istotą. Silną i odważną. To nie nasz wzrok czy mięśnie decydują o tych cechach, lecz my sami i nasza wytrzymałość. Nasz hard ducha i chęci do życia. Jej tego nie brakowało. Samodzielnie opiekowała się swoim bratem i radziła z tym sobie świetnie. Jednocześnie była pogodna i żartobliwa. Większość ludzi uważa, że niepełnosprawność to ograniczenia, lecz dla niej nie było rzeczy niemożliwych.

''Pieśń Dawida'' to piękna historia o niesamowitej przyjaźni. O osobach, które nigdy nie pozwolą odejść i nie zostawią samemu sobie. To historia o miłości, która rozkwita powoli. Dopełnia nas i wdmuchuje do serca życie. Odnajdziecie tu nie tylko walkę w jej dosłownym znaczeniu, lecz walkę o życie. Próbę odnalezienia w życiu czegoś co nada mu sens i wyzwoli je z ciemności.
Ta książka nie należała do najłatwiejszych. Było w nim za dużo bólu, cierpienia i brzemienia win. Jednocześnie pełna humoru i ciepła. Jednym słowem magiczna.  Nie mogłam przestać jej czytać. Zarwałam kolejną noc dla Amy Harmon i jej powieści. Ta autorka jest niesamowita. Ba! Jej książki są niesamowite, a to co zrobiła z moim sercem też było na swój sposób niezwykle. Czuję, że na moim sercu jest wyrwa, której długo nie wyleczę. 

Za egzemplarz dziękuję, wydawnictwu:
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka