Denise Hunter ''Taniec ze świetlikami''


''Chwile takie jak ta albo sprawiają, że oddalamy się od Boga, albo nasza wiara zapuszcza dzięki nim głębsze korzenie. To nasz wybór. Tak właśnie się dzieje, gdy napotykamy przeszkody, a Bóg jeden wie, ile ty masz za sobą trudności. To samo słońce, które spali roślinę o płytkich korzeniach, wzmocni taką, której korzenie sięgają głęboko. Mam nadzieję, że Ty będziesz tą drugą. Nic nie sprawi, że problemy znikną, albo że wszystko potoczy się idealnie, ale doda ci to spokoju i sił, by pokonać trudne czasy.''


Jade, upokorzona sytuacją, która wywiązała się między nią, a Beckettem, wyjeżdża do Chicago. Dziewczyna ma nadzieję zacząć nowe życie, w nowym miejscu. Jednak los ma dla Jade inne plany. Kobieta wraca do Chapel Springs. Samotna, w ciąży, bez żadnej pracy i dachu nad głową nie ma innego wyjścia jak powrót do rodzinnego miasteczka.

Daniel Dawson jest burmistrzem Chapel Springs. Jest bardzo związany z rodziną McKinley'ów. Wychował się razem z dziećmi tej rodziny i jest traktowany przez nich jak brat. Mężczyzna od lat jest zakochany w Jade, ale nigdy nie miał odwagi jej tego powiedzieć. Teraz, gdy kobieta powraca załamana i z tajemnicą, której nie może powiedzieć rodzicom, to Daniel ją wspiera. Jednak im więcej czasu przybywa w jej towarzystwie, tym bardziej jego uczucia rosną w siłę. Na domiar złego Jade oczekuje czegoś co złamie mu serce. Chce aby to Daniel pomógł jej odnaleźć odpowiedniego mężczyznę. Jednak czy mężczyzna będzie gotowy stracić miłość swojego życia?

Jade nie potrafi zrozumieć dlaczego iskrzy między nią, a Danielem. Przecież są dla siebie jak rodzeństwo!

Po przeczytaniu ''Boskiego lata'' wręcz nie mogłam się doczekać historii Jade. Denise Hunter potrafi napisać tak wspaniałe i ciepłe książki, że są dla mnie idealną formą relaksu po ciężkim dniu. ''Taniec ze świetlikami'' pochłonęłam w parę godzin i zdecydowanie wciąż mi było mało! Ta historia okazała się - jak dla mnie jeszcze lepsza od poprzedniej. To nie jest jedna z tych książek, w których akcja jest dynamiczna. Jednak wcale nie oznacza to, że jest gorsza! Autorka potrafi wykreować ciekawe postacie, które na swój sposób są wyjątkowe. Jade trochę mnie denerwowała. Jej podejście do mężczyzn nie podobało mi się i ocierało się o hipokryzję. Jednak uważam, że po tym co przeżyła zasługuje na szacunek, bo wiele kobiet w jej sytuacji by sobie nie poradziło.
Daniel, ach Daniel. Zdecydowanie lepsza postać od Becketta. Nie oznacza to, że jego postać mi się nie podobała, ale to Daniel jest facetem, którego bym mogła ''przygarnąć'' gdybym nie była mężatką. Ciepły, troskliwy i spokojny, oraz kochający całym sobą. Momentami zazdrościłam Jade, że kręci się koło niej taki mężczyzna, a momentami nie lubiłam jej za to, że przez nią cierpiał.
Co uwielbiam w tych książkach, to niesamowita więź jaka jest w rodzinie McKennley'ów. To jak siebie wspierają, dopingują sobie i się kochają jest takie niesamowite!

''Taniec ze świetlikami'' to ciepła, niesamowicie przypadająca do serca historia o miłości, przyjaźni i więziach rodzinnych. O tym, że czasem to, co najlepsze mamy tuż obok siebie i nie trzeba daleko szukać. Każdy z nas zasługuje na drugą szansę, ale aby ją dostać musimy wybaczyć najpierw sobie. Z tej całej powieści nauczyłam się, że to czego się najbardziej boimy, to pokochanie drugiego człowieka. Miłość to nie tylko motylki w brzuchu, czy szczęśliwe i beztroskie dni, ale również obawa przed stratą. Jednak czy poddając się temu lękowi robimy dobrze?

Nigdy bym nie pomyślała, że mogę pokochać takie książki, ale Denise Hunter zdecydowanie należy do moich ulubionych autorek. Za to, że ma tak lekkie pióro, które jednocześnie jest nabuzowane emocjami.


Oryginalny tytuł: Dancing with Fireflies
Cykl: Chapel Springs (tom 2)
Wydawnictwo: Dreams 
Data wydania: 3 kwietnia 2017 rok 
Liczba stron: 384


Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz dziękuję:
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka