Philippa Gregory ''Trzy siostry, trzy królowe''


Po raz pierwszy na moim blogu pojawi się recenzja powieści autorki, która towarzyszy mi praktycznie od kilku lat. Na twórczość Philippy Gregory natrafiłam już w podstawówce. Uprzedzając pytania - była to czwarta, piąta lub szósta klasa. Moja miłość do tej autorki i fascynacji czasami Tudorów zaczęła się od niej. Po ''Kochanicach króla''' przeczytałam praktycznie wszystkie jej książki z cyklu wojny dwu róż, czy cyklu tudorowskiego. Kiedy otrzymałam możliwość zrecenzowania jej najnowszej książki nie posiadałam się z radości. Moje przyjaciółki wiedzą jakiego mam bzika na tym punkcie. No cóż... każdy ma nie po kolei w głowie, a ja nie jestem wyjątkiem. 


'' - Księżniczki nie mogą działać pod wpływem własnego widzimisię - stwierdza Katarzyna. - Musimy być posłuszne Bogu i rodzicom, królowi i królowej. Nie masz swobody wyboru, Małgorzato. Nie jesteś jakąś tam córką oracza. Urzeczywistniasz dzieło Boże, masz wydać na świat króla, jesteś tylko o stopień niżej od aniołów, nie możesz sprzeniewierzyć się swojemu przeznaczeniu.''

Anglia. Początek XVI wieku. Małgorzata Tudor jest córką Henryka VII oraz Elżbiety York. Król chcąc umocnić swoją władzę, aranżuje małżeństwa swoich dzieci. Najmłodsza Maria zostaje przyrzeczona królowi Francji - Ludwikowi XII. Następca tronu pojmie za żonę hiszpańską księżniczkę - Katarzynę Aragońską. Małgorzata zostaje żoną króla Szkocji - Jakuba IV. Za sprawą małżeństwa swojej starszej córki, Henryk VII  podpisuje z królem Szkocji ''pokój wieczysty'', który ma zapełnić obu krajom gwarancję pokoju. 

Trzy młode kobiety, przyszłe królowe składają przysięgę:

'' - Najlepsze przyjaciółki na zawsze - mówi z powagą Maria.
- Trzy Tudorówny - dodaje Katarzyna, mimo, że sama nie jest z rodu Tudorów.
- Dwie księżniczki i jedna królowa - kwituję.
Katarzyna uśmiecha się do mnie błyszczącymi oczyma.
- Jestem pewna, że kiedyś wszystkie będziemy królowymi.'' 

Obiecują do siebie pisać i pozostać najlepszymi przyjaciółkami. Jednak, kiedy każda z nich osiąga swój cel oddalają się od siebie. Walka o władzę i ambicja oddalają je o siebie. Trzy kobiety zaczynają ze sobą rywalizować. Począwszy od zajmowanej pozycji, aż po dziecię w kołysce. 
Na nie wszystkie czeka wiele życiowych zawirowań. Czy podołają? Czy zrozumieją, że w całym tych życiowym bałaganie mają tylko siebie? 

Philippa Gregory to autorka, którą kocham i podziwiam. Dzięki niej mam wgląd nie tylko w wydarzenia historyczne dotyczące tej dynastii, ale również w uczucia i w rozterki bohaterów. Bo tak naprawdę one nie różnią się niczym. Nie ważne jak wysoką lub jak niską pozycję się zajmowało - każdy musiał borykać się z problemami.
Narracja w książkę jest prowadzona przez Małgorzatę Tudor. Jej oczyma widzimy jak kolejna zmienia się historia Anglii i upadek Katarzyny Aragońskiej za sprawą Anny Boleyn. Mamy również przedstawiony bliżej charakter przyszłego króla Anglii - Henryka Ósmego. Jako małego rozpieszczonego chłopca i młodego mężczyznę, który nie zawaha się przed niczym, abym sięgnąć po to, co upragnione. 
Podczas pokazania małżeństwa Jakuba z Małgorzatą nie mogłam ulec myśleniu, że trafiła dobrze. Mąż liczył się z jej zdaniem, spełniał prawie każdą jej zachciankę i pokazał, że jej ufał czyniąc ją swoją regentką. Jak wiemy, w tamtych czasach kobieta stała dużo niżej od mężczyzny. Musiała spełniać każdą jego wolę, samej jej nie mając. Na samym początku drażniła mnie postać Małgorzaty. Była rozpieszczona, przekonana o swojej wielkości i to tylko dlatego, że urodziła się w królewskiej rodzinie. Patrzyła z wysoka na Katarzynę, uważając, że tą spotkał wielki zaszczyt móc poślubić jej brata. Z czasem jednak wydoroślała i zmądrzała. Stała się kobietą walczącą o swój los i los swoich dzieci. Odważyła się wbrew innym, samej pokierować swoim życiem. Pomimo wielu trudności, bez żadnego wsparcia i wielu zdrad udało jej się osiągnąć to, o co walczyła. 
Trochę brakowało mi pałacowego życia, ale wszystko, co o nim wiedzieliśmy w tej powieści wynikało tylko z listów pisanych przez Marię i Katarzynę do Małgorzaty. Więc mam lekki niedosyt.
Philippa Gregory pomimo tego, że nie zawsze ma duże pole do popisu w sprawie poszczególnych postaci to idealnie potrafi odwzorować portret psychologiczny danych bohaterów. Wiadomo, że nie zawsze można idealnie opisać rozterki tych postaci, ale autorka swoją wiedzę popierała na biografiach, czy innych historycznych książkach popartych na różnych zapiskach historycznych. 

Autorka ma lekki styl pisania, nie zanudza czytelnika i potrafi go niesamowicie wciągnąć w opisywane przez siebie czasy. Uwielbiam jej książki. Uwielbiam tak bardzo, że podczas czytania sama przechadzam się po pałacach, krążę wśród intryg i namiętności. Jak duch, który chce być bliżej wydarzeń. 
''Trzy siostry, trzy królowe'' to wciągające i barwne spojrzenie na Anglię i Szkocję w XVI wieku. Intrygi i zdrady czyhają na każdym kroku. Zazdrość przeplata się z przyjaźnią - a jedno jest silniejsze od drugiego. To nabuzowana emocjami powieść, którą każdy miłośnik powieści historycznych powinien przeczytać. Ja się nie zawiodłam, a zakochałam się jeszcze bardziej. Z niecierpliwością będę oczekiwać możliwości przeczytania kolejnych książek tej autorki. Bo jeśli chodzi o beletrystykę historyczną to Philippa Gregory jest niezastąpiona! 

Oryginalny tytuł: Three sisters, three queens
Wydawnictwo: Książnica/Publicat 
Data wydania: 10 maja 2017
Liczba stron: 460
Moja ocena: 9/10 

Za możliwość przeczytania, serdecznie dziękuję wydawnictwu: 
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka