Polecany post

"Żona nazisty" Edith Hahn

czwartek, 31 stycznia 2019

"Bestia. Przebudzenie Lizzie Danton" L.A. Fiore

"Bestia. Przebudzenie Lizzie Danton" L.A. Fiore
Los Bronacha nie był usłany różami, a jeśli już, to róże w jego życiu posiadały raniące kolce. Jego ojciec po stracie ukochanej żony stał się potworem. Potworem z najgorszych koszmarów, który za nic miał swojego syna. Bronach nigdy nie zaznał ojcowskiej miłości, dumy i wsparcia. Od maleńkości był niechciany, znienawidzony przez osobę, dla której powinien być całym światem. Nie zaznał żadnych cieplejszych uczuć. Był maltretowany i poniżany, a z każdym okrucieństwem, umierała w nim dobroć. Jego serce zamieniało się w kamień. 
Złamany, zdystansowany, samotny i niebezpieczny. Taki był dorosły Bronach. 
Do jego życia wkracza Lizzie, z którą sporo go łączy. Obydwoje opuszczeni przez rodziców, samotni i niekochani. Rozumieli siebie nawzajem, swoje demony, które nigdy ich nie opuściły. 
Moim zdaniem Bronach miał przy sobie ludzi, którym zależało na nim samym. Byli obok niego, ale on trzymał ich na dystans. Lizzie oprócz przyjaciółki nie miała nikogo. Dla swojej matki zawsze była celem, którego używała w swoich gierkach. Kiedy okazała się dla niej bezużyteczna oddała ją internatu. Z kolei jej ojciec nigdy się nią nie interesował. Pomimo tego Lizzie stanęła na nogi, rozwinęła swoją pasję i karierę malarki. Była silna pomimo przeżyć i nie bała się życia. Nie ukrywała się za swoim bólem, wychodziła uczuciom naprzeciw. Była pełna optymizmu, zachwycona światem. Strasznie ją za to polubiłam. Czasami wydawała się krucha, ale miała w sobie tak wiele uporu. Była jak skała. 
Bardzo spodobało mi się, to że w tej powieści to kobieta pokazuje mężczyźnie jak przekraczać własne granice, pokonywać swoje lęki i ograniczenia. Lizzie otwierała Bronacha na świat, życie i emocje, przed którymi starał się chronić.

"Bestia. Przebudzenie Lizzie Danton" to klimatyczna i emocjonalna historia, ale jednak czegoś mi w niej zabrakło. Między innymi naturalności pomiędzy bohaterami, niby czuć trochę było pomiędzy nimi iskierki, ale bardziej dystans. Chyba zabrakło mi tu większej namiętności i nie mam na myśli scen łóżkowych. Autorka idealnie obrazuje za pomocą słów krajobrazy Szkocji, pobudzając wyobraźnię. Historia Lizzie i Bronacha pokazuje, że nie każdy ma szczęśliwe dzieciństwo, że niekiedy los rzuca nam kłody pod nogi i jak bardzo chęć posiadania władzy i pieniędzy może zniszczyć innym życie. To historia o miłości, poświęceniu i drugich szansach. 

Oryginalny tytuł: The Awakening of Lizzie Danton 
Wydawnictwo: NieZwykłe
Data wydania: grudzień 2018 rok
Liczba stron: 360
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

wtorek, 29 stycznia 2019

"Walcząc z ciszą" Aly Martinez

"Walcząc z ciszą" Aly Martinez
"Gdy byliśmy razem, świat nie wydawał się tak duży i przytłaczający. Był moją drogą ucieczki... Ucieleśnieniem moich snów."

Życie nie dla każdego bywa łatwe. Często rzuca kłody pod nogi, komplikuje nawet najmniejsze sprawy. Nawet kiedy los dla kogoś już jest wystarczająco ciężki, potrafi sprawić, że może być jeszcze gorzej. 
Ona i on: samotni, opuszczeni przez rodziców, pozostawieni sami sobie. Dwie samotne dusze, które przypadkowo się spotkały i pozostały przyjaciółmi. Dawali sobie spokój, szczęście i odskocznię od przykrych rzeczy. Wzajemna troska i przyjażń, zaczęły zmieniać się w coś więcej. Jednak kiedy Eliza była gotowa ruszyć do przodu, on bał się opuścić świat fantazji. Czy Till będzie miał odwagę zawalczyć o Elizę, kiedy jego życie kolejny raz rzuca mu przeszkody pod nogi? 

