Polecany post

"Forever my girl" Heidi Mc Laughlin

piątek, 29 września 2017

''Instrukcja obsługi faceta'' Katarzyna Miller, Susan Giżyńska

''Instrukcja obsługi faceta'' Katarzyna Miller, Susan Giżyńska
Bardzo rzadko sięgam po poradniki. Przyznam, że w ogóle. Kiedyś zdarzyło mi się sięgnąć po jeden, czy dwa, ale po jakimś czasie uznałam, że to nie dla mnie. To się wcale nie zmieniło. Czytając Instrukcję obsługi faceta starałam się nie nastawiać negatywnie na ten poradnik. Nie wiem czy mi wyszło. W każdym bądź razie mam nadzieję, że moja recenzja ma ręce i nogi, bo pierwszy raz recenzuję tego typu książkę i kompletnie jestem w tym zielona. 

''Instrukcja obsługi faceta'' to poradnik stworzony przez kobiety, dla kobiet. Dla mnie, dla Ciebie - myślę, że każda z nas odnajdzie w nim coś dla siebie. Katarzyna Miller i Susan Giżyńska, stworzyły go na podstawie pytań zadawanych im przez inne kobiety. Znajdziecie tu ich wątpliwości, sytuacje i zdarzenia, które są życiem prawdziwych kobiet, nie tych wymyślonych. Każdy rozdział zaczyna się pytaniem, na które w podpunktach odpowiadają autorki. Pod koniec rozdziału to wszystko zostaje połączone w całość na pomarańczowym polu. Nie wszystkie rady są proste i jasne.  Autorki nie raz dają nam różne wyjścia z danej sytuacji, a to od nas zależy, które wybierzemy. 

Autorki w swym poradniku pokazują nam jak zachować się w różnych sytuacjach z mężczyznami. Tymi żonatymi, singlami i nie tylko. Między innymi, jak traktować faceta, który nie wykazuje chęci, aby postarać się o wasz związek? Jak się zachować na pierwszej randce i na co zwracać uwagę? Kiedy należy odpuścić, jeśli dana relacja nie sprawia nam satysfakcji? Jednak to nie tylko poradnik o facetach, ale również o nas, kobietach, który pomiędzy wierszami uczy nas, abyśmy były wobec siebie uczciwe, abyśmy się przede wszystkim szanowały. Nie zapominajmy o sobie, o własnych pragnieniach. Jesteśmy wyjątkowe, takie jakie jesteśmy, nie udawajmy kogoś kim nie jesteśmy tylko po to by zadowolić faceta. Bądźmy jak najbardziej prawdziwą wersją samej siebie. 

''Instrukcja obsługi faceta'' to poradnik napisany w lekkim i zabawnym stylu. Szata graficzna przyciąga wzrok i jest miła dla oka, a załączone ilustracje są idealnym dopełnieniem każdego rozdziału. Autorki nie piszą ''masz robić tak i tak'', ale otwierają każdą furtkę jaka istnieje, co moim zdaniem jest plusem. Poradnik nie tylko dla kobiet, które nie radzą sobie z facetami, ale również dla tych, które potrzebują przypomnienia, że są wyjątkowe. 

Wydawnictwo: Zwierciadło
Data wydania: maj 2017 rok 
Liczba stron: 240

Książka do kupienia tu:

http://czytam.pl/k,ks_623752,Instrukcja-obslugi-faceta-Miller-Katarzyna-Gizynska-Suzan.html

czwartek, 28 września 2017

''Piętno'' Sierra Cartwright

''Piętno'' Sierra Cartwright
“On chce, by całkowicie poddała się jego woli. Ona się boi, że już nigdy nie będzie pragnęła niczego innego.


Sofia McBirde i Cage Donavan poznają się na przyjęciu ślubnym Lary i Connora. Pewny siebie i charyzmatyczny mężczyzna od razu zwraca na siebie jej uwagę. Mężczyzna intryguje ją, a pogłoski o tym, że bracia Donavan biorą udział w BDSM , jeszcze bardziej rozpalają jej ciekawość. Okazja trafia się, kiedy kobieta podejmuje się zorganizowania imprezy z okazji rocznicy rancza. Obydwoje nie przypuszczają, że to zlecenie odmieni ich życie.
Przeciąganie jakie między nimi panuje, przybiera na sile. Mężczyzna ostrzega ją przed sobą, ale Sofia postanawia zaryzykować i zatracić się w namiętnym i brutalnym świecie BDSM. Czy wokół nich wybuchnie uczucie? Dlaczego mężczyzna oddalił się od rodziny? Co skrywa jego zraniona dusza? Czy kobiecie uda się do niego dotrzeć?


Autorka w swych książkach z serii rodziny Donavanów, zabiera nas w brutalny i zmysłowy świat BDSM. Miesza gorzkie ze słodkim, sprawiając, że ta mieszanka fascynuje.
Pierwsza część nie przypadła mi do gustu. Zabrakło mi w niej codzienności i poznawania się bohaterów w innej sferze niż w tej łóżkowej. Fabuła kręciła się tylko wokół seksu, planowanym małżeństwie i rozmów o tym jak można uratować rodzinną firmę. Nie przypadło mi to do gustu, czułam niedosyt, bo brakowało mi czegoś.
Piętno dało mi to, czego nie dostałam od pierwszej część. Początek czytania nie szedł mi najlepiej. Czas przy książce mi się dłużył, a czytanie zaczęło mnie nużyć. Dopiero gdzieś w połowie coś pykło, a ja nie mogłam się od książki oderwać.
W Piętnie nie zabraknie perfidnych scen seksu. Autorka nawet w najdrobniejszych szczegółach stara się nam przekazać na czym polega ta forma bliskości. Dla mnie osobiście tego było trochę za dużo, ale da się to przeżyć. Postacie, które stworzyła są wyraziste. Każda z nich ma jakąś bolesną przeszłość za sobą, z którą sobie poradzili, lub też nie. Sofia jest silną kobiecą postacią. Bezpośrednia, przebojowa, wie czego chce i po to sięga. Jednocześnie jest czuła, troskliwa, miła i rozsądna. Jeśli chodzi o postać Cage’a jest zdecydowanie lepszą postacią od Connora. Tajemniczy, mroczny i władczy, schowany za murem bolesnych wspomnień. Jednocześnie z sercem na dłoni oraz mniej trzymający się zasad. Autorka oprócz seksu, wplotła w ich relacje takie codzienne sprawy jak śniadanie, wspólne spędzanie czasu, czy rozmowy wychodzące ponad nadchodzącą imprezę, której Sofia ma być organizatorką.

''Piętno'' to część zdecydowanie lepsza od poprzedniej. Namiętność przeplata się z bólem i czułością. Nie zabraknie też zabawnych momentów i takie, które rozmiękczą serce. Autorka wszystko to idealnie ze sobą połączyła. Nie było tego ani za dużo, ani za mało. Powieść owszem jest przewidywalna, z początku nużąca, ale później nie da się od niej oderwać. Polecam.

Oryginalny tytuł: Brand
Cykl: Rodzina Donavanów (tom 2)
Wydawnictwo: Burda Książki
Data wydania: styczeń 2017 rok
Liczba stron: 300

środa, 27 września 2017

Jakie książki na jesienne wieczory? Blogerki polecają.

Jakie książki na jesienne wieczory? Blogerki polecają.

Jesień to czas, który kojarzy mi się z ciepłym swetrem, kocem i kubkiem gorącej herbaty. Jednak to również okres, kiedy człowieka dopada chandra, a czasem widok za oknem, nie cieszy naszego serca. Jesień jest piękna, ale nie zawsze, a na pewno nie wtedy, kiedy jest pochmurno i deszczowo. Co sprawi, że lepiej przetrwamy dzień? Oczywiście dobra książka! :) Do posta zaprosiłam parę dziewczyn z bookstagrama, które również prowadzą blogi. One również tak ja, starają się przetrwać dni bez słońca, a jaka książka, by się najlepiej nadawała, aby spędzić z nią miło czas? 

Kasia z @kasiareads
Cześć, z tej strony Kasia z bookstagrama @kasiareads, na samym początku chciałabym podziękować Ewelinie za zaproszenie do współtworzenia tego posta. :)

Jaka moim zdaniem byłaby idealna książka na jesień? 
Nie będzie to książka, ale seria – Harry Potter. Tą historię o chłopcu, który dowiaduje się, że jest czarodziejem kojarzy pewnie każdy z nas, a Ci którzy jeszcze nie zapoznali się z tą magiczną opowieścią mają idealny czas, aby to nadrobić.

Dlaczego?
 Historia toczy się w trakcie roku szkolnego, jest klimatyczna i pełna magii. Jest doskonałym sposobem na oderwanie się od szarej rzeczywistości. Opowieść pochłonąć może każdego, nie ważne czy macie 10, 15, 20 czy więcej lat.
Oprócz wspaniałych przygód, J. K. Rowling przedstawiła nam piękną przyjaźń pomiędzy trójką bohaterów, którzy mimo tego, że są całkowicie od siebie różni, potrafią stanąć za sobą w nawet najbardziej krytycznej sytuacji.


Poszukujecie fajnych, lekkich, wciągających lektur na tą paskudną porę roku? To seria o Harrym dostarczy Wam wielu emocji, od śmiechu do łez. Dajcie się wciągnąć w magiczny świat Pottera. ;)

Instagram: @kasiareads
Blog: zycieblondynki.wordpress.com

Karolina z @come.book
Moją idealną książką na jesień jest "Złodziejka książek". Od dziecka interesowałam się historią drugiej wojny światowej, Holocaustem, oglądam dużo filmów i czytam książki o takiej tematyce. "Złodziejka książek" pokazuje wojnę trochę z innej perspektywy. Poznajemy historię małej dziewczynki Liesel, która w czasach, kiedy książki się pali, kradnie je. Jest to przejmująca historia o ludzkich wyborach, cierpieniu, ale też znajdowaniu momentów radości, gdy los nie jest po naszej stronie. 

Warto również zwrócić uwagę na świetną narrację, ale nie chce Wam mówić nic więcej na jej temat, bo zabrałoby to Wam cześć przyjemności z czytania. To historia, która w ciemne, chłodne jesienne dni, rozgrzeje Wasze serce.

Instagram: @come.book

Agnieszka z @mamaczyta
Duologia powieści historycznej z okresu II wojny światowej, napisana przez świetną autorkę Hanni Münzer. Obie powieści są bardzo poruszające i ukazują nam obraz wojny oczami dwóch młodych kobiet. Jest to bardzo ciekawa propozycja napisana prostym językiem z dużą ilością akcji w tle oraz świetnie wykreowanymi bohaterami. Obie książki wciągają już od pierwszych stron, autorka daje nam jedną wielką dawkę emocji i ukazuje brutalne oblicza wojny. Akcja goni akcję, co bardzo mi się podobało, bo nie byłam w stanie oderwać się od żadnej z nich. Zżyłam się mocno z bohaterami i trzymałam za każdym razem kciuki śledząc ich losy. Polecam Wam tą duologię ponieważ jest to ciekawa propozycja na coraz dłuższe jesienne wieczory pod kocem z kieliszkiem wina lub herbatką.

Instagram: @mamaczyta

Ola z @brakpomyslu_
Moim pierwszym skojarzeniem z książką idealną na jesień jest "Pax". Chyba przez tę okładkę. Przyznaj sam, mój drogi czytelniku, jest urzekająca. Choć nie w stu procentach jesienna, to przywodzi ją na myśl. Ma swój własny klimat i lisa, chytre ale jakże urocze stworzenie.
Trudno mi wierzyć, że jeszcze nie słyszałeś o tej książce. Jeśli jakoś Ci się to udało, zaraz opowiem Ci czego możesz się spodziewać. To historia chłopca i jego lisa. Dwójki przyjaciół rozdzielonych przez wojnę. Jednak nawet ona nie może ich powstrzymać przed próbą spotkania się znów, a dzielą ich setki kilometrów.
Pax to historia uniwersalna - skierowana do czytelnika w każdym wieku i w każdą porę roku. Jednak las i lisy w jesień zupełnie inaczej oddziałują na wyobraźnie. To właśnie teraz, w akompaniamencie deszczu stukającego w szyby i przyklejających się do nich kolorowych liści, ta opowieść nabiera niesamowitego klimatu. Skłania do refleksji i spojrzenia na swoich pupili zupełnie inaczej. I wierz mi na słowo, łatwo tutaj uronić łzę. I to nawet nie jedną.
Nie masz ochoty poznawać całego mojego paplania? Sięgnij po "Paxa", to naprawdę ciepła i poruszająca historia. Warto ją poznać, nie tylko jesienią.

Instagram: @brakpomyslu_

Sandra z @sunreads1

Gdy znajomy Cię pyta, jaka jest idealna książka na jesień, co mu odpowiadasz? Czyż to nie proste pytanie? Ale jak na książkoholika przystało nie możesz poprzestać na jednym tytule i zaczynasz wymieniać wszystkie najciekawsze pozycje, jakie ostatnio udało Ci się przeczytać.

Ze mną było podobnie, gdy musiałam wybrać tylko jedną książkę do opisania. Wtedy Ewelina (Redgirl Books) podsunęła mi pomysł, by ją wylosować (tak, na prawdę to zrobiłam!) i padło na "'Tysiąc Odłamków Ciebie". Może już ją czytaliście, a jeśli nie, to idealny moment, żeby to zrobić, bo już 27 września premiera drugiego tomu.

Książka opowiada historię Marguerite, córki fizyków, którzy skonstruowali niezwykły wynalazek pozwalający przeskakiwać pomiędzy wymiarami. Jednak wkrótce potem jej ojciec zostaje w tajemniczych okolicznościach zamordowany, a wszystkie tropy wskazują na jednego z dwóch przyjaciół dziewczyny, przystojnego i małomównego Paula, który kradnie wynalazek i ucieka do innego wymiaru. W ramach zemsty Marguerite rusza w pościg za nim, a z pomocą przychodzi jej Theo. Im częściej dziewczyna się przenosi, tym ściślej splatają się życia jej i Paula, a w jednym z wymiarów Marguerite musi zakwestionować wszystko, co do tej pory myślała, że wie. 
Jest to literatura młodzieżowa, więc w książce można znaleźć wszystko, czego może szukać odbiorca. Jest lekko, romantycznie - szczególnie w jednym ze światów, który zdominuje inne, tajemniczo i zaskakująco. Nie mamy tutaj nudnych fizycznych, ani niejasnych opisów. Wszystko widzimy z perspektywy głównej bohaterki, która jest jednocześnie narratorką.
To opowieść o wierze w los i przeznaczeniu, które zostaje spełnione niezależnie od wymiaru. Pierwsza myśl po przeczytaniu tej książki, jaka uformowała się w mojej głowie to: "Jeśli coś ma się zdarzyć, to się stanie". A więc, jeśli jesień ma nadejść, to lepiej, żeby zastała nas z dobrą książką w ręku, a wtedy żadna pogoda nie będzie nam straszna!

Instagram: @sunreads1

Agnieszka z @magicalreading
Idealna książka na jesienny wieczór? Myślę, że mogę wymienić więcej niż jedną pozycję. Twórczość Colleen Hoover jest wspaniała, fani romantycznych historii zatoną w powieściach Denise Hunter, ale chciałabym żebyście zatrzymali przy pozycji, która nosi tytuł „Żniwiarz”. Jestem pewna, że świat stworzony przez Paulinę Hendel wciągnie was bez reszty i razem z Magdą i  Feliksem wyruszycie na polowanie. Jeżeli jesteśmy już przy fantastyce to nie mogę wam nie polecić książek z serii „Dwór cierni i róż” i „Szklany tron”. Sarah J. Maas wciągnie was do Prythianu i Adarlanu i gwarantuję wam, że nie będziecie chcieli stamtąd wracać. Życzę wam udanych długich wieczorów z kocem, herbatą i dobrą książką.

Instagram: @magicalreading

Moja propozycja
''Ostatnie dni królika'' pokochałam od pierwszego przeczytania. Nie jest to łatwa książka. Temat jaki w nim autorka porusza jest dość ciężki i smutny. Jednak ta powieść sprawia, że ogrzewa człowieka od środka, wzrusza, bawi i daje nadzieję na to, że w każdej sytuacji możemy odnaleźć piękno. Jest idealna na to, aby spędzić z nią jesienny wieczór. Skupia się na miłości i przyjaźni, a przecież one są tak cudowne. Wspaniała książka, którą z pewnością pokochacie całym serduchem, chociaż nie każdy może być gotowy po nią sięgnąć.

Dziękuję dziewczyny, że zechciałyście podzielić się swoim propozycjami.

A Wy jaką książkę byście polecili? Która z powyżej przedstawionych propozycji Was zainteresowała? Zachęcam do dyskusji.

Pozdrawiam ciepło. 

poniedziałek, 25 września 2017

''Dance, Sing, Love'' Layla Wheldon

''Dance, Sing, Love'' Layla Wheldon
''Puszczaj mnie, ty seksowny szantażysto! Chcę moją torebkę! - zawołałam w irytacji i po chwili otworzyłam szeroko oczy, bo dotarło do mnie, co powiedziałam. - Tylko szantażysto, popaprańcu! Nie myśl sobie!''

Dla Livi taniec był wszystkim. To ojciec zaraził ją tańcem i pierwszy raz, pod jego czujnym okiem uczyła się baletu. Później zakosztowała tańca jazzowego, street dance i nie tylko. 

Dziewczyna jest tancerką w zespole tanecznym Black Diamonds asystującym największym gwiazdom muzyki. Występowali z nimi nie tylko na scenie, ale również w reklamach, teledyskach, filmach i w musicalach. Chociaż jej praca nie zawsze była łatwa, ona ją kochała. Dawała jej spełnienie i radość. 
Pewnego dnia Livia i jej grupa dowiaduje się, że pewien sławny piosenkarz, James Sheridan chce wynająć ich na całą trasę koncertową po Europie. Kiedy jej koleżanki z zespołu są zachwycone gwiazdą, ona wręcz przeciwnie. Nie lubi go, a wręcz nie znosi. Ze wzajemnością zresztą. Dziewczyna uważa, że facetowi uderzyła woda sodowa do głowy. Jest chamski, nieuprzejmy i traktuje grupę jak powietrze. Na domiar złego okazuje się, że Miranda, jej instruktorka, zaplanowała choreografię tak, że kilka utworów wykonują wspólnie. 

Bardzo, bardzo rzadko sięgam po książki polskich autorów. Nie raz się zawiodłam, a ostatni raz przelał czarę goryczy. Kiedy dostałam propozycję zrecenzowania ''Dance, Sing, Love'' nie wiedziałam, że jest to powieść polskiej autorki. Wzięłam tę książkę bez wahania. Piękna okładka, intrygujący opis - to wystarczyło, abym zechciała sięgnąć po tę powieść. Czy się zawiodłam? O dziwo nie! Kiedy już wiedziałam, że jest to nasza rodzima książka dość długo się wahałam, kiedy po nią sięgnąć. To był błąd, ponieważ książka wciągnęła mnie od pierwszej strony i pochłonęła bez reszty. Byłam zachwycona. Nie jest to książka bez wad, chociaż moim zdaniem były one niewielkie. Niektóre mnie zaszokowały, a niektóre nie. Pierwsze, co zaczęło mnie denerwować to charakter James'a. Jak on mnie irytował! Chyba jeszcze w żadnej książce nie widziałam, aż takiego buca, któremu miałabym ochotę co chwila przywalić. Jeśli chodzi o Liv, jej postać początkowa była fajna. Miała swoje zdanie, cięty język, ale z czasem zrobiła się z niej miękka kluseczka, która częściej była pijana niż trzeźwa. Ja poważnie się o nią martwiłam, czy autorka nie zaserwuje jej wizyty w AA. Chociaż ja bym to tak, czy siak zrobiła. Co ta miłość potrafi zrobić z człowiekiem?

Były dwie rzeczy, które mnie zaskoczyły i zaszokowały. Nie, żeby to było coś, co mnie zgorszyło, ale pewnie znajdą się tacy, którym one nie przypadną do gustu. 

''Dance, Sing, Love'' jak na powieść polską naprawdę mnie zaskoczyło i to pozytywnie. Jest to przyjemna i wciągająca książka gdzie pasja i taniec grają pierwsze skrzypce, gdzie miłość wcale do najszczęśliwszych nie należy. Autorka uczy nas, że warto walczyć o rzeczy i ludzi, na których nam zależy, bo inaczej będziemy żałować. Chociaż nie bez wad to ja ją pokochałam. Słowne potyczki głównych bohaterów nie raz mnie bawiły, a klimat jaki stworzyła autorka sprawił, że płynęłam przez kolejne książki. Layla skupiła się nie tylko na głównych bohaterach, ale postarała się, aby postacie drugoplanowe również miały tu swój udział. Dzięki temu nie miałam wrażenia, że główni bohaterowie żyją w bańce, do której dostępu nie ma reszta świata. A końcówka? Nie spodziewałam się jej. Najpierw byłam w szoku, a później zła, że na tym zakończyła się ta część. Ja chcę więcej! Pani Laylo proszę się spieszyć! Mam nadzieję, że kolejna część utrzyma poziom pierwszej, albo autorka w kolejnej podniesie poprzeczkę. Uważam, że twórczość Layli Wheldon ma potencjał. Polecam! 


Autor: Layla Wheldon/ Sandra Sotomska

Cykl: Dance, Sin, Love (tom 1)
Wydawnictwo: Editio Red
Data wydania: 17 sierpnia 2017 rok 
Liczba stron: 528

niedziela, 24 września 2017

''MMA. Fighter. Przebaczenie'' Vi Keeland

''MMA. Fighter. Przebaczenie'' Vi Keeland
Jax jest synem wpływowego senatora. Jego życie wywróciło się do góry nogami, kiedy dowiedział się, że jego ojciec, którego podziwiał okazał się być zwykłym kłamcą. Mężczyzna dowiedział się, że ma niewiele młodszego brata, który jest zawodnikiem MMA. Od tej pory wokół życia jego rodziny rozpętało się piekło. Dziennika i reporterzy byli wszechobecni w jego życiu. Jax chcąc zaznać spokoju od tego chaosu postanawia wyjechać do nowego Jorku, gdzie poznaje uroczą Lily. Kobieta jest córką znanego mistrza wagi średniej w MMA. Prowadzi dużą sieć siłowni, dla zawodników tego sportu. Jest współwłaścicielką sieci Ralley's, którą prowadzi wraz z najlepszym przyjacielem jego ojca i jego bratankiem, Cadenem. 

Caden i Lily byli parą. Jednak mężczyzna nie potrafi zrozumieć, że to już koniec. Dlatego kobieta postanowiła nie łączyć życia prywatnego z interesami. Jednak kiedy poznaje Jaxa, już nie jest taka pewna, czy podoła tej obietnicy. Mężczyzna intryguje ją od pierwszego wejrzenia, ale nic nie jest proste, kiedy między nimi staje zaborczy Caden. 

Sięgając po tę książkę, wiedziałam, że będzie warto. Vi Keeland nigdy mnie nie zawodzi jeśli chodzi o lekkie, przyjemne w czytaniu erotyki. Tak było i tym razem. Z niecierpliwością czekałam na ten tom, bo postać Jaxa i rola jaką odgrywał w życiu Vince'a bardzo mnie zafascynowała. Byłam ciekawa jak to dalej się potoczy. Podczas czytania książki moje nadzieje na to, że Vince i Jax się skonfrontują były coraz mniejsze, aż w końcu się doczekałam. Bardzo dziękuję autorce, że znalazła czas na to, aby wpleść wątek braci w fabulę. 

Jednak wracając do początku książki.

Dla mnie to zdecydowanie najlepsza część trylogii MMA. Fighter i wcale nie żartuję! Autorka umiejętnie poprowadziła relację pomiędzy bohaterami. Nic nie działo się za szybko, ani za wolno. Było w sam raz. Książka wydawała mi się najbardziej prawdopodobna ze wszystkich, a główni bohaterowie zawładnęli moim sercem. Również wątek z zazdrosnym i zaborczym chłopakiem był niezwykle frapujący. Dodawał nutkę tajemniczości i niebezpieczeństwa, sprawiając, że byłam ciekawa jak dalej autorka rozwinie tej wątek. Chciałabym wspomnieć również o postaci homoseksualnego Reeda, przyjaciela Lily, którego wręcz pokochałam. Każdemu życzę takiego przyjaciela. 

''MMA. Fighter. Przebaczenie'' to udane zakończenie historii zawodników MMA. Bardzo zżyłam się z bohaterami i długo będę o nich pamiętać. Bezkonkurencyjnie ta część wypadła najlepiej. Wciąga, jest przyjemna, elektryzująca i zabawna. Autorka umiejętnie łączy kawałki wątków, w całość. Nie jest to powieść bez wad, ale miłośników tej autorki z pewnością zadowoli. 

Cykl: MMA. Fighter (tom 3)
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 2017
Liczba stron: 384

środa, 20 września 2017

''Zła Julia'' Leisa Rayven

''Zła Julia'' Leisa Rayven
''Ludzie często ukrywają swoje blizny, jak gdyby każdy ślad bólu był dowodem ich słabości. Blizny są dla nich jednoznaczne z błędami, a błędy - ze wstydem. Z nieodwracalnym oszpeceniem doskonałości.''

Miałam tyle szczęścia, że ''Złego Romeo'' i ''Złą Julię'' mogłam przeczytać od razu, w tym samym czasie. Pokochałam pierwszą część. Bardzo mnie zauroczyła pomimo paru wad. Czy drugi tom spełnił moje oczekiwania? Jak tym razem spisała się autorka? Czy utrzymała poziom poprzedniej części? 

Ethan po kilku latach nieobecności, ponownie pojawia się w życiu Cassie. Chce odzyskać ją i udowodnić, że zmienił się, a napady lęku już nie kontrolują jego życia. Obydwoje próbują dość do porozumienia, ale dla kobiety to nie jest łatwe. Cassie nie potrafi zaufać Ethanowi, boi się, że ponownie ją zniszczy. Role się odwracają. To, co kiedyś dręczyło mężczyznę, dręczy ją. Ethan z cierpliwością czeka na to, aż Cassie ponownie zechce mu zaufać. Czy uda im się? Czy ten związek ma szansę przetrwać?

Sięgając po tę książkę nie czytałam nawet recenzji. Chciałam wyrobić własne zdanie i nie nastawiać się do niej negatywnie. Autorka nadal operuje przyjemnym i lekkim językiem. Tak jak w poprzedniej części było zabawnie i śmiesznie. Oczywiście nie zabrakło seksu i penisów - młoda Cassie nadal je często wspominała. Autorka odkrywa więcej kart w związku z relacją pomiędzy bohaterami powodem dlaczego się pomiędzy nimi popsuło oraz dlaczego Ethan odszedł, aby chronić Cassie. Zostajemy dosłownie wrzuceni w tę poplątaną relację. 

Jednak uważam, że ta część jest słabsza od poprzedniej. Moim zdaniem to wszystko można by zmieścić w jednej części. Nie ma w tej powieści praktycznie nic czego, by nie było w ''Złym Romeo''. Leisa Rayven do fabuły dodała zaledwie parę nowości. Postać młodej Cassie jest coraz bardziej napalona, a jej związek z Ethanem polega na wzajemnym odpychaniu się i przyciąganiu za sprawą wybuchającą pomiędzy nimi namiętnością. Drugoplanowe postacie zostały odstawione jeszcze bardziej na boczny tor, co moim zdaniem było trochę przykre. Uwielbiam książki, w których występuje również relacja pomiędzy przyjaciółmi. Tu mi tego jeszcze bardziej zabrakło, niż w poprzedniej części. 

''Zła Julia'' jest trochę słabsza od swojej poprzedniczki, ale ja nie żałuję dla niej czasu. Uwielbiam autorkę za jej lekki i zabawny styl. Podczas czytania nigdy nie wiedziałam czego mogę się spodziewać po Ethanie. Pomimo tego, że jego zachowanie momentami było toksyczne to bardzo polubiłam jego postać. Jako mężczyzna dał radę sprawić, że go pokochałam. Książka buduje napięcie, daje czytelnikowi odpowiedzi na zadawane sobie pytania. Główna bohaterka, już jako dorosła kobieta, pomimo zranienia nie od razu wskakuje do łóżka Ethanowi. Daje mu i sobie czas, aby uporządkować swoje uczucia. Bardzo mi się to podobało. Jej postać przeszła metamorfozę. Z pewnością sięgnę po kolejną część, bo pomimo wszystko mi się podoba, to co serwuje swoim czytelnikom autorka.

Kwestię, czy warto sięgnąć po tę pozycję, pozostawiam Wam. 

Autor: Leisa Rayven
Cykl: Starcrossed (tom 2)
Oryginalny tytuł: Broken Juliet
Wydawnictwo: Otwarte 
Data wydania: wrzesień 2017 rok
Liczba stron: 368

''Zły Romeo'' Leisa Rayven

''Zły Romeo'' Leisa Rayven
''Człowiek wiecznie karmiony kłamstwami prędzej czy później znienawidzi ich smak. Wiesz, co mówią? Kto w kółko daje się robić w balona, sam jest sobie winien.''

Cassie i Ethan, poznali się na przesłuchaniu, które miało zaważyć na tym, czy dostaną się do Instytutu Sztuk Pięknych Grove. Kiedy obydwoje dostają się do wymarzonego college, zmienia się dla nich wszystko. Wkrótce dostają do zagrania rolę szekspirowskiej pary, Romea i Julii. Widownia i krytycy są zachwyceni chemią, którą widać gołym okiem, gdy razem grają na scenie. Jednak namiętność, iskry pożądania z czasem przeradzają się w coś o wiele więcej. Intensywność uczuć, które do siebie czują przeraża ich. Jednak Ethana coraz częściej dręczą zdarzenia z przeszłości, co odbija się na ich związku. W końcu z dnia na dzień Ethan znika z życia Cassie. Dziewczyna jest załamana. 

Mija sześć lat, kiedy ich ścieżki ponownie się ze sobą krzyżują. Kariera Cassie ma szansę dużo zyskać wraz z zagraniem na Broadwayu. Jednak na jej drodze staje on: człowiek, który ją zniszczył. 

Wiesz, że kiedy oddasz komuś kawałek siebie, już nigdy go nie odzyskasz. Możesz mieć tylko nadzieję, że osoba, której go podarowałaś nie zniszczy Ciebie. Jednak czasem dzieje się najgorsze.
Czy roztrzaskane serce można poskładać na nowo, a utracone zaufanie odbudować? 

Zanim przejdę do plusów, zacznijmy od minusów. 
W którymś momencie miałam serdecznie dość rozważań głównej bohaterki nad penisami i seksem w ogóle. Na początku to było zabawne, ale z czasem zrobiło się nachalne. Jeśli chodzi o relację pomiędzy bohaterami zabrakło mi większej ilości uczuć pomiędzy nimi, pomijając namiętność, bo tej nie brakowało. Jeśli chodzi o zastosowany zabieg przeplatania teraźniejszości z przeszłością to na początku nie przypadł mi do gustu. Z czasem już tak mi nie przeszkadzał, ale nadal nie potrafiłam się do niego przekonać.

Skoro już wymieniłam swoje małe ''ale'' to czas na plusy. 
Autorka obydwie postacie obdarowała niesamowitym poczuciem humoru. Już od dawna nie śmiałam się tak przy którejkolwiek książek. To było przyjemne i odprężające. Dzięki tej książce zeszedł ze mnie stres z całego dnia. Nieustannie wybuchałam śmiechem, bo nie dało się inaczej. 
''Zły Romeo'' to powieść bardzo wciągająca. Czyta się ją bardzo szybko, z czasem nie mogąc złapać tchu. Jeśli o mnie chodzi to dla mnie świat dosłownie znieruchomiał. Byłam tylko ja i historia Ethana i Cassie. 
Wiem, że ta książka ma tylu samo zwolenników, co przeciwników. Nie każdemu przypadnie do gustu, ale znajdą się Ci, którzy ją pokochają. Ja zaliczam się do tej drugiej grupy. Książka ma swoje wady, ale mnie oczarowała. Pomimo nich.
''Zły Romeo'' to historia o miłości, przepełniona bólem, stratą i walką. Również o ciężkich wyborach, które niekiedy wymagają odwagi.

Autor: Leisa Rayven
Oryginalny tytuł: Bad Romeo
Cykl: Starcrossed (tom 1)
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: marzec 2017 rok
Liczba stron: 400

sobota, 16 września 2017

''Imperium burz'' Sarah J. Maas

''Imperium burz'' Sarah J. Maas
“Nawet gdy ten świat stanie się już tylko szeptem pyłu wśród gwiazd, nadal będę Cię kochać.”


Aelin Galanthynius robi wszystko, aby ocalić swoje królestwo i całą Erileę przed złowrogimi wojskami Erawana, który z każdy dniem staje się silniejszy. Młoda Królowa stara się pozyskać sojuszników, którzy wesprą ją w działaniach wojennych oraz w drodze do tronu. Jednak nie wszystko jest takie łatwe. Nie każdy chce ją widzieć na tronie Terrasenu, a ona sama wciąż uczy się się swojej magii. Już nic nie jest pewne, ale są przy niej przyjaciele i ukochany Rowan, którzy są dla niej oparciem. Czy ktoś odpowie na jej wezwanie? Czy pozyska sojuszników, których jest obecnie niewielu?
Jakie zadania ma dla niej Elena?


Już minęło trochę czasu, odkąd sięgnęłam po twórczość Sarah. Znacie coś takiego jak nadmiar książek? Z pewnością! Myślę, że połowa czytelników tak ma i mnie ten “problem” również nie ominął. Nie żebym narzekała, bo książki to moje uzależnienie.


Szczerze mówiąc nie wiedziałam jak zacząć tę recenzję, bo tyle działo się w tej książce, że naprawdę trudno jest nie napisać przypadkiem spojleru.

Autorka rozszerzyła wątek paru postaci takich jak na przykład mojej ukochanej Manon, czy Edile oraz fae Lorcana.
Manon z wroga staje się sprzymierzeńcem i dowiaduje się czegoś o sobie. Edile zyskuje w sobie odwagę i pokazuje, że jest wytrwałą i silną kobietą. Jeśli chodzi o Lorcana ta postać chyba najbardziej mnie zaskoczyła, ale nic więcej nie zdradzę. O ile w poprzednim tomie go nie lubiłam to teraz zyskał moją sympatię.
Możemy również zauważyć zmiany jakie przeszła Aelin. Nadal ma cięty język i błyska swoją bezczelnością, ale dorosła i stała się odpowiedzialną Królową, w której interesie leży dobro innych ludzi. To wcale nie oznacza, że główna postać mnie nie denerwowała, ale myślę, że Aelin już taka jest.
Zauważyłam, że autorka lubi łączyć wszystkie swoje postacie w pary. Nie mam nic do tego, ale chciałabym czegoś nowego.
Tak czy siak. Uwielbiam serię Szklany Tron. Każdą część pokochałam bez pamięci!

''Imperium burz'' to udana kontynuacja, której końcówka pozostawia ogromny niedosyt. Myślałam, że rzucę książką, a autorkę uduszę i poćwiartuje za to jak zakończyła tę część. Nie wiem czy ją kocham, czy nienawidzę! Książka nie wciąga od razu, ale kiedy już to robi to na dobre. Nie zabraknie tu przygód, tajemnic, intryg oraz niespodziewanych zwrotów akcji. Gorąco polecam!

Oryginalny tytuł: Empire of Storms
Cykl: Szklany tron (tom 5)
Wydawnictwo: Uroboros
Data wydania: kwiecień 2017 rok
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Liczba stron: 864
Oprawa: miękka

środa, 13 września 2017

''Goodbye Days'' Jeff Zentner

''Goodbye Days'' Jeff Zentner
''Zewsząd otacza nas życie. Pulsujące, pomrukujące. Nieustannie obracający się, zamknięty krąg. W jednym miejscu światło gaśnie, gdzie indziej się zapala. Korowód śmierci. Korowód życia. Żyjemy, a potem już nas nie ma.

Następstwo końca i początku - jedyna nieskończoność.''

Czy jeden sms może wszystko zmienić? 

Carver wraz z przyjaciółmi tworzyli zgraną paczkę, którą nazwali Brygadą SOS. Byli sobie wyjątkowo bliscy. Wspólnie spędzali czas na rozmowach o życiu. Śmiali się, żartowali i dokuczali sobie. 

Jednak wszystko zmieniło się wraz z wysłaniem sms-a. 

''Gdzie jesteście, chłopaki? Odpiszcie''

Chłopak jest przekonany, że to on odpowiada za wypadek, w którym zginęli jego przyjaciele, bo przy ciele Marsa odnaleziono telefon, na którym widniała niedokończona wiadomość do niego.

Czy jeśli, by był mniej niecierpliwy to Mars, Eli i Blake nadal by żyli? Czy nie groziłoby mu wtedy więzienie? 

W ciągu trzech tygodni staje się stałym bywalcem pogrzebów. Każdy z nich trudniejszy od poprzedniego. Każdy powodujący większą pustkę i cierpienie. Na każdym odczuwał zrozumienie, albo odrzucenie.

Jedynymi bliskimi osobami jakie mu pozostały to rodzice, siostra Georgia oraz była dziewczyna Blake'a. 

Wkrótce bliscy zmarłych proszą go o nietypową prośbę. Chcą wraz z Carverem odtworzyć ostatni dzień życia ich synów, który ma polegać na wspominaniu ich oraz robieniu, to co robili oni. Przy każdej rodzinie ten proces jest inny. Każdy tak samo trudny, bolesny i powodujący w nim jeszcze większe wyrzuty sumienia. Z czasem obie strony dowiadują się czegoś nowego o osobach, które kochali. Nie zawsze jest to coś przyjemnego. Jednak na końcu drogi odnajdują coś, co ostatecznie da im wytchnienie. 

Czasem napisanie recenzji zajmuje mi pół godziny. Niekiedy dwie. Czasem mam pustkę w głowie, ale najczęściej , kiedy zasiadam do komputera słowa same ze mnie wypływają. Jest też tak, że wiem, co chcę napisać, ale trudno mi to ubrać w słowa. Boję się, że nie wyjdzie mi to, że zepsuje coś wyjątkowego. Bo ta książka taka jest: trudna, powodująca ból, ale ucząca, że na każdym końcu drogi jest nadzieja, nawet jeśli na początku nikła. 

Nie miałam problemu z wciągnięciem się w fabułę. Już od pierwszych stron uderzyła we mnie gama uczuć głównego bohatera. Czułam się nimi przytłoczona. Odczuwałam to, co Carver. Myślę, że każdy z nas mógłby utożsamić się z głównym bohaterem. Każdy z nas stracił przecież bliską, osobę lub pupila. Moim zdaniem nie liczy, się czy to była jedna osoba, czy dwie. Ogrom straty jest taki sam, sieje to samo spustoszenie. 

Autor pokazuje w swej powieści istotę życia i śmierci oraz zastanawia się nad wiarą w Boga, które są nieodłącznym elementem żałoby. W swej książce teraźniejszość przeplata z przeszłością pozwalając nam ujrzeć jakie więzi łączyły całą trójkę. Jak spędzali czas, jak się pomiędzy sobą różnili i dopełniali. 

''Goodbye Days'' pokazuje proces żałoby, którą przechodzi główna postać. Wyrzuty sumienia i żal są wszechobecne w tej książce. Przenikają czytelnika na wskroś, sprawiając że brak mu tchu. Jest to bardzo mądra książka, o poszukiwaniu siebie oraz tego czym jest życie i śmierć. Pełna bólu i nadziei. Jednak nie skupia się tylko na tym, bo momentami odnajdziemy w niej zrozumienie, miłość, przyjaźń i więzi, których nic nie zerwie. Uczy, że nigdy nie jesteśmy sami, że o wiele łatwiej jest przejść trudności razem, niż samemu. Tylko pozwólmy innym przy nas być i wspólnie dzielić trudności.

Zaznaczę, że Goodbye Days nie jest książką, która ma mieć wartką akcję, niespodziewane zwroty akcji. Nie. Ona nie ma się podobać, ale nauczyć nas czegoś, pokazać to co jest ważne. Może nawet pomóc w pewnym etapie życia. Nie należy do lekkich, przyjemnych lektur. Nie jest najłatwiejsza w czytaniu, ale nie o to przecież w niej chodzi. 

Oryginalny tytuł: Goodbye Days
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 13 września 2017 rok
Liczba stron: 416

wtorek, 12 września 2017

''Zachód słońca w Central Parku'' Sarah Morgan

''Zachód słońca w Central Parku'' Sarah Morgan
''Każda roślina potrzebuje sprzyjającego otoczenia. Posadzona w niewłaściwym miejscu zmarnieje. Gdy znajdzie się tam, gdzie powinna, rozkwitnie. 
Zupełnie jak ludzie.''

Frankie nie należy do osób wylewnych i romantycznych. Ma ku temu powody. Rozwód rodziców odbił się na jej spostrzeganiu świata i związków w ogóle. Nie wierzy w romantyczne uniesienia i miłość aż po grób. Jest osobą silną i niezależną, która o wiele lepiej czuje się wśród książek i roślin, niż ludzi. No może nie licząc w to Eve i Paige, jej najlepsze przyjaciółki, z którymi wspólnie prowadzi agencję eventową.  

Jest też Matt, brat jej ukochanej przyjaciółki, do którego ją ciągnie. Znają się od czasów dzieciństwa i ich przyjaźń jest dla niej ważniejsza niż cokolwiek innego. Jednak pożądaniu coraz trudniej się oprzeć tym bardziej, że Matt niczego nie ułatwia i nie zamierza tego robić. Mężczyzna kocha się w niej od lat i zdobywa się na odwagę, aby zawalczyć o jej serce. 

Jednak czy uda mu się przebić przez jej lęki? Czy kobieta będzie gotowa zawalczyć z własnym strachem? 

''Zachód słońca w Central Parku'' to już druga część serii Pozdrowienia z Nowego Jorku. Autorka po raz kolejny wprowadza nas w losy paczki przyjaciół. Ponownie skupia się na problemie, który pokazuje nam jak doświadczenia z dzieciństwa wpływają na nasze dorosłe życie. Frankie nie miała łatwo. Najpierw rozwód rodziców, później jej mama wpadła w depresję, aż następnie zaczęła sypiać z połową mieszkańców miasteczka, w którym mieszkała. Wstyd i hańba towarzyszyły jej na każdym kroku i nie opuściły nawet wtedy, kiedy przeprowadziła się do Nowego Jorku.

Trudno byłoby mi wybrać, czy historia Paige i Jacka jest lepsza od Frankie i Matta. Obie te książki są ciepłe, subtelne i nieskomplikowane. Wciągają od razu i czyta się je z największą przyjemnością. Autorka nie skupia się na samym romansie, pokazuje też przyjaźń. Chociaż zauważyłam, że w tej części na pierwszy plan wysunęła się relacja Matta i Frankie, co nie było też złe. Autorka poświęciła sporo czasu, aby rozwinąć relacje pomiędzy nimi. Frankie jest kobietą, która boi się miłości, ale Matt to facet cierpliwy, który krok po kroku postanawia naruszyć wyznaczone przez nią granice. Nic nie dzieje się od razu, a sprawy między głównymi bohaterami rozgrywają się w odpowiednim tempie. 

''Zachód słońca w Central Parku'' to książka idealna dla tych osób, które lubią sięgać po lekkie, zabawne i przyjemne w czytaniu powieści. W sam raz na spędzenie z nią wieczoru. Porusza wiele ważnych aspektów takich jak wpływ rodziców na nasze życie, czy innych ludzi, którzy odegrali w nim jakąś rolę. Uczy, że czasem warto zaufać drugiej osobie, że jest to najważniejszy czynnik relacji międzyludzkich, wraz z byciem uczciwym. Pokochacie głównych bohaterów oraz autorkę, która stara się przekazać nam urok Nowego Jorku. 

Cykl: Pozdrowienia z Nowego Jorku (tom 2)
Wydawnictwo: HarperCollins
Data wydania: 16 sierpień 2017 rok 
Liczba stron: 335

niedziela, 10 września 2017

''Bezsenność na Manhattanie'' Sarah Morgan

''Bezsenność na Manhattanie'' Sarah Morgan
''(...) Planujesz każdy krok w swoim życiu, a czasami trzeba zdać się na los. Zmiana zawsze budzi niepokój, czasami nawet strach, ale musisz sobie odpuścić. I podjąć ryzyka. A ryzyko bywa fajne.''

Paige urodziła się z wadą serca, która sprawiła, że spędziła całe swoje dzieciństwo w szpitalach. Miała kochających rodziców, ale byli nadzbyt opiekuńczy. Traktowali ją jak kruchą laleczkę, która w każdej chwili może się rozwalić. Paige dusiła się w takim kokonie, którym otoczyli ją bliscy. Przez całe życie decydowano za nią i chciała odzyskać kontrolę nad własnym życiem.

Kiedy dorosła, a jej zdrowie się poprawiło postanowiła wyprowadzić się z rodzinnego domu. Zamieszkała w Nowym Jorku, który swą żywotnością podbił jej serce. To właśnie tu mogła być anonimowa i normalna, a tego jej brakowało najbardziej.

Mogłoby się zdawać, że w życiu kobiety wszystko się układa. Ma cudowne przyjaciółki, piękne mieszkanie i wymarzoną pracę. Jednak los czasem płata figle. Kiedy Paige sądzi, że dostanie wymarzony awans, traci pracę razem z Evą i Frankie. Wtedy do akcji wkracza przyjaciel jej brata, Jake, który jako jedyny nie cacka się z kobietą. Dodaje jej pewności siebie i motywuje do działania. Jako jedyny jest w stanie pomóc jej w założeniu firmy eventowej. Dzięki jego kontaktom firma Paige ma szansę się rozwinąć. Jednak kobieta, która już raz pozwoliła mu złamać sobie serce, musi bardzo się postarać, aby dawne uczucia nie odżyły. 

''Bezsenność na Manhattanie'' to historia pełna bólu, niedopowiedzeń i niespełnionej miłości. Jake i Paige starają się stłumić uczucia, które do siebie czują. Wspólne dogryzanie pomaga im to dokonać. Jednak, czy skutecznie? 

Autorka pokazała nam również powody, dla których jedna z głównych postaci nie potrafi wejść w trwały związek. Przeszłość i ludzie, którzy są obecni w naszym życiu kształtują nasze spojrzenie na świat. Czasem sprawiając, że boimy się czegoś, co kiedyś nas zawiodło. Taki strach niekiedy towarzyszy nam przez całe życie sprawiając, że możemy stracić jedyną okazję na szczęście. Trzeba umieć zmierzyć się z tym, co nas spotkało, aby móc iść naprzód.  

Bardzo uwielbiam lekkie, subtelne i romantyczne książki, z wątkiem przyjaźni w fabule. Jeśli chodzi o to ostatnie to autorka bardzo umiejętnie wplotła w fabułę tej rodzaj więzi. Podczas, kiedy w innych książkach przyjaźń na początku występuje, to wraz z wkroczeniem miłości pomiędzy parą on zanika. Tutaj tak nie było bo trwał od początku do końca. Z przyjemnością wgłębiałam się w relację Paige, Evy i Frankie, które pomimo takiej różności charakterów idealnie się dopełniały. Wszystkie działały razem, wspierały się i wierzyły w swoje możliwości. 

Główne postacie również polubiłam. Paige to kobieta sukcesu, która konsekwentnie dąży do bycia samodzielną. Jest pracowita, kreatywna i wytrwała. Jake to z kolei facet, którego wiąże przyjacielska obietnica. Jest troskliwy, ale nie na tyle, aby pogłaskać po głowie, nie motywując danej osoby do działania. Jest pewny siebie, zawadiacki, a z drugiej strony schowany za murem bolesnej przeszłości. 

''Bezsenność na Manhattanie'' nie jest czymś nowym. Tak - jest schematyczna, ale moim zdaniem ma swój wyjątkowy urok. Jest ciepła, zabawna i urocza. Wątek miłości nie zdominował całej powieści, a przeplatał się wraz z przyjaźnią Paige, Eve, Frankie oraz Matta i Jacka.  

Sarah Morgan umiejętnie przedstawia nam obraz życia w Nowym Jorku, ale również klimat, który towarzyszy nam od pierwszej strony. Bardzo wciągnęła mnie ta książka, do tego stopnia, że od razu sięgnęłam po ''Zachód w słońca w Central Parku''. Jeśli nie wiecie to pozostałe części opowiadają o Evie i Frankie. Ja z niecierpliwością będę oczekiwać na tą o Evie. 

''Bezsenność na Manhattanie'' to lekka i nieskomplikowana historia o dwójce ludzi, z których jedno bało się miłości. Uczy nas, że warto spełniać swoje marzenia, ale żeby można było to zrobić, należy wykonać pierwszy krok. Czasem warto podjąć ryzyko, aby móc ruszyć z miejsca i odnaleźć to, co sprawi nam szczęście. 

Jeśli lubicie lekkie, zabawne i urocze powieści to ta jest dla Was. Jest schematyczna, ale przyjemność podczas czytania macie gwarantowaną. 

Oryginalny tytuł: Sleepless in Manhattan
Cykl: Pozdrowienia z Nowego Jorku (tom 1)
Wydawnictwo: HarperCollins 
Data wydania: 14 czerwca 2017 rok
Liczba stron: 352

piątek, 8 września 2017

''Sexy Bastard. Hard'' Eve Jagger

''Sexy Bastard. Hard'' Eve Jagger
''Siadam na stołku przykręconym do ścianki przymierzalni, odchylam głowę do tyłu i zamykam oczy, odgradzając się od świata. Instynktowna reakcja - kiedy nie chcemy na coś patrzeć albo wiedzieć, że istnieje, zakrywamy twarz, zasłaniamy widok. I zakładamy, że skoro nie widzimy potwora, potwór nie istnieje. Nie skrzywdzi nas. Nie jest prawdziwy.''

Ryder jest niebezpiecznie seksownym, byłym bokserem. Mężczyzna obecnie jest właścicielem kilku popularnych klubów na Atlancie, w których organizuje nielegalne walki. To właśnie one sprawiają, że ścieżki Rydera i Cassie się ze sobą krzyżują. 


Cassie powraca do rodzinnego miasta, aby zapomnieć o bolesnej przeszłości i odnaleźć siebie na nowo. Ona i Ryder poznają się, kiedy mężczyzna przychodzi do jej domu, aby odebrać dług od jej młodszego brata. Kobieta dowiaduje się, że przez lekkomyślność swojego brata może stracić rodzinny dom, postanawia o niego zawalczyć. Składa Ryderowi propozycję. Za darmo zajmie się księgowością jego interesów, w zamian na spłacenie długów jej brata. Mężczyzna się zgadza, Z czasem pomiędzy obojgiem coraz bardziej zaczyna iskrzyć, lecz Ryder nauczony doświadczeniem przeczuwa, że Cassie coś przed nim ukrywa. Niegdyś zdradzony i zraniony nie potrafi ponownie zaufać kobietom. 

Czy Ryder dowie się, co skrywa Cassie?
Czy kobieta zburzy mur jakim otoczył się Ryder? 

Książka jest bardzo krótka, bo ma zaledwie trzysta stron. Czy taka krótka powieść może być czymś naprawdę dobrym? Moim zdaniem wszystko zaczęło dziać się o wiele za szybko, ale oprócz tego nic tej książce nie brakuje. Było tak jak lubię: odrobina seksu, codziennych czynności i niesamowitej więzi jaką jest przyjaźń. Eve Jagger postarała się o to, aby w książce nie zabrakło emocji i tajemnicy, którą owiana jest postać Cassie. Wiemy, że przed czymś ucieka, ale przed kim? Co zmusiło ją do ucieczki? Ja Wam tego nie zdradzę, ale szepnę na ucho, że dziewczyna miała powód. Z własnych przemyśleń dodam jeszcze, że na świecie istnieje wiele rodzai ludzi. Jednym z nich są Ci toksyczni, którzy podcinają nam skrzydła, zmieniają nas, sprawiają, że mamy ochotę skulić się w sobie. Trzeba mieć niesamowitą siłę, aby zerwać toksyczne więzy.


W powieści nie zabraknie iskrzenia pomiędzy bohaterami! Ba! Iskry sypią się już od samego początku. Im więcej potyczek słownych odbywa się pomiędzy bohaterami, tym bardziej wzmaga się podążanie pomiędzy nimi. Ona i on są aroganccy, bezczelni i mówią, co myślą. Poza tym Cassie jako jedna z niewielu kobiet mu się stawia, a to go bardzo intryguje. Autorka stworzyła interesujące postacie, chociaż i tu zauważyłam, że główna bohaterka momentami zaczęła tracić swoją pewność siebie. Jednak jak się można oprzeć facetowi, który nie dość, że jest przystojny to jeszcze lojalny, troskliwy i władczy? Niebezpieczna mieszanka wybuchowa! 


''Sexy Bastard. Hard'' jest pierwszą częścią, która opowiada o losach przyjaciół prowadzących wspólnie jeden z klubów w Atlancie. Sama fabuła nie jest oryginalna, ale autorka stworzyła niepowtarzalny klimat, który sprawia, że nie można się od tej historii oderwać! Pomimo swojej schematyczności i przewidywalności warto po nią sięgnąć. Uważam, że jak na debiut ta książka jest całkiem świetna. ''Hard'' to lekka, nieskomplikowana, przyjemna i niezwykle zabawna historia, która pozwoli Wam się oderwać od wszelkich trosk. Elektryzujących i pikantnych scen seksu na pewno nie zabraknie. 


Oryginalny tytuł: Sexy Bastard. Hard

Cykl: Sexy Bastard (tom 1)
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 18 sierpnia 2017 rok
Liczba stron: 288
Moja ocena: 7/10 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu:
Copyright © 2016 Red Girl Books Recenzje , Blogger