Polecany post

"Forever my girl" Heidi Mc Laughlin

sobota, 29 grudnia 2018

"Forever my girl" Heidi Mc Laughlin

"Forever my girl"  Heidi  Mc Laughlin
Czasem w naszym życiu nadchodzi moment, kiedy stawiamy wszystko na jedną kartę. Jesteśmy zmuszeni wybierać pomiędzy swoim szczęściem, a szczęściem innych. Często bliskich nas osób. Jakąkolwiek byśmy nie podjęli decyzję, będzie łamała ona nasze serce. 
Związek Josie i Liam'a był udany. Nikt nie wątpił w szczerość ich uczuć. Obydwoje byli ze sobą nierozłączni, mieli wiele wspólnych planów, ale z czasem Liam poczuł, że pragnie czegoś więcej. Porzucił Josie w pogoni za własnymi marzeniami. Po dziesięciu latach wraca do rodzinnego miasteczka. Kiedy odkrywa tajemnicę kobiety, postanawia o nią zawalczyć. 
Czy Josie da mu drugą szansę? Czy będzie potrafiła mu zaufać? 

Początkowo miałam problem, aby polubić postać Liama. Nie rozumiałam dlaczego opuścił Josie. Przecież mógł z nią porozmawiać o swoich planach i marzeniach, mógł je realizować z nią u swego boku. Związek i miłość do drugiej osoby, nigdy nie powinny być przeszkodą. I nagle wydarza się tragedia, facet po 10 latach pojawia się w mieście i nie bacząc sobie na to, że Josie ułożyła sobie życie, postanawia znów z nią być. Stawiając ją w niezręcznej i trudnej sytuacji. Bo można by mieć pretensje do Josie, że pomimo narzeczonego dalej ją ciągnie do byłego faceta. Jednak postawcie się w jej sytuacji, czy każdy by umiał walczyć z sercem? Wątpię. Josie targało wiele wątpliwości. Miała mętlik w głowie, nie potrafiła zaufać Liam'owi, z drugiej strony swojego narzeczonego też darzyła jakimś uczuciem. I chociaż była w pułapce, to nie pozwoliła byłemu ukochanemu tak szybko na powrót do jej życia. To wszystko odbywało się stopniowo i kiedy Liam zrozumiał, że nie zawsze dostaje się to czego chce, to go polubiłam za jego troskę, wytrwałość i cierpliwość. I za to, że potrafił odsunąć się w bok. 

"Forever my girl" to książka, która była zdecydowanie za krótka. I zdecydowanie za szybko się skończyła. Autorka na przykładzie głównych bohaterów pokazuje nam, że miłość nie znika nawet wtedy, kiedy od bliskiej osoby dostaniemy najmocniejszy cios; że pomimo żalu i złości, ona nadal potrafi trwać w naszym sercu; że jeśli pokochaliśmy szczerze, ta miłość nawet pomimo upływu lat nie przeminie.
"Forever my girl" to słodko-gorzka historia o miłości, przebaczaniu i dawaniu sobie drugiej szansy. O tym, że niekiedy marzenia są okupywane samotnością, i że nie każdy, od razu dostaje szczęśliwe zakończenie. Tę historię czytało mi się przyjemnie, niekiedy z uśmiechem na ustach, a niekiedy ze ściśniętym sercem. Co prawda brakowało mi rozwinięcia paru wątków, miałam też wrażenie, że w fabule jest parę dziur, które można by zapchać i ta historia nabrała by wyrazistości, ale ostatecznie jest to książka idealna na relaks i wieczór pod ulubionym kocem i z kubkiem gorącego kakao czy herbaty.

Oryginalny tytuł: Forever my girl 
Cykl: The Beaumont Series (tom 1)
Wydawnictwo: NieZwykłe
Data wydania: grudzień 2018 rok
Liczba stron: 253
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

piątek, 28 grudnia 2018

"Narodziny królowej" Rebecca Ross

"Narodziny królowej" Rebecca Ross
Valenia, to królestwo, w którym żyje się spokojnie. 
Brienna miała dziesięć lat, kiedy dziadek przywiózł ją do Magnolii. Była to placówka, w której zamożne i utalentowane dziewczyny mogły rozwijać swoje pasje. Do wyboru było pięć, które można było doskonalić: sztuka, muzyka, sztuki dramatyczne, błyskotliwość oraz wiedzę. Wszystkie utrwalano przez siedem lat nauki pod okiem mistrza lub mistrzyni. Po zakończeniu nauk dostawano tytuł, pelerynę oraz możliwość doszkolenia się i nabrania doświadczenia u patrona, który sam wybierał jedną z adeptek i potem zostawał jej opiekunem.

Brienna jako jedyna podczas letniego przesilenia nie dostaje peleryny, gdyż z żaden z patronów nie jest zainteresowany jej zdolnościami. Po kilku miesiącach dziewczyna trafia do domu tajemniczego mężczyzny, którego wybrała jej Dyrektorka Magnolii, aby dziewczyna mogła wykorzystać swoje przebłyski wspomnień jednego z Meaveńskich lordów, który ukrył pewną ważną rzecz. Dzięki Brennie jest możliwość, ab ją odnaleźć i strącić z tronu okrutnego władcę Meavani. Bowiem na tronie tego Królestwa, może zasiadać tylko Królowa.

"Narodziny królowej" to jedna z lepszych książek fantasy wydanych przez Wydawnictwo Kobiece. Książka bardzo mnie wciągnęła, przepadłam na kilka godzin, a do tego nie miałam żadnego problemu z ogarnięciem fabuły. Brienna to świetna i sympatyczna bohaterka. Lojalna wobec przyjaciółek, inteligentna, odważna i zdeterminowana w dążeniu do celów. Bardzo polubiłam również Mistrza Brienny, który zyskał moją sympatię. Relacja, którą autorka pomiędzy nimi stworzyła była delikatnym zalążkiem miłości. Więc jeśli ktoś oczekuje, że tego wątku miłosnego będzie więcej, to może się trochę zawieść. W książce nie brak tajemnic, intryg oraz walk. Klimat, który w niej panuje wciągnie nie jednego czytelnika. Nie jest to fantasy ze skomplikowaną fabułą, ale w końcu jest ona bardziej dla młodzieży. Najciekawszą dla mnie częścią była ta, w której Brenna pojawiła się na dworze król Meavani. Przyznam, że ich spotkanie trzymało mnie w napięciu. Trochę żałuje, że niektóre wątki z pewnymi postaciami nie zostały rozwinięte, ale myślę, że stanie się w to kolejnej części. To powieść dla każdego, kto lubi urocze, przyjemne i szybkie w czytaniu historie, ze świetnie wykreowanymi postaciami i ciekawą fabułą. 

Książka do kupienia w Księgarni Czytam.pl, pod linkiem:
https://czytam.pl/k,ks_753758,Narodziny-krolowej-Ross-Rebecca.html

Oryginalny tytuł: The Queen's Rising
Cykl: Narodziny Królowej (tom 1)
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: wrzesień 2018 rok
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

"Branna" L.A. Casey

"Branna" L.A. Casey
Od ostatnich tragicznych wydarzeń minęło pięć miesięcy. Branna została żoną Rydera i wspólnie spodziewają się swojego pierwszego dziecka. Kobieta musi sobie radzić z nadopiekuńczością rodziny, ale najbardziej z Bronagh, która nie opuszcza jej ani na krok. 
Ryder i Brenna wyjeżdżają w podróż poślubną do uroczego domku. Kobieta na miejscu ulega wypadkowi, który może zagrozić życiu jej dziecka. 

"Branna"  to bestseller Wydawnictwa Kobiecego. Jest to też dopełnienie historii Radera i Branny, która chociaż niewiele wznosi do ich historii, to jest przyjemną odskocznią i wstępem do historii Damiena i Alannah. A na dodatek sprawia, że możem pobyć dłużej z rodziną Slaterów i ich partnerkami. Nie ma tu niebezpieczeństwa, żadnych zwrotów akcji, ale ta historia pokazuje, jak ważna jest rodzina, która nas wspiera, podtrzymuje, kiedy upadamy i jest gotowa w każdej chwili wskoczyć za nami w ogień. Branna nabrała pewności siebie, nauczyła się stawiać siebie na pierwszym miejscu. A Ryder? Zrozumiał jak ważna jest dla niego żona i wynagradzał jej pół roku cierpień. Ostatnią część historii Branny i Rydera dosłownie się pożera, by na koniec z niecierpliwością oczekiwać historii ostatniej pary. 

"Kocham twoje ciało, ale ożeniłem się z tobą, bo twoja dusza pasuje do mojej... i dlatego, że kocham cię bardziej niż własne życie. Nasz wygląd będzie się z czasem zmieniał, ale nasze dusze - nie. Zawsze będę cię kochał i pragnął, niezależnie od tego, jak będziesz wyglądać." 

Książka do kupienia w Księgarni Tania Książka, pod linkiem:
https://www.taniaksiazka.pl/bracia-slater-tom-4-5-branna-l-a-casey-p-1129075.html?q=bra

Cykl: Bracia Slater (tom 4.5)
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: listopad 2018 rok
Liczba stron: 176
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

środa, 26 grudnia 2018

"Ryder" L.A. Casey

"Ryder" L.A. Casey
Cześć kochani! Dziś przychodzę do Was z kolejną książką z serii Bracia Slater. Tym razem sięgnęłam po "Ryder" . Ten bestseller od Wydawnictwa Kobiecego, to moim skromnym zdaniem, najlepsza część z serii. Taka bardziej realna i o wiele, wiele dojrzalsza. 

Jak wiecie, związek Rydera i Branny, mieliśmy okazję obserwować w poprzednich częściach o Slater'ach. Na pewno pamiętacie, że przyjaciele i rodzina, zauważyła, że mieli jakieś problemy. Zaczęło się pięknie. Ryder i Branna poznali się w klubie, gdzie od razu między nimi zaiskrzyło. Stali się nierozłączni  i szczęśliwi. Ryder był najlepszym facetem jakiego mogła sobie wymarzyć. Dodawał jej skrzydeł, uwielbiał i kochał. Zostali narzeczeństwem i Branna wierzyła, że nic złego ich nie spotka. Jednak z czasem, z Ryderem zaczęło dziać się coś dziwnego. Znikał wieczorami, ciągle tkwił przy telefonie, a dla swojej narzeczony stał się opryskliwy. Ich związek wisiał na włosku. Przestali być sobie bliscy, zniknęła czułość i potrzeba bycia obok siebie. Branna nie wiedziała, co takiego zrobiła. Była załamana i powoli pogrążała się w depresji. Chociaż kochała Rydera wiedziała, że jedyne, co może zrobić aby ratować siebie, to odejść od niego. Jednak ten nie pozwala jej tak łatwo zrezygnować z nich. Zrobi wszystko aby odzyskać swoją ukochaną. 

Ryder działał mi na nerwy swoją postawą wobec Branny. Traktował ją okropnie i nie pomógł w tym fakt, że dowiedziałam się, dlaczego postępował tak nie inaczej, że musiał chronić siebie i braci. Bo wiecie co? Ja jestem zdania, że skoro tworzymy z kimś związek, to powinniśmy tej drugiej osobie zaufać, zamiast brnąć w coraz większe bagno, niszcząc nie tylko siebie, ale i innych wokół. Branna to naprawdę wytrzymała osóbka. Moim zdaniem, to najlepsza kobieca postać tej serii. Była nieśmiała, ale również temperamentna, kiedy stawała w obronie bliskich sobie osób. Była silna, lojalna i gotowa do poświęceń. Zawsze stawała siebie na drugim miejscu i moim zdaniem, gdyby potrafiła walczyć o siebie, to już dawno by postawiła Ryderowi ultimatum, zamiast pozwalać sobie na cierpienie przez pół roku. 

W książce przemijają się obecne wydarzenia z tymi poprzednimi, co idealnie daje nam wgląd w to, jak zaczęła się relacja pomiędzy nimi dwojga, jak się rozwijała i jak zaczęła się psuć. Moim zdaniem tworzyli jeden z piękniejszych i dojrzalszych związków w tej serii. Jednak jak wiadomo życie z Braćmi Slater, nigdy nie było usłane różami. 

Ta książka była świetna. Pełna napięcia, bólu, smutku, miłości, nadziei i wątpliwości. Ta powieść idealnie pokazuje jak za sprawą kłamstw i tego, że nie dba się o bliską osobę, można stopniowo ją tracić. Jak miłość potrafi uleczyć, przynieść radość, ale również niesie zniszczenie. Jak ważne jest zaufanie, ale również to, aby nigdy nie ukrywać swoich emocji i problemów, bo są jak macki, które nas duszą i odbierają nam tlen. Brannie niewiele brakowało, aby wciągnęły ją w ciemność. I wiecie co? Nigdy nie stawiajcie siebie na ostatnim miejscu. Warto myśleć o sobie i o swoim szczęściu. Zdrowy egoizm, nigdy nikomu nie zaszkodził.
"Ryder" to wciągająca, momentami zabawna powieść, w której nie brak skrajnych emocji, niebezpieczeństwa i tajemnic. Mnie wciągnęła na kilka godzin, sprawiając, że spędziłam udany, leniwy wieczór. Z niecierpliwością oczekuję kolejnych części i myślę, że nie tylko ja. Dla fanek Braci Slater, ta pozycja jest obowiązkowa. 

Książka do kupienia w Księgarni Tania Książka, pod linkiem: 
https://www.taniaksiazka.pl/bracia-slater-tom-4-ryder-l-a-casey-p-1129032.html

Cykl: Bracia Slater (tom 4)
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: listopad 2018 rok
Liczba stron: 408 
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

piątek, 21 grudnia 2018

"Dwór szronu i blasku gwiazd" Sarah J. Maas

"Dwór szronu i blasku gwiazd" Sarah J. Maas
UWAGA! MOŻLIWY SPOILER.

Feyra i Rhysand wraz z przyjaciółmi, starają się odbudować Velaris, po hybernijskich atakach, a do tego starają się dociec, kto u Ilyryjskich wojowników rozsiewa plotki, buntując ich. Jednocześnie trwają przygotowania do Przesilenia Zimowego, a wraz z nim iskierka radości, ponieważ bohaterów nadal dręczą wspomnienia z wojny, którą przeżyli. Czy świąteczny czas odegna demony przeszłości?

Sarah J.Maas to moja jedna z ulubionych autorek, książek fantasy. Na półce mam jej wszystkie powieści, które zostały u nas wydane. Więc nic dziwnego, że "Dwór szronu i blasku gwiazd" trafiło w moje ręce. Szczerze mówiąc spodziewałam się po tej książce tyle na ile zdołałam wywnioskować z opinii u innych. Wiedziałam, że to nie jest to samo, co w poprzednich częściach. Nie spodziewałam się dynamiki, nagłych zwrotów akcji, ale jednocześnie nie sądziłam, że tak bardzo się zawiodę. Bo "Dwór szronu i blasku gwiazd" jest książką, która albo nie powinna powstać, albo powinna być jedynie nowelką mającą w porywach do około 200 stron. Ewentualnie powinna zostać dołączona jako dodatek do trzeciej części, tak jak napisała mi to jedna z osóbka. Dlaczego? Bo to co dzieje się w tej książce powinno zostać skrócone o połowę. W tej powieści praktycznie wieje nudą. Streścić to mogłabym w taki sposób: chodzenie po mieście w poszukiwaniu prezentu, poczucie winy z powodu zniszczeń powstałych w mieście, zastanawianie się jaki prezent kupić Rhysowi, zastanawianie się jaki prezent kupić Feyri, namawianie Nesty, aby pojawiła się na wspólnym świętowaniu, znowu poczucie winy, znowu zastanawianie się nad prezentami, znowu namawianie Nesty, myślenie o tym jak bardzo chce się wskoczyć do łóżka i tak w kółko, aż do końca. 

Nie jestem osobą, która wolno czyta książki. Tę powinnam przeczytać w zaledwie parę godzin, ale nie mogłam. Zabrakło mi tu stylu Sarah, tej magii, którą zawsze odczuwałam czytając jej książki, a która nie pozwala się oderwać od książki. Czytałam ją dwa dni, a męczyłam się przy tym niemiłosiernie. Kiedy ją skończyłam, już bólem głowy, to jedne co potrafiłam zrobić, to uciąć sobie drzemkę. 

Nie twierdzę, że nie fajnie jest wrócić do ukochanych bohaterów, ale tu się ma wrażenie, że autorka pisała tę książkę na siłę i wymyślała jakieś poboczne, nic nie wnoszące wątki, aby zapchać fabułę i zyskać więcej stron. Na dodatek z niektórych postaci albo zrobiła alkoholików, albo ludzi pogrążonych w amoku depresyjnym. Moim zdaniem gdyby Sarah skupiła się na samym Przesileniu Zimowym, nie robiąc żadnych powtórzeń byle było więcej stron, to "Dwór szronu i blasku gwiazd" byłby świetnym i przyjemnym dodatkiem. A tak to jest przeciętną powieścią. 
Szczerze? Jako fanka tej autorki i serii z pewnością kupiłabym tę książkę tak czy siak i jestem pewna, że nie tylko ja byłabym taką osobą. Jednak moim zdaniem to nie fair w stosunku do fanów tej serii, aby wydać "zapchajdziurę" liczącą sobie ponad 300 stron, dosłownie o jednym i tym samym. Jedynym najciekawszym momentem tej książki był dodatek na ostatnich stronach. który odkrywa przed nami, co wydarzy się w kolejnej części. Ja oczywiście po nią sięgnę, pomimo zawodu jaki zostawił we mnie ACOFAS.

Wydawnictwo: Uroboros
Cykl: Dwór cierni i róż (tom 3.5)
Data wydania: październik 2018 rok
Liczba stron: 320
Oprawa: miękka

Książka do kupienia w Księgarni Czytam.pl, pod linkiem:
https://czytam.pl/k,ks_758360,Dwor-szronu-i-blasku-gwiazd-Sarah-J-Maas.html

"Zmierzch Tudorów" Philippa Gregory

"Zmierzch Tudorów" Philippa Gregory
W ostatniej książce z cyklu o Tudorach, autorka przedstawia nam losy trzech sióstr Grey - Joanny, Katarzyny i Marii. Siostry zostały wychowane w wierze reformowanej. Ich matka, Frances Brandon, była córką ulubionej siostry Henryka VIII, Marii Tudor, dzięki czemu zaliczały się do rodziny królewskiej, co dodatkowo czyniło je następcami tronu tuż po księżniczce Marii i Elżbiecie, 

Książka zaczyna się od części o Joannie, którą poznajmy w wieku dwunastu lat. Na tronie zasiada słabowity syn Henryka VIII - Edward VI, którego zdrowie się pogarsza. Z racji tego, że Edward jest chory, rodzice sióstr aranżują dla nich małżeństwa, aby zapewnić ciągłość sukcesji. Młody Król wyklucza swoje siostry, Marię i Elżbietę i jako następczynię wskazuje Joannę, która wbrew sobie zostaje królową w wieku 16 lat. Dziewięć dni póżniej, kiedy księżniczka Maria zwycięża w walce o tron, Joanna Grey traci życie na szafocie. Po jej śmierci, dla pozostałych sióstr Grey nastają niebezpieczne czasy, gdyż córki Henryka VIII widzą w nich konkurentki. 

Powrót do książek Philippy Gregory, zawsze był dla mnie udany. Może dlatego, że uwielbiam sposób, w jaki autorka przekazuje nam historię. Naturalnie, prosto i tak, że te postacie, które kiedyś marzyły, kochały i walczyły, są dla nas tak żywe jak nigdy dotąd, nawet po tylu latach. Do tego idealnie odzwierciedla czasy w jakich żyły, skupiając się nie tylko na postaciach pobocznych, ale również na takich drobnostkach jak ubiór czy jedzenie, które w tamtych czasach przyrządzano. Dla mnie książki Philippy, to majstersztyk, nawet jeśli znajdzie się w nich parę minusów.

W "Zmierzchu Tudorów" autorka nakreśla nam postacie trzech sióstr, które każda, na swój sposób wyróżnia się czym innym. Joanna jawiła mi się jako zadufana i wywyższająca się osoba, która miała się za wybrańca Bożego. Była bardzo wierzącą osobą, czytała wiele ksiąg i nie tylko. Była uczoną, a do tego wolała umrzeć niż wyrzec się własnej wiary. Katarzyna z kolei bardzo pragnęła aprobaty starszej siostry, która młodsze rodzeństwo często traktowała z lekceważeniem. Katarzyna była osobą beztroską i figlarną, która pragnęła wycisnąć z życia ile się da. Pragnęła kochać i być kochaną. Wraz z Joanną była ambitna, chociaż początkowo obie nie chciały tronu, jednak z czasem ich myślenie się zmieniło, bo obie uważały, że z racji wysokiego urodzenia, zasługują na niego. Z kolei Maria, była moim zdaniem jedną z najciekawszych postaci. Nie wiem jakim cudem autorce udało się tak wyraziście nakreślić jej postać, mając niewiele informacji na jej temat. Maria, chociaż niskiego wzrostu, miała w sobie wiele odwagi i pewności siebie. Chciała żyć po swojemu, w spokoju, nie spoglądając na swoje urodzenie. 

Książka dzieli się na trzy części, w której narrację prowadzi inna siostra. Dla mnie najciekawszymi częściami była druga i trzecia, może dlatego, że to były czasy, w których panowała Elżbieta I. Katarzyna najbardziej odczuwała niechęć z jej strony, bo była od niej o wiele ładniejsza, a tym bardziej nie naciskano na nią w sprawie zamążpójścia. Chociaż Elżbiecie nie można odmówić wielkości, to jej postaci nigdy do końca nie mogłam polubić. W "Zmierzchu Tudorów" jawi się jako bezduszna i zazdrosna o szczęście innych władczyni. W wielu sprawach była podobna do swojego ojca: dawała ponieść się emocjom, kierowała ludźmi jak marionetkami i bez przerwy żyła w strachu, że ktoś odbierze jej tron. Dlatego krok po kroku eliminowała zbędne jej kuzynki. Pomimo tego, że Philippa często stawia Elżbietę w negatywnym dla niej świetle, to nie ukrywam, że jej postać, tuż po Annie Boleyn, jest jedną z najciekawszych.

"Zmierzch Tudorów" to porywająca powieść o walce o miłość, tron i życie. Mnie porwała i wciągnęła na dwa dni. Postacie nakreślone przez autorkę są wyraziste i ciekawe, a uczucia jakie im przypisywała, cele i charaktery, były autentyczne. To historia o kobietach, które pragnęły od życia więcej, które lawirowały pomiędzy kłamstwami, intrygami i zachciankami swoich rodziców oraz nienawiścią jednej z największych władczyń Anglii. Każda z nich zapłaciła za to wysoką cenę. Czuję ogromny żal, że niestety, to już koniec mojej historii z dynastią Tudorów, którą sama interesuję się od podstawówki. Jednak to nie koniec mojej przygody z twórczością autorki. Philippa Gregory nawet pomimo skąpych informacji, potrafi stworzyć coś fenomenalnego i ożywić każdą postać. Za co zawsze będę ją uwielbiać.

Oryginalny tytuł: The Last Tudor
Cykl: Cykl Tudorowski (tom 14)
Wydawnictwo: Książnica
Data wydania: wrzesień 2018 rok
Liczba stron: 528
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 

Książka do kupienia w Księgarni Czytam.pl, pod linkiem:
https://czytam.pl/k,ks_758651,Zmierzch-Tudorow-Philippa-Gregory.html

"Gwiazdor" Laurelin Paige, Sierra Simone

"Gwiazdor" Laurelin Paige, Sierra Simone
Logan to facet, który pomimo, że gra w filmach porno, pragnie stworzyć trwały związek. Za maską beztroskiego playboya, skrywa w sobie mężczyznę, który pragnie kochać i być kochanym. Devi to z kolei inteligentna dziewczyna, która pragnie iść na studia, ale finanse jej na to nie pozwalają. Obydwoje stoją na rozdrożu dróg i poszukują nie tylko siebie, ale również celu swojego życia. 

Są takie książki, które byłyby lepsze, gdyby były krótsze. "Gwiazdor" niestety zalicza się do tej kategorii. To oczywiście jest moja opinia, bo możliwe, że niektórym ta objętość odpowiadała. Jednak dla mnie osobiście książkę odebrałabym o wiele lepiej, gdyby zabrakło jej parę stron. Podczas czytania "Gwiazdora" miałam huśtawkę zainteresowania. Raz było ciekawie i zabawnie, a raz nudno, przez co przebrnięcie przez niektóre strony, to nie była dla mnie łatwizna. Książkę chciałam przeczytać ze względu na Laurelin Paige, która już zdążyła zyskać moją sympatią przy książkach "Pierwszy dotyk" i "Ostatni pocałunek". Niestety w duecie z Sierrą Simone "Gwiazdor" okazał się mniej absorbujący.
Nie znam twórczości Sierry Simone, ale jestem pewna, że Laurelin stać na wykrzesanie z siebie więcej. Tej książce sporo zabrakło. Magii, chemii i czegoś więcej niż seks. Często odrywałam się od jej czytania, a moim zdaniem nawet dobra książka, powinna sprawić, że wciągnie nas. "Gwiazdor" jest po prostu średnią powieścią. To zwyczajnie lekki, nieskomplikowany romans, w sam raz jeśli przeczytaliśmy wcześniej coś cięższego. Między innymi o tym, że czasem warto postawić wszystko na jedną kartę i pomyśleć o nowych możliwościach.

Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 2017 rok
Liczba stron: 472
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Książka do kupienia w Księgarni Czytam.pl, pod linkiem:

czwartek, 20 grudnia 2018

"Papiernik czyli skąd się biorą opowieści" Roch Urbaniak

"Papiernik czyli skąd się biorą opowieści"  Roch Urbaniak
Wyobraźcie sobie miejsce, gdzie znajdziemy wszystkie opowieści. Pieczę nad nimi trzyma Papiernik, który pracuje w pustej wieży i opiekuje się papierem i historiami, które zostały na nim zawarte. Wypuszcza papier w podróż po świecie, a kiedy ten do niego powraca, słucha opowieści i historii, o których nikt dotąd nie słyszał. Papiernik uwielbia swoją pracę, a najbardziej te momenty, kiedy odnajduje opowieść cenniejszą od złota i czegokolwiek innego. Niektórymi z opowieści, dzieli się na kartach tej książki. 

Przenosi nas do świata, w którym żółw Matuu wypowiada jedno z życzeń, a nauczyciel Al Hazred poszukuje wiedzy, której nie posiada. To tylko dwa przykłady, bo ta niebanalna książka posiada wiele historii. Łącznie zawiera ona czternaście opowieści. Pełne humoru, pouczające, a do tego z morałem. A najciekawsze jest to, że tak jak nasze życie, nie zawsze kończą się szczęśliwie. Z zaciekawieniem odkrywałam kolejne opowieści, ale nie tylko, bo magii dodają tu również piękne, pełne barw ilustracje, które zapierają dech w piersiach i jeszcze bardziej pobudzają wyobraźnię.  

"Papiernik czyli skąd się biorą opowieści" to między innymi o tym, że słowa mają wielką moc, a niektóre nasze marzenia i cele, sprawiają, że aby je osiągnąć musimy coś stracić, żeby coś zyskać. I o tym, że obietnic powinno się dotrzymywać. Jeśli jesteście ciekawi, co jeszcze można z niej wynieść, to zachęcam do sięgnięcia po tę, pełną magii i barw książkę.

Książka do kupienia w Księgarni Czytam.pl, pod linkiem:
https://czytam.pl/k,ks_719619,Papiernik-Roch-Urbaniak.html


"Światła w jeziorze" Gosia Lisińska

"Światła w jeziorze" Gosia Lisińska
"Światła w jeziorze" to zabawne perypetie miłosne, przebojowej i pewnej siebie Karoliny Wójcik, która po kilku latach samotności, z dnia na dzień staje przed trudnym wyborem. O jej serce walczą dwaj mężczyźni: przystojny kolega z pracy oraz seksowny Włoch. Którego z nich wybierze?

Przyznam, że już od pierwszych stron zawiało mi takim lekkim i przyjemnym stylem pisania autorki. Wiedziałam, że bohaterka będzie miała "pazura" i wcale się nie pomyliłam. Były momenty, kiedy denerwowała mnie swoim niezdecydowaniem, ale hej! Ja też bym pewnie miała problem, którego z nich wybrać. Jeden z nich, Kuba, był miły, wartościowy i troskliwy, ale jednak też nudny. Jak na mój gust trochę za bardzo, a ja nie cierpię męskich, ciepłych kluch, które strzelają fochami. Moją największą sympatię zyskał jednak Włoch, o którym najwięcej bym miała do powiedzenia, bo jego postać była bardziej wyrazista i dodawała do tej historii szczypty niepoprawności. Roberto polubiłam od pierwszej chwili, możliwe, że to było nawet zakochanie się od pierwszego wejrzenia. Był namiętny, pełen pasji, błyskotliwy i zabawny, a co najważniejsze: wiedział czego chce. Przyciągał mnie do siebie swoim szelmowskim sposobem życia i kiedy lepiej poznałam Kubę, to krzyczałam Karolinie: kobieto! Bierz się za Włocha - ja bym się brała. 
Sama bohaterka, to również ciekawa osobowość, na którą składa się wiele cech. Jest zabawna, szczera i tak jak ja lubi walić prosto z mostu i odrobinę kokietować. Jest pewna siebie, ale momentami potrzebuje silnego ramienia, które ją postawi do pionu. Jest troskliwa wobec swojej rodziny i gotowa jej bronić, kiedy zachodzi taka potrzeba. Moim zdaniem to jej niezdecydowanie, które czasem mnie irytowało, blaknie w porównaniu z tym, co wymieniłam u góry. 
Podobało mi się również to, jak autorka opisywała krajobraz Tych: klimatycznie i z nutą nostalgii, które sprawiały, że nie sposób było, nie wyobrazić sobie tych uliczek i nie tylko.

"Światła w jeziorze" to lekka, zabawna i skomplikowana historia, która zapewni Wam nie mało wrażeń i zabawnych momentów. Nim się obejrzycie, zapragniecie kolejnej części. I tak sobie myślę, że nie tylko ja oddam serce pewnego Włochowi.

poniedziałek, 17 grudnia 2018

"Nigdy nie pozwolę ci odejść" Katy Regnery

"Nigdy nie pozwolę ci odejść" Katy Regnery
"Dla Ciebie poszedłbym na koniec świata...byś poczuła moją miłość."

Griselda i Holden trafili do tej samej rodziny zastępczej. Pewnego dnia, podczas rodzinnego wypadu, chłopiec i dziewczynka zostają porwani przez starszego mężczyznę, który bierze ich za kogoś kim nie są. Więzieni przez trzy lata doświadczają ogrom bólu. Są bici, tłamszeni, a co najgorsze, bez nadziei na to, że zostaną odnalezieni. Jakimś cudem odnajdują dość siły, aby uciec z więzienia. Wystarczyło tylko przekroczyć rzekę Shenandoan, aby odzyskać wolność. Niestety udaje się to tylko dziewczynce...

