Polecany post

Book Tour Bookstagram - informacje dla uczestników

środa, 31 maja 2017

''Do zobaczenia nigdy'' Eric Lindstrom

''Do zobaczenia nigdy'' Eric Lindstrom
''Każdy człowiek jest tajemnicą. Nigdy nie wiesz, co się dzieje w jego głowie.''

Czy zastanawiamy się jak to by było nic nie widzieć i mieć ciągle ''zamknięte'' oczy? Bo ja często, ale wyobrażanie sobie to za mało. Nie można wyobrazić sobie ciemności, na którą człowiek jest skazany. Mówi się, że osoby niewidome mają dobrze wyostrzone inne zmysły. Jednak czy to prawda? 

Parker Grant jest niewidomą nastolatką. Uczy się w liceum, ma wspaniałych przyjaciół, ale nie ma już z nią jej rodziców, których jej brakuje. Jej mama zmarła w wypadku, w którym Parker straciła wzrok, a ojciec prawdopodobnie przedawkował lekarstwa. Dziewczyna miała też chłopaka - Scotta, który w gimnazjum zawiódł jej zaufanie. Teraz ich drogi ponownie schodzą się w liceum, co wprawia Parker w zagubienie. 

Grant z reguły ma normalne życie, ale nie zawsze jest tak jakby chciała. Dziewczyna chce, aby traktowano ją jak pełnosprawną osobę i dlatego wymyśliła listę zasad, których najbliższe osoby muszą przestrzegać. Jednak nie każdy je respektuje. Parker z reguły jest szczerą osobą, która zawsze powie, co myśli i dlatego szkolne koleżanki często przychodzą do niej o radę. Jednak niedługo ona sama będzie jej potrzebować, gdy emocje tłumione przez miesiące znajdą ujście, a wszystko co brała za prawdę okaże się czymś zupełnie innym.

Parker próbuje być osobą silną i wytrzymałą. Podziwiam ją za to - naprawdę, ale uważam, że tłumienie w sobie emocji nie zawsze wychodzi na dobre. Dziewczyna oprowadza nas przez swój w świat, w którym musi zaufać innym zmysłom - słuchu i dotyku. Pokazuje nam jak wygląda poruszanie się po świecie, kiedy otaczają cię ciemności oraz jak traktować takie osoby jak ona, które pragną być dalej normalne. 

W fabułę jest wmieszany wątek miłosny, ale uczucia bohaterów, a najbardziej Scotta są nieprzeniknione, co mnie jednocześnie denerwowało i ciekawiło. Niezwykle fajnie czytało mi się jej relacje z przyjaciółkami, które zawsze były za dziewczyną. Wspierały ją, podnosiły na duchu, traktowały jak normalną osobę i przede wszystkim były jej oczami. 

''Do zobaczenia nigdy'' pokazuje nam nie tylko świat skryty ciemnością, ale również jak należy traktować takie osoby. Opowiada historię dziewczyny, która była odważna i silna, a jednocześnie zagubiona w swych uczuciach i tęsknocie za rodzicami. Bohaterka czasami mnie denerwowała swoim złośliwym charakterem i tym, że czasem miała się za pępek świata, ale nie da jej się nie polubić i nie szanować. Ma dystans do swojej niepełnosprawności, potrafi z tego żartować i pogodziła się z tym. 
Jest to debiut i muszę stwierdzić, że udany. Nie dostarczyła mi ta książka wielu emocji, ale wciągnęła sprawiając, że pochłonęłam ją szybko. Polecam, każdemu, kto chce zrozumieć świat skryty w ciemnościach. 

Oryginalny tytuł: Not if I See You First
Wydawnictwo: YA!
Data wydania: maj 2017 rok 
Tłumaczenie: Dorota Malina
Liczba stron: 356

wtorek, 30 maja 2017

''Chórzystki'' Jennifer Ryan

''Chórzystki'' Jennifer Ryan
„Mamy zrezygnować z występów chóru tylko dlatego, że mężczyźni poszli na wojnę? I to akurat wtedy, gdy jest najbardziej potrzebny!” 

Anglia, 1940 rok. Rozpoczyna się druga wojna światowa. Mężczyźni z niewielkiej miejscowości Chilbury, opuszczają swoje rodziny i domostwa. Zostają tylko starsi mężczyźni nienadający się do służby i kobiety z dziećmi. W Chilbury, tuż przed wojną, działał chór składający się z męskich i kobiecych głosów. Jednak kiedy mężczyzn zabrakło, pastor miasteczka postanowił go rozwiązać. Kobiety nie są tym zachwycone, gdyż chór był ich jedyną odskocznią od ponurej rzeczywistości. Nie mija wiele czasu, kiedy do miasteczka sprowadza się nauczycielka muzyki - Primrose Trent. Energiczna kobieta wznawia działalność chóru i nadaje mu nazwę: Chilburyjski Chór Żeński. Na początku wznowienie formacji nie spotyka się z aprobacją mieszkańców. Pojawiły się protesty i oburzenia, bo gdzież by to, że kobiety mają śpiewać bez mężczyzn. Jednak niepokonana nauczycielka stawia na swoim i kobiecy chór ma się całkiem dobrze, a nawet wygrywają konkurs. Dzięki śpiewom kobietom łatwiej jest przetrwać trudy wojny. Wspierają się i dodają sobie otuchy, kiedy strach i najgorsze lęki biorą nad nimi kontrolę. Każda ich radość, ból, strach i tęsknota zostają wykrzyczane wraz z muzyką. Wszystko po to, aby łatwiej było przetrwać.

Myślę, że o drugiej wojnie zostało wszystko już napisane, ale czy na pewno? W tej książce akcja nie dzieje się w samym środku wojny, co sprawia, że jest wyjątkowa. Pokazuje za to jak radziły sobie kobiety: matki, żony, córki, których ukochane osoby walczyły na froncie. Żyły nadzieją, że przeżyją, a oni wrócą cali i zdrowi. Czasem te nadzieje były płonne, ale kobiety miały siebie. Wspierały się, dodawały sobie otuchy i niosły wzajemną pomoc. Podczas, gdy mężczyźni walczyli na froncie, one walczyły w swych domach i miasteczkach. Pomagały w zakwaterowaniu uchodźców, były pielęgniarkami w szpitalach i pracowały w fabrykach. Starały się wiązać koniec z końcem, aby wyżywić siebie i rodzinę, choć nie zawsze to było łatwym zadaniem. Jak bolesny musiał być brak pewności, że twój syn, mąż, ojciec, kochanek może już nigdy nie wrócić? Jeśli nawet wrócił to jak okropne musiało być patrzenie na to, że ta wojna te osobę złamała i odcisnęła w psychice ogromny ślad. Dla mnie to jest trudne do wyobrażenia.

Dla kobiet z Chilbury to również był chleb powszedni, ale dzięki chórowi mogły na moment zapomnieć o tych trudność i przypomnieć sobie, że świat i życie są piękne. 

W ''Chórzystkach'' poznajemy historie kobiet, które żyły w tej codzienności. Każda z nich o różnym bagażu doświadczeń i o różnych charakterach. Czasem popełniały błędy, były lekkomyślne albo zwyczajnie ukrywały się ze swoim zdaniem. Patrzenie na to jak przechodzą metamorfozę było czymś niesamowitym. Podziwiam autorkę za to, że nie sprawiła, że stało się to tak nagle, ale stopniowo. Sprawiła, że stało się to bardziej wiarygodne. Jednak to nie tylko historia o dobrych ludziach, bo pojawiają się również tacy, którzy aby przeżyć są zdolni do najgorszych upodleń. 

Chociaż ''Chórzystki'' nie mają wartkiej akcji to ta książka mnie bardzo wciągnęła. Nie przepuszczałam, że tak ją pokocham! Jest to wzruszająca historia, a jednocześnie zabawna. Pomimo czasu w jakiej akcja się rozgrywa ma w sobie coś magicznego. Pokazuje jakie my, kobiety, potrafimy być silne i niezwyciężone. Jak potrafimy się jednoczyć, kiedy wymaga tego sytuacja. 

Sięgając po nią nie miałam w planach, aby mną tak zawładnęła. Z wypiekami na twarzy śledziłam losy głównych bohaterek. Dopingowałam im, a niektórym życzyłam, aby podwinęła się im noga. Wczułam się w tę książkę całą sobą i teraz po skończeniu lektury mam złamane serce. Kończę, bo to ten moment, kiedy emocje biorą nade mną górę. 

''Chórzystki'' to niesamowita historia o odwadze i lojalności. Wzruszająca, zabawna, momentami przytłaczająca. Pokazuje, że w całym tym chaosie ludzie potrafili śmiać się, kochać i marzyć. Ciepła, romantyczna i podnosząca na duchu powieść o tym, że w obliczy najgorszego ludzie potrafią zjednoczyć wspólne siły. O tym jak warta podziwu jest determinacja kobiet, które walczyły na swój sposób. Sprawia, że czytelnik jednocześnie się wzruszać, by wybuchnąć śmiechem. Jest to jedna z tych książek do których wrócę. Nie raz, nie trzy razy, ale w nieskończoność, bo jest tego zdecydowanie warta. 

''W tę bezksiężycową noc wszystko było czarne; ciemność sprawiła, że znikła wszelka jasność. Ja jednak uświadomiłam sobie, że nie ma żadnych praw zabraniających śpiewu, i uśmiechnęłam się delikatnie. Zauważyłam, że mój głos staje się coraz donośniejszy, na przekór tej wojnie.W obronie mojego prawa, by być słyszaną.''

''Być może z tej wojny rzeczywiście wynikło coś dobrego: wszystko się pozmieniało, a wszelka niesprawiedliwość ukazała się w całej swojej ponurej brzydocie. My, zwykłe kobiety, otrzymałyśmy głos - wojna ośmieliła nas, żebyśmy nie tylko broniły samych siebie, ale także stawały w obronie innych.W końcu na tym świecie pełnym zamętu i śmierci mamy mniej do stracenia.''

Oryginalny tytuł: The Chilbury Ladies' Choir  
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: marzec 2017 rok
Tłumacz: Nina Dzierżawska
Liczba stron: 480

sobota, 27 maja 2017

''Koniec samotności'' Benedict Wells

''Koniec samotności'' Benedict Wells
''Życie nie jest grą o sumie zerowej. Nic człowiekowi nie jest winne, a co się zdarza, to się zdarza. Niekiedy słusznie, tak że wszystko ma swój sens, niekiedy tak niesprawiedliwe, że wątpi się we wszystko.''

Dla trójki rodzeństwa, 1984 rok sprowadza ze sobą koniec ich beztroskiego życia. W tragicznym wypadku samochodowym giną ich rodzice, a oni sami zostają przeniesieni do internatu. Chociaż zostali wysłani do tego samego miejsca ich więź się rozluźnia. Najmłodszy z nich, Jules, uciekł w świat marzeń. Marty zamknął się w sobie. Liz, ich jedyna siostra, wkrótce porzuciła szkołę i wyprowadziła się bez słowa wyjaśnienia. Pozostawiła braci samym sobie.

Jules, tak kiedyś pewny siebie, zaczął się oddalać od szkolnych kolegów. Stał się wyrzutkiem, z którym nikt nie chciał rozmawiać. Do czasu, gdy pojawiła się Alva. Zaprzyjaźnili się. Wspólnie słuchali muzyki, rozmawiali ze sobą i spędzali wspólnie czas. Ich przyjaźń jednak w końcu zostaje przerwana. 

Mija kilka lat. Rodzeństwo Julesa znów utrzymuje ze sobą kontakt, ale nie potrafią przełamać obcości, która wkradła się pomiędzy nimi. Mężczyzna często rozmyśla o swojej przyjaciółce ze szkolnych lat. Kiedy się spotykają już nic nie będzie takie same. Im więcej przybywają w swoim towarzystwie, tym bardziej staje się dla nich jasne, ile dla siebie znaczą. Jednak jest pewien problem. Alva jest mężatką. 

Jules, który jest głównym narratorem powieści ''Koniec samotności'' oprowadza nas przez swoje wspomnienia. Nie jest to radosna książka, lecz melancholijna. Od początku powoduje w czytelniku smutek, która zakorzenia się przez kolejne strony. Nie ma tu wartkiej akcji, wszystko dzieje się powoli. Jules dzieli się z nami swoimi przemyśleniami na temat życia, umierania, czy ludzi.
Trudno mi było wyobrazić sobie, co czuły dzieci, których dzieciństwo zostało tak nagle przerwane, a one same zostały rzucone w obce miejsce. Nie dziwię się, że każde zareagowały na tę sytuację na swój sposób. 

''Koniec samotności'' to historia o miłości i przyjaźni, ale też o dojmującym uczuciu straty. Przebija się przez nią smutek, żal i rozgoryczenie.
Trochę zabrakło mi w tej książce większej dawki emocji, trochę za dużo było filozoficznych przemyśleń, które mnie momentami zanudzały. Jednak uważam, że warto po tę książkę sięgnąć, choć wcale nie jest lekka, szybko się ją czyta. Książka ta uczy, że nie możemy odmienić losu, ale możemy sprawić, aby to on nie odmienił nas. Czasem nie mamy wpływu na to, co się dzieje, ale nie odwracajmy się od ludzi, którzy nas kochają. Razem jest o wiele łatwiej przejść przez trudności, niż samemu. 

Oryginalny tytuł: Vom Ende der Einsamkeit
Wydawnictwo: Muza S.A
Data wydania: kwiecień 2017
Tłumaczenie: Victor Grotowicz
Liczba stron: 384

piątek, 26 maja 2017

''Wróbelek z kości'' Zana Fraillon

''Wróbelek z kości'' Zana Fraillon
Subhi jest dziewięcioletnim chłopcem, który mieszka w obozie dla uchodźców. Urodził się tu i nie zna innego życia. Mieszka w nim wraz z matką i siostrą, wszyscy skazani na niepewny los. W zamknięciu, z dala od cywilizacji. Chłopiec aby zapomnieć o trudach życia w nim, uruchamia swoją wyobraźnię. Nocne niebo przynosi mu prezenty od ojca, a gumowa kaczka prowadzi z nim rozmowy. Jedynym jego przyjacielem jest Eli, ale wkrótce zostaje przeniesiony do innego sektora.

Jimmy straciła matkę, która pozostawia jej książkę. Jednak dziewczynka nie potrafi czytać. Pewnego dnia podchodzi pod ogrodzenie obozu dla uchodźców i poznaje Subhiego, którego prosi o przeczytanie pierwszej opowieści. Między chłopcem i dziewczynką nawiązuje się więź przyjaźni.

''Wróbelek z kości'' to na pewno inna historia od tych, które miałam okazję przeczytać. W czasach, kiedy problem uchodźstwa jest dość ogromny, gdzie każdy ma różne opinie, ta opowieść pozwala spojrzeć na ten problem z innej perspektywy. Z perspektywy dziecka, które nigdy nie miało okazji spróbować czekolady, które czasem musiało kłaść się z pustym brzuszkiem. Dziecka, które swoimi oczami widziało tyle zła ze strony ''kurtkowców'', a jednak wciąż nie przestawało marzyć i snuć swoich opowieści. 

Ludzie są podzieleni na za i przeciw sprowadzaniu uchodźców. Ja też się boje, ale ta książka pozwoliła mi spojrzeć na to z innej strony. Ja również mam dzieci i jako matka nie chciałabym, aby przechodziły przez coś takiego. Żaden człowiek, ani tym bardziej dziecko nie zasługuje na taki los. Musi być jakieś wyjście z tej sytuacji.

''Wróbelek z kości'' to historia o miłości i przyjaźni, ale również o nadziei. Prosty, dziecięcy język nie każdemu może przypaść na początku, ale później tego się nie zauważa. Świat dziecka jest prosty i takie jest również myślenie chłopca, a jednak jego słowa są dość dojrzałe jak na jego wiek. Autorka potrafiła wpleść trochę szczęścia w ponurą rzeczywistość Subhiego, którego matka była nieobecna. Pokazała, że nawet w tak tragicznej sytuacji, dziecko potrafi łapać okruchy szczęścia.
Niestety autorka nie skupiła się na postaciach, przez co jak dla mnie były mało wyraziste. 

