Polecany post

"Żona nazisty" Edith Hahn

sobota, 16 marca 2019

"Cena pocałunku" Linda Kage

"Cena pocałunku"  Linda Kage
Resse Randal cztery miesiące wcześniej została zmuszona uciekać z rodzinnego miasta i zmienić swoją tożsamość. Porzucić plany i marzenia tylko dlatego, że były chłopak nie mógł pogodzić się z jej odejściem i próbował ją zabić. Dziewczyna rozpoczyna naukę w nowym College, gdzie pierwszego dnia poznaje Masona Lowe - niesamowicie przystojnego chłopaka, od którego trudno jej oderwać wzrok. Jednak przyjaciółka ostrzega ją przed nim, mówiąc, że ten nie jest dla niej odpowiedni. Tak się składa, że Mason jest żigolakiem, a poza tym nie sprawia wrażenie jakby ją polubił. Unika ją i jest dla niej nieprzyjemny. Resse nie rozumie jak w takim przystojnym ciele, kryje się taki paskudny charakter. 
Jednak kiedy Resse zostaje opiekunką jego młodszej siostry, relacja pomiędzy nimi stopniowo się zmienia. Dziewczyna nie ukrywa, że chłopak jej się podoba, ale pomiędzy nimi stoi jego praca. Dlatego postanawia, że zostanie tylko jego przyjaciółką, ale wspólnemu przyciąganiu nie tak łatwo się oprzeć. 

"Cena pocałunku" rozpoczyna się od sceny z Masonem, która pozwala nam zrozumieć dlaczego młody, osiemnastoletni chłopak zaczyna uprawiać seks za pieniądze. Czasem w naszym życiu są takie sytuacje, kiedy nie widzimy żadnego wyjścia, tracimy wszelką nadzieję na to, że może być lepiej. Mason musiał zbyt szybko wziąć odpowiedzialność za rodzinę, za co zapłacił najwyższą cenę: szacunek do samego siebie. Czuł do siebie wstręt i nienawiść. Nie miał kontroli nad swoim życiem, był jak w pułapce. Jeśli przestałby w ten sposób zarabiać, nie mógłby pójść do College, opłacić rachunki i zapewnić swojej siostrze, cierpiącej na dziecięce porażenie mózgowe, dobrych warunków. Tym bardziej, że jego mama wiele nie zarabiała. Wiele osób by w tej sytuacji powiedziało, że zawsze jest wyjście z każdej sytuacji, ale czasem trudno znaleźć inną furtkę. 

Resee to taka pozytywna bohaterka, która nie zraża się i wszędzie stara się widzieć pozytywy. Jest radosna, nieco roztrzepana i nieśmiała, ale kiedy trzeba potrafi się postawić i zawalczyć o swoje. Nie ukrywam, że często rozczulała się nad tym jaki cudowny jest Mason, ale trzymała się swojej zasady bycia przyjaciółmi, chociaż jak coraz częściej spędzali ze sobą czas, im lepiej poznawała go jako człowieka, tym trudniejsze to było. 
Bardzo spodobał mi się sposób w jaki autorka rozwijała ich relację, tak stopniowo, subtelnie i naturalnie. Te iskry pomiędzy nimi, przeszywały również mnie. To co początkowo zaledwie się iskrzyło, zaczęło zamieniać się w ogień, który obserwowałam z wypiekami na twarzy. Mason często rozczulał również mnie. Był mega kochany, troskliwy, gotów do poświęceń, a do tego czarujący i zadziorny.

Kolejną postacią, która zwróciła moją uwagę, to kuzynka Reese - Eva. To postać pełna skrajności, którą raz masz ochotę przytulić, a raz udusić w łyżce wody. Denerwowała mnie swoją postawą bycia snobistyczną jędzą, ale jednocześnie była lojalną przyjaciółką, która otaczała troską Reese, a za to nie sposób jej nie pokochać. 

"Cena pocałunku" to emocjonalna książka, która bawi i wzrusza. Nie brak w niej zabawnych momentów, przekomarzanek, ale też chwil, kiedy dawał znać o sobie ból, cierpienie i udręka. Książka niesamowicie mnie wciągnęła i sprawiła, że czytałam ją z wypiekami na twarzy i z takim napięciem, które sprawia, że nie możesz doczekać się tego co będzie dalej. Często były takie momenty, kiedy podczas czytania durnowato uśmiechałam się do siebie. 
Autorka pokazuje nam, jak często oceniamy kogoś powierzchownie, zwracamy uwagę na wygląd danej osoby, na to czym się zajmuje i w ten sposób wyrabiamy sobie o niej opinię. A powinniśmy dążyć do tego, aby poznać ją lepiej, zanim ją z góry ocenimy, bo często nasza błędna opinia może ranić. 
Oryginalny tytuł: Price of a Kiss
Cykl: Forbidden Men (tom 1)
Wydawnictwo: NieZwykłe
Data wydania: marzec 2019 rok
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

piątek, 15 marca 2019

"Mia i biały lew" praca zbiorowa

"Mia i biały lew" praca zbiorowa
Mia wraz z rodzicami i młodszym bratem, mieszka w Republice Południowej Afryki. Dziewczynka nie jest zachwycona nowym domem. Pragnie wrócić do Londynu i do wszystkiego co znała i kochała. Ma za złe rodzicom, że postanowili zamieszkać w obcym dla niej miejscu, choć jej tata uważa, że mają dużo szczęścia móc żyć w otoczeniu zwierząt. Gniewna nastolatka nie słucha się rodziców, pyskuje im, a młodszego brata traktuje w nieprzyjazny sposób. Wszystko zmienia się wraz z pojawieniem się białego lwa, który zwiastuje dla nich poprawę finansową, ale sprawia też, że dziewczynka znajduje w nim przyjaciela. Zaczyna łączyć ich niesamowita więź, która trwa przez kilka lat. Lew Charlie i Mia są nierozłączni, wspólnie spędzają mnóstwo czasu, ale im Charlie staje się większy, tym większe stanowi zagrożenie. Ojciec Mii postanawia go sprzedać, ale kiedy dziewczyna widzi na własne oczy, co dzieje się z lwami, postanawia wyruszyć w podróż, aby uratować swojego przyjaciela. Czy jej się uda?

Powieść porusza trudny temat jakim jest zabijanie afrykańskich lwów. Czy wiecie, że w Republice Południowej Afryki, zabijanych jest i to całkowicie legalnie, tysiąc tych pięknych, majestatycznych zwierząt? To sprawia, że ich populacja może drastycznie spaść. 
Jednak w dużej mierze to historia o przyjaźni i lojalności, o tym jak wiele jesteśmy poświęcić dla kogoś, kogo kochamy. Mia dzięki Białemu Lwu zmieniła swoje podejście do brata i rodziców, stała się bardziej wrażliwa na czyjąś krzywdę. Jednak dorośli również w tej powieści wyciągnęli lekcje, między innymi o tym, że kłamstwa i tajemnice dzielą rodzinę i przysparzają wielu problemów. W tej powieści moje serce zdobył brat Mii - jego dobroć i wrażliwość na krzywdę zwierząt były czymś niezwykłym dla chłopca w jego wieku.

Wydawnictwo Media Rodzina, wydało tę historię w trzech wersjach. Pierwsza "Mia i biały Lew. Album filmowy" posiada nie tylko zdjęcia z planu filmowego, ale również mini wersję tej historii, druga wersja "Mia i biały lew. Nierozłączni przyjaciele" to nieco dłuższa wersja skierowana do grupy wiekowej 8+, a "Mia i biały lew. Historia niezwykłej przyjaźni" dla wieku 10+. Każdy znajdzie coś dla siebie. 

Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: luty 2019 rok

środa, 13 marca 2019

"Bez tajemnic" Mia Sheridan

"Bez tajemnic" Mia Sheridan
Evelyn i Leo wychowali się w rodzinie zastępczej. Nie mieli łatwo, byli samotni, nikt się o nich nie troszczył, ale mieli siebie. Byli nierozłącznymi przyjaciółmi, pomiędzy którymi rodziło się coś więcej. Kiedy Eve ma czternaście lat, a Leo piętnaście, chłopiec zostaje adoptowany. Jednak obiecuje dziewczynie, że kiedy tylko skończy osiemnaście lat, odnajdzie ją, aby mogli zbudować wspólne życie. Jednak mija osiem lat. Evelyn wciąż myśli o chłopcu, który skradł jej serce, ale czuje się zraniona tym, że złamał daną jej obietnicę. Pewnego dnia w jej życie wkracza wysłany przez Leo, Jake, który ma dla niej bardzo ważną wiadomość. Za sprawą Leo, Jake i Evelyn zbliżają się do siebie, jednak podświadomie kobieta czuje, że ten coś przed nią ukrywa. 

Mia Sheridan, to jedna z autorek, po której książki sięgam bez zastanowienia. Uwielbiam ją za kreowanie świetnych postaci i emocji. Za to, że potrafi pisać powieści pełne bólu, ale również takie, w których nie brak humoru. Nic więc dziwnego, że po "Bez tajemnic" również sięgnęłam. Nie ukrywam, że podchodziłam do niej z oczekiwaniami, ale zdawałam też sobie sprawę, że to debiut autorki. 

Książka jest podzielona na dwie części: pierwsza jest z perspektywy Evelyn, a druga z perspektywy Jake'a. Przeszłość miesza się z teraźniejszością i to dzięki niej, dostajemy kolejne elementy układanki, które z każdą kolejną stroną składamy w całość. I te elementy z przeszłości mają znaczenie z wydarzeniami, które dzieją się w teraźniejszości.
Sama historia i pomysł na fabułę przypadły mi do gustu. Postać Evelyn również. Pomimo trudnych przeżyć, nie stoczyła się na dno, pomimo swojej przeszłości trzymała głowę wysoko i była z siebie dumna. Miała w sobie więcej klasy niż pewna osoba, z wyższych sfer. 
Jake to z kolei troskliwy i stanowczy mężczyzna, który wie czego chce. Jednak w jego postaci zabrakło mi jakiegoś magnetyzmu, przez co szybko jego postać wyleci mi z głowy. 

"Bez tajemnic" to przyjemna historia, ale zabrakło w niej emocji, więc niestety myślę, że nie zapamiętam jej na długo. Druga część z perspektywy Jake'a nie różni się wiele od pierwszej, ale uzupełnia pewne luki i pozwala nam poznać emocje jakie mu towarzyszyły. Ja szczerze mówiąc nie lubię części z perspektywy drugiej postaci, więc ta mnie wymęczyła. 
Myślę, że ktoś kto oczekuje lekkiej, przyjemnej książki, idealnej na relaks, nie powinien się zawieść. 

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję serwisowi Jakkupowac.pl
Oryginalny tytuł: Leo
Wydawnictwo: Otwarte 
Data wydania: styczeń 2019 rok
Liczba stron: 520
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

niedziela, 10 marca 2019

[Cytaty] "Cena pocałunku" Linda Kage

[Cytaty] "Cena pocałunku" Linda Kage
Nie obchodzi mnie, co mówi moja kuzynka; nie jestem królową niemożliwych związków. To, że mój ostatni chłopak próbował mnie zabić i zostawił mi bliznę na szyi, a potem zmusił do przeprowadzki na drugi koniec kraju i legalnej zmiany nazwiska na Reese Randall, nie znaczy wcale… Okej, kogo ja próbuję oszukać? Jak na świeżo upieczoną studentkę college’u, mam okropne doświadczenia z facetami.

Nic dziwnego, że miłość to ostatnia rzecz, o jakiej myślę, gdy w moim życiu pojawia się Mason Lowe. Ale trudno zignorować chemię między nami. Nasza więź przeczy logice. A on jest po prostu diabelsko przystojny. W jego towarzystwie bardziej niż kiedykolwiek czuję, że żyję. Lubię się nawet z nim sprzeczać. Mógłby być moją bratnią duszą… gdyby nie jeden mały problem. Jest żigolakiem. Ja to mam szczęście do chłopaków.

Linda Kage tworzy romantyczne historie zarówno dla młodzieży, jak i dorosłych – od obyczajowych po fantastyczne. Pisze lekkim piórem, zależy jej przede wszystkim na tym, aby dostarczyć czytelnikom rozrywki i niezapomnianych emocji.


Premiera: 13 marca
Wydawnictwo: NieZwykłe
"Było coś takiego w jego aurze, co zdradzało, że jest zmysłową, pewną siebie, czarującą bestią. Emanowało z niego falami, gdy stał w typowo męskiej, luzackiej pozie, z ręką niedbale przerzuconą przez grzbiet nieruchomego rumaka. Ten chłopak był dziełem sztuki(...)"

"Gdy kochasz kogoś wystarczająco mocno, ten ktoś staje się niezniszczalny. Jakby Twoje uczucia były tak silne, że tworzą magiczną tarczę, która chroni tę osobę przed wszelkim bólem".

"Wszystkie kobiety mnie tak traktują, Reese. Nie jestem dla nich człowiekiem. Widzą we mnie jedynie kogoś, kto zapewni im dobrą zabawę, albo zarazę, której należy za wszelką cenę unikać. I wtedy pojawiłaś się ty... i przytuliłaś mnie. Jako pierwsza dostrzegłaś mnie, Masona, nie zysk na sprzedaż. A takiego rodzaju współczucia nie można doświadczyć od egoistów. Wcale".

"Gdy uniosłem wzrok i cię zobaczyłem, wiedziałem. Byłaś inna niż wszystkie. Wspaniała. Wystarczyło jedno spojrzenie, bym wiedział, że już nic nie będzie takie samo. Zupełnie zmieniłaś zasady gry".

"Jesteś ciepłym promykiem słońca w ciemności(...) Gdy wszyscy mnie potępiają, ty uśmiechasz się do mnie i przytulasz mnie(...) Jesteś dla mnie wszystkim".
Książka do kupienia:
https://bit.ly/2UzyRow

sobota, 9 marca 2019

"Sztuka słyszenia bicia serca" Jan - Philipp Sendker

"Sztuka słyszenia bicia serca"  Jan - Philipp Sendker
Pewnego dnia ojciec Julii, Tin Win, przed wyjściem z domu, pożegnał się z rodziną jak zawsze, ale już nigdy nie wrócił. Nie pozostawił żadnego listu, zniknął bez śladu. 
Pewnego dnia kobieta otrzymuje od matki pudełko z pamiątkami po ojcu. Wśród nich odnajduje klucz do poznania jego przeszłości, adres kobiety o imieniu Mi Mi. Kobieta nie zastanawia się ani chwili i wyrusza w podróż do Birmy, gdzie urodził i wychował się jej ojciec. Na miejscu poznaje staruszka o imieniu U Ba, który opowiada jej opowieść o Tin Win i Mi Mi. Czy Julia dowie się kim dla  Tin Wina była Mi Mi? Jakie miała znaczenie w jego życiu i jaką odegrała rolę? 

W książce na przemian śledzimy opowieść U Ba, ale również poczynania Julii, jej przemyślenia i zadawane przez siebie pytania. Obserwujemy życie chłopca w wiosce, w której to przesądy oraz słowa astrologów kierowały ludzkim życiem. To właśnie takie podejście mieszkańców wioski sprawiło, że Tin Win był przekleństwem dla swojej mamy, ponieważ urodził się w sobotę. W Birmie wierzono, że dziecko urodzone tego dnia przynosi nieszczęście. Tin Win był dla swojej matki balastem, Kobieta pewnego dnia wyszła z domu i nie wróciła. Chłopca wówczas przygarnęła jego sąsiadka, która zastępowała mu matkę. Tin Win dorastał na inteligentnego mężczyznę. Pewnego dnia poznał Mi Mi - dziewczynę, która rozumiała czym jest samotność, dziewczynę, przy której czuł się sobą i częścią tego świata. Przy niej poczuł czym jest szczęście. Ona była jego oczami, a on jej uszami. Bicie jej serca było dla niego najpiękniejszym dźwiękiem spośród innych. 

Z przykrością muszę stwierdzić, że książka nie zachwyciła mnie tak jak innych. Nie wzruszyła mnie, nie wywołała emocji. Przyznam, że początkowo byłam zachwycona stylem autora, tym w jaki naturalny sposób wprowadził mnie w fabułę, sprawiając, że od pierwszej strony popłynęłam z prądem. Jednak dla mnie to jest za mało, abym mogła uznać książkę chociaż za bardzo dobrą. Ja uwielbiam emocje, dobrze wykreowanych bohaterów i choć oni tutaj tacy byli, to nie mogłam się z nimi zżyć. Nie stali mi się bliscy, ale nie potrafiłam im też nie współczuć czy nie obdarzyć podziwem. Bo wiecie? Tan Win i Mi Mi są w jakiś sposób tacy ludzcy. Upadają jak każdy z nas, ale potrafią walczyć z przeciwnościami losu i nie pozwalają, aby pomimo swoich ograniczeń coś ich spowolniło i nie pozwalało korzystać z życia. Bardzo podobała mi się relacja ukazana pomiędzy bohaterami, miała lekko baśniowy klimat, ale nie odczułam, że to co między nimi się zrodziło jest w jakiś sposób wyjątkowe i zasługujące na określenie "wielka miłość".
"Sztuka słyszenia bicia serca" to piękna historia, z równie pięknym przesłaniem. Jednak ja wciąż czuję po niej niedosyt, bo nie ukrywam, że nastawiałam się na to,że ta książka wywoła we mnie takie same uczucia jak u innych. Nie czuję się zawiedziona. Bardziej smutna, bo historia choć piękna, nie trafiła do mnie.

Oryginalny tytuł: Das Herzenhören
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: luty 2019 rok
Liczba stron: 312
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

środa, 6 marca 2019

"Łabędź i szakal" J.A. Redmerski

"Łabędź i szakal" J.A. Redmerski
"Przeszłość mnie ukształtowała. To przez nią jestem teraz potworem o martwej duszy i udręczonym sercu"

Fredrik nie sądził, że kiedykolwiek poczuje czym jest miłość. Jednak wtedy do jego życia wkroczyła Seraphina. Tak samo bezwzględna i sadystyczna jak on. Była jego drugą połówką, która karmiła jego mrok. Mężczyzna wiele dla niej poświęcił, a pomimo tego ona go zdradziła. Obiecał sobie, że ją znajdzie i zabije. Jednak Seraphina ponowie go przechytrzyła i zniknęła z jego życia. Mija sześć długich lat odkąd kobieta wciąż się ukrywa. Jednak mężczyzna jest o krok od tego, aby ją dopaść. Ma mu w tym pomóc Cassie, niewinna dziewczyna, którą porwał i uwięził w piwnicy. Jednak po tragicznych wydarzeniach dziewczyna traci pamięć i jakiekolwiek wspomnienia z przeszłości, przez co nie może udzielić odpowiedzi na jego pytania. Cassie zakochuje się w swoim oprawcy, a i ona nie jest mu obojętna. Jej dobre serce i życzliwość, wpuszczają do jego mrocznego serca światło, co sprawia, że Fredrik zaczyna negować swoją miłość do żony. Jednak aby być z jedną, musi zabić drugą. Którą z nich wybierze?

Jeśli Fredrika polubiliście w poprzednich częściach, to w tej go pokochacie. Fredrik jest płatnym zabójcą, słynącym z tego, że prowadzi skuteczne przesłuchania. Jego postać to jedna z tych, które mają wiele warstw, a czytelnik odkrywa je powoli, z każdą kolejną stroną. Poznajemy go jako sadystycznego zabójcę, który uwielbia żyć w mroku, mieć kontrolę nad swoim życiem i uczuciami. Wydaje się być bezduszny, wyprany z uczuć, ale jeśli się zaobserwuje jego poczynania czy skrywane lęki, idzie dostrzec, że Fredrik skrywa w swym mroku również światło. Kiedy do jego życia wkracza Cassie, czuje się zagubiony, bo uczucia, które do tej pory skrywał za grubym murem, zaczynają się ujawniać. Fredrik, tak jak Sarai, to postać, która wiele przeszła. Mogłoby się powiedzieć, że zbyt wiele, co sprawiło, że stał się taki, a nie inny.

Bardzo podobało mi się, jak autorka przedstawiła relacje Fredrika z Seraphiną i z Cassie, bo chociaż był Potworem, nie zdołał się ukryć przed miłością. Seraphina była dla niego drugą połówką, największą miłością, osobą, przy której mógł być sobą, wyzwolić mrok, który w sobie skrywał, żądzę krwi, którą nieustannie czuł. Uczucia do niej były sprzeczne: czuł nienawiść i miłość, wciąż walczył z oboma uczuciami. Cassie to z kolei niewinna, skromna i delikatna dziewczyna, która budzi w nim wiele, różnych uczuć.  Obie łączyło to, że zostały skrzywdzone i każda na swój sposób była uwięziona. 

Bezapelacyjnie stwierdzam, że "Łabędź i szakal" to najlepsza część z serii W Towarzystwie zabójców. Z pewnością nie można o niej powiedzieć, że jest szablonowa i przewidywalna, chociaż początkowo ma się takie wrażenie. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że ta książka daje aż takiego kopa. Autorka stworzyła niesamowitą historię, która trzyma w napięciu, a co najważniejsze zaskakuje. Zrzuca na czytelnika taką bombę, że przez parę minut zbiera się szczękę z podłogi. Ta książka łamie serce i wszelkie schematy. Tu miłość, cierpienie, brutalność i dramat, mieszają się z miłością, nadzieją i nienawiścią. Nie zabraknie tu dynamicznej akcji i tajemniczości. A co najlepsze, postacie z poprzedniej części również się pojawiają. Myślę, że fani tej serii będą usatysfakcjonowani, a kto jeszcze nie czytał tej serii, powinien czym prędzej to nadrobić.
Oryginalny tytuł: The Swan & the Jackal
Cykl: W towarzystwie zabójców (tom 3)
Wydawnictwo: NieZwykłe
Data wydania: luty 2019 rok
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

wtorek, 5 marca 2019

"Dwa światy" Jennifer L. Armentrout

"Dwa światy" Jennifer L. Armentrout
Alexandra  żyje w świecie, w którym ludzie dzielą się na nacje. Pierwszą z nich są zwykli ludzie, drugą - Hematoi, którzy są ze związków bogów i śmiertelników. Jako czystokrwiści potrafią kontrolować żywioły oraz rzucać zaklęcia i uroki. W hierarchii stoją wyżej niż półkrwiści, którzy są potomkami Hematoi oraz zwykłego człowieka. Nie kontrolują żywiołów, ale są równie silni i szybsi jak oni. Jednak dla Hematoi są oni nic nie wartą nacją. Jeśli półkrwisty po latach nauki w Przymierzu (w szkole dla Hematoi i półkrwistych) nie zostaje protektorem lub strażnikiem, odbiera mu się wolną wolę i robi się z niego niewolnika. Związki pomiędzy obiema nacjami są surowo zabronione.

Alexandra wraz z matką uciekły z Przymierza i przez wiele lat ukrywały się wśród zwykłych ludzi. Kiedy dziewczyna powraca do szkoły po trzech latach, jej wujek, który był Hematoi i panował nad Przymierzem, nie chce przyjąć jej do z powrotem i postanawia posłać dziewczynę na służbę. Alex nie chce stracić kontroli nad swoim życiem. Zdaje sobie sprawę, że odebranie jej wolnej woli, będzie również jej końcem. Jednak za dziewczyną wstawiają się inni czystokrwiści z uwagi na jej umiejętności. Jednym z nich jest Aiden, który zostaje jej trenerem. Ma on za zadanie nadrobić z nią materiał przez całe wakacje, aby mogła rozpocząć rok szkolny. Jeśli jej się nie uda, zostanie sługą. Alexandra zrobi wszystko, aby ją taki los nie spotkał. Ciężko pracuje na to, aby zostać protektorem i móc unicestwiać daimony. Jednak to nie jedyny problem Alex. Świat, który dotąd znała zmienia się nieodwracalnie, a ona stanie przed trudnym wyborem.

Zacznę od bohaterów, bo trochę ich tu jednak jest. Alexandra, główna bohaterka, to dziewczyna z pazurem. Taki damski odpowiednik "bad boya" - porywcza, z niewyparzonym językiem, twarda i nie dająca sobie w kaszę dmuchać. Lubię takie bohaterki jak ona i to wszystko mi w Alex się podobało. Jednak z czasem jej postać mnie irytowała swoimi przemyśleniami, niekiedy dziecinnym i lekkomyślnym zachowaniem. Miałam ochotę czasem nią potrząsnąć, bo na wiele niebezpiecznych sytuacji narażała się sama.

Aiden to dla mnie trochę mało wyrazista postać. Jest cierpliwy, troskliwy, kieruje się własnymi zasadami i nie pozwala, aby inni z jego powodu narażali swoje życie i przyszłość. Po śmierci swoich rodziców, poświęcił swoją przyszłość aby móc zajmować się młodszym bratem. Jednak brakuje mu jakiejś iskry, bo chociaż jest miły, to nudny i niczym nie zaskakuje. 

Kolejną postacią wartą uwagi jest Caleb - przyjaciel Alex, który zawsze był przy niej, wpierał ją i starał się ja chronić. Dla mnie jednak wisienką na torcie jest Seth, który moim zdaniem był najbardziej wyrazistą postacią. Seth jest apolionem, czyli półkrwistym, który posiada te same zdolności co Hematoi. Jest wyjątkowy, bo tacy jak on zdarzają się bardzo rzadko. Przyznam szczerze, że jego postać przypadła mi do gustu bardziej niż Aiden. Jest bardzo szczery, stanowczy, troskliwy, arogancki i otacza go aura niebezpieczeństwa. Bardzo jestem ciekawa jego postaci w kolejnych częściach.

"'Dwa światy" są często porównywane do Akademii Wampirów, ale z racji tego, że ja tej serii nie czytałam, nie miałam wrażenia, że czytam coś łudząco podobne do siebie. Przyznam, że trochę poczułam się zawiedziona. Nie twierdzę, że ta książka była zła, ale świetna też nie, raczej dobra. Po tylu pozytywnych opiniach powieściach tej autorki oczekiwałam czegoś z efektem WOW. Ja go tutaj nie odczułam. Pierwszą połowę książki czytałam z małym zainteresowaniem, dopiero póżniej udało mi się wciągnąć. Doszły niespodziewane zwroty akcji, zaskakujące momenty, niebezpieczne sytuacje, ale to i tak nie sprawiło, że akcja w książce była na tyle dynamiczna, bym nie mogła złapać złapać oddechu.
W książce nie zabraknie zakazanej miłości, pomiędzy Aiden i Alex. Jednak ten wątek został słabo wykreowany. Nie czułam pomiędzy nimi żadnej chemii czy wzajemnego przyciągania. Kompletnie nic, tak jakby bardziej byli znajomymi niż parą, która zmierza ku sobie. 

"Dwa światy" nie jest złą powieścią, ale mogłaby być lepszą. Oczekiwałam, że bardziej mnie wciągnie i nie będzie wypuszczać ze swoich szponów, ale tak się nie stało. Jestem również rozczarowana wątkiem miłosnym. Jednak ja tej serii dam jeszcze szansę. Liczę na to, że kolejne będą o wiele lepsze, a akcja w nich o wiele bardziej dynamiczna niż to miało miejsce. Jennifer L. Armentrout to często wychwalana autorka, a ja jestem ciekawa skąd bierze się jej fenomen i mam nadzieję, że drugą częścią wgniecie mnie w fotel. 

Książka do kupienia w Księgarni Internetowej Gandalf, pod linkiem:
https://www.gandalf.com.pl/b/dwa-swiaty-i/

Do 31 marca 2019 roku, z okazji 15 urodzin Gandalfa, wraz z Księgarnią mamy dla Was kod rabatowy 35% od ceny detalicznej na wszystkie książki z oferty. 
KOD: gandalf00
Oryginalny tytuł: Half-Blood
Cykl: Covenant (tom 1)
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: styczeń 2019 rok
Liczba stron: 382
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

poniedziałek, 4 marca 2019

"Zwiastun burzy" Bernard Cornwell

"Zwiastun burzy" Bernard Cornwell
"(...) Głęboko pod ziemią, tam gdzie pożerający ciała umarłych wąż podgryza korzenie drzewa życia Yggdrasil, siedzą Norny i przędą nić naszego losu. Wydaje nam się, że sami o sobie decydujemy, tymczasem nici życia splatają zręczne palce tych kobiet. To one nami kierują i dlatego przeznaczenia nie można zmienić".

Po ostatniej bitwie z Duńczykami, podczas której Uthred z Bebbanburga pozbawił życia Ubbę Lodbroksona, dwudziestoletni wówczas mężczyzna popełnia pierwszy błąd. Zamiast za radą przyjaciela udać się wprost do króla, postanawia wyruszyć w podróż do syna i żony. W tym czasie ktoś inny przywłaszcza sobie zasługi Uthreda czym zyskuje aprobatę Saskiego władcy. Kiedy Uthred wraz z rodziną przybywa do Exanceasteru i dowiaduje się o tym, nie potrafi ukryć swojego zranienia i złości. W wyniku tego wyciąga miecz w obecności króla, co nie jest mądrym posunięciem. Zostaje za to ukarany i zmuszony do odbycia pokuty. Poniżony, wraz z przyjacielem wyrusza na wyprawę łupieżczą, aby zdobyć bogactwo, za pomocą którego spłaci dług wobec Kościoła, jaki przeszedł na niego żeniąc się z Meredith. Ma też nadzieję, że za pomocą łupów przyciągnie ludzi na służbę wojskową oraz odzyska utracony majątek rodzinny, który przywłaszczył sobie jego wuj.
Tymczasem Duńczycy zrywają pokojowy pakt z Alfredem i sprawiają, że Wessex opanowuje chaos. Uthred z Bebbanburga ponownie stanie do walki w murze tarcz. 

"Każdy wojownik ma dumę. To ona, obok furii i ambicji, buduje wojowniczą sławę".

Uthred jest już doświadczonym wojownikiem, za którym ciągnie się niezbyt dobra reputacją, na którą sam zresztą sobie zapracował. Przez swój wybuchowy charakter, często popełnia błędy, które wpływają na jego dalsze losy. Czasem na tych błędach się uczy, a czasem nadal przemawia przez niego młodzieńczy bunt. Jest impulsywny, pełen złości dumy i ambicji. Często postępuje bezlitośnie i jak prawdziwy Wiking, chociaż nadal ma w sobie coś z Sasa. Uthred w tej części doświadczy nie tylko niebezpieczeństw i bitewnych potyczek, ale również straty i żałoby. Jego małżeństwo z Meredith będzie mieć problemy, a on sam zakocha się ciemnowłosej piękności. 
Pamiętam jak po przeczytaniu pierwszej części żywiłam nadzieję na to, że w kolejnym będzie więcej Uthreda od takiej zwyczajnej, ludzkiej strony i nie pomyliłam się, bo nie zabrakło tu komplikacji w jego uczuciowym życiu, ale też wątków z jego przyjacielem, czy z wrogami, których sobie zyskiwał. 
Autor w tej części rozwinął również postać króla Alfreda, którego poznajemy nie tylko jako pobożnego chrześcijanina, który wielbi Kościół, ale również jako człowieka, który był zbyt ufny i pobłażliwy wobec Duńczyków, co doprowadziło do tego, że był zmuszony walczyć o Wessex. Początkowo może się wydawać, że Alfred jest skromnym i słabym człowiekiem, ale moim zdaniem to tylko pozory. Potrafił być ambitny, przebiegły i obłudny. Dokładnie wiedział jak manipulować Uthredem i w jaki jego słaby punkt najlepiej uderzyć, aby ten mu służył. Chociaż potępiał go jako poganina, nie ulegało wątpliwości, że był mu potrzebny.

Akcja w książce w połowie odbywa się na morzu, a w drugiej połowie na lądzie. Tak jak w poprzedniej części nie zabraknie tu scen batalistycznych, ale również taktyki wojennej. Najbardziej uderzająca w tej książce jest postawa duchownych. Ich chciwość, rozpusta, żądza posiadania, władzy oraz przywłaszczanie czyjegoś mienia. Jednak oprócz tego pojawiają się tu dobrzy księża, chociaż tych jest mniej. W książce pojawią się postacie z "Ostatniego królestwa", takie jak Odda Młodszy, Leofric czy Beocca, ale też nowe jak Steapa czy Ojciec Pyrlig. Jednak autor tak umiejętnie wprowadza ich do fabuły, że nie ma możliwości, aby się pogubić. Przyznam, że początkowo miałam problem z wciągnięciem się w fabułę, ale autor ma taki styl pisania, że nie wiadomo kiedy i ta historia wciąga Cię niesamowicie. Im bliżej byłam końca, tym bardziej chciałam wiedzieć jak zakończy się ta część, ale jednocześnie nie byłam w stanie pożegnać się z Uthredem. Świat, który wykreował Bernard Cronwell jest pełen brutalności, męstwa i intryg. To dynamiczna powieść, która tym razem skupia się na wojnie z Duńczykami o odzyskanie Wessexu. 
"Zwiastun burzy" to powieść, która oczekuje od czytelnika pełnego skupienia, ale w zamian wynagradza niesamowitą przygodą, dobrze skonstruowaną fabułą, świetnie wykreowanymi bohaterami oraz światem, w którym fikcja idealnie dopełnia się z wydarzeniami historycznymi. "Zwiastun burzy" tak jak i pierwsza część, pozostawia mnie z wielkim niedosytem. 

Recenzje poprzednich części:
"Ostatnie królestwo"
Oryginalny tytuł: The Pale Horseman
Cykl: Wojny Wikingów (tom 2)
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: luty 2019 rok
Oprawa: twarda

niedziela, 3 marca 2019

"Głowa meduzy" Michelle Madow

"Głowa meduzy" Michelle Madow
"Wszyscy, zarówno śmiertelnicy, jak i bogowie, mają wolną wolę. To wy wybieracie drogę, którą podążycie. Niektóre z tych wyborów mają olbrzymi wpływ na przyszłość, a inne nie".

Nicole, Blake, Chris, Kate i Danielle mają przed sobą kolejne, niebezpieczne zadanie. Drużynę Elementals odwiedza Nyks - pierwotne bóstwo nocy. Bogini ostrzega nastolatków, że Ziemia jest zagrożona, a jeśli Elementals zbyt późno podejmą działania, ich planeta już nie będzie miejscem, które znają. Tyfon, jeden z najbardziej niebezpiecznych Tytanów - odradza się. Drużyna Elementals ma czas do wiosennego przesilenia, aby stawić mu czoła i go pokonać. Potrzebują do tego głowy Meduzy, która zamieni Tyfona w kamień i w ten sposób go unicestwi. Jednak głowę Meduzy nie tak łatwo będzie zdobyć. Odciąć ją można tylko Złotym Mieczem Ateny, który znajduje się na Antarktydzie, strzeżony przez boginię śniegu Chione i jej lodowe nimfy. 
Czy drużyna Elementals i tym razem wróci zwycięsko z misji? Jakie niebezpieczeństwa na nich czekają? I czy podejmą właściwe decyzje?

"Głowa meduzy" to już trzecia część serii Elementals. Książki dla młodzieży cieszą się u mnie niesłabnącą uwagą. 
Wracając do książki. Nie napiszę tu nic odkrywczego, ponieważ uważam, że część trzecia trzyma poziom poprzednich. Jedyne co zauważyłam, to fakt, że już powoli postać Nicole mnie drażni. Wcześniej nie miałam tego problemu, ale w tej części ta bohaterka stała się szczególnie irytująca. Zaczęły męczyć mnie jej ciągłe rozważania o Blake'u, o pocałunkach z Ethanem, o tym, że jej ojciec ma ją gdzieś, że jako jedyna jest pół-boginią w grupie (chyba komuś ego urosło do zbyt dużych rozmiarów), że przez nią Rachel zginęła, ale i tak by najpierw uratowała Blake'a. Druga irytująca rzecz to taka, że odkąd obydwoje zostali parą, to zaczęli wydzielać zbyt wielką ilość lukru i miałam wrażenie, że nie mieli innych tematów oprócz słodzenia sobie. Mam nadzieję, że kolejne części już będą z perspektywy innej postaci. Na przykład Danielle, którą z każdą częścią uwielbiam coraz bardziej. Jest to chyba jedyna, najlepiej wykreowana postać w tej powieści. Polubiłam ją za nieustępliwość, lojalność i umiejętność oddzielania pewnych spraw od siebie. Jest zadziorna, pewna siebie, ale gdzieś po tą warstwą skrywa się świetna dziewczyna. 

"Głowa meduzy" to przewidywalna i mało zaskakująca historia. Owszem było tu parę niespodziewanych zwrotów akcji, ale nie wywarły na mnie one jakiekolwiek wrażenie. Uważam też, że w pewnym momencie bohaterowie popełnili głupią decyzję, przekazując pewną ważną rzecz osobie, która od początku wzbudzała podejrzenia. Jeszcze rozumiem wyrażenie zgody na to, by do nich dołączyła, ale coś takiego? Nie twierdzę jednak, że ta książka jest tragiczna. Dzięki Danielle nabiera ona jakieś wyrazistości i jest bardziej ciekawa. Nie zabraknie tu niebezpieczeństwa, trudnych wyborów, które pokazują, że czasami nie ma możliwości pójść drogą na skróty, a nawet jeśli jest, to czasem ta najtrudniejsza okazuje się być najlepszą. Pomimo irytującej bohaterki mile spędziłam przy tej książce czas. Czyta się ją szybko, więc sprawdzi się jako lektura po czymś bardziej wymagającym. Pomimo tego, że ta seria mogłaby być lepsza, to sięgnę po kolejne części. Głównie z powodu Danielle, ale jestem też ciekawa, jak Drużyna Elementals rozwiąże kolejne trudne zadanie, tym bardziej, że będzie tu chodziło o życie jednego z nich. 
Oryginalny tytuł: The Head of Medusa
Cykl: Elementals (tom 3)
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: listopad 2018 rok
Liczba stron: 360
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

sobota, 2 marca 2019

"Maja w ogrodzie" Maja Popielarska

"Maja w ogrodzie" Maja Popielarska
Maja Popielarska jest dziennikarką oraz między innymi architektem krajobrazowym. Od wielu lat jest związana z telewizją TVN, w której prowadzi swój własny program telewizyjny, Maja w ogrodzie. Przyznam szczerze, że o ile samo nazwisko tej Pani kojarzę, tak jej programu jeszcze ani razu nie obejrzałam. Przyznam też, że sama tematyka ogrodnictwa mało mnie interesowała, a po książkę sięgnęłam z czystej ciekawości i z zamiarem podarowania jej mojej teściowej. 

Sama książka skupia się na pielęgnacji ogrodu w sezonie wiosenno - letnim. Posiada siedem rozdziałów, które są poświęcone między innymi temu, kiedy najlepiej zacząć prace ogrodowe, jak zadbać o rabaty, oczko wodne czy jakie zwierzęta w ogrodzie są przydatne, a jakie mu szkodzą i jak sobie z nimi radzić. Poradnik jak założyć warzywniak i jak najlepiej o niego zadbać, aby nam służył. 
Autorka w prosty sposób przekazuje nam swoją wiedzę, przekazując nawet drobnostki. Na niektórych stronach, w ramce możemy przeczytać ciekawostki, które na pewno przydadzą się przy pielęgnacji roślin, drzewek czy krzewów. Przekaże nam wiedzę na temat tego w jaki sposób należy przyciąć różę czy wrzos, oraz jak należy sadzić dalie czy piwonie.

"Maja w ogrodzie" to idealna pozycja dla tych, którzy chcą zacząć swoją przygodę z pielęgnacją ogrodu i marzą o miejscu, w którym będą mogli się zrelaksować. Ta lektura przyda się również tym, którzy chcą pogłębić swoją wiedzę na ten temat. Nie zabraknie tu wielu fotografii, które w jakiś sposób urozmaicają tę książkę. Na chwilę obecną nie sądzę abym miała zostać miłośniczką ogrodów, ale kiedyś kto wie? Myślę, że z biegiem lat przyjdzie taki moment, kiedy będę chciała mieć przed domem raj, którym będę mogła cieszyć oczy. Nie wątpię, że trzeba w to włożyć dużo wysiłku, pracy i chęci. Jednak jestem pewna, że końcowy efekt dostarczy niezapomnianych emocji. 

Książka do kupienia na stronie Księgarni Czytam.pl, pod linkiem:
https://czytam.pl/k,ks_774675,Maja-w-ogrodzie-Wiosna-lato-Popielarska-Maja.html
Wydawnictwo: Zwierciadło
Data wydania: luty 2019 rok
Liczba stron: 224
Oprawa: zintegrowana

czwartek, 28 lutego 2019

"Walcząc o odkupienie" Katy McCathy

"Walcząc o odkupienie" Katy McCathy
"(...) Nieważne ile żyjesz - biliony lat czy niecałe trzydzieści (...) Liczy się to, jak jasno przez cały ten czas świecisz (...)"

Ryan Kendall już w wieku dziesięciu lat marzył o byciu żołnierzem. Chciał wyrwać się z rodzinnego domu, w którym był bity i znienawidzony przez własnego ojca. Robił wszystko, aby utorować sobie drogę do wolności. Marzył o ucieczce, ale wtedy w jego życiu pojawiła się roztrzepana Fin i jej brat Jake, który podzielał jego marzenia o wstąpieniu do armii. To w ich domu się wychowywał, dorastał razem z nimi, czuł się potrzebny i kochany. Kiedy miał szesnaście lat uświadomił sobie, że kocha siostrę swojego najlepszego przyjaciela. Zawładnęła jego sercem, myślami, ale trzymał się od niej z daleka, ponieważ wiedział, że pewnego dnia będzie musiał odejść. 
Kiedy Jake i Ryan mieli dziewiętnaście lat, obydwoje wstąpili do Australian Army, gdzie po latach ciężkich szkoleń, zostali żołnierzami elitarnej jednostki SASR. Wraz ze swoim oddziałem wielokrotnie narażał życie podczas niebezpiecznych misji w Afganistanie. 
Po sześciu latach powraca do rodzinnego miasta i do Finley, o której nigdy nie zapomniał. Obydwoje uświadamiają sobie, że nie potrafią bez siebie żyć. Jednak czy miłość wystarczy, aby połączyć tę dwójkę na zawsze? Czy wygra z demonami Ryana i uleczy jego rany?

"Fin, jesteś mądra i odważna, dlatego zostawiam Ryana w twoich rękach. On Cię potrzebuje. Jest dumny i silny, ale to właśnie ci najsilniejsi upadają najmocniej".

Miłość towarzyszy nam od zawsze, w różnych postaciach. Dla innych przemija ona szybciej niż się spodziewali. Dla niektórych trwa ona nieustannie. Pomimo rozłąki i wielu lat. Nie opuszcza ich ani na chwilę - trwa w sercu i w umyśle. Jest jak rzadko spotykany kwiat. Taką miłością darzą się Ryan i Finley. Uczuciem, które starali się powstrzymać, ale było silniejsze od demonów i poczucia winy. Miłość to nie tylko wzloty, ale niekiedy również upadki. To uczucie przynosi nie tylko szczęście, błogość i ciepło, ale niekiedy dostarcza bólu. Czasem samo uczucie nie wystarczy, aby być razem.

"Czasem nie chodzi o to, czego się chce, ale czego się potrzebuje".

Sięgając po "Walcząc o odkupienie" już od pierwszej strony dostałam obuchem w twarz. Ścisnęło mi się serce i pomimo tego, że gdzieś podczas czytania to uczucie zniknęło, w tyle głowy miałam znak ostrzegawczy, że wydarzy się coś, co roztrzaska moje serducho. Do samego końca bałam się tego, co może się wydarzyć. Im mniej stron miałam do przeczytania, tym bardziej byłam ciekawa, jaką emocjonalną bombę autorka mi jeszcze zaserwuje. 
Niektórzy wiedzą, że ja uwielbiam w książkach emocje (tu ich nie brakuje), ale również dobrze wykreowanych postaci. Ryan i Finlay są tak żywi i realni ze swoimi rozterkami, z tym jak okazują emocje: ból, strach czy nadzieję, że od razu się z nimi zżyłam. Nie są idealni. Obydwoje uparci, zamiast zawalczyć o siebie, pozwalali aby coś stawało im na drodze. Nie raz miałam ochotę nimi potrząsnąć i to mocno. Bardzo podobało mi się to, jak autorce udało się stworzyć relację pomiędzy bohaterami. Czułam te iskry przechodzące pomiędzy nimi, namiętność i silną potrzebę by się w sobie zatracić. 

"Gdy jesteś blisko, zatracam się w tobie, w twoim uśmiechu, twoich oczach, sercu. I choć nigdy nie byliśmy razem, zawsze byłaś moja".

Autorka porusza w swej książce pewną, bardo ważną kwestię. Mianowicie to jak bardzo poświęcają się żołnierze, ale również ich rodziny i bliscy, abyśmy my mogli żyć w czasach pokoju. Nie wyobrażam sobie, aby ktoś z moich bliskich tak narażał swoje życie. Nie wyobrażam sobie, abym mogła każdego dnia obawiać się o ich los, o to, że widzę ich ostatni raz. To jest przejmujące. Ci ludzie to bohaterowie, którzy podejmują się trudnej walki, nie rzadko poświęcając własne życie. Jednak bohaterowi są też ci ludzie, którym na nich zależy.

"To, co robimy nie jest łatwe, i nie tylko my tym żyjemy. Ci, których zostawiamy za sobą też. Wojna to samolubna suka, Kendall. Zmienia cię. Sprawia, że jesteś silny i choć często rani, my wracamy po więcej".

"Walcząc o odkupienie" to historia o miłości. Słodkiej, ale też gorzkiej. O przyjaźni i lojalności, którą nawet śmierć nie potrafi odmienić. To historia o poświęceniu oraz o ucieczce przed własną przeszłością. O tym jak życiowe tragedie odbijają się na naszym późniejszym życiu, na nas samych i decyzjach przez nas podejmowanych. Ta książka nie tylko wzrusza i łamie serduszko, ale skłania również do refleksji nad sensem życia, istotą śmierci i poświęceniem. Warci uwadze w tej powieści są nie tylko główni bohaterowie, ale Jake czy ich wspólny przyjaciel Kyle. Najbardziej pękło mi serce, kiedy jednego z nich zabrakło. 
W historii stworzonej przez Katy McCathy nie zabraknie niespodziewanych zwrotów akcji czy komplikacji. Bohaterowie nie raz będą musieli pokonywać przeszkody. Jeśli szukacie historii, która czegoś uczy, dostarcza wartościowych dialogów i ma świetnie wykreowanych bohaterów, a do tego posiada niezapomnianą mieszankę uczuć, to powinna trafić do Waszego serducha. 
"Walcząc o odkupienie" z pewnością nie jest banalną historyjką miłosną. Jednak o tym musicie przekonać się sami. 

"Aby być żołnierzem nie tylko trzeba być silnym. Trzeba też wiedzieć, czego się chce, ciężko na to pracować i wiedzieć, co jest się skłonnym dla tego poświęcić".
Oryginalny tytuł: Fighting Redemption
Wydawnictwo: NieZwykłe
Data wydania: luty 2019 rok
Liczba stron: 325
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

środa, 27 lutego 2019

"Jesteś moim teraz" M. Leighton

"Jesteś moim teraz" M. Leighton
"Był moim kryptonitem, najśmielszym marzeniem i zakazanym owocem. Był wszystkim czego pragnęłam i czego nie mogłam mieć".

Ona była dziewczyną z dobrego domu, która w swojej społeczności należała do elity. On był synem robotnika na ziemiach jej ojczyma. Dzieliły ich dwa rożne światy, ale obydwoje dostrzegali w sobie więcej niż status społeczny. Obydwoje byli dla siebie zakazanym owocem. Jednak uczucie, które ich połączyło było silniejsze, aż w końcu obróciło ich życie w zgliszcza. Dane James był jej opoką, ale również zgubieniem. 

Brinkley nie miała w swoich życiowych planach powrotu do Shepherd's Mill. Do miejsca i ludzi, przez których tyle wycierpiała. Jednak życie napisało dla niej inny scenariusz. Jej córka Celine jest poważnie chora, a kobieta zrobi wszystko aby ją chronić i zapewnić jak najlepszą opiekę. Tak się składa, że może to zrobić tylko w rodzinnym domu. Kobiecie przyjdzie zmierzyć się nie tylko z chorobą córki, ale również z dawno niewidzianą matką, która nie jest zachwycona widokiem ludzi. Brinkley czeka również konfrontacja z przeszłością i z osobą, która była dla niej wszystkim, a z którą dzieli ją teraz żal, gniew i pewien sekret. Czy wśród wspomnień i tego, co ich łączy nadrobią stracone lata? 

Na "Jesteś moim teraz" czekałam z niecierpliwością. Naprawdę! Przebierałam nogami na tę książkę, myślałam,że coś mnie trafi, bo tak bardzo chciałam ją mieć. Dzięki serwisowi jakkupowac.pl otrzymałam szansę przeczytania jej. Ogromnie mnie to ucieszyło, bo po lekturze "Jesteś moim zawsze", która roztrzaskała mi serce, nie mogłam przejść obojętnie obok tej książki. Poza tym wydawnictwo, które ją wydało jest jednym z moich ulubionych. Kiedy najnowsza powieść M. Leighton trafiła w moje łapki nie minęło wiele czasu, aż wzięłam się za jej czytanie. Czy okazała się być taka sama jak "Jesteś moim zawsze"? Nie! Od razu zaznaczę, że chociaż obie historię są piękne, to są zupełnie inne i inaczej oddziałują na czytelnika. 

Przyznam, że początkowo nie mogłam wkręcić się w czytanie tej książki, minęły jakieś dwa dni, aby to mi się udało. Przez większość stron miałam wrażenie, że ta powieść będzie jakaś słaba. Myślałam, że miałam w stosunku do niej zbyt wiele oczekiwań po poprzedniej historii tej autorki. Aż w końcu coś między nami pykło, a ja czytałam tę książkę z wypiekami. Co prawda dopiero gdzieś tak w połowie, ale to była ta chwila, kiedy nie mogłam się doczekać, co autorka wymyśli, jak pokieruje życiem bohaterów i co się jeszcze wydarzy. 
W książce zdarzenia z teraźniejszości, przeplatają się tymi z przeszłości. Miałam wrażenie, że autorka nie umiała tego idealnie wyważyć i czułam niedosyt dotyczący tych drugich, bo według mnie potraktowane tak powierzchownie, wydawały się być mało realne. Jeśli chodzi o bohaterów, to obdarzyłam ich sympatią, ale raczej nie są to takie postacie, które zostaną w mojej pamięci na dłużej. Moim zdaniem nie zostali wykreowani tak, abym mogła zostać oszołomiona ich obecnością w tej książce. Myślę, że wpływ na to miał też podział książki na teraźniejszość i przeszłość i autorka bardziej skupiła się na wydarzeniach, niż postaciach. Najciekawszą dla mnie osobą w tej całej książce okazała się Celine - niesamowicie dojrzała czternastolatka, o niewiarygodnej sile. Dane był troskliwy, opiekuńczy, w młodości nie przejmował się podziałami społecznościowymi. Z kolei Brinkley kroczyła własną drogą i była świetną mamą dla Celine. 

Autorka ukazała w tej książce dwie różne relacje pomiędzy matką i córką. Relacja pomiędzy Brinkley i jej matką była dosyć napięta. Życie dziewczyny było pod stałą kontrolą jej matki, która starała się wpoić jej swoje wartości i sposób życie. Chciałaby aby tak jak ona zapewniła swoje życie wychodząc za bogatego mężczyznę. Z kolei Brinkley była dla Celine nie tylko matką, ale również przyjaciółką. Ich relacje były typowo na luzie. Kobieta wspierała Celine i była dla niej oparciem, co sama nigdy nie dostała od własnej matki. 

"Jesteś moim teraz" to historia o podejmowaniu decyzji dla dobra innych. Czy właściwych? Moim zdaniem nie zawsze. Nie powinno się decydować za drugą osobę w poważnych kwestiach. To powieść również o straconych latach, żalu i wspomnieniach, które wpływają na teraźniejszość. O tym, że pieniądze nie powinny nas zmieniać i być naszym priorytetem; że podział społeczny na lepszych i gorszych nie powinien mieć znaczenia. Najważniejsza jest miłość, przyjażń i rodzina, bo one są najtrwalsze. Jednak przede wszystkim to historia o prawdziwej miłości. Nie tylko do kochanka, ale również do własnego dziecka. Ta miłość wzrusza, chwyta za serce i w końcu je łamie. Powieść M. Leighton nie jest bez wad, ale posiada emocje, potrafi wciągnąć i ma sympatycznych bohaterów. A dla mnie to jest najważniejsze. 

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję serwisowi jakkupowac.pl
Oryginalny tytuł: The Beautiful Now
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: styczeń 2019 rok
Liczba stron: 384
Oprawa: miękka ze skrzydełkami


"Milioner i Bogini" Vi Keeland, Penelope Ward

"Milioner i Bogini" Vi Keeland, Penelope Ward
Bianca George spieszyła się na bardzo ważny wywiad, który miała przeprowadzić z Dexem Truittem - prezesem dobrze prosperującej firmy, dzięki której zarabiał miliony. Dla kobiety ten wywiad był przełomowy, ponieważ biznesmen skrzętnie ukrywał swoją tożsamość, trzymając się z dala od mediów i jedynie jej pozwolił na ujawnienie siebie.
Bianca nazywała go "Krezusem" i nie miała o nim najlepszego zdania. Uważała, że tak jak jemu ojcu, tak i mu pieniądze uderzyły do głowy. A to czego kobieta nie lubiła, to palantów w garniturach, którzy myślą, że pozjadali rozumy. Pech sprawia, że winda się psuje, a kobieta zostaje uwięziona w nim z Dexem, któremu zwierza się ze swoich uprzedzeń. Mężczyzna zaintrygowany Biancą, postanawia przedstawić się jako zwykły kurier, Jay Reed. 
Odwołuje z nią wywiad zanim do niego dochodzi i przeobraża się w zwykłego faceta. W międzyczasie jako Dex, prowadzi z nią rozmowy na czacie.
To zapoczątkuje szereg kłamstw, w które mężczyzna będzie uwikłany coraz bardziej. Z jednej strony tajemnice, a z drugiej poczucie winy. Cz uda mu się przerwać tę grę, bez ryzyka utraty pięknej Greczynki? 

Sięgając po tę książkę miałam mieszane uczucia. Nie wiedziałam na co trafię, ponieważ o ile powieść  "Drań z Manhattanu" bardzo mi się podobała, a po jej lekturze byłam oszołomiona tą historią, tak "Playboy za sterami" była dla mnie ot przyjemną książką bez efektu WOW. 

Kiedy zaczęłam czytać "Milionera i Bogini" już od drugiej strony między nami zaiskrzyło, a to za sprawą głównego bohatera. Dexa/Jaya polubiłam od pierwszej chwili. Uwielbiam zabawnych, pewnych siebie i męskich bohaterów. Sprośne poczucie humoru Dexa nie raz wywołało na mojej buzi uśmiech. Oprócz tego jest nieco zwariowany, a do tego z sercem na dłoni. Adoptował psa, który potrzebował domu i pomimo nawału pracy spędzał czas z mężczyzną chorym na raka - Jealni, którego polubiłam za jego trafne uwagi i mądre rady. Był dla Dexa głosem rozsądku i kimś w rodzaju przewodnika. 

Słowne potyczki głównych bohaterów, to coś, co również zaliczam do plusów. Uwielbiam je, bo pokazują one temperament bohaterów i nie raz dostarczają śmiechu. A tego tutaj nie brakowało. Jeśli chodzi o postać głównej bohaterki, to uważam, że to również dobrze wykreowana postać: mająca własne zdanie, zadziorna i w pewien sposób beztroska. Co prawda pochopnie oceniła Dexa, ale to ma związek z jej rodziną. W jaki sposób ich historia rodzinna jest ze sobą powiązana? O tym musicie dowiedzieć się sami. 

"Milioner i Bogini" to historia, którą nie tylko przeczytałam, ale również pochłonęłam. Czyta się ją szybko. Styl autorek zapewnia nie tylko lekką lekturę, ale również czyni ją przyjemną. Nie zabraknie tu zabawnych momentów i niespodziewanych zwrotów akcji. Kiedy wydaje się, że pomiędzy bohaterami zaczyna się układać, autorki zrzucają na nich kolejną bombę, przez którą zostaną postawieni przed wyborem: powiedzieć prawdę czy ukryć ją za pomocą kłamstwa? 

"Milioner i Bogini" to historia pokazująca nam, jak tajemnice wpływają na nasze życie. Możemy kłamać, ukrywać pewne rzeczy, ale one zawsze ujrzą światło dziwnie. Kłamstwo niszczy, a prawda buduje i utrwala relacje. To od nas zależy co wybierzemy.
Ta książka nie oszołomiła mnie tak jak "Drań z Manhattanu", ale zapewniła mi podobne emocje, dobrze wykreowanych bohaterów i odpowiednią dawkę śmiechu. Momentami uważałam, że niektóre sytuacje są absurdalne, ale plusów w tej historii znalazłam zdecydowanie więcej. 
Oryginalny tytuł: Mister Moneybags
Wydawnictwo: Editio Red
Data wydania: styczeń 2019 rok
Liczba stron: 280
Oprawa: miękka

Podsumowanie mojej przygody z Legimi

Podsumowanie mojej przygody z Legimi
Dzisiaj przychodzę do Was nietypowym wpisem, bo recenzją aplikacji służącej do czytania. Mówię tu oczywiście o Legimi. Mimo tego, że jestem zażartą zwolenniczką papierowych książek, postanowiłam spróbować spojrzeć z innej perspektywy i zajrzeć do świata maniaków elektronicznych książek.

Czym jest Legimi?

Jest to aplikacja, dzięki której możemy czytać na różnych urządzeniach, w różnym formacie. E-booki możemy czytać na telefonach, tabletach, laptopach i wybranych czytnikach (tu warto zajrzeć na stronę producenta). Ogólnie zamysł jest taki by czytelnik, mógł czytać wszędzie, o każdej porze, na czym chce i przede wszystkim w takim formacie o jakim sobie zamarzy. Bo w Legimi mamy możliwość czytania, ale również słuchania powieści. Książki możemy kupować osobno, ale możemy również wykupić abonament na określony czas i cieszyć się nieograniczonym dostępem do niezliczonej ilości książek.

Funkcje 
                                                                            
Jak wcześniej mówiłam Legimi umożliwia nam czytanie, poprzez elektroniczny format. Aplikacja zawiera kilka ciekawych funkcji, o których warto z pewnością wspomnieć. 
Segregacja książek, poprzez półki. Według mnie możliwość uporządkowania książek jest dosyć istotna, może i jest to rzecz błaha i podstawowa, ale dla mnie dosyć ważna. Mogłam zapisać książki, a następnie podzielić je na gatunki, czy format w jakim są one zapisane. Wszystko po to, aby w morzu książek, które chcę przeczytać, coś znaleźć. Z takich jeszcze podstawowych funkcji: możemy zaznaczać cytaty, lub tzw. zakładki jeżeli fragment jest większy. 
W rogu telefonu znajduje się licznik, który mówi nam o tym ile jeszcze stron zostało nam do końca rozdziału, co oczywiście uważam za całkiem ciekawą funkcję. Może nie jest niezbędna, ale na pewno dodaje trochę wygody.

Legimi posiada również przelicznik czasu, który świetnie się sprawdzi dla tych chcących wiedzieć ile przeczytali w ciągu tygodnia. Funkcja mająca za zadanie zaspokoić ciekawość czytelnika, by ten mógł odpowiedzieć sobie na pytanie ile dziennie czyta, kiedy więcej, a kiedy mniej.

Moje wrażenia

Bardzo szybko polubiłam się z aplikacją. Okazało się, że dzięki niej częściej czytam – wiem brzmi głupio, ale pozwólcie, że Wam to wyjaśnię. Zwróćcie uwagę na to, że nie zawsze gdy wychodzę z domu zabieram ze sobą książkę (czasem zdarza mi się żałować) dlatego gdy tylko się okaże, że muszę gdzieś poczekać chwilkę dużej, zamiast bezczynnie stać i gapić się w nicość, lub przeglądać social media, chwytam telefon i włączam aktualnie czytaną książkę. 
Kolejną zaletą czytania książek w elektronicznym formacie jest, że w każdej chwili mogę sięgnąć po dowolną książkę. Jeżeli będę mieć kaprys przeczytania książki „X” nie muszę iść do księgarni czy czekać, aż zamówiona paczka z książkową zawartością do mnie przyjdzie. Klikam w zieloną ikonkę, wystukuję tytuł książki i czytam na co mam ochotę.

Nie mogę również nie wspomnieć o możliwościach jakie dają audiobooki. Nawet nie zdawałam sobie sprawy ile jest okazji, by „posłuchać” książki. Oto przykłady: podczas sprzątania, spaceru po lesie, podczas samotnego wypadu na zakupy, na przystanku, podczas gotowania obiadu, podczas jazdy samochodem, przed snem, gdy oczy są już zbyt zmęczone by podążać za tekstem. Okazji jest całe mnóstwo.
Jedyne wady jakie mam do zarzucenia audiobookom, to przede wszystkim, brak wielu książek w tym formacie. Jest to oczywiście wada, która pojawia się ze względów logicznych. Koniec końców żadne wydawnictwo nie stać, by nagrać dla każdej pojedynczej powieści audiobook. Niby aplikacja posiada syntezator mowy, który czyta wam automatycznie tekst, ale wątpię by ktoś miał ochotę słuchać robotycznego, wypranego z emocji głosu przez kilka godzin. 
Drugi element, który jest wadą czysto subiektywną. Otóż, nie każdy audiobook się przyjemnie słucha. Czasem jest tak, że lektor czyta monotonnym głosem, albo został niewłaściwie dobrany do roli (np. dorosły facet, donośnym głębokim głosem czyta partie dziecka), w takich sytuacjach wyobraźnia siada i kwiczy (z audio-booków które polecam posłuchać to na pewno będzie „Gra o Tron”).

Legimi musi być niesamowicie przydatne podczas podróży. Osobiście nie miałam okazji przetestować aplikację w takiej sytuacji, ale tylko sobie wyobrażam jak nie muszę podczas wyjazdu wciskać do walizek i tak już przepełnionych ubraniami, ciężkich i zabierających przestrzeń książek.
Uważam tę przygodę za udaną. Nie sądziłam nigdy jak wiele korzyści może wypłynąć z czytania za pomocą tak niepozornej aplikacji. Oczywiście, nadal uważam, że papieru, jego zapachu i szelestu, struktury, a przede wszystkim ciężaru słów spoczywającego na dłoniach, nic nie zastąpi, ale myślę, że teraz znacznie częściej i przede wszystkim chętniej będę sięgać po wersje elektroniczne.

Za niezapomnianą, czytelniczą przygodę, dziękuję:
Copyright © 2016 Red Girl Books Recenzje , Blogger