Polecany post

"Forever my girl" Heidi Mc Laughlin

niedziela, 30 września 2018

PRZEDPREMIEROWO "Poniżenie" Stylo Fandome [Patronat]

PRZEDPREMIEROWO "Poniżenie" Stylo Fandome [Patronat]
Osiemnastoletnia Tatum O'Shea jest grzeczną dziewczynką. Robi wszystko czego oczekują od niej rodzice, nie sprzeciwia się im się, stara się pokazać, że jest równie wartościowa, co jej starsza siostra Eloise. Jednak co by nie robiła, w ich oczach nigdy lepsza od niej nie będzie. 
Jameson Kane jest chłopakiem jej siostry: diabolicznie przystojny, mądry i zimny. Nigdy jej nie zauważał i traktował ją jak powietrze. Wszystko się zmienia, kiedy Tate pewnego dnia pojawia się w domu Eloise z jej rzeczami. Zastaje w nim tylko jego. Przeżywają wspólnie jedną noc, jeden wspaniały seks, po którym każde z nich pójdzie w swoją stronę.

Mija siedem lat, kiedy ich ścieżki ponownie się łączą. Tatum O'Shea nie jest tą samą osobą, którą była kiedyś. Jameson coś w niej wyzwolił, zmieniając ją i nadając jej życiu nowy kierunek. Mężczyzna zaintrygowany jej nową odsłoną, chce się dowiedzieć, kim tak naprawdę jest kobieta, z którą przeżył najlepszą noc w swoim życiu. Pragnie ją zdominować, dlatego proponuje jej grę, w której zwycięzca jest tylko jeden. Tatum, która lubi się zabawić, chce udowodnić mężczyźnie, że nie jest tą słabą kobietą, którą znał siedem lat wcześniej. Z ochotą przystępuje z nim do pojedynku. Jednak z czasem obydwoje zaczynają przekraczać granicę. Kto wygra, a kto zostanie skrzywdzony?

Sięgając po Poniżenie oczekiwałam ostrego dark erotyku, na co wskazywała okładka i opis. Jednak w porównaniu ze Łzami Tess ta książka jest mniej popieprzona, ale równie ciekawa. Mam wrażenie, że im częściej sięgam po tego typu książki, tym mniej mnie szokują, ale również sprawiają, że jestem bardziej otwarta na to, co się w nich dzieje i szukam drugiego dna, bo osobiście uważam, że sięgając po ten typu gatunek nie należy patrzeć jedyne na to, co jest widoczne na pierwszy rzut oka i oceniać książki poprzez własne uprzedzenia. Nie wstydzę się tego, że uwielbiam sięgać po powieści, które gorszą, szokują i są tak popieprzone, że czasem nawet mnie potrafią niesamowicie zaskoczyć. 

Tatum jest dziewczyną, która lubi się zabawić. Seks bez zobowiązań? Ona nie ma z tym problemu. Niektórzy z pewnością nazwali by ją dzi*wką, ale ja się zapytam: dlaczego? Dlaczego facet, który codziennie zalicza inną laskę, nie ma przypisanej łatki, a kobieta już tak? Dlaczego faceta się usprawiedliwia, bo jest facetem, a kobietę się szufladkuje? Jeśli nie robi tym nikomu krzywdy, jest szczęśliwa, to moim zdaniem nie powinno ją to w taki sposób określać. Oprócz tego Tatum poznajemy jako odważną kobietę, o ciętym języku, pewną siebie i świadomą swojej seksualności. Jednocześnie jest zabawna, ciepła, inteligentna i troskliwa w stosunku do osób, na których jej zależy. Wyrwała się ze szponów oczekiwań swoich rodziców i chociaż pracowała w barze, żyła od pierwszego do pierwszego, to miała to, na co większość ludzi by się nie odważyła: wolność. 

Jamesona nie potrafiłam od razu polubić, chociaż nie ukrywam, że na miejscu Tate też bym nie mogła mu się oprzeć. Oprócz chamstwa, czasem nieczułości i złośliwości, posiada w sobie również magnetyzm, charyzmę i pasję. Nie wiemy o jego przeszłości zbyt wiele, ba, to jest raczej postać, która nie odsłania się za bardzo, jest zamknięty w sobie, skryty za pancerzem, ale z pewnością można zauważyć, że jest samotny. Początkowo myślałam, że ten facet jest naprawdę Demonem, który skrzętnie ukrywa swoje uczucia, albo praktycznie ich nie posiada, jednak z czasem, stopniowo one zaczynają się ujawniać, przerażając go, bo ostatnie czego Jameson pragnie, to przywiązać się do kogoś i chcieć go potrzebować. 

Już zaczynając tę książkę i widząc jak obydwoje zaczynają gierkę pod tytułem, kto kogo złamie, przeczuwałam, jak to się skończy. I teraz chciałabym jeszcze trochę napisać o związku, jaki ich łączył. Zaznaczę, że ta książka nie jest dla każdego, bo relacja która ich łączy nie należy do grzecznych. Jest popieprzona i nie każdy ją zaakceptuje. Niektórzy sobie pomyślą, jak można godzić się na poniżenie? Jameson do niczego Tatum nie zmuszał. Wiedziała w co się pakuje, a do tego sama zgodziła się na taki układ. Pragnęła być zdominowana i chciała by ktoś mówił do niej wulgarnie i nie traktował jej w łóżku jak księżniczki. Jednak ostatecznie to ona miała nad wszystkim kontrolę, bo mogła powiedzieć STOP, kiedy Jameson przekroczyłby granicę, a do tego w każdej chwili mogła odejść.  Poza łóżkiem, główny bohater najczęściej traktował ją z szacunkiem, chociaż nie zawsze - co przyznaję. Jednak tak czy siak w takich relacjach trzeba mieć na uwadze to, że wszystko sprowadza się do wyboru, nic nie dzieje się wbrew woli drugiej osoby. Inni lubią waniliowy seks, a inni ostry i brutalny.

Poniżenie nie jest historią dla każdego. Dosadne sceny seksu, ostry, wulgarny język, postępowanie głównych bohaterów, nie każdemu przypadną do gustu. Moim zdaniem nie powinny po tę powieść sięgać osoby, dla których takie relacje i postępowania są gorszące i nieakceptowalne. Mi osobiście ta książka bardzo się podobała, bo ta historia to istny rollercoaster, co bardzo uwielbiam, bo im więcej emocji, różnorodnych oczywiście, tym lepiej. Nie czytałam tej książki z obojętnością czy nikłym zainteresowaniem. Ja ją pożerałam, przeżywałam. Czułam złość, smutek, żal, współczucie, ale niekiedy nawet radość. Klęłam na Jamesona i Tatum, ale również niekiedy się śmiałam z ich zachowań i wspólnych docinek. Moje serce niekiedy się rozpływało, gdy główny bohater pokazywał swoją dobrą stronę, bo nie każdy człowiek jest tym, jakim go widzimy na pierwszy rzut oka. 
Autorka stworzyła pełną namiętności, seksu i pasji powieść, w której nie brak dobrze nakreślonych postaci, nie tylko tych głównych, ale również drugoplanowych. Nie zabraknie tu komplikacji, ani złamanych serc... W tym mojego, bo końcówka Poniżenia najpierw je mocno ścisnęła, by następnie z impetem rzucić o glebę. Ja się pytam: dlaczego?! Po zakończeniu tej książki długo nie mogłam dojść do siebie, ani zasnąć jak normalny człowiek też nie mogłam, bo w mojej głowie wybrzmiewało pełne niedowierzania, wulgarne słowo na literę K. Waliło w mój mózg jak potłuczone i tak wali sobie do dziś, bo czym prędzej chcę poznać ciąg dalszy historii Jamesona i Tatum. 
Nie sądziłam, że tak się rozpiszę. W sumie, co będę kłamać? Chciałam tego. Chciałam, abyście zrozumieli, że to, że sięgam po takie książki, nie określa mnie jako głupiej idiotki, która tak jak główna bohaterka (według innych, bo ja na to patrzę inaczej) nie ma do siebie szacunku. Chciałam abyście zrozumieli, dlaczego takie powieści mi się podobają i jak je spostrzegam. Ludzie, czytajmy, co lubimy czytać, a jeśli nam się coś nie podoba, to nie obrażajmy innych. Jeśli nie lubimy danego gatunku, to nie sięgajmy po niego i nie marnujmy czasu, bo sięganie po coś, dla samego krytykowania jest moim zdaniem słabe i na pewno nieobiektywne. Dlaczego o tym piszę? Bo ostatnio zauważyłam, że są osoby, które sięgają po gatunek, który nie lubią, ciągle go krytykują - jasne to zrozumiałe, nie każdemu podoba się to samo, ale co mnie najbardziej zdenerwowało, to obrażanie innych czytelników, sądzenie, że skoro w ich mniemaniu bohaterka nie szanuje siebie, bo zgadza się na nazywanie siebie w łóżku inaczej niż pieszczotliwym skarbem czy kochaniem, to my, czytelniczki również chcemy być traktowane jak dziw*ki. Jest wiele książek, które mi się nie podobały, ale nigdy nie nazwałabym ich gniotem, bo moim zdaniem jest to brak szacunku nie tyko do pracy, jaką autor włożył w daną książkę, ale również brak szacunku do czytelników, którym ta powieść się spodobała. Sięgajcie po książki, które Wam się nie podobają - wasz wybór, ale nie obrażajcie w swoich opiniach innych, tylko dlatego, że nie patrzą w tym samym kierunku, co Wy. Myślę, że powyższy cytat autorki idealnie to wszystko podsumowuje. 

Na koniec pozostawiam Was z paroma grafikami do książki "Poniżenie":







Oryginalny tytuł: Degradation
Cykl: The Kane Trilogy (tom 1)
Wydawnictwo: NieZwykłe
Tłumaczenie: Agata Rybka
Data wydania: październik 2018 rok
Liczba stron: 317
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

piątek, 28 września 2018

"Drugie życie Izabel" J.A. Redmerski [Patronat]

"Drugie życie Izabel" J.A. Redmerski [Patronat]
"Jesteśmy dla siebie stworzeni. Jesteśmy niczym dwa elementy układanki, które na pierwszy rzut oka wcale do siebie nie pasują, ale kiedy spojrzy się na nie pod innym kątem, pasują idealnie."

Minęło osiem miesięcy od czasu, kiedy Victor pomógł Sarai uciec z niewoli u barona narkotykowego. Płatny zabójca podarował jej nie tylko wolność, ale również życie, które w wieku czternastu lat zostało jej odebrane - spokojne i bezpieczne. Sarai ma przyjaciółkę, chłopaka i przybraną mamę. Wiedzie normalne życie, ale nie daje ono jej satysfakcji. Wie, że nie pasuje do tego życia, a to które zostało dla niej stworzone jest pełne niebezpieczeństwa. Pragnie do niego powrócić, ale również do Victora, o którym nie potrafi przestań myśleć. Tajemniczy Zabójca, wypełnia jej każdy dzień i każdą, najmniejszą myśl. 

Pewnego dnia, Sarai postanawia wyjechać do Kalifornii i dokonać zemsty na Arthurze Hamburgu. Jednak dotąd misternie ułożony plan, wymyka się kobiecie spod kontroli, a ona sama znajduje się w niebezpieczeństwie. W jej życiu ponownie pojawia się Victor Faust, który aby chronić Sarai przed samą sobą, zgadza się na jej warunki i zaczyna trenować ją na zabójczynię. W ten oto sposób pobudza do życia Izabel Seyfried, której największą bronią jest kłamstwo i manipulacja. Jednak przed kobietą czeka długa i ciężka droga, aby stać się tym kim pragnie być. Czy po drodze wyrzeknie się swojego człowieczeństwa i sumienia? W jaki sposób będzie musiała udowodnić swoją lojalność?

"Kiedy prowadzi się takie życie, jak my, czasami trzeba robić potworne rzeczy ludziom, których kochamy.Czasami musimy nawet oczyścić dla nich ścieżkę wbrew ich woli, by mogli zacząć życie od nowa." 

W pierwszej części Victor został przedstawiony jako maszyna do zabijania, bez uczuć i bez sumienia. On zresztą sam się za takiego uważał, widział w sobie potwora, który jedyne co potrafi, to skutecznie eliminować cele. W tej części jego postać jakby się rozwinęła i nabrała nowych cech charakteru. W pewnych kwestiach nadal jest nieprzenikniony, ale to nie ten sam facet, co wcześniej. Jego uczucia, pragnienia, powoli zaczynają wypływać. Odkąd zaczął się otwierać, zobaczyłam w nim czułego i opiekuńczego faceta, który odczuwa miłość, troskę i chęć ochrony tego, co kocha. Walczy z tym, co odczuwa, a z tym, czego go nauczono, ale moim zdaniem to naturalne.
Postać Sarai również przeszła metamorfozę. Jej emocjonalna niestabilność zniknęła, a dzięki temu jej postać zyskała u mnie jeszcze więcej sympatii. Udało jej się wyjść z koszmaru, który przeszła. Zyskała pewność siebie i siłę, a do tego nadal jest uparta i wytrwale dąży do założonego przez siebie celu. Czy ludzie mający mroczną przeszłość, która na nich mocno wpłynęła, mają szansę na nowe życie i miłość? Czy można ich uleczyć? Ta historia pokazuje, że mając obok siebie osobę, której na nas zależy, jest to jak najbardziej możliwe.

"Zabić Sarai" pozostawiło mnie z tyloma emocjami, które nie potrafiłam ogarnąć. Ta historia roztrzaskała mi serce.
"Drugie życie Izabel" to idealne lekarstwo na ten stan. Tak jak i w pierwszej części, nie zabraknie tu niebezpieczeństwa i niespodziewanych zwrotów akcji. Tu nic, ani nikt nie jest takim, jakim wydaje się być. Autorka potrafi wymanewrować swojego czytelnika i zapewnić mu efekt zaskoczenia. Najbardziej podobało mi się to, jak rozwinęła się relacja pomiędzy głównymi bohaterami. W pierwszej części, to był zaledwie zalążek romansu, tu jednak się rozwinął. Autorka tak umiejętnie go wykreowała, że nie wydawał mi się narzucony, lecz był subtelny i chwytał za serce. Uczucie, które wyrosło pomiędzy Sarai i Victorem, wiązało się dla nich z wieloma wątpliwościami i akceptacją całkiem nowych dla nich uczuć, których do tej pory nie znali, albo uznawali za słabość. Miłość, wzajemna troska i zaufanie, nie były dla nich czymś oczywistym, musieli się tego nauczyć. 

"Drugie życie Izabel" to moim zdaniem powieść, która trzyma ten sam poziom, co jej poprzedniczka. Jednak moim zdaniem jest nawet ciut lepsza. Spędziłam przy niej świetny czas, nie odrywając się od czytania nawet na chwilę. Wciągnął mnie ten pokręcony świat, w którym rządzą chciwość i brutalność, ale również nie brak w nim nadziei i miłości. Pokochałam bohaterów, nie tylko tych głównych, ale również przyjaciela Victora - Frederica, o którym będzie kolejna część. 
Jeśli szukacie nietuzinkowej historii, która trzyma w napięciu, ma niespodziewane zwroty akcji, dobrze wykreowanych bohaterów i jest połączeniem romansu, thrillera i kryminału, to w "Drugie życie Izabel" to znajdziecie. 

Mam wrażenie, że od pierwszego tomu minęło tak wiele czasu. Z niecierpliwością oczekiwałam momentu, kiedy ponownie wejdę w świat Sarai i Victora. Ta historia, jest mieszanką wybuchową stworzoną z niebezpieczeństwa i namiętności. Teraz zostaje mi czekać na kolejną część i mam nadzieję, że "Łabędź i Szakal" pojawi się jak najszybciej, a Wydawnictwo nie będzie kazało nam długo czekać. 

Oryginalny tytuł: Reviving Izabel
Cykl: W towarzystwie zabójców (tom 2)
Wydawnictwo: NieZwykłe
Tłumaczenie: Dorota Lachowicz
Data wydania: wrzesień 2018 rok
Liczba stron: 335
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

"Zdrowe przetwory" Jolanta Naklicka - Kleser

"Zdrowe przetwory" Jolanta Naklicka - Kleser
Z czym kojarzy mi się jesień?
Ze złotymi liśćmi, które z drzew opadają na ziemię. Z grubym swetrem, ciepłym kocykiem i ciepłymi, grubymi skarpetami. Nie może też zabraknąć kubka gorącej kawy, niekiedy herbaty, a nawet kakao. Jednak jesień kojarzy mi się również z pewnym wspomnieniem: przez okno przebijają ciepłe promienie słońca. Moja mama i prababcia krzątają się po kuchni robiąc przetwory z ogórków. Do dziś pamiętam ich smak, ekscytację małego dziecka, bo w domu coś ciekawego się dzieje. 
Bo wiecie co? Jesień to również czas, kiedy zamykamy w słoiki smak i słońce przemijającego lata. Robienie przetworów zawsze kojarzyło mi się z ogromem pracy, staniem przy garach cały dzień, ale autorka pokazuje, że wcale tak być nie musi. Nie ukrywam, że jestem zagorzałą sojuszniczką tego, co szybkie i proste.
"Zdrowe przetwory" to sentymentalna podróż autorki do czasów dzieciństwa. Jolanta Naklicka - Kleser daje nam możliwość, aby zatroszczyć się o swoich bliskich, serwując im zdrowe przetwory, bez żadnych zbędnych ulepszaczy. Z pewnością zdajecie sobie sprawę, że słoik ogórków kiszonych, zrobiony w domu, będzie smakował o wiele lepiej niż ten ze sklepowej półki. Jednak nie każdy potrafi robić przetwory, a ten poradnik sprawdzi się w tym celu idealnie. Przepisy tu zawarte są napisane prosto i przejrzyście. Zdjęcia danych przetworów są wykonane pięknie, sprawiając, że patrząc na nie rośnie nam apetyt i chęci do działania. Tak książka sprawdzi się w sam raz dla początkujących, ale również dla tych, którzy chcą spróbować czegoś nowego. Oprócz klasycznych przetworów, takich jak kiszone ogórki, kapusta czy sok malinowy, znajdziemy przetwory takie jak: limonka z kurkumą, chutney z mango czy salsę z pomidorów i kolendry. Znajdą się tu również dania do zrobienia w dziesięć minut jak np. pomidory w sposób azjatycki, z których w szybki sposób można zrobić pyszną zupę oraz dodatki do dań głównych i lekarstwa. 
Dla początkujących osób nie zabraknie tu zasad prawidłowego robienia przetworów, wyjaśnienia na czym polega sterylizacja i jak ją wykonać oraz na czym polega pasteryzacja i jakie są jej rodzaje. Okiem dietetyka dowiemy się jakie wartości niosą ze sobą truskawki, cytrusy, kurkuma i wiele innych.
Książka "Zdrowe przetwory" posiada wszystko, to co powinien posiadać dobry poradnik kulinarny. Proste, krótkie i zrozumiałe przepisy, spis treści, piękne ilustracje, ciekawostki oraz ważne informacje przekazywanego bez zbędnego przeciągania. Ta książka jest dla każdego: dla tego kto chce zacząć robić przetwory, potrzebuje motywacji, ale również dla tych, którzy nie boją się próbować sięgać po nowe smaki. Ja nie lubię eksperymentować więc zostanę przy klasycznych przetworach. 

Książka do kupienia na stronie Księgarni Internetowej Czytam.pl, pod linkiem:
https://czytam.pl/k,ks_747014,Zdrowe-przetwory-Jolanta-Naklicka-Kleser.html

Wydawnictwo: Zwierciadło
Data wydania: sierpień 2018 rok
Liczba stron: 224
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

środa, 26 września 2018

"Wbrew grawitacji" Julie Johnson

"Wbrew grawitacji" Julie Johnson
Brooklyn jako mała dziewczynka była świadkiem śmierci swojej ukochanej matki. Dwudziestoletnia już kobieta nawet po kilku latach nie potrafiła przeboleć tej straty. Zmieniła ona ją i jej życie. Jednak, kiedy na jej drodze pojawia się Finn, Brooklyn ma szansę napisać dla siebie nową historię. Jednak czy się odważy? Co tak naprawdę połączy ich oboje? Co jest silniejsze od przyjaźni, a nawet miłości? 

Główna bohaterka, to osoba, która jest zamknięta w sobie i nie dopuszcza do siebie ludzi. Jedyną jej przyjaciółką jest Lexi, ale nawet ją trzyma na dystans i ukrywa przed nią swoją przeszłość. Nie mówi jej wszystkiego, sporo przed nią ukrywa, co moim zdaniem nie powinna mieć miejsca przy takiej relacji jakie obie łączyła. Brooklyn trzymała ludzi na dystans, nikogo do siebie nie dopuszczała, myślę, że z obawy, że straci te osoby tak jak swoją mamę. Chociaż relacja pomiędzy nią, a jej rodzicielką zostały przedstawione na zaledwie kilku stronach, nie da się nie zauważyć, że więź, która je łączyła była wyjątkowa. 
Finn jest przeciwieństwem głównej bohaterki. Tak jak ona i on ukrywa coś bolesnego, ale w przeciwieństwie do niej nie zamknął się na świat i ludzi. Był pewny siebie, zawadiacki i zdecydowany. Wspólne docinki jego i Brooke z pewnością umilają lekturę tej książki i powodują uśmiech na twarzy. 

"Wbrew grawitacji" nie wciągnęło mnie od pierwszej strony, nie czytałam tej książki z zapartym tchem, ale miło spędziłam przy niej czas, To historia o przeżywaniu żałoby, poszukiwaniu siebie na nowo oraz o nadziei na to, że po burzy zawsze wychodzi słońce. Nie wywołała we mnie większych emocji, ot książka na raz. Bohaterowie nie są mdli, ale też nie wyróżniają się niczym szczególnym. Cała ta historia była by lepsza gdyby więź pomiędzy nimi została lepiej stworzona. Zabrakło mi tu odrobiny magii, elementu, który by mnie zachwycił. Na plus można zaliczyć wątek kryminalny, który został wykreowany lepiej niż w "Clementine". Był przewidywalny, bo szybko się domyśliłam kto, co i jak, ale nie stanowił tła i zapychacza. Do tego z przyjemnością obserwowałam przemianę głównej bohaterki.

"Wbrew grawitacji" sprawdzi się w sam raz jako lekka, przyjemna i szybka w czytaniu powieść, w której nie brak zabawnych momentów, ale również przyjaźni, miłości i lojalności czy walki z własnymi demonami. 

Książka do kupienia w Księgarni Livro.pl, pod linkiem:
https://livro.pl/wbrew-grawitacji-johnson-julie-sku1201164016.html

Oryginalny tytuł: Like Gravity
Wydawnictwo: Kobiece
Tłumaczenie: Małgorzata Bortnowska
Data wydania: lipiec 2018 rok
Liczba stron: 320
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

"Pożądanie" Helen Hardt

"Pożądanie" Helen Hardt
Jade, która została opuszczana przez narzeczonego przed ołtarzem, postanawia wyprowadzić się do Kolorado i tymczasowo zamieszkać na ranczu swojej przyjaciółki, Marjorie. Rodzina Steelów jest bogata i oprócz pieniędzy, posiada w swym rodzie przystojnych mężczyzn. Jednym z nich jest Talon, który odbiera kobietę z lotniska. Początkowe, dobre wrażenie o nim szybko wyparowuje im więcej czasu Jade z nim dzieli. Jednak obydwoje nie potrafią oprzeć się wzajemnemu pożądaniu. Jednak Talon złamany i zniszczony psychicznie nie zamierza jej do siebie dopuścić. Wszyscy myślą, że mężczyzna cierpi na zespół stresu pourazowego, którego nabawił się podczas misji w Iraku. Jednak prawda jest zupełnie inna, skrzętnie ukrywana przez wszystkich mężczyzn z rodziny Steelów, a nawet oni, oprócz Talona nie znają całej prawdy. Nie wiedzą, że to co przeżył było o wiele gorsze i nikt, nawet Jade nie uleczy jego złamanej duszy. Jednak czy na pewno? Czy dla Talona nie ma już żadnej szansy na ocalenie? 

"Pożądanie" to książka, której byłam ciekawa. Nie miałam do niej też większych oczekiwań. Miałam ochotę ją przeczytać, ale z czasem ta chęć zaczęła po prostu znikać. Doszłam do wniosku, że nie ma co jej odkładać i tak oto przystąpiłam do jej czytania. Przyznam, że pomysł na fabułę jest ciekawy, a problem, który autorka porusza dosyć poruszający. Nie od razu też się wyjaśnia, o co chodzi, więc możemy gdybać. Z czasem im więcej informacji autorka przed nami odkrywa, tym łatwej jest nam zobrazować sobie przeżycia Talona. Obok jego wspomnień jako małego chłopca nie da się przejść obojętnie - łamią serce. Jednak minusy w tej książce u mnie przeważyły. Nie przeszkadzają mi sceny seksu, ale tutaj nie dość, że było ich dosyć dużo, to niestety zabrakło w nich różnorodności, przez co czytanie ich wywoływało we mnie znużenie. Nie mogłam też przekonać się do postaci Talona. Nawet, kiedy przeczytałam kolejne dwie części. Jest przedstawiony jako mężczyzna zamknięty w sobie, z emocjami schowanymi za bardzo grubym murem, do tego zgorzkniały i zdystansowany. Niby był wdzięczny, że jego braci ominęło okrucieństwo, które go spotkało, ale z drugiej strony miał pretensje do całego świata o to, co się stało, a problemy innych bagatelizował. Ja rozumiem, że przeżył coś okropnego, ale zdarzają się gorsze rzeczy, a potraktowanie kogoś w olewający sposób jest moim zdaniem słabe. Nie podobało mi się również jego początkowe zachowanie wobec Jade, którą traktował jak śmiecia, który można zużyć i wyrzucić. Można to wytłumaczyć jego psychiką, chęcią trzymania wszystkich na dystans, tym, że uważał, że nie zasługuje na miłość i szczęście, ale ja uważam, że nie można wszystkiego usprawiedliwiać tym, jak dane przeżycie na nas wpłynęło. Mój ojczym znęcał się nade mną, czy w takim razie mam machnąć na to ręką, bo w końcu sam był krzywdzony i ma prawo robić to samo innym? Nie. Czy w takim razie ja mam prawo tak samo traktować innych? Z jednej strony potrafiłam go zrozumieć, to co przeżył mnie poruszyło, ale z drugiej strony trudno mi było zaakceptować jego zachowanie. Kolejna sprawa była taka, że miał wiele "ale" o to, co robiła Jade, ale kiedy ona go prosiła o jakieś wyjaśnienia, to ją zbywał, nie pozostawiając żadnych, nawet znikomych wyjaśnień. Z czasem jego postać zmieniała się na lepsze, ale szczerze mówiąc początkowe wrażenie nie znikło i trwało do końca. 
Z głównym bohaterów bardziej polubiłam Jade, która była silna, twarda i miała własne zdanie. W sypialni była uległa, ale poza nią nie pozwalała innym kierować swoim życiem. Była nieco naiwna i denerwująca, ale szczerze mówiąc łatwiej mi było przejść z tym do porządku dziennego. 

"Pożądanie" to książka pełna minusów i plusów, które można podzielić po połowie. Z pewnością wywołuje jakieś emocje, te negatywne i pozytywne. Nie ukrywam też, że wątek kryminalny, który z czasem zaczął się ujawniać niesamowicie mnie wciągnął, w wyniku czego od razu sięgnęłam po kolejne części. Pierwsze skrzypce w tej książce gra oczywiście pożądanie. Miłości tu nie znajdziecie, przyjażń pomiędzy Marjorie, a Jade jest ledwo liźnięta i mam wrażenie, że autorka potraktowała go jedynie jako pretekst, aby połączyć ścieżki Talona i główniej bohaterki. W tym samym celu pojawiają się również bracia Steel, aby stanowić tło fabuły. Moim zdaniem to trochę przykre, bo ja uwielbiam, kiedy powieść krąży nie tylko wobec głównych bohaterów. Autorka przedstawia historię pełną namiętności, ale też bólu i demonów z przeszłości. Już z góry napiszę, że kolejne części pod względem fabuły są ciekawsze, ale tak samo pełne seksu. Moim zdaniem ta książka miała bardzo dobry potencjał, ale gdzieś po drodze, Helen Hardt źle wyważyła dane składniki, a wiadomo, że co za dużo, to nie zdrowo.
Czy polecam "Pożądanie"? Jeśli masz mocne nerwy, dla takich bohaterów jak Talon i nie obawiasz się złamania serca, to owszem. Sprawdzi się w sam raz jeśli szuka się czegoś niewymagającego i szybkiego w czytaniu. Myślę, że jest to książka, która znajdzie swoich zwolenników, ja raczej stanę gdzieś pomiędzy. 

Oryginalny tytuł: Craving
Cykl: Saga braci Steelów (tom 1)
Wydawnictwo: Edipresse
Tłumaczenie: 
Liczba stron: 352
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

"Do wszystkich chłopców, których kochałam" Jenny Han

"Do wszystkich chłopców, których kochałam" Jenny Han
Lara Jean to dziewczyna, która pisze listy do chłopców, w którym się kiedyś kochała. Adresuje je, a następnie chowa do pudełka na kapelusze. Pomyślicie jaki to ma sens? Po co adresować list z zamiarem nie wysyłania go ? Dla Lary jest to pewien sposób terapii, aby móc ruszyć dalej i zamknąć w nich swoje uczucia. Te listy miały być tylko i wyłącznie dla niej. Nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego, aż pewnego dnia pudełko z kapeluszami znika. Listy zostają wysłane i trafiają do każdego z pięciu chłopców. Dotąd nudne i przewidywalne życie Lary Jean, nabiera rozpędu, a ona sama traci nad nim kontrolę. 

Na początku nie miałam w planach przeczytać tej książki. Zwyczajnie mnie do niej nie ciągnęło, tym bardziej, że ostatnio coraz rzadziej sięgam po młodzieżówki. Jednak ilość pozytywnych recenzji w końcu mnie przekonały i za cel postawiłam sobie, że zdobędę tę książkę. Przyznam bez bicia: najpierw obejrzałam film - oczarował mnie bez reszty i zdobył moje serce. Później jak przybyła do mnie książka od Czytam.pl, wzięłam się od razu na czytanie, bo nie chciałam,aby marnowała się na stosiku hańby. Maraton organizowany przez @book.moodpl był idealną motywacją. 

Lara Jean, to bohaterka, której nie mogłabym nie polubić. Tak jak ja nie lubi jeździć autem :D. Pomimo młodego wieku jest ogarnięta, inteligentna i spostrzegawcza. Jej dojrzałość jak na swój wiek i empatia sprawiły, że jako postać miała u mnie duży plus. Lara Jean nie jest typową nastolatką, ma do zaoferowania o wiele więcej. Myślę, że wiele młodych dziewczyn może znaleźć w niej cząstkę siebie. 

Dziewczyna, która dotąd prowadziła raczej rodzinne życie, miała jedną przyjaciółkę inie imprezowała, zostaje rzucona w świat, który dotąd omijała. W wypadku zabawnych zdarzeń zostaje dziewczyną na niby. Zaczyna się otwierać na nowe doznania, ale nie traci przy tym siebie.
W książce nie brakuje również relacji ukazanych pomiędzy nią, a jej siostrami: ich silną więź pomimo wszystko, wspólną troskę i miłość. Jeśli chodzi o męskie postacie, które tu się pojawiają, czyli Josh i Peter, to najbardziej polubiłam tego drugiego. Miał w sobie urok, nie dało się go nie darzyć sympatią, z kolei Josh sprawiał z czasem wrażenie rozkapryszonego dzieciaka, co sprawiło, że z czasem mniej zaczęłam lubić jego postać, bo zwyczajnie mnie irytował.

"Do wszystkich chłopców, których kochałam" to zabawna, urocza, prosta i przyjemna w czytaniu powieść młodzieżowa. Bohaterowie są dobrze wykreowani, a każde z nich wyróżnia się czym innym. Historia jest nieco naiwna, ale z tego względu, że bohaterowie, to nastolatkowie. To powieść o dojrzewaniu, poszukiwaniu samego siebie i odkrywaniu nowych rzeczy. Nie raz się przy niej zaśmiałam. Nie żałuję, że sięgnęłam po powieść Jenny Hal, bo pomimo początkowej niechęci świetnie spędziłam przy niej czas. Co jest lepsze? Książka czy film? Trudno mi powiedzieć, bo to i to było mnie w stanie zauroczyć. 

Książka do kupienia w Księgarni Czytam.pl, pod linkiem:
https://czytam.pl/k,ks_748711,Do-wszystkich-chlopcow-ktorych-kochalam-Han-Jenny.html

Oryginalny tytuł: To All the Boys I've Loved Before
Cykl: O chłopcach (tom 1)
Wydawnictwo: Kobiece
Tłumaczenie: Matylda Biernacka
Data wydania: sierpień 2018 rok
Liczba stron: 
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

piątek, 21 września 2018

"Revived" Samantha Towle

"Revived" Samantha Towle
India Harris miała siedemnaście lat, kiedy jej życie zostało przewrócone do góry nogami. Dowiedziała się, że jest w ciąży, a sama nie była w najlepszej sytuacji. Nie mogła pozwolić sobie na dziecko, kiedy mieszkała w domu zastępczym. Przerażona - wtedy młoda dziewczyna mogła liczyć tylko na pomoc Kit'a - jej brata bliźniaka i najlepszego przyjaciela. To dzięki jego pomocy wychowała cudownego i mądrego syna. Zdobyła wykształcenie i została cenioną terapeutką. To właśnie do niej zgłasza się sławny kierowca F1 - Leonardo Silva, który po dramatycznym wypadku, podczas którego prawie stracił życie, nie potrafi poradzić sobie z traumą. Gnębią go koszmary i ataki paniki, kiedy próbuje wsiąść do auta. Jest cieniem dawnego siebie, a do tego jego kariera staje pod wielkim znakiem zapytania. 
Między Indią i Leonardem zaczyna od razu iskrzyć, czemu początkowo starają się zapobiec. Jednak mężczyzna, wie czego chce, a w tej chwili pragnie Indię. Czy kobieta zaryzykuje swoją karierę dla romansu z przystojnym kierowcą? Czy postawi na szali lata wyrzeczeń i wytrwałej pracy, aby dojść do momentu, w którym tak wiele osiągnęła? Jak skończy się walka pomiędzy sercem, a rozumem? 

"- Jak mogę tęsknić za czymś tak mocno i jednocześnie tak się bać?
- Zwykle najbardziej kochamy właśnie te rzeczy, które nas przerażają".

Po przeczytaniu pierwszej części tej serii, praktycznie od razu wzięłam się za "Revived". Historię Andressy i Carricka pokochałam. Postać Leonarda już wtedy zwróciła moją uwagę. Jednak w tej części nie jest tym samym mężczyzną, którym był wcześniej. Wtedy zapamiętałam go jako uroczego, zabawnego dżentelmena, który jest pewny siebie i wie czego chce. Ten Leonardo jest zamknięty w sobie, zgorzkniały, codziennie walczy o siebie i o swoje życie. Zmaga się z własnymi lękami i koszmarami. Tęskni za życiem, które prowadził przed wypadkiem, a sytuacja, w której się znalazł sprawia, że jest sfrustrowany.
India czasami mnie denerwowała tym swoim niezdecydowaniem, ale z drugiej strony byłam w stanie ją zrozumieć. Brało się ono z moralnego i etycznego punktu widzenia. Jeden zły krok i mogłaby stracić pracę, którą kochała. India to zresztą też cudowna matka - poświęciła wszystko, aby zapewnić swojemu dziecku godne życie. 

Oprócz głównych bohaterów, warci są też uwagi Kit i Jett - syn głównej bohaterki. Pierwszy jest troskliwy, zabawny, zawsze wspierał Indię, a Jett to mądry dzieciak, który wprost mówi, co myśli i niczego nie owija w bawełnę - jest szczery jak każde dziecko.  W książce pojawiają się bohaterowie z poprzedniej części, z czego bardzo się ucieszyłam. 

"Revived" to historia o walce, bólu, miłości, ale również o rodzinie. Tak jak pierwsza część - ta również mnie wciągnęła, chociaż nie było tu tyle akcji toczącej się wokół F1 tak jak w części pierwszej, do czego nie mogłam się przyzwyczaić. Odrobinę zabrakło mi większej ilości tego wątku, ale patrząc na problem, z którym główny bohater się borykał, to jestem w stanie zrozumieć ten zabieg. Dodatkowo w przeciwieństwie do "Revved" mamy tu często narrację ze strony Leonarda - uwielbiam czytać książkę, gdzie zostają przedstawione obie perspektywy. Nie zabraknie tu komplikacji i zabawnych momentów.  Czy ją polecam? Tak - jeśli szukasz dojrzałej, z dobrze nakreślonymi postaciami, a przy tym lekkiej i przyjemnej w czytaniu powieści, ta sprawdzi się idealnie. 

Oryginalny tytuł: Revived
Cykl: Revved (tom 2)
Wydawnictwo: NieZwykłe
Tłumaczenie: Maciej Olbryś
Data wydania: wrzesień 2018 rok
Liczba stron: 440
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

"Kontratyp" Remigiusz Mróz

"Kontratyp" Remigiusz Mróz
„Kontratyp” Remigiusza Mroza to już 8 część bestsellerowej powieści o Joannie Chyłce i Kordianie Oryńskim. Muszę przyznać, że długo zastanawiałam czy zgłaszać się do recenzowania tej pozycji. Z jednej strony tysiące pozytywnych opinii dotyczących tej serii, a z drugiej wątpliwości, bo to jednak 8 tom. Ostatecznie przekonała mnie wypowiedź samego autora, który twierdzi, że jego książki można czytać w dowolnej kolejności, ponieważ każda z nich stanowi oddzielną historię. W „Kontratypie” Chyłka i Zordon zmierzą się ze sprawą himalaistk i- Klary Kabelis. Kobieta zostaje oskarżona o zabójstwo swoich 2 kolegów, pozostałych uczestników wyprawy na Annapurnę. Sprawa od początku jest przegrana medialnie i niekorzystna dla Kancelarii Żelazny&McVay, jednak osobiste powódki sprawiają, że prawnicy decydują się bronić Kabelis. Muszę przyznać, że sprawa himalaistki od początku wydawała mi się ciekawa. Nie pomyliłam się. Rzadko czytam kryminały, ponieważ nie jest to gatunek, który preferuję, ale ta historia mnie najzwyczajniej wciągnęła. Akcja książki dzieje się w dwóch miejscach - w Warszawie, gdzie znaki zapytania się mnożą oraz w Nepalu, gdzie Chyłce przyszło się zmierzyć z Matką Naturą. Kolejnym plusem na konto autora są nagle zwroty akcji, które sprawiły, że emocje zmieniały się co chwila. Jeśli chodzi o samych bohaterów to faktycznie Chyłka i Zordon tworzą super duet. Potwierdzam także opinie co do ciętego języka prawniczki, choć nierzadko Oryński nie pozostaje jej dłużny. Sama Klara Keblis też została świetnie nakreślona. Gdy opowiada o górach to widać, że są one jej największą pasją.
Czy faktycznie można przeczytać 8. tom nie znając wcześniejszych? Wg mnie jest to wykonalne. Faktycznie przy pojedynczych nazwiskach wolałam dowiedzieć się kim jest np. Bukano albo o co chodzi z badaniami, ale jeśli nie macie z kim o tym porozmawiać i poprosić o wytłumaczenie to nic nie szkodzi, ponieważ wg mnie nie wpływa to na odbiór treści. Choć przyznam, że Pan Mróz zdobył dodatkowy punkt przypominając historię jednego z wcześniejszych bohaterów tej serii. Jak widzicie jestem zadowolona z przeczytania tej powieści. „Kontratyp” mnie całkowicie pochłonął i sprawił, że kartki same się przekręcały jedna po drugiej. Zaś zakończenie sprawiło, że z chęcią sięgnę po kolejny tom, a nawet poprzednie, jeśli tylko moja skarbonka na książki będzie pełna. Wg mnie książka zasługuje na mocną 9.

Cykl: Joanna Chyłka (tom 8)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: wrzesień 2018 rok
Liczba stron: 532
Oprawa: miękka

czwartek, 20 września 2018

"Z najlepszymi życzeniami śmierci" Ruth Rendell

"Z najlepszymi życzeniami śmierci" Ruth Rendell
Nie często sięgam po kryminały, a że miałam okazję zapoznać się  jednym z nich, to pomyślałam sobie: czemu nie? Jako przerywnik od romansów, które już zlewały mi się w jedno, pomyślałam, że to będzie świetna okazja, by zająć głowę i myśli czym innym. 

Pewnego dnia do nadinspektora Wexforda zgłasza się zrozpaczony mąż Margaret Parsons. Jego żona nie wróciła do domu. Nie wydaje się dziwne? A takie jest. Kobieta troskliwe dba o swój ogród i męża, zawsze jest w domu, gdy ten wraca z pracy. Margaret nie wyróżniała się niczym szczególnym. Ani urodą, ani statusem materialnym, a mimo to w tajemniczy sposób zostaje zamordowana. Mężczyzna rozpoczyna śledztwo, w miarę kolejnych zdarzeń odkrywa tajemnicze listy od Doona i przeszłość nie tylko głównej bohaterki, ale również lokalnej społeczności, która stara się coś ukryć. 

Myślę, że tak jak każda książka, tak i kryminały powinny zapewniać czytelnikom nie tylko gamę uczuć, ale magię oczekiwania, napięcie, które tworzy się wraz z każdą kolejną stroną i powoduje gęsią skórkę. Moim zdaniem "Z najlepszymi życzeniami śmierci" nie miało ani szczypty z tego, co wymieniłam. Główne postacie jak Wexford i jego pomocnik są bezbarwne, mdłe i nie wyróżnia ich nic szczególnego. Bardziej niż oni wyróżniają się postacie drugoplanowe, które autorka wykreowała tak, że trudno było ich przejrzeć. Było wiadomo co ukrywają, ale nie sposób było się dowiedzieć, kto jest winny. Nie ukrywam, że finał tej historii trochę mnie zaskoczył.

"Z najlepszymi życzeniami śmierci" nie jest książką, która by we mnie wywołała cokolwiek, a tym bardziej zainteresowanie wydarzeniami, które w niej występują. Historię przedstawioną przez autorkę przeczytałam praktycznie z obojętnością. Nie czułam potrzeby aby wraz z Wexfordem bawić się detektywa. Gdyby nie to, że ta powieść liczy sobie niewiele stron, to nie wiem czy bym chciała ją skończyć, bo moim zdaniem była nudna, a do tego brakowało w niej akcji. To jedna z tych książek, o której zapomnisz tuż po odłożeniu jej na półkę. Niestety...

Książka do kupienia na stronie Księgarni Czytam.pl, pod linkiem:
https://czytam.pl/k,ks_746872,Z-najlepszymi-zyczeniami-smierci-Rendell-Ruth.html

Oryginalny tytuł: From Doon with Deat 
Cykl: Inspector Wexford (tom 1)
Wydawnictwo: Replika
Tłumaczenie: Martyna Plisenko
Data wydania: lipiec 2018 rok
Liczba stron: 256
Oprawa: miękka

poniedziałek, 17 września 2018

"Łzy Tess" Pepper Winters

"Łzy Tess" Pepper  Winters
Tess Snow miała wszystko, o czym marzą młode kobiety. Perspektywy na przyszłość, kochającego chłopaka i stabilność. Wraz z Brax'em postanawiają wybrać się w podróż do Meksyku, która odmienia jej życie. Dziewczyna zostaje porwana, a następnie sprzedana. Trafia do domu bogatego mężczyzny o imieniu Q, który za wszelką cenę chce ją złamać i zdominować. Dziewczyna toczy walkę pomiędzy tym, co mówi jej rozum, a czego pragnie jej ciało. Nienawiść miesza się z pożądaniem. Co wygra? Co Tess dostrzeże w Q, pomimo ciemności jaka go otacza?

"Łzy Tess"  to kolejny bestseller, który wydało Wydawnictwo Kobiece. Dla mnie to kolejna książka, której napisanie recenzji nie należy do najłatwiejszych. Dlaczego? Bo ta historia szokuje i jest kontrowersyjna, co mi zresztą nie przeszkadza. Jednak to, co zostało w niej zawarte, trochę przekracza granice moralności. Więc ta powieść nie jest adresowana do wszystkich: może budzić niezrozumienie i niekiedy zniesmaczenie. Jest brutalna i namiętna, sceny łóżkowe są naprawdę ostre. Czytałam już parę książek z wątkiem BDSM, ale "Łzy Tess" jest bardziej dosadna. Najbardziej kłuło mnie tu zachowanie Q w stosunku do Tess: od samego początku traktował ją jak przedmiot, który nie posiada uczuć i własnej woli. Jednak później, to zostaje wyjaśnione, a jego nastawienie stopniowo się zmienia. Co prawda mogłam go zrozumieć, ale nie oznacza to, że pomimo tego zaakceptowałam takie zachowanie w stosunku do drugiego człowieka. Postać Q jest bardzo trudna do rozszyfrowania, bo z jednej strony traktuje Tess jak przedmiot, a z drugiej strony niekiedy przebija przez niego czułość i troskliwość. Autorka stopniowo odkrywa przed nami jego przyszłość, aby w jakiś sposób można było powiązać ją z jego zachowaniem, jednak dostajemy garstkę tych informacji, aby jego postać dalej pozostała tajemnicza. Jest w nim dużo mroku, bólu, cierpienia i poczucia winy. Było w nim tyle samo dobra, co i mroku.
Tess na początku książki była niewinna, słodka, urocza, ale brakowało jej czegoś w związku z Brax'em. Pragnęła być zdominowana przez mężczyznę, jej preferencje seksualne mijały się z tymi, które miał jej chłopak. Starała się być szczęśliwa u jego boku i cieszyć się tym, co ma. Porwanie w pewnym sensie zmieniło nie tylko jej życie, ale również ją. Początki nie były łatwe, ale z czasem główna bohaterka nabrała siły i pewności siebie, a z czasem, pomimo okrucieństwa poczuła prawdziwe szczęście, bo w końcu odnalazła prawdziwą Tess, a przede wszystkim mogła być sobą. 

"Łzy Tess" to jedna z tych książek, przy których trudno napisać, że się podobała. No bo ktoś sobie pomyśli: jak komuś może coś tak niekiedy obrzydliwego i chorego się podobać? Czy Ty normalna jesteś? Ano mi się podoba. Ja lubię czytać kontrowersyjne książki, w których nic nie jest czarno białe, proste i mało skomplikowane. Budzą we mnie wiele skrajnych emocji i chyba dlatego lubię po nie sięgać. Autorka nie stworzyła uroczej historii miłosnej. Tu przerażenie, brutalność i obrzydliwość, to nieodłączny element namiętności, pożądania i rodzącego się uczucia. To nie jest historia dla każdego i naprawdę trzeba mieć to na uwadze. "Łzy Tess" to jedna z najmocniejszych książek jakie czytałam. Wciąga i szokuje równie mocno. Jest psychiczna, ale ten element nie bierze się znikąd, a z psychiki człowieka, który walczy z własnymi, brudnymi demonami. Książka jest świetnie napisana, a bohaterowie wyraziści. O tej powieści nie tak łatwo zapomnieć. Ja ją polecam, ale pod warunkiem, że jesteś osobą, która lubi tego typu książki i ma mocne nerwy. W przeciwnym razie szybko rzucisz ją w kąt. 

Oryginalny tytuł: Tears of Tess
Cykl: Potwory z ciemności (tom 1)
Wydawnictwo: Kobiece
Tłumaczenie: Emilia Skowrońska
Data wydania: sierpień 2018 rok
Liczba stron: 496
Oprawa: miękka ze skrzydełkami


"Mr. President" Katy Evans

"Mr. President" Katy Evans
Charlotte poznała Matthewa, kiedy miała jedenaście lat - to już wtedy obiecała mu, że jeśli wystartuje w wyborach prezydenckich, ona odda na niego swój głos. Po kilku latach, dorosły już mężczyzna, zaprasza ją do zespołu prowadzącego jego kampanię. Między przyszłym prezydentem, a córką senatora od razu zaczyna iskrzyć i wzmagać się pożądanie. Jak rozwinie się ich relacja? Czy obydwoje zaryzykują, aby być razem, kiedy oczy całej Ameryki są skierowane na Matta? 

Charlotte i Matt, to ludzie, którzy pragną zmienić świat. Obydwoje mierzyli się z oczekiwaniami innych, byli pracowici, zdeterminowani i mieli serce na dłoni. On jako syn prezydenta od dawna marzył o wolności i ucieczce z Białego Domu, jednak jego życie pokrzyżowało się tak, że po śmierci ojca sam starał się o prezydenturę. Matthew ma wielkie plany aby zmienić politykę i ukochany kraj, aby w końcu nastała sprawiedliwość. Nie jest wyniosły i arogancki pomimo tak wysokiego statusu. Wręcz przeciwnie - starał się być jak najbliżej ludzi bez względu na to kim jest. Oprócz tego cechuje go czułość, troskliwość i humor. Jeśli chodzi o postać Charlotte, to niekiedy denerwowała mnie swoim niezdecydowaniem, ale później wyobraziłam siebie na jej miejscu i doszłam do wniosku, że ja też bym się motała pomiędzy tym co trzeba zrobić, a tym czego w głębi siebie pragnę. Główna bohaterka jest również inteligentna, dobra i silna. Jednak to nie są postacie, które w jakiś szczególny sposób zostaną w mojej głowie na dłużej. Oczekiwałam od tej książki również czegoś innego niż dostałam. Byłam zafascynowana wątkiem politycznym, z Białym Domem w tle. Myślałam, że ta powieść będzie bardziej pikantna i niegrzeczna, ale w porównaniu do innych książek tego gatunku, ta na ich tle wypada blado. 

"Mr. President" to historia miłosna w świecie polityki, kłamstw i intryg, chociaż nie jest ich tu wiele. Nie brakuje w niej namiętności i przeszkód, które czekają na głównych bohaterów. To lekka i przyjemna w czytaniu powieść, ale nie dostarczyła mi wiele emocji. Postacie są dobrze wykreowane i nie da się nie darzyć ich sympatią podczas czytania - jednak szybko wyparowują z głowy. Jeśli chodzi o sceny zbliżeń, były one subtelne, ale nudne. Nie wywołały we mnie gęsiej skórki, ani nie powodowały, że moje policzki były czerwone. Tak jak pisałam brakowało tu pikanterii. Bestseller od Wydawnictwa Kobiecego nie okazał się być moim osobistym bestsellerem - dużo mu do tego zabrakło, ale ta książka będzie w sam raz dla fanek Katy Evans. Czy pomimo tego sięgnę po kolejną część? Tak! Jestem ciekawa jak potoczy się historia Matthewa i Charlotte. Czy poświęcenie swojego życia dla polityki okaże się być dobrym posunięciem? Czy autorka w drugiej części lepiej wykorzysta potencjał wątku, który stworzyła? 

Oryginalny tytuł: Mr. President
Cykl: Biały dom (tom 1)
Wydawnictwo: Kobiece
Tłumaczenie: Gabriela Jakubowska
Data wydania: sierpień 2018 rok
Liczba stron: 320
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 

czwartek, 13 września 2018

"Pokusa zła" M. Robinson

"Pokusa zła" M. Robinson
Brooke miała dzieciństwo jak z bajki: zamożna rodzina z wyższych sfer, poukładana, godna pozazdroszczenia. Dziewczyna podziwiała swoich rodziców, którzy pomimo wielu lat nadal okazywali sobie miłość. Jej rodzina była idealna - tak sądziła... Dopóki za fasadą piękna, nie dostrzegła brzydoty, jaką jest kłamstwo. Ten moment, ta jedna chwila, zmieniła ją nie do poznania. Roztrzaskała jej serce, którego nie potrafiła poskładać. 

"To ja jestem dziewczyną, przed którą ostrzegają cię rodzice. 
Tą, której nie wolno ufać.
Od której lepiej trzymać się z daleka. 
Ta, która złamie Ci serce i wróci, by sięgnąć po więcej.
Tylko dlatego, że mogę". 

Devon nie miał łatwego życia. Już jako dziecko musiał szybko dorosnąć i wziąć na swoje barki odpowiedzialność za swoją rodzinę. Jego życie było naznaczone bólem, cierpieniem i razami wymierzonymi mu przez ojca. Nie potrafi uciec od wspomnień i dręczących go koszmarów. 

Za sprawą różnych wydarzeń, z czasem ich ścieżki się przecinają. Czy dwójka rozbitków będzie w stanie sobie pomóc? Zniszczą się nawzajem czy uratują?

Sięgając po tę książkę wiedziałam, że będzie kontrowersyjna, a że lubię tego typu powieści, wiedziałam, że nie ma mowy, abym po nią nie sięgnęła. 

Przyznam, że nie zawsze zgadzałam się z decyzjami bohaterów. Mam tu głównie na myśli postać głównej bohaterki. Nie chodzi mi o to, czym się zajmowała, tylko o to, że pozwoliła pewnej sytuacji tak bardzo wpłynąć na swoje życie. Uważam, że to co ją spotkało nie było na tyle złe, aby zamknąć się na ludzi i ich ranić, a przede wszystkim szukać zemsty, przez którą coraz bardziej traciła siebie. Nie do końca potrafiłam rozgryźć jej postać. W jednej chwili potrafiła się zachowywać wrednie, ale pod tą warstwą było widać, że to zagubiona kobieta, która pragnie tego, czego się boi. Moją sympatię zdobywała stopniowo, im bardziej zaczęła zrzucać swoją maskę, za którą skrywała siebie i dostrzegać, że nie może obwiniać wszystkich za swoje decyzje.

Najbardziej zżyłam się z Devonem, myślę, że to głównie dlatego iż sama pochodzę z podobnej rodziny. Dzięki temu lepiej rozumiałam jego lęki, wątpliwości i demony. Polubiłam go za jego siłę, pracowitość i lojalność wobec własnej rodziny. Za to, że nie wahał się ani chwili, aby zapewnić im wszystko czego pragną. Devon to mężczyzna, który bierze na siebie więcej, niż jest w stanie, ale to jego sposób, aby zagłuszyć, to co złe. Jest w nim pewna siebie łagodność, dobroć, ale i głęboko skrywany mrok. 

Brooke i Devon nie spotykają się od razu. Dlatego też narracja jest prowadzona z perspektywy obu bohaterów. Początkowo obecne wydarzenia mieszają się z przeszłością, aby ostatecznie teraźniejszość Brooke i Devona, splotła się ze sobą.

"Pokusa zła" nie jest historią dla każdego. Wątki w niej poruszane mogą być dla innych niezrozumiałe, a nawet obrzydliwe, a niektóre sytuacje pozbawione moralności. Autorka dotyka takich tematów jak przemoc i prostytucja. Jest tu sporo odważnych scen erotycznych, których jeszcze nie spotkałam w erotykach, które do tej pory miałam okazję przeczytać. Dla mnie one były ciekawe i fascynujące, dla innych mogą być obrzydliwe i w nadmiarze. Więc dla osób, które ich w książkach nie lubią, odradzałabym tę powieść. Jednak ta powieść nie kręci się wokół tego, bo również wokół ludzkiej psychiki. Nie brak tu emocji, które niekiedy są tak bardzo skrajne. Odczuwałam je wszystkie, co moim zdaniem jest dużym atutem. Nie byłam obojętna na uczucia bohaterów. Historia stworzona przez M. Robinson jest oryginalna i bardzo złożona, tak samo jak wykreowane przez nią postacie. "Pokusa zła" ma wszystko, to co uwielbiam w książkach i myślę, że nawet więcej. Rzadko trafiam na powieści, nad którymi trzeba dogłębnie się zastanowić. To historia o tym, że przeszłości nie można zmienić, ale na przyszłość mamy wpływ - wszystko zależy od nas. Pokazuje również, że aby stworzyć z kimś związek, należy najpierw pokochać i zaakceptować samego siebie. 
"Pokusa zła" opowiada historię dwójki zagubionych i zranionych ludzi, którzy są dla siebie przekleństwem i ratunkiem. Co w ostateczności wygra? 

Oryginalny tytuł: Tempting Bad
Wydawnictwo: NieZwykłe
Tłumaczenie: Paulina Raganowicz
Data wydania: sierpień 2018 rok
Liczba stron: 438
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

środa, 5 września 2018

"Czarna wrona" J.L. Well

"Czarna wrona"  J.L. Well
Piper, kiedy przybyła na wyspę Raven, pragnęła jak najszybciej z niej uciec. Nie sądziła, że kiedy postawi na niej nogę, jej los pozostanie z nią związany. Okazuje się, że dziewczyna jest Żniwiarzem - stoi na samym szczycie hierarchii jako Biały Kruk. Po śmierci jej babci - Rose, oczekiwania wobec nastolatki się zwiększyły. Czy Piper, która tak mało wie o świecie, do którego została wrzucona, poradzi sobie ? Czy opanuje moc, która się w niej tli? Czy poświęci siebie, dla małżeństwa z kimś, kogo nie kocha?

Nie minęło tak wiele czasu odkąd przeczytałam "Białego kruka". Pamiętam, że chociaż książka nie wyróżniała się niczym wyjątkowym, nie porwała mnie, to jednak sprawiła, że miło spędziłam przy niej czas. Czy to samo mogę powiedzieć o jednym z bestsellerów od Wydawnictwa Kobiecego? 

Muszę przyznać, że jestem zawiedziona. Miałam nadzieję, że druga część pod względem wydarzeń i akcji okaże się być lepsza. Myślałam, że "Biały kruk" to wprowadzenie do tej trylogii, a autorka z czasem pokaże, że to będzie niezapomniana przygoda. Jednak "Czarna wrona" zwyczajnie mnie zawiodła. Ta książka poległa na całej linii. Nie brak tu paru niespodziewanych zwrotów akcji czy zaskoczeń. Na jaw wyjdą też nowe tajemnice. Jednak co z tego jak to wszystko traciło potencjał? Książka dla mnie była zwyczajnie nudna, brakowało mi w niej akcji, którą oczekuję od tego typu książek, tym bardziej od drugiej części, która powinna mieć w sobie rozwój wydarzeń. Tutaj zupełnie nic się nie działo. Owszem pojawiały się zmory, które próbowały namieszać, główna bohaterka zaczęła się przygotowywać do treningów, wyszło na jaw parę tajemnic, ale to był zaledwie ułamek tego, co znajdowało w fabule. Za to przez większość książki musiałam obserwować dziecinne zachowanie głównej bohaterki. Odnoszę wrażenie, że w "Białym Kruku" Piper była bardziej dojrzalsza, opanowana i jednak jak na nastolatkę miała poukładane w głowie. Większa treść tej książki, to wzdychanie Piper do Zane'a oraz użalanie się nad sobą. Bardzo mnie to irytowało, bo moim zdaniem dziewczyna miała poważniejsze problemy. 

Z przykrością muszę stwierdzić, że "Czarna Wrona" nie jest według mnie udaną kontynuacją, "Biały kruk" był dla mnie o wiele lepszy, a co najważniejsze - wciągający. Nie jestem osobą, która od książek wymaga dużo. Nie przeszkadza mi przewidywalność czy powielanie schematów, ale są rzeczy, których nie znoszę: a mianowicie brak akcji i irytujący bohaterowie. Tego w tej powieści mi nie oszczędzono, przez co jak najszybciej chciałam ją skończyć. Myślę, że bardziej odnajdą się w niej nastolatkowie niż ktoś starszy. Do mnie kompletnie nie trafiło zachowanie głównej bohaterki. Żałuję, że postać Piper nie pozostała taka sama jak w pierwszej części, i że zabrakło tu większej ilości akcji. Wtedy ta powieść wypadłaby lepiej i z pewnością czytałoby mi się ją o wiele przyjemniej. 

Oryginalny tytuł: Black Crow
Cykl: Raven (tom 2)
Wydawnictwo: Kobiece
Tłumaczenie: Edyta Świerczyńska
Data wydania: sierpień 2018 rok
Liczba stron: 360
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

niedziela, 2 września 2018

"Soulless" T.M. Frazier

"Soulless" T.M. Frazier
Bear po śmierci najbliższego przyjaciela i okropieństwach, które mu się przydarzyły, znalazł się na krawędzi. Alkohol, narkotyki i tanie dziewczyny - tak wypełniał każdy dzień, aby zagłuszyć ból, który odczuwał. Do czasu, kiedy w jego życiu pojawiła się Thia, aby odebrać obiecaną przez niego pomoc. Poczuł, że jego życie znów ma sens, że ma po co i dla kogo żyć. Thia podarowała mu szczęście, którego od dawna nie odczuwał. Ta kobieta była jego, a Bear chroni ludzi, których kocha. Kiedy dowiaduje się, że prokuratura ma wystarczająco dużo dowodów, aby zamknąć ją w wiezieniu, mężczyzna nie zastanawia się i skacze dla niej w ogień. Przyznaje się do przestępstwa, którego nie popełnił. W wyniku czego trafia do więzienia. Za kratkami marzy tylko o tym, aby móc się wydostać i ochronić swoją ukochaną. Obydwoje wiedzą, że aby w ich życiu nastał spokój, muszą wypowiedzieć wojnę Chopowi - ojcu Beara i niebezpiecznego szefa ganku motocyklowego. 

Z niecierpliwością oczekiwałam chwili, kiedy "Soulless" trafi w moje ręce. Czy bestseller od wydawnictwa kobiecego spełnił moje oczekiwania? Nie będę ukrywać, że książka, jako całokształt podobała mi się bardzo. Powrót do mojej ulubionej postaci jaką jest Bear, był czymś niesamowitym. Uwielbiam jego osobę. Za to, że jest lojalny, troskliwy, kochany, że bez wahania staje po stronie osób, których kocha. Uwielbiam też, kiedy jest niebezpieczny, dosadny i wypowiada się w pieprzny sposób. Uwielbiam pasję i namiętność, które w nim drzemią. Jeśli chodzi o Thi'ę, to jej postać nie wywołuje we mnie większych emocji. W poprzedniej części ją polubiłam za jej siłę i samodzielność, a tutaj nagle jej zachowanie się odmieniło i zaczęła mnie denerwować. 

Seria T.M. Frazier jest odważna, brutalna i niekiedy kontrowersyjna. Tu jednorożce nie latają nad tęczą. Dialogi są bardzo dosadne i wulgarne, co nie każdemu przypadnie do gustu. Mi to nie przeszkadzało. Szczerze mówiąc ciągnie mnie do takich książek. Jednak uważam, że gdzieś powinny być granice dobrego smaku, a tu jedna ze scen wywołała we mnie obrzydzenie, które czuję do teraz. Nie potrafię zrozumieć dlaczego autorka postanowiła zamieścić coś takiego w książce. 

W książce pojawiają się nowe osoby. Jedna z nich bardzo namiesza i wyjaśni pewne wątki, które pojawiły się w poprzednich częściach. Nie zabraknie tu sekretów, niespodziewanych zwrotów akcji i niebezpieczeństwa. Mój czas spędzony przy "Soulless" nie uważam za zmarnowany. Spędziłam przy tej książce świetnie czas: śmiałam się, niekiedy wzruszałam. Zdarzały się też momenty, które czytałam z zapartym tchem. Mogłam rozkoszować się każdą chwilą spędzoną w towarzystwie Beara i obserwować jego zmagania w walce o bliskie mu osoby, ale również potyczkę z jego ojcem. Dopingowałam mu, na każdym kroku. Jednak pomimo tego wszystkiego nie mogę zapomnieć o wątku, który wywołał we mnie negatywne uczucia. Kładzie się on cieniem na tej powieści. Tak czy siak, ta seria nie jest dla każdego i warto mieć to na uwadze. Pomimo wszystkiego z niecierpliwością czekam na kolejne części. Mam cichą nadzieję, że autorka ich nie spieprzy i nie przekombinuje, bo obawiam się, że nowa droga, którą otworzyła dla tej serii, może okazać się nie lada wyzwaniem, aby sensownie wyjaśnić pewne okoliczności. 

Oryginalny tytuł: Soulless
Cykl: The King (tom 4)
Wydawnictwo: Kobiece
Tłumaczenie: Sylwia Chojnacka
Data wydania: sierpień 2018 rok
Liczba stron: 304
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Copyright © 2016 Red Girl Books Recenzje , Blogger