''Wróbelek z kości'' to wzruszająca opowieść o ludziach, którzy tak naprawdę zamiast żyć wegetują. O tym, że większość zamyka oczy na to, co się dzieje. Bo tak jest łatwiej, bo tak jest prościej. Jednocześnie ta książka dostarcza wiele mądrych słów, które zapiszą się w naszych sercach na długo.

Oryginalny tytuł: The Bone Sparrow
Wydawnictwo: Poradnia K
Data wydania: maj 2017 rok
Tłumaczenie: Paweł Łopatka
Liczba stron: 208


czwartek, 25 maja 2017

''Taniec ze świetlikami'' Denise Hunter

''Taniec ze świetlikami'' Denise Hunter
''Chwile takie jak ta albo sprawiają, że oddalamy się od Boga, albo nasza wiara zapuszcza dzięki nim głębsze korzenie. To nasz wybór. Tak właśnie się dzieje, gdy napotykamy przeszkody, a Bóg jeden wie, ile ty masz za sobą trudności. To samo słońce, które spali roślinę o płytkich korzeniach, wzmocni taką, której korzenie sięgają głęboko. Mam nadzieję, że Ty będziesz tą drugą. Nic nie sprawi, że problemy znikną, albo że wszystko potoczy się idealnie, ale doda ci to spokoju i sił, by pokonać trudne czasy.''

Jade, upokorzona sytuacją, która wywiązała się między nią, a Beckettem, wyjeżdża do Chicago. Dziewczyna ma nadzieję zacząć nowe życie, w nowym miejscu. Jednak los ma dla Jade inne plany. Kobieta wraca do Chapel Springs. Samotna, w ciąży, bez żadnej pracy i dachu nad głową nie ma innego wyjścia jak powrót do rodzinnego miasteczka.

Daniel Dawson jest burmistrzem Chapel Springs. Jest bardzo związany z rodziną McKinley'ów. Wychował się razem z dziećmi tej rodziny i jest traktowany przez nich jak brat. Mężczyzna od lat jest zakochany w Jade, ale nigdy nie miał odwagi jej tego powiedzieć. Teraz, gdy kobieta powraca załamana i z tajemnicą, której nie może powiedzieć rodzicom, to Daniel ją wspiera. Jednak im więcej czasu przybywa w jej towarzystwie, tym bardziej jego uczucia rosną w siłę. Na domiar złego Jade oczekuje czegoś co złamie mu serce. Chce aby to Daniel pomógł jej odnaleźć odpowiedniego mężczyznę. Jednak czy mężczyzna będzie gotowy stracić miłość swojego życia?

Jade nie potrafi zrozumieć dlaczego iskrzy między nią, a Danielem. Przecież są dla siebie jak rodzeństwo! 

Po przeczytaniu ''Boskiego lata'' wręcz nie mogłam się doczekać historii Jade. Denise Hunter potrafi napisać tak wspaniałe i ciepłe książki, że są dla mnie idealną formą relaksu po ciężkim dniu. ''Taniec ze świetlikami'' pochłonęłam w parę godzin i zdecydowanie wciąż mi było mało! Ta historia okazała się - jak dla mnie jeszcze lepsza od poprzedniej. To nie jest jedna z tych książek, w których akcja jest dynamiczna. Jednak wcale nie oznacza to, że jest gorsza! Autorka potrafi wykreować ciekawe postacie, które na swój sposób są wyjątkowe. Jade trochę mnie denerwowała. Jej podejście do mężczyzn nie podobało mi się i ocierało się o hipokryzję. Jednak uważam, że po tym co przeżyła zasługuje na szacunek, bo wiele kobiet w jej sytuacji by sobie nie poradziło. 

Daniel, ach Daniel. Zdecydowanie lepsza postać od Becketta. Nie oznacza to, że jego postać mi się nie podobała, ale to Daniel jest facetem, którego bym mogła ''przygarnąć'' gdybym nie była mężatką. Ciepły, troskliwy i spokojny, oraz kochający całym sobą. Momentami zazdrościłam Jade, że kręci się koło niej taki mężczyzna, a momentami nie lubiłam jej za to, że przez nią cierpiał. 

Co uwielbiam w tych książkach, to niesamowita więź jaka jest w rodzinie McKennley'ów. To jak siebie wspierają, dopingują sobie i się kochają jest takie niesamowite! 

''Taniec ze świetlikami'' to ciepła, niesamowicie przypadająca do serca historia o miłości, przyjaźni i więziach rodzinnych. O tym, że czasem to, co najlepsze mamy tuż obok siebie i nie trzeba daleko szukać. Każdy z nas zasługuje na drugą szansę, ale aby ją dostać musimy wybaczyć najpierw sobie. Z tej całej powieści nauczyłam się, że to czego się najbardziej boimy, to pokochanie drugiego człowieka. Miłość to nie tylko motylki w brzuchu, czy szczęśliwe i beztroskie dni, ale również obawa przed stratą. Jednak czy poddając się temu lękowi robimy dobrze? 

Nigdy bym nie pomyślała, że mogę pokochać takie książki, ale Denise Hunter zdecydowanie należy do moich ulubionych autorek. Za to, że ma tak lekkie pióro, które jednocześnie jest nabuzowane emocjami.

Oryginalny tytuł: Dancing with Fireflies
Cykl: Chapel Springs (tom 2)
Wydawnictwo: Dreams 
Data wydania: kwiecień 2017 rok 
Liczba stron: 384

środa, 24 maja 2017

''Królewska klatka'' Victoria Aveyard

''Królewska klatka'' Victoria Aveyard

''Nigdy nie rozumiałam chłopców i ich zabawek. Zwłaszcza tych, którzy kiedyś którąś stracili, bo oni trzymają się swoich własności dużo bardziej kurczowo.''

Po tym jak Mare oddała się w ręce Mavena, Szkarłatna Gwardia straciła nie tylko utalentowanego członka, ale również przyjaciółkę. Mare zdana na łaskę Króla nic nie może zrobić. Jej ciało i słowa od tej chwili nie należą już do niej. Jej życie, każdy jej oddech jest zdany na jego łaskę. Dziewczyna chociaż mieszka w luksusowych komnatach, jest zabawką w rękach króla, który jest ogarnięty przez obsesję i szaleństwo. Mare musi w samotności przeżywać ból, cierpienie i męczarnie. W szponach wspomnień rozlicza się ze swoimi decyzjami i zachowaniem. Najgorsze dla niej jest to, że wciąż widzi w Mavenie chłopca, którego stworzył by ją omamić. 

Maven ma swoje powody, by więzić dziewczynę. Jednym z nich jest wykorzystanie jej przeciwko swoim przyjaciołom. Chce za jej pomocą przyciągnąć Nowych na swoją stronę, a Szkarłatną Gwardię postawić w złych świetle. Pokazać, że jest dobrotliwym królem, który przyjmie ich pod swoją opiekę, a przyjaciele Mare to ogarnięci żądzą krwi mordercy. Mare pozbawiona swojej błyskawicy nie ma inne wyjścia, jak wziąć udział w prowadzonej przez króla gierce. Tym bardziej, że jeśli tego nie zrobi, Maven bez wahania zabije Nowych.
Bezwzględny i pozbawiony skrupułów król, zrobi wszystko, aby utrzymać się u władzy. Jednak dla Mavena nie będzie to łatwe. 

W trzeciej części serii ''Czerwona Królowa'' autorka wykorzystała również narracje ze strony Cameron i Evangeline.  
Dzięki Cameron mamy wgląd w działania Szkarłatnej Gwardii oraz w zachowanie Cala po utracie ukochanej. Jednak poznajemy również jej lęki. Przede wszystkim nie chce zostać bronią w rękach Gwardii, ale wie, że bez nich nie da samej rady uwolnić swojego brata bliźniaka. Cameron to odważna dziewczyna, pyskata i mająca swoje zdanie. Jednak z drugiej strony poznajemy ją jako osobę pełną lęku i zagubienia w obliczu swojej śmiercionośnej mocy. Jako jedyna nie stawia Mare na piedestał, ale pomimo niechęci do niej potrafi współczuć sytuacji w jakiej ta się znalazła.  

