Kirsty Moseley ''Nic do stracenia''


''Przerażało mnie to, że znów się zakochałam. Większość ludzi mówi, że miłość to coś najcudowniejszego na świecie, a ja zgodziłabym się z nimi tylko do pewnego stopnia, bo nie wtedy, gdy wszystkie myśli skupiają się na jej utracie lub gdy dzieje się coś potwornego, co sprawia, że serce pęka na tysiące kawałków. Tak, stan zakochania bardziej mnie przerażał niż satysfakcjonował.''

Ojciec Anny Spencer zostaje zaprzysiężony na prezydenta. Dziewczyna, która ceniła swoją prywatność od tej chwili przestaje być anonimowa. Wraz z Ashtonem pojawiają się na okładkach gazet i w mediach jako para. Jednak chłopak obawia się tego, co zrobi Carter, do którego dojdą te informacje.

Koszmar Anny jeszcze się nie skończył. Niebawem odbywa się kolejny proces jej prześladowcy podczas, którego nic nie idzie jak powinno. Mężczyzna zostaje wypuszczony na wolność, a życie Anny znów jest w niebezpieczeństwie. Carter chce odzyskać ją, nie wiadomo do jakich czynów się dopuści. 

Anna powoli zaczyna ufać w uczucia Ashtona. Jednak trudno jest jej wyprzeć z głowy, że kiedyś był podrywaczem. Dziewczyna nie potrafi uwierzyć, że ktoś ją może pokochać - złamaną i skrzywdzoną osobę, która ma pewne rysy na duszy i psychice. 

Nie mogłam się doczekać, aż znowu wejdę w świat Anny i Ashtona. Pokochałam obydwu bohaterów. Anna w końcu przekonała się do Ashtona, chociaż z pewnym uporem, co mnie niekiedy wkurzało. Jak dla mnie zbyt długo bawili się w kotka i w myszkę. Wystarczyło tylko ze sobą szczerze porozmawiać. Akcja w tej książce jest ciekawsza niż w poprzedniej części, ale są dwie rzeczy, których jak dla mnie, w którymś momencie było za dużo. Było za słodko i za mało realnie. Nie przeszkadza mi taki zabieg w książkach, bo naprawdę lubię czasem oderwać się przy takich książkach, ale uważam, że co za dużo to nie zdrowo - nawet dla mnie. Jednak to nadal ulubiona przeze mnie historia. Postacie Anny i Ashtona przeszły metamorfozy. Jemu przybyło zdecydowania, a ona w końcu odnalazła chęć do życia. Jej stosunki z rodzicami się poprawiły.

''Nic do stracenia'' pokazuje, że po najgorszej tragedii można odnaleźć się na nowo. Wzrusza, rozbawia, momentami irytuje, ale jeśli ktoś potrzebuje czegoś odmóżdżającego to warto po tę książkę sięgnąć. Pomimo poruszanych w niej trudnych tematów, jest to książka napisana w lekkim stylu, którą czyta się błyskawicznie. Ponownie nie mogłam się oderwać i to głównie przez postać Ashtona, którą najbardziej polubiłam. 
Moim skromnym zdaniem, całą tę historię można było zmieścić w jednej części, ale i tak miło było ponownie spotkać się z tą parą.

Oryginalny tytuł: Nothing Left to Lose
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania: 24 maja 2017 rok 
Liczba stron: 334
Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz do recenzji, serdecznie dziękuję wydawnictwu:

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka