Polecany post

"Żona nazisty" Edith Hahn

sobota, 31 marca 2018

"Bez pożegnania" Mia Sheridan

"Bez pożegnania" Mia Sheridan
"Bez pożegnania" opowiada historię Lii i Prestona. Ona była córką nielegalnej imigrantki, a on jednym z synów bogatego plantatora. Znali się od zawsze, ale dopiero wraz z dojrzewaniem uświadomili sobie, że łączy ich coś więcej niż zwykła przyjaźń. Jednak przez lata nie było im po drodze. Aż pewnego skwarnego dnia ich ścieżki się łączą. Spędzają ze sobą wspólne, namiętne chwile, które rozpoczynają serię wydarzeń. Dochodzi do tragedii, podczas której obydwoje tracą kogoś, kogo kochali. Lia zachodzi w ciążę, a
parę miesięcy później znika bez śladu. Powraca po sześciu miesiącach aby odzyskać syna i Prestona. Jednak mężczyzna nie potrafi jej zaufać. Przepełniają go gniew i żal, ale również pożądanie. Jednak duma i gorycz nie pozwalają mu jej wybaczyć. Czy będą mieli szansę sobie wszystko wytłumaczyć? Czy miłość zwycięży ze wzajemnymi pretensjami?

"Bez pożegnania" to książka, która wraz z biegiem wydarzeń pokazuje czytelnikowi, że nie zawsze życie jest czarno - białe, a niektóre wybory nie przychodzą łatwo. Ta książka powinna niektórym przypomnieć, że nie każdy człowiek może mieć taką silną psychikę jak nasza, że dzieciństwo i niektóre zdarzenia potrafią przygnieść, doprowadzić do beznadziei i ostateczności, a nawet do egoistycznych czynów byle uratować siebie. Dlaczego o tym piszę? Bo po przeczytaniu pierwszych stron tej powieści, potępiłam główną bohaterkę. Nie rozumiałam jaka matka postępuje tak egoistycznie i zostawia swoje małe dziecko bez żadnego listu i wyjaśnień. Odchodząc bez pożegnania, by potem po 6 miesiącach wrócić i oczekiwać, że wszystko będzie takie jak dawniej. 
Pomyślałam sobie wtedy: "Serio Lia? Masz czelność po czymś takim dziwić się zmian, które spowodowałaś nie tylko w swoim życiu, ale również w życiu innych osób?" 
Byłam wkurzona, co sprawiło, że przez pół książki miałam mieszane uczucia, co do tej postaci. Jednak wraz zbiegiem historii, w której wychodzą na jaw pewne sprawy, nieco ją zrozumiałam. Bo miałam podobnie do niej. Mia Sheridan porusza w tej książce trudne tematy takie jak trudne dzieciństwo. Lia nie była kochana przez swoją matkę, która widziała w niej coś obrzydliwego i powód zniszczenia jej życia. Dziewczyna nie miała przyjaciół, była skryta, zamknięta na ludzi. Żyła w biedzie, której się wstydziła. Uważała, że została wciśnięta w takie kryteria. Dlatego nie robiła nic, kiedy ją poniżano. A potem? Dorosła, ale te przeżycia zostały w jej psychice. Uwierzcie mi, sama po sobie wiem, że nawet pomimo wielu lat nie da się wymazać tego, co nas łamało tyle czasu i krok po kroku niszczyło. Każdy inaczej reaguje na to, co życie mu przygotowało. Później, kiedy jej i Prestonowi udało się połączyć spadła na nich kolejna tragedia, Lia zaszła w ciąże i od tej pory została sama. Matka Prestona jej nie akceptowała i traktowała jak intruza. Mężczyzna, którego kochała był pogrążony w żałobie i w ratowaniu farmy. Nie miał dla niej wsparcia, chwili czasu na rozmowy, nie okazywał jej czułości. Lia nie miała w nikim wsparcia, nie miała nikogo komu mogłaby zwierzyć się ze swoich trosk. Była zamknięta w czterech ścianach, z dzieckiem, które kochała, ale uważała, że jej miłość nie wystarczała i, że jest złą mamą. Miała wiele obaw, strach z dnia nad dzień coraz bardziej ją ogarniał, a ona pogrążała się w ciemności. I tutaj autorka porusza kolejny ważny temat jakim jest depresja poporodowa. Ja również przez to przechodziłam. Jasne nie zostawiłam swojego dziecka, nadal nie rozumiem jak Lia mogła to zrobić, ale tak jak pisałam - każdy ma inną psychikę, która w każdej chwili można pęknąć. Chociaż można potępiać decyzję głównej bohaterki to uważam, że trzeba ją zrozumieć. Moim zdaniem między nią i Prestonem zabrakło szczerej rozmowy. 

Dodam jeszcze parę słów o Prestonie i powoli kończę. W większości tego typu książek męscy bohaterowie topią się w pieniądzach, są milionerami, prowadzą własne firmy albo w inny sposób zarabiają grube pieniądze. Mia Sheridan tworzy mężczyzn, którzy zarabiają na własne życie pracą swoich rąk. Jest w tym coś niezwykłego i czułego. Wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale sama szanuję ludzi, którzy pracują fizycznie. Preston oprócz tego był silny, czuły i troskliwy. Gdyby oboje nie zachowywali się dziecinnie to myślę, że już wcześniej by mieli szansę lepiej się poznać. Bo tak naprawdę pomimo tylu lat znajomości - wiedzieli o sobie tak niewiele.

Mam za sobą prawie wszystkie książki Mii Sheridan, które zostały wydane w Polsce. Jest to również jedna z moich ulubionych autorek, których powieści nie mogłabym przegapić. Kiedy zobaczyłam zapowiedź "Bez pożegnania" wiedziałam jedno: MUSZĘ JĄ PRZECZYTAĆ. Nie jest to jedna z jej lepszych książek, brakowało mi w niej czegoś, ale i tak trafiła w moje serce. Poruszyła mnie, wzruszyła, ale sprawiła też, że co nieco mi przypomniała. Książkę wciągnęłam jednego dnia. Pomimo tego, że nie podobało mi się zachowanie Lii i Prestona to całokształt historii stworzony przez autorkę uważam za świetny. Jest w tej powieści nieco emocji: bólu, żalu, gniewu i poczucia straty. Myślę, że dla fanów Mii Sheridan ta książka to must have. Nie zabraknie tu również niespodziewanych zwrotów akcji. Mia Sheridan stworzyła nieco zabawną i emocjonalną książkę, dodając do tego odrobinę ciepłego klimatu i nieuchwytnej melancholii. Książkę czyta się dobrze, ale do dziś czuję niedosyt, bo wiem, że Sheridan jednak stać na więcej. 

Oryginalny tytuł: Preston's Honor
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Tłumaczenie: Monika Wiśniewska
Data wydania: marzec 2018 rok
Liczba stron: 320



poniedziałek, 26 marca 2018

"Dziesięć poniżej zera" Whitney Barbetti

"Dziesięć poniżej zera" Whitney Barbetti
"(...) Twoim zdaniem możesz siedzieć w kącie i obserwować wszystkich wokół, co? A chcesz poznać tajemnicę? Tak się składa, że oni też cię widzą. Ja cię widzę. Widzę w tobie to, czego nie chcesz nikomu pokazać. (...) Jesteś zimna jak lód. Nie pozwalasz sobie czuć. Nie dbasz o nikogo. Nawet o siebie. (...) - Tutaj - powiedział, naciskając nieco powyżej mojego serca - tutaj masz dziesięć poniżej zera. I jesteś bliższa śmierci niż ja."

Parker była niegdyś kobietą, która optymistycznie patrzyła w przyszłość. Cieszyła się życiem, ale pewna osoba odebrała jej to sprawiając, że blizny zagościły nie tylko na jej ciele, ale również na duszy. Niegdyś wesoła i towarzyska - dziś samotna, stroniąca od ludzi i uczuć. Czuła jedynie strach, irytację i obojętność. Tak było łatwiej. Wolała trwać w swojej strefie komfortu, bo życie bolało, a ona wolała obserwować cudze, niż uczestniczyć we własnym. 
Tak było do czasu, bo kiedy dostaje SMS-a wysłanego pod niewłaściwy numer, jej życie diametralnie się zmienia. Poznaje Everetta, aroganckiego faceta, który potrafi przeniknąć ją na wskroś. Pomimo krótkiej znajomości zna ją lepiej niż ktokolwiek inny. 
Everett powoli umiera i dlatego chce wykorzystać ostatnie chwile swoje życia żyjąc. Proponuje Parker wspólną podróż, podczas której uczy ją żyć, czuć, walczyć z własnymi demonami i zmierzyć się tym, co ją przeraża.

"Pod jego czujnym spojrzeniem czułam się naga. Zawsze uważała, że skóra to tylko skóra, a zdjęcie z siebie ubrań to tak naprawdę nic wielkiego. Za to obnażenie duszy, świadomość, że ktoś, kogo ledwo znasz, jest w stanie dotrzeć do jej najgłębszych zakamarków - to było przerażające. Wolałabym tysiąc razy przejść się nago wzdłuż ruchliwej ulicy, niż pozwolić komuś zajrzeć do mojego wnętrza."

Everett i Parker to osoby, które są bezpośrednie, uparte i lubią mieć kontrolę nad daną sytuacją. Jedyne, co ich dzieli to podejście do życia. Po przeczytaniu tej książki wiem, że śmierć ma różne oblicza. Można umierać, ale czerpać z życia garściami tak jak Everett. Żyć chwilą i wykorzystać ten czas jak najlepiej. Jednak można być martwym za życia, tak jak ja Parker. Bo jak można żyć nie odczuwając dobrych i złych emocji? Zamykając się na nie, na świat i na ludzi? Parker nie pozwalała sobie czuć ani radości, ani smutku - niczego. Odcinała się od nich, bo ją przerażały. Nie chciała, aby ją zraniły, a czasem przecież trzeba dać się sparzyć. W pewnej książce przeczytałam, że ból pokazuje nam, że żyjemy - i ja się z tym zgadzam. Tak samo jest z tymi optymistycznymi emocjami. 
Przyznam szczerze, że Parker nieco mnie irytowała. Owszem rozumiem skąd wynikało jej zachowanie. Jej życie nie było łatwe. Nie miała rodziny, nie zaznała miłości i bliskości drugiego człowieka, a później została skrzywdzona przez jakiegoś psychola. To zbyt dużo jak na jedną osobę, ale ten pesymistyczny stosunek jaki miała do świata i ludzi działał na mnie negatywnie. Myślę, że znajdą się osoby, które równie ciężko miały w życiu, ale nie warczały z tego powodu na innych. Chociaż nie ukrywam - polubiłam ją. Za to, że mówiła, co myśli, że nie owija w bawełnę - zresztą tak samo jak Everett. Oboje tworzyli mieszankę wybuchową. Nie raz prowadzili między sobą złośliwe potyczki słowne oraz zażarte dyskusje. Oboje byli w jakiś sposób zranieni i zwalczali własne demony, ale wspólnie w jakiś sposób przechodzili metamorfozę. Uczyli się od siebie nawzajem.

Ta książka posiada wiele pięknych cytatów, które warto zapisać sobie w sercu i w umyśle. Pokazuje, że życie mamy jedno i trzeba wykorzystać je najlepiej jak możemy. Nie cofniemy czasu i nie nadrobimy straconych lat, dlatego kochajmy, czujmy nienawiść, ryzykujmy i wyciskamy z życia, to co najlepsze. 
"Dziesięć poniżej zera" to książka z niepozornym początkiem, ale jakże intrygującym. Powieść wciąga niemal od pierwszej strony, im bardziej zagłębiamy się w jej lekturę, tym większe napięcie powoduje u czytelnika. Kurcze... ja miałam ochotę kilka razy zajrzeć na ostatnią stronę byle mnie opuściło. Nie zrobiłam tego, ale ostrzegam Was: POD ŻADNYM POZOREM TEŻ TEGO NIE RÓBCIE. Mam wrażenie, że wtedy ta historia straciłaby swój urok i stałaby się mniej ciekawa. Kilka razy odkładałam książkę, by znowu po nią chwycić. Musiałam odetchnąć i zdystansować się. Posiada wiele emocji po ból i strach, aż po nadzieję. Nie zabraknie zabawnym momentów, ale też wątku romantycznego. Jednak nie jest on przesłodzony i nie wychyla się na pierwszy plan. Dlaczego tak uważam? Bo Parker i Everett często rozmawiali o życiu i śmierci oraz się przekomarzali, a ten wątek był takim przerywnikiem pomiędzy tymi czynnościami.  Autorka świetnie wykreowała postacie, stworzyła ciekawe dialogi, w których nie zabraknie pewnych mądrości, a do tego sama książka trzyma w niepewności. 
Uwielbiam książki, do których wsiąkam, uwielbiam książki, które sprawiają, że czuję wiele emocji naraz. Uwielbiam książki, które potrafią pogruchotać mi serce, a jeśli i Wy takie kochacie to nie pozwólcie jej czekać. 

"- Moim zdaniem - przełknął głośno ślinę - ludzie cię nie doceniają. A jak ty masz widzieć wartość swojego życia, skoro nikt nie widzi jej w tobie? Mi też jest smutno, Parker. Smutno mi z twojego powodu. I z powodu tych wszystkich osób, które nie mają pojęcia, jaka jesteś naprawdę."

Oryginalny tytuł: Ten Below Zero
Wydawnictwo: Niezwykłe
Data wydania: 28 marzec 2018 rok
Tłumaczenie: Dorota Lachowicz
Liczba stron: 305

piątek, 23 marca 2018

"Weteran. Współczesna adaptacja pięknej i bestii" Katy Regnery

"Weteran. Współczesna adaptacja pięknej i bestii" Katy Regnery
"(...) Nie oczekuj wiele od życia i bądź wdzięczny za tę odrobinę szczęścia, która będzie Ci dana. Nie oczekuj niczego, gdyż życie nie jest ci nic winne. Jeśli to zrozumiesz, będziesz w stanie je przetrwać. Gdy przytrafi ci się coś wspaniałego, będziesz na to przygotowany. Unikniesz bólu rozczarowania, jeśli zrozumiesz, że nic nie trwa wiecznie."

Dwudziestosześcioletnia Savannah Carmichael zdradzona przez mężczyznę, którego kochała, traci wymarzoną karierę dziennikarki śledczej i powraca do swojego rodzinnego miasta Danvers, w stanie Wirginia. Całe życie starała się wyjechać z tej mieściny, aby móc poznawać świat i jedna intryga sprawiła, że ponownie znalazła się w punkcie wyjścia. Kobieta nie widzi szansy na to, aby powrócić do swojej pracy. Jest załamana tym, że jej marzenia już się nie spełnią. Jednak wtedy dostaje propozycję powrotu do branży. Jedynym warunkiem jaki jej stawiają jest napisanie historii o prawdziwym człowieku, która poruszy serca innych. Savannah nie musi się długo zastanawiać o kim napisać. 

"Każdą cząstką swojego zniszczonego ciała pragnął znów być taki jak dawniej. Wiedział jednak, że to pragnienie nigdy się nie spełni."

Parę mil od niej, na wzgórzu, w starym i ogromnym wiktoriańskim domu, mieszka Asher Lee - były weteran wojenny, który w Afganistanie stracił rękę w wybuchu, a w wyniku obrażeń połowa jego twarzy została pokiereszowana. Z przystojnego mężczyzny stał się Bestią, na widok, której ludzi wzdragali się z obrzydzeniem. 
Mieszkańcy miasteczka Danvers mają go za dziwaka, gdyż od dziesięciu lat nie widzieli go na oczy. Jednak szanowali jego prywatność i żaden z nich nie zaglądał do jego samotni, gdzie całe dnie spędzał na ćwiczeniach fizycznych lub czytaniu książek aby uciec przed codziennością. Jednak pewnego dnia w progu jego domu  - ubrana w kolorową sukienkę, z talerzem słodkich wypieków, pojawia się Savannah. Mężczyzna początkowo niechętnie zgadza się na opowiedzenie swojej historii dziennikarce. Jednak czasem ich relacja przeradza się w przyjaźń, a potem w miłość. 
Jedno z nich stanie przed trudnym wyborem, który zaważy na ich związku. Czy zdołają pokonać przeszkody i wspólnie napisać szczęśliwe zakończenie?

"(...) Savannah dawno nie czuła czystego, zwykłego szczęścia, a właśnie to uczucie wypełniło ją, gdy na niego patrzyła."

Po ostatnio przeczytanych książkach potrzebowałam czegoś, co wywoła we mnie emocje, zamiast znużenia. Nie chciałam kolejnej historii jakich wiele. Miałam przesyt,
"Weteran" jest nieco inny od przeczytanych przeze mnie powieści. I chociaż to historia przewidywalna - to nie mogę powiedzieć, że ta książka mnie nie zachwyciła. Ba! Ona wciągnęła mnie bez reszty, a historia Savannah i Ashera jest jedną z lepszych, które przeczytałam. Jest słodka, ale i gorzka. Pełna bólu, samotności, niepewności, ale też cichej nadziei. Powiem Wam, że sama postać Ashera mnie po prostu oszołomiła! Ale o nim parę słów napiszę później, bo najpierw chcę Wam przedstawić Savannah.

Savannah to kobieta ambitna, pewna siebie i niezależna. Kompletne przeciwieństwo swojej młodszej siostry. Z czasem zauważyłam, że to osoba, która jest zdeterminowana i twardo stąpa po ziemi. Moje uczucia do niej były skrajne. Raz ją lubiłam, a później darzyłam niechęcią. Zapytacie dlaczego? Ano dlatego, że przekładała swoją ambicję nad czymś o wiele ważniejszym. Chciała zjeść ciastko i równocześnie je mieć, a tak się przecież nie da. To jej niezdecydowanie mnie drażniło. W książce kilka razy przytaczano, że jest uczciwa, ale moim zdaniem nie była taka do końca. Jednak tu już nie będę spojlerować. Musicie przekonać się sami. 
To nie jest tak, że nie doceniam jej postaci. Od dzieciństwa słyszałam: nie patrz na wygląd, lecz w serce człowieka. Bo serce zostaje, a piękno ucieka. Dlaczego to przytaczam? Bo Savannah potrafiła ujrzeć, że Asher pod nieciekawym wyglądem ma do zaoferowania o wiele więcej: piękne serce, duszę i umysł. Pomimo tego, że życie go tak okrutnie złamało, odebrało nadzieję i marzenia - on był pełen pasji. Troskliwy, czuły i lojalny, a przede wszystkim silny wewnętrznie. Znacie takie osoby, na które wystarczy spojrzeć i wiesz, że to ktoś wyjątkowy? Myślę, że gdyby Asher istniał naprawdę to byłby jedną z takich osób, które samą swoją obecnością rozświetlają czyjeś życie. Przygnębiało mnie to, że ktoś tak cudowny jak on, został tak skrzywdzony, że bał się odczuwać nadzieję i marzyć.

"Nie bój się. To tylko ja - powiedziała, po czym powtórzyła jego słowa - a ty podobasz mi się właśnie taki, jaki jesteś."

Nie mogłabym nie wspomnieć o jeszcze jednej wyjątkowej postaci w tej książce. A jest nią Panna Patts, która troszczyła się o Ashera i dbała o jego dom. Była jak dobra wróżka, która zawsze miała dobrą radę i słowo, ale potrafiła też popychać do działania. Z pewnością ją pokochacie!

"Weteran" to niesamowita historia o samotności, o strachu przed życiem, ale też o dążeniu do własnych celów. Uczy, że niekiedy warto kierować się sercem, bo ono wie najlepiej, co jest najważniejsze. Postacie są świetnie wykreowane, dialogi nie są płytkie - są przemyślane i często niosą ze sobą słowa, które zapadają w sercu. To historia o tym jak druga osoba potrafi wyciągnąć nas z największego mroku i przywrócić do życia. Bo to też powieść o tym jakie ono jest piękne i cenne oraz, że pomimo wszystko nie warto się przed nim zamykać. Ta książka mnie nie wzruszyła, nie sprawiła, że płakałam, ale jednak odcisnęła we mnie swój ślad. Sprawiła, że czułam ogromny smutek, a jednocześnie wywoływała u mnie uśmiech na twarzy. Pochłonęłam ją w jeden dzień, bo nie potrafiłam jej odłożyć. Ta książka może nie raz być przesłodzona, ale wiecie co? Mi to nie przeszkadzało, bo nie było tego w zbyt dużych ilościach i tak jak pisałam powyżej - jest ona jednocześnie słodka i gorzka. Nie zabraknie tu zawirowań i przeszkód, bo nawet w najpiękniejszych baśniach, nic nie przychodzi z łatwością. 

Oryginalny tytuł: The Vixen and the Vet
Cykl: Współczesne baśnie (tom 1)
Data wydania: 14 marca 2018 rok
Tłumaczenie: Maciej Olbryś
Liczba stron: 347


czwartek, 22 marca 2018

"Instrukcja obsługi kobiety" Katarzyna Miller, Suzan Giżyńska

"Instrukcja obsługi kobiety" Katarzyna Miller, Suzan Giżyńska
Kobieta od zawsze była widziana w roli matki, kochanej córki i oddanej żony, która czuwa nad domowym ogniskiem. Została wbita w te ramy przez mężczyzn. Czy to się zmieniło? Moim zdaniem nie. My kobiety nadal jesteśmy tak spostrzegane, musimy wykazać się determinacją, aby wyjść spoza ten schemat. Jednak pewne pytania nadal kołaczą w głowach wielu osobom płci pięknej - o tym czy wypada w wieku czterdziestu lat uprawiać seks? A jeśli założę szpilki to nie będę wyglądała wyzywająco? Na te pytania w formie dyskusji starają się odpowiadać autorki. Wymieniając się własnymi spostrzeżeniami i doświadczeniami, niekiedy mając całkiem inne zdanie. 

Ten poradnik został stworzony moim zdaniem głównie do kobiet. Na początku myślałam, że do mężczyzn, ale znajdowały się takie pytania jak "Moja przyjaciółka jest z mężczyzną, który ją nie szanuje. Po kłótniach przychodzi do mnie z płaczem, ale zawsze do niego wraca. Co mam zrobić?" czy "Moje dzieci nie akceptują mojego obecnego partnera". Jednak nawet jeśli są takie pytania to i faceci znajdą tu co nieco. Autorki starają się dociekać tego, co kobiecie daje szczęście, co lubią, jak z nimi postępować? Czy mężczyzna jest w stanie zrozumieć ich skomplikowaną naturę? Skąd się biorą pomiędzy obiema płciami nieporozumienia? Dlaczego kobiety wybierają takich, a nie innych partnerów? 

Poradniki Pani Miller i Giżyńskiej cenię za lekkość, za to, że przytaczane są tu wypowiedzi nawiązującego do różnych sytuacji życiowych. Tu występuje forma dyskusji. Np. Pani Katarzyna odpowiada na zadane pytanie, a do niego przyłącza się Suzan Giżyńska i tym oto sposobem poznajemy dwa różne spojrzenia na dane sytuacje. Moim zdaniem to świetny sposób, abyśmy my sami mogli zobaczyć jak to wygląda z boku. 

"Poradnik obsługi kobiety" powinny przeczytać nie tylko kobiety, ale również mężczyźni. 
Dla fanów autorek ta książka to pozycja obowiązkowa. 

Wydawnictwo: Zwierciadło
Data wydania: 2018 rok
Liczba stron: 220 

Do kupienia:
https://czytam.pl/k,ks_713091,Instrukcja-obslugi-kobiety-Miller-Katarzyna-Gizynska-Suzan.html


wtorek, 20 marca 2018

"Pan O" Lauren Blakely

"Pan O" Lauren Blakely
Nick Hammer jako nastolatek był nieśmiały i nie miał pojęcia o płci pięknej. Dlatego zaczął rysować przygody Pana Orgazma, które wrzucane do sieci szybko zyskały popularność i trafiły do telewizyjnego show. 
Nick Hammer to Pan O, bo jego szczególnym talentem jest zapewnienie kobiecie rozkoszy. Kto by mu się oparł? Przystojny, umięśniony i bogaty, a do tego obdarzony bystrym umysłem. Jednak jego głowę coraz częściej zajmuje siostra jego przyjaciela - Harper. Piękna i rudowłosa iluzjonistka, która prosi go lekcje ze zdobywania mężczyzn. Mężczyzna się zgadza mając nadzieję, że jeśli pobędzie trochę w je towarzystwie to wyleczy się z pożądania do nie. Jednak niezobowiązujące lekcje to początek tego, co los im naszykował. 

Harper jest spokojną i nieśmiałą dziewczyną, ale w towarzystwie przyjaciół jest bezpośrednia i sarkastyczna. Nick z kolei ma tak duże ego jak Spencer więc szykujcie na to. Chociaż przyznam, że mniej mnie to drażniło niż u Spencera. Myślę jednak, że to kwestia tego, iż wiedziałam czego się mogę spodziewać. Bardzo podobała mi się ta przyjacielska relacja pomiędzy bohaterami i ta chemia, od której wręcz trzaskało iskrami.
Książka jest napisana z perspektywy Nicka, co trochę było mi nie na rękę. Chciałam wiedzieć, co siedzi w głowie Harper, a tu nie miałam takiej możliwości. Trudno mi ją było rozgryźć. Tak jak dla Hammera - tak i dla mnie stanowiła zagadkę.

"Pan O" to tak samo jak "Pan wyposażony" powieść do bólu przewidywalna. To typowy, sprośny erotyk dla osób, które nie mają wysokich wymagań, a lubią sięgać po lekkie i niewymagające myślenia książki. Jest przyjemna, lekka w czytaniu i szybko się ją czyta. Chociaż nie ukrywam, że zabrakło mi w niej uroku, który na swój sposób posiadała pierwsza część. Mało tu było również emocji, ale za to była odrobina humoru.
Jeśli tak jak ja podchodzisz do tego typu literatury na luzie - to śmiało po nią sięgnij. Ale jeśli masz większe wymagania, oczekujesz wybuchów, wiele emocjonujących momentów i chwil napięcia - to ta książka nie będzie dla Ciebie. 

Oryginalny tytuł: Mister O
Cykl: Big Rock (tom 2)
Wydawnictwo: Editio Red
Data wydania: 2018 rok
Tłumaczenie: Wojciech Białas
Liczba stron: 320


"Była sobie dziewczynka" Piotr Dobry

"Była sobie dziewczynka" Piotr Dobry
Co znajdziemy w te niezwykłej powieści? 
Przede wszystkim opisy zabawek w poszczególnych czasach, ale i wiele innych ciekawych zagadnień.
Czy w prehistorii były pędzelki i kredki? A jeśli nie to czym dzieci malowały po ścianach? Dlaczego dziewczynki w Mezopotamii nie mogły chodzić z chłopcami do szkół, a w Rzymie już tak? Jakie były tradycje, wierzenia, obyczaje i obowiązki, które kierowały życiem Julii Drugiej, Safony czy Izydy? W jakim wieku wychodziły za mąż i czy były wtedy szczęśliwe? Czy mogły decydować o sobie, czy ulegały tym, co było im narzucone z góry?  W jakim celu używano zaklęć i czarów?
To i wiele więcej tematów znajdziecie w tej pięknej książce. 
Przyznam, że dla mnie to również była swego rodzaju lekcja, bo pierwszy raz spotkałam się ze wzmianką o Scytii, który koczował na dzisiejszych terenach Ukrainy. 
W jakim celu powstała "Była sobie dziewczynka"?
Książka powstała po to, aby pokazać współczesnym dziewczynkom jakie mają szczęście, że mogą chodzić do szkoły, a ich przyszłość zależy od nich samych. Nie muszą wychodzić za mąż, bo taka jest tradycja, nie muszą robić czegoś, na co nie mają ochoty, ale mogą robić wszystko to, co chłopcy. Czy to nie cudowne, że mogą decydować o sobie? Tym bardziej, że nadal zdarzają się przypadki, gdzie są dziewczynki, które nie mają tabletu, ani tym bardziej książki, czy czasu na nią. Które nadal są traktowane niesprawiedliwe, cierpią głód i brak dachu nad głową z powodu sytuacji majątkowej rodziny, czy wojny. 

Autor w przystępny sposób przedstawił ciekawe informacje życia dziewczynek i kobiet w różnych dziejach i nie tylko. W prosty i nie zanudzający sposób przenosi nas od czasów prehistorycznych, do Rzymu, Chin, czy po czasy wiktoriańskie i gregoriańskie. Po drodze podróżując z nami do Afryki czy Korei Północnej, aby w końcu dotrzeć do współczesności.
Jeśli szukacie dla swoich dzieci pouczającej książki, w której nie brak nastrojowych ilustracji, z pięknymi barwami, a do tego w dużym formacie, który jest idealny po to, aby książkę czytać wspólnie z dziećmi to trafiliście idealnie. Do tego duża czcionka ułatwia czytanie i sprawia, że jest ono przyjemniejsze. 
Podsumowując.
"Była sobie dziewczyna" to ciekawa, przyjemna i bogato ilustrowana książka dla dzieci, która dostarcza im niewielkiej dawki historii o dzieciach żyjących w poszczególnych epokach, krajach, czasach, plemionach i w różnych miejscach. Ta książka chociaż jest skierowana głównie do dziewczynek będzie również dobra dla chłopców, bo przecież historię powinien znać każdy w odpowiednich dawkach. 

Wydawnictwo: Tadam
Data wydania: marzec 2018 rok
Ilustracje: Łukasz Majewski
Liczba stron: 56
Oprawa: Twarda

Do kupienia:
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4819077/byla-sobie-dziewczynka

sobota, 17 marca 2018

"Tylko dobre wiadomości" Agnieszka Krawczyk

"Tylko dobre wiadomości" Agnieszka Krawczyk
Izabela Oster jest dziennikarką stacji Global PL. Kobieta dowiaduje się, że wraz ze zmianą prezesa, stacje czekają rewolucje. Dla Izy oznacza to, że jej program zostanie przesunięty na późne godziny wieczorne. Oster nie jest tym zachwycona. Pod wpływem emocji składa wypowiedzenie i odchodzi z Global PL. Jest pewna, że to kwestia chwili, kiedy jej telefon zacznie się rozdzwaniać, a konkurencja o nią bić. Jednak ku jej zdziwieniu wcale tak nie jest, a kobieta zostaje bez pracy i z zaciągniętym kredytem. 
Wtedy na pomoc przychodzi jej przyjaciółka - Kamila Rudnicka Clement. Kobieta odziedziczyła po zmarłej teściowej pismo dla pań, które pomimo tego, że na siebie zarabia, lata świetności już dawno ma za sobą. Kamila proponuje Izie wspólnictwo. Obydwoje kobiety mają w planach przywrócić magazynowi dawną świetność. Przeprowadzają się do Krakowa, gdzie znajduje się jego siedziba. Na Kamilę i Izabelę czekają nowe możliwości, wycieczka do romantycznej Wenecji i... miłość.

Zaczynając tę książkę byłam jak najlepszej myśli. Początek zapowiadał się obiecująco: było ciekawie, a silne, niezależne kobiece postacie obiecywały, że ta lektura okaże się czymś naprawdę świetnym. W końcu w większości książek postacie kobiece są kreowane na typowo słabą płeć. Tu było inaczej, bo Izabela wiedziała czego chce, nie bała się na głos wypowiadać swojego zdania i tak jak jej przyjaciółka - była nieustępliwa. Jednym słowem przebojowa babka. Kamila też, ale jednak trochę mniej. 
Więc, co mi nie odpowiadało? 
Ta książka była zmienna. Raz ciekawa, raz nudna, znów ciekawa i znów nudna. I tak w kółko. Autorka operuje lekkim i prostym językiem więc książkę powinnam przeczytać szybko i ją pochłonąć, ale wcale tak nie było. Brakowało mi tu akcji, czegoś, co sprawi, że nie będę tej książki często odkładać. A uwierzcie robiłam to. Zazwyczaj książkę pochłaniam w jeden dzień - "Tylko dobre wiadomości" czytałam przez dwa dni. Niby są jakieś tajemnice, sekrety, zawirowania w życiu głównych bohaterek, ale mnie to nie przekonało. Również relacje Kamili i Izabeli pomiędzy innymi bohaterami ostatecznie wyszły mało naturalnie. Nie czułam tego rodzaju chemii, który mówi czytelnikowi, że to, co dzieje się pomiędzy bohaterami, zwiastuje coś wyjątkowego. 

Podsumowując. Ta książka mnie nie zachwyciła. Ma swoje plusy i minusy. Lepsze i słabsze momenty. Myślę, że znajdą się tacy, których do siebie przekona, jednak ze mną niestety było inaczej. Nie jest to najgorsza powieść jaką czytałam. Zaliczam ją raczej do średnich. Podczas czytania trochę się męczyłam, ale były takie momenty, kiedy nie mogłam się od niej oderwać. Na plus można zaliczyć dobry pomysł na fabułę i dobrze wykreowane postacie. Nie będę ukrywać, że wyniosłam co nieco z tej książki. 

"Tylko dobre wiadomości" to książka, która niesie ze sobą ważne przesłanie. Pokazuje aby nie bać się nieznanego, bo czasem może się okazać, że to najlepsze, co nas spotkało. Przeszłość niesie ze sobą nowe możliwości i cele - warto po nie sięgać, ale nie zapominajmy, że czasem warto również się zatrzymać i odsapnąć, zamiast przeć do przodu na łeb i szyję. I jeszcze jedna rada: nigdy nie mów "nigdy", bo w życiu wszystko jest możliwe i nie raz nas zaskoczy.

Wydawnictwo: Filia
Data wydania: styczeń 2018 rok
Liczba stron: 416

czwartek, 15 marca 2018

"Domek na drzewie" K.K. Allen

"Domek na drzewie" K.K. Allen
"Chciałam jedynie podążać za głosem serca, ale gdzieś po drodze utraciłam duszę".

Książka opowiada o dziewczynie imieniem Chloe oraz o bliźniakach - Devonie i Gavinie. 
Główna bohaterka była dręczona i poniżania w swojej szkole, a to właśnie oni stanęli w jej obronie. Od tej pory cała trójka stała się nierozłączna spędzając wspólny czas w ich domku na drzewie. Lata mijały, cała trójka dojrzewała i zaczęła spostrzegać siebie inaczej. 
Chloe nie potrafiła już ukrywać, że zakochała się w Gavinie. Jednak, kiedy wyznała mu swoje uczucia, on odtrącił ją łamiąc jej serce. Kiedy dziewczyna ostatecznie zaczyna związek nie z tym bratem co trzeba - dochodzi do tragedii, która zaważy na ich późniejszych decyzjach i życiu. 
Po czterech latach nieobecności w rodzinnym mieście - Chloe powraca do Bonney Lay.  Ścieżki jej i Gavina się ponownie ze sobą splatają. Obydwoje będą musieli zmierzyć się z dawno ukrytymi uczuciami: żalem, gniewem, z przeszłością oraz z tajemnicami. 

"Domek na drzewie" zaintrygował mnie od pierwszych stron. Historia Gavina i Chloe sprawiła, że przez całą książkę byłam naelektryzowana emocjami jakie towarzyszyły głównym bohaterom. Ich uczucia udzielały się również mnie, przez co nie raz czułam jak mnie one przygniatają, a ja z powodu ich nadmiaru musiałam kilka razy przerywać lekturę by ochłonąć. Uwielbiam książki za to, bo to je definiuje u mnie jako najlepsze i niezapomniane. Dajmy na przykład "Promyczka" czy "Kochając Pana Danielsa" i "Powietrze, którym oddycha", które do dziś noszę w sercu, a minęło już dużo czasu, kiedy ostatni raz po nie sięgnęłam. Myślę, że "Domek na drzewie" również tak się utrwali w moim umyśle. 
Książka skupia się na takich tematach jak dręczenie w szkole, czy trudne dzieciństwo, które wpływa na naszą osobowość i postępowanie. Pokazując, że prześladowany niekiedy sam staje się prześladowcą.
"Domek na drzewie" to powieść pełna takich emocji jak ból, strata, poczucie winy, gniew i żal, ale też pożądania i nadziei. 
Autorka umiejętnie przeplata wątki z przeszłości z teraźniejszością pozwalając nam poznać lepiej wydarzenia, które przyczyniły się do tragedii, ale również zrozumieć jak głęboka więź łączyła głównych bohaterów. 

K.Allen ma lekkie i przyjemne pióro. "Domek na drzewie" wciąga od pierwszej strony i w napięciu trzyma do ostatniej. Nie brak tu emocji, dobrze wykreowanych postaci, których nie da się nie lubić. W powieści są komplikacje, walka ze sobą, z przeszłością, z uczuciami i z moralnością. Ja jestem zachwycona tą książką i z pewnością powrócę do niej. 

Oryginalny tytuł: Up in the Treehouse
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: marzec 2018 rok
Tłumaczenie: Katarzyna Agnieszka Dyrek 
Liczba stron: 440

środa, 14 marca 2018

"Sweet Cheeks. Zapach namiętności" K. Bromberg

"Sweet Cheeks. Zapach namiętności" K. Bromberg
"Bo miłość jest jak magia. Możemy się zastanawiać nad tym, jak i kiedy do niej dochodzi, dlaczego przewraca nasz świat do góry nogami i jak mogliśmy bez niej żyć, gdy już nam się przytrafi. Ale to nie oznacza, że uzyskamy jakiekolwiek odpowiedzi. Czasem po prostu trzeba uwierzyć w nią i w ścieżki, którymi nas prowadzi". 

Mitch był pod każdym względem idealnym, odnoszącym sukcesem mężczyzną. Jednak tydzień przed ślubem Saylor doszła do wniosku, że pragnie czegoś innego. Dlatego odeszła od niego i rozpoczęła swoje życie na nowo. Zamieszkała w nowym mieszkaniu i założyła cukiernię o nazwie Sweet Cheeks, przy której pomaga jej przyjaciółka DeeDee oraz jej brat Ryder.
Sześć miesięcy po rozstaniu kobieta dostaje zaproszenie na ślub, który miał być jej i który zorganizowała w najdrobniejszych szczegółach. Saylor wie, że jej niedoszły mąż chce zrobić jej na złość. Pomimo tego pod wpływem emocji wysyła potwierdzenie udziału na ślubie. Jedak jest pewien problem: skąd wytrzasnąć partnera? 
Wtedy w mieście pojawia się Hayes Whitley. Łamacz kobiecych serc oraz gwiazda Hollywood, który dziesięć lat wcześniej odszedł od niej bez pożegnania, łamiąc jej serce. Mężczyzna chcąc pomóc Saylor proponuje jej swoje towarzystwo. Kobieta pomimo początkowej niechęci do tego pomysłu - zgadza się. Obydwoje mają przed sobą weekend, podczas którego dawne uczucia i wspomnienia odżywają. Czy los szykuje dla nich szczęśliwe zakończenie czy złamane serce? 

"Oni myślą, że jej pragnę.
Ona myśli, że jej nie pragnę.
Ja wiem, że jej pragnę,
I wiem, że nie mogę jej pragnąć".

K. Bromberg to jedna z moich ulubionych autorek, która serią Driven definitywnie podbiła moje serce. Przyznam, że czytając "Sweet Cheeks" miałam pewne oczekiwania, co do tej książki. Do dziś pamiętam jakie emocje wywoływała we mnie historia Rylee i Coltona. Nie chciałam obu historii porównywać do siebie, ale chcąc nie chcąc nie mogłam się tego wyzbyć. 
"Sweet Cheeks" nie podbiła mojego serca, tak jak powyżej wspomniana seria. Początek czytania mi się dłużył, a główna bohaterka nieco mnie irytowała. Saylor zdecydowanie za bardzo wszystko analizowała i rozkładała na czynniki pierwsze. Opisy tego mnie nudziły, a nie ukrywam - główna bohaterka lubiła mnie tym drażnić. 
Dopiero gdzieś w połowie coś pykło, a lektura tej książki stała się przyjemnością. Mój stosunek do Saylor również się zmienił, a ja sama zaczęłam ją postrzegać inaczej. Bo ile trzeba mieć w sobie siły, aby odejść i zawalczyć o własne szczęście? Ile trzeba mieć w sobie siły, aby dostrzec prawdę? K. Bromberg porusza w tej książce ważny aspekt. Szacunek do samej siebie oraz do swoich pasji. Jeśli ktoś nie akceptuje nas takimi jakimi jesteśmy, jeśli ktoś chce zmienić nas na siłę i tłamsi naszą osobowość to czy aby na pewno jest nas wart? Czy z takim człowiekiem można odnaleźć szczęście? Tak więc Saylor okazała się silną i niezależną postacią, która walczyła o siebie i o swoje życie. K. Bromberg zdecydowanie wie jak stworzyć kobiecą postać, która nie jest ćwierkającą idiotką. 
Jeśli chodzi o postać Hayesa to z pewnością nie da się go nie lubić, ale nie czułam, aby z jego postaci biła jakaś charyzma, coś co sprawi, że zechcę tę postać zaszufladkować jako swojego książkowego męża. Po prostu to była taka postać, która była, którą się da lubić, ale nie zostaje w pamięci na długo. 

"Sweet Cheeks" to lekka, przyjemna i niekiedy zabawna powieść. Nie posiada w sobie tornada uczuć, ale nadal są one tu obecne. Ból, nadzieja, miłość strach i pożądanie - to z pewnością znajdziecie w tej książce. To historia, w której nie brak namiętności, sceny seksu są subtelne i z pewnością pobudzają wyobraźnię. Nie zabraknie również komplikacji i zawirowań w życiu Saylor i Hayesa.  Akcja mogłaby być trochę bardziej dynamiczna, opisy trochę mniej rozległe, ale pomimo tego to idealna lektura na wieczorny odpoczynek. Dla fanów twórczości K. Bromberg ta książka to pozycja obowiązkowa. Ja nadal jestem zauroczona w jej twórczości i chociaż ta historia nie wywołała we mnie tylu emocji jak seria Driven, postacie nie zapadły aż tak głęboko w moim sercu to ja nadal z niecierpliwością oczekuję kolejnych książek tej autorki i po cichu liczę, że niedługo będę miała okazję po nie sięgnąć. 

Oryginalny tytuł: Sweet Cheeks
Wydawnictwo: Editio Red
Data wydania: 15 marca 2018 rok
Tłumaczenie: Marcin Machnik
Liczba stron: 363


wtorek, 13 marca 2018

"Siostrzyczka" Sue Fortin

"Siostrzyczka" Sue Fortin
"Są na świecie miejsca, w których mróz szczypie tak mocno, że palce drętwieją, a z ust lecą białe obłoki. Ale to nie one są najzimniejsze. Czasami najchłodniej jest w domowym ognisku, wśród członków rodziny".

Clare Tennison to kobieta odnosząca sukcesy. Wraz z przyjaciółmi prowadzi spółkę adwokacką Carr, Tennison&Eggar Solicitors. Jest oddaną córką, matką oraz żoną. Rodzina jest dla niej priorytetem. W pracy jest zatwardziałą panią adwokat, która nie owija w bawełnę, a w domu czułą i kochaną osobą.
Tylko jedna sprawa jest plamą na jej życiu: zaginięcie jej młodszej siostry Alice. Dwadzieścia lat wcześniej jej ojciec wraz z nią, wyjechał pod pretekstem wakacji i nigdy nie powrócił. Dla Clare i jej mamy nieobecność osoby, którą kochały, sprawiał im ból i nieustające poczucie straty. Jednak zdarza się cud. Po wielu latach ziejącej pustki i niewiadomej dostają list od Alice, która niewiele później zjawia się na progu ich domu.
Clare na początku się cieszy, że odzyskała utraconą siostrę, ale z czasem zaczyna mieć wątpliwości, a zazdrość bierze nad nią górę. Kobieta ma wrażenie, że jej młodsza siostra próbuje zająć jej miejsce. Ubiera się jak ona, używa tych samych perfum i spędza wiele czasu z jej rodziną. Z czasem Clare próbuje wziąć sprawę w swoje ręce i odkryć jakie zamiary ma Alice.
Która siostra mówi prawdę, a która ma obsesję?

"Siostrzyczka" od początku mnie zaciekawiła. Od razu zaznaczę, że ten gatunek nie jest tym, po co sięgam najczęściej, dopiero w nim raczkuję i odkrywam, co i jak. Lubię po niego sięgać, kiedy chcę coś innego, a powieści, po które zazwyczaj sięgam mnie przerastają. Tak było i w tym przypadku, a ta książka jako coś innego sprawdziła się idealnie.
"Siostrzyczka" to historia, przy której idzie odczuć niepokój i napięcie. Akcja stopniowo nabiera dynamiczności i wciąga w swoje sidła. Niespodziewane zwroty akcji, prosty i przyjemny styl autorki, sprawia, że tę książkę czyta się szybko. Nie od razu idzie się domyśleć, co jest prawdą, a co kłamstwem. Czy Clare wyolbrzymia sytuację, a może ma rację. W tej książce nie zabraknie intryg i manipulacji. Pokazuje, że nawet bliskiej osobie nie można zaufać, kiedy ta ma problemy i chwyta się wszystkiego, aby utrzymać się na powierzchni.
Większość thrillerów, po które sięgam rzadko wzbudza we mnie dłuższe zainteresowanie. Zazwyczaj mnie nudzą, albo są przewidywalne. W tej również co nieco można się domyśleć, ale utrzymała moją ciekawość od początku do końca, za co daję jej duży plus.

Oryginalny tytuł: Sister, Sister
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania: luty 2018 rok
Tłumaczenie: Marta Żbikowska
Liczba stron: 336

poniedziałek, 12 marca 2018

"Niemożliwa forteca" Jason Rekulak

"Niemożliwa forteca" Jason Rekulak
Jest rok 1987. Czternastoletni Billy Marvin mieszka w Wetbridge w New Jersey. Chłopak jest maniakiem komputerowym, który tworzy własne gry i to z nimi chce wiązać swoje dorosłe życie. Wolny czas spędza ze swoimi przyjaciółmi - Alfem i Clarkiem. Oglądają telewizję, obżerają się jedzeniem, grają w Monopol i Ryzyko oraz prowadzą zażarte dyskusje na temat gier i muzyki. Chłopak był szczęśliwym nastolatkiem i nigdy nie przepuszczał, że mogłoby to się zmienić. Ale wtedy Playboy publikuje zdjęcia Vanny White, którą chłopcy lubią oglądać w teleturnieju Koło Fortuny. Nastolatkowie robią wszystko aby zdobyć ten egzemplarz, ale nie jest to łatwe, bo kto sprzeda czternastolatkowi gazetę z rozbieranymi fotkami? Tym oto sposobem Billy poznaje Mary Zelinsky, która tak jak on jest świetną programistką. Nastolatek ma swoje powody aby spędzać z nią czas, ale wszystko się komplikuje, kiedy obydwoje stają się sobie bliscy.

Przyznam się szczerze: ta książka nie trafiła w moje gusta. Nie miałam większych problemów z czytaniem jej, ale nie przekonała mnie to siebie. Myślę, że to powieść bardziej dla młodszych czytelników i z chęcią takim będę polecać. Przede wszystkim ja osobiście kompletnie nie rozumiem tych komputerowych szyfrów i ogólnie wszystkiego, co jest związane z programowaniem. Moje informatyczne zdolności są na podstawowym poziomie i trudność w tej książce sprawiały mi wzmianki o oprogramowaniach i tych podobnych. Nie rozumiem takich rzeczy kompletnie i przyznam, że z czasem zaczęłam ich opisy omijać. Bardziej mnie one męczyły niż interesowały, ale myślę, że dla osób, które zaczynają się tym tematem interesować oraz już wiedzą, co i jak - to te wzmianki będą nie lada gratką.
Większość tej historii przeczytałam z obojętnością. Nie wywołała we mnie żadnych uczuć: ani uśmiechu, ani wzruszenia. Kompletnie nic. Jednak ogólnie książka jest napisana lekkim i przyjemnym językiem, co sprawiło, że przeczytałam ją szybko. Z początku trudno było mi się wciągnąć, ale z czasem fabuła wkręciła mnie na tyle, że już nic innego mnie nie rozpraszało.

"Niemożliwa forteca" to historia o nastolatkach, którzy dojrzewają, a ich hormony buzują. Popełniają błędy, robią głupstwa i z czasem ponoszą ich konsekwencje. To książka o przyjaźni, ale również o pasji. O dążeniu do zdobycia tego czego pragniemy oraz o pracy jaką trzeba włożyć w to, aby marzenie się spełniło. 
Autor przenosi nas w czasy, kiedy nie było internetu, a komputer w domu posiadali nieliczni i tu muszę przyznać, że Jasonowi Rekulak udało się odwzorować ten klimat.  

Książka do kupienia w atrakcyjnej cenie:
https://czytam.pl/k,ks_714152,Niemozliwa-forteca-Rekulak-Jason.html

Oryginalny tytuł: The Impossible Fortress
Wydawnictw: Zysk i S-ka
Data wydania: styczeń 2018 rok
Tłumaczenie: Wiesław Marcysiak
Liczba stron: 308

niedziela, 11 marca 2018

"Mów do mnie" Sonia Belasco

"Mów do mnie" Sonia Belasco
"(...) Zdjęcia to nie wszystko, co po sobie zostawiamy. Ani listy, ani rysunki czy obrazy, ani domy, samochody, pieniądze czy ubrania.
Zostawiamy również ludzi".

Damon i Carlos przyjaźnili się ze sobą od przedszkola. Znali się na wylot. W każdym bądź razie chłopak tak myślał, bo za nic nie potrafi zrozumieć dlaczego Carlos popełnił samobójstwo. Teraz, aby być bliżej niego nastolatek robi to, co jego przyjaciel uwielbiał: zdjęcia.

Melanie jest przybita po śmierci swojej ukochanej mamy, która była słońcem i duszą towarzystwa. Każdy miał ją za pogodną i uroczą kobietę, ale to nastolatka była przy niej, kiedy życie jej mamy gasło. Rak, tak niespodziewanie odebrał Melanie ukochaną mamę. Melanie maluje tak jak niegdyś ona, aby być bliżej niej. 

Ścieżki Damona i Melanie niespodziewanie się przecinają. Jednak dopiero Tristan - przyjaciel dziewczyny sprawia, że obydwoje zaczynają ze sobą rozmawiać, a z czasem ich więź zaczyna się wzmacniać. Mają ze sobą wiele wspólnego, a rozmowy i spędzony razem czas sprawia, że nieświadomie stają się dla siebie lekarstwem na smutek. 

"Mam tak przynajmniej dwadzieścia razy dziennie. Robię coś albo coś mówię, albo coś widzę i mam ochotę wysłać pocztówkę do tego miejsca bez adresu, w którym teraz przebywasz: "Szkoda, że Cię tu nie ma".

Sonia Belasco stworzyła tę historię bazując na własnych doświadczeniach. Chciała pokazać jak trudnym okresem jest przechodzenie żałoby po bliskiej nam osobie. Jak ciężkie i skomplikowane są uczucia, które się wtedy w nas kotłują. Bez względu na to, czy tracimy kogoś z powodu raka, czy dlatego, że bliska nam osoba dobrowolnie odeszła z tego świata -  ból i smutek zawsze pozostaje ten sam. 

Damon i Melanie obydwoje mają swoje sekrety, problemy, z którymi muszą się mierzyć. Każde inaczej na swój sposób. Autorka wplotła do fabuły wątek homoseksualny, problemy w domu czy więzi rodzinne. Książka jest pełna bólu, smutku, złości, bezsilności i poczucia winy. Jednak przyznam, że na mnie za bardzo nie oddziaływały.

"Mów do mnie" to lekka i przyjemna w czytaniu książka. Jest to na swój sposób urocza historia. Mnie szczerze mówiąc nie wciągnęła tak jak tego oczekiwałam, uczucia, które targały bohaterami nie robiły na mnie większego wrażenie. Coś mi tu nie zagrało. Jednak nie da się ich nie lubić, a książka z pewnością powinna trafić w dłonie, każdego nastolatka. Nie ma tu zbędnych opisów, widać, że to, co autorka pisze jest w jakimś celu. Po prostu zabrakło emocji. Jednakże polecam jeśli lubicie takie lekkie książki, które czyta się szybko.

Oryginalny tytuł: Speak of Me as I Am
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania: luty 2018 rok
Tłumaczenie: Danuta Fryzowska
Liczba stron: 240

Do kupienia:
https://booktime.pl/dla-mlodziezy/268-mow-do-mnie.html?search_query=mow+do+mnie&results=2

"Zakochać się na zabój" Max Monroe

"Zakochać się na zabój" Max Monroe
Cassie i Tchather to para, która razem tworzy wybuchowy duet, ale łączy ich wiele. Obydwoje są pewni siebie, sarkastyczni, nieco wulgarni i szaleni. A przede wszystkim obydwoje uwielbiają żartować i łamać granicę. Wspólne mieszkanie to jedno z ich wyzwań, podczas których nie obędzie się bez śmiechu i zabawnych sytuacji. Obydwoje lubią mieć kontrolę. Obydwoje ją tracą. Kiedy jedno czeka aż drugie pęknie, niespodziewanie wojna na żarty zamienia się w coś głębszego i niespodziewanego. Kto wyjdzie zwycięsko z potyczki na żarty?

"Zakochać się na zabój" nieco mnie zawiodła. Jednak pomimo tego to była świetna lektura. Początek mi się podobał. Przyznam, że rzadko trafiam na książki, w których bohaterowie doświadczali życia i byli z niego zadowoleni. Mieli swój bagaż doświadczeń tak jak Tchather, ale nie wpływał on na teraźniejszość. Postać Cassie również mnie miło zaskoczyła, bo była silną kobietą, która nie daje sobie w kaszę dmuchać, bierze co chce i do tego jest mega zadziorna. Polubiłam ją, bo jako jedna z niewielu postaci nie straciła tej iskry z powodu faceta. Nie raz się uśmiechałam pod nosem, czy wybuchłam śmiechem. W końcu w tej książce żart dominuje, a z powodu słownych potyczek głównych bohaterów nie idzie zareagować inaczej niż w taki sposób
Do większej połowy było wszystko pięknie, ładnie, ale później już byłam znudzona. Zero akcji, zero jakichkolwiek komplikacji i dramatów. Pojawił się jeden, ale jak szybko się ukazał tak szybko zniknął. Nie wiedziałam, o co chodzi, bo dla mnie ten problem był nieco wyolbrzymiony. 
Książka została napisana z perspektywy Cassie i Tchather'a. Możemy lepiej poznać ich uczucia, myśli oraz to, co o sobie myślą. 

"Zakochać się na zabój" to książka pełna wyzwań, namiętności i słownych potyczek. Pokazuje jak miłość i przyjaźń zmienia człowieka. Autorka ma lekki i przyjemny styl pisania, który wciąga. Bohaterów nie da się nie lubić! Jeśli lubicie romantyczne historie z dozą świetnej zabawy to polecam! Mi podobałaby się o wiele bardziej, gdyby była nieco krótsza, ale duet stworzony przez głównych bohaterów zostanie jednym z moich ulubionych. 

Oryginalny tytuł: Banking the Billionaire 
Cykl: Bad Boy Billionaires (tom 2)
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: styczeń 2018 rok
Liczba stron: 400

sobota, 10 marca 2018

"Kup kochane męża kwiaty" Katarzyna Miller

"Kup kochane męża kwiaty" Katarzyna Miller
Zdrada jest czymś, co spotykamy na co dzień. Od zawsze. Już w dzieciństwie czuliśmy smak zdrady, kiedy rodzice nas zawodzili, obiecywali coś, ale nigdy tych obietnic nie dotrzymywali, wydawali nasze sekrety i naruszali przestrzeń osobistą. Wbrew pozorom to właśnie najmłodsze lata są źródłem tego, co dobre, a co złe. To na podwalinach dzieciństwa budujemy swoje dorosłe życie. Dlaczego zdradzamy? Czy w takich sytuacjach mamy kontrolę nad własnymi decyzjami? Jak być uczciwą wobec siebie, ale również wobec swojego partnera i innych? Zdrada odbywa się na wiele sposób. Ranimy nie tylko swoich ukochanych mężczyzn, czy kobiety, ale również swoje dzieci, rodziców, wujków - zdrada z naszej strony może dotknąć wielu ludzi, których znamy. Pani Katarzyna jak zwykle podchodzi do tych tematów z humorem, na luzie, nie oceniając nikogo - nawet tych, którzy zdradzają. Jej książka jest podzielona na rozdziały, znajdziemy tu wiele życiowym cytatów z przymrużeniem oka, które nie raz doprowadzą do śmiechu, a może nawet zadumy. Opisuje różne typy zdrady, kobiet, które różnie na nie reagują oraz jak wygląda z nimi związek tworzony z mężczyzną. Katarzyna Miller nie zapomina też o dzieciach, które chcąc nie chcąc są uczestnikiem życia swoich rodziców. Czy zabronić dziecku widywać ojca, który zdradził ich matkę? Czy warto mieszać je w grę wzajemnego obwiniania się? 

Podsumowując. "Kup kochance męża kwiaty" to lekki, przyjemny i żartobliwy poradnik, który dość życiowo podchodzi do wielu spraw. Uczy, że warto przyjąć od życia, to co daje i dobrze to wykorzystać, bo nie zawsze zwycięzca wygrywa, a przegrany traci. Dla fanów Katarzyny Miller ta pozycja jest obowiązkowa, ale również idealnie sprawdzi się dla tych, którzy lubią luźne pozycje, albo dopiero zaczynają sięgać po ten gatunek. Katarzyna Miller idealnie krok po kroku odkrywa przed nami ludzką naturę. 

"Kup kochance męża kwiaty" do kupienia:
https://czytam.pl/k,ks_709455,Kup-kochance-meza-kwiaty-Miller-Katarzyna.html

Wydawnictwo: Zwierciadło
Data wydania: styczeń 2018 rok
Wydanie: III
Liczba stron: 224

czwartek, 8 marca 2018

"Tyran" T. M Frazier

"Tyran" T. M Frazier
"Tyran" jest kontynuacją pierwszej części, a początek tej książki to ciąg dalszy wydarzeń, które zakończyły część pierwszą. 
King zostaje aresztowany, a Doe powraca do swojego życia. Kobieta powoli przypomina sobie przeszłość i odkrywa coś, co każe jej wątpić w intencję bliskiej jej osoby. 
King znajduje się w jeszcze większym niebezpieczeństwie niż wcześniej, gdyż zadarł z osobą bardziej niebezpieczną niż Isaac. Napędzany zemstą postanawia odzyskać to, co zostało mu odebrane.
Czy Doe i King dostaną szansę na to, aby mogli znowu być razem?

"Tyran" to nadal brutalna i pełna namiętności powieść. Moim zdaniem jest nawet nieco delikatniejsza od swojej poprzedniczki i nieco też bardziej nudna. Zabrakło mi tej iskry, którą miała poprzednia część, ale nie przeszkadzało mi to wciągnąć się w fabułę. Nie zabraknie tu niespodziewanych zwrotów akcji i osób, które będą chciały namieszać za pomocą manipulacji. Autorka w cały ten mroczny klimat umiejętnie wplotła wątek miłosny sprawiając też, że nie jest on przesłodzony. T. M Frazier w tej części jeszcze mniej skupia się na wspólnym czasie głównych bohaterów, z racji tego, że obydwoje oddzielnie prowadzą swoje wątki i zmierzają się z własnymi problemami. Jednak nadal idzie zauważyć, że są dla siebie bardzo ważni i jedno jest w myślach drugiego.
"Tyran" trochę mnie zawiódł i muszę przyznać, że lepiej odebrałabym tę historię jako całość, bo drugą część spokojnie można by nieco skrócić i zmieścić w jednej książce. Jednak pomimo to nie wypada ona najgorzej, a ja się cieszę, że po nią sięgnęłam. Strasznie brakowało mi Preppego, a te wzmianki o nim nie zaspokoiły mojej tęsknoty za tą barwną postacią. Z niecierpliwością oczekuję kolejnej części, która zostanie poświęcona byłemu motocykliście - Bear'owi. Myślę, że to już czas na "świeżą krew". 

Metalową zakładkę możecie zakupić tu: Zdobiksiążka

Oryginalny tytuł: Tyrant
Cykl: The King (tom 2)
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 23 luty 2018 rok
Tłumaczenie: Sylwia Chojnacka
Liczba stron: 
Copyright © 2016 Red Girl Books Recenzje , Blogger