SJ Hooks ''Debiutant''


Julia Wilde go irytowała. Dziwnie się ubierała chociaż była ładną dziewczyną. Nic sobie nie robiła z tego, że Stephen Worthington jest profesorem i należy mu się szacunek. Podczas zajęć wciąż puszczała do niego oko i przerywała dyskusje, doprowadzając go do szału. Zawzięcie broniła swojego zdania. Stephen nie mógł zaprzeczyć, że jego uczennica była inteligentniejsza niż reszta klasy, lecz i tak skutecznie psuła mu humor. Mężczyzna nie mógł doczekać się końca semestru i dnia, w którym zobaczy ją po raz ostatni. 


Stephen jest nieśmiałym mężczyzną. Wolny czas spędza w domu z książką, lub na siłowni ze swoim przyrodnim bratem, który jest jego kompletnym przeciwieństwem. Podczas gdy Matt jest urodzonym kobieciarzem, nasz bohater jest typem samotnika. Mężczyzna nie miał zbyt dużego doświadczenia z kobietami, a jego przygody seksualne kończyły się porażką. 
Stephen dzięki swojemu bratu uświadamia sobie, że zbyt często myśli o swojej krnąbrnej uczennicy.

Jedno ich przypadkowe spotkanie w barze doprowadza ich wprost do łóżka. Role się zamieniają. Teraz to Stephen jest uczuciem. Pewna siebie i bezpośrednia Julia wprowadza go w tajemnice seksu, uczy namiętności i otwiera przed nim świat nieznanych dotąd wrażeń. 

Będę z Wami szczera. Ta książka nie wpisze się do moich rankingów najlepszych książek przeczytanych w 2017 roku. 
Ja rozumiem, że nie każdy mężczyzna jest macho, że nie każdy jest pewny siebie i charyzmatyczny. Rozumiem, że autorka chciała stworzyć coś innego. Tak, tak. Jednak dlaczego stworzyła taką męską miernotę? Nie. Nie chodzi mi tu o brak doświadczenia Stephena, chociaż to dziwne, że facet, który miał parę partnerek seksualnych nie wie jak wejść w swoją partnerkę. Nie odróżnia jak wygląda łechtaczka i w idiotyczny sposób się pyta Julii czy to jej, nawet jeśli trzyma na niej rękę.

 "– Nauczysz mnie? – wyszeptałem, niepewnie poruszając palcami. – Jak cię dotykać? Nie-nie bardzo wiem, co robić – przyznałem, walcząc z nerwami.
Zerknąłem na nią, ale w jej oczach nie było krytyki. Jej spojrzenie znów nabrało miękkości.
– Pokażę ci.
Odetchnąłem głęboko, czując przypływ ulgi, gdy poprowadziła moje palce.
– Czujesz to? – zapytała, przesuwając mój środkowy palec na niewielką wypukłość.
– T-tak – szepnąłem. – Czy to twoja, eee… No, wiesz?
Wyduś to z siebie. To normalna anatomiczna nazwa, na litość boską!
– Twoja… łechtaczka? – wykrztusiłem w końcu, czując, jak się czerwienię".

 Bardzo irytowało mnie to, że mężczyzna, co chwilę się zawstydzał i jąkał, a jego co trzecie zdanie zaczynało się od ''yyy'', ''eeee''. Momentami mnie to nawet bawiło, a jego reakcja na widok cycków sprawiła, że oniemiałam. Jak można zakryć na ich widok oczy jak pięcioletnie dziecko? Przecież on ma trzydzieści trzy lata! Postać Stephena jest tak absurdalna, że nie wiadomo, czy się śmiać, czy go żałować. Doprawdy nie wiem, co kierowało autorką, kiedy stworzyła taką postać. Moim zdaniem trochę przesadziła z tą nieśmiałością i niewiedzą głównego bohatera.

Nie wiem co Julia w nim widziała. Nawet wątpię, czy seks z nim był tak świetny jak go zapewniała. 
Jej postać nawet polubiłam, na pewno była lepsza od Stephena. Jednak autorka nie wykreowała tej postaci wystarczająco, abym mogła cokolwiek o niej stwierdzić. Jedynie co o niej wiem, że owszem jest dziką dziewczyną, ale pod spodem skrywa się wrażliwa dziewczyna, która została zraniona. 

Książka pod względem fabuły jest naprawdę dobra. Świetny pomysł, ale coś nie wyszło autorce z wykonaniem. Wybaczyłabym tę nieśmiałość głównego bohatera, gdyby autorka jednak trzymała się logiki w stosunku do niego i nie robiła z niego, aż takiej absurdalnej postaci. Uważam, że nawet relacje nauczyciel - uczennica można by przestawić w bardziej ciekawy sposób, bez robienia ze Stephena takiej postaci.
Nie oszukujmy się, ale większość kobiet lubi czytać o facetach, którzy mają iskrę. 

Do plusów mogę zaliczyć, że książkę czyta się szybko. Liczyłam na to, że główny bohater przejdzie jakąś metamorfozę i nawet tak było, ale dla mnie to niewystarczająco, by zetrzeć pierwsze złe wrażenie o nim. Pod koniec książki nawet się uśmiałam, kiedy wraz bratem i jego znajomym byli w gejowskim klubie. Z najciekawszych postaci w tej całej książce był Matt i to tyle. Pomimo wszystkiego miło mi się tę książkę czytało, nie raz się uśmiałam, ale wątpię, czy bym chciała sięgnąć po kontynuację.  

''Debiutant'' będzie dobrą pozycją dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z takim gatunkiem literatury. Nie jest to wulgarna powieść, a sceny seksu są przedstawione w delikatny sposób, dzięki czemu nie spowodują u nikogo zażenowania. 

Cykl:
Oryginalny tytuł:
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania:
Liczba stron:
Moja ocena: 5/10

Za egzemplarz do recenzji, serdecznie dziękuję wydawnictwu:

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka