PREMIEROWO Susan Dennard ''Wiatrodziej''


''Wszystko na tym świecie ma wiele kolorów, heretyczko, wiele odcieni szarości niemieszczących się w twojej wizji czarno - białej wizji świata, w której istnieje tylko prawda lub fałsz.''
Mijają dwa tygodnie od ostatnich wydarzeń. Merik stracił wszystko. Najlepszego przyjaciela, statek i załogę, a on sam doznał na ciele rozległych oparzeń. Książę sądzi, że za wszystkim stoi jego siostra, księżniczka Nubrevny - Viva Nihar. Merik za wszelką cenę pragnie odnaleźć dowody, które potwierdzą jego przypuszczenia. Dowody, które zdobędzie chce przedstawić Wysokiej Radzie, aby udowodnić, że Viva nie zasługuje na tron. W poszukiwaniach pomaga mu tryskający energią majtek Cam.



Viva Nihar, księżniczka Nubrevny nie może pozwolić sobie na strach. Jej motto życiowe to “Niczego nie żałuj”. Jest nie tylko księżniczką, która niedługo odzieczyczy tron, lecz również potężną pływodzejką. Księżniczka stara się stać taką córką i królową, jaką chciałby widzieć jej ojciec. Jednak nie jest to łatwe, kiedy Wysoka Rada stawia się jej i planuje wszystko za jej plecami. Jak udowodnić im, że kobieta również potrafi być dobrą władczynią? To nie jedyny problem księżniczki. W Nubrevnie brakuje jedzenia, a coraz więcej ludzi przybywa do miasta. Na domiar złego po mieście szaleje Furia zabijając ludzi i wywołując panikę.


Safiya i Iseult ponownie zostają rozdzielone.


Safi wraz z imperatorową Czaroziemi udaje się do stolicy Marstoku.

Prawdodziejka za pomocą swojej mocy ma pomóc Vanessie pozbyć się z jej dworu korupcji. Jednak ich statek zostaje wysadzony w powietrze, a one jako jedyne wychodzą z tego żywe. Na rozkaz cesarzowej udają się do Saldoniki. Nie jest im, to jednak dane, bo zostają pojmane przez piekielnych Bardów. Mają je dostarczyć żywe cesarzowi Henrickowi.


Aeuduan dostaje rozkaz, aby odnaleźć więziodziejkę i odstawić do osoby, która mu zleciła zadanie. Jednak Krwiodziej zmienia zdanie i postanawia odnaleźć swoje monety. Po drodze wpada w pułapkę i zostaje ranny, a to Iseult go odnajduje. Muszę tu się wtrącić: oni powinni być razem i zrobić wielkie love story!

No cóż, ale muszę wracać do tematu. Więziodziejka chce zawrzeć z nim sojusz. Zwróci mu jego pieniądze, jeśli ten pomoże odnaleźć jej więziosiostrę. Aeudan się zgadza pomóc dziewczynie, jednak oboje nie potrafią sobie zaufać.


Jeżeli “Prawdodziejka” była tą powieścią, która weszła do kanonu, to jak określić “Wiatrodzieja”, który jest lepszy od pierwszej części?

Autorka pobiła samą siebie! Szanuję pisarzy, którzy z każdą kolejną powieścią ustanawiają sobie jeszcze wyższą poprzeczkę.

“Wiatrodziej” to jeszcze więcej akcji, która z każdą stroną nabiera większej dynamiki. Niespodziewane zwroty akcji, które wprawiają w osłupienie i niedowierzanie. Niebezpieczeństwo, ucieczka, walka o życie i tajemnice. To składa się na tę powieść, która jest wulkanem emocji.
Autorka w tej części bardziej skupiła się na opisach poszczególnych miast. Idealnie roztoczyła ich wyobrażenie przed czytelnikami. Miałam wrażenie, że i ja przechadzam się przez zdradzieckie uliczki miast i przez rozległe krainy i pustkowia.
Poznajemy lepiej historię rodziny Merika. Powody, dla którego brat i siostra odsunęli się od siebie. Susan bliżej przybliżyła nam postacie Vivi, siostry księcia i Krwiodzieja. Ukazała ich jako silne osobowości, ale ujawniła również mały rąbek ich drugiej natury. Pokazała, że nawet oni pod warstwą opanowania posiadają ludzkie emocje. Nie zrobiła tego od razu, ale odkrywała kawałek po kawałku. Jednak nie pokazała wszystkich kart sprawiając, że czytelnik jest niepocieszony. Zdecydowanie chciałabym jeszcze bliżej poznać postać Vivi i Krwiodzieja. Uwielbiam postacie Safi i Iseult, bo obydwie są nie tyle odważne i harde, co po prostu wspaniałymi przyjaciółkami. Ich więź jest po prostu niezwykła, a mi niesamowicie brakowało ich wspólnych scen. Merik z kolei sprawił, że czytanie o nim przynosiło mi ból. Już w poprzedniej części pokochałam tę postać i to w jakiej znalazł się rozterce sprawiało, że i ja się czułam jakby mnie przygwożdżono.
“Wiatrodziej” zdecydowanie powalił na kolana “Prawdodziejkę”. Jeśli wcześniej pierwsza część nie przypadła Wam do gustu, to ta na pewno przypadnie Wam do serca. To już nie tylko opowieść o ciągłej ucieczce i niebezpieczeństwie. To opowieść o poczuciu winy, o stracie i żałobie. O zagubieniu siebie, ale i odnalezieniu. Nie znajdziecie tu wątku miłosnego, ale to nie szkodzi! Za to będziecie mieli okazję poznać lepiej charakter postaci, które tu występują.
Wkroczycie w fascynujący i magiczny świat Czaroziemi. Książka wciągnie Was bez reszty, a nim się obejrzycie będzie chcieli jeszcze więcej. Ja z niecierpliwością wyczekuje kolejnej części o Krwiodzieju. Ta postać najbardziej mnie fascynuje. “Wiatrodziej” wyparł pierwszą część i to on moim zdaniem wejdzie do kanonu.



Oryginalny tytuł: Windwitch
Cykl: Czaroziemie (tom 2)
Wydawnictwo: SQN
Data wydania: 10 maja 2017 rok
Liczba stron: 400

Moja ocena: 10/10

Za egzemplarz do recenzji, dziękuję wydawnictwu:



Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka