Polecany post

"Tacet a mortuis" Amo Jones

poniedziałek, 29 października 2018

"Więcej niż my" Jay McLean

"Więcej niż my" Jay McLean
To miał być wyjątkowy dzień. Mikayla szykowała się na Bal Szkolny, na który wybierała się ze swoim chłopakiem James'em. Kiedy dziewczyna żegnała się ze swoją rodziną, nie przepuszczała, że to, co w najbliższym czasie się wydarzy, obróci jej życie w zgliszcza, a ona straci wszystkich, których kocha. W jedną noc, która zmieni wszystko. Jednak los, albo przypadek, sprawia, że świadkiem tych przykrych sytuacji, jest nieznajomy o imieniu Jake. Staje się dla niej podporą, domem i jedyną osobą, na którą może liczyć. Nowa znajomość staje się dla nich wstępem do czegoś wyjątkowego. Jake od pierwszego spotkania z dziewczyną wie jedno: nie pozwoli jej tak łatwo odejść. Czy w obliczu dramatu, Mikayla odnajdzie szczęście?

"Więcej niż my", to książka, którą bardzo chciałam przeczytać. Czy bestseller od Wydawnictwa Kobiecego jest warta sięgnięcia? O tym poniżej, ja mogę Wam zdradzić, że z pewnością nie żałuję przeczytania tej młodzieżówki, którą uważam za jedną z lepszych.

Jay McLean wykreowała ciekawe i wyraziste postacie, których nie da się nie darzyć sympatią. Obydwoje są inteligentni, zabawni, a iskier pomiędzy nimi nie sposób było przegapić. Autorka idealnie rozwinęła ich znajomość, w taki uroczy, subtelny sposób, który sprawia, że to co dzieje się pomiędzy nimi, wywołuje uśmiech na twarzy. Jake jest dla Mikayli lekarstwem: uśmierza jej ból, otacza ją opieką i na każdym kroku pokazuje, że nie jest pozostawiona samej sobie. Przyznam szczerze, że dziewczyna szybko się pozbierała, co moim zdaniem wyszło trochę sztucznie, ale uważam, że  nie odbiera to uroku tej powieści.
Jake  jest troskliwy, czuły i wyrozumiały, ale też za bardzo wybuchowy, co momentami mnie denerwowało, bo zachowywał się niekiedy absurdalnie i ranił tym Mikaylę. Miałam ochotę nim potrząsnąć. Pomimo tego i tak jego postać darzę dużą sympatią.
Jednak nie tylko główni bohaterowie są warci uwagi. Rodzice Jake'a i jego przyjaciele również. Nie miałam wrażenia, że są potraktowani jako tło. Do fabuły wnosili wiele dobra i ludzkiej życzliwości, za co ich pokochałam. Trochę dziwnym może wydawać się fakt, że tak szybko przyjęli do swojego grona Mikaylę, że zastąpili jej bliskich i dali jej dach nad głową, ale chcę wierzyć, że tacy ludzie naprawdę istnieją.

"Więcej niż my" to urocza, zabawna i momentami wzruszająca historia. Nie powoduje ogromu uczuć, ale nie mogę też powiedzieć, że podczas czytania tej powieści nic nie czułam, bo tak nie jest. Historia wypada trochę nierealnie, ale pomimo tego ma w sobie dużo uroku. Jeśli szukacie, przyjemnej, lekkiej i romantycznej powieści, w której nie brak odrobiny ludzkich dramatów, to propozycja od Wydawnictwa Kobiecego będzie w sam raz. Pomimo swojej przewidywalności, ta książka potrafi chwycić za serce. 


Oryginalny tytuł: More Than This
Cykl: Więcej (tom 1)
Wydawnictwo: Kobiece
Tłumaczenie: Maria Smulewska - Dziadosz
Data wydania: październik 2018 rok
Liczba stron: 304
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

piątek, 26 października 2018

"Bastion" Stephen King

"Bastion" Stephen King
Wystarczył jeden ludzki błąd, niedopatrzenie i odrobina pecha, aby ludzkość spotkała zagłada. Wszystko zaczęło się 13 czerwca. Ktoś kichnął, dostał kataru - nic niezwykłego, prawda? Wszystkie objawy wyglądały jak zwykłe przeziębienie, ale nie... to był znak, że ludzkość opanowuje wirus o wysokiej śmiertelności. Wirus, z którym ludzki organizm nie dawał rady walczyć, ponieważ nie potrafił wytworzyć przeciwciał. Później pojawiają się dziwne sny, w których śniącym objawia się Wędrowiec, który reprezentował wszystko, co złe oraz Matka Abagail - jego przeciwieństwo. Ci, którym udało się przeżyć jednoczą siły i zmierzają ku drodze, którą dla siebie wybiorą. Zło czy dobro? Co ostatecznie okaże się być silniejsze?

"Bastion" to moje pierwsze spotkanie z twórczością autora. Wiedziałam, że porywam się z motyką na słońce, ale chciałam zaryzykować, tym bardziej, że lubię książki z wątkiem apokaliptycznym. Parę dni po lekturze tej powieści nadal mam mieszane uczucia. "Bastion" jest uważana jako jedna z najlepszych książek Stephena Kinga. Nie podchodziłam do niej z jakimiś oczekiwaniami, ale tak czy siak poczułam rozczarowanie. Ta historia naprawdę była ciekawa pod względem fabuły, od której, nie mogłam momentami się oderwać. Autor przedstawił nam świat po tym jak wirus zdążył zabić wielu ludzi na świecie. Można to nieco porównać do biblijnej Arki, ale nie doszukiwałabym się tu większych podobieństw. Tak czy siak, ludzie, którzy przeżyli muszą mierzyć się z nową rzeczywistością i z samotnością. Odkrywają siebie na nowo, bo świat, który znali już nie istnieje i między przeszłością, a teraźniejszością jest wielka rozpadlina. Poszukują siebie na nowo oraz swojego celu w życiu. Zdobywają nowe doświadczenia, wiedzę, ale też zmienia się ich sposób myślenia i priorytety. To była bardzo interesujące jak odnajdują się w tym wszystkim, ale przyznam szczerze, że czytanie tej książki szło mi opornie, ze względu na ślimaczącą się akcję. Pierwsza część chyba była dla mnie najtrudniejsza do pokonania: ogrom opisów życia głównych bohaterów i nie tylko zwyczajnie mnie nudził. Często przerywałam czytanie, by odpocząć od ich nadmiaru. Kolejne części były trochę lepsze, ale to nie nadal było to, czego szukałam. Zabrakło mi tu większej ilości emocji tym bardziej, że bohaterowie przeżyli nie jedną tragedię, ale nie zostały one przedstawione w jakiś przejmujący sposób. Druga rzecz to brak akcji, który początkowo bardzo mi przeszkadzał. Jednak, kiedy wciągnęłam się w lekturę tej książki, to z czasem mniej odczuwałam ten brak. Myślałam też, że będzie tu większa dawka niebezpieczeństwa, ale i tu się zawiodłam. Również postać tajemniczego Wędrowca okazała się w ostateczności być mniej ciekawa i niewiele wznosząca do tej historii. Nie wiem dlaczego, ale mam dziwne wrażenie, że wiele sytuacji ostatecznie okazała się być mało znacząca, a zakończenie rozczarowujące tym bardziej, że autor długo budował napięcie ostateczną walką pomiędzy dobrem a złem, a wyszło to dziwnie niedopracowane. Moim zdaniem nie było na co czekać. 

"Bastion" to interesująca książka, ale największym jej minusem jest nuda i ogrom opisów, przez co czytanie jej potrafi się dłużyć niemiłosiernie. To historia o tym, że my - ludzie, jesteśmy stworzeniami, które nie są dostosowane do życia w pojedynkę, że ekstremalne sytuacje potrafią z nas wydobyć to co dobre i to co złe. Zawsze mamy wolność wyboru i to od nas zależy jaką ścieżkę obierzemy. Czy poleciłabym tę książkę? Tę decyzję pozostawiam Wam, bo to, co mi się w danych książkach nie podoba, może znajdzie uznanie u Was. Tym bardziej, że "Bastion", to książka, która znalazła wielu zwolenników. 

Oryginalny tytuł: The Stand 
Wydawnictwo: Albatros
Tłumaczenie: Robert P. Lipski
Data wydania: wrzesień 2018 rok
Liczba stron: 1116
Oprawa: twarda

niedziela, 21 października 2018

"Korona przeznaczenia" Monika Magoska - Suchar, Sylwia Dubielecka

"Korona przeznaczenia" Monika Magoska - Suchar, Sylwia Dubielecka
"Ty jesteś moją Światłością. Opromieniaj mnie, tak abym nawet w najgłębszej Ciemności umiał odnaleźć do ciebie drogę i już nigdy nie zbłądził."

Severo, chcąc odzyskać ukochaną, podąża za nią do krainy Białej Damy, aby uwolnić ją z jej rąk. Jednak Biała Dama nie zamierza tak łatwo mu ją oddać. Stawia mężczyźnie warunek: były Mistrz ma za zadanie zebrać dla niej osiem milionów dusz, ale kiedy nie będzie trzymał się zawartego przymierza, zdrowie Ariadny będzie się pogarszało. Mężczyzna kierowany miłością nie baczy na niebezpieczeństwo i zgadza się na postawione mu warunki. Były Mistrz Walk i jego ukochana powracają do świata żywych. Postanawiają podążyć na mroźną Północ, mając nadzieję, że czeka ich tam szczęśliwe i spokojne życie, ale nie jest ono im dane. Niebezpieczeństwo czyha, na każdym kroku. Zakochani są zmuszeni uciekać, gdyż niektórzy chcą wykorzystać byłego Mistrza Walk i za pomocą manipulacji skłonić go do sięgnięcia po jego dziedzictwo. Czy Severo odważy się odzyskać to, co utracił? I czy jego moce, które coraz bardziej się wzmagają i sieją spustoszenie, nie sprawią, że mężczyzna skrzywdzi najbliższe mu osoby? Jak wiele przeszkód postawi przed nimi los i czy dadzą radę je przetrwać?

"Dlaczego zatem mam się poświęcać i oglądać na pozostałych, gdy nie chcę niczego więcej poza miłością? Dlaczego innym przychodzi ona tak łatwo, a ja nie mogę jej zaznawać w spokoju?"

Można spokojnie stwierdzić, że "Korona Przeznaczenia", to jedna z najbardziej wyczekiwanych premier tego roku. Dzięki wytrwałości autorek, do naszych rąk trafia kontynuacja losów Severa i Ariadny. Miałam tę przyjemność, że tekst trafił w moje łapki dużo wcześniej, ale nie tylko... Autorki powieści obdarzyły mnie zaufaniem i tak oto mój blog patronuje tej powieści. 

Z tego co pamiętam, po pierwszą część sięgnęłam rok temu. Od tego czasu nie zaglądałam do tej książki, później ją wypożyczyłam i niestety przepadła... Początkowo miałam problem z wciągnięciem się w fabułę, ale to z racji tego, że większość postaci wywietrzała mi z głowy - na szczęście dla tych, którzy będą mieć taki problem jak ja, jest spis postaci na ostatnich stronach. Ja z racji tego, że czytałam powieść na laptopie w pdf-ie nie miałam możliwości zejścia na sam dół. Z czasem już większość postaci odróżniałam i wciągnięcie się w świat przedstawiony przez Monikę i Sylwię, nie sprawiał mi problemów.

W postaci Severa nastąpiło wiele zmian. To nadal mroczny, nieokrzesany, zdeterminowany i waleczny mężczyzna, ale wobec ukochanej jest czuły, troskliwy i gotów na poświęcenie. Jest w stanie zrobić dla niej wszystko, nie bacząc na poniesione ofiary. Nie twierdzę, że jego postać jest idealna, bo nikt taki nie jest, ale o tym będę chciała napisać poniżej. Ariadna to nadal wrażliwa dziewczyna, o dobrym sercu. Nieco naiwna i momentami trochę dziecinna, (nie zapominajmy, że jest młoda) ale z drugiej strony zyskała na pewności siebie i nie straciła odwagi i uporu - cechy za jakie ją polubiłam, i dzięki którym zbliżyłam się do niej. Jednak były takie momenty, kiedy miałam ochotę nią i nim potrząsnąć. Dlaczego? Między bohaterami nie zabraknie tajemnic i niedomówień, które stopniowo powodowały przepaść między nimi. Severo nie informował swojej ukochanej o planach jakie miał, nie mówił jej o przymierzu zawartym z Białą Damą i skutkach z tym związanym, bo uważał, że robi to "dla jej dobra". Z kolei ona była ciekawa, co się dzieje, ale z drugiej strony nie dopytywała się, nie mówiła mu jak czuje się w danej sytuacji, co myśli i czego pragnie. To wszystko sprawiało, że pomiędzy nimi powstał dystans i byłam ciekawa czy uda im się go pokonać. Czy pomimo tylu przeszkód, z którymi musieli się zmierzyć, odnajdą upragnione szczęście i wolność, które inni, chcieli odebrać im wbrew ich woli?

"Korona przeznaczenia" to powieść, w której nie brak niespodziewanych zwrotów akcji, ciekawych wątków, tajemnic i napięcia, które sprawiają, że od książki trudno się oderwać. To historia, w której dominują intrygi, spiski i brutalność. Nie zabraknie złych, zakłamanych i dwulicowych ludzi, którzy zakochanym będą chcieli narzucić własną wolę, posuwając się do manipulacji. Co najlepsze będą robić to ludzie, którzy powinni ich wspierać, ale zamiast tego będą im szkodzić zakrywając się moralnością i tradycjami, sami mając wiele za uszami. Jednak nie zabraknie tu tak pozytywnych postaci jak Tamira, opiekunka i przyjaciółka Ariadny oraz Ven, były Mistrz Magii - obydwoje wspierali i chronili swoich przyjaciół, a do tego mieli takie charaktery, że nie sposób było nie darzyć ich sympatią. Tak jak w poprzedniej części nie zabraknie tu zabawnych scen i dialogów, które umilają lekturę.

Przyznam, że autorki ponownie mnie wkurzyły zakończeniem. Mam wrażenie, że bardziej niż wcześniej. Pod koniec zostało wiele otworzonych i niezakończonych wątków. Z racji tego, że jest to finał losów moich ulubionych bohaterów, pomyślałam, że już nigdy nie dowiem się, jak poradzą sobie z nowymi sytuacjami. Byłam w szoku, a mój mózg został ubity na paćkę. Spodziewałam się innego zakończenia. Jednak po napisaniu do Moniki dowiedziałam się, że jeszcze usłyszymy o ich losach, w książce powiązanej ze światem Savera i Ariadny. Ja na pewno będę czekać z niecierpliwością, a Wy ? 

Cykl: Klątwa Przeznaczenia (tom 2)
Wydawnictwo: NieZwykłe
Data wydania: październik 2018 rok
Liczba stron: 777
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

czwartek, 18 października 2018

"Uleczone dusze" Tillie Cole

"Uleczone dusze" Tillie Cole
"Być może jest tak, że jeśli ktoś wmawia ci coś wystarczająco często, to w końcu zaczynasz w to wierzyć. A potem w twoim życiu pojawia się ktoś, kto sprawia, że to wszystko kwestionujesz."

Maddie całe życie spędziła w sekcie zwanej Apokaliptycznym Zakonem, który był odcięty od reszty świata. Wiele lat wmawiano jej, że jest grzesznicą i kusicielką. Chociaż przeżyła tam piekło, znała tylko takie życie. Nie kwestionowała tego, bo ją samą nauczono wierzyć w brednie, które jej wciskano. Do czasu, kiedy za sprawą jej przyjaciółki, zostaje uwolniona przez przestępczy klub motocyklowy. Wraz z przywróconą jej wolnością, na jej drodze staje Flame - mężczyzna, która miał ogień w sobie, przez który zadawał sobie rany. Kiedy w jego życiu pojawia się Maddie o zielonych oczach, wie, że ta jest tylko jego, a on zrobi wszystko, aby ją chronić. Tym bardziej, że oprawcy nie chcą zrezygnować ani z niej, ani z jej sióstr. Wszystkie trzy są w ciągłym niebezpieczeństwie. 

"Czymże są słowa? Czasami jedno spojrzenie oczu, jeden rumieniec mówią wszystko. Słowa mogą ranić. Milczenie może uleczyć."

Flame, to jedna z postaci, które najbardziej mnie intrygowały. Miałam go za chorego psychiczne, no bo kto normalny stosuje przemoc na samym sobie? Kogo normalnego to może podniecać? Przyznam, że dla mnie to było nie tylko szokujące, ale i obrzydliwe. Nie wiedziałam, co w głowie takiego człowieka może siedzieć. Był dla mnie zagadką ,ale właśnie przez to, był jedną z tych postaci, które mnie zaciekawiły. Życie Flame'a pokazuje, że to, co nas spotyka, te najbardziej najgorsze przeżycia, bardzo na nas wpływają. Nie tylko na naszą psychikę, ale również na spostrzeganie samego siebie. Flame nie pozwalał sobie na to, by dopuszczać do siebie innych. Był cichy, zamknięty w sobie i w swojej przeszłości. Wmówiono mu, że jest kimś złym, że tkwią w nim płomienie, które krzywdzą innych, kiedy pozwala sobie na to, aby kogoś dotknąć. Uważał, że jego dotyk, to trucizna, która również może zabić. Jego płomienie nigdy nie gasły, ale przy Maddie uspokajały się. To ona potrafiła ukoić jego cierpienie, odpędzić niszczące go demony. Najbardziej zabolało mnie to, że przez pewną osobę, robił automatycznie rzeczy, które jeszcze bardziej go niszczyły, powodowały większy ból i wstyd. A moim zdaniem Flame nie miał czego się wstydzić, bo ten wstyd powinna odczuwał osoba, która go tak okrutnie skrzywdziła. 
Maddie z kolei mile mnie zaskoczyła. Już od pierwszej strony była przedstawiona jako kobieta o słabej psychice, jednak w części o niej poznajemy zupełnie inną osobę. Moim zdaniem w porównaniu ze swoimi siostrami, miała silniejszą psychikę, szybciej dostosowała się do nowego życia. Jest spokojna i delikatna, ale również inteligentna i odważna, kiedy wymaga tego sytuacja. 

"Uleczone dusze" to historia o dwójce ludzi, których połączyła niesamowita więź, ale nie tylko. Obydwoje rozumieli się bez słów, bo na jakiś sposób byli bardzo do siebie podobni. , Złamani, z bagażem ciężkich przeżyć, skrzywdzeni przez ludzi, którzy swoje chore czyny, tłumaczyli własnymi wierzeniami. Chociaż mogło się wydawać, że obydwoje pochłonęła ciemność, to zwyciężyli ją i ofiarowali sobie wzajemnie światło. Byli dla siebie lekarstwem i odkupieniem. Autorka pokazuje, że wiara nie jest czymś złym, ale źli są ludzie, którzy aby osiągnąć swój cel, interpretują ją na swój sposób, zapominając, że nie powinna ona być narzędziem do krzywdzenia drugiego człowieka.
Historia Maddie i Flame'a złamała mi serce, wywołała we mnie też ciarki i sprawiła, że odczuwałam takie emocje jak smutek, wzruszenie i nadzieję. Życzyłam tej dwójce wszystkiego najlepszego, bo obydwoje na to zasłużyli. Ja Wam gorąco polecam "Uleczone dusze"! I chociaż trzecia część dzieje się na podobnej zasadzie i w tym samym środowisku, co poprzednie, to i tak jestem pewna, że poruszy ona nie jedno serducho. 

Oryginalny tytuł: Souls Unfractured
Cykl: Kaci Hadesa (tom 3)
Wydawnictwo: Editio Red
Tłumaczenie: Grzegorz Rejs
Data wydania: 23 października 2018 rok 
Liczba stron: 
Oprawa: miękka

niedziela, 14 października 2018

"Fallen Crest. Szkoła" Tijan

"Fallen Crest. Szkoła" Tijan
Samantha rozpoczyna naukę w Liceum Publicznym Fallen Crest. Dla Masona to ostatni semestr, po którym wyjedzie do college'u. Dla dziewczyny nie jest to łatwe i nie potrafi się z tym pogodzić. Tym bardziej, że pierwszy dzień w nowej szkole nie zwiastuje niczego dobrego, bo wrogów jej przybywa, a jednym z nich jest Kate, która zrobi wszystko aby zniszczyć i upokorzyć Sam, która odebrała jej Masona. Jednak szkoła to nie jedyny jej problem, bo w powietrzu wisi konflikt pomiędzy miastami Roussou i Fallen Crest, a do tego Mason posunie się do wielu rzeczy, ab ochronić Same. Jeśli jej ukochany popełni jeden, niewłaściwy krok, spędzi ostatni rok w szkole za kratkami lub w szpitalu. Czy Masonowi uda się zapewnić ochronę ukochanej, samemu nie wpadając w kłopoty?

"Fallen Crest. Szkoła" to część, w której sporo się dzieje. Samantha jest w niebezpieczeństwie, bo Kate i jej świta naprawdę posuwają się do takich czynów, że normalnie powinny siedzieć za kratkami. Z drugiej strony są też uczniowie ze szkoły Roussou i bracia Broudou, którzy chcą skrzywdzić kobietę, którą Mason kocha. Chłopak będzie musiał posunąć się do intryg, aby ochronić dziewczynę. Sam będzie otoczona kłamstwami i tajemnicami, przez co straci nieco zaufania do Masona. 
Byłam trochę zszokowana tym, do czego potrafią posunąć się ludzie w tym wieku i dla czego? Dla sławy, pozycji i z powodu zazdrości. Kojarzycie amerykańskie filmy, gdzie występuje szara myszka i elita lasek, z kijem w wiadomym miejscu? Tu mamy trochę większy hardcore. 

Autorka do książki dodała rozdziały z perspektywy Masona, co sprawiło, że jeszcze bardziej go polubiłam. Już w drugiej części zyskał moją sympatię, ale możliwość spojrzenia na Sam i pewne sprawy z jego perspektywy, były czymś ciekawym, ale pomimo tego nie do końca mogłam go rozgryźć, nadal w sobie sporo skrywa.
Nie zabraknie tu też Logana, którego nie da się lubić za jego usposobienie, ale również za troskę jaką otaczał Sam.

"Fallen Crest. Szkoła" to książka z ciekawie wykreowanymi postaciami. Nie brak tu niespodziewanych zwrotów akcji, niebezpieczeństwa i miłości oraz braterstwa. Trochę zabrakło mi tu wątku Analise, ale myślę, że gdyby tych dramatów było tu za wiele, to z książki zrobiłaby się Moda na Sukces. Oczekiwałam, że ta powieść bardziej mnie wciągnie, zapewni mi o wiele więcej emocji, jednak tak nie było. Pomimo tego śledziłam losy głównych bohaterów z zainteresowaniem, bo Fallen Crest, to jedna z serii, które lubię. Końcówka, którą zaserwowała autorka, daje nadzieję na to, że w kolejnej części będzie działo się o wiele więcej, a ja z pewnością po nią sięgnę, bo jestem ciekawa jak się rozwiąże wątek, który Tijan zapoczątkowała.

Oryginalny tytuł: Fallen Crest Public
Cykl: Fallen Crest (tom 3)
Wydawnictwo: Kobiece
Tłumaczenie: Barbara Kardel - Piątkowska
Data wydania: lipiec 2018 rok
Liczba stron: 432
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

wtorek, 9 października 2018

"Odrobina blasku" Shari L. Tapscott

"Odrobina blasku" Shari L. Tapscott
Riley po skończeniu szkoły średniej, wyjeżdża na wakacje do ciotki, aby nabrać dystansu do ostatnich wydarzeń, które miały miejsce w jej życiu oraz dowiedzieć kim jest, skoro nie ma już dawnej Riley - cheerleaderki oraz gwiazdy szkoły. Pierwszego dnia pobytu na wakacjach, poznaje dwóch przystojnych chłopaków: artystę Zeke'a, którego otacza aura niebezpieczeństwa i kłopotów oraz Linusa, miłego, ale nudnego chłopaka z sąsiedztwa. Początkowo jej serce skłania się ku temu pierwszemu, bo dziewczyna pragnie przeżyć ekscytującą, zakazaną miłość, jednak Linus również nie jest jej obojętny. Uświadamia sobie, że obaj jej się podobają. Jednak, którego ostatecznie wybierze? Jakby tego było mało, dziewczyna okłamuje jednego z nich, że posiada talent do rękodzieła. Jak Riley pogodzi dwie nowe znajomości i nauczy się wytwarzania mydła? 

"Odrobina blasku" to tak jak jej poprzedniczka, przyjemna, urocza i ciepła historia, która rozgrzeje nie jedno serduszko. Za co polubiłam ten bestseller? Za klimat i kreację bohaterów, którzy choć są nastolatkami, to nie mają pstro w głowie, wiadomo nie wszyscy, ale jednak autorka potrafi stworzyć postacie, których nie da się nie zauważyć. Linus to miły, pomocy i inteligentny chłopak. Jest troskliwy i czuły. Riley miała go początkowo za przeciętnego, ale ten uświadomił jej, że bycie miłym nie oznacza bycie nudnym. Zaskakiwał ją z każdym kolejnym dniem i pokazywał, że kryje się w nim o wiele więcej niż to, co widać na pierwszy rzut oka. W "Odrobinie brokatu" miałam trudny orzech do zgryzienia, bo nie wiedziałam, którego z męskich postaci bym wybrała, ale w drugiej części już takiego problemu nie miałam, bo Zake'a nie potrafiłam polubić. Był przemądrzałym kobieciarzem, nie traktował Riley poważnie i miałam wrażenie, że czuje się od niej lepszy. Szczerze mówiąc miałam nadzieję, że główna bohaterka szybciej przejrzy na oczy, bo pomiędzy nimi i tak nie iskrzyło i obydwoje udawali przed sobą kimś, kim nie są. Riley to jedna z tych osób, które starają się komuś przypodobać. Przy Linusie nie musiała udawać i była sobą, ze swoimi wadami i zaletami, które on potrafił docenić. 

"Odrobina blasku" to historia o poszukiwaniu siebie i własnej drogi. To zabawna i urocza powieść o tym, że nie warto udawać kogoś kim się nie jest, bo jesteśmy najlepsi będąc sobą i największym darem są ludzie, którzy potrafią w nas wszystko docenić. Jest to przewidywalna powieść, ale świetnie spędziłam przy niej czas. Zrelaksowałam się i rozmarzyłam i chociaż nie ma oryginalnej fabuły, to moim zdaniem warto po nią sięgnąć. Jest magiczna i wciągająca i chociaż ciut przesłodzona, to nie w ten mdlący sposób, od którego rzyga się tęczą. Idealna książka dla młodszych czytelników, bo nie ma w niej ani odrobiny erotyki, ale również dla tych starszych, bo nie jest też dziecinna. Myślę, że większość czytelników się w niej odnajdzie. Moim zdaniem, to jedna z lepszych młodzieżówek.

Oryginalny tytuł: Shine and Shimmer
Cykl: Bling (tom 2)
Wydawnictwo: Kobiece
Tłumaczenie: Edyta Świerczyńska
Data wydania: wrzesień 2018 rok
Liczba stron: 272
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

niedziela, 7 października 2018

"Odrobina brokatu" Shari L. Tapscott

"Odrobina brokatu" Shari L. Tapscott
Siedemnastoletnia Laurem ma dwie pasje: teatr i DIY. Ta druga jest dla niej najbardziej szczególna, bo uwielbia nadawać przedmiotom wyrazistości, a produktem, który najczęściej do tego używa, jest brokat. Pewnego dnia, nastolatka wychodzi ze swojego pokoju i w domu zastaje niespodziewanego gościa - Harrisona, przyjaciela jej brata, który dokuczał jej, kiedy miała 10 lat. Okazuje się, że chłopak wrócił do ich miasta, aby rozpocząć naukę na tutejszym uniwersytecie i na chwilę obecną musi zatrzymać się u jej rodziny. Nie było by w tym nic złego, gdyby nie to, że Harrison zajmie domek gościnny, w którym Lauren ma swoją pracownię DIY i studio, gdzie nagrywa filmiki na bloga. Nastolatka jest wkurzona na rodziców i na niespodziewanego gościa, którego stara się omijać. Jednak nie jest to takie łatwe, bo między obojgiem coraz bardziej iskrzy.

Lauren to sympatyczna, miła i pełna pomysłów dziewczyna, której nie brak też ciętego języka. Jest odrobinę temperamentna, co moim zdaniem nieco nadaje charakteru jej słodkiej osobowości. Jest lojalną przyjaciółką, nawet wtedy, kiedy jej serce nie zawsze zgadza się z rozumem. Harrison to z kolei troskliwy, czuły, pewny siebie i zabawny chłopak, który zna bardzo dobrze Lauren. Wie co dziewczyna lubi, czego nie i kiedy trzeba jest gotów przyjść jej z pomocą. W książce, kolejną męską postacią wartej uwagi, jest Grant - szkolna gwiazda, który próbuje zdobyć główną bohaterkę. Przyznam, że moje serce było rozdarte pomiędzy dwoma, bo obaj są na swój sposób uroczy i cudowni. Miałam trudny orzech do zgryzienia, bo wiedziałam, że przy takich układach, zawsze ktoś zostaje zraniony.

"Odrobina brokatu" to książka, która mnie oczarowała i pomogła mi się zrelaksować. Nie miałam wobec niej większych oczekiwań, dlatego mile się zaskoczyłam, kiedy wraz z kolejną stroną, nie mogłam się od tej historii oderwać. Jest ciepła, urocza i słodka, ale nie w ten mdlący sposób. Nie brak tu rozterek, komplikacji, a na drodze bohaterów nie raz staną przeszkody. Trochę mnie to denerwowało, bo kiedy myślałam, że tuż tuż mam to, na co czekałam, autorka sprawiała, że za każdym razem wymykało mi się, to z rąk. Im bliżej końca, tym więcej takich sytuacji było, a ja bez tchu brnęłam przez ostatnie strony. Przyznam szczerze, że powieść stworzona przez autorkę, oczarowała mnie bardziej niż książki Kasie West. Nie zabrakło mi tu tego rodzaju magii, który sprawia, że książka nie tylko oczarowuje, ale zapada w głowie na dłużej, niż jeden dzień. Tego brakowało mi w twórczości West. Shari L. Tapscott ma lekki i przyjemny styl pisania, a do tego potrafi tworzyć zabawne dialogi. Kreacja bohaterów również przypadła mi do gustu i mogę jedynie żałować, że trochę zwlekałam z przeczytaniem tej książki. To lektura idealna dla młodszych czytelników, ale również dla tych starszych. Pokazuje jak ważne są w naszym życiu pasja, rodzina, przyjaciele i miłość.

Oryginalny tytuł: Glitter and Sparkle
Cykl: Bling (tom 1)
Wydawnictwo: Kobiece
Tłumaczenie: Edyta Świerczyńska
Data wydania: czerwiec 2018 rok
Liczba stron: 312
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

sobota, 6 października 2018

"Until Lilly" Aurora Rose Reynolds

"Until Lilly" Aurora Rose Reynolds
Lilly była na pierwszym roku studiów, kiedy poznała Casha. Między parą od razu zaiskrzyło i pomimo początkowych obaw kobiety, postanawia zaufać mężczyźnie, który wie, że Lilly to kobieta jego życia. Jednak przewrotny los postanawia ich rozdzielić. Mężczyzna  staje przed trudną decyzją, która zmienia ich życie. Drogi Casha i kobiety, którą pokochał, rozchodzą się. Spotykają się cztery lata później. Obydwoje mają swój bagaż doświadczeń oraz dzieci, które stawiają na pierwszym miejscu. Ich przypadkowe spotkanie powoduje szok u mężczyzny, ale również postanowienie, że musi odzyskać Lilly za wszelką cenę. Na jego drodze staje Jules - jego była i matka jego syna, która zrobi wszystko, aby nie pozwolić im na szczęście. Czy Cash i Lilly dostaną jeszcze jedną szansę od losu?

"Until Lilly" to powieść, której fabuła bazuje na pierwszych częściach. Jest przewidywalna, ale nie brak w niej niebezpieczeństw i odrobiny napięcia. Postać Jules, kobiety nieobliczalnej i chorej z nienawiści, sporo namiesza pomiędzy bohaterami. Nie zabraknie w tej książce sercowych rozterek, szczególnie ze strony Lilly, w której drzemią żal i wyrzuty sumienia wobec Casha. Oprócz tego jest zmuszona też myśleć o dobru swojej córki. Cash to cierpliwy mężczyzna i dobry ojciec. W przeciwieństwie do swoich braci jest mniej zaborczy, ale również wytrwale dąży do założonego przez siebie celu.

"Until Lilly" to lekka, zabawna i urocza historia o dwójce ludzi, którzy zyskują drugą szansę na szczęście. Nie brak tu również rodzinnych relacji, bo postacie z poprzednich części oczywiście się pojawiają. Nie jest to powieść, która wywołała we mnie jakiekolwiek emocje, ale miło spędziłam przy niej czas, bo oprócz romansu, nie brak tu komplikacji. Moim zdaniem to idealna książka na relaks oraz jako przerywnik po bardziej wymagających, czy mrocznych lekturach.

Oryginalny tytuł: Until Lilly
Cykl: Until (tom 3)
Wydawnictwo: Editio Red
Data wydania: czerwiec 2018 rok
Liczba stron: 220
Oprawa: miękka

wtorek, 2 października 2018

"Dziewczyna, która wybrała swój los" Kasie West

"Dziewczyna, która wybrała swój los" Kasie West
Addison Coleman i otaczający ją ludzie mają zdolności nadprzyrodzone. Mieszkają w Kolonii, która jest odcięta od świata Normalsów - czyli ludzi bez zdolności paranormalnych. Jej mama jest Przekonującą - potrafi przekonać innych ludzi do tego, czego ona chce. Z kolei jej ojciec jest Wychwytującym - wie, kiedy ktoś kłamie. Sama Addison jest kimś w rodzaju Jasnowidza - jest w stanie zajrzeć w swoją przyszłość, poznać skutki swoich decyzji i wybrać jedną z najlepszych dla siebie dróg. Pewnego dnia nastolatka dowiaduje się, że jej rodzice się rozwodzą. Dla dziewczyny, ta informacja jest szokiem i nie potrafi się pogodzić z decyzją rodziców. Jakby tego było mało, oni oczekują od niej, że wybierze, z którym z nich zamieszka. Z matką w Kolonii, gdzie ma przyjaciół i wszystko jest dla niej znajome? Czy z kochanym ojcem w świecie Normalsów, którego nie zna? Niezwykłe zdolności dziewczyny nabierają znaczenia, gdyż ta decyzja zadecyduje nie tylko o jej życiu, ale również o życiu bliskich dla niej osób. 

Najnowsza książka Kasie West została okrzyknięta, jako inna od jej poprzednich. Czy się zgodzę z tym stwierdzeniem? Muszę przyznać, że dotąd czytałam jedną z jej powieści, ale porównując ją do "Dziewczyny, która wybrała swój los" , to nie różnią się zbytnio od siebie. To nadal sympatyczna młodzieżówka, z nastolatkami, a jedyne, co różni najnowszą powieść Kasie West, to wątek paranormalny. 

Addie to typowa nastolatka, z typowymi problemami. Jest nieśmiała i stroni od ludzi, a jej jedyną przyjaciółką jest Layla, która jest jej kompletnym przeciwieństwem. Główna bohaterka uwielbia czytać książki, a jej ulubionym gatunkiem jest klasyka. Jest sympatyczna, ale momentami miałam wrażenie, że czuje się lepsza od ludzi bez zdolności i to mnie w niej trochę drażniło.
Bardzo polubiłam jej przyjaciółkę Laylę, która jest bardziej wyrazistą postacią: zabawną, zwariowaną i pewną siebie, a niektóre z jej tekstów, powodowały u mnie wybuch śmiechu. 
W książce możemy poznać również dwie męskie postacie, które nieźle namieszały mi w głowie. Nie wiedziałam, którego z nich bym wybrała, a kiedy obydwu bardzo polubiłam, to autorka rzuciła na mnie bombę, której się nie spodziewałam. 

"Dziewczyna, która wybrała swój los" to lekka i przyjemna młodzieżówka, w której występuje wątek fantastyczny. Nie zabraknie tu zagadek, tajemnic i niebezpieczeństwa. Autorka buduje napięcie oraz tworzy iluzję, aby z zaskoczenia ukazać nam brzydką prawdę. Akcja powieści toczy się w dwóch równoległych światach i chociaż początkowo wydaje się, że to dwie odrębne historie, to stopniowo zaczynają się one ze sobą łączyć, aby w kulminacyjnym momencie podwójnie trzymać czytelnika w niepewności. Muszę przyznać, że postacie są dobrze wykreowane, a każda z nich jest na swój sposób inna. Nie jest to historia, która mnie porwała czy w jakiś inny sposób wywołała we mnie efekt WOW, ale miło spędziłam przy niej czas i z przyjemnością sięgnę po kolejną część.

Oryginalny tytuł: Pivot Point
Cykl: Pivot Point (tom 1)
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: wrzesień 2018 rok
Tłumaczenie: Monika Nowak
Liczba stron: 376
Oprawa: miękka

poniedziałek, 1 października 2018

"Tabletki na dorosłość" Dorota Suwalska

"Tabletki na dorosłość" Dorota Suwalska

"Tabletki na dorosłość" to historia o Emanuelu Marku, zwanym przez rówieśników Mikrobem. Jedyne marzenie chłopca, to takie, aby w końcu dorosnąć. Mieć spokój z rodzicami, którzy ciągle się kłócą, z rówieśnikami, którzy go upokarzają i z nauczycielami, którzy się na nim uwzięli. Zakłada bloga, na którym opisuje swoje smutki, nadzieję na to, aby szybko dorosnąć. Pod jego postem komentarz zostawia tajemniczy Magik, który nakierowuje go na sklep, gdzie można kupić tabletki na dorosłość. Podekscytowany nastolatek pomimo początkowych wątpliwości postanawia zaryzykować. Nie przypuszcza, że tym samym rozpoczyna niezapomnianą i pouczającą przygodę.

Kto z nas jako nastolatek nie przechodził momentu, w którym chciał w końcu być dorosłym móc robić, co się chce, kiedy się chce i jak się chce? Ta wizja sama sobie była fascynująca, prawda? Teraz się z tego śmiejemy, a w międzyczasie wielu nastolatków pragnie tego samego. Myślą sobie: będę dorosły, to w końcu rodzice i nauczyciele będą brać mnie na poważnie. Życie dorosłego nie może być trudniejsze niż nastolatka. Historia Marka (bo tak woli siebie nazywać) pokazuje, że nie warto tak szybko dorastać, bo na wszystko przyjdzie czas.

"Tabletki na dorosłość" to zabawna i zaskakująca powieść, w której główny bohater poszukuje właściwej drogi, uczy się swoich uczuć i samego siebie. Nie brak tu komplikacji, zagadek, którymi Magik raczy głównego bohatera. Obserwujemy jak chłopiec traci kontrolę nad własnym życiem, zwodzony przez tajemniczego komentatora wpada w coraz większe problemy. Jednak to dzięki niemu dostrzega to, co zawsze miał przed oczami, ale nie potrafił zobaczyć. Zyskuje nowych przyjaciół i ... no właśnie - o tym musicie przekonać się sami. 
Najciekawsze w tej książce jest to, że akcja rozgrywa się również na stronie bloga, sprawiając, że świat wirtualny idealnie dopełnia ten realny. Ilustracje autorstwa Marty Ruszkowskiej dodają klimatu całej historii. Nie jest to porywająca lektura, ale dla młodszego czytelnika z pewnością taka będzie.

Książka do kupienia na stronie Księgarni Internetowej Czytam.pl, pod linkiem:
https://czytam.pl/k,ks_749796,Tabletki-na-doroslosc-Suwalska-Dorota.html

Wydawnictwo: Adamada
Ilustracje: Marta Ruszkowska
Data wydania: lipiec 2018 rok
Liczba stron: 256
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Copyright © 2016 Red Girl Books Recenzje , Blogger