Polecany post

"Forever my girl" Heidi Mc Laughlin

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

"Uczucia. Dziecinne opowieści o tym, co najważniejsze" Janusz Leon Wiśniewski

"Uczucia. Dziecinne opowieści o tym, co najważniejsze" Janusz Leon Wiśniewski
"Tęsknota wcale nie jest smutna, kiedy tęskni się razem".

Janusz Leon Wiśniewski wprowadza w nas świat małego chłopca, który jest obserwatorem i narratorem pewnych zdarzeń. Jak wrażliwe dziecko spostrzega dane uczucia? Wstyd, zazdrość czy zemstę? Czym jest dla niego ciekawość i dlaczego jest taka ważna? Dlaczego szczęście smakuje jak pomarańcza? To nie jest książka,w której jest przedstawione jak dziecko odczuwa dane uczucia. To jest książka, w której autor stara się pokazać jak mały człowiek je spostrzega. I chociaż myślenie dziecka jest nieco naiwne i proste, to wiecie co? Chłopiec pokazuje, że pomimo tego, dzieci są mądrymi i wytrwałymi obserwatorami. Kiedy my dorośli wszystko utrudniamy, rozkładamy na wiele części, mali ludzie widzą wszystko takim jakie jest. 

Obawiałam się trochę, że ta książka nie będzie napisana w typowo dziecięcy sposób, ale się myliłam. Janusz Leon Wiśniewski idealnie wczuł się w psychikę małego odkrywcy. Książka jest napisana w lekki, przyjemny i oczywiście dziecinny sposób. Jest ciepła, urocza, a prostota w niej zawarta zachwyca. Ta krótka powieść sprawia, że nawet dorosły czytelnik jest w stanie się w nią wczuć.
"Uczucia" to idealna książka nie tylko dla dzieci, ale również dla dorosłych. Oprócz tego zachwyca czytelnika swoim wnętrzem: piękne ilustracje, wykonane w oryginalny sposób, które idealnie obrazują umysł małego odkrywcy. Zapewniam Was, że "Uczucia" znajdzie swoich fanów, a przy tym zachwyci i wzruszy. 

Książka do kupienia na stronie Księgarni Internetowej Czytam.pl, pod linkiem:
https://czytam.pl/k,ks_734484,Uczucia-Wisniewski-Janusz-Leon.html

Wydawnictwo: Tadam
Data wydania: maj 2018 rok 
Liczba stron: 44
Oprawa: twarda

"Wierna Tobie" Becky Wade

"Wierna Tobie" Becky Wade
Nora Bradfort, to kobieta po przejściach, która leczy złamane serce. Nieudany związek sprawił, że zamknęła się w sobie i w stu procentach skupiła się na swojej pasji, jaką jest genealogia i historia. Poza tym prowadzi miasteczko, które jest tłumnie odwiedzane przez turystów, ze względu na swoją wyjątkowość. Nora całą siebie poświęca na pomoc innym i rozwijanie osady historycznej. Myślała, że to jej wystarczy do szczęścia, do czasu... Kiedy poznaje Johna Lawsona, byłego komandosa marynarki wojennej, uświadamia sobie, że do tej pory tylko egzystowała. Mężczyzna zjawia się u niej, bo pragnie odnaleźć swoją biologiczną matkę. Jest to o tyle dla niego ważne, bo po postawionej mu diagnozie, pragnie uzyskać odpowiedzi na swoje pytania. John i Nora spędzają ze sobą wiele czasu, co stopniowo zbliża ich do siebie. 

Nora to kobieta o niskim poczuciu wartości, która ukrywała się pod ubiorem szarej myszki. Przez co, na pierwszy rzut oka jej postać wydaje się być niepozorna. Jednak z czasem poznajemy lepiej jej charakter, który odsłania przed nami kobietę o wielkim sercu, dużej wrażliwości na świat, ale również samotnej. Wczuwała się w książkowy świat, seriali i filmów, bo one nieco powstrzymywały chwile, kiedy czuła się sama. 
John jest z kolei facetem, który się nie cacka ze sobą i szybko przechodzi do konkretów. Już od pierwszych stron książki można zauważyć, że to człowiek, który nie siedzi bezczynnie, tylko działa. Pomimo druzgocącej wiadomości nie załamuje się, a moim zdaniem niewielu ludzi wykazałoby się taką wolą walki jak John. 

W książce nie zabraknie niespodziewanych zwrotów akcji, bolesnej przyszłości i odkryć, które postawią świat bohaterów do góry nogami. "Wierna Tobie" będzie obfitowała w walkę pomiędzy sercem, a rozumem. Autorka stworzyła książkę, w której fabuła jest interesująca, posiada tajemnice oraz bohaterów, którzy są świetnie wykreowani. Mają swoje wady i zalety, nie są idealni, nie zawsze kierują się rozumem, lecz uczuciami, co również jest piękne. Nie zabraknie tu również humoru, przyjaźni i siostrzanej miłości. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić, to sposób w jaki została napisana książka. Początek był obiecujący. Lekki i przyjemny styl pisania autorki mnie zaciekawił, ale później ta powieść zaczęła mnie coraz bardziej nudzić, przez co dłużyła mi się. Myślę, że gdyby ta historia nie była tak rozwlekana, to od początku do końca przypadłaby mi do gustu. Parę stron mniej i "Wierna Tobie" zaliczyłaby u mnie wysokie noty. 

Oryginalny tytuł: True to You
Cykl: Przypadki sióstr Bradford (tom 1)
Wydawnictwo: Dreams
Tłumaczenie: Joanna Żelazny 
Data wydania: sierpień 2018 rok
Liczba stron: 464
Oprawa: miękka

czwartek, 23 sierpnia 2018

"Everlife. Wieczne życie" Gena Showalter

"Everlife. Wieczne życie" Gena Showalter
"Choć spadnie ciemność, Światło nigdy nie zgaśnie. Choć upadać będziemy, jeden po drugim, razem powstaniemy. 
Jeden organizm. Jedno serce. Jeden cel. 
Jedna wieczność".

W świecie siedemnastoletniej Ten, przed osiągnięciem pełnoletności musisz zdecydować do jakiej frakcji chcesz należeć. Są dwie - Trójka i Miriada. Obie zaciekle walczą o duszę Niezwerbowanych. Na ich celownik trafia dziewczyna. Musiała przejść długą drogę, aby podjąć właściwą decyzję. 
Kiedy Ten zakończyła swoje Pierwsze Życie i rozpoczęła Wieczne, postanowiła wstąpić do Trójki. Po wielu przeszkodach, Ten i Killian Flynn, nadal są razem. Jednak ich związek naraża innych na niebezpieczeństwo. Ten jest trojkańskim Przewodnikiem, a on miradzkim Robotnikiem. Teoretycznie jest jej wrogiem, powinna go zabić. Zamiast tego poślubia go, mając nadzieję, że to zaprowadzi pokój pomiędzy obiema frakcjami. Nie przewidują jednak, że ta decyzja jeszcze bardziej namiesza i spowoduje jeszcze więcej zagrożeń. Jaki będzie finał tej historii?

Po tak długiej przerwie od tej serii, połowa moich wspomnień o niej już się zatarła, ale na szczęście nie wszystkie, bo inaczej miałabym problem z wciągnięciem się w akcje. Okazało się, że co ważniejsze wydarzenia zapamiętałam dosyć dobrze, ale uważam, że nie powinno być tak długiej przerwy pomiędzy kolejnymi częściami. 

Jednak wracając do książki. 

Autorka ponownie wrzuca nas od razu w kontynuację poprzedniej części. Stopniowo rozpędza akcję, im dalej wgłębiałam się w książkę, tym bardziej byłam ciekawa, co będzie dalej. Często zaczynam czytać dopiero wieczorem i jeśli książka jest ciekawa, to zdarza się, że kontynuuję jej czytanie po nocy. Tak było również i w tym przypadku, ale nie miałam też problemu, aby odłożyć tę powieść i pójść spać.

Gena Showalter ponownie miesza w życiu głównych bohaterów. W trzeciej części nie zabraknie niebezpieczeństwa, zdrady oraz trudnych decyzji, przed którymi stanie Ten. Czy będą słuszne? Moim zdaniem i tak i nie. Siedemnaście  lat to taki wiek, kiedy wkraczamy dopiero w dorosłość, ale nadal jesteśmy też dziećmi. Wiele zachowań głównej bohaterki było dojrzałych, ale niektóre też lekkomyślne. Jednak wiecie co? Te dojrzałe przeważały, a ja podziwiałam Ten za jej gotowość do poświęceń, za jej walkę ze złem, aby dobro mogło zwyciężyć. 

"Everlife. Wieczne życie" to zwieńczenie trylogii, która wciągnęła mnie w swój oryginalny świat. Tak jak poprzednie części, "Everlife" również ma swoje słabsze i lepsze momenty. Akcja to raz zanudzała, by za chwilę zaskoczyć swoją dynamiką. Różnie tu z nią było, ale pomimo tego ta powieść mnie wciągnęła. Zabrakło mi momentu zaskoczenia i również takiego, który by mnie oczarował. 
Autorka w swojej powieści porusza takie kwestie jak miłość, poświęcenie oraz wybaczanie, które jest niekiedy sztuką. Zwraca też uwagę na fakt, że to od nas zależy, co wybierzemy, kim się staniemy i jaką drogą podążymy. Zawsze mamy wybór. 

"Everlife" to lekka i przyjemna młodzieżówka. Oprócz oryginalnej fabuły, nie  wyróżnia się niczym wyjątkowym, ale nada się w sam raz, kiedy zechcemy spędzić parę godzin w świetnej atmosferze. 

Oryginalny tytuł: Everlife
Cykl: Everlife (tom 3)
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Tłumaczenie: Jacek Żuławnik
Data wydania: lipiec 2018 rok
Liczba stron: 464
Oprawa: miękka

piątek, 17 sierpnia 2018

"Poświęcenie" Adriana Locke

"Poświęcenie" Adriana Locke
"Gdy zostajesz sam, a twój świat rozpada się na kawałki, zaczynasz walczyć. 
Walczyć o życie.
Walczyć o przetrwanie.
Walczyć, by bronić tego, co ci zostało."

Julia dwa lata wcześniej straciła ukochanego mężczyznę - swojego męża. Na jej barkach pozostało wychowywanie pięcioletniej córki Everleigh. Kobieta ledwo wiąże koniec z końcem. Chociaż pracuje ciężko, ma dwie prace, to z ledwością stać ją na opłacenie rachunków, a o przyjemnościach może zapomnieć. Życie samotnej matki nie jest łatwe, ale ciężar z jej barków stara się zdjąć szwagier, Crew - brat jej męża. Jednak jego pomoc to ostatnie czego Julia pragnie. Uważa, że Crew jest lekkomyślny i egoistyczny oraz, że prędzej czy później zniknie z życia jej córki, którego ona kocha. Złamie jej serce tak jak jej kilka lat wcześniej, a na to jako matka nie może pozwolić. Poza tym to jego obwinia o śmierć ukochanego. Jednak, kiedy życie ponownie rzuca im kłody pod nogi, obydwoje będą zmuszeni poświęcić się dla bliskiej sobie osoby. Czy to ich zbliży? 

W przeciwieństwo do innych czytelników, ta książka nie poturbowała mojego serca w jakiś szczególny sposób. Moja dusza, moje serce nie zostało rozwalone na wiele kawałków. 

Jednak "Poświęcenie" mnie wzruszyło swoją piękną historią i przesłaniem. Tym bólem, cierpieniem oraz walką, która dosłownie wyziera ze stron tej książki. Tak, ta historia jest nieco przewidywalna, ale czy to ważne? Mnie zachwyciło to jak autorka pokazała nam jak wiele jesteśmy w stanie poświęcić dla bliskiej osoby. Jak pomimo przeciwności losu, zła, które nas zewsząd otacza, tych przeklętych kłód rzucanych pod nogami, ludzie wciąż mają siłę stać i walczyć, bo kochają, a miłość w ostatecznym rozrachunku okazuje się być o wiele silniejsza. Ta historia, ci bohaterowie wydają się być boleśnie realni. Bo autorka niczego tu nie upiększa, nadaje życiu brzydotę, ale również piękno, któremu trzeba samemu dotrzeć. Również bohaterowie nie są idealni, ale to, co czują udzielało się również mi. 
Julia zaimponowała mi swoją siłą, a Crew siłą i oddaniem. Obydwoje musieli coś poświęcić i zrobili to bez zastanowienia.

"Poświęcenie" to historia również o miłości, o tym jak ważni są ludzie, którzy nas otaczają. To historia, w której nie braknie bólu, poczucia winy i frustracji na to jak niesprawiedliwe jest życie. Jednak pomimo tego, nadzieja wychyla się nieśmiało, a przez ten mrok przebija się również radość. Książkę wręcz pochłonęłam, ale to za sprawą fabuły i stylu pisania autorki, który urzeka i sprawia, że przez książkę się płynie. Nie wywołała we mnie takiego wybuchu uczuć jak u innych, ale z pewnością jest to powieść, która pozostanie jedną z moich ulubionych, które na długo pozostają w sercu. 

Książka do kupienia na stronie Księgarni Internetowej Livro.pl, pod linkiem:
https://livro.pl/poswiecenie-locke-adriana-sku1203809283.html

Oryginalny tytuł: Sacrifice
Wydawnictwo: Szósty Zmysł
Tłumaczenie: Klaudia Wyrwińska
Data wydania: lipiec 2018 rok
Liczba stron: 

"Wszystkie kwiaty Alice Hart" Holly Ringland

"Wszystkie kwiaty Alice Hart" Holly Ringland
"(...) Życie toczy się do przodu, a rozumiemy je, tylko patrząc wstecz. Jeśli chcesz zobaczyć obraz, nie możesz stanowić jego elementu".

Dziewięcioletnia Alice Hart nie miała szczęśliwego dzieciństwa. Wraz z rodzicami mieszkała na farmie, położonej niedaleko morza, które uwielbiała. Jej ojciec był despotą, ciągle przepełnionym gniewem, który wylewał na nią i na jej brzemienną mamę. Tylko ona okazywała małej dziewczynce ogrom miłości. Jednak Alice marzyła, że kiedyś jej ojciec przemieni się jak feniks z popiołów i będzie tatusiem, który będzie ją kochał i chronił. Dziewczynka uciekała w świat książek, bo tylko wtedy mogła marzyć, że to się spełni.
Pewnego dnia jej życie wywraca się do góry nogami. Na jej rodzinnej posiadłości wybucha ogień, w którym giną jej rodzice. Dziewczynka zostaje oddana pod opiekę babci, której nigdy nie widziała. Jane, bo tak się nazywa, prowadzi plantację w Thornfield, na której uprawia kwiaty przeznaczone do handlu. Jednak to nie tylko one na niej rozkwitają, ale również kobiety, które po traumatycznych odnalazły tu schronienie. Jane nazywała te kobiety Kwiatami i to nie bez powodu. Mała dziewczynka pod ich czułą opieką przegania smutek i zaczyna powoli dochodzić od siebie. Uczy się mowy kwiatów, języka, który w jej rodzinie był używany od wielu lat. Alice dorasta, z niecierpliwością oczekując, aż jej babcia opowie tragiczną historię jej rodziny. Jednak, to co wydarza się, kiedy jest już dorosłą kobietą, sprawia, że musi wyzwolić się z więzów i poznać rodzinny sekret, aby nie patrzeć wstecz i móc ruszyć naprzód. Czy jej się uda?

"(...) Poczucie winy to dziwne ziarno; im głębiej je zakopiesz, tym silniej stara się wyrosnąć".

"Wszystkie kwiaty Alice Hart" to książka, która przyszła do mnie jako niespodzianka i koniec końców taką okazała się być. Nie byłam do niej przekonana, ale nie mogłam też przestać się zachwycać jej wydaniem. Piękna, klimatyczna okładka, z wytłoczonymi kwiatami, a do tego wnętrze dopracowane, pod każdym względem. Każdy rozdział jej poświęcony poszczególnej roślinie, obok jej opisu jest ilustracja przedstawiająca ją; jej znaczenie oraz opis. To trzeba po prostu samemu zobaczyć. Jednak ta książka to nie tylko piękna oprawa, ale też piękne wnętrze. Autorka porusza tu temat przemocy, trudnego dzieciństwa, tajemnic i relacji rodzinnych. Pierwsza część z perspektywy małej Alice jest smutna i przejmująca, ale również urocza, przynosząca nadzieję, która delikatnie przebudza serce tej dziewczynki. Czytałam ją z zapartym tchem. Bardzo mi się ona podoba, bo Alice pomimo tak młodego wieku, ukazano jako inteligentną dziewczynkę, nieco upartą, silną i wiedzącą czego chce. Ta o już dorosłej Alice podobała mi się trochę mniej. Jako kobieta, gdzieś po drodze zgubiła swój ogień, stała się niepewna, słaba, a jej postępowania niekiedy nie rozumiałam. Chociaż jeśli patrząc z psychologicznego punktu widzenia, to one dość często pojawiają się nawet w realnym życiu. Jednak dla mnie i tak było ono niezrozumiałe, bo jak można wpaść w tą samą pułapkę, w której tkwiła kilka lat wcześniej? Do tego jeszcze dodam, że pierwsza część była zdecydowanie bardziej ciekawa i emocjonalna. 

"Wszystkie kwiaty Alice Hart" to ostatecznie piękna historia, napisana równie pięknym, subtelnym i magicznym stylem pisania. Autorka tak cudownie opisuje pewne miejsca czy kwiaty, że niekiedy, a nawet często czułam się oczarowana. Znajdziemy tu historie, baśnie i legendy, zaczerpnięte z różnym kultur, które dodają jeszcze więcej uroku tej powieści. To historia o przyjaźni, miłości i poszukiwaniu własnej tożsamości. Przejmująca i chwytająca za serce, ale pomimo tego czyta się ją zaskakująco szybko. 

Książka do kupienia na stronie Księgarni Internetowej Livro.pl, pod linkiem:
https://livro.pl/wszystkie-kwiaty-alice-hart-ringland-holly-sku1191791416.html

Oryginalny tytuł: The Lost Flowers of Alice Hart
Wydawnictwo: Marginesy
Tłumaczenie: Ewa Penksyk - Kluczkowska
Data wydania: czerwiec 2018 rok
Liczba stron: 416

czwartek, 16 sierpnia 2018

"Zawsze mieszkałyśmy w zamku" Shirley Jackson

"Zawsze mieszkałyśmy w zamku" Shirley Jackson
Mary Katherine, wraz z siostrą i wujem należą do licznej niegdyś rodziny Blackwoodów. Zamieszkują ogromną rezydencję, która ciągle przypomina Mary i pozostałym o rodzinnej tragedii, która miała tam miejsce - a dokładniej w jadalni, w której jeszcze parę lat wcześniej do stołu zasiadało siedem osób. Blackwoodowie nienawidzeni przez mieszkańców miasteczka starają się nie wychylać, by nie sprowadzić na siebie nieszczęścia. Niestety zmiany są nieuniknione. Otóż do miasteczka przybywa kuzyn Charles, który oferuje rodzinie bezinteresowną pomoc i wsparcie. Jednak czy na pewno tak bezinteresowną, jak mogłoby się wydawać?

Początek wydawał mi się obiecujący – rodzinna tragedia, o której początkowo wiemy niewiele, bardzo mnie zaintrygowała. Czekałam, aż na jaw wyjdzie więcej i więcej. Niestety wiele wątków, które miałam nadzieje, że zostaną rozwiązane, były kończone w sposób, który przynosił mi więcej pytań niż odpowiedzi. Jak dla mnie było za dużo niedopowiedzeń.

Za to muszę pochwalić autorkę za klimat, który udało się jej stworzyć. Im dalej zagłębiałam się w lekturę, tym bardziej czułam niepokój bijący od tej powieści. Sama postać Mary robiła kawał dobrej roboty, nie wspominając już o stylu pisania Pani Shirley Jackson. Podczas czytania tej książki można odczuć „psychiczność” tej historii.

Mary należy do tych postaci, które mają niezwykle wyraźny charakter. Bez wątpienia jest ona bardzo osobliwą osobą. Wszystkich ludzi z miasteczka darzy równie wielką nienawiścią co oni ją, wyobrażając sobie najrozmaitsze okropności, jakie przydarzają się tym ludziom. Jedyni ludzie, których darzy zaufaniem i miłością jest jej siostra Constance oraz wujek Julian. A i te postacie nie są byle jakie. Wuj Julian to objęty paraliżem starzec, mający obsesje na punkcie rodzinnej tragedii. Za to Constance boi się obcych ludzi. Każdy z członków rodziny jest po trochu szalony, tak jak mówiłam – tworząc niesamowicie osobliwy, psychiczny i obłąkany, wręcz chory klimat.

Akcji też nie brakowało. Jako, że książkę przeczytałam niesamowicie szybko, muszę przyznać, że po jej przeczytaniu czułam spory niedosyt. Wydaje mi się, że historia ta mogłaby być dłuższa o sto stron, a i tak pochłonęłabym ją w ciągu kilku godzin. Jeżeli mam być szczera to równie chętnie zobaczyłabym tę historię na wielkim ekranie.

"Zawsze mieszkałyśmy w zamku" to niezwykle klimatyczna powieść, która mnie zaciekawiła i wciągnęła. Niestety, ma swoje wady, według mnie – nie tak błahe, jak mogłoby się wydawać – koniec końców o ile niektóre niedopowiedzenia wyglądały na celowe, inne wydawały się zwykłymi niedociągnięciami ze strony autorki. 

Książka do kupienia na stronie Księgarni Internetowej Czytam.pl, pod linkiem:

Oryginalny tytuł: We Have Always Lived in The Castle
Wydawnictwo: Replika
Tłumaczenie: Ewa Horodyńska
Data wydania: kwiecień 2018 rok
Liczba stron: 224
Oprawa: Twarda

"Słuchaj swojego serca" Kasie West

"Słuchaj swojego serca" Kasie West
Dla Kate Bailey skończył się czas, podczas którego beztrosko przemierzała jezioro. Pierwszy dzień szkoły, to nowe obowiązki. Oczekuje się więc od niej, że nastolatka skupi się bardziej na przyziemnych sprawach, tym bardziej, że Kate jest już w ostatniej klasie liceum. Dziewczyna jest osobą, która nie lubi towarzystwa innych osób. Jedyną osobą, którą do siebie dopuszcza, jest jej przyjaciółka Alana, przez którą zostaje wmanewrowana w zajęcia o podkastach. W pierwszy dzień dostają za zadanie znaleźć temat, który zainteresuje nastolatków. Kate proponuje skupić się na poradach dla tej młodzieży, której problemy się zbywa. Ku jej zdziwieniu przedstawiony przez nią pomysł wygrywa i ku jej przerażeniu, dziewczyna zostaje prowadzącą audycję. Jednak z czasem zyskuje na pewności siebie, a w związku z poradami staje się coraz lepsza. Jednak w jej życiu już tak doskonale się nie układa, a Kate nie wie jak niektóre rady zastosować w stosunku do siebie. 

Kasie West jest często przytaczana, jako jedna z tych autorek, po której młodzieżówki warto sięgać. Czy moje pierwsze spotkanie z jej twórczością było udane? Znam osobę, która na punkcie książek Kasie West ma serduszka w oczach. Nie raz polecała mi sięgnąć po coś tej autorki, a ja często miałam w planach kupno innych książek. Nie byłam na tyle przekonana do jej twórczości, aby kupić coś spod jej pióra. Powieść "Słuchaj swojego serca" zaproponowało mi wydawnictwo, więc cieszę się, że mogłam się przekonać o co tyle szumu. Nie ukrywam, że przez rekomendację znajomych mi osób, namnożyły się we mnie jakieś oczekiwania, co do tej autorki. 

Główną bohaterką tej powieści jest Kate - dziewczyna, która uwielbia jezioro, a swoją przyszłość łączy z rodzinną mariną. Rodzice starają się jej pokazać nowe perspektywy, jednak nie przynosi to większych rezultatów, do czasu, kiedy dziewczyna zaczyna uczestniczyć w podkastach. Nastolatka, która była zamknięta na nowe znajomości i możliwości, powoli otwiera się. Przekracza własne granice i burzy bariery, które stworzyła. Wychodzi z własnej skorupy i dzięki temu spotykają ją sytuację, które wcześniej ją omijały; nowe przyjaźnie, miłość i problemy. Pomimo swojej nieśmiałości, nie urywa swojego cierpkiego języka. Jest nieco ironiczna, ale również zabawna. Nie jest idealna, ale myślę, że właśnie dzięki temu każda nastolatka i nie tylko może się z nią utożsamiać i powiedzieć: kurczę! Mam tak samo. 

Jeśli chodzi o porównanie z innymi książkami tej autorki, to nie mogę się wypowiedzieć. Mogę za to nakreślić Wam swoje odczucia po pierwszym spotkaniu z tą autorką. Kasie West ma lekki, przyjemny styl pisania. Książkę czyta się szybko, miło spędza się przy niej czas. Nie raz są sytuacje, przy których można się uśmiechnąć. Autorka starała się przemycić w tej książce ważną rzecz, która stanowi główny element życia w społeczności. A mianowicie rozmowa, bez których w tej książce jest wiele nieporozumień i zawirowań. Ale z drugiej strony gdyby nie one, to czy ta książka by powstała? 
"Słuchaj swojego serca" to powieść, która bez wątpienia mnie wciągnęła, ale zabrakło mi w niej jakiś emocji. Myślałam, że coś oczaruje mnie w tej książce, skoro wyszła spod pióra uwielbianej Kasie West, ale ku mojemu lekkiemu rozczarowaniu tak się nie stało. Jednak nie skreślam tej autorki, a Was nie będę namawiała do skreślenia tej książki, bo ostatecznie warto ją przeczytać, chociażby wtedy, kiedy mamy ochotę na coś, co nas rozluźni. Kasie West stworzyła ciepłą, wakacyjną powieść, która posiada dobrze wykreowanych bohaterów, odrobinę humoru i ważnych rad nie tylko skierowanych do nastolatków. 

Oryginalny tytuł: Listen to your heart
Wydawnictwo: Feeria Young
Tłumaczenie: Jarosław Irzykowski
Data wydania: sierpień 2018 rok
Liczba stron: 376
Oprawa: miękka

wtorek, 14 sierpnia 2018

"Kirke" Madeline Miller

"Kirke" Madeline Miller
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki, która zrobiła furorę na polskim, jak i zagranicznym Instagramie. Pewnie już po samym tytule i zdjęciach wiecie, o jakiej książce dzisiaj będzie mowa. O „Kirke” Madeline Miller.

Kirke urodziła się i dorastała w obsydianowym, pełnym przepychu pałacu Heliosa, wśród utalentowanych braci i sióstr, którzy nie byli zbyt mile do niej nastawieni. Jako że. nie była podobna do żadnego ze swych rodziców, czy rodzeństwa, nigdy nie mogła się odnaleźć w świecie bogów. Kirke nie posiadając żadnych szczególnych cech, była uważana wśród nich za dziwną. Będąc stale obrażana, oczerniana i wyśmiewana nawet przez własną matkę, starała się nie wychylać.
Z czasem, który dla bogów mija bardzo szybko, Kirke coraz bardziej oddala się od własnej rodziny. Pewnego dnia, dziewczyna odkrywa w sobie magiczne zdolności, zagrażające nawet samemu Zeusowi. Gdy bogowie się o tym dowiadują zsyłają ją na samotny żywot na wyspie. 

Historia ta napomyka o niesprawiedliwym traktowaniu innych, problemem spotykanym często w prawdziwym życiu. Znajdziemy również niektóre wartości, tyczących się znalezieniu własnej tożsamości, własnej drogi w życiu oraz miejsca na świecie - w przypadku Kirke - wśród śmiertelników. Pokazuje, że warto walczyć o swoje, nawet pomimo wielu przeciwności losu. Uwielbiam, gdy książka ma do zaoferowania coś więcej niż tylko błahą historyjkę.

Autorka już od pierwszych stron zachwyciła mnie swoim warsztatem. Starannie dobrane słowa oraz opisy i porównania dodały klimatu samej historii, która już sama w sobie mnie zauroczyła. Jakby tego było mało Madeline Miller, świetnie przedstawiła świat bogów i mimo tego, że go dobrze znamy, pokazuje go nam na nowo, pozwalając nam go poznać z innej perspektywy.
Tutaj muszę również poświęcić trochę uwagi na wydanie samej książki, które bez wątpienia zasługuje na pochwałę. Bardzo brakuje mi tak pięknie wydanych książek na polskim rynku, dlatego cieszę się, że Wydawnictwo Albatros postanowiło w tej sprawie coś zdziałać. Dostaliśmy piękną czarną obwolutę z pięknymi złoceniami, która według mnie jest całkiem dobrze wykonana. A to, co kryje się pod nią potrafi oczarować niejednego książkoholika. W skrócie mówiąc, wydanie tej książki jest w stanie kupić każdego bez względu na to, czy zaczytuje się w takich książkach, czy nie.

Jedyne co mam do zarzucenia tej powieści, to fakt, że czasami zdarzały się takie momenty, gdzie się po prostu nudziłam, czekając na zakończenie danego rozdziału. Jednak w porównaniu do tego, co dostaliśmy, wydaję mi się, że jest to rzecz błaha i przede wszystkim indywidualna. Ponieważ pomimo tego utrzymujemy tu powieść, w której przeważają zawirowania, ale nie brak tu również intryg i przemocy. 

„Kirke” to lektura idealnie nadająca się dla fanów mitologii greckiej i nie tylko. Jest to dobra historia mocno opierająca się na wątkach mitologii greckiej, którą już znamy. Historia opowiedziana przez autorkę ma swój własny niepowtarzalny urok, który według mnie oczaruje nie jednego czytelnika sięgającego po tę powieść, tak samo styl pisania autorki, który ja osobiście pokochałam. "Kirke" to nie tylko piękny wygląd, ale równie piękne wnętrze. Dla mnie - miłośniczki mitologii greckiej, ta powieść to nie lada gratka. 

Oryginalny tytuł: Circe
Wydawnictwo: Albatros
Tłumaczenie: Paweł Korombel
Data wydania: czerwiec 2018 rok
Liczba stron: 416
Oprawa: twarda z obwolutą 

sobota, 11 sierpnia 2018

"Kulti" Mariana Zapati

"Kulti" Mariana Zapati
Reinera Kulti pierwszy raz zobaczyła mając siedem lat. Oglądała wtedy turniej piłkarski, podczas którego, Kulti trafił jednego, z najlepszych goli. Od tej pory z zapartym tchem śledziła jego karierę, a do wieku siedemnastu lat marzyła o tym, że założą rodzinę i stworzą małe piłkarzyki. To on zaraził ją miłością do tego sportu. Teraz Sal Casillas ma dwadzieścia siedem lat i całe życie poświęciła swojej pasji. Marzenie o przystojnym piłkarzu porzuciła już dawno, skupiając się na tym, by być tak dobra jak on, lub nawet lepsza. Los potrafi być jednak przewrotny i sprawia, że ścieżki Sal i jej idola z dziecięcych lat się przecinają. Okazuje się, że Kulti ma zostać jej trenerem. Kobieta początkowo jest tym podekscytowana, ale szybko nadchodzi rozczarowanie. Okazuje się, że ten niegdyś pełen pasji mężczyzna, jest nieuprzejmy, gburowaty i sprawia wrażenie jakby nic go nie obchodziło. Sal i inne uczestniczki traktuje jak powietrze. Jednak pomimo nie najlepszych początków, kobieta i jej idol, stopniowo się do siebie zbliżają, co nie spotyka się z aprobatą innych. Czy Sal zaryzykuje swoją karierę dla znajomości z Kulti ? 

Wydawnictwo NieZwykłe wyszło naprzeciw swoim czytelnikom i za pomocą ich sugestii wydało u nas "Kulti" - książkę, która jak zauważyłam, była u nas dosyć wyczekiwaną. Dla mnie osobiście jest to pierwsze spotkanie z tą autorką, ale po poleceniu jej przez koleżankę, wiedziałam, że po prostu muszę ją przeczytać.

Nie do końca wiem od czego zacząć tę recenzję, więc może opowiem Wam trochę o bohaterach?

Sal to odważna kobieta, która zazwyczaj jest opanowana, ale kiedy styka się z Kulti, który początkowo ją wkurza, nie potrafi ugryźć się w język i mówi wprost, co myśli. Nie jest osobą, która poddaje się łatwo. Kolejną pozytywną rzeczą, którą można jej zarzucić, to jej miłość i lojalność względem rodziny i przyjaciół. Jednak nie do końca pasowało mi to, jak autorka przedstawiła tę postać, bo pomimo tego, że Sal ma dwadzieścia siedem lat, to ja miałam wrażenie, że ma ich zdecydowanie mniej. Jasne, była dojrzała, ale niekiedy jej myśli były typowe dla wieku nastoletniego i to nieco wytrącało mnie z równowagi. 

Kulti to bohater, którego trudno odgadnąć. Jest chłodny, gburowaty i posuwa się nawet do szantażów. To ten odpychający typ człowieka, do którego z kijem nie podchodź. Ciekawiło mnie, co musiało takiego wydarzyć się w jego życiu, że stał się takim, a nie innym człowiekiem. Nie szło przeniknąć przez jego myśli. Początkowo też go nie polubiłam, Kulti zyskiwał moją sympatię stopniowo. I tak z czasem poznawałam tę jego drugą stronę; tak szczelnie ukrytą. Jego słowa, czyny, sprawiały, że moje serce mocniej biło. To nie jest typowo męska postać. Większość bohaterów książkowych ma serce na dłoni, łatwo ich zrozumieć, a nawet jeśli są zamknięci w sobie to i tak o wiele łatwiej przeniknąć przez ich myślenie. Z Kulti tak nie było. Mało się odzywał, ale kiedy to robił mówił wartościowe rzeczy. To jego czyny znaczyły najwięcej niż słowa i to było wspaniałe. 

Te postacie nie są idealne, ale to w jakiś sposób czyni ich bardziej realnymi. Czy my zawsze postępujemy racjonalnie i dojrzale? 

"Kulti" to książka, przy której świetnie się bawiłam. Z uśmiechem na ustach obserwowałam rodzącą się relację pomiędzy Kultim, a Sal. Ich docinki, zabawne dialogi, nie raz powodowały u mnie uśmiech na twarzy. Szczególnie większość tekstów głównej bohaterki. Z przyjemnością obserwowałam również zażyłość jaka istniała pomiędzy ją, a jej tatą. Lubię obserwować tego typu relację pomiędzy ojcem, a córką, może dlatego, że ja sama nigdy takich nie miałam. Wątek z piłką nożną, który tu wstępował wcale mnie nie zanudził. Autorka świetnie przedstawiła emocje jakie panują w drużynie: oczekiwanie, napięcie, ale też konkurencję.

"Kulti" to historia o tym, że nieważne ile osiągniesz, ile pracy włożysz w swój rozwój, to ludzie i tak będą Cię oceniać i umniejszać Twojej wartości. Trzeba walczyć o swoje pomimo przeciwności losu i nie pozwolić, aby strach nas ograniczał. 

Oryginalny tytuł: Kulti
Wydawnictwo: NieZwykłe
Tłumaczenie: Iga Wiśniewska
Data wydania: sierpień 2018 rok
Liczba stron: 545
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

wtorek, 7 sierpnia 2018

"Drań z Manhattanu" Vi Keeland, Penelope Ward

"Drań z Manhattanu" Vi Keeland, Penelope Ward
Co wyjdzie z powieści stworzonej przez autorkę seksownej serii MMA Fighter oraz autorki grzesznej i wciągającej książki jaką jest "Przyrodni brat" ? Jeszcze więcej namiętności, pasji i magii! "Drań z Manhattanu" to historia, która poruszy wszystkie czytelnicze struny u miłośniczek romansów.

"Nie bój się zranienia. Lepiej wzbić się w niebo i upaść, niż nigdy nie poczuć, jak ziemia usuwa ci się spod nóg. Nawet chwilowa radość jest lepsza niż całkowity jej brak".

Soraya codziennie do pracy dojeżdża metrem. Podczas jednej z takich przejażdżek zauważa gniewnego i niezwykle przystojnego mężczyznę, który na pierwszy rzut oka jest wyjątkowym dupkiem, jednym z tych, jakich kobieta nie cierpi. Kiedy tajemniczy mężczyzna wysiada, Soraya zauważa, że zostawił telefon. Jednak zanim ma okazję mu go oddać, on znika. Postanawia więc zanieść mu telefon do jego firmy, ale kiedy zostaje potraktowana przez niego dosyć nieprzyjemnie, Soraya zostawia mu dosyć dosadną wiadomość. Graham nie potrafi zapomnieć o nadawczyni dosadnego przekazu. Postanawia ją odnaleźć. 

" - Jestem zabawny?
- Owszem. Jesteś.
- Jestem niemal pewien, że nikt dotąd mnie tak nie nazwał.
- Pewnie przez to, że większość ludzi widzi tylko dupka, jakim jesteś na zewnątrz.
- To by oznaczało, że wewnątrz jestem kimś więcej niż tylko dupkiem.
Nasze oczy się spotkały, gdy mu odpowiedziałam.
- Z jakiegoś powodu wierzę, że tak jest. Że masz w sobie więcej niż arogancką postawę i seksowną powierzchowność".

Nie będę ukrywać, że nieco martwiłam się tym, czy książka stworzona przed dwie różne autorki mnie do siebie przekonana. I wiecie co? Jestem nią oczarowana! "Drań z Manhattanu" posiada w sobie wszystko, co tak bardzo uwielbiam w tego typu książkach: namiętność, pasję, emocje i wyrazistych bohaterów.

Graham to dosyć silna i twarda osobowość. Traktuje ludzi z góry i nie ułatwia im życia. Nie od razu go polubiłam, ale z każdą stroną lepiej go odkrywałam i pod tą warstwą drania, zaczął stopniowo wyłaniać się troskliwy i czuły mężczyzna, który za bardzo został zraniony. Jest władczy i przyzwyczajony do tego, że ludzie rzucają mu się do stóp Do czasu... Bo pełna temperamentu Włoszka nie miała zamiaru tego robić. Soraya to jedna z tych kobiecych postaci, które mają jaja. Jest świetna! Pyskata, zabawna, nie daje sobie w kaszę dmuchać, a do tego jest zadziorna i pełna zmysłowości. Myślicie, że w tej książce to nadal facet jest kotem, a kobieta myszką? Że to ona stara się zwrócić na siebie jego uwagę? Nie! Tu jest zupełnie na odwrót. Polubiłam obydwie te postacie, ale z czasem Graham zacząć mnie denerwować, miałam ochotę nim telepnąć. W książce nie zabraknie przeszkód w życiu obojga bohaterów, kobietę będzie w związku z nimi dręczyć wiele obaw, a Graham zwyczajnie będzie na nie ślepy. Ja rozumiem, że to dla niego też nowa sytuacja, ale myślę, że czasem trzeba też postawić się na miejscu drugiej osoby, by zrozumieć z czym ona się boryka. 

"Drań z Manhattanu" to powieść, która wciągnęła mnie od pierwszej strony, a po zaledwie kilku zauroczyła. Znajdziecie tu ciekawie wykreowanych bohaterów, również tych drugoplanowych, którzy nieco zamieszają. Soraya to według mnie jedna, z najlepszych kobiecych postaci, które można spotkać w tego typu powieściach. Nie brak tu również emocji: wraz z bohaterami przeżywałam ich ból, rozterki i strach, które ich dręczyły. Zżyłam się z nimi, stali się dla mnie bliscy. Nie zawsze wiedziałam, co autorka zaserwuje tej dwójce, przez co wiele razy przechodziłam palpitacje serca, a ostatnie strony przeczytałam w wielkim napięciu. 
"Drań z Manhattanu" to pełna namiętności, zabawna i zadziorna historia, która mnie osobiście powaliła na kolana. Wiecie co czuję po skończeniu tej książki? Smutek i żal, że to koniec. Tęsknię za tą dwójką i zdecydowanie chciałabym więcej. Więcej Sorayi i Grahama ale również duetu tworzonego przez Vi Keeland i Penelope Ward. Autorki zresztą napisały wspólnie parę książek, które w planach ma wydać Wydawnictwo Editio. Nie pozostaje nic oprócz czekania i zacierania łapek. 

Oryginalny tytuł: Stuck - Up Suit
Wydawnictwo: Editio
Tłumaczenie: Edyta Stępkowska
Data wydania: 1 sierpnia 2018 rok
Liczba stron: 320
Oprawa: miękka

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

"Show" Vi Keeland

"Show" Vi Keeland
Vi Keeland, to autorka, którą znam nie od dziś, a każda jej książka okazuje się być dla mnie bestsellerem

Po śmierci ojca, Cooper Montgomery rozdzielił z bratem rodziną firmę producencką i idąc w ślady ojca, postawił na najlepiej opłacalnych aktorów i reżyserów. Z kolei jego brat rzucił się na głęboką wodę stawiając na reality show, których Cooper nienawidzi. O zgrozo to właśnie dzięki jednemu z programów brata, poznaje kobietę, która zawróci mu w głowie.

Kate Monroe, aby pomóc swojej rodzinie, zgłasza się do programu rozrywkowego, który jest krzyżówką Ryzykantów i Kawalera do wzięcia. Do wygrania oprócz serca przystojnego mężczyzny, jest również pokaźna suma pieniędzy, na której kobiecie zależy najbardziej. Cel wydaje się być prosty: rozkochać w sobie kawalera i wygrać. Wszystko zmierza ku dobremu i Kate jest na prowadzeniu, ale do czasu... Bo kiedy na horyzoncie pojawia się Cooper Montgomery, kobieta ma trudny orzech do zgryzienia, tym bardziej, że mężczyzna zaczyna o nią zabiegać. Jednak na ich drodze staje kontrakt na udział w show, który ona podpisała. Czy Kate poświęci szczęście rodziny dla zakazanego romansu? 

Bohaterowie w tej książce są tak wykreowani, że nie da się ich nie lubić. Cooper jest troskliwy, pewny siebie, nieco arogancki, a kiedy na kimś mu zależy to nie odpuszcza. W przeciwieństwie do swojego brata, nie obnosi się ze swoją władzą i bogactwem; ma w sobie pokorę, dobroć i uczciwość. Miles to z kolei jego totalne przeciwieństwo, jest tak oślizgły ze swoimi wartościami, że nie da się go lubić. 
Jeśli chodzi o Kate, to dla rodziny jest gotowa się poświęcić i dać z siebie wszystko, aby ich wspierać i chronić. Główni bohaterowie znaleźli się w dość nieciekawej sytuacji. On - bo kobieta, na której zaczęło mu zależeć, jest poza jego zasięgiem, a ona dlatego, że kiedy po dłuższym czasie ponownie zaczęła coś czuć do innego mężczyzny, musiała przełożyć własne szczęście, nad szczęściem innych. Taka sytuacja doprowadza do frustracji i spięć, bo trudno jest z nią sobie poradzić, kiedy czuje się wobec pewnych spraw niemoc. Autorka umiejętnie wprowadza zabawne dialogi, sytuacje oraz nieco bardziej dodaje pikanterii życiu głównych bohaterów. Myślicie, że oni już mają pod górkę? Uwierzcie mi, może być gorzej. 
Oprócz głównych bohaterów, jest tu również postać Flynna, która mnie zwyczajnie oczarowała i gdyby bohaterka była zmuszona któregokolwiek z nich wybierać... To byłoby bardzo trudne, bo sama bym nie wiedziała komu oddać serce... ale więcej Wam nie zdradzę. 

"Show" to lekka, przyjemna i szybka w czytaniu powieść. W sam raz na relaks nad morzem czy nawet w przydomowym ogródku. Nie oczarowała mnie, nie wywołała we mnie większych emocji, ale świetnie spędziłam przy niej czas, a co najważniejsze nic mnie tu nie drażniło. Autorka jak zwykle wprowadza odrobinę dowcipu, zmysłowości i zawirowań. W tej książce zwraca uwagę na fakt, do czego potrafią posunąć się ludzie, aby zdobyć sukces oraz co powoduje pielęgnowana przez lata zazdrość do drugiej osoby. Jednak też, co jesteśmy w stanie zrobić dla bliskich nam osób, ile poświęcić, aby byli szczęśliwi. Nie poznamy tu świata reality show od podszewki, ale z pewnością uchyli nam rąbka tajemnic na obłudę i kłamstwo, które takie programy starają się wcisnąć widzom. Jeśli macie ochotę spędzić przyjemnie czas, odmóżdżyć się, ale też lubicie romanse, to "Show" będzie świetnym wyborem. 

Oryginalny tytuł: Throb
Cykl: Na scenie (tom 1)
Wydawnictwo: Kobiece
Tłumaczenie: Julia Wolin
Data wydania: lipiec 2018 rok
Liczba stron: 320
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

niedziela, 5 sierpnia 2018

"Bossman" Vi Keeland

"Bossman" Vi Keeland
Reese i Chase poznają się w dość nietypowych okolicznościach. Kobieta w łazience relacjonuje przyjaciółce przebieg katastrofalnej randki, co przypadkowo słyszy on. Nie omieszkuje jej wytknąć, że jej zachowanie jest dosyć niegrzeczne. Pomimo to mężczyzna postanawia jej pomóc przebrnąć przez kiepską randką. Dosiada się do jej stolika i rozpoczyna własną gierkę, która zaczyna się od kłamstwa. Chase zaczyna opowiadać, że on i Reese znają się od dzieciństwa i to z nią przeżył swój pierwszy, niefortunny pocałunek. Kobieta jest oniemiała arogancją nowo poznanego mężczyzny. Ich drogi po wspólnie spędzonym czasie jednak się, lecz pomimo tego Reese nie potrafi o nim zapomnieć nawet miesiąc po ostatnim spotkaniu. Podczas jednej z rozmów kwalifikacyjnych dostaje pracę, w firmie, której prezesem jest Chase. Mężczyzna nie ukrywa, że atrakcyjny rudzielec mu się podoba. Tak zaczyna się ich wspólne wyzwanie, kto kogo złamie pierwszego. 

Po niezbyt udanym spotkaniu z powieścią "Tylko Twój" tej samej autorki, potrzebowałam czegoś, co przywróci mi wiarę w to, że Vi Keeland nadal potrafi tworzyć świetne historie. Mój wybór padł na "Bossmana", który polecała mi Aleksandra z bloga Kulturalna Arena oraz Kasia z instagrama @katherine_the_bookworm - obie entuzjastycznie polecały mi tę książkę. Dla mnie samo to w sobie było wystarczającą rekomendacją tym bardziej, że z dziewczynami mamy wspólny gust czytelniczy jeśli chodzi o ten gatunek. Tak więc nie zwlekałam długo z przeczytaniem tej książki i kiedy miałam okazję wzięłam się za nią od razu. 

Nie miałam problemów z wciągnięciem się w tę historię. Im bardziej wgłębiałam się w relację pomiędzy Reese i Chase'a, tym z większym napięciem przewracałam kolejne strony. Pożerałam każdą kolejną kartkę, a moja wyobraźnia pożerała Chase'a. Jasne - to facet taki jak w wielu tego typu książkach, ale ja osobiście uważam, że to bez znaczenia. Może być tylu samych książkowych bohaterów, ale to od autora zależy, czy pomimo tego zapisze on się w naszej pamięci i zdoła sprawić, że będziemy z daną postacią zżyci. Ja w "Bossmanie" nie miałam z tym żadnego problemu. Chase to facet zarozumiały, ale nie w ten "dupkowaty" sposób. Jest troskliwy, nieco arogancki, ale również złamany przez to, co go spotkało. Reese z kolei jest twarda i uparta. Ich relacja była początkowo przyjacielska. Ich wspólne docinki, rozmowy i seksualne podteksty nie raz powodowały uśmiech na mojej twarzy. Uwielbiam zabawne dialogi i zadziorność, a ta książka to posiada. 

"Bossman" to książka, w której narracja jest prowadzona przez dwójkę bohaterów. Teraźniejszość z perspektywy Reese, a przeszłość z perspektywy Chase'a - ta druga z czasem zaczyna tworzyć się z obecnymi wydarzeniami. Najbardziej podobało mi się to, że autorka uprzedza, że wkraczamy np, w wydarzenia z przeszłości, dzięki czemu nie czułam dezorientacji. Nie brak tu również niespodziewanych zwrotów akcji oraz przeszkód, które pojawiają się na drodze dwójki bohaterów. 
"Bossman" to historia o nowych szansach, które dostajemy od losu. O demonach z przeszłości, które trzymają nas w miejscu oraz o trudnych wyborach, które rozrywają serce. Książkę czyta się szybko. Nie musiałam długo czekać, aż zostanę oczarowana historią opisaną przez autorkę. Jeśli lubicie lekkie, zabawne romanse, ale również nieco bolesne i życiowe, warto sięgnąć po bestseller od Wydawnictwa Kobiecego. Myślę, że fanki tej autorki nie będą zawiedzione. 

Oryginalny tytuł: Bossman
Wydawnictwo: Kobiece
Tłumaczenie: Sylwia Chojnacka
Data wydania: 2018 rok
Liczba stron: 326
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

środa, 1 sierpnia 2018

"Niebezpieczna znajomość, niebezpieczna miłość" Jane Harvey-Berrick

"Niebezpieczna znajomość, niebezpieczna miłość"  Jane Harvey-Berrick
Dziewiętnastoletni Daniel Colton, nie sprawiał przyjemnego wrażenia, a niepochlebne plotki na jego temat jeszcze bardziej potęgowały te wrażenia. Był typem outsidera - zdystansowany, stronił od ludzi i w każdym bądź razie nie wyglądał na miłego. Był ponury, zimny i wybuchowy, nie raz wdawał się w bójki - typowy niegrzeczny chłopiec, ale dziewczyny za nim szalały. Lisanne Maclaine znała go jedynie ze wspólnego kursu wprowadzenia do biznesu, ale z bijącej od niego postawy, od razu określiła go jako dupka. Nie lubiła kolesi, którzy uważali się za lepszych od innych. Jednak... Nie mogła zaprzeczyć, że chłopak jej się podoba, a ją wbrew wszystkiemu do niego ciągnie. Kiedy na wspólnych zajęciach dostają wspólny projekt dziewczyna odkrywa, jaką tajemnicę skrywa. To stopniowo zbliża ich do siebie.
Książkę pochłonęłabym w jedną noc gdyby nie to, że zbliżała się godzina czwarta, a ja wiedziałam, że rano wstanę nie wyspana. Nie wiem od czego zacząć, więc może zacznę od bohaterów?
Przyznam szczerze, że postać głównej bohaterki nie od razu polubiłam. Miałam ją za świętoszkowatą lalunię, która uważa, że jej osądy są najsłuszniejsze. Momentami jej zachowanie było dziecinne, niedojrzałe, a to, że wieku dziewiętnastu lat była niedoświadczona  w pewnych kwestiach, bardzo mnie zdziwiło. Ba! Zszokowało. Przy jednej ze scen w książce dostałam śmiechowej głupawki. Przeczytacie - zrozumiecie. Jednak czasem w jej zachowaniu przebijała się dojrzałość. Pokazywała siebie z innej strony: wiedziała czego chce, podejmowała decyzje zgodne z jej sumieniem i była w stanie poświęcić wszystko dla drugiej osoby. I chociaż czasami przewracałam oczami na jej dialogi czy pewne zachowania, to jednak Lisanne udało się zyskać moją sympatię.
Nie ukrywam jednak, że moje serce zdobył Daniel. Kurczę! A to nazwisko? Uwielbiam je. Chociaż dla mnie Colton jest tylko jeden, to ten też nie był niczego sobie. O jego zaletach mogłabym pisać i pisać, chociaż ostrzegam - ta postać nie jest również bez wad, a żeby go polubić, trzeba niekiedy czytać między wierszami. Kiedy Lisanne miała pełną rodzinę, to on musiał radzić sobie sam. Był zdany na siebie, kiedy jego rodzice zginęli, a starszy brat, który wziął nad nim opiekę, popadł w poważne tarapaty, coraz bardziej paplając się w bagnie. Daniel robił wszystko, aby ono go nie dosięgło. Był pracowity, wytrwały i przez większość czasu rozsądny. Pękało mi serce z powodu jego bólu i frustracji, które dla mnie były zrozumiałe. Wyobraźcie sobie, że pewnego dnia przestajecie słyszeć. Umilkły wszystkie dźwięki, a Ty musisz radzić sobie z otaczającą cię rzeczywistością. Ludzie już nie patrzą na ciebie jak dawniej i widzą tylko twoją niepełnosprawność. Daniel chciał, aby postrzegano go jak każdego z nas. Dlatego nauczył się czytać z ruchu warg i przez większość czasu radził sobie świetnie. No i powracając do Lisanne. Ona sporo go wspierała, pomagała mu, a pewne sytuacje sprawiały, że mogła chociaż przez chwilę wejść w jego skrórę i zrozumieć emocje, które odczuwał.
Tak jak pisałam te postacie nie są idealne. Obydwoje są wybuchowi i uparci, a Daniel niekiedy nadużywał przekleństw.

Autorka stworzyła historię, która pokazuje jak łatwo nam oceniać kogoś po pozorach i wydawać na tej podstawie własne osądy. O tym, że jeśli kogoś kochamy, jesteśmy gotowi przekraczać własne granice, ale również akceptować tę drugą osobę z jej wszystkimi wadami i zaletami. 
"Niebezpieczna książka, niebezpieczna miłość" to historia, która opiera się na wątku grzecznej dziewczynki z dobrego domu i niegrzecznego chłopca z kolczykami i tatuażami, z tą różnicą, że to tylko pozory, a główny bohater jest głuchy. Dla niektórych taki pomysł na fabułę może wydawać się odgrzewanym kotletem, ale mi często to nie przeszkadza. Dla mnie liczy się to, aby książka nie zanudzała, a bohaterzy byli interesujący. Tu nie brakuje akcji, ale również postaci, które nie są mdłe. Chociaż nie bez wad, to nie da się nie darzyć ich sympatią. Większość rozdziałów jest przedstawiona z perspektywy Lisanne, ale te od strony Adama również się pojawiają. Nie brak tu również zabawnych scen, a lekkie pismo autorki sprawia, że książkę czyta się szybko i przyjemnie.

Książka objęta patronatem medialnym przez blog Red Girl Books Recenzje. 

Oryginalny tytuł: Dangerous to Know & Love
Wydawnictwo: NieZwykłe
Tłumaczenie: Mateusz Grzywa
Data wydania: 1 sierpnia 2018 roku
Liczba stron: 593
Oprawa: miękka ze skrzydełkami


Copyright © 2016 Red Girl Books Recenzje , Blogger