Jedną z ciekawych postaci stała się dla mnie sama Evangeline. Nie ukrywam, że na początku serii jej nie lubiłam. Zbyt pyszna, ambitna i zbyt Srebrna na współczucie, aby okazać ludzkie odruchy. Jednak o dziwo okazała się ciut inna. Może nie była to jakaś wielka metamorfoza, ale zrobiło mi się jej żal. Maven traktował ją na prawdę paskudnie, wszystko o czym marzyła się zaprzepaściło. Nawet ona pomimo pozycji jaką zajmowała nie miała zbyt wiele do powiedzenia. Nawet ona żyła w klatce stworzonej przez jej rodziców. Chciała być z osobą, którą kochała, ale nawet jej nie było to dane. 

Jeśli chodzi o akcję w ''Królewskiej klatce'' okazała się słaba w porównaniu do poprzednich części. Przez połowę książki nic się nie działo i wiało monotonnością. Jednak właśnie przez to miałam okazję poznać lepiej samego Mavena, który jest jedną z wyrazistych postaci. Owszem mam go za psychola, ale nie można odmówić mu geniuszu i przebiegłości. Każda jego decyzja jest w celu utrzymania władzy. I co tu dużo powiedzieć? Jest dobry w tym co robi. Nikt nie rodzi się złym człowiekiem i idealnie sprawdza się to w jego przypadku. Jednak dlaczego - musicie przekonać się sami.

Jedną z nowych postaci pojawiających się w tej serii, jest Iris. Nie mogę Wam o niej dużo powiedzieć ale bardzo mnie zafascynowała! Silna, pewna siebie i niezwykle inteligentna. Nie było jej dużo w tej części, ale zainteresowała mnie tak bardzo, że z niecierpliwością czekam, aż pojawi się kolejna część. 

''Królewska klatka'' pod względem akcji jest słabsza w porównaniu do poprzednich części, ale dzięki temu lepiej poznajemy postacie. Nie chcę Wam dużo zdradzić, abyście sami mogli się przekonać. 
Cała akcja nabiera dynamiczności w połowie książki, ale nie było dla mnie dużego bum. Dopiero pod końcem powieści zagryzałam paznokcie! Na pewno dużym plusem są dobrze wykreowane postacie, bo tych nie zabraknie. Sceny walki też są bardzo interesujące i mamy je lepiej przedstawione niż w poprzednich częściach. Nie zabraknie emocji, które momentami zalewają czytelnika. Cała historia jest poprowadzona w lekki i przyjemny sposób, co po prostu uwielbiam. Victoria potrafi budować napięcie sprawiając, że chcemy jak najszybciej poznać rozwiązanie wszystkich wątków. 

I chociaż w tych czasach nie mamy już tylu królów, to czy i nasz świat nie pragnie władzy? Czy ludzie nie wykorzystują słabszych do tego, aby osiągnąć jak najwięcej? Czy my sami czasem nie robimy podobnie? Nie liczy się siła, czy środki, ale sam cel naszych postanowień. Ta książka opowiada o tym do czego zdolni są ludzie, by osiągnąć wyznaczone cele. O miłości, przyjaźni i nadziei, że w końcu dla każdego nadejdzie świt. Bo każdy z nas pragnie wolności, a nie klatki w której zostanie uwięziony i poskromiony. 

''Królewska klatka'' pokazuje, że bez względu na różnicę pochodzenia, w każdej grupie nie ma ludzi tylko dobrych i tylko złych.  
Może nie jest to jedna z najlepszych serii, ale jest jedną z moich ulubionych. Przyjemnie mi się ją czytało, a ja z wielkim sentymentem będę o niej myślała. Na pewno powrócę do niej, ale w tej chwili mam nadzieję, że jak najszybciej wyjdzie kolejna część. Coś czuję, że autorka nie opowiedziała nam wszystkiego. 

Oryginalny tytuł: King's Cage
Cykl: Czerwona Królowa (tom 3)
Wydawnictwo: Moondrive / Otwarte
Data wydania: maj 2017 rok 
Tłumaczenie: Joanna Dziubińska, Adriana Sokołowska - Ostapko
Liczba stron: 560


poniedziałek, 22 maja 2017

''Szklany miecz'' VIctoria Aveyard

''Szklany miecz'' VIctoria Aveyard
''Nikt nie urodził się złym człowiekiem, tak samo jak nikt nie rodzi się samotny. Stajemy się tacy przez wybory, których dokonujemy, i okoliczności, w jakich przychodzi nam żyć.''

Mare wraz z bratem, z przyjaciółmi i z księciem Calem, udaje się uciec przed Mavenem, który podstępem przejął tron po swoim ojcu. 
Dziewczyna jest ''dziewuszką od błyskawic'', cenną i potężną, dlatego Maven za wszelką cenę będzie chciał ją pojmać. Jednak Mare nie jest wyjątkiem i nowy Król doskonale o tym wie. Wśród Czerwonych są tacy jak ona - silniejsi i potężniejsi od samych Srebrnych. Dziewczyna musi odnaleźć ich, zanim zrobi to Maven. Dzięki liście od Juliana wie gdzie ich szukać.

''Setki nazwisk, setki Czerwonych z umiejętnościami. Są silniejsi, szybsi, lepsi niż Srebrni, a krew mają czerwoną niczym świt.''

Jednak ta misja nie będzie łatwa. Mare szukają nie tylko Srebrni żołnierze, ale również szajki złodziei i przemytników, których wabi zapłata za pojmanie jej i doprowadzenie przed oblicze Króla. Na dziewczynę i jej przyjaciół czyha pełno niebezpieczeństw. Mare jeszcze nie raz będzie musiała ponieść ofiarę, aby wyzwolić Czerwonych spod jarzma Srebrnych. 

''Szklany miecz'' okazał się tak emocjonujący, że momentami nie mogłam zaczerpnąć tchu. Mare polubiłam już w pierwszym tomie, a w tym czułam do niej tyle emocji, że mi samej było trudno je ogarnąć. Jednocześnie jej dopingowałam, a z drugiej strony zwyczajnie mnie irytowała. Miała się za lepszą od innych, a momentami zachowywała się pogardliwe również wobec Nowych Czerwonych, którzy również mieli niesamowite zdolności. Moim zdaniem nie różniła się niczym szczególnym, oprócz tego, że jako pierwsza została ''odkryta''. Nawet w stosunku do swojego przyjaciela była momentami pogardliwa i miała go za słabeusza, bo nie posiadał w sobie magii. Wiem, że zrobiłaby dla niego wiele, tak samo jak dla swojej rodziny, ale momentami miała się za taką hipokrytkę, że miałam ochotę nią potrząsnąć. Z czasem próbując zniszczyć potwora jakim stał się Maven - przybliżała się do tego samego. 
Nadal uważam, że to silna postać i zdeterminowana w swoich działaniach. Jednak wszystkie wydarzenia ją złamały, poczucie winy przygniotło, a ona czasem sama była zagubioną, młodą kobietą, która sama już nie wiedziała kim jest. 

Nadal nie wiem co myśleć o Calu, który stracił dosłownie wszystko: ojca, królestwo i brata. Ratując Czerwoną, zniszczył swoją przyszłość. Podczas całej książki kilka razy jednocześnie przyciągał do siebie Mare, a jednocześnie odpychał. Jest to tak nieodgadniona postać, że boję się, co mógłby narobić w kolejnej części. No bo kogo w ''Czerwonej królowej'' nie zachwycił ciepły, troskliwy Maven? No właśnie. Wiem, że dużo osób dało się nabrać na ten teatrzyk i obawiam się, że i mnie to czeka z Calem. Obym się myliła!

''Szklany miecz'' to dynamiczna, tajemnicza powieść, z nagłymi zwrotami akcji. Autorka tak miesza poszczególnymi postaciami, że i czytelnik nie wie komu ufać. Victoria tak namąciła mi w głowie, że nie raz miałam w niej chaos. Cała akcja dzieje się w terenie, co sprawia, że jest dużo opisów przyrody. Trochę mnie one męczyły, ale nie ustawałam w czytaniu, bo od tej książki nie mogłam się oderwać. Pomimo, że główna bohaterka jest denerwującą hipokrytką, to uważam, że ta część jest lepsza od poprzedniczki i mam nadzieję, że kolejna okaże się jeszcze lepsza. 

Oryginalny tytuł: Glass Sword
Cykl: Czerwona Królowa (tom 2)
Wydawnictwo: Moondrive
Data wydania: luty 2016 rok
Tłumaczenie: Adriana Sokołowska - Ostapko
Liczba stron: 560


niedziela, 21 maja 2017

''Czerwona królowa'' Victoria Aveyard

''Czerwona królowa'' Victoria Aveyard
''Taka jest nasza natura - powiedział Julian. - Niszczymy. To cecha charakterystyczna rodzaju ludzkiego. Niezależnie od koloru krwi, zawsze upadamy.''

W świecie Mare Molly Barrow, są Srebrni i Czerwoni. Silniejsi i słabsi. Panowie i Słudzy. 

Srebrni żyją w luksusie, podczas gdy Czerwoni każdego dnia muszą walczyć o życie wśród pogardy i niesprawiedliwości. Różni ich krew, która sprawia, że Srebrni są silniejsi i obdarzeni magicznymi zdolnościami, a Czerwoni zwyczajni. 

Jednak wkrótce ma nastąpić przełom. Uciemiężeni Czerwoni powstają, aby walczyć o równe prawa, wolność i szacunek. 

''Nazywamy się Szkarłatną Gwiazdą i walczymy o wolność i równość wszystkich ludzi. (...) Nie widzicie nas, choć jesteśmy wszędzie. I powstaniemy. Czerwoni niczym świt.''

Mare Molly Barrow ma siedemnaście lat i jest Czerwoną. Nie posiada żadnych umiejętności oprócz okradania ludzi, dzięki czemu może może pomóc rodzinie w utrzymaniu. Dziewczyna mieszka w niewielkiej wiosce, w której ciągle brakuje pracy. Jeśli nie znajdziesz jej do osiemnastego roku, zostaniesz wysłana na wojnę. Mare zdaje sobie z tego sprawę i pogodziła się ze swoim losem. Jednak kiedy dowiaduje się, że trafi tam również jej najlepszy przyjaciel, nie zamierza czekać bezczynnie. Próbując zebrać potrzebne pieniądze na przemycenie go w bezpieczne miejsce, spotyka Srebrnego, którego nie udaje się jej okraść. Zafascynowany jej opowieścią, chłopak postanawia znaleźć jej pracę. Dzięki jego pomocy, dziewczyna trafia na dwór króla Tyberiasza i dostaje posadę służącej. Podczas jednej z uroczystości dzieje się z Mare coś niezwykłego. Król i Królowa, aby zachować twarz i nie wywołać na dworze zamieszek, proponują jej układ na który dziewczyna, tak czy siak musi przystać, aby zachować życie. Mare ma zostać Srebrną Księżniczką i poślubić ich młodszego syna - Mavena. Dziewczyna otrzymuje nową tożsamość i nowe imię. 

''Panna Mareena Tytaniusz, córka wielmożnych Nory Nolle Tytaniusz i Ethana Tytaniusza, generała Żelaznego Legionu. Spadkobierczyni Domu Tytaniuszy. Mareena Tytaniusz. Tytaniusz.'' 

Od tej pory życie dziewczyny zależy od kłamstw. Jeden fałszywy krok, a ona sama straci życie. Jednak prawdziwa walka dopiero przed nią. Stawka jest o wiele wyższa. Czy młoda dziewczyna odnajdzie się w świecie Srebrnych, których nienawidzi? Czy zdoła wytrwać w kłamstwie? Kto jest przyjacielem, a kto wrogiem?

''Czerwona Królowa'' to debiut Victorii Aveyard. Chociaż zauważyłam trochę podobieństw do innych książek, które miałam okazję przeczytać w tym roku, uważam, że jest udany. Początek nie był zbyt ciekawy, ale to, co wydarzyło się później, było fantastyczne. Autorka stworzyła dynamiczną powieść w której nie zabraknie krwi. To historia o walce, o nadziejach i o tym jak człowiek, człowiekowi potrafi zgotować trudne życie. Byłam przerażona tym, jak Srebrni traktowali Czerwonych. Niektóre ich zachowania były tak nieludzkie, że miałam wrażenie, że słabsi od nich są dla nich jak zabawki do zaspokajania swoich potrzeb. Nie zabraknie w tej książce intryg, tajemnic, ani ludzi o dwojakich charakterach. Autorka pokazała, że to co może być oczywiste, wcale takie nie jest, a wrogiem może okazać się twój przyjaciel. 

Na początku książki autorka pokazuje nam, że Srebrni są ci ''źli''. Jednak z czasem okazało się, że wśród nich są dobrzy ludzie, którzy tak jak Czerwoni pragną zmian. Nie ukrywam, polubiłam postać jednego z książąt i samej Mare, której charakter poznajemy poprzez jej działania. Zauważyłam, że jest nie tylko odważna i dobra. O swoich bliskich walczy jak lwica, a ich dobro przekłada ponad własne. Były takie momenty, kiedy mnie denerwowała, bo wroga miała tuż pod nosem, a ona tego nie widziała. Myślałam, że wyjdę z siebie, wejdę w książkę i nią telepnę. 

Podsumowując, ta powieść wcale mnie nie zawiodła pomimo tego, że ma parę podobieństw do innych. Czytało mi się ją przyjemnie i szybko, a dynamiczna i napięta akcja sprawiała, że nie mogłam się od niej oderwać. Nie sądziłam, że książka o tak skrajnych opiniach mi się spodoba. Już rok temu miałam na nią oko, ale jakoś tak zawsze wychodziło, że ostatecznie nie byłam do niej przekonana. Jednak zawsze gdzieś tam, miałam ją w tyle głowy. Widocznie moja intuicja krzyczała ''musisz ją mieć''. Bardzo się cieszę, że miałam okazję ją przeczytać .Było warto, a ja czym prędzej biorę się za drugą część. 

Oryginalny tytuł: Red Queen
Cykl: Czerwona Królowa (tom 1)
Wydawnictwo: Moondrive / Otwarte
Data wydania: luty 2015 rok
Tłumaczenie: Adriana Sokołowska - Ostapko 
Liczba stron: 488



                                                                                             

sobota, 20 maja 2017

''Chemik'' Stephenie Meyer

''Chemik'' Stephenie Meyer
''(..) Wiesz, ludziom w kółko przytrafiają się katastrofy. Jaka różnica jest między czymś takim a tym, że twoje państwo ogarnęła wojna partyzancka? Albo twoje miasto zostało zniszczone przez tsunami? Wszystko się zmienia i nic nie jest tak bezpieczne, jak było. Tyle że bezpieczeństwo i tak zawsze było tylko złudzeniem...''

Główną bohaterką jest kobieta, która niegdyś pracowała dla amerykańskiej agencji rządowej. Kiedy wraz ze swoim mentorem, Barnabą odkrywają coś czego nie powinni ich życie jest w niebezpieczeństwie. Barnaby ginie, a kobieta po zamachu na swoje życie, musi się ukrywać. Chemiczna wiedza pomaga jej przetrwać i wyeliminować swoich wrogów. Jesteście ciekawi jak brzmi imię głównej bohaterki? Przyjmijmy, że Alex, bo zmienia je jak rękawiczki.
Mijają trzy lata odkąd Alex musi się ukrywać. Wkrótce kobieta dostaje e-mail od kolegi z departamentu, który chce powierzyć jej niezwykle ważne zadanie. Od jej decyzji zależy życie wielu ludzi. Ma porwać i przesłuchać pewnego mężczyznę. Obiektem jest Daniel Nebecker Beach, który ma dwadzieścia dziewięć lat. Jest podejrzany o to, że pojawił się w Meksyku z bardzo niebezpieczną szczepionką, której wirus może zabić wielu ludzi. Jednak czy mężczyzna, który pochodzi z porządnej rodziny i jest uwielbianym nauczycielem angielskiego może być niebezpiecznym kryminalistą?