Wiele lat później Griselda nadal ma nadzieję, że chłopiec o szarych oczach żyje. Młoda kobieta nie pozwala sobie na szczęście, póki nie upewni się, że Holden go doświadcza. Stara się go odnaleźć, ale wcale nie jest to łatwe zadanie. Kiedy wraz z obecnym chłopakiem wyjeżdża na wycieczkę do Wirginii Zachodniej, nie przepuszcza, że odmieni ona jej życie. W jednym z podziemnych klubów, gdzie odbywają się walki, dostrzega swojego dawnego przyjaciela. Spotkanie po dziesięciu latach rozłąki jest dla nich zbawieniem. Obydwoje potrzebują lekarstwa, a okazuje się, że są dla siebie najlepszym. Przysięgają sobie, że pomimo wszystko, nie pozwolą się ponownie rozdzielić.  Jednak los ma dla nich inne plany. 

"Ja skaczę, ty skaczesz."

Są takie książki które chwytają cię za serce. Coraz mocniej i mocniej, aż poczujesz na policzku łzę... Myślę, że "Nigdy nie pozwolę ci odejść" będzie taką książką nie tylko dla mnie. Nie jest taka jak "Weteran", ale również zalicza się do tych historii, które długo się wspomina i nosi w głowie. 

Już sam początek chwyta za serce. Młoda kobieta, która przeszła piekło i zamiast zawalczyć w końcu o swoje szczęście, pozwala się maltretować facetowi, który nie jest wart nawet splunięcia. Nie rozumiałam jak można na coś takiego się zgodzić. Jak można być z kimś związku, wiedząc, że to nie jest dobry człowiek. Do czego doprowadzają nas wyrzuty sumienia i trwająca od lat pustka i rozpacz? Griselda nigdy nie uciekła od przeszłości. Szła z nią ramię w ramię, pozwalając innym aby źle ją traktowali, bo uważała, że zasługuje na to skoro ocaliła tylko siebie. Nigdy nie brała szczęścia za pewnik, tak jakby uważała, że tragedia idzie z nią w parze. Holden również nie pogodził się z traumatycznymi przeżyciami. Dręczyły go wyrzuty sumienia, a najbardziej tęsknota za Griseldą. Holden to wrażliwy i troskliwy mężczyzna, który jest nieco zagubiony. Cechuje go determinacja w walce o ludzi, których kocha. Obydwoje byli silni, wytrwali i gotów do poświęceń dla ukochanej osoby, nawet kosztem złamanego serca. Złamani, pęknięci, a jednocześnie tak piękni wewnętrznie. Ich spotkanie dla obojga stało się katalizatorem do zmian. Czy dobrym?

W książce nie zabraknie wielu retrospekcji, które pojawiają się dość często. Mnie z rytmu wybijało głównie to, że nie były one jakoś uporządkowane. Relacja pomiędzy bohaterami nie rozwija się stopniowo, ale to akurat mi tutaj nie przeszkadzało, tym bardziej, że od początku jest podkreślone to, że Holden i Griselda kochali się już jako dzieci. Od pierwszego ich spotkania wiedziałam, że są sobie przeznaczeni. Jednak pomimo tego i tak musieli nauczyć się sobie ufać, z czym główna bohaterka miała problem. 

"Co mówi się osobie, którą tak mocno kochało się, kiedy było się dzieckiem? Osobie, którą naraziło się na niebezpieczeństwo, kiedy wsiadło się do furgonetki szalonego mężczyzny? Osobie, którą się zdradziło i zostawiło na pastwę losu? Jak zadośćuczynić komuś wszystkie te stracone lata i złamane obietnice? Boże, co się wtedy mówi?"

"Nigdy nie pozwolę ci odejść" to emocjonalna, pełna żalu, cierpienia i nadziei historia. Pełna bólu, bo to co przeżyli bohaterowi zwala z nóg. Pełna nadziei, bo pokazuje, że pomimo całej brutalności, które serwuje nam życie, ludzie są silni, a przy pomocy ukochanej osoby, są w stanie podnieść się z największej traumy. Nie oznacza to, że wspomnienia i koszmary z dnia na dzień znikają - nie. Jednak za sprawą odpowiedniej osoby, powoli możemy sprawić, że nie będą nas one kontrolować. Katy Regnery pokazuje nam, że miłość i przebaczenie, to najlepszy lek na samotność i pustkę. Jednak również na to, aby zrozumieć, że zasługujemy na więcej i jesteśmy wart bardziej niż nam się wydaje. Ta część nie jest lepsza od pierwszej, bo "Weteran" jaśnieje dla mnie bardziej, ale to nadal świetna książka. Baśniowa, może nieco cukierkowa, ale pokazująca jak okrutne potrafi być życie, a miłość silna. A wszystko to pokazane w odpowiednich proporcjach. 

Oryginalny tytuł: Never Let You Go
Cykl: Współczesne baśnie (tom 2)
Wydawnictwo: NieZwykłe
Data wydania: listopad 2018 rok
Liczba stron: 
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

niedziela, 16 grudnia 2018

"Co się wyprawia tam w środku? Ludzkie ciało" John Farndon

"Co się wyprawia tam w środku? Ludzkie ciało" John Farndon
Książka John'a Farndon'a, odkrywa przed nami tajniki ludzkiego ciała. Z tej bogato ilustrowanej książki, dowiemy się jak zbudowane jest ludzkie ciało oraz jak działa ludzki organizm. Do czego służy sterownia, na czym polega oddychanie i jak wielką moc ma nasze serce. Dowiemy się nie tylko tego, bo znajdziemy tu wiele naukowych zagadnień. To nie tylko książka, w której znajdziemy wiele pomysłowych i zabawnych ilustracji. Wszystko tu zostaje opisane tak lekko i prosto, że nawet ktoś, kto nie jest geniuszem, wchłonie wiedzę jak gąbka. Największym dla mnie zaskoczeniem były strony, które można rozkładać. Skoro dla mnie to była frajda, to myślę, że dla młodszego czytelnika tym bardziej. Kojarzycie bajkę "Było sobie życie"? Wyobraźcie sobie, że "Co się wyprawia tam w środku" jest książkowym odpowiednikiem tej bajki.

"Co się wyprawia tam w środku" to książka idealna dla małych i większych dzieci, ale również dla ich rodziców. Tak - dobrze czytacie. Czy Wasza pociecha zadawała Wam kiedyś pytania, na które nie znaliście odpowiedzi? Z pewnością. Nie twierdzę, że ta książka odpowie na wszystkie, ale na te najważniejsze dotyczące ich ciała i organizmu owszem. A może starszak, który zdecyduje się po nią sięgnąć, zainteresuje się tym wszystkim na tyle, że w przyszłości zostanie lekarzem? Jestem pewna, że za jej pomocą lepiej przyswoi biologię i odrobinę chemii.
Książka jest podzielona na rozdziały. Znajdziemy w niej spis treści, indeks wyjaśniający pewne zagadnienia i wiele dodatkowych ciekawostek, które są zawarte w żółtej ramce. Tak więc każdy czytelnik odnajdzie szybko, to czego szuka. 
"Co się wyprawia tam w środku" to książka idealna dla każdego ciekawskiego podróżnika, który chętnie bierze udział w wielu przygodach. A tu na niego czeka niejedna. 

Książka do kupienia na stronie Internetowej Księgarni Czytam.pl:
https://czytam.pl/k,ks_760893,Co-sie-wyprawia-tam-w-srodku-Ludzkie-cialo-Farndon-John-Hutchinson-Tim.html

Oryginalny tytuł: Stuff you should know about the human body
Wydawnictwo: Adamada
Tłumaczenie: Katarzyna Kmieć - Krzewniak 
Data wydania: 2018 rok
Liczba stron: 80
Oprawa: broszurowa

"Niszczący sekret" K. Bromberg

"Niszczący sekret" K. Bromberg
Easton poświęcił swoją karierę dla klubu Aces. Odrzucał lepsze kontrakty i oferty przejścia do innych klubów. Był lojalnym zawodnikiem. Jednak nie został za to nagrodzony tak jak powinien. Najlepszy zawodnik Aces, dowiaduje się, że zostanie przeniesiony. Jednak największy ból sprawia mu zdrada ukochanej. Okazuje się, że to przez kłamstwo Scout znalazł się w takiej sytuacji. Nie ma pojęcia, że kobieta poświęciła swoje cele, aby go chronić. Czy Easton wybaczy Scout?

