Penelope Ward ''Przyrodni brat''


Greta to spokojna nastolatka, która mieszka ze swoją matką i jej mężem. Dziewczyna z niecierpliwością oczekuje przyjazdu syna ojczyma, Eleca. Ma nadzieję, że uda im się nawiązać przyjacielską więź. Jednak chłopak już od wejścia jest wrogo nastawiony do nowej rodziny swojego ojca i nie może się powstrzymać, by nie dokuczyć Grecie. Chłopak, który ma opinię buntownika robi wszystko, aby ta łatka do niego przylegała idealnie. Oprócz dokuczania dziewczynie, wszczyna kłótnie z ojcem, prowokuje innych i sprowadza połowę żeńskiej populacji szkoły do domu. 
Greta nienawidzi tego, ale też nienawidzi sposobu w jaki chłopak się do niej odnosi. Z czasem jednak zauważa, że im bardziej on jest wobec niej chamski, tym ona bardziej do niego lgnie. Chociaż rozum mówi jedno to zdradzieckie ciało robi swoje. Chłopak zaczyna ją fascynować, a i ona nie jest mu całkiem obojętna. W końcu zbliżają się do siebie, ale nagle z dnia na dzień chłopak musi wracać do Kalifornii. Chłopak znika z życia Grety tak szybko jak się pojawił. W noc przed wyjazdem dochodzi pomiędzy nimi do sytuacji, która zatrzęsie ich życiem. 

''Wiem, że mimo moich ostrzeżeń ostatniej nocy oddałaś mi fragment swojego serca. I choć sam starałem się do tego nie dopuścić to ja również oddałem ci część mojego. Wiem, że poczułaś to dziś rano. Chcę, żebyś ją wzięła i ukryła.''

Mija siedem lat. Rodzinna tragedia zmusza Eleca do odwiedzenia domu dziewczyny. Los obydwojgu splatał figla i nic nie jest tak proste jak było. 

W trakcie czytania tej książki miałam wrażenie, że losy Grety i Eleca będą łudząco podobne do bohaterów z powieści ''Love Rosie''. Bardzo się bałam, że przez to rzucę tę książkę w kąt, bo i tu życie zadrwiło z ludzi.

Fabuła tej książki kręci się wokół czegoś, co według większości ludzi jest gorszące i niemoralne. Pojawia się uczucie pomiędzy przyrodnim rodzeństwem. Dlatego ta książka tak mnie zafascynowała! 

Na początku byłam zgorszona i nie chodzi mi o ten zakazany owoc, a o ilość przekleństw, które padały z ust Eleca. Miałam go za odpychającego faceta. Później, kiedy zrozumiałam dlaczego taki jest, współczułam mu. Uważam, że nikt nie powinien być tak traktowany przez osobę, którą kochamy, a tym bardziej nikt nie powinien deptać naszych marzeń i pasji.
Tu na początku zabrakło mi jakichkolwiek wyjaśnień ze strony ten osoby. Przez całą lekturę nie rozumiałam czym ten człowiek się kieruje w swoim postępowaniu i to było dla mnie zagadką. 

W którymś momencie pojawiła się skrócona wersja z perspektywy Eleca i szczerze mówiąc uważam to za zbędne. W każdym bądź razie autorka zamiast przedstawiać to samo w skrócie, mogła zrobić narracje naprzemiennie ze strony Eleca jak i Grety, które tak ubóstwiam w innych książkach. Jako przykład mogę podać książki K. Bromberg, w których ten zabieg jest stosowany. Nie miałabym wtedy wrażenia, że czytam to samo, co już było na samym początku.

Chyba nie za bardzo polubiłam się z Gretą. Fajna i miła dziewczyna, ale momentami aż przesłodzona. Brakowało mi w niej jakiegoś pazura, który by sprawił, że stałaby się wyrazistą postacią. Gdyby mnie ktoś tak obrzucał błotem to bym nie latała za tą osobą z wywieszonym jęzorem, skomląc o przyjaźń. 
Elec to z kolei taka postać, która w swoim zachowaniu przechodziła ze skrajności w skrajność, ale ma w sobie coś tak magnetycznego, że nie można mu się oprzeć. Polubiłam go! 

''Przyrodni brat'' to historia o zakazanym uczuciu oraz o trudnych wyborach jakie czekają nas nas w dorosłym życiu. Pomimo kilku wad jest to książka, której przeczytania nie żałuję. Nieźle się przy niej bawiłam. 
Penelope Ward stworzyła lekką, wciągająca i zabawną historię z dreszczykiem emocji, która zapewni mile spędzony czas. Polecam! 

Oryginalny tytuł: Stepbrother Dearest
Wydawnictwo: Editio Red
Data wydania: 24 maja 2017 rok 
Liczba stron: 272
Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz do recenzji, serdecznie dziękuję wydawnictwu:

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka