Polecany post

"Forever my girl" Heidi Mc Laughlin

sobota, 24 lutego 2018

"Surogatka" Louise Jensen

"Surogatka" Louise Jensen
"Każdy człowiek ma własną historię. Pogrzebane żale. Nadzieję, którą próbujemy utrzymać na wodzy, by przypadkiem nie zacząć myśleć, że możemy stać się kimś, kim nie jesteśmy".

Kat i jej mąż Nick starają się o dziecko. Jednak, kiedy próby przy kolejnej adopcji kończą się niepowodzeniem - są załamani i nie widzą kolejnego wyjścia z tej sytuacji. Wtedy w ich życiu pojawia się Lisa - przyjaciółka Kat z młodzieńczych lat. Kobieta postanawia zostać Surogatką dla małżeństwa i urodzić im dziecko. Kat kierowana obsesją zgodzi się na wszystko, aby spełnić swoje marzenie o byciu mamą. Jednak wątpliwości nie potrafią ją opuścić, gdyż obie kobiety łączy mroczna i bolesna przeszłość. Podejrzewa, że Lisa nie mówi jej wszystkiego i coś ukrywa. Jednak silniejsza jest chęć posiadania maleństwa niż jej obawy. Kat zaczyna wierzyć, że jej życie będzie tak doskonałe jak tego chce, ale niespodziewanie jej życie zaczyna się sypać w drobne kawałki, a kluczem do tego jest przeszłość.
Co się kryje w tajemnicy sprzed kilku lat? Co ukrywa Lisa?

"Surogatka" to wciągający i trzymający w napięciu thriller, który czyta się szybko. Nie brak tu tajemnic, niespodziewanych zwrotów akcji i dobrze nakreślonych postaci. W książce teraźniejszość miesza się przeszłością i chociaż początkowo uważałam, że to nic nie wznosi do fabuły to wcale tak nie było, o czym przekonałam się wraz z rozwojem akcji. Możemy tu zauważyć obsesję związaną z posiadaniem dziecka, tak silną, że kobieta mogłaby posunąć się do porwania nawet cudzego. Dochodzą do tego tajemnice, niewyjaśnione sprawy z przeszłości, które krok, po kroku odkrywamy i układamy w całość. Nie zabraknie tu niebezpieczeństwa.
"Surogatka" to powieść pełna bólu, nadziei, żalu i wstydu do samego siebie. Pokazuje jaki wpływ mogą mieć na teraźniejszość nasze błędne decyzje z przeszłości. Jak traumatyczne przeżycie może połączyć ze sobą z pozoru całkiem obcych ludzi. 
Podsumowując. Jeśli szukacie trzymającego w napięciu thrillera, który sprawi, że będziecie się bać to ta książka sprawdzi się idealnie.  

Oryginalny tytuł: The Surrogote
Wydawnictwo: Burda Książki
Data wydania: 28 luty 2017 rok
Tłumaczenie: Aga Zano
Liczba stron: 400

środa, 21 lutego 2018

"Idealna dziewczyna" Carrie Blake

"Idealna dziewczyna" Carrie Blake
"W dniu, w którym mnie o to poprosił, zrozumiałam, że od początku wszystko zmierzało w tym właśnie kierunku. Nie zapytałam: Co teraz? Nie zapytałam: Dlaczego ja? Nie zapytałam: Co będę musiała robić? Nie zapytałam: Jak niegrzeczna będę musiała być? Jak nikczemna. Czekałam, aż on przemówi. (...)
- Jesteś idealna - powiedział tylko tyle - idealna". 

Isabel była miłą dziewczyną. Pocieszała słabszych, dla każdego miała dobre słowo i wsparcie. Wyczuwała emocje innych ludzi i potrafiła rozgryźć ich myśli. Wyjechała do Nowego Jorku aby spełnić swoje marzenie: zostać aktorką. Jednak szybko zderzyła się z rzeczywistością i musiała porzucić swoje plany. Aby utrzymać koniec z końcem zatrudnia się w sklepie z materacami, gdzie nie brak nudy. W międzyczasie umawia się na randki, które traktuje jako lekcje aktorstwa - z tą różnicą, że scenariusz układa ona. Odgrywa rolę dziewczynę jaką inni chcieliby w niej widzieć. Do czasu, kiedy poznaje przystojnego i czarującego Matthewa, który pracuje dla byłej gwiazdy kina i potężnego magnata nieruchomości. Mężczyzna przejmuje wszystkie sznurki i każe robić dziewczynie to, czego ona sama nigdy by nie zrobiła.

"Gdzie kończyła się gra, a zaczynałam prawdziwa ja ?"

Kiedy otworzyłam książkę i zaczęłam ją czytać od razu mnie wciągnęła. Rzadko mi się zdarza tak, że nie mam problemu z wciągnięciem się w czytanie. Od razu rzucił mi się w oczy styl autorki: lekki i przyjemny, co sprawiło, że od pierwszej strony mknęłam.
Isabel to dziewczyna krótko mówiąc idealna i nieco nudna. Kiedy poznaje Matthew'a ten odkrywa przed nią jej ciemną stronę osobowości. Za pomocą kłamstw i manipulacji sprawia, że ta robi dla niego wszystko. Im bardziej oboje rzucają się bardziej w gierki, tym bardziej nie dostrzegają, że są pionkiem w czyiś dłoniach, że tak naprawdę ani ona, ani on nie rozdają tu kart. 
Fabuła w tej książce jest ciekawa, nie brak intryg i tajemnic, a nawet zaskakujących zwrotów akcji.
Mamy możliwość obserwować jak Matthew i Isabel stopniowo przechodzą metamorfozę. Spotkamy tu parę kryminalnych wątków, sytuacji, które pokazują nam jak łatwo zmienić człowieka za pomocą drobnej manipulacji.
Postacie są dobrze wykreowane. Jeśli chodzi o Matthew'a nie do końca idzie zgadnąć, co siedzi mu w głowie. Książka dla mnie była intrygująca i chciałam wiedzieć, na co jeszcze będzie gotowa główna bohaterka? Co zrobi kierowana pożądaniem? Jak bardzo Matthew ją zdeprawuje? 
Jak na erotyk przystało w książce znajdą się sceny seksu i tu trochę byłam wkurzona tą zabawą w kotka i myszkę, gdzie Matthew drażnił się z Isabel. Chociaż, kiedy ta zabawa się odbywała to autorka przedstawiała to w subtelny i zmysłowy sposób. Miałam też wrażenie, że przez większość powieści główna bohaterka potrafiła myśleć tylko dolną partią ciała. 
Nie brakuje tu dużej ilości opisów, ale autorka nie napisała je w nużący sposób. W tle możemy dostrzec taki wątek jak relacje rodzinne, które są dość skomplikowane przez bolesną przeszłość. Końcówka powieści pozostawia ochotę na więcej i mam wrażenie, że autorka nie zakończyła jeszcze tej historii.

"Idealną dziewczynę" nie do końca można zaliczyć do thrillerów. Zabrakło mi tu niebezpieczeństwa i towarzyszącemu mu napięcia. W dużej mierze jest to bardziej erotyk. Jednak to wcale nie jest zła książka. Autorka wyszła nieco poza schematyczność, brak tu cukierkowego klimatu i nie sposób również przewidzieć zakończenia. Autorka ma lekki i przyjemny styl pisania, co sprawiło, że książkę przeczytałam szybko, a po takiej końcówce czekam na więcej.

Oryginalny tytuł: Perfect
Wydawnictwo: Burda Książki
Data wydania: 15 luty 2018 rok
Tłumaczenie: Anna Kowalska
Liczba stron:

wtorek, 20 lutego 2018

"Present Perfect" Alison G. Bailey

"Present Perfect" Alison G. Bailey
“O miłości napisano już miliony książek, artykułów i wierszy. Pokazują one, jaka jest skomplikowana. Nieprawda. To nie miłość jest skomplikowana, to ta cała otoczka, którą do niej dołączamy, czyni ją zawiłą”.

Amanda od małego była porównywana do swojej starszej siostry Emily. Chciała być taka jak ona: idealna i dobra we wszystkim. Zawsze na pierwszym miejscu - ale Amanda uważała, że nigdy jej to nie wyjdzie. Jedyne, co było doskonałe w jej życiu to Noah - jej przyjaciel, obrońca i bratnia dusza. Byli nierozłączni od urodzenia, a więź, która ich połączyła wyjątkowa. Dorastali razem, spędzali wspólnie czas i zajadali się ciastem czekoladowym. Znali siebie na wylot. Jedno było uzupełnieniem drugiego. Jednak wraz z dorastaniem coś się zmieniło. Obydwoje zaczęli postrzegać siebie inaczej, a uczucie, które zaczęło w nich kiełkować przerodziło się w coś więcej niż przyjaźń. Noah pragnie być dla Amandy kimś więcej niż przyjacielem, ale ona boi się, że jeden zły krok, a straci go na zawsze. Przyjaźń była dla niej ważna, a poza tym… zasługiwał na kogoś doskonałego, a jej do ideału było daleko. Od tej pory w jej życiu nie brak zawirowań, a jej przyjaźń z Noahem zostanie wystawiona na ciężką próbę. Czy przetrwają? Czy Amanda zrozumie, że uczuć nie da się kontrolować? 

Nie należę do osób, które łatwo wzruszają się przy książkach. Przeczytałam już wiele o trudnej tematyce, ale tylko przy trzech z kilku setek książek płakałam, a "Present Perfect" zalicza się do tej trójcy. Moim zdaniem potrzeba czegoś więcej niż smutna historyjka, bo jeśli autor nie potrafi przelać uczuć na papier to będzie to książka jedna z wielu, która na długo nie zapisze się w pamięci. Alison G, Bailey sprawiła, że ta powieść we mnie wsiąknęła, a ja będę pamiętać ją tak długo jak "Promyczka" Kim Holden czy "Terapię" Kathryn Perez. Przy "Present Perfect" nie płakałam przez jedną, dwie strony... Nie! To było kilkadziesiąt stron do końca, podczas których beczałam, uśmiechałam się przez łzy, a kiedy skończyłam płakać, łzy nabiegły mi do oczu z powrotem. Ona nie wzruszyła mnie - ona mnie sponiewierała, a kiedy skończyłam ją czytać miałam wrażenie, że coś ciężkiego mnie przejechało.

Nie twierdzę, że ta książka jest mega idealna, ale nie za bardzo mam się do czego przyczepić. Jedynie ciut denerwowała mnie zabawa w kotka i myszkę pomiędzy głównymi bohaterami, ale starałam się wczuć w uczucia, każdego z nich. Rozumiałam, że Noah miał prawo być wściekły na Amandę z powodu jej niezdecydowania, ale rozumiem też dziewczynę. Przyjaźń nie jest czymś, co łatwo przychodzi. Amanda bała się, że jeśli zrobi krok do przodu ta decyzja może zmienić ich relacje, a jeden błąd sprawi, że ich drogi się rozejdą. Ja też nie chciałabym stracić coś tak wyjątkowego i coś, co nie zdarza się często. Jednak z drugiej strony chciałam, aby ta gra się w końcu skończyła, bo kurczę. Ta chemia między nimi była bardzo wyczuwalna, iskrzyło pomiędzy nimi tak, że wybuch był nieunikniony. Szczerze przyznam, że byłam tym zachwycona, bo uwielbiam, kiedy taką więź pomiędzy bohaterami odczuwa i czytelnik. A ją odczuwałam i za każdym razem wbijała mnie w fotel - to było niesamowite. 

Wiedziałam, że ta książka będzie niezwykła i piękna. Początek nie zapowiadał tak emocjonującej lektury, ale z czasem, krok po kroku coraz bardziej mnie wciągała, a ja nie mogłam się od niej oderwać. Czułam wszystko, co czuła Amanda, bo to głównie z jej perspektywy poznajemy tę historię. Jej strach, lęk, cierpienie, miłość i radość były również moim udziałem. Dopingowałam jej i pragnęłam, aby w końcu zrobiłą krok do przodu. Tylko, kiedy już to robiła, zawsze coś stawało jej na przeszkodzie - to było frustrujące.

A Noah? Był troskliwy i czuły, a do tego był osobą, która zawsze daje wsparcie.

“Present Perfect” to książka o tym, że nie wszystko da się kontrolować w swoim życiu, ale również o tym, że nie warto dążyć do doskonałości, bo poświęcając temu czas marnujemy wiele ważnych momentów. To historia o miłości, przyjaźni i bolesnej, nieuniknionej przyszłości. Uczy, że warto korzystać z życia pełną garścią. Tę książkę czuje się samą sobą i nie da się o niej zapomnieć. 

Oryginalny tytuł: Present Perfect
Wydawnictwo: NieZwykłe
Data wydania: 22 luty 2018 rok
Tłumaczenie: Dorota Lachowicz
Liczba stron: 420
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

niedziela, 18 lutego 2018

"Dzień ostatnich szans" Robyn Schneider

"Dzień ostatnich szans" Robyn Schneider
"Zdradzę ci sekret. Jest różnica między umieraniem a byciem martwym. Niektórzy umierają przez dziewięćdziesiąt lat, inni przez dziewiętnaście. Ale każdego ranka każdy człowiek na świecie jest jeden dzień bliżej śmierci. Każdy. Więc życie i umieranie to tak naprawdę tylko różne sposoby nazywania tego samego, jeśli się dobrze nad tym zastanowić".

Siedemnastoletni Lane miał już ułożony plan na życie: dostać się na wymarzony uniwersytet, zdobyć dyplom wyższej uczelni, mieć zagwarantowaną pracę na Wall Street albo pójść na prawo. Zamierzał się go trzymać, ale nieuleczalna i podatna na wszystkie leki hipergruźlica pokrzyżowała mu plany. Chłopak trafia do ośrodka położonego przy lesie - Latham House. Pobyt w nim traktuje jako przymusowe wakacje i nie do końca stosuje się do zaleceń lekarzy, którzy zalecają mu odpoczynek. Lane na miejscu poznaje Sadie. Dziewczynę, która w Latham House zdążyła stworzyć swoje miejsce na ziemi, miała przyjaciół, czuła się chciana. Wraz z przyjaciółmi łamała wszelkie reguły i przemycała na teren ośrodka alkohol i śmieciowe jedzenie, aby móc poczuć się jak normalna nastolatka. Kiedy inni z nadzieją czekali na powrót do domu - ona z beztroską spędzała, każdy dzień. Dzięki znajomości z Sadie, Lane dostrzega w życiu nowe priorytety. Ani Lane, ani Sadie i ich przyjaciele nie dopuszczają do siebie myśli, że mogło zostać im niewiele czasu. 

"(...) Widzisz, na tym polega sekret dobrego życia. Musisz się postarać, żeby nazbierać jak najwięcej dni, do których będziesz chciał potem wracać".

Historia opowiedziana w tej książce przez autorkę to fikcja, ale ja miałam wrażenie, że jest prawdziwa. Robyn Schneider stworzyła niesamowitą powieść z bohaterami z krwi i kości. Powieść, która trafia do serca, wzrusza i uczy. Prawda w niej zawarta jest uniwersalna, a to znaczy, że po tę książkę powinna sięgać nie tylko młodzież, ale każdy z nas. 

"Dzień ostatnich szans" uczy nas, że warto docenić, każdą chwilę naszego życia, nie przeć do przodu na siłę, ale przystanąć i skupić na tym, co jest tu i teraz. Życie mamy tylko jedno - przeżyjmy je najlepiej jak możemy. Lane właśnie taki był: skupiał się na nauce, siedział w niej od rana do wieczora, aż w końcu uświadomił sobie, że tak naprawdę to nie było życie, bo nie korzystał z szans jakie otrzymywał i wiele rzeczy przegapił. Dopiero pobyt w Lathame House uświadomił mu, co tak naprawdę jest ważne. 
Jest to książka, która zmusza nas do zastanowienia się nad swoim życiem i samym sobą. Przeplata tu się wiele emocji: nadzieja i strach, miłość i przyjaźń, szczęście i smutek. Bohaterowie są wielowymiarowi, dopiero dojrzewają, poszukują własnego miejsca na świecie i starają się zrozumieć życie i śmierć. 

"Dzień ostatnich szans" to piękna książka, która wciąga od pierwszej strony. Łamie serce i wzrusza. Jak dla mnie jest jeszcze lepsza od "Początku wszystkiego". Pod względem fabuły i kreacji bohaterów. Gorąco polecam tę książkę, porusza trudne tematy, ale w lekki i przystępny sposób. Jest magiczna i na swój sposób urocza, a ja, kiedy będę miała okazję - jeszcze nie raz Wam ją polecę. 

Oryginalny tytuł: Extraordinary Means
Wydawnictwo: Otwarte / Moondrive
Data wydania: 28 luty 2018 rok
Tłumaczenie: Aga Zano
Liczba stron: 320
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

środa, 14 lutego 2018

"Nieskończone światy Jane" Kristin Cashore

"Nieskończone światy Jane" Kristin Cashore
"Ludzie mówią, że to, co ci się przytrafia, jest bezpośrednim rezultatem dokonanych przez ciebie wyborów. (...) Ale to nie fair. Przez większość czasu nie zdajesz sobie nawet sprawy, że wybór, którego zaraz dokonasz, okaże się ważny".

Jane po śmierci ukochanej cioci Magnolii, rzuca szkołę i zaczyna pracę w księgarni. Pewnego dnia podczas pracy spotyka Kiran - znajomą z dawnych lat, która proponuje proponuje dziewczynie, wyjazd do jej rodzinnej rezydencji Tu Reviens na galę. Jane pamiętając słowa cioci i przysięgę jaką jej złożyła, zgadza się. Jedyną rzecz, którą ze sobą zabiera to kuferek z jej ukochanymi parasolkami. Dziewczyna w nowym miejscu nie czuje się najlepiej. Ma wrażenie, że dom do niej przemawia, a mieszkańcy rezydencji mają swoje tajemnice. Dlaczego Charlotte - macocha Kiran tak nagle zniknęła bez śladu? Kto jest złodziejem, który kradnie cenne dzieła sztuki?

Przyznam, że na początku nie mogłam wciągnąć się w tę książkę, a potem ją ogarnąć. Nie wiedziałam, że w tej powieści zostaną ukazane światy równoległe, a więc jeśli sięgacie po tę książkę to miejcie to na uwadze, aby później nie odczuć dezorientacji. Od razu Wam wyjaśnię, o co chodzi. Światy równoległe to światy, gdzie wszystko, co mogłoby się wydarzyć, wydarza się w ich różnych wymiarach. A to oznacza, że istniejemy w wielu wersjach i każda z tych wersji podejmuje różne decyzje, albo tę samą na wiele różnych sposobów. Tak samo było i w tej książce, co odkryłam z czasem. 

Każda tych z Jane była na swój sposób inna, każda w różny sposób rozwiązywała tajemnice, ale łączyło je jedno: żałoba, samotność i szukanie własnej drogi. Żadnej z nich nie brakowało jednego: pasji i kreatywności do tworzenia niesamowitych parasolek. Jane krąży pomiędzy tajemnicami oraz intrygami, krok po kroku, w subtelny sposób rozwiązując je. Wszystkie postacie są dobrze skonstruowane. Niektóry jedynie przewijają się przez fabułę, rzadko w niej uczestnicząc, ale są takie, które pojawiają się częściej. Są nimi Ivy, która jest w szczególny sposób zainteresowana Jane oraz Kiran i jej brat, który jest miłośnikiem sztuki. 

W książce jest wiele nawiązań do popkultury i literatury. Przewijają się wzmianki o doktorze Who czy Kubusiu Puchatku.  

Widać, że autorka włożyła mnóstwo pracy w tę książkę, wiele rzeczy jest tu dopieszczonych, ale niekiedy czytanie mi się przeciągało. Brakowało mi również informacji, że znajduję się w innym wymiarze. Myślę, że gdyby ten szczegół się znalazł to lektura tej powieści przebiegałaby o wiele sprawniej i nie miałabym odczucia, że nie wiem, co się dzieje. 

"Nieskończone światy Jane" to trochę zawiła książka, ale kiedy już wiadomo, o co w niej chodzi to trzyma czytelnika i nie puszcza. Sięgając po tę książkę miałam nadzieję na coś podobnego do serii Firebird, jednak to coś kompletnie innego. Osobiście uważam, że seria Claudii Gray wypada o niebo lepiej, co nie oznacza, że ta książka jest zła, ale fakt, faktem mogła być lepsza, gdybyśmy mogli się dowiedzieć o światłach równoległych na pierwszych stronach książki. Jeśli lubicie takie elementy w książkach jak wszechświaty, delikatny wątek miłosny, kryminalny i odrobinę magii to śmiało sięgnijcie po tę książkę. Mam nadzieję, że dla Was lektura tej książki będzie o wiele przyjemniejsza, kiedy wyjaśniłam Wam, na co zwrócić uwagę.

Oryginalny tytuł: Jane Unlimited
Wydawnictwo: Jaguar 
Data wydania: 15 luty 2018 rok
Tłumaczenie: Anna Krochmal, Robert Kędzierski
Liczba stron: 480 

"Bad Boy's Girl" Blair Holden@Jessgirl93

"Bad Boy's Girl" Blair Holden@Jessgirl93
Tessa nie ma łatwego życia. Jej rodzice ciągle się sprzeczają, a brat po zawodzie miłosnym popadł w alkoholizm. Dziewczyna została sama ze swoimi problemami, z którymi musiała się mierzyć. Była prześladowana przez wiele lat, co odcisnęło na niej swoje piętno - dziewczyna miała niskie poczucie własnej wartości, straciła pewność siebie, co sprawiło, że nie reagowała na zaczepki swoich prześladowców. Jednym z nich jest Nicola, jej była przyjaciółka, która zaczęła chodzić z chłopakiem, w którym od lat Tessa się podkochuje. Dziewczyna ostatni rok postanawia przejść niezauważona przez innych i przetrwać dręczenie przez Nicole i jej psiapsiółek,

Jednak nie jest jej to dane, bo dowiaduje się, że do miasta powraca Cole Stone - diabeł w ludzkiej skórze, który wiele lat jej dokuczał, robił głupie żarty i poniżał przed innymi. Tessa postanawia go olewać, ale chłopak ma inne plany. Chce udowodnić dziewczynie, że się zmienił i krok, po kroku zburzyć mur, którym ona się otoczyła. Czy Cole odbuduje utracone zaufanie? 

"Bad Boy's Girl" z pewnością nie wprowadza niczego świeżego do tego typu literatury, ale jako lekka i przyjemna lektura sprawdza się w sam raz. Autorka stopniowo buduje fabułę. Postacie są dobrze wykreowane, każda z nich ma swoje wady i zalety, nie od razu dowiadujemy się o nich wszystkiego. Widać, że autorka zadbała, o każdy najmniejszy szczegół, ale niekiedy miałam wrażenie, że książka się ciągnie. Moim zdaniem można by usunąć parę wątków. Bardzo podobało mi się to, że Blair Holden postanowiła stopniowo rozwijać relację pomiędzy Tessą i Cole'm. Wypadło to bardzo naturalnie, a ich wspólne przekomarzanki i to jak chłopak stopniowo zaskarbiał zaufanie Tessy, czytało mi się świetnie. Nie raz się uśmiałam, bo niektóre dialogi były zabawne. Historia jest może nieco cukierkowa, bo miałam wrażenie, że Cole jest zbyt idealny, ale aż tak mi to nie przeszkadzało. Autorka stworzyła ciepłą i uroczą powieść, którą czyta się szybko. Fabuła w książce nie skupia się tylko na wątku romansowym, bo Blar Holden porusza również takie tematy jak przyjażń, prześladowanie w szkole, relacje rodzinne czy zwyczajnie dorastanie.

Samotność i uczucie odrzucenia prze bliskie nam osoby. Najbardziej spodobała mi się zmiana jaką stopniowo przechodziła główna bohaterka. Jak z nieśmiałej dziewczyny, stawała się dorosłą, młodą kobietą, która zyskała na pewności siebie.

Jeśli lubisz lekkie i nieskomplikowane młodzieżówki to ta książka będzie w sam raz dla Ciebie. 

Oryginalny tytuł: Bad Boy's Girl
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 15 luty 2018 rok
Tłumaczenie: Iwona Wasilewska
Liczba stron: 430

poniedziałek, 12 lutego 2018

Zapowiedź od Wydawnictwo NieZwykłe

Zapowiedź od Wydawnictwo NieZwykłe
Cześć moje kochane Moliki Książkowe! Przychodzę do Was z kolejną zapowiedzią książki, którą mam przyjemność objąć patronatem. Coś czuję, że rok 2018 należy do mnie. <3 Dajcie znać, czy zaciekawiła Was ta pozycja. :)

Wydawnictwo: NieZwykłe
Premiera: 7 marca 2018 rok

Po długiej podróży do sierocińca w Korei dwudziestoletnia Amerykanka Anna Carlson dowiaduje się, że jej biologiczna matka nie żyje. Jednak właśnie w chwili, gdy zdruzgotana dziewczyna dochodzi do wniosku, że przebyła całą drogę na próżno, tajemnicza staruszka daje jej paczuszkę zawierającą wiekowy grzebień i kartkę z adresem.
Dzięki temu Anna trafia do mieszkania niezbyt zamożnej, lecz eleganckiej kobiety – Hong Jae-hee, która opowiada jej o niesamowitych wydarzeniach zaczynających się od japońskiej okupacji Korei i Chin podczas II wojny światowej, kiedy to ponad  dwieście tysięcy Koreanek zostało niewolnicami japońskich żołnierzy – „kobietami do towarzystwa”. Jae-hee zna tę historię bardzo dobrze: była jedną z nich.

Anna odkrywa, że cenny grzebień ze skorupy żółwia, ozdobiony dwugłowym smokiem z kości słoniowej, pokonał wraz z kobietami w jej rodzinie mnóstwo przeciwności losu. Im lepiej dziewczyna poznaje jego dzieje, tym bardziej uświadamia sobie, że dotyka śladów niewyobrażalnej siły charakteru, odwagi, miłości i niezłomności.

Do kupienia w przedsprzedaży: KLIK
William Andrews z niemal zapomnianego faktu historycznego stworzył wspaniałą powieść, pełną niesamowitych wydarzeń, które spaja postać głównej bohaterki Jae-hee... Czytelnik, szukający trzymającej w napięciu opowieści z tłem historycznym, silnymi charakterami oraz wiarygodnymi i wciągającymi dialogami, znajdzie tutaj wszystko, czego potrzebuje. Historia o ludzkiej godności, zbrodniach i ścieżkach do odzyskania siebie, wypełniona brutalnymi scenami, odkrywaniem tajemnic, walką o przetrwanie i obrazami traumy, pozostawia niezatarte wrażenie. Wielka szkoda, że owe fakty z przeszłości nie zostały dotąd dokładnie zbadane. To odkrycie, które jak najbardziej zasługuje na uwagę. Wspaniale, że Andrews postanowił zgłębić temat i nagłośnić go właśnie teraz w postaci odpowiedniej nie tylko dla pasjonatów historii i naukowców.
D. Donovan, Midwest Book Review

Córki smoka to inspirująca i głęboka opowieść o byłej niewolnicy seksualnej (tak zwanej ”kobiecie do towarzystwa”). Ukazuje jej życie, doznane krzywdy, wolę przetrwania i ostateczne zwycięstwo. William Andrews stworzył powieść upamiętniającą dwieście tysięcy niewolnic seksualnych Cesarskiej Armii Japonii w trakcie II wojny światowej i wydobywa cierpienia tych kobiet na światło dzienne. Jako autor Rezolucji nr 121 Kongresu USA, w której wezwano rząd japoński do uznania i przeproszenia za systemowe niewolnictwo młodych kobiet na terenach całej Azji i w rejonie Pacyfiku, oraz jako człowiek, który poświęcił swoje życie naświetlaniu tych wydarzeń, jestem głęboko przekonany, że wspomnienie okrucieństw należy zachować w świadomości społecznej, a także nauczać o nich, aby podobne zbrodnie nigdy nie powtórzyły się w przyszłości. Niech dusze tysięcy młodych kobiet, którym odebrano młodość i godność, odnajdą spokój, wiedząc, że ich tragiczna historia żyje w każdym z nas.
 Mike Honda, były członek Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych
  

O autorze
William Andrews pisał nocami i w weekendy (czasami w tygodniu) przez piętnaście lat, zanim wydał swoją debiutancką powieść The Essential Truth – thriller, który zdobył pierwszą nagrodę w konkursie Mayhaven Contest for fiction. Przez ponad trzydzieści lat tworzył teksty reklamowe i był specjalistą ds. marketingu w kilku firmach klasyfikowanych w rankingu Fortune 500, a także prowadził własną agencję reklamową. Córki smoka są powieścią historyczną. Do jej napisania zainspirowała autora pochodząca z Korei córka. To jego trzecia powieść, która odniosła sukces. Druga książka, thriller The Dirty Truth, w 2014 r. zdobyła nagrodę Independent Publisher Book Awards. Dziś Andrews mieszka w Minneapolis ze swoją żoną. Przeszedł na emeryturę i poświęcił się pisaniu.
To bardzo ważna historia, którą każdy powinien poznać. Większość czytelników zapewne nie zdaje sobie sprawy, że określenie „kobieta do towarzystwa” to eufemistyczne pojęcie określające dziewczynki i młode kobiety, które były niewolnicami seksualnymi w japońskiej armii w czasach II wojny światowej.
Niewiele jest książek opowiadających o tych strasznych wydarzeniach, dlatego postanowiłem napisać Córki smoka – składającą się z 92 000 słów powieść o losach jednej z wykorzystywanych kobiet. Obecnie Japończycy, ze swoim premierem Shinzō Abe na czele, robią wszystko, aby o owych faktach zapomniano. To niedopuszczalne. Mam nadzieję, że moja książka pomoże czytelnikom zrozumieć, dlaczego Koreańczycy, Chińczycy czy Filipińczycy tak bardzo sprzeciwiają się podobnej postawie.

Moja powieść The Eseential Truth zdobyła pierwszą nagrodę w konkursie Mayhaven Contest for fiction. Przez trzydzieści cztery lata byłem twórcą tekstów reklamowych, za które otrzymałem wiele nagród. Przed Córkami smoka napisałem dwie książki (aktualnie je przeredagowuję), ucząc się trudnej sztuki tworzenia prozy.

Dlatego jestem pewien, że powieść Córki smoka spodoba się wielu czytelnikom.

Bill Andrews

"Woła mnie ciemność" Agata Suchocka

"Woła mnie ciemność" Agata Suchocka
Armagnac Jardiceux pochodzi z plantatorskiej rodziny z Luizjany. Jego babka pragnęła, aby został światowym dżentelmenem, a nie zwykłym farmerem jak jego ojciec. Dlatego Armagnac wyjeżdża do Londynu, gdzie ma odebrać ekonomiczne wykształcenie, a potem udać się do majątku swojego dziadka, gdzie przez dwa lata miałby prowadzić jego winnicę, by następnie powrócić do domu i pomnożyć rodzinny majątek. Jednak mężczyzna do domu już nigdy nie powraca. Wojna secesyjna pustoszy Południe, a rodzinne bogactwo Armagnaca topnieje. Mężczyzna musi przerwać studia, bo nie ma czym za nie zapłacić. W 1868 roku zostaje sierotą, która pomimo zdobytego wykształcenia nie ma nic, oprócz swojego talentu jakim jest granie na pianinie. Mężczyzna topi swoje smutki w alkoholu, aż pewnego dnia spotyka skrzypka Lothara oraz jego mecenasa lorda Huntingtona. Obydwoje otwierają przed nim świat pełen splendoru, który nie tak dawno został mu odebrany. Jednak jaką cenę będzie musiał za to zapłacić?

"(...) Odzyskał pan wolność, choć nie wiedział pan, że był niewolnikiem, niewiele różniącym się od tych, którzy pracowali na waszych polach. Różniło was jedynie to, że pan nie sprzeciwiał się tej niewoli i poddał jej, nie mogąc nic zmienić".

Przyznam, że podchodziłam do tej książki dosyć sceptycznie. Jeszcze nigdy nie sięgałam po powieść, która w jakiś sposób może być kontrowersyjna dla innych czytelników. Obawiałam się trochę tego jak ja sama ją przyjmę. Jednak wcale nie było tak źle. Autorka wplotła do fabuły wątek homoseksualizmu, który wbrew pozorom nie dominuje całej historii. Pojawiają się tu sceny łóżkowe, czasem są to orgie, ale pomimo swojej częstotliwości nie są one długie. Agata Suchocka ma lekki styl pisania, wszystko, co opisuje jest napisane w piękny sposób, sprawiając, że lektura tej książki niesie ze sobą odrobinę magii. Nie brakuje tu odrobiny akcji oraz ukazania realiów tamtych czasów. Agata Suchocka bardziej skupiała się na rozterkach uczuciowych głównego bohatera. Od początku do końca jesteśmy świadkiem jego przemiany, która jest dosyć wyraźna. 

"Woła mnie ciemność" nie jest książką, która zrobiła na mnie efekt wow, ale przyjemnie spędziłam przy niej czas. Książkę czytało mi się dosyć szybko i pomimo nie najlepszego początku, wciągnęła mnie. Nie polubiłam się z bohaterami, którzy jak dla mnie byli bezbarwni, ale autorka ma u mnie plus za to, że stopniowo rozwijała ich znajomość. Nie zabraknie tu pasji, miłości, przyjaźni, nienawiści, mroku - a w tym wszystkim wszechobecnej muzyki. To historia o stracie, zagubieniu się, o dostosowywaniu się, ale również o sekretach i tajemnicach. Świat w niej przedstawiony jest pełen luksusu, ale również zepsucia. Sięgając po tę książkę trzeba mieć na uwadze to, żeby nie podchodzić do niej z uprzedzeniami. 

Wydawnictwo: Initium
Data wydania: 14 luty 2018 rok
Liczba stron: 384

niedziela, 11 lutego 2018

"Srebrny łabędź" Amo Jones

"Srebrny łabędź"  Amo Jones
Spokojne życie Madison Montgomery ulega diametralnej zmianie, kiedy jej matka popełnia zbrodnię, a potem samobójstwo. Kilka miesięcy później jej ojciec żeni się ponownie, a oni przenoszą się z Beverly Hills do Hamptons. Dziewczyna trafia do prywatnej szkoły Riverside. Jest to szkoła wokół, której krąży jeden temat: ekskluzywny Elite Kings Club, który składa się z dziesięciu facetów, którzy są postrachem wśród uczniów. Bishop, który jest przywódcą kluby, zwraca uwagę na Madison. Nie wiedzieć czemu on i reszta Elite Kings Club nienawidzi dziewczyny i rozpoczynają na nią polowanie. Jednocześnie dbają o jej bezpieczeństwo. Maddie dowiaduje się, że ostatnia dziewczyna, która miała jednym z nich bliższe relacje zaginęła bez wieści. Czy Madisson również jest w niebezpieczeństwie? Kto jest jej wrogiem, a kto przyjacielem?

Przyznam, że mam wielki mętlik jeśli chodzi o tę książkę. Pomysł na fabułę jest świetny, ale coś tu nie zagrało. Autorka sprawiła, że miałam coraz więcej pytań, a wraz z kolejną przeczytaną stroną jeszcze bardziej nie wiedziałam, co się dzieje. Przyznam się bez bicia: może tu pojawić się jakiś spojler chociaż postaram się, aby tak nie było. Jednak ta książka jest tak trudna do ogarnięcia rozumem, że już sama nie wiem, co w niej jest spojlerem, a co nie. 

Autorka otwiera wiele wątków, ale ich nie zamyka. Nie są one jasne, czytelnik ma wiele pytań, ale dostaje niewiele wyjaśnień, co sprawia, że nie raz byłam zdezorientowana i nie wiedziałam, o co chodzi. Miałam nadzieję, że autorka chce budować w ten sposób napięcie i z czasem krok, po kroku będzie rozwiązywać te wątki, ale nie... Wcale tak nie było, chociaż napięcie fakt, faktem było.

Chcecie wiedzieć coś o postaciach? Tu też jest problem, bo praktycznie nie wiemy o nich nic. Kim są faceci z elitarnego klubu? Naszpikowanymi złością samcami, którzy mają jakąś tam tajemnicę, uraz do Madisson i próbują z niej wyciągnąć jakąś prawdę, nawet jeśli ona, nie wie o chodzi. Jednocześnie nastawiają na jej życie, ale i ją chronią. Brzmi to pokrętnie, ale tak jest. W ogóle nawet po przeczytaniu książki nadal nie wiem w jakim celu działa Elite Kings Club, niby jakieś tam wyjaśnienie było, ale nie wiem, czy to nie kolejne gierki Bishopa, który przez większość czasu kłamał niż mówił prawdę, mącił i odgrywał dziwne gierki. 

Jeśli chodzi o postać Madison to jest ona pełna sprzeczności. Z jednej strony silna, niezależna, a z drugiej głupia i infantylna. Uważała się za osobę stroniącą od ludzi, nieśmiałą i ceniącą sobie samotność, ale szybko nawiązywała nowe relacje i ba... nawet była gotowa skoczyć kilku samcom do łózka. Wiele razy nie rozumiałam jej zachowania. Poważnie. Nic tylko pacnąć się w czoło. Kilka razy znajdowała się w niebezpieczeństwie, była bliska śmierci i mogła nawet stracić życie, ale pomimo tych zdarzeń w zaskakująco szybkim tempie przechodziła z tym do porządku dziennego i przebijała piątkę swoim oprawcom. Rozumiecie? Oprócz tego o samej głównej bohaterce wiemy naprawdę mało. Jak dla mnie wszystkie te postacie są jedną, wielką niewiadomą. Jej relacja z Bishopem totalnie jest dziwna, o czym musicie przekonać się sami.

"Srebrny łabędź" to jedyna tego typu książka, w której nie polubiłam ani jednego męskiego bohatera. Ja ich zwyczajnie nienawidziłam i miałam ochotę zrobić im krzywdę. Nie wiem, co jest ze mną nie tak, bo ostatecznie książka mi się podobała. Tak, owszem strasznie marudziłam, ale musicie zrozumieć dlaczego. Za dużo niejasności i wkurzających bohaterów. Jednak to książka wciągnęła mnie niesamowicie. Nie mogłam się od niej oderwać i czytałam ją do trzeciej w nocy. Dokończyłam parę  ostatnich stron na drugi dzień, ale książkę było mi ciężko odłożyć. Ta powieść ma w sobie coś takiego, że jednocześnie czytelnik jest zafascynowany i zniesmaczony. Ta książka nie jest dla każdego - dużo tu wulgaryzmów, orgii i chamskich zachowań, więc osoby, które nie lubią takich wątków w powieściach, powinni omijać ją szerokim łukiem. Najlepiej na nią nie spoglądać. Jednak jeśli jest ktoś, kto lubi ostre książki, mroczny klimat, postacie, które są lekko zdeprawowane i nie mają zahamowań - to śmiało sięgajcie po nią. Autorka ma lekki styl pisania, nie zabraknie tu chwil napięcia, zabawnych momentów, przy których się uśmiałam i dawki emocji. Nudzić z pewnością się nie będziemy.

W międzyczasie autorka stopniowo przedstawia nam legendę o Elite Kings Club z zapisków pewnej kobiety, które Maddison znajduje w bibliotece. 

Mam wiele mieszanych uczuć jeśli chodzi o tę książkę, ale wiem jedno: z niecierpliwością czekam na jej kontynuację i polecam ją czytelnikom takim jak ja, którzy liczą na lekkie i przyjemne historie, które pochłaniają od pierwszej strony; ale również tym czytelnikom, których nie zraża to, że książka jest bardzo, bardzo niegrzeczna i przekracza granice smaku.
Nie mogłabym też nie wspomnieć o tym, że książka jest przepięknie wydana, a czarne strony, które rozpoczynają rozdziały, podkreślają luksus i mrok, które są przewodnim motywem tej powieści. 

Oryginalny tytuł: Elite King's Club. The Silver Swan
Cykl: Elite King's Club (tom 1)
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 16 luty 2018 rok
Tłumaczenie: Monika Wiśniewska
Liczba stron: 333

piątek, 9 lutego 2018

"Slammed" Colleen Hoover

"Slammed" Colleen Hoover
Osiemnastoletnia Layken Cohen, wraz z młodszym bratem i mamą, przeprowadzają się z Teksasu do Michigan. Dziewczyna opuszcza jedyny dom jaki zna i w którym pozostały jej wspomnienia po zmarłym tacie. Layken nie jest zachwycona nową przeprowadzką, bo musi pozostawić za sobą to, co było dla niej znajome - szkołę, przyjaciół i znane miejsca. Jednak, kiedy poznaje w Michigan Willa i jego młodszego brata, z czasem zmienia zdanie. Miedzy nią i Willem od razu zaczyna iskrzyć. Dziewczyna uświadamia sobie, że załamanie i beznadzieja, które czuła po śmierci taty, ustąpiły miejsca szczęściu, które nie czuła od wielu miesięcy. Rodzina Cohenów i Cooperów nie przepuszcza, że staną się sobie bliscy w obliczu życiowych problemów i śmiertelnej choroby. Połączy ich coś więcej niż sąsiedztwo.

Colleen Hoover to jedna z tych autorek, która trudne tematy potrafi przekazać w bardzo dostępny sposób. Tak było i w tym przypadku, bo "Slammed" z pewnością nie należy do zwykłych młodzieżówek. Autorka porusza tu takie tematy jak przechodzenie żałoby, zmierzenie się z życiem i ze śmiercią oraz ze śmiertelną chorobą. Szybkie dorastanie i wzięcie na siebie dużej odpowiedzialności dla dobra bliskiej nam osoby. Colleen Hoover serwuje nam odrobinę poezji, co w bardzo ciekawy sposób urozmaica tę powieść. W książce nie zabraknie dramatów, komplikacji i nieszczęśliwiej miłości. Zachowanie bohaterów niekiedy mnie denerwowało, byli dla mnie irytujący i czasem miałam ochotę dać im kopniaka w tyłek. Nie sprawiło to jednak, że ich nie polubiłam, bo tak nie było, ale moje serce podbiła Eddie, która zostaje przyjaciółką Layken. Była pogodna, energiczna i pomimo tego, że przeszła naprawdę sporo, zachowała radość życia. Nie kwestionuje tego, co przeszli Will i Layken, bo ich również podziwiam. Między innymi za to jak oddani byli swojemu rodzeństwu. Jednak Eddie to taka postać, która momentalnie mnie zauroczyła swoją osobowością.

Nie wiem czy wiecie, ale może pamiętacie z niektórych recenzji, jak pisałam, że lubię jak znajomość pomiędzy bohaterami rozwija się stopniowo, co sprawia, że wypada ona naturalnie. W "Slammed" autorka narzuciła szybkie tempo i tu wszystko zaczyna się na samym początku. Trochę trudno mi to było zrozumieć, ale może takimi prawami rządzi się pierwsza miłość? Nie wiem. Chociaż rozumiem, że autorka chciała zmieścić wątek o zakazanym uczuciu, które nie powinno mieć miejsca. 

Przyznam się też, że książka mnie od razu nie wciągnęła, ale kiedy zaczęły dochodzić emocje takie jak gniew, ból i zaprzeczenie to nie mogłam się od książki oderwać. Zaczęłam ją pochłaniać. Im więcej tajemnic wychodziło na jaw, tym bardziej moje serce zaczynało pękać. Czytałam ją do prawie drugiej w nocy i gdyby nie to, że zamykały mi się oczy to za nic w świecie bym jej nie odłożyła. Nie zabraknie jednak tu również zabawnym momentów, czy żartów z Chuckiem Norrisem w roli głównej. 

"Slammed" to opowieść, która nie wciąga od pierwszej strony. Jest melancholijna, ale z każdą stroną nabiera rozpędu. Nie zabraknie tu tajemnic i emocji. Ta książka przynosi czasem ból, ale daje również nadzieję na to, że nie zawsze będzie źle. Pokazuje, że dzięki przyjaciołom może być nam o wiele łatwiej. To historia również o kartach, które rozdaje los i nie tylko tych o łatwych. Zdarza się, że dostajemy te trudne, które noszą ze sobą ból i złość na życie, ale to od nas zależy jak je przyjmiemy i jak rozegramy tę partyjkę, bo życie nas nie będzie oszczędzać. Dlatego trzeba się z nim zmierzyć i cieszyć się, każdą chwilą spędzoną z najbliższymi. Książka jest wzruszająca, a im bliżej końca tym bardziej, jednak ja nie uroniłam łezki. Myślę, że wyciśnie łzy u bardziej wrażliwych osób. Z niecierpliwością czekam na kolejne części i cieszę się, że Grupa Wydawnicza Foksal postanowiła wznowić wydanie tej serii. 

Oryginalny tytuł: Slammed
Cykl: Slammed (tom 1)
Wydawnictwo: YA!
Data wydania: 15 luty 2018 rok (nowe wydanie)
Tłumaczenie: Katarzyna Puścian
Liczba stron: 282

"Druga szansa" Marcie Steele

"Druga szansa" Marcie Steele
"Druga szansa" opowiada historię grupki przyjaciół: Riley, która leczy złamane serce po nieudanym związku, Sadie, która przeżywa żałobę po ukochanym mężu oraz Dan'ego, który za pomocą portali umawia się na randki, które są powodem do śmiechu dla Riley i Sadie. Cała trójka pracuje w butiku, któremu grozi zamknięcie z powodu niskich obrotów. Grupka przyjaciół postanawia dać z siebie wszystko, aby tego uniknąć. Zakładają konto sklepu na Twitterze oraz organizują konkurs. W międzyczasie ruszają z kampanią, a Riley stara się urozmaicić asortyment sklepu, ale właścicielka, Suzanne bardzo jej to zadanie utrudnia. Jednak to nie koniec problemów dla Riley, która dodatkowo będzie musiała zmierzyć się z internetowym hejtem. A dlaczego ? Musicie dowiedzieć się sami.

Przyznam szczerze, że najbardziej w tej książce urzekła mnie przyjażń pomiędzy głównymi bohaterami. Byłam również ciekawa, czy uda im się uratować butik, bo nie ukrywam, że postać Suzanne, która ciągle podrzucała im kłody pod nogi, sprawiała, że szczerze w to wątpiłam. Nawet jedna z głównym postaci, nie raz miała wątpliwości. A uwierzcie mi! Powody były. 
Narracja w książce jest poprowadzona z perspektywy, każdego z przyjaciół i tu już miałam ciężki orzech do zgryzienia. Nie były one wyszczególnione w jakikolwiek sposób jak na przykład podpisaniem u góry, żeby wiedzieć z czyjej perspektywy teraz czytamy książkę. Miałam tak, że już wciągnęłam się w czytanie, ale musiałam wracać do początku danej narracji, bo myślałam, że nadal czytam historię opowiadaną przez Dana, a nie na przykład przez Riley. Strasznie to było męczące i sprawiało, że lektura książki przedłużała mi się.

"Druga szansa" to pomimo tego, co napisałam powyżej lekka i przyjemna lektura, w której autorka dodaje takie wątki jak żałoba po stracie bliskiej osoby, poszukiwanie miłości, czy nowych perspektyw na życie. Zwraca uwagę na fakt internetowego hejtu, którego uczestnicy nie zwracają uwagi na to, że mogą zamienić czyjeś życie w piekło. Jest to historia o przyjaźni i miłości oraz o nowych możliwościach, które czekają na każdego z nas. Nie jest to wymagająca powieść, a więc na wieczór, kiedy potrzebujemy chwili wytchnienia sprawdzi się w sam raz. Nie zabraknie tu dramatów, niespodziewanych zwrotów akcji czy odrobiny humoru. Mnie nieco wymęczyła, ale jestem pewna, że znajdą się czytelnicy, którzy bardziej ją docenią. 

Oryginalny tytuł: The Second Chance Shoe Shop 
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: styczeń 2018 rok
Tłumaczenie: Małgorzata Bortnowska
Liczba stron: 336
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

wtorek, 6 lutego 2018

"Cud na piątej alei" Sarah Morgan

"Cud na piątej alei" Sarah Morgan
"(...) Powinniśmy przejść na ty. Jestem Lucas cyniczny autor kryminałów.
- Eva, niepoprawna romantyczka. Miło mi cię poznać". 

Eva to niepoprawna romantyczka, która wierzy w miłość oraz w to, że w ludziach tkwi dobro. Zawsze widzi szklankę do połowy pełną, nawet wtedy, kiedy ludzie ją zawodzą. 
Lucas to z kolei cynik, który w ludziach widzi zło i haniebne zamiary. Od kilku lat żyje w żałobie, wiedząc, że życie go złamało. Pewna, niewielka intryga sprawia, że ścieżki ich obu się ze sobą splatają. Śnieżyca, która panuje w Nowym Jorku sprawia, że obydwoje zostają odcięci od świata w mieszkaniu autora kryminałów. 
Czy wrażliwa Eva i arogancki Lucas wytrzymają ze sobą w tym samym pomieszczeniu?

Bardzo wyczekiwałam historii Evy. Te poprzednie "Zachód słońca w Central Parku" oraz "Bezsenność na Manhattanie" bardzo mi się podobały. Jednak Eva, pomimo tego, że była drugoplanową postacią, najbardziej zaskarbiła sobie moje serce. 
Eva i Lucas to woda i ogień, ale łączy ich jedno - strata bliskiej osoby i żałoba po niej. 
Przyznam, że dla mnie książka niestety była dosyć nudna. Zabrakło tu jakieś akcji, dramatów, czegoś, co w jakiś sposób wpłynie na dynamiczność fabuły. Również nie wyczuwałam iskier pomiędzy głównymi autorami. Były jakieś, ale słabe. Nie było niczego, co mogłoby sprawić, że ta książka będzie wyjątkowa, a szkoda. No i przyczepię się do jednej rzeczy. Narracja była prowadzona na przemian z perspektywy Lucasa i Evy, ale z racji tego, że nie było to w jakiś sposób podkreślone, czy podpisane u góry imieniem,to podczas czytania książki byłam nagle przerzucona z jednej głowy do góry. Myślę, że to w dużej mierze odbiło się na płynności książki, bo ten zabieg niekiedy wybijał mnie z czytania.

Jednak "Cud na Piątej Alei" to lekka i przyjemna w czytaniu książka, w sam raz na wieczór. Pomimo wszystko lektura tej książki mnie wciągnęła, bo Eva to taka urocza, energiczna postać, obok której nie można przejść obojętnie. Dialogi są niekiedy zabawne, ironiczne i pełne przekomarzań, a autorka zaserwuje w nich odrobinę życiowych cytatów. Myślę, że ta książka będzie idealna dla osób, które liczą na niezobowiązującą lekturę, albo dla tych, którzy nie mają wielkich oczekiwań. Z pewnością nie znajdziecie tu cukierkowego romansu, bo bohaterowie starają się uciec od tego, co do siebie zaczynają z czasem czuć. 

Do kupienia w księgarni internetowej Booktime:
https://booktime.pl/obyczajowe/239-cud-na-piatej-alei.html?search_query=cud+na+piatej+alei&results=1

Oryginalny tytuł: Miracle on the 5th Avenue 
Cykl: Pozdrowienia z Nowego Jorku (tom 3)
Wydawnictwo: HarperCollins
Data wydania: styczeń 2018 rok
Tłumaczenie: Elżbieta Regulska - Chlebowska
Liczba stron: 303
Oprawa: miękka

niedziela, 4 lutego 2018

"Fallen Crest. Akademia" TIJAN

"Fallen Crest. Akademia" TIJAN
Samanthę poznajemy w chwili, kiedy jej świat zawala się na głowę. Matka oświadcza dziewczynie, że obydwie wyprowadzają się od ojca Sam i przeprowadzają do jej kochanka. Dziewczyna jest wściekła na świat tym bardziej, że kochankiem jej mamy jest James Kade, który ma dwóch synów - Logana i Masona. Obydwoje są bogaci, popularni, a jednak to chodzą do publicznej szkoły, zamiast jak inne bogate dzieciaki do prywatnego liceum. Wszystkie dziewczyny się za nimi oglądają, bo są przystojni i mają naturę bad boya. Jednak Sam nie ulega ich czarowi. Ma żal do matki o zaistniałą sytuację, do ojca o to, że nie walczył. Kiedy jest naprawdę źle dziewczyna ucieka, by biegać, bo to dla niej jedyny sposób, aby przetrwać trudny dla niej czas. Samantha z czasem dowiaduje się o tajemnicach z przeszłości oraz przybliża się do jednego z braci.

Samantha to twarda dziewczyna, która mówi, co myśli i nie daje sobie wejść na głowę, ani się nikomu zastraszyć. Bardzo ją polubiłam, chociaż przyznam, że niekiedy jej zachowanie nie spotkało się z moją sympatią. 
Z kolei braci Kade nie polubiłam od razu. Nie dało się. Obydwoje zbyt pewni siebie, bezczelni i chamscy. Uważali się za nie wiadomo kogo. Myślałam, że będę pałać do nich anty sympatią do końca. Jednak już gdzieś tak po większej połowie przeczytanej książki zauważyłam, że stopniowo moje zdanie na ich temat zaczyna się zmieniać. Myślę, że to zaczęło dziać się wtedy, kiedy matka Sam ją zaatakowała, a oni stanęli w jej obronie oświadczając starej wariatce, że od teraz Samantha jest "sama swoja". Zyskali u mnie plus.
Napiszę jeszcze parę słów o mamusi Sam. Bardzo nie lubię rodziców, którzy zamiast dodawać skrzydeł swoim dzieciom - podcinają je. Niezależnie od wieku dziecka, bo przecież każdy chce, a by rodzice go doceniali. Mama Samanthy zmieszała ją z błotem, zdeptała jej wiarę w to, co wierzyła i pozbawiła szacunku do niej samej. Naopowiadała jej tyle przykrych rzeczy, że dla mnie samej to było szokiem. Jak można sprawić swojemu dziecku taki ból? Słowa są najgorszą bronią wymierzoną w drugiego człowieka, bo ranią najmocniej. Pamiętajcie.

"Fallen Crest. Akademia" to kolejna książka Tijan, którą pochłonęłam. Czyta się ją szybko, przyjemnie i niekiedy z uśmiechem na ustach. Jednak pewien wątek wydawał mi się dosyć naciągany i w którymś momencie miałam wrażenie, że czytam książkową wersję Mody na sukces. Tak absurdalne było to, co przeczytałam na końcu. Chociaż stop. Tu wiele rzeczy było absurdalnych. Niekiedy miałam wrażenie, że niektórym dialogom coś brakowało, może jakiejś naturalności, bo momentami wychodziły one dosyć sztucznie. Miałam również wrażenie, że autorka za dużo zagmatwała w życiu Samanthy - zabrakło w tym wszystkim jakiegoś umiaru.
Jednak jeśli chodzi o całokształt jestem bardzo zadowolona z lektury tej książki. Mamy tu wątek miłosny, z deka skomplikowany, niegrzecznych chłopców, zawzięte dziewczyny i problemy na tle rodzinnym. Niesamowicie było czuć tę chemię pomiędzy Samanthą, a jednym z bracie Kade. Nie zabraknie tu również akcji, bo w tej książce wciąż coś się dzieje.

Nawet jeśli ta książka wypada nieco absurdalnie, to posiada w sobie pewien urok, który we mnie trafił, bo nie potrafiłam przestać czytać tej powieści i odłożyć jej na miejsce. 
Jestem ciekawa, czy druga część zrobi na mnie podobne wrażenie, a może okaże się lepsza? W ostatecznym rozrachunku -  ja osobiście jestem zachwycona tą książką, chociaż "Anti - stepbrother" podobał mi się trochę bardziej. 

Oryginalny tytuł: Fallen Crest High
Cykl: Fallen Crest (tom 1)
Data wydania: styczeń 2018 rok 
Tłumaczenie: Barbara Kardel - Piątkowska
Liczba stron: 478
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  

sobota, 3 lutego 2018

Zapowiedź wydawnicza od Burda Książki

Zapowiedź wydawnicza od Burda Książki
Hej Moliki! Przychodzę do Was z zapowiedzią książki, która będzie dla mnie szczególnie ważna, ale tego będziecie mogli dowiedzieć się w najbliższych dniach o ile sami się nie domyślicie. <3 
W każdym bądź razie to sprawia, że jestem mega szczęśliwa i daje mi wielkiego kopa. 

Wydawnictwo: Burda Książki
Premiera: 28 luty 2018 rok
Opis:
Samantha Young, autorka serii On Dublin Street i powieści To, co najważniejsze oraz Wszystko, co w Tobie kocham, której nazwisko często trafia na listę bestsellerów „New York Timesa”, wraca do Szkocji w swojej nowej, pełnej namiętności, inspirującej powieści o miłości, stracie i sile przetrwania.
Edynburg był tajemniczy i kuszący, jak przygoda, która może się zdarzyć w rzeczywistości zupełnie innej od zwykłego, szarego świata.
W pogoni za marzeniami, pełna nadziei i wiary w swój wybór Nora przenosi się z Ameryki do Szkocji. Doznaje jednak samych rozczarowań i po trzech bezowocnych latach spędzonych w nowym kraju czuje tylko żal i poczucie winy.
Dopóki w jej życiu nie pojawia się seksowny Szkot, Aidan Lennox.
Kilka lat starszy, obyty w świecie producent muzyczny i kompozytor wydaje się zupełnie nie pasować do Nory. Tymczasem wbrew pozorom odnajdują w sobie iskrę, której im brakowało. Łączą ich wspólne poczucie humoru i namiętność, a także bolesne doświadczenia z przeszłości. Nora, choć zdążyła już wiele w życiu wycierpieć, nie potrafi walczyć ze swoimi uczuciami i bez pamięci zakochuje się w przystojnym Szkocie.
Niestety, kiedy życie wymierza Aidanowi kolejny cios, ten nie szuka wsparcia u Nory, ale porzuca ją nagle i znika. Niespodziewana strata budzi w Norze ukryte siły. Dziewczyna śmiało zaczyna podążać za marzeniami.
Upragnione studia aktorskie, występy na scenie teatralnej – wszystko układa się według jej zamierzeń. Koncentruje się na swoich celach i starannie unika emocjonalnych zawirowań.
Nie jest to jednak łatwe. Zwłaszcza że znów pojawia się Aidan i z niewiadomych powodów okazuje wobec niej głęboką niechęć, a nawet wypowiada jej wojnę.
Czy Nora i Aidan odważą się, by dać sobie jeszcze jedną szansę na miłość?

Do kupienia: KLIK
O autorce:
Samantha Young jest Szkotką.
Jest autorka bestsellerowych powiesci o tematyce erotycznej i romansów.
Została nominowana do Goodreads Choice Award w 2012 dla najlepszego autora i do nagrody Best Romance w 2014 r.






Macie w planach przeczytać tę książkę?


Copyright © 2016 Red Girl Books Recenzje , Blogger