Eastona czeka nie jedna walka i to nie tylko na boisku. Przyjdzie mu się zmierzyć z wieloma wątpliwościami, cierpieniem i uczuciem zdrady. Będzie musiał odnaleźć się w nowej rzeczywistości, ale również zapewnić sobie plan awaryjny na życie. Scout za to przygotowuje się na stratę ojca. Można by pomyśleć, że kiedy zasmakowała szczęścia, zrezygnuje z marzeń ojca. Jednak wcale tak nie jest. Kobieta nadal poświęca swoje życie i pragnienia dla ojca, który jest wobec niej bardzo wymagający. Na początku miałam go za egoistę, który odtrąca córkę tylko dlatego, że ta nie zrobiła tego, czego chciał. Jednak robił to z miłości do córki, aby pokazać jest, jak bardzo jest silna, nawet w pojedynkę. Czasem trzeba zranić bliską nam osobę, aby móc ją chronić. 

W tej części relacja pomiędzy bohaterami jest skomplikowana. To istna huśtawka emocjonalna. Nie brak tu bólu, uczucia beznadziei i lęku o to, co będzie. Nie zabraknie też wzlotów i upadków. Easton nie raz zachowa się jak dupek. Z powodu jego zachowania, nie raz miałam ochotę mu przydzwonić.  

"Niszczący sekret" to historia o tym, jak niby "mała" błahostka wpływa na nasze życie i ogranicza nas. Jednak również o tym, że pomimo tych ograniczeń trzeba znaleźć sposób, aby móc z nimi funkcjonować. Chociaż to lekka i przyjemna historia, to zabrakło mi w niej większej ilości emocji, co sprawia, że nie jest to dla mnie jedna z najlepszych książek, ale z pewnością jest warta uwagi. To powieść o determinacji i miłości o walce o ukochaną osobę. Z każdej trudnej sytuacji jest wyjście, a z pomocą bliskich, można odnaleźć je szybciej. Czy Eastonowi uda się to zrozumieć? 

Oryginalny tytuł: The Catch
Cykl: Mój zawodnik (tom 2)
Wydawnictwo: Editio
Tłumaczenie: Marcin Machnik
Data wydania: listopad 2018 rok
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

piątek, 14 grudnia 2018

"Wyspa mgieł" Maria Zdybska

"Wyspa mgieł" Maria Zdybska
Lirr miała około dziesięciu lat, kiedy to jej ciało zostało wyłowione z morza, podczas sztormu. Przygarnęli ją piraci, przez co, n parę kolejnych lat, jej jedynym domem był statek piracki.
Dziewczyna od czterech lat mieszka na zamku Ysborga, pod opieką księżnej Meave, z którą stosunki ma dosyć napięte. Chociaż na życzenie jej przybranego ojcem, jest gościem księżnej, dziewczyna czuje się w zamku jak w złotej klatce. Nie dla niej był ląd, całą sobą kochała morze i to do niego ją ciągnęło. 
Pewnego dnia stan zdrowia księżnej się pogarsza. Królewski medyk wysyła Lirr na Wyspę Mgieł, po świętą wodę. Nie robi tego dla księżnej, lecz dla jej syna, w którym się kocha. Na Lirr czeka wiele niebezpieczeństwa, ale nie tylko. 

Niewątpliwą zaletą tej powieści, co zauważyłam już na początku, są barwne opisy przyrody. Autorka nakreśla je w klimatyczny sposób, sprawiając, że mamy je przed oczami. Są tak żywe, że nie sposób ich nie docenić. Dodatkowymi plusami są krótkie rozdziały, które sprawiają, że książkę czyta się naprawdę szybko. Autorka może pochwalić się lekkim i przyjemnym stylem pisania oraz kreatywnością. Jednak mam wrażenie, że nie potrafiła wykorzystać potencjału tej historii. Jest tu wiele niedomówień, tyle samo niewiadomych. Nie wiem czy to dlatego, że jest to zaledwie pierwsza część, potraktowana jako wprowadzenie czy autorka po prostu pogubiła się w którymś momencie. Nie dowiedziałam się, dlaczego księżna zgodziła  się otoczyć swoją opieką Lirr. Dlaczego pomimo swojej niechęci dbała o to by niczego jej nie brakowało. Jakie konkretnie moce posiadają magowie? Dużo pytań, jeszcze mniej odpowiedzi i to nie tylko w tej kwestii, ale nie chciałabym spojlerować. Do tego im bliżej końca książki, tym niektórych spraw nie rozumiałam, szczególnie tych dotyczących czarnego kruka, który miał jakiś związek z Lirr i Raidnerem. 

Jeśli chodzi o postacie to Lirr jest dla mnie najmniej wyrazistą. Niebywałą zagadką za to była dla mnie postać maga Raidnera. Był chłodny, cyniczny, ale niektóre jego gesty pokazywały, że był dobrym człowiekiem, a do tego figlarnym, co starał się ukrywać. Kolejną ciekawą postacią okazała się być Milda. Rusałka, którą Lirr poznaje w drodze do Wyspy Mgieł i pomimo początkowego incydentu, z czasem się zaprzyjaźniają. To kolejna postać pełna tajemnic. Była pełna smutku, a jednocześnie promieniowała radością, w stosunku do głównej bohaterki była lojalna i w jakiś sposób od razu zyskała moją sympatię. Mam nadzieję, że jeszcze pojawi się w kolejnej części.

"Wyspa mgieł" to powieść, którą oceniłabym raczej na dobrą. W skali dałabym jej 6/10. Nie jest to zła książka. Co najważniejsze nie męczy, bo szybką się ją czyta, a styl autorki jest przyjemny. Idealnie sprawdza się jeśli chcemy przeczytać coś niewymagającego. Jednak trzeba mieć też na uwadze to, że jest to debiut, który ma parę niedociągnięć. Myślę, że kolejna część okaże się milszym zaskoczeniem i nasyci mój głód. Mam przeczucie, że w kontynuacji Kruczego Serca, autorka ujawni więcej faktów z przeszłości Lirr czy odpowie mi na parę pytań, które zostają po lekturze tej powieści.

Cykl: Krucze Serce (tom 1)
Wydawnictwo: Genius Creations
Data wydania: 15 maja 2017 rok
Liczba stron: 480
Oprawa: miękka

"Lovely Trigger. Tristan i Danika" R.K. Lilley

"Lovely Trigger. Tristan i Danika" R.K. Lilley
Pewne wydarzenia odmieniają nas na zawsze. Sprawiają, że nie jesteśmy takimi samymi ludźmi jak kiedyś. Przywołują przykre wspomnienia, a wraz z nimi ból i rozpacz. Danikę wiele kosztowało, aby zacząć życie od nowa. Pierwsze miesiące po tragedii, jaka ją spotkała, nie były łatwe. Tęsknota i rozgoryczenie niszczyły ją od wewnątrz. Jednak znalazła siły, aby stanąć na nogi. Skupiła się na szkole, pracy i rozwijaniu własnej kariery. Nie chciała już dłużej roztrząsać ran. Dawniej roześmiana dziewczyna zniknęła, a jej miejsce zajęła kobieta chłodna, opanowana, która ukrywała swoje emocje za maską. Mur, który wzniosła wokół siebie był wytrzymały. Do czasu... Kiedy w jej życiu ponownie pojawia się Tristan, który sprawia, że jej uczucia wracają ze zdwojoną siłą. Mężczyzna ma jeden cel: odzyskać ukochaną. Czy Danika będzie w stanie znów mu zaufać? Czy można zapomnieć o bólu, który nam zadano? Marzenia i odebrane nadzieje?

Pierwsza część serii była zaledwie wprowadzeniem do historii Daniki i Tristana. Druga? To był istny rollercoaster. Trzecia część krok, po koczku skleciła moje pokiereszowane serce po przeczytaniu drugiej części. 

Mój Tristan powrócił! Wiecie co? Bardzo mnie to ucieszyło, ale gdzieś z tyłu głowy, miałam wetknięte pytania, które nie dawały mi spokoju. Czy gdybym była na miejscu Daniki, to czy potrafiłabym wybaczyć? Czy potrafiłabym patrzeć na niego, nie czując bólu, żalu i pretensji? Nie wiem. Jak bardzo trzeba kochać, aby móc zdobyć się na wybaczenie? Przyznam, że ta seria jest o wiele lepsza od w Przestworzach. Bardziej dramatyczna, miała więcej upadków niż wzlotów. Bohaterowie są tak prawdziwi i autentyczni, że ich potknięcia bolały również mnie. To co obydwoje musieli przeżyć, pokonać, łamało moje serce. I chociaż Tristan gdzieś po drodze utracił moją sympatię, to nie potrafiłam mu nie współczuć. Wzbraniałam się przed tym, ale z czasem znów go polubiłam i zaczęłam trzymać za niego kciuki. Dojrzał, nabrał ogłady i stał się bardziej szelmowski. Starał się nie popełniać błędów z młodości. Pomimo lat nadal prześladowały go dawne demony i poczucie winy. 

"Lovely Trigger", a właściwie to cała seria o Danice i Tristanie, pokazuje jak nasze błędne wybory wpływają nie tylko na nas, ale również na osoby, które kochamy. Jak wiele istnień niszczą narkotyki i alkohol. Jak ciągną nas na dno, ale również osoby, które starają się nam pomóc. Sprawiając, że zostają nam wspomnienia i zgliszcza dawnego życia - konsekwencje naszego postępowania. I wreszcie pokazuje jak silna potrafi być miłość, jak dodaje nam skrzydeł i nadzieję na lepsze jutro, wskazując właściwą drogę. 

Oryginalny tytuł: Lovely Trigger (Tristan & Danika #3)
Cykl: Tristan & Danika (tom 3)
Wydawnictwo: Editio
Tłumaczenie: Petra Carpenter 
Data wdania: 13 listopada 2018 rok
Liczba stron: 368
Oprawa: miękka

czwartek, 13 grudnia 2018

"Friend - Zoned" Belle Aurora

"Friend - Zoned" Belle Aurora
Tina Tomic jest jak iskierka - przyjazna, uśmiechnięta - istny wulkan wesołej energii. Jest jak huragan, który zmiata na swojej drodze wszystkie smutki. Dlatego, kiedy spotyka posępnego Nikolai'a, postanawia chociaż raz wywołać uśmiech na jego twarzy. W tym celu używa zabawnych cukierków. W ten niecodzienny sposób rozpoczyna się ich relacja. Od przyjaciół do kogoś więcej.

"Friend Zoned" to pozytywna historia, która niesie ze sobą wiele zabawnych sytuacji, ale nie jest to przesłodzona historia od a do z. Mogłoby się wydawać, że skoro główna bohaterka jest ucieleśnieniem szczęśliwości, to w tej książce zabraknie dramatu. Jednak on tu jest. Pokazuje osobę, która pomimo straty, bólu i dużych podkładów cierpienia, stanęła na nogi i pomimo całego zła nadal potrafiła czerpać z  życia garściami. Nie zamknęła się na świat i ludzi - wręcz przeciwnie. Wyszła im naprzeciw. Nikolai jest jej totalnym przeciwieństwem. Jednak przy niej stopniowo się zmienia.
Najbardziej spodobało mi się to, że relacja pomiędzy nimi rozwijała się stopniowo, ale fabuła nie kręciła się tylko wokół nich. O nie! Belle Aurora zadbała o to, aby i inne postacie zyskały nasze zainteresowanie. Są one tak dobrze wykreowane, że nie stanowią tła. Są wyraziści, ciekawi i autentyczni. Począwszy od Nikolai'a oraz Tiny, wszyscy są tak cudowni, że powodują ciepełko w sercu czytelnika, a co najważniejsze: nie da się ich nie lubić. 

"Friend Zoned" to jedna z najbardziej niesamowitych historii jakie było dane mi przeczytać. Sięgając po nią miałam zastój czytelniczy, ale kiedy wciągnęłam się, to wszystko zniknęło. Pochłonęła mnie ta powieść i usidliła na kilka wspaniałych godzin. Jest bardzo ciepła, zabawna, pełna absurdalnych, ale też bolesnych sytuacji, a to wszystko wyważone w odpowiednich proporcjach. Wątek przyjaźni jest tu jednym z największych plusów i chyba najbardziej przypadł mi do serca. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić, to fakt, że miałam niekiedy wrażenie, iż autorka nie do końca potrafiła wczuć się w męską postać. Jednak poza tym małym aspektem ta historia jest warta polecenia. Jeśli szukacie przyjemnej i lekkiej w czytaniu książki, z niespodziewanymi zwrotami akcji, a do tego magicznej i klimatycznej, to "Friend Zoned" powinno przypaść Ci do gustu. Ale... przygotuj się na dużą dawkę śmiechu! 

Oryginalny tytuł: Friend - Zoned
Cykl: Friend - Zoned (tom 1)
Wydawnictwo: NieZwykłe
Tłumaczenie: Iga Wiśniewska
Data wydania: 28 listopada 2018 rok
Liczba stron: 399
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

wtorek, 11 grudnia 2018

"Kontakt alarmowy" Mary H.K. Choi

"Kontakt alarmowy" Mary H.K. Choi
Penny wyjeżdża na studia do Austin w Teksasie, na studia pisarskie. Z dala od problemów, które nie dają jej spokoju.

Sam pracuje w kawiarni, w której pomieszkuje, borykając się z problemami miłosnymi i finansowymi. 

Kiedy ścieżki obu bohaterów się ze sobą krzyżują, stają się dla siebie przyjaciółmi i osobą, na którą w każdej chwili mogą liczyć.

Mam wielki problem z tą książką, bo jest bardzo specyficzna. Myślałam, że tylko początek będzie ciężki, ale im bardziej nic się nie zmieniało, tym moje nastawienie do tej historii nie było zbyt pozytywnie. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to zbyt rozległe przemyślenia bohaterów, powrót do ich przeszłości, którą wspominali oraz dialogi, które dla mnie były w jakiś sposób dziwne, nienaturalne. Co zaś tyczy się bohaterów, to nie ujęli mnie w jakikolwiek sposób. Nie wiem z czego to wynika, ale dla mnie byli zwyczajnie męczący. Miałam wrażenie, że obydwoje mają problem z nawiązywaniem relacji z innymi ludźmi, niekiedy ich myślenie było niedojrzałe. To są młodzi ludzie, ale jednak to nie są też nastolatkowie. Penny jest inteligentną, trochę nieśmiałą dziewczyną, ale czasami jej sposób traktowania innych był dla mnie dosyć niemiły. Sama jakoś też niespecjalnie polubiłam. Styl życia bohaterów mi zwyczajnie nie przypadł do gustu. 

Na plus mogę zaliczyć to, że autorka stopniowo rozwijała relację pomiędzy bohaterami i nie była ona w jakikolwiek sposób sztuczna, ale naturalna, jeśli patrząc na to, że obydwoje mieli do ludzi dystans. Zaufanie i przyjażń nie przyszły od razu. One z czasem zaczęły pomiędzy nimi rozkwitać. Spodobało mi się również to, że bohaterowie  sms-ami rozwijali znajomość, dzieląc się swoimi przemyśleniami i nie tylko. Może dlatego, że ja sama w ten sposób poznałam swojego męża i mam do tej formy jakiś sentyment. 

Jestem pewna, że "Kontakt alarmowy" znajdzie swoich fanów, ale ja nim niestety nie jestem. Styl autorki mi nie pod pasował, przez co książka mnie wynudziła. Ta historia miała duży potencjał, ale coś z wykonaniem autorce nie wyszło. Nie miałam wobec niej wielkich oczekiwań tym bardziej, że widziałam już parę niepochlebnych opinii o niej, a pomimo mojego neutralnego nastawienia do niej, ta książka mi się nie podobała. 

Książka do kupienia na stronie Internetowej Księgarni Czytam.pl pod linkiem:
https://czytam.pl/k,ks_754794,Kontakt-alarmowy-Choi-Mary.html

Oryginalny tytuł: Emergency Contact
Wydawnictwo: Zysk i s-ka
Data wydania: wrzesień 2018 rok
Liczba stron: 388
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

wtorek, 4 grudnia 2018

"Bad Things. Tristan i Danika" R.K. Lilley

"Bad Things. Tristan i Danika" R.K. Lilley
Kiedy Tristan pojawił się w domu jej pracodawcy i przyjaciela, Jerry-ego, Danika wiedziała, że ten mężczyzna zwiastuje kłopoty. Przystojny, zabawny i pewny siebie, sprawił na niej piorunujące wrażenie. Jednak był kobieciarzem, który nie uznawał stałych związków, podczas gdy ona nie bawiła się w przygodną relację. Wiedziała, że musi zachować przy nim ostrożność, bo tak łatwo było się w nim zakochać. Pomimo wzajemnego przyciągania postawili na przyjażń. 

Początkowo podchodziłam do tej książki ostrożnie. Nie czytałam o niej zbyt wielu pochlebnych opinii, ale podeszłam z postanowieniem, że pomimo tego dam jej szansę. Fakt - początkowo nie było tu niczego, co by mnie zatrzymało przy czytaniu na dłużej. Odkładałam co chwila tę książkę na rzecz czegoś innego, ale później, historia Tristiana i Daniki porwała mnie, ale czy bez reszty? Nie do końca, dopiero przy drugiej części nie mogłam złapać oddechu, ale nie o niej  będę się rozpisywać.

Tristan od początku wzbudził moją sympatię: zabawny, miły, do tego utalentowany kulinarnie, że już nie wspomnę o tym, co podrzucała mi moja wyobraźnia. Już w serii o James'ie i Blance zwrócił moją uwagę, dlatego mile byłam zaskoczona, że będę miała okazję lepiej poznać jego postać. I o ile początkowo wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie, to potem miałam ochotę krzyczeć na niego, by ogarnął tyłek. Przykro było obserwować jego przemianę z dorosłego, odpowiedzialnego faceta, do gówniarza, który przestaje radzić sobie ze życiem. 
Danika to z kolei młoda dziewczyna, która przeszła wiele. Została sama, z bagażem ciężkich i okropnych wydarzeń, do tego z poczuciem, że siostra jej nienawidzi. Polubiłam ją za jej sarkastyczne poczucie humoru i zadziorność oraz bezpośredniość, która tak łatwo jej przychodziła. Pomimo tego, że zdawała się być sina, momentami przebijała przez nią bezbronność. Była młodą kobietą, która jedyne czego pragnęła, to być kochaną i docenianą. Przykre było to, że nigdy nie dostała tego i zadowalała się namiastką. Myślałam, że przy Tristanie odnajdzie poczucie bezpieczeństwa i stabilności, ale to co później się wydarzyło, było dla mnie szokiem. Tristan wręcz pociągał ją za sobą na dno, wrzucając ją do świata, którego nie znała, a który zniszczył tak wiele istnień.

"Bad Things" to historia o wielkiej miłości, która przynosi nie tylko szczęście, ale również ból i destrukcję. To powieść o ludziach, którzy choć tak bardzo byli podobni do siebie, nie potrafili żyć ze sobą. Nie można odmówić autorce, że wykreowała ciekawych i wyrazistych bohaterów, którzy są również bardzo realni. Książka chociaż początkowo sprawia wrażenie mało ciekawej, z czasem ofiarowuje czytelnikowi coraz więcej. Tu radość, prowokacje i wyzwania, mieszają się z bólem i wzruszeniem. Nie dostałam emocjonalnego kopa od tej historii, ale wierzcie mi, że to dopiero początek. Mogę Wam zdradzić, że kolejna część jest o wiele mocniejsza i bardziej szokująca. Ta część nie porwała mnie bez reszty, ale z czasem, strona po stronie, sprawiła, że nie mogłam się od niej oderwać. 
Czy każda miłość ma szczęśliwe zakończenie? O tym przekonajcie się sami.

Oryginalny tytuł: Bad Things (Tristan & Danika #1)
Cykl: Tristan & Danika (tom 1)
Wydawnictwo: Editio Red
Tłumaczenie: Petro Carpenter
Data wydania: lipiec 2018 rok
Liczba stron: 360
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

piątek, 30 listopada 2018

"Najdroższy sąsiad" Penelope Ward

"Najdroższy sąsiad" Penelope Ward
Chelsea jest świeżo po rozstaniu z chłopakiem, który miał być tym jedynym. Nie potrafi zrozumieć dlaczego jego uczucia zmieniły się z dnia na dzień. Przecież ją kochał i planował się jej oświadczyć. Jak podźwignie się po tak bolesnym ciosie? Czy nadal będzie w stanie uwierzyć w miłość? 
Chcąc zapomnieć o wszystkim, co było związane z Elekiem, przeprowadza się do nowego mieszkania. Na miejscu poznaje swojego sąsiada, który sprawia wrażenie nieprzyjaznego. Pewnego dnia mężczyzna podsłuchuje ważną dla niej rozmowę. Tak zaczyna się przyjażń pomiędzy nią a Damien'em, która z czasem staje się początkiem czegoś większego.

Minęło sporo czasu odkąd przeczytałam "Przybranego brata" i ze wstydem muszę przyznać, że nie skojarzyłam, iż "Najdroższy sąsiad" może mieć coś wspólnego z tą historią. Dopiero później przypomniałam sobie, że skądś znam główną bohaterkę.  
Pamiętam do dziś jak byłam zachwycona "Przybranym bratem" i mile się zaskoczyłam, kiedy ta historia również była w stanie zdobyć moje zainteresowanie i nawet poruszyć moim serduchem!

Damien początkowo sprawia wrażenie oschłego i niedostępnego. Jednak to są pozory, bo z czasem poznajemy go jako troskliwego i zabawnego faceta, z nieco sarkastycznym poczuciem humoru, który ja uwielbiam. Chelsea z kolei jest sympatyczna i inteligentna. Ma niskie poczucie własnej wartości, a po ostatnim rozstaniu problem z zaufaniem. Najbardziej boi się, że to właśnie przez to zostanie sama do końca życia. Nie jest kobietą, która wchodzi w niezobowiązujące relacje, z kolei on woli je od stałych związków. Dlatego dochodzą do wniosku, że wolą zostać przyjaciółmi niż stracić siebie dla kilku chwil przyjemności. Początkowo byłam wkurzona tym, że Damien wysyłał głównej bohaterce tak wiele sprzecznych sygnałów. Swoimi słowami pokazywał jej jak bardzo mu na niej zależy, a potem nagle znów trzymał ją na dystans. Jednak z czasem lepiej rozumiałam powody jego postępowania, które stopniowo zostają przed nami odkrywane.

"Najdroższy sąsiad" to udana historia o dwójce ludzi, która zaczęła się od przyjaźni. Pełna lęku, strachu, ale również nadziei na to, że pisane nam jest szczęście, pomimo tego, że los rzuca nam kłody pod nogi. Ta historia uczy nas, aby nie pozwalać, naszym lękom kierować życiem, bo wiele przez to możemy stracić. Bohaterowie są dobrze wykreowani, nie da się ich nie lubić, a relacja pomiędzy nimi jest tworzona w naturalny sposób. Nie zabraknie tu również poczucia humoru, ale też sytuacji, które chwytają za serce. Ta książka nie oszołomiła mnie, nie zapewniła mi ogromnej dawki emocji, ale spędziłam przy niej parę, absorbujących mnie godzin, bo od tej historii nie mogłam się oderwać. 

Oryginalny tytuł: 
Wydawnictwo: Editio Red
Tłumaczenie: Wojciech Białas
Data wydania: listopad 2018 rok
Liczba stron: 328
Oprawa: miękka
Copyright © 2016 Red Girl Books Recenzje , Blogger