Tak sobie myślę, że wielu z nas ma tak wiele, a jednocześnie wciąż narzeka, że nie ma nic. Nie ukrywam - nawet mi się zdarza. Myślę, że to ludzka rzecz. Historia Tilla pokazuje, że inni mają gorzej, że są w takiej sytuacji, w której trudno stanąć na nogi i pokonywać kolejne góry. W nim było tak wiele siły i samozaparcia. I nie robił tego dla siebie. Był taki dla ludzi, których kochał: dla swoich braci - Flinta Quarry'ego oraz dla Elizy. Musiał szybko dorosnąć. Jego dzieciństwo nie było wypełnione śmiechem i zabawą. On walczył o przetrwanie, aby utrzymać braci przy sobie. Uczył się, pracował, wyciskał z siebie jak najwięcej. Był gotów do poświęceń i stawiał siebie na ostatnim miejscu. Trochę drażniło mnie jego pesymistyczne podejście do życia, to, że rzadko widział dobre strony. Tylko wiecie co? To jest normalne. Sama tak kiedyś miałam, a kto mnie zna wie, że nie miałam łatwo. Większość takich ludzi jak Till nie potrafi uwierzyć, że może być lepiej, że są w stanie osiągnąć wiele i wyjść ze środowiska, w którym żyją. Eliza była jego kompletnym przeciwieństwem. Nigdy się nie załamywała tylko zawsze szukała jakiegoś wyjścia, czegoś pozytywnego w danej sytuacji. To ona była wsparciem dla Tilla i jego braci. Pokazywała głównemu bohaterowi, że jest wart o wiele więcej niż myśli i że nasze ograniczenia można zamienić w siłę. Była wspaniała, kochana i tak pełna wiary, co moim zdaniem idealnie równoważyło usposobienie Tilla. 

Nie mogłabym nie wspomnieć o braciach Tilla, którzy skradli moje serce. Każdy z nich zupełnie inny, ale trzymali się razem i byli wobec siebie lojalni. Cieszę się, że kolejne części są akurat o nich i nie mogę się ich doczekać. 

"Walcząc z ciszą" to gorzko-słodka historia o walce z nieuniknionym, o przyjaźni, miłości i braterstwie. O tym jak bardzo ważne są bliskie nam osoby i że to one często bywają dla nas opoką i największą motywacją. Bohaterowie są świetnie skonstruowani, nie zabraknie tu emocji od śmiechu przez smutek. Sceny erotyczne w tej powieści nie występują często, a jeśli już to są subtelne. Ta książka, wzrusza bawi, ale co najważniejsze oddziałuje na nasze emocje. Strach, niepewność Tilla są naszym udziałem. Wiara i optymizm Elizy również. A ich miłość, oddanie i troska o siebie, rozmiękczy nie jedno czytelnicze serce. I pokaże, że pomimo wielu trudności, razem możemy więcej, razem możemy sprawić, że dziś, jutro i przyszłość, mogą jawić się w o wiele lepszych barwach. 

Oryginalny tytuł: Fighting Silence
Wydawnictwo: NieZwykłe
Data wydania: styczeń 2019 rok
Liczba stron: 325
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

niedziela, 27 stycznia 2019

"Elementals. Krew Hydry" Michelle Madow

"Elementals. Krew Hydry" Michelle Madow
Nicole, Blake, Chris, Kate oraz Danielle, to nastolatkowie, którzy zostali obdarzeni mocą żywiołów, a razem tworzą Elementals, grupę, która walczy z mitycznymi stworami, przenikającymi do świata ludzi z powodu osłabionego portalu do Kerberosu. Władcy Żywiołów muszą zmierzyć się z nowym zadaniem. Aby naprawić portal, muszą zdobyć do tego odpowiednie składniki. W tym celu wybierają się w niebezpieczną podróż na greckie wyspy ze starych mitów, które zostały ukryte przed ludzkim okiem . Podróżując śladem Odyseusza, muszą zdobyć nasiona lotosu, mleko od świętych krów oraz krew hydry. 
Czy nastolatkom uda się wypełnić tak trudną misję?

Druga część pod względem wydarzeń jest o wiele lepsza niż jej poprzedniczka. Moim zdaniem jest bardziej dynamiczna, ale może tak mi się wydaje, bo trochę czasu minęło, od kiedy przeczytałam "Proroctwo Cieni". 
Nie zabraknie tu niebezpieczeństwa, wielu komplikacji i rozterek. Poznamy nowe osoby, które urozmaicą fabułę. Nicole będzie musiała zmierzyć się z bolesną prawdą, że nie zawsze można dotrzymać złożonych obietnic, że nie zawsze każdego można uratować, bo życie pisze niespodziewany bieg wydarzeń, gdzie nie dostajemy drugiej szansy. Oprócz poszukiwań, obok toczy się normalne życie nastolatków. Nicole trzyma na dystans Blake'a, bo ten niedawno zerwał z Danielle, a ona nie chce powodować spięć w grupie, tym bardziej, że cała piątka jest silniejsza razem niż oddzielnie. Drugi powód to zdolności, które ukrywa przed innymi. Gdyby zdecydowała się z nim być musiałaby powiedzieć mu, że jej moc nie tylko uzdrawia, ale również zabija. Nie chciała by zaczął postrzegać ją jako kogoś złego. 
W tej części bardzo zaskoczyła mnie postać Danielle, która okazała się być trochę inna. Wbrew pozorom, pomimo swojej chłodnej postawy, nigdy nie kierowała się egoizmem. Potrafiła przełożyć rzeczy błahe, w tym swoje uczucia, nad tym, co było o wiele ważniejsze. Jeśli chodzi o inne postacie, to szczerze mówiąc nie wyróżniają się zbytnio. Nawet postać Blake'a straciła tu na znaczeniu. 

"Elementals. Krew hydry" to literatura fantastyczna dla nastolatków i mniej wymagających czytelników jeśli chodzi o ten gatunek. Autorka posługuje się lekkim i przyjemnym stylem pisania, a jej historie czyta się dość szybko. To powieść o trudnych wyborach, która uczy nas, że życie nie raz zderzy nas ze ścianą. Mam wrażenie, że bohaterowie z każdą kolejną częścią będą dojrzewać, a z każdej przygody wynosić nowe nauki. 

Oryginalny tytuł: The Blood of the Hydra
Cykl: Elementals (tom 2)
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: sierpień 2018 rok
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

sobota, 26 stycznia 2019

"Powiedz, że zostaniesz" Corinne Michaels

"Powiedz, że zostaniesz" Corinne Michaels
To miał być dzień jak każdy inny. Presley skończyła pracę w cukierence i wracała do domu. Do pięknego szeregowca, w którym wiodła szczęśliwe życie ze swoją rodziną: ukochanym mężem i dwójką cudownych dzieci. Wiodła życie, na które inni patrzyli z zazdrością. Mąż ją ubóstwiał, a do tego zawsze mogła na niego liczyć. Jednak to co wydarza się po tym, gdy przekracza próg swojego domu, sprawia, że przestaje w to wierzyć. W jednej chwili jej szczęśliwe i poukładane życie obraca się w gruzy. Pozostają same zgliszcza. Todd, na którego zawsze mogła liczyć, pozostawia ją samej sobie. Presley musi zmierzyć się z samotnym macierzyństwem i problemami finansowymi, które się nawarstwiają. Długi zmuszają ją do opuszczenia domu wraz z dwójką dzieci. Nie mając gdzie się podziać, zostaje zmuszona powrócić do rodzinnego miasteczka, w Bell Buckle, które tak niegdyś chciała opuścić i nigdy do niego nie wracać. Kiedy spotyka ukochanego niegdyś chłopaka, kobieta powraca do bolesnej przeszłości. 

Corinne Michaels, to autorka, która zdążyła oczarować mnie swoją twórczością przy Consolation Duet. Chociaż "Powiedz, że zostaniesz" nie wywołała we mnie łez, jak te wcześniej wspomniane, to nie oznacza, że nie dostarczyła mi emocji. Nie było ich zbyt wiele, ale tyle, abym czytała tę książkę z zainteresowaniem. 
Autorka już od pierwszych stron zrzuca na nas emocjonalną bombę. To nie jest tak, że tu zaczynasz czytać i czekasz aż się rozkręci historia głównych bohaterów. Corinne Michaels już na samym początku nadaje tej historii dynamiki. Czytanie tej powieści zaczynałam ze ściśniętym sercem. Presley mierzy się ze stratą bliskiej osoby, z bólem i z tęsknotą, ale czuje też takie emocje jak wszechogarniająca złość na decyzję męża i na życie. Zostaje sama, praktycznie na lodzie, z dwójką dzieci i musi zostawić za sobą życie, które dotąd było jej znane, na rzecz miejsca, które wywoływało w niej wiele skrajnych emocji. Na dodatek spotyka Zacharego, swoją pierwszą miłość, którą nigdy nie przestała darzyć uczuciem. Sami więc możecie zrozumieć w jakim potrzasku była. Zachariasz wykazał się swoją opiekuńczością. Nie jest to najlepiej wykreowana męska postać, ale obdarzyłam go sympatią. Zresztą tak samo Presley, bo nie da ich się nie lubić, nawet jeśli nie do końca akceptowałam ich zachowania czy decyzje. Tak czy siak kibicowałam im, chociaż sytuacja w której obydwoje się znaleźli była skomplikowana. Najbardziej spodobało mi się to, że zawsze mogli liczyć na wsparcie rodziny i przyjaciół. 

"Powiedz, że zostaniesz" to historia o stracie oraz o walce z przeciwnościami losu. Jednocześnie też o nowych szansach, wybaczaniu sobie, przyjaźni i miłości. Nie brakuje tu wzruszających momentów, ale również tych zabawnych. Moim zdaniem ta książka przypadnie wielu osobom do gustu, chociaż znajdą się też tacy, którym schematyczność i mało wyraziste postacie mogą spodobać się mniej. Można było wycisnąć z tej historii więcej, ale nie żałuję spędzonego przy niej czasu. Historia Zachariasza i Presley wciągnęła mnie bez reszty.

Oryginalny tytuł: Say You'll Stacy
Cykl: Wróć do mnie (tom 1)
Wydawnictwo: Szósty Zmysł
Data wydania: październik 2018 rok
Liczba stron: 474
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

czwartek, 24 stycznia 2019

"Kto porwał Daisy Mason?" Cara Hunter

"Kto porwał Daisy Mason?" Cara Hunter
"Rodzina, przyjaciele, sąsiedzi, niezależnie od tego, jak zrozpaczeni się wydają, wiedzą, kto to zrobił. Może podświadomie, może jeszcze nie w tej chwili, ale wiedzą."

8-letnia dziewczynka Daisy Manson znika z domu w niewyjaśnionych okolicznościach. Tajemniczości porwaniu dodaje fakt, że jak to zwykle bywa, nikt nic nie widział. Sprawa zostaje przydzielona Adamowi Fawleyowi, a detektyw już od samego początku zaczyna się zastanawiać czy jest to możliwe w domu pełnym ludzi?

„Kto porwał Daisy Mason?” to debiut literacki Cary Hunter. Trzeba przyznać,  że był to nawet dobry debiut- książka jest wciągająca, dzięki nowym faktom wypływającym na światło dzienne ciągle trzyma czytelnika w napięciu. Sam detektyw Fawley także wzbudził moją sympatię i z miłą chęcią się z nim jeszcze spotkam chyba, że.. No właśnie, rzadko kiedy bywają debiuty idealne, a ten z pewnością do nich nie należał. Widać, że autorce brakuje warsztatu literackiego- narracja pierwszoosobowa miesza się z trzecioosobową. Sama treść też pozostawia wiele do życzenia. W pewnym momencie można się było zgubić- nie wiadomo było czy to jeszcze teraźniejszość czy już przeszłość. Widać, że Hunter chciała stworzyć wielowątkowy thriller jednak nie do końca się jej to udało. 
Cóż niby w książce jest więcej minusów niż plusów, ale o mojej ocenie przesądziło zakończenie, które jest niebanalne...  


Książka do kupienia w Księgarni Czytam.pl pod linkiem: 
https://czytam.pl/k,ks_762603,Kto-porwal-Daisy-Maison-Hunter-Cara.html


Oryginalny tytuł: Close to Home
Cykl: Detektyw Adam Fawley (tom 1)
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: pażdziernik 2018 rok
Liczba stron: 400
Oprawa: miękka

wtorek, 22 stycznia 2019

"Namaluj mi słońce" Gabriela Gargaś

"Namaluj mi słońce" Gabriela Gargaś
Sabina zniechęcona poszukiwaniem pracy, postanawia, że poprowadzi Stowarzyszenie Ludzi Samotnych. Kobieta użyczała samotnym ludziom swój czas i uwagę. Doradzała im, niekiedy zwyczajnie tylko słuchała tych, którzy nie mieli komu się wygadać. Pewnego dnia poznaje małą, siedmioletnią dziewczynkę, która zaskakuje ją swoją prośbą. Marysia, bo tak ma na imię, prosi Sabinę o namalowanie słońca. Kobieta, która nie lubi dzieci, w pierwszym odruchu ma ochotę odtrącić ją od siebie. Jednak ku jej zdziwieniu, dziewczynka zyskuje jej sympatię. Nowa przyjażń z siedmioletnią dziewczynką, odmieni jej życie. 

"Kiedy znasz na wylot drugiego człowieka, to może przestać ci się chcieć. W miłości do drugiej osoby ważne jest to, by zawsze się chciało. I w tym cały sekret bycia razem".

Przyznam, że "Namaluj mi słońce" bardzo mnie zaskoczyła. Nie sądziłam, że lektura tej książki okaże się być taką przyjemnością, pod wieloma względami. Pierwsze, co zwróciło moją uwagę, to bardzo przyjemny i lekki styl autorki, który sprawiał, że tę historię czytało się błyskawicznie od pierwszej do ostatniej strony. Autorka stworzyła w tej powieści niesamowicie ciepły klimat. Nie wyczułam tu żadnej sztuczności, co tak mi przeszkadza przy w polskich książkach, po które kiedyś sięgnęłam. Nie sposób nie zauważyć, że pisanie wychodzi autorce naturalnie, bez żadnych trudności. Pokochałam ją za to. 
Drugą rzeczą, która tak bardzo mi się tu podobała, to kreacja bohaterów. Byli wyraziści, a do tego godni uwagi i sympatii czytelnika, takiego jak ja.
Sabina to osoba, która twardo stąpa po ziemi. Jest szczera i bezpośrednia. Z powodu bolesnej przeszłości ma problem z nawiązywaniem nowych relacji. Z kolei Maks, to chyba jedyny książkowy facet w naszej rodzimej literaturze, który trafił do mojego serca. Jest zabawny, beztroski i sympatyczny. Taki duży chłopiec, który wprowadza chaos wszędzie, gdzie się pojawi. Sabina jest kobietą, która uwielbia mieć kontrolę nad swoim życiem. Natomiast Maks, jest jej totalnym przeciwieństwem. Jednak w książkach nie raz się przekonaliśmy i w życiu pewnie też, że to właśnie one najbardziej się przyciągają. Co zaś tyczy się najmłodszej bohaterki, myślę, że zdobędzie serca wielu czytelników. Ta siedmiolatka jest sympatyczna i bardzo bystra oraz spostrzegawcza. To zdumiewające, że niekiedy dzieci widzą więcej od dorosłych i w przeciwieństwie do nas są szczerzy i nazywają rzeczy po imieniu. 

"Namaluj mi słońce" to niesamowita książka o samotnym rodzicielstwie, porzuceniu, samotności, ale również nadziei na coś lepszego. Czasami aby w naszym życiu pojawiło się słońce, musimy spotkać ludzi, którzy oświetlą nasze życie. Ta historia pokazuje, że warto w życiu wybaczać i dawać drugą szansę. Nie tylko dla dobra innych, ale również dla własnego i bliskich nam osób. Gabriela Gargaś stworzyła ciepłą historię, która zapada w serce. Nie zabraknie tu akcji, emocji i wyrazistych bohaterów. Myślę, że "Namaluj mi słońce" trafi do wielu serc i zostanie w nich na dłużej.

Wydawnictwo: Filia
Data wydania: sierpień 2018 rok
Liczba stron: 400
Oprawa: miękka

niedziela, 20 stycznia 2019

"Ostatnie królestwo" Bernad Cornwell

"Ostatnie królestwo" Bernad Cornwell
Jest IX w. Duńczycy plądrują i zajmują anglosaskie królestwa. Przez Anglię przetaczają się gwałty, mord i okrucieństwo. Wikingowie nie mają dla nikogo litości. Świadkiem tych wydarzeń jest Uthred, syn ealdormana Northumbrii. Podczas jednej z bitew ojciec Uthreda zostaje zabity, a on sam jako dziesięciolatek wzięty w duńską niewolę. Jego opiekunem zostaje jarl Ragnar Niustraszony, który traktuje go jak własnego syna. Chłopiec dorasta wśród Wikingów, żyjąc zgodnie z ich zasadami i szkoląc się na wojownika. Jednak przeznaczenie dla młodego Uthreda pisze inny scenariusz, sprawiając, że ten stanie przed trudnym wyborem: walczyć z Duńczykami wśród, których się wychował czy stanąć po stronie ludzi, z którymi łączą go korzenie? 

Do tej książki podchodziłam z ostrożnością. Uwielbiam powieści historyczne i to głównie to zadecydowało o tym, że sięgnęłam po tę książkę. Jeśli chodzi o czasy anglosaskie moja wiedza o nich jest znikoma. Bałam się, że to będzie jakaś przeszkoda podczas czytania. Jednak przypomniałam sobie, że kiedyś sięgając po książki Philippy Gregory też nic nie wiedziałam o dynastii Tudorów, a pomimo tego dzięki temu zaczęłam wyszukiwać o niej informacji i w ten sposób moja wiedza się pogłębiła. Z takim właśnie podejściem przystąpiłam do lektury "Ostatniego Królestwa" trochę wspomagając się informacjami w internecie, ale głównie wtedy, kiedy chciałam wiedzieć więcej o danej postaci, niż to co autor o niej opowiedział. Bo nie wiem czy wiecie, ale pierwsza część o Wojnach Wikingów jest oparta na autentycznych wydarzeniach. Dodatkowo postacie fikcyjne takie jak Regnar czy nasz główny bohater, mieszają się z postaciami, które niegdyś istniały. Bardzo podobało mi się to, że autor starał się trzymać faktów, ale umiejętnie wprowadzał do tej powieści też fikcję.
Obawiałam się też, że styl autora mi nie podpasuje, ale wcale tak nie było. Nie miałam trudności z czytaniem tej książki, ale nie ukrywam, że ta powieść do najłatwiejszych nie należy i wymaga pełnego skupienia. Jednak to nie wpływa na jakość czytania. Wciąga od pierwszych stron, chociaż mnie niekiedy męczyła. Głównie pierwsza część, bo kolejne dwie nie pozwoliły mi się oderwać ani na chwilę. Autor trochę wplata tu wątki obyczajowe, które pozwalają nam lepiej poznać główną postać. jednak nie ma ich wiele, ale na tyle aby zaobserwować zmiany Uthreda od małego chłopca, który pogubił się w tym kim jest i w co wierzy, aż po dorosłego, nieokrzesanego mężczyznę pełnego dumy, który starał się podążać własnymi ścieżkami. Nie trudno zauważyć, że łatwo mu było żyć wśród Wikingów, którzy nie boją się życia i nie stosują się do sztywnych reguł chrześcijaństwa, jakie wpajano mu od małego. 

"Ostatnie królestwo" to dynamiczna powieść, w której poznamy nie tylko bitwy rozgrywane pomiędzy Wikingami, a ludem Anglii, ale również, to co chyba najbardziej mnie ciekawiło. Bernard Cornwell nie zapomniał o wpleceniu takich ciekawostkach jak wierzenia Wikingów, ich obyczaje oraz codzienność. Poznajemy ich jako nieokrzesanych wojowników. Brutalnych, żądnych mordu i okrucieństwa, ale też powody ich migracji. Naprawdę spędziłam przy tej książce świetnie czas. Kiedy już wciągnęłam się w jej lekturę, to kartki same się przewracały. Świetna fabuła, akcja, wielowątkowość  i styl autora zaliczam na plus. Tak samo postacie Ragnara czy Uthreda, których najbardziej polubiłam. Tu miłość, przyjażń i lojalność mieszają się ze zdradą, męstwem i okrucieństwem. Mam ochotę Wam pisać i pisać o tej książce, bo tak wiele tu się dzieje, tak wiele postaci w niej występuje, ale to już musicie też odkryć sami. Jesteście gotowi? 

Oryginalny tytuł: The Last Kingom
Cykl: Wojny Wikingów (tom 1)
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: styczeń 2018 rok
Liczba stron: 488
Oprawa: twarda

czwartek, 17 stycznia 2019

"Słowa w ciemnym błękicie" Cath Crowley

"Słowa w ciemnym błękicie"  Cath Crowley
Rachel i Henry byli udaną parą przyjaciół, chociaż ona pragnęła czegoś więcej. Dzień przed swoją wyprowadzką z miasta, zostawia mu list w jego ulubionej książce. W liście wyjawia mu swoje uczucia, mając nadzieję, że on również je odwzajemniania. Jednak Henry nigdy nie wysłał jej odpowiedzi. Kiedy po trzech latach Rachel powraca do rodzinnego miasteczka, nie jest już taka sama. Tragedia, która wydarzyła się w jej życiu, odcisnęła na niej swoje piętno. 
Dziewczyna dostaje pracę w rodzinnym antykwariacie Henrego. Obydwoje są zmuszeni spędzać ze sobą czas. Powrót do przyjaźni nie jest taki łatwy. Jednak kiedy Rachel i Henry zaczynają wymieniać ze sobą listy, ponownie zbliżają się do siebie. 

"Słowa w ciemnym błękicie" to historia o miłości, przyjaźni i żałobie. Szczerze mówiąc, a raczej pisząc, nie jest to książka, która mnie poruszyła. Fakt faktem ociera się o ważne dla nastolatków tematy i opis fabuły również jest intrygujący, ale ja czytałam tę powieść na siłę. Wiem, że są osoby, którym ona się podobała, ale ja raczej nie zaliczę się do tego grona. Styl autorki nie przypadł mi do gustu, co zaś tyczy się bohaterów nie uważam, aby wszyscy zostali dobrze wykreowani. Najbardziej drażniła mnie postać Henry'ego, który lubił cały czas dramatyzować i robić z siebie ofiarę losu. Jedyną pozytywną rzeczą, którą w nim doceniłam, była lojalność wobec przyjaciół. Postać Rachel bardziej przypadła mi do gustu. Była silna, mówiła co myśli i miała sarkastyczne poczucie humoru. Najbardziej w tej historii podobało mi się to, że bohaterowie wymieniali się tu listami, ale też to, że było dużo scen rozgrywających się w antykwariacie, wśród książek. 

W tej powieści zabrakło mi emocji i odrobiny akcji. Niektóre opisy wręcz mnie nużyły i jedyne, co chciałam, to skończyć książkę jak najszybciej. Nie chcę Was odciągać od tej historii, bo widziałam, że wielu osobom się podobała i jedyne, co mogę doradzić Wam w przypadku tej książki, to przekonanie się samemu czy "Słowa w ciemnym błękicie" trafią w Wasze gusta.

Oryginalny tytuł: Words in deep bue
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: kwiecień 2018 rok
Liczba stron: 288
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

sobota, 12 stycznia 2019

"Birthday Girl" Penelope Douglas

"Birthday Girl" Penelope Douglas
Jordan postanowiła, że swoje dziewiętnaste urodziny spędzi w kinie. Sama. Bo jej obecny chłopak, Cole, jak zwykle ją olał. Za sprawą przypadku, poznaje przystojnego mężczyznę - Pike'a. Między nimi od razu zaczyna iskrzyć, a dziewczyna od razu zauważa, że Pike to intrygujący rozmówca, który sprawia, że w jego towarzystwie czuje się dobrze. Ku jej zdziwieniu okazuje się, że jest on ojcem jej chłopaka. Sytuacja się komplikuje, kiedy Cole i Jordan zostają wyrzuceni z mieszkania i nie mając innego wyjścia zamieszkują u Pike'a, na pewien czas, a dokładniej do końca lata, do póki nie zaoszczędzą i nie staną na nogi. Początkowo Jordan i Pike starają się schodzić sobie z drogi, ale coraz trudniej oprzeć im się wzajemnemu przyciąganiu. Co wygra? Rozsądek czy wzajemne pożądanie?

"Sprawia, że się śmieję, i gdy jesteśmy razem, czuję się tak, jakbym była w domu. Jakby to właśnie on był jedyną rzeczą w moim życiu, którą rozumiem."

Penelope Douglas bez wątpienia potrafi tworzyć intrygujące historie. Tym razem jest to powieść z wątkiem, który od razu mnie zainteresował. Duża różnica wieku pomiędzy partnerami, to nadal temat tabu, coś czego większość ludzi nie potrafi pojąć. Sięgnęłam po tę książkę również dlatego, że i ja jestem w związku, w której istnieje taka różnica. Byłam ciekawa jak autorka rozwinie ten wątek i szczerze mówiąc czegoś mi tu zabrakło, ale również nie zawiodłam się na tej historii. To co najbardziej rzuca się w oczy, to w sposób jaki autorka tworzyła relację pomiędzy bohaterami. Wszystko rozwijało się tu w odpowiednim tempie, najpierw była iskra, zainteresowania, im więcej czasu spędzali ze sobą tym bliżsi się sobie stawali. A okazji do rozmów mieli wiele, bo Cole, chłopak Jordan cały czas był nieobecny, ciągle imprezował, znikał praktycznie bez przerwy, w związku z czym Pike i ona zostawali w domu sami. 
Myślę, że Jordan, to taka postać, której nie da się nie lubić. Pomimo swoich dziewiętnastu lat przeżyła dużo. Starała się być dla każdego dobra, jednocześnie swoje potrzeby spychając na dalszy plan. Była pracowita, zaradna, nauczona liczyć tylko na siebie. Do tego pewna siebie, a jednocześnie bezbronna. Jednak koniec końców, jest to jedna z najlepiej wykreowanych bohaterek, którą polubiłam za jej siłę, upór i prostolinijność. 
Z kolei Pike, to nie jest typowy facet z romansów. Jednocześnie jest pewny siebie, a z drugiej strony zagubiony i nieśmiały, ale nie w taki ciapowaty sposób, którego nie cierpię. Zawsze można na niego liczyć, jest opiekuńczy i kiedy trzeba potrafi wykazać się stanowczością. To właśnie on dodawał Jordan odwagi, sprawiał, że dziewczyna, która zawsze miała pod górkę, czuła się kochana i wyjątkowo. 

"Wszystkie w niej jest takie młode, oprócz oczu. Oczu, w których widać niezwykłą cierpliwość, wynikającą z przeżyć w ciągu całych lat rozczarowań. Potrafią być również rozgniewane, bo życie od początku rzucało jej kłody pod nogi - i nawet na chwilę nie przestało."

"Birthday Girl" to historia o zakazanym związku. Już samo to sprawia, że w książce nie brak komplikacji. Są tu zabawne momenty, ale również te wzruszające, które chwytają za serce. Bohaterowie będą mierzyć się z wieloma przeszkodami i wątpliwościami. Staną przed trudnym wyborem, który zaważy na ich życiu. Autorka stworzyła powieść, w której z pewnością nie brak emocji, ale również odważnych scen. Narracja z obu perspektyw pozwala nam poznać postacie bliżej i w jakiś sposób utożsamić się z nimi. "Dręczyciel" tej autorki skradł moje serce i chociaż ta powieść jest tak różna od "Dręczyciela", to również trafiła w moje serducho. 

Wydawnictwo: NieZwykłe
Data wydania: styczeń 2019 rok
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

czwartek, 10 stycznia 2019

Mini opinie książek | "Kroniki Jaaru" część 2 i 3 Adam Faber

Mini opinie książek | "Kroniki Jaaru" część 2 i 3 Adam Faber
O ile pierwsza część "Kronik Jaaru" była nietrafnym nawiązaniem do Harrego Pottera, tak w "Czarnym Amulecie" można znaleźć wiele podobieństw. Odrodzenie Wielkiego Pana czy poszukiwanie wyjątkowej różdżki, która sama "wybiera" właściciela, rzucają się praktycznie same w oczy. Przyznam, że drugą część kronik Jaaru przeczytałam szybko, a książka mnie wciągnęła. Nie zabrakło tu niebezpieczeństwa, tajemnic i niespodziewanych zwrotów akcji. 
Pojawią się ludzie, którzy dla władzy są w stanie zdradzić nawet bliskie sobie osoby. Okaże się też, że nie każdy jest takim, jakim go widzimy.
Moim zdaniem ta część, jest nawet podobna do pierwszej. Pojawiają się nowe postacie, co ciekawe - rozdziały z perspektywy Jonathana, który jest intrygującą postacią. W Kate nadal brakuje mi wyrazistości, chociaż to sympatyczna postać, z tym, że jest po prostu nijaka. Nie jest to nieudana kontynuacja, ale mogłaby by być lepsza. Na plus można zaliczyć, że książka pomimo wszystko wciąga, chociaż ma swoje "nudne" momenty. Poza tym szybko się ją czyta i miło spędza się przy niej czas. 

Trzecia część wypada moim zdanie  jeszcze lepiej. Tak jak w poprzedniej nie brak tu tajemnic, niespodziewanych zwrotów akcji i niebezpieczeństwa. Zagadki, sekrety i dziwne zachowania innych, potęgują napięcie. Kate będzie musiała zmierzyć się z wieloma wątpliwościami, zdecydować, która droga jest słuszna. Dostajemy więcej informacji na temat magii, istot nie z tego świata, a autor odkrywa więcej kart, na temat wydarzeń, które zaczynały nadciągać już w drugim tomie. Pojawiają się nowe postacie, jest też wiele wątków, które nie dostały swojego zakończenia, co każe przypuszczać, że w czwartej części może sporo się dziać.  Nie można odmówić Adamowi Faberowi przyjemnego stylu pisania, który nie przytłacza i sprawia, że przez jego historie się płynie. Odczuwałam magię, na każdej ze stron obu tych części. Jednak nie wiem czy ja wyrosłam z tego typu młodzieżówek, czy tych książkom czegoś brak, ale niestety nie porwały mnie do reszty. Za to sprawdziły się w sam raz na parę miłych godzin relaksu, tym bardziej, że przy tych powieściach, nie trzeba zbyt dużo myśleć. Nie wiem czy sięgnę po czwartą część, bo tego typu historie, chyba już nie są dla mnie, ale myślę, że dla młodszych czytelników będzie w sam raz. Nie ukrywam, że kusi mnie ta piękna, fioletowa oprawa czwartej części, więc możliwe, że kiedyś ją sobie zakupię. 

środa, 9 stycznia 2019

"Korona na zawsze" Geneva Lee

"Korona na zawsze" Geneva Lee
Mogłoby się wydawać, że związek Alexandra i Clary, przetrwał najgorsze; że kłamstwa i sekrety odeszły, zastąpione przez szczerość. Jednak na parę czekają kolejne nowe wyzwania. Kobieta przygotowuje się do królewskiego ślubu, a co z tym idzie do nowych obowiązków. Para nadal będzie musiała walczyć o swój związek, który nie jest respektowany przez Króla. Do tego dla Clary nie łatwo jest przyzwyczaić się do flesza paparazzi, ani pogodzić się z tym, że będzie musiała zrezygnować ze swojego życia. Na domiar wszystkiego jej życie znajduje się w niebezpieczeństwie, a Alexander chcąc chronić ukochaną skrywa przed nią nowe sekrety. Czy para pokona kolejne przeszkody?

"Korona na zawsze" to historia o tym, że w życiu trzeba umieć zawalczyć o lepsze chwile. Nie zawsze szczęśliwe zakończenie dostajemy od razu. Nawet w baśniach, na bohaterów czeka wiele komplikacji. Tu nie było inaczej. Bohaterowie musieli zmierzyć się z własnymi wątpliwościami i czającym się niebezpieczeństwem. Pomimo przeszkód walczyli o siebie, swoją miłość i wspólne życie, choć nie zawsze było to łatwe. 
W książce nie zabraknie niespodziewanych zwrotów akcji czy szczypty niebezpieczeństwa. Nadal tu znajdziemy sceny zbliżeń i to nawet dosyć często. Nie brak tu również komplikacji i wzruszających, bolesnych momentów, które chwytają czytelnika za serce. Myślę, że ta powieść będzie idealna dla kobiet, które mają w sobie duszę romantyczki, ale również lubią, kiedy fabuła w książce nie spoczywa na laurach. 

Oryginalny tytuł: Crown Me
Cykl: Royals (tom 3)
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: wrzesień 2018 rok
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

"Ogrody natury" Jenny Broom

"Ogrody natury" Jenny Broom
Kiedy pierwszy raz sięgnęłam po tę księgę, byłam zdecydowanie nią oczarowana. Ta oprawa! Te barwne, piękne ilustrację, które przyciągają  i pobudzają wyobraźnię. A co za tym idzie, pozwalają jeszcze lepiej przyswoić zawartą w niej wiedzę, bo "Ogród nauki" kryje w sobie niesamowitą przygodę, która poprowadzi czytelnika poprzez lasy Amazonii, Wielką Rafę Koralową czy Himalaje. Odnajdziemy tu różnorodne zagadnienia dotyczące klimatu w danym rejonie świata, ukształtowaniu terenu czy informacji, ile powierzchni zajmuje np. las deszczowy Amazonii. Książka jest podzielona na rozdziały, a każdy z nich rozpoczyna opis, który pobudza wyobraźnię na tyle, iż ma się wrażenie, że opisywany ćwierkot ptaków, szum morza i szelest liści, jest również naszym udziałem. 

"Ogrody natury" to fascynująca podróż przez różne zakątki Ziemi, ale to również możliwość poznania 80 niesamowitych zwierząt i owadów - małych, dużych, potężnych i nie tylko. Ta książka nie tylko pobudza wyobraźnię, zachwyca ilustracjami, ale również pogłębia wiedzę w prosty, przystępny i interesujący sposób. Myślę, że zachwyci niejednego młodego czytelnika i co jestem pewna, również jego rodziców.

Książka do kupienia w Księgarni Czytam.pl, pod linkiem:
https://czytam.pl/k,ks_760900,Ogrody-natury-Williams-Kristjana-S-Broom-Jenny.html

Wydawnictwo: Adamada
Liczba stron: 48
Oprawa: twarda

wtorek, 8 stycznia 2019

"Scarlet. Saga księżycowa" Merissa Meyer

"Scarlet. Saga księżycowa" Merissa Meyer
"Scarlet" to kolejna odsłona sagi księżycowej. Początkowo myślałam, że historia Cinder zakończy się na pierwszej części i szczerze? Byłam wkurzona, bo zakończenie jakie autorka wtedy zaserwowała było pełne napięcia. Druga część tej sagi opowiada historię Scalