Benedict Wells ''Koniec samotności''


''Życie nie jest grą o sumie zerowej. Nic człowiekowi nie jest winne, a co się zdarza, to się zdarza. Niekiedy słusznie, tak że wszystko ma swój sens, niekiedy tak niesprawiedliwe, że wątpi się we wszystko.''

Dla trójki rodzeństwa, 1984 rok sprowadza ze sobą koniec ich beztroskiego życia. W tragicznym wypadku samochodowym giną ich rodzice, a oni sami zostają przeniesieni do internatu. Chociaż zostali wysłani do tego samego miejsca ich więź się rozluźnia. Najmłodszy z nich, Jules, uciekł w świat marzeń. Marty zamknął się w sobie. Liz, ich jedyna siostra, wkrótce porzuciła szkołę i wyprowadziła się bez słowa wyjaśnienia. Pozostawiła braci samym sobie.

Jules, tak kiedyś pewny siebie, zaczął się oddalać od szkolnych kolegów. Stał się wyrzutkiem, z którym nikt nie chciał rozmawiać. Do czasu, gdy pojawiła się Alva. Zaprzyjaźnili się. Wspólnie słuchali muzyki, rozmawiali ze sobą i spędzali wspólnie czas. Ich przyjaźń jednak w końcu zostaje przerwana. 

Mija kilka lat. Rodzeństwo Julesa znów utrzymuje ze sobą kontakt, ale nie potrafią przełamać obcości, która wkradła się pomiędzy nimi. Mężczyzna często rozmyśla o swojej przyjaciółce ze szkolnych lat. Kiedy się spotykają już nic nie będzie takie same. Im więcej przybywają w swoim towarzystwie, tym bardziej staje się dla nich jasne, ile dla siebie znaczą. Jednak jest pewien problem. Alva jest mężatką. 

Jules, który jest głównym narratorem powieści ''Koniec samotności'' oprowadza nas przez swoje wspomnienia. Nie jest to radosna książka, lecz melancholijna. Od początku powoduje w czytelniku smutek, która zakorzenia się przez kolejne strony. Nie ma tu wartkiej akcji, wszystko dzieje się powoli. Jules dzieli się z nami swoimi przemyśleniami na temat życia, umierania, czy ludzi.
Trudno mi było wyobrazić sobie, co czuły dzieci, których dzieciństwo zostało tak nagle przerwane, a one same zostały rzucone w obce miejsce. Nie dziwię się, że każde zareagowały na tę sytuację na swój sposób. 

''Koniec samotności'' to historia o miłości i przyjaźni, ale też o dojmującym uczuciu straty. Przebija się przez nią smutek, żal i rozgoryczenie.
Trochę zabrakło mi w tej książce większej dawki emocji, trochę za dużo było filozoficznych przemyśleń, które mnie momentami zanudzały. Jednak uważam, że warto po tę książkę sięgnąć, choć wcale nie jest lekka, szybko się ją czyta. 

Książka ta uczy, że nie możemy odmienić losu, ale możemy sprawić, aby to on nie odmienił nas. Czasem nie mamy wpływu na to, co się dzieje, ale nie odwracajmy się od ludzi, którzy nas kochają. Razem jest o wiele łatwiej przejść przez trudności, niż samemu. 


Oryginalny tytuł: Vom Ende der Einsamkeit
Wydawnictwo: Muza S.A
Data wydania: 19 kwietnia 2017
Liczba stron: 384

Moja ocena: 7/10 

Za egzemplarz dziękuję:

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka