Lauren Oliver ''Replika''


Hej kochani! Wiem, że w tym miesiącu byłam mało aktywna, ale był to czas intensywnie spędzony z rodziną. Najpierw spontaniczne wakacje spędzone z dziećmi w Szczecinie, a potem wypad do Zakopanego z całą rodziną. Nie miałabym, kiedy pisać tu na blogu. Obiecuję, że już nigdzie się nie wybieram. Mam trochę wyrzutów sumienia. Czuję się jakbym zaniedbała Was i wydawnictwa, ale wiem jedno: pięknych wspomnień nikt mi nie odbierze. Lipiec był najcudowniejszym dniem mojego życia. Życzę i Wam takich dni.

Koniec tego ''gadania''. Zapraszam Was na recenzję.


''Zastanawiała się, czy właśnie tak postrzegali ją rodzice: jako istotę po części nie z tego świata, zawieszoną gdzieś między tym życiem a następnym.''

Gemma to nastolatka, która jest pełna kompleksów. Była chorowitym dzieckiem. Przeszła nawet operację serca, po której została jej duża blizna. Pomimo tego, że minęło kilka lat, jej rodzice wciąż ją trzymają pod kloszem. Gemmie się to nie podoba. W końcu ma szesnaście lat i chce być samodzielna na tyle, na ile pozwala jej wiek.
Gemma uwielbia marzyć, a tym czego chce to chwila wolności od nadopiekuńczych rodziców. W końcu za sprawą swojej jedynej przyjaciółki ma okazję wyjechać na Florydę. Dziewczyna, szczęśliwa perspektywą oderwania się od rodziców, nie przepuszcza, że jej radość będzie trwała krótko.
Gemma tuż przed planowanym wyjazdem podsłuchuje kłótnię rodziców, z której wynika, że nie mogą jej puścić. Zakaz ten dotyczy kliniki Haven, która jest owiana tajemnicą. Dziewczyna chcąc odkryć jaki ma to związek z nią wyrusza w świat. Ucieka z domu, aby odnaleźć odpowiedzi na nurtujące ją pytania.


''Potwory - tak nas nazywają. Demony.
Czasami w bezsenne noce zastanawiam się, czy nie mają racji.''

Lirą jest repliką, dla której jedynym znanym jej domem jest klinika Haven. To tu ją stworzono, tak jak innych jej podobnych. Nie znają innego miejsca niż ten, który towarzyszy im od małego. Białe ściany, rygorystyczne zasady i masa ludzi, którzy traktują ich przedmiotowo. Nazywają ich ''potworami'' chociaż i one mają uczucia, marzenia i cele, które skrzętnie skrywają. Tak jak Lira, która chce móc lepiej czytać i przenosić się do niesamowitych światów, które oderwą ją od niewesołej rzeczywistości.
Pewnego dnia bańka, w której żyła dziewczyna pęka. Klinika Haven płonie. Dziewczyna wraz z Kasjopeją i numerem 72 wydostają się na wolność.

Co takiego odkryje Gemma? Jaki wpływ będzie miało to na jej życie?
Jak Lira poradzi sobie w dotąd nieznanym świecie?
Jakie grozi im niebezpieczeństwo?

Pierwszy raz spotykam się z twórczością Lauren Oliver. Czy było ono udane?
Przyznam, że dzięki mojej kochanej Zosi, która wcześniej zaczęła czytać ''Replikę'' nie miałam problemu, od której historii zacząć.
Bardzo spodobał mi się pomysł na fabułę, w której wykorzystano klonowanie ludzi. Faktycznie nie jest to zbyt oryginalne, kiedy weźmie się pod uwagę, że te pomysły przewijały się nie jeden raz w książkach, czy to w filmach. Powieść czytało mi się szybko, ale były takie momenty, kiedy dopadało mnie znużenie. Jednak nie trwało długo, bo książka w którejś chwili się rozkręciła. Mi osobiście bardziej podobała się część o Lirze, była bardziej ciekawsza i dynamiczna. Miałam szersze spojrzenie na klinikę w Haven, która tak mnie zaciekawiła w części o Gemmie. Za sprawą Liry mogłam przekonać się jak to wygląda od środka. Jak są traktowane repliki i jaki mają sposób myślenia. To było przykre jak ''zwyczajni'' ludzie traktowali ich przedmiotowo, odbierając jedyną radość z życia, bo są przecież niewiele warte niż mysz laboratoryjna.
Nie jest to idealna książka. Nie do końca się z nią polubiłam. Zabrakło mi jasnych wątków dotyczących ojca Gemmy. Jego wyjaśnienia, co miał wspólnego z kliniką. Nie zadowoliło mnie również zakończenie książki.

''Replika'' Lauren Oliver to historia owiana tajemnicą i intrygami. Przygody, które czekają na bohaterki są naszpikowane akcją, a niekiedy wręcz przeniesione z ekranu na kartki. Chociaż książka ma parę wad to jest warta, aby po nią sięgnąć. Nie raz potrafi trzymać w napięciu, podsyłając coraz to nowe pytania. Czytelnik ma ochotę jak najprędzej dowiedzieć się wszystkiego, ale odpowiedzi czasem brakuje. Zakończenie wprowadza niedosyt. Dlatego nie zachwyciła mnie końcówka, bo nie lubię takich zabiegów. Czułam się jak ktoś, komu dano najsmaczniejszą czekoladę świata, ale tylko po to by pomachać nią przed nosem. Tak się nie robi!
Jednak z niecierpliwością będę oczekiwać kontynuacji i mam nadzieję, że się pojawi.  

Autor: Lauren Oliver
Oryginalny tytuł: Replica
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 5 lipca 2017 roku

Za możliwość przeczytania, dziękuję wydawnictwu:



Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka