Polecany post

"Forever my girl" Heidi Mc Laughlin

niedziela, 20 stycznia 2019

"Ostatnie królestwo" Bernad Cornwell

"Ostatnie królestwo" Bernad Cornwell
Jest IX w. Duńczycy plądrują i zajmują anglosaskie królestwa. Przez Anglię przetaczają się gwałty, mord i okrucieństwo. Wikingowie nie mają dla nikogo litości. Świadkiem tych wydarzeń jest Uthred, syn ealdormana Northumbrii. Podczas jednej z bitew ojciec Uthreda zostaje zabity, a on sam jako dziesięciolatek wzięty w duńską niewolę. Jego opiekunem zostaje jarl Ragnar Niustraszony, który traktuje go jak własnego syna. Chłopiec dorasta wśród Wikingów, żyjąc zgodnie z ich zasadami i szkoląc się na wojownika. Jednak przeznaczenie dla młodego Uthreda pisze inny scenariusz, sprawiając, że ten stanie przed trudnym wyborem: walczyć z Duńczykami wśród, których się wychował czy stanąć po stronie ludzi, z którymi łączą go korzenie? 

Do tej książki podchodziłam z ostrożnością. Uwielbiam powieści historyczne i to głównie to zadecydowało o tym, że sięgnęłam po tę książkę. Jeśli chodzi o czasy anglosaskie moja wiedza o nich jest znikoma. Bałam się, że to będzie jakaś przeszkoda podczas czytania. Jednak przypomniałam sobie, że kiedyś sięgając po książki Philippy Gregory też nic nie wiedziałam o dynastii Tudorów, a pomimo tego dzięki temu zaczęłam wyszukiwać o niej informacji i w ten sposób moja wiedza się pogłębiła. Z takim właśnie podejściem przystąpiłam do lektury "Ostatniego Królestwa" trochę wspomagając się informacjami w internecie, ale głównie wtedy, kiedy chciałam wiedzieć więcej o danej postaci, niż to co autor o niej opowiedział. Bo nie wiem czy wiecie, ale pierwsza część o Wojnach Wikingów jest oparta na autentycznych wydarzeniach. Dodatkowo postacie fikcyjne takie jak Regnar czy nasz główny bohater, mieszają się z postaciami, które niegdyś istniały. Bardzo podobało mi się to, że autor starał się trzymać faktów, ale umiejętnie wprowadzał do tej powieści też fikcję.
Obawiałam się też, że styl autora mi nie podpasuje, ale wcale tak nie było. Nie miałam trudności z czytaniem tej książki, ale nie ukrywam, że ta powieść do najłatwiejszych nie należy i wymaga pełnego skupienia. Jednak to nie wpływa na jakość czytania. Wciąga od pierwszych stron, chociaż mnie niekiedy męczyła. Głównie pierwsza część, bo kolejne dwie nie pozwoliły mi się oderwać ani na chwilę. Autor trochę wplata tu wątki obyczajowe, które pozwalają nam lepiej poznać główną postać. jednak nie ma ich wiele, ale na tyle aby zaobserwować zmiany Uthreda od małego chłopca, który pogubił się w tym kim jest i w co wierzy, aż po dorosłego, nieokrzesanego mężczyznę pełnego dumy, który starał się podążać własnymi ścieżkami. Nie trudno zauważyć, że łatwo mu było żyć wśród Wikingów, którzy nie boją się życia i nie stosują się do sztywnych reguł chrześcijaństwa, jakie wpajano mu od małego. 

"Ostatnie królestwo" to dynamiczna powieść, w której poznamy nie tylko bitwy rozgrywane pomiędzy Wikingami, a ludem Anglii, ale również, to co chyba najbardziej mnie ciekawiło. Bernard Cornwell nie zapomniał o wpleceniu takich ciekawostkach jak wierzenia Wikingów, ich obyczaje oraz codzienność. Poznajemy ich jako nieokrzesanych wojowników. Brutalnych, żądnych mordu i okrucieństwa, ale też powody ich migracji. Naprawdę spędziłam przy tej książce świetnie czas. Kiedy już wciągnęłam się w jej lekturę, to kartki same się przewracały. Świetna fabuła, akcja, wielowątkowość  i styl autora zaliczam na plus. Tak samo postacie Ragnara czy Uthreda, których najbardziej polubiłam. Tu miłość, przyjażń i lojalność mieszają się ze zdradą, męstwem i okrucieństwem. Mam ochotę Wam pisać i pisać o tej książce, bo tak wiele tu się dzieje, tak wiele postaci w niej występuje, ale to już musicie też odkryć sami. Jesteście gotowi? 

Oryginalny tytuł: The Last Kingom
Cykl: Wojny Wikingów (tom 1)
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: styczeń 2018 rok
Liczba stron: 488
Oprawa: twarda

czwartek, 17 stycznia 2019

"Słowa w ciemnym błękicie" Cath Crowley

"Słowa w ciemnym błękicie"  Cath Crowley
Rachel i Henry byli udaną parą przyjaciół, chociaż ona pragnęła czegoś więcej. Dzień przed swoją wyprowadzką z miasta, zostawia mu list w jego ulubionej książce. W liście wyjawia mu swoje uczucia, mając nadzieję, że on również je odwzajemniania. Jednak Henry nigdy nie wysłał jej odpowiedzi. Kiedy po trzech latach Rachel powraca do rodzinnego miasteczka, nie jest już taka sama. Tragedia, która wydarzyła się w jej życiu, odcisnęła na niej swoje piętno. 
Dziewczyna dostaje pracę w rodzinnym antykwariacie Henrego. Obydwoje są zmuszeni spędzać ze sobą czas. Powrót do przyjaźni nie jest taki łatwy. Jednak kiedy Rachel i Henry zaczynają wymieniać ze sobą listy, ponownie zbliżają się do siebie. 

"Słowa w ciemnym błękicie" to historia o miłości, przyjaźni i żałobie. Szczerze mówiąc, a raczej pisząc, nie jest to książka, która mnie poruszyła. Fakt faktem ociera się o ważne dla nastolatków tematy i opis fabuły również jest intrygujący, ale ja czytałam tę powieść na siłę. Wiem, że są osoby, którym ona się podobała, ale ja raczej nie zaliczę się do tego grona. Styl autorki nie przypadł mi do gustu, co zaś tyczy się bohaterów nie uważam, aby wszyscy zostali dobrze wykreowani. Najbardziej drażniła mnie postać Henry'ego, który lubił cały czas dramatyzować i robić z siebie ofiarę losu. Jedyną pozytywną rzeczą, którą w nim doceniłam, była lojalność wobec przyjaciół. Postać Rachel bardziej przypadła mi do gustu. Była silna, mówiła co myśli i miała sarkastyczne poczucie humoru. Najbardziej w tej historii podobało mi się to, że bohaterowie wymieniali się tu listami, ale też to, że było dużo scen rozgrywających się w antykwariacie, wśród książek. 

W tej powieści zabrakło mi emocji i odrobiny akcji. Niektóre opisy wręcz mnie nużyły i jedyne, co chciałam, to skończyć książkę jak najszybciej. Nie chcę Was odciągać od tej historii, bo widziałam, że wielu osobom się podobała i jedyne, co mogę doradzić Wam w przypadku tej książki, to przekonanie się samemu czy "Słowa w ciemnym błękicie" trafią w Wasze gusta.

Oryginalny tytuł: Words in deep bue
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: kwiecień 2018 rok
Liczba stron: 288
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

sobota, 12 stycznia 2019

"Birthday Girl" Penelope Douglas

"Birthday Girl" Penelope Douglas
Jordan postanowiła, że swoje dziewiętnaste urodziny spędzi w kinie. Sama. Bo jej obecny chłopak, Cole, jak zwykle ją olał. Za sprawą przypadku, poznaje przystojnego mężczyznę - Pike'a. Między nimi od razu zaczyna iskrzyć, a dziewczyna od razu zauważa, że Pike to intrygujący rozmówca, który sprawia, że w jego towarzystwie czuje się dobrze. Ku jej zdziwieniu okazuje się, że jest on ojcem jej chłopaka. Sytuacja się komplikuje, kiedy Cole i Jordan zostają wyrzuceni z mieszkania i nie mając innego wyjścia zamieszkują u Pike'a, na pewien czas, a dokładniej do końca lata, do póki nie zaoszczędzą i nie staną na nogi. Początkowo Jordan i Pike starają się schodzić sobie z drogi, ale coraz trudniej oprzeć im się wzajemnemu przyciąganiu. Co wygra? Rozsądek czy wzajemne pożądanie?

"Sprawia, że się śmieję, i gdy jesteśmy razem, czuję się tak, jakbym była w domu. Jakby to właśnie on był jedyną rzeczą w moim życiu, którą rozumiem."

Penelope Douglas bez wątpienia potrafi tworzyć intrygujące historie. Tym razem jest to powieść z wątkiem, który od razu mnie zainteresował. Duża różnica wieku pomiędzy partnerami, to nadal temat tabu, coś czego większość ludzi nie potrafi pojąć. Sięgnęłam po tę książkę również dlatego, że i ja jestem w związku, w której istnieje taka różnica. Byłam ciekawa jak autorka rozwinie ten wątek i szczerze mówiąc czegoś mi tu zabrakło, ale również nie zawiodłam się na tej historii. To co najbardziej rzuca się w oczy, to w sposób jaki autorka tworzyła relację pomiędzy bohaterami. Wszystko rozwijało się tu w odpowiednim tempie, najpierw była iskra, zainteresowania, im więcej czasu spędzali ze sobą tym bliżsi się sobie stawali. A okazji do rozmów mieli wiele, bo Cole, chłopak Jordan cały czas był nieobecny, ciągle imprezował, znikał praktycznie bez przerwy, w związku z czym Pike i ona zostawali w domu sami. 
Myślę, że Jordan, to taka postać, której nie da się nie lubić. Pomimo swoich dziewiętnastu lat przeżyła dużo. Starała się być dla każdego dobra, jednocześnie swoje potrzeby spychając na dalszy plan. Była pracowita, zaradna, nauczona liczyć tylko na siebie. Do tego pewna siebie, a jednocześnie bezbronna. Jednak koniec końców, jest to jedna z najlepiej wykreowanych bohaterek, którą polubiłam za jej siłę, upór i prostolinijność. 
Z kolei Pike, to nie jest typowy facet z romansów. Jednocześnie jest pewny siebie, a z drugiej strony zagubiony i nieśmiały, ale nie w taki ciapowaty sposób, którego nie cierpię. Zawsze można na niego liczyć, jest opiekuńczy i kiedy trzeba potrafi wykazać się stanowczością. To właśnie on dodawał Jordan odwagi, sprawiał, że dziewczyna, która zawsze miała pod górkę, czuła się kochana i wyjątkowo. 

"Wszystkie w niej jest takie młode, oprócz oczu. Oczu, w których widać niezwykłą cierpliwość, wynikającą z przeżyć w ciągu całych lat rozczarowań. Potrafią być również rozgniewane, bo życie od początku rzucało jej kłody pod nogi - i nawet na chwilę nie przestało."

"Birthday Girl" to historia o zakazanym związku. Już samo to sprawia, że w książce nie brak komplikacji. Są tu zabawne momenty, ale również te wzruszające, które chwytają za serce. Bohaterowie będą mierzyć się z wieloma przeszkodami i wątpliwościami. Staną przed trudnym wyborem, który zaważy na ich życiu. Autorka stworzyła powieść, w której z pewnością nie brak emocji, ale również odważnych scen. Narracja z obu perspektyw pozwala nam poznać postacie bliżej i w jakiś sposób utożsamić się z nimi. "Dręczyciel" tej autorki skradł moje serce i chociaż ta powieść jest tak różna od "Dręczyciela", to również trafiła w moje serducho. 

Wydawnictwo: NieZwykłe
Data wydania: styczeń 2019 rok
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

czwartek, 10 stycznia 2019

Mini opinie książek | "Kroniki Jaaru" część 2 i 3 Adam Faber

Mini opinie książek | "Kroniki Jaaru" część 2 i 3 Adam Faber
O ile pierwsza część "Kronik Jaaru" była nietrafnym nawiązaniem do Harrego Pottera, tak w "Czarnym Amulecie" można znaleźć wiele podobieństw. Odrodzenie Wielkiego Pana czy poszukiwanie wyjątkowej różdżki, która sama "wybiera" właściciela, rzucają się praktycznie same w oczy. Przyznam, że drugą część kronik Jaaru przeczytałam szybko, a książka mnie wciągnęła. Nie zabrakło tu niebezpieczeństwa, tajemnic i niespodziewanych zwrotów akcji. 
Pojawią się ludzie, którzy dla władzy są w stanie zdradzić nawet bliskie sobie osoby. Okaże się też, że nie każdy jest takim, jakim go widzimy.
Moim zdaniem ta część, jest nawet podobna do pierwszej. Pojawiają się nowe postacie, co ciekawe - rozdziały z perspektywy Jonathana, który jest intrygującą postacią. W Kate nadal brakuje mi wyrazistości, chociaż to sympatyczna postać, z tym, że jest po prostu nijaka. Nie jest to nieudana kontynuacja, ale mogłaby by być lepsza. Na plus można zaliczyć, że książka pomimo wszystko wciąga, chociaż ma swoje "nudne" momenty. Poza tym szybko się ją czyta i miło spędza się przy niej czas. 

Trzecia część wypada moim zdanie  jeszcze lepiej. Tak jak w poprzedniej nie brak tu tajemnic, niespodziewanych zwrotów akcji i niebezpieczeństwa. Zagadki, sekrety i dziwne zachowania innych, potęgują napięcie. Kate będzie musiała zmierzyć się z wieloma wątpliwościami, zdecydować, która droga jest słuszna. Dostajemy więcej informacji na temat magii, istot nie z tego świata, a autor odkrywa więcej kart, na temat wydarzeń, które zaczynały nadciągać już w drugim tomie. Pojawiają się nowe postacie, jest też wiele wątków, które nie dostały swojego zakończenia, co każe przypuszczać, że w czwartej części może sporo się dziać.  Nie można odmówić Adamowi Faberowi przyjemnego stylu pisania, który nie przytłacza i sprawia, że przez jego historie się płynie. Odczuwałam magię, na każdej ze stron obu tych części. Jednak nie wiem czy ja wyrosłam z tego typu młodzieżówek, czy tych książkom czegoś brak, ale niestety nie porwały mnie do reszty. Za to sprawdziły się w sam raz na parę miłych godzin relaksu, tym bardziej, że przy tych powieściach, nie trzeba zbyt dużo myśleć. Nie wiem czy sięgnę po czwartą część, bo tego typu historie, chyba już nie są dla mnie, ale myślę, że dla młodszych czytelników będzie w sam raz. Nie ukrywam, że kusi mnie ta piękna, fioletowa oprawa czwartej części, więc możliwe, że kiedyś ją sobie zakupię. 

środa, 9 stycznia 2019

"Korona na zawsze" Geneva Lee

"Korona na zawsze" Geneva Lee
Mogłoby się wydawać, że związek Alexandra i Clary, przetrwał najgorsze; że kłamstwa i sekrety odeszły, zastąpione przez szczerość. Jednak na parę czekają kolejne nowe wyzwania. Kobieta przygotowuje się do królewskiego ślubu, a co z tym idzie do nowych obowiązków. Para nadal będzie musiała walczyć o swój związek, który nie jest respektowany przez Króla. Do tego dla Clary nie łatwo jest przyzwyczaić się do flesza paparazzi, ani pogodzić się z tym, że będzie musiała zrezygnować ze swojego życia. Na domiar wszystkiego jej życie znajduje się w niebezpieczeństwie, a Alexander chcąc chronić ukochaną skrywa przed nią nowe sekrety. Czy para pokona kolejne przeszkody?

"Korona na zawsze" to historia o tym, że w życiu trzeba umieć zawalczyć o lepsze chwile. Nie zawsze szczęśliwe zakończenie dostajemy od razu. Nawet w baśniach, na bohaterów czeka wiele komplikacji. Tu nie było inaczej. Bohaterowie musieli zmierzyć się z własnymi wątpliwościami i czającym się niebezpieczeństwem. Pomimo przeszkód walczyli o siebie, swoją miłość i wspólne życie, choć nie zawsze było to łatwe. 
W książce nie zabraknie niespodziewanych zwrotów akcji czy szczypty niebezpieczeństwa. Nadal tu znajdziemy sceny zbliżeń i to nawet dosyć często. Nie brak tu również komplikacji i wzruszających, bolesnych momentów, które chwytają czytelnika za serce. Myślę, że ta powieść będzie idealna dla kobiet, które mają w sobie duszę romantyczki, ale również lubią, kiedy fabuła w książce nie spoczywa na laurach. 

Oryginalny tytuł: Crown Me
Cykl: Royals (tom 3)
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: wrzesień 2018 rok
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

"Ogrody natury" Jenny Broom

"Ogrody natury" Jenny Broom
Kiedy pierwszy raz sięgnęłam po tę księgę, byłam zdecydowanie nią oczarowana. Ta oprawa! Te barwne, piękne ilustrację, które przyciągają  i pobudzają wyobraźnię. A co za tym idzie, pozwalają jeszcze lepiej przyswoić zawartą w niej wiedzę, bo "Ogród nauki" kryje w sobie niesamowitą przygodę, która poprowadzi czytelnika poprzez lasy Amazonii, Wielką Rafę Koralową czy Himalaje. Odnajdziemy tu różnorodne zagadnienia dotyczące klimatu w danym rejonie świata, ukształtowaniu terenu czy informacji, ile powierzchni zajmuje np. las deszczowy Amazonii. Książka jest podzielona na rozdziały, a każdy z nich rozpoczyna opis, który pobudza wyobraźnię na tyle, iż ma się wrażenie, że opisywany ćwierkot ptaków, szum morza i szelest liści, jest również naszym udziałem. 

"Ogrody natury" to fascynująca podróż przez różne zakątki Ziemi, ale to również możliwość poznania 80 niesamowitych zwierząt i owadów - małych, dużych, potężnych i nie tylko. Ta książka nie tylko pobudza wyobraźnię, zachwyca ilustracjami, ale również pogłębia wiedzę w prosty, przystępny i interesujący sposób. Myślę, że zachwyci niejednego młodego czytelnika i co jestem pewna, również jego rodziców.

Książka do kupienia w Księgarni Czytam.pl, pod linkiem:
https://czytam.pl/k,ks_760900,Ogrody-natury-Williams-Kristjana-S-Broom-Jenny.html

Wydawnictwo: Adamada
Liczba stron: 48
Oprawa: twarda

wtorek, 8 stycznia 2019

"Scarlet. Saga księżycowa" Merissa Meyer

"Scarlet. Saga księżycowa" Merissa Meyer
"Scarlet" to kolejna odsłona sagi księżycowej. Początkowo myślałam, że historia Cinder zakończy się na pierwszej części i szczerze? Byłam wkurzona, bo zakończenie jakie autorka wtedy zaserwowała było pełne napięcia. Druga część tej sagi opowiada historię Scalet, której babcia, z dnia na dzień zaginęła. Nikt jej nie wierzył, że ta nie odeszła dobrowolnie. Postanawia ją odszukać na własną rękę, w czym pomaga jej nowo poznany Wilk. Pomimo tego, że dziewczyna mu nie ufa, pomiędzy parą zaczyna rozkwitać uczucie. Jednocześnie Cinder ucieka z więzienia i jest zmuszona się ukrywać. Przez to Księżycowi są coraz bardziej niebezpieczni i zawzięci, aby dziewczyna wpadła ich w ręce. 
Drogi Scalet i Cinder się przecinają w najmniej spodziewanym momencie. 

"Scarlet" to udana kontynuacja. Druga część jest zaskakująca, pełna niespodziewanych zwrotów akcji i napięcia. Chociaż początkowo czytanie tej historii było dla mnie nużące, to akcja zaczęła nabierać dynamiki w momencie, kiedy Scarlet postanawia z Wilkiem wyruszyć do Francji. Nie zabraknie tu niebezpieczeństwa. Bohaterami będą targać wątpliwości. Cinder nie będzie dopuszczać do siebie myśli o swojej prawdziwej tożsamości. Moim zdaniem uciekała nie tylko od Księżycowych, ale również od prawdy od swojej przeszłości. W pewnym momencie miałam ochotę nią potrząsnąć i powiedzieć, żeby przestała myśleć tylko o sobie, bo tu nie chodzi tylko o nią, ale o całą ludzkość. Kai z kolei wzbudzał we mnie wiele emocji, ale wynikały one z tego, że on sam czuł się rozdarty pomiędzy miłością, a odpowiedzialnością za swoje Królestwo. Czuł się zdradzony przez Cinder, a do tego stąpał po grząskim gruncie, nie wiedząc jak pogodzić wszystko razem. 
Jeśli zaś tyczy się naszej tytułowej Scarlet. to jest to uparta i pełna determinacji osóbka, która jednocześnie jest nieustraszona. Ma cięty język, wie czego chce i pomimo tego, że wychodzą na jaw nowe tajemnice jej babci, Scarlet robi wszystko, aby ją odzyskać. 
To bardzo przyjemna i wciągająca książka, która zapewnia parę relaksujących godzin. Dla mnie osobiście "Cinder" była ciekawsza, ale druga część sagi księżycowej, zapewnia podobne wrażenia. 

Oryginalny tytuł: Scarlet
Cykl: Saga Księżycowa (tom 1)
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Tłumaczenie: Magdalena Grajcar
Data wydania: marzec 2018 rok
Liczba stron: 500
Oprawa: twarda

"Z popiołów" Martyna Senator

"Z popiołów" Martyna Senator
Wystarczyła jedna, nieodpowiednia decyzja, aby ścieżki Michała i Sary, spotkały się w tym samym momencie. Dziewczyna już wtedy wiedziała, że tacy mężczyźni jak on, zwiastują kłopoty, na które nie mogła sobie pozwolić. Jednak ten zafascynowany jej osobą, pragnie przebić się przez mur, którym się otoczyła i zdobyć jej serce.

Przyznam, że ta książka już od pierwszych stron pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie często sięgam po polskie powieści, bo mam wrażenie, że brakuje im naturalności, ale Martyna Senator pokazała, że potrafi pisać tak, by na dłużej utrzymać zainteresowanie czytelnika. Nie sięgam zbyt często po polskie książki, bo wiele z nich mnie rozczarowało. Jednak przy tej mile spędziłam czas i nie miałam wrażenia, że czytam na siłę byle skończyć.

Autorka przedstawia nam historię dziewczyny, która przeszła traumatyczne przeżycia, podczas których nie mogła liczyć na wsparcie rodziców i praktycznie oprócz babci i przyjaciółki nie miała za bardzo na kogo liczyć. Adam to miły chłopak, który również przeżył ból, ale też stratę. Styl autorki bardzo przypadł mi do gustu. Jest nie tylko lekki i przyjemy, ale dodatkowo potrafi dobrać słowa tak, że człowiek je sobie zapisuje w głowie. Niektóre niosą ze sobą życiową mądrość i tych cytatów tu wiele możemy znaleźć, co bardzo mi się podobało. Jeśli chodzi o kreację bohaterów, to trochę nie za bardzo potrafiłam się z nimi zżyć. Byli dla mnie zwyczajnie bezbarwni. Mili, sympatyczni, ale nie mieli w sobie żadnej iskry. Jeśli chodzi o całokształt fabuły, to również w niej wiele mi zabrakło. Praktycznie nic tu się nie działo, książka skupiała się tylko na rozterkach Sary i rozwijającej się relacji pomiędzy nią, a Adamem. Nie mówię, że nudziła mnie ta powieść, bo styl Martyny Senator sporo mi rekompensował, ale zabrakło mi tu większej ilości komplikacji czy chociażby czegoś niespodziewanego. 

"Z popiołów" to lekka i przyjemna młodzieżówka, która zdołała mnie zaskoczyć. Porusza parę ważnych tematów i uczuć; samotność, strach, miłość czy nadzieję.  Często skłania do refleksji, a do tego można wynieść z niej wiele wartościowych cytatów.
Pomimo paru rzeczy, których mi tu zabrakło mile spędziłam czas. Może kiedyś zdecyduję sięgnąć po kolejne części tej serii, ale póki co mam tak wielki stos hańby, że mogłabym w nim nurkować. 

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Cykl: Z popiołów (tom 1)
Data wydania: 8 listopada 2017 rok
Liczba stron: 336
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

sobota, 5 stycznia 2019

"Substancja" Klaudia Kloc - Muniak

"Substancja" Klaudia Kloc - Muniak
"Substancja" opowiada historię studentów, którzy opracowują proteinę - lek, który ma pomóc w leczeniu mukowiscydozy. Jednak coś, co miało pomóc ratować życie, wprowadza tylko komplikacje. Kiedy wydarza się pierwsza z tragedii, życie wszystkich studentów zostaje przewrócone do góry nogami. Kiedy ginie jedna z dziewczyn biorących udział w tworzeniu substancji, Julia Przybysz nie wierzy, że to nieszczęśliwy wypadek. Rozpoczyna się gra, w której stawką jest życie. 

Przyznam szczerze, że pierwszy raz czytam thriller medyczny. Nie miałam jednak problemu wciągnięciem się w fabułę, a biotechnologiczne zagadnienia nie sprawiały mi trudności, gdyż autorka starała się wszystko w miarę zrozumiale wyjaśniać. Powieść oczywiście trzyma w napięciu, ale ja byłam na tyle głupia, że zerknęłam na ostatnie strony i zepsułam sobie ten dreszczyk oczekiwania. BŁAGAM, nie róbcie tego nigdy. Nie bierzcie ze mnie przykładu.  W książce nie brak komplikacji, niespodziewanych zwrotów akcji, ale również wątku miłosnego, który jednak nie dominuje powieści, ale jest miłym dodatkiem. Na duży plus można zaliczyć postać Julii, która została bardzo ciekawie wykreowana. Główna bohaterka jest silna, inteligentna oraz nie dająca sobie w kaszę dmuchać. Pozostali bohaterowie również wznoszą wiele do fabuły. Jednych się lubi, a drugim (pewną osobę) się nienawidzi. Myślę, że to również czytelnicy będą potrafili docenić. Autorka pokazuje do czego potrafi doprowadzić niezdrowa ambicja i eksperymentowanie z nauką. Rozwoju nie sposób uniknąć, ale do od nas zależy w jakim kierunku się potoczy. 
Nie czytałam pierwszej części, ale nie miałam problemu z ogarnięciem fabuły w "Substancji".  Tę powieść można spokojnie polecić fanom thrillerów i myślę, że dla tych, którzy sięgają po ten gatunek od czasu, do czasu. 

Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: sierpień 2018 rok
Liczba stron: 308
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

"Deep. Stage Dive" Kylie Scott

"Deep. Stage Dive" Kylie Scott
Ben Nicholson, to gwiazda rockowa zespołu Stage Dive, w którym jest basistą. Wiedzie udane, niezobowiązujące życie. Nie dla niego związki i inne trwałe relacje. Uwielbia swoje życie i muzykę, pozwala mu ona na to, by żyć pełną piersią. Jednak, kiedy na jego drodze staje Lizz, jego życie się komplikuje. Jednak nie tylko, bo dla niej to również nie łatwa sytuacja. Musi na bok odsunąć swoje plany i marzenia. Jak Ben i Lizz odnajdą się w nowej sytuacji?

"Deep" to już czwarta, a zarazem ostatnia odsłona serii Stage Dive. Tak jak poprzedniczki, tak i ta część jest napisana lekko i przyjemnie. Pomimo tego, że jest to przewidywalna i schematyczna powieść, potrafi wciągnąć, a nawet w jakiś sposób potrząsnąć sercem czytelnika.  
Bohaterowie mają swoje wady i zalety. Lizz jest beztroska i sympatyczna, pomimo tego, że sprawia wrażenie delikatnej, jest równocześnie silna. Bywały momenty, kiedy miałam ją za głupiutką i trochę nachalną, ale możliwe, że to tylko ja odniosłam takie wrażenie. Z kolei Ben, to na pierwszy rzut oka fajny facet, ale nie podobało mi się to, że chciał mieć wszystko naraz, gdzie w zaistniałej sytuacji nie było to możliwe. Do tego wciąż zawodził Lizz, odtrącał, ranił sprawiał, że była na emocjonalnego huśtawce, przez co zaczęła tracić do niego zaufanie. 
W książce nie zabraknie komplikacji, smutnych, ale też zabawnych momentów. 
"Deep" to idealna lektura na wieczór, przy której miło spędza się czas, choć nie jest to historia, która wyróżnia się czymś na tle innych. 

Oryginalny tytuł: Deep
Cykl: Stage Dive (tom 4)
Wydawnictwo: Editio
Data wydania: listopad 2018 rok
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

czwartek, 3 stycznia 2019

"Księga Ziemi" Jonathan Litton

"Księga Ziemi" Jonathan Litton
"W bezkresie wszechświata, gdzieś na uboczu Drogi Mlecznej, krąży wokół zwykłej gwiazdy w średnim wieku niepozorna niebieska kulka. Wśród miliardów bilionów ciał niebieskich jest ona jedynym znanym nam miejscem, na którym istnieje życie."

"Księga Ziemi" to popularnonaukowa książka dla dzieci. A raczej księga, jeśli spojrzeć na jej  duży format. Skierowana do starszych dzieci, idealna jako pomoc przy nauce biologii, geografii czy przyrody. Ta księga jest idealna dla odkrywców, którzy wciąż poszukują wiele odpowiedzi na swoje pytania. "Księga Ziemi" odkrywa tajemnice naszej planety. Dowiemy się z niej jak troszczyć się o nasze miejsce na ziemi, z czego jest zbudowana, jakie procesy w niej zachodzą oraz jakie życie się na niej toczy. Przyjrzymy się ekosystemowi w różnych częściach świata, pustyniom, lasom deszczowym czy oceanom. Oprócz tego poznamy cuda świata takie jak Koloseum czy Wielki Mur Chiński, ale nie tylko. 

Co najważniejsze zwraca uwagę na fakt, jak bardzo od nas samych, zależy los naszej planety i ludzkości. Jak zadbać o Ziemię, aby służyła nam jak najdłużej? Dlaczego tak ważne jest ograniczenie odpadów i segregacja śmieci? 

Książka oprócz swojej wielkości, zachwyca również pięknymi, barwnymi ilustracjami. Autor nie zasypuje w niej ogromem informacjami, tylko tym, co najważniejsze. Krótko i zwięźle, co sprawia, że wiedzę jest o wiele łatwiej przyswoić. Książka jest podzielona na cztery działy. Jedyne do czego można by się przyczepić, to do zbyt małej czcionki, która trochę jest męcząca i myślę, że młodszego czytelnika może zniechęcić. 

"Księga Ziemi" to pouczająca książka, która pozwala lepiej przyswoić wiedzę. W sam raz dla młodszych czytelników, którzy uwielbiają wszelakie podróże. Z pewnością odnajdą tu wiele odpowiedzi, na zadawane przez siebie pytania. 

Książka do kupienia w Księgarni Czytam.pl, pod linkiem:
https://czytam.pl/k,ks_750423,Ksiega-Ziemi-Litton-Jonathan.html

Wydawnictwo: Adamada
Data wydania: 2018 rok
Liczba stron: 64
Oprawa: twarda

"Pokuta" Max Czornyj

"Pokuta" Max Czornyj
"Pokuta" to trzeci, a zarazem ostatni, tom trylogii z komisarzem Erykiem Deryło w roli głównej. Z racji, że nie napisałam recenzji poprzednich tomów w skrócie opowiem Wam o co chodzi. 

Eryk Deryło to 50-cio kilku letni komisarz lubelskiej policji, który zajmuje się sprawą zaginięć, do których dochodzi na kilka dni przed Bożym Narodzeniem. Rodziny zaginionych osób otrzymują listy od tajemniczego X XXX.  Zaś kiedy policja odnajduje pierwsze zwłoki, które zostały całkowicie zbezczeszczone, staje się jasne,  że XXXX jest wyjątkowym zwyrodnialcem, a pikanterii dodaje tylko fakt, że jest on ciągle o jeden krok przed policją.
Trzeci tom zaczyna się od tego, że lubelskiej policji w końcu udaje się dopaść zabójcę. I mogłoby się wydawać, że koszmar dobiegł końca, ale jak się okazuje, pomimo zatrzymania sprawcy, dochodzi do kolejnych zbrodni. A mężczyzna przebywający w psychiatryku zna szczegóły ich dotyczące. Czy X XXX to tak naprawdę 4 osoby? Czy lubelska policja mogła się, aż tak pomylić?


Muszę przyznać, że "Pokuta" była bardzo dobrym zwieńczeniem całej serii.  Autor utrzymał napięcie z poprzednich tomów. Kartki same się przewracały. Nadal znajdziemy tu mrożące krew w żyłach opisy, ale nie są one, aż tak bestialskie jak w „Grzechu” ( i całe szczęście, bo chyba bym już w ogóle nie zasnęła w nocy). Fabuła też była ciekawa, fakt faktem spodziewałam się czegoś innego, ale było to bardzo pozytywne zaskoczenie. Co do samego XXXX to  autor doskonale nakreślił zarys jego osobowości, choć muszę przyznać, że momentami - w szczególności na początku - gubiłam się w tym. Natomiast jeśli chodzi o zakończenie- Pan Czornyj zostawił sobie otwartą furtkę i mam nadzieję, że jednak spotkam się jeszcze nie jeden raz z komisarzem Deryło, bo polubiłam gościa!

Książka do kupienia w Księgarni Czytam.pl, pod linkiem: 
https://czytam.pl/k,ks_763280,Pokuta-Czornyj-Max.html


Wydawnictwo: Filia
Cykl: Komisarz Eryk Deryło (tom 3)
Data wydania: październik 2018 rok
Liczba stron: 448
Oprawa: miękka
Copyright © 2016 Red Girl Books Recenzje , Blogger