Miałam problem z napisaniem tej recenzji, ponieważ od chwili kiedy Alex porywa mężczyznę jest zbyt dużo sytuacji i zdarzeń, które są spoilerami. Postaram się, aby nic niewłaściwego tu nie przeciekło.

Alex to postać, która jest dobrze zorganizowana. Lata doświadczeń i ucieczek nauczyły ją, aby nikomu nie ufać. Zaufanie to luksus, na który nie mogła sobie pozwolić. Kobieta ma niesamowity talent. Jest chemikiem i dzięki swojej wiedzy potrafi zabijać szybko i bezboleśnie. Alex pomimo tego, że jest niebezpieczną osobą jest również zagubioną kobietą. Trudno jej nawiązać relacje międzyludzkie, a uczucia, które z czasem zaczynają się w niej budzić są jej kompletnie obce. Początek książki to opis z życia Alex, jej ucieczki, sposobu na przetrwanie. Przyznam, że nudziło mnie to do czasu, kiedy pojawili się nowi bohaterowie. Zaczęło być więcej dialogów, akcja nabrała rozpędu. Jedna z postaci wywoływała we mnie skrajne emocje i do teraz nie wiem czy ją lubię, czy dalej mnie drażni. Dorosła osoba, a momentami była tak bardzo naiwna jak dziecko, chociaż powinna sobie zdawać sobie sprawę z niebezpieczeństwa. Podobał mi się pomysł wprowadzenia psów do fabuły. Zwierząt inteligentnych, które są tak niesamowite i bardziej ludzkie niż my. Za to ta książka ma u mnie ogromny plus! Uważam, że postacie są dość dobrze wykreowane, ale o tym musicie przekonać się sami, bo nie chcę zaspojlerować.

''Chemik'' to książka na pewno inna od ''Intruza'', którego miałam przyjemność czytać. Momentami mnie zanudzała, bo autorka za bardzo skupiała na zwykłych czynnościach, czy na pewnej relacji. I tak przez pół książki była jakaś akcja, by przez kolejne pół wiało nudą. Pomysł na fabułę jest bardzo dobry, ale uważam, że autorka nie wycisnęła z niego tyle ile by mogła. Książka nie spodobała mi się tak jakbym chciała. Możliwe, że ja oczekiwałam od niej za wiele. Jednak wykreowane postacie i bohaterskie psy bardzo ją ratują. Gdyby wyciąć połowę niepotrzebnych scen, ta książka była by świetna. Nie uważam, że ta książka jest zła, bo jednak ma sporo zalet, ale mogła być lepsza. 

Oryginalny tytuł: The Chemist
Wydawnictwo: Edipresse
Data wydania: kwiecień 2017 rok
Tłumaczenie: Anna Klingofer
Liczba stron: 568

piątek, 19 maja 2017

''Droga do Misty'' Joss Stirling

''Droga do Misty'' Joss Stirling
Misty jest sawantką, która posiada dar mówienia prawda. Sprawia on, że ani ona, ani osoby będące w jej otoczeniu, nie mogą skłamać. Prowadzi to do wielu krępujących sytuacji i zabawnych zdarzeń, które dla Misty są totalną katastrofą. Dziewczyna wraz z Urielem Benedectem wybierają się do Kapsztadu, aby tam dzięki wskazówką Crystal - jej siostry, odnaleźć przeznaczoną chłopaka. Na miejscu dziewczyna poznaje Alexa. Okazuje się, że chłopak jest sawantem, który potrafi oczarować swoich słuchaczy. Jednak w stosunku do Misty jest oschły, opryskliwy i wredny. Na społeczność sawantów ponownie pada strach. Seryjny morderca poluje wśród nich. Wkrótce i Misty jest w niebezpieczeństwie. 

Są takie książki, które są przewidywalne, a jednak mają w sobie coś takiego, że nie można się im oprzeć. Są tak niezwykłe w swojej prostocie, że czytelnik jeszcze nie raz ma ochotę po nie sięgnąć. Ja mam tak z całą serią o braciach Benedictach. W ''Droga do Misty'' to nie Benedictowie grają pierwsze skrzypce, ale również pojawiają się w powieści. Jednak to nie odbiera uroku tej książce! 
Tym razem poznajemy Alexa, którego porzucili rodzice, kiedy zaczęły ujawniać się jego sawanckie możliwości. Momentami mnie denerwował, ale Stirling tak potrafi wykreować męskie postacie, że nie da się ich nie kochać. Do tej porą moją ulubioną częścią z serii była książka, ''Jak Cię wykraść, Phoenix''. Jednak po przeczytaniu historii Misty muszę zmienić zdanie.''Droga do Misty'' to nadal, tak jak jej poprzedniczki, ciepła i zabawna powieść. Można spotkać w niej dużo akcji i nieprzewidywalnych zwrotów. Jednak ta książka pokazuje coś na prawdę ważnego. Między innymi to, że dzieciństwo i nasi rodzice mają ogromy wkład w nasze dorosłe życie. To dzięki nim kształtujemy się my sami i nasz charakter. To historia również o tym, że niekiedy nasze decyzje wymagają od nas odwagi. Czasem życie wymaga od nas zrobienia czegoś wbrew sobie, a my to zrobimy, aby chronić ukochaną osobę. Nawet jeśli miało by złamać nam to serce. 

Oryginalny tytuł: Misty Falls
Cykl: Saga o braciach Benedictach (tom 4) 
Wydawnictwo: Akapit Press
Data wydania: październik 2016 rok 
Tłumaczenie: 
Liczba stron: 384

środa, 17 maja 2017

''Tudorowie. Narodziny dynastii'' Joanna Hickson

''Tudorowie. Narodziny dynastii'' Joanna Hickson
Henryk VI Lancaster sprowadza swoich przyrodnich braci na dwór. Jasper i Edmund Tudorowie wychowali się z dala od dworskich intryg i zwyczajów, ale szybko odnajdują się w nowej sytuacji. Mężczyźni zostają pasowani na rycerzy, a król przywraca im miano prawowitych braci króla. Jednak z racji tego, że łączy ich tylko ta sama matka, zostają wykluczeni z sukcesji do tronu. Edmund otrzymuje tytuł hrabiego Richmond, a Jasper hrabiego Pembroke. Wkrótce starszy z braci żeni się z Małgorzatą Beaufort. Jasper jest zazdrosny, gdyż marzył, że to on pojmie ją za żonę. 

Mija kilka lat. Małgorzata zachodzi w ciąże, jednak nieszczęśliwy los wypadków odbiera jej Edmunda. Mężczyzna umiera próbując odzyskać dla króla zamek Carmathen. Na prośbę Jaspera do jego włości przybywa kuzynka Jane, która podkochuje się w przystojnym, rudowłosym mężczyźnie. Dziewczyna ma towarzyszyć Małgorzacie w żałobie i ją wspierać. Wkrótce zostaje również piastunką małego Henryka Tudora. 
Choroba psychiczna króla Henryka VI się pogłębia. Wkrótce cały kraj zaczyna się dzielić na tych, co popierają Lancasterów, a na tych którzy popierają Yorków. Nie trzeba wiele, aby zaczęła się Wojna Dwóch Róż - krwawa i brutalna wojna domowa o tron i władzę. 

Sama historia Tudorów fascynuje mnie od czasów gimnazjum. Do dziś pamiętam jak do domu przytachałam tomisko książki ''Kochanice króla''. Wtedy przepadłam. Najpierw zgłębiałam się w życie Anny Boleyn, a następnie pozostałych osób mających jakiś związek z tą dynastią. O wojnie Dwóch Róż zaczęłam więcej czytać w poprzednim roku. Muszę przyznać, że okazała się równie wspaniała! Z samą Joanną Hickson spotykam się po raz pierwszy właśnie przy tej książce. ''Tudorowie. Narodziny dynastii'' to historyczna powieść ukazująca jak Tudorowie doszli do władzy. Bohaterowie są wyraziści, a sama autorka ukazuje ich słabe i mocne strony. Akcja w książce skupia się na XV wieku podczas panowania króla Henryka VI Lancastera i podczas rozgrywającej się wojnie Dwóch Róż. Pomimo, że książka to fikcja literacka, to bohaterowie i same wydarzenia miały swój czas w historii. Hickson skupiła się bardziej na życiu prywatnym swoich bohaterów sprawiając, że wydarzenia historyczne były po prostu tłem. Dla osób, które szukają większej ilości faktów ta książka może się nie podobać. Mi podczas lektury to nie przeszkadzało, bo lubię czasem spojrzeć na życie tamtych ludzi z innej perspektywy. Ukazanie ich mocnych i słabych stron oraz rozterek życiowych sprawia, że są one bardziej rzeczywiste. Bo te osoby kiedyś żyły, śmiały się, przeżywały swoje wzloty i upadki. W takich książkach właśnie to jest niesamowite, że one mogą znów ożyć. Wszystko zależy od naszej wyobraźni.

W ''Tudorowie. Narodziny dynastii'' autorka pokazuje nam jak wyglądały tamte czasy. W jej spojrzeniu na XV wiek, miłość przeplata się z okrucieństwem. Te czasy były jednym z najcięższych dla historii Anglii. Ludzie za nic mieli zasady, miłość, braterstwo i więzy krwi. Rodzina stawiała przeciwko sobie, przyjaciel przeciw przyjacielowi, a zasady moralne nie nie istniały. Wraz z pogłębiającą się chorobą umysłową króla ta sytuacja się rozrastała. Przyznam, że początek mnie nie zaciekawił. Czasem same rozterki uczuciowe głównych bohaterów nudziły. Jednak im bardziej i bliżej byłam przy kulminacyjnych wydarzeniach, tym bardziej nie mogłam się oderwać. 

Jeśli sięgając po tę książkę masz oczekiwania, w których znajduje się obszerny opis wydarzeń - możesz się zawieść. Jednak jeśli tak jak ja uwielbiasz wszystko, co związane jest z Tudorami i nie oczekujesz większego spojrzenia na historię, to ta książka jest dla Ciebie! 

Oryginalny tytuł: The First of the Tudors
Wydawnictwo: HarperCollins
Data wydania: kwiecień 2017 rok 


wtorek, 16 maja 2017

''Pierworodna'' Tosca Lee

''Pierworodna'' Tosca Lee
Mija sześć tygodni od ostatnich wydarzeń w “Potomkowie”. Audra Ellison usunęła swoją pamięć, aby chronić największą tajemnicę przed Dziedzicami Pokrzywdzonych. 

Zaszyła się w małej chatce na północy Maine, aby stworzyć dla siebie nowe życie. Jednak Audrey nie przypuszczała, że wystarczył miesiąc, aby ją odnaleźli. Kobieta od dwóch tygodni ucieka przez Europę Środkową, ukrywając się w jej podziemiu. 

Audrey jest potomkinią Krwawej Hrabiny, Elżbiety Batory. Polują na nią Dziedzice Pokrzywdzonych, którzy od lat mordują potomków Elżbiety. 
Życie jej ukochanego i przyjaciół jest w niebezpieczeństwie. Chcąc uratować im życie, kobieta musi zdobyć pamiętnik Krwawej Hrabiny. Dla Dziedziców i Potomków jest on równie ważny, choć dla każdego z innego powodu. Każdy z nich są gotowe za niego zabijać. 

Podczas poszukiwań, Audrey dowiaduje się, że Luka jest jej mężem, a tajemnica, którą ukrywała jest jej własna córka. 
Teraz stawka się podwyższa. Audrey musi walczyć o lepsze życie dla Eve. Kobieta musi zakończyć wojnę pomiędzy Dziedzicami i Potomkami, aby jej córka mogła wieść życie w spokoju. Pomagają jej Ronan, Błazen, Claudia i Piotr oraz jeden z Dziedziców, który chce obalić Historyczkę. 
Audrey dowiaduje się, że posiada ogromną moc, ale jeśli nie nauczy się jej kontrolować, zniszczy ją. 

Czy upór, determinacja i walka o lepsze życie ukochanych osób wystarczą, aby zwyciężyć z Dziedzicami? Czy Audrey uda się powstrzymać falę zabójstw na Potomkach Elżbiety Batory?

Podczas tej lektury często zadawałam sobie pytanie dlaczego Dziedzice, pomimo tego, że minęło tyle stuleci wciąż tropią Potomków? Dlaczego pokolenie z dwudziestego pierwszego wieku musi odpowiadać za grzechy kobiety, która nie żyje od setek lat? 

''Pierworodna'' to udana kontynuacja pierwszej części. 

Ciekawie wykreowani bohaterowie i przede wszystkim akcja! Bo na prawdę dzieje się o wiele więcej, a poprzeczka jest ustawiona wysoko. Audra zrobi wszystko, aby ocalić już nie tylko życie swojej córki, ale i innych Potomków. Ciągła ucieczka i pogoń na samym początku książki sprawiała, że nie raz się zastanawiałam, czy autorka da wytchnąć bohaterom. Ta powieść jest dynamiczna od początku do końca i to dosłownie. Intrygi, morderstwa, tajemnice i miłość. Wplątany został wątek miłosny, ale nie dominuje całej historii. Jest po prostu dodatkiem, który sprawia, że książka jest bardziej emocjonalna. 

Dowiadujemy się więcej o wydarzeniach przed tym jak Audra usunęła sobie pamięć. Uważam, że wcale nie potrzebny jest pierwszy tom, aby zapoznać się z drugim. Autorka wyjawia wiele ważnych momentów z ''Potomków''. 
Przez książkę przewija się dużo osób z poprzedniej części na których autorka bardziej się skupiła. Pokazała, że zamiary człowieka nie zawsze są oczywiste, że niekiedy musimy robić to czego wymaga od nas sytuacja. 

Po przeczytaniu pierwszej części byłam w niesamowitym szoku i chaosie. 
''Pierworodna'' była jedną z wyczekiwanych przeze mnie premier. Oczywiście bałam się, że zawiodę się na niej. Jednak tak się nie stało! Nadal jest to dynamiczna i pełna niezwykłości historia. Dzieje się o wiele więcej, a akcja nie ustaje ani na moment. Przykro mi, że to koniec całej historii. Autorka kolejny raz zrobiła denerwujące zakończenie po którym zostaje jeszcze więcej pytań, lecz tym razem bez żadnych odpowiedzi. 

W ''Pierworodna'' nie zabraknie też niespodziewanych zwrotów akcji, które zdarzają się dość często. Ta książka niesamowicie wciągnie was w natłok wydarzeń.  Uwielbiam połączenia kryminału z fantastyką i z historią w tle. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz będę miała okazję sięgnąć po taką książkę! 

Oryginalny tytuł: Firstborn
Cykl: Piętno Krwawej Hrabiny (tom 2)
Wydawnictwo: IUVI
Data wydania: kwiecień 2017 rok 
Tłumaczenie: Anna Bereta - Jankowska
Liczba stron: 360

niedziela, 14 maja 2017

''Camille, moja ptaszyna'' Sophie Daull

''Camille, moja ptaszyna'' Sophie Daull
Camille wraz ze swoją matką, Sophie, wybrały się na spektakl do teatru. Tuż po powrocie do domu młoda dziewczyna dostała gorączki. Walczyła cztery dni, aż w końcu odeszła. Zmarła nagle dwudziestego trzeciego grudnia, tuż przed Bożym Narodzeniem. 

Sophie pogrążona w żałobie i rozpaczy postanawia pisać do swojej córki w dzienniku. Opowiada w nim przebieg jej choroby, pogrzeb i pierwsze dni wypełnione żalem i smutkiem. Zadaje wiele pytań, które pozostają bez odpowiedzi. Próbuje zrozumieć dlaczego lekarze zbagatelizowali jej stan i byli przekonani, że to tylko grypa. 

Sophie i jej mąż starają się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Jednak codzienne rozterki i obowiązki wydają się dla nich obu niewłaściwe. Jak można przejść do normalnego życia, kiedy ono się dosłownie zawaliło? Nie myśląc o tym, czy mogliby zrobić coś więcej, że zrobili niewystarczająco by ich córka nadal żyła. 

Sophie spisywała to wszystkie nie tylko po to, aby pokazać swoją żałobę. Opisuje również życie Camilli, kiedy żyła. Żywiołowej nastolatki, która kiedyś miała przyjaciół i chodziła do szkoły. Nastolatki, która pozostawiała po sobie bałagan, doprowadzając do szału swoich rodziców. Młodej kobiety, której nie dano szansy na dalsze życie.

''Camille, moja ptaszyna'' to osobisty pamiętnik Sophie, przez który przebija się rozpacz i żałoba. To historia matki, której nagle wyrwano serce. Kobiety, która musi sobie poradzić z pustką, które pozostawiła jej córka. Przez cztery miesiące pisała do Camille, aby opowiedzieć jej, że nigdy nie zdołała się pozbierać po jej stracie. 

Są takie książki, które trudno zrecenzować. Ta należy do takich. Przebija się przez nią wiele emocji, a smutek miesza się z nieśmiałym uśmiechem. 
Zazwyczaj wystawiam danej książce ocenę, ale przy tej nie mogę tego zrobić. Uważam, że jest to niewłaściwie. Bo moim zdaniem nie można ocenić czyiś uczuć, miłości, straty i żałoby. 

Oryginalny tytuł: Camille, mon envolée
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: kwiecień 2017 rok 
Tłumacz: Ewa Kaniowska
Liczba stron: 164

czwartek, 11 maja 2017

''Nic do stracenia. Początek'' Kirsty Moseley

''Nic do stracenia. Początek'' Kirsty Moseley
To miały być wyjątkowe szesnaste urodziny, które miała zapamiętać na długo. Jednak nie były jej pisane. 

Anna i jej chłopak, Jack, postanowili uczcić je w klubie, a później w hotelu, aby przeżyć wspólnie swój pierwszy raz. Jednak dwunasty marca, dzień jej urodzin zamienił się w piekło. W klubie spotyka Cartera, gangstera i narkomana. Mężczyzna zabił jej chłopaka, a później wbrew jej woli przetrzymywał ją przez dziesięć miesięcy. Znęcał się nad nią psychicznie i fizycznie. Kiedy Anna zostaje uwolniona, to dzięki jej zeznaniom Carter zostaje skazany. Jednak dziewczyna już nigdy nie będzie taka sama. Nikomu nie ufa i wobec każdego jest podejrzliwa. Przez trzy lata odczuwała jedynie ból, rozpacz i złość. Odsuwała od siebie ludzi i nawet własnych rodziców trzymała na dystans. Nie pozwalała sobie, aby ktoś się do niej zbliżył. Chciała przejść przez życie samotnie. 

Ashton Taylor jest komandosem SWAT, który zostaje przydzielony do ochrony córki senatora Toma Spencera. Ashton ma ochraniać ją przez osiem miesięcy. Po tym czasie będzie mógł wybrać dowolny przydział w SWAT. 

Dziewczyna jest trudnym przypadkiem, bo odstrasza ochroniarzy, którzy sami po tygodniu proszą o przeniesienie. Ashton ma udawać jej chłopaka i chodzić z nią na uczelnie. Anna na początku stara się zniechęcić mężczyznę, lecz opanowany komandos nic sobie z tego nie robi. Małymi kroczkami przekonuje ją do siebie i pomaga jej się uporać z traumatycznymi przeżyciami. Anna, ku swojemu przerażeniu uświadamia sobie, że potrafi czuć coś innego niż ból i złość. Jednak to, co zaczyna się w niej budzić przy przystojnym komandorze sprawia, że dziewczyna czuje wstyd i wyrzuty sumienia wobec zmarłego chłopaka. 

Czy Anna pozwoli sobie na uczucia, które zaczynają ją ogarniać przy Ashtonie? Czy upora się z przeszłością? Czy da szansę przystojnemu komandosowi?

Pierwszy raz miałam okazję zapoznać się z książką tej autorki. Nie będę ukrywać, że na początku podchodziłam do niej dość sceptycznie. Kiedy sięgnęłam po tę powieść to zwyczajnie przepadłam. Wiedziałam, że to kwestia czasu jak nie będę mogła się od niej oderwać. I tak się stało, bo skończyłam ją czytać o trzeciej nad ranem. 

Sięgając po tę książkę nie przepuszczałam, że od razu zaatakuje moje serce i stworzy w nim pęknięcie. Ta książka już od pierwszych stron emanuje bólem, strachem i rozpaczą. 

Skrzywdzona Anna już nigdy nie będzie taka sama. Po piekle, które przeżyła nie można się dziwić, że stała się agresywna i buntownicza. Carter złamał jej duszę i serce, odebrał niewinność i na zawsze odcisnął swój ślad w jej psychice. Moim zdaniem w takich sytuacjach cierpi również rodzina ofiary. Bo to oni nie odzyskają tej osoby, którą znali przed tą całą tragedią. Nawet jeśli dojdzie do siebie, to ten cierń przeszłości zawsze pozostanie w psychice. 

Polubiłam głównych bohaterów, bo byli nie tylko zabawni, ale również dobrzy i troskliwi wobec siebie. Jedynie, co mi przeszkadzało, to fakt, że Anna tak szybko przekonała się do Ashtona. Jednak uważam, że to wcale nie jest jakaś wada, bo inaczej pewnie całej tej historii by nie było. Fabuła bardzo skojarzyła mi się z filmem pod tytuł ''Córka prezydenta''. Tak wiem, że to dwie zupełnie inne historie, ale obie mają jednak trochę wspólnych cech. To sprawiło, że jeszcze bardziej byłam tej książki ciekawa! 

Fabuła w tej książce jest ciekawa od samego początku. Ból, strata, cierpienie przeplata się z zabawnymi dialogami i sytuacjami. Od ''Nic do stracenia. Początek'' trudno jest się oderwać. Wciąga i omamia czytelnika. Ja potrzebowałam niesamowicie silnej woli, aby się od niej oderwać, a i tak przegrałam. Historia głównych bohaterów tak ciekawi, że w którymś momencie w napięciu czekałam na dalszy rozwój wypadków. Niestety nie doczekałam się, bo książka skończyła się w takim momencie, że miałam ochotę kogoś skrzywdzić! No tak się nie robi Pani Moseley! Ja chciałam wiedzieć co dalej, a tu bach. Zostaje mi tylko czekać, aż pojawi się kolejna część o historii Anny i Ashtona.

''Nic do stracenia. Początek'' to opowieść o dochodzeniu do siebie po traumatycznych przeżyciach. Owszem jest okraszona smutkiem, ale w dalszej części nie zabraknie humoru! Kilka razy się przy niej uśmiałam i szczerzyłam jak głupia do kartek. Spodziewałam się jednak, że będzie więcej akcji okraszonej niebezpieczeństwem, ale nie doczekałam się. Mam nadzieję, że autorka zrekompensuje mi to w kolejnej części. W każdym bądź razie, to nie jest zła książka, ale też nie dla kogoś kto wymaga czegoś więcej. Ja jednak pokochałam ją całym sercem, a pierwsze czytelnicze spotkanie z Kirsty Moseley uważam za bardzo udane! 

Oryginalny tytuł: Nothing Left to Lose
Cykl: Guarded Hearts (tom 1)
Wydawnictwo: HarperCollins
Data wydania: kwiecień 2017 rok 
Tłumaczenie: 
Liczba stron: 464

Copyright © 2016 Red Girl Books Recenzje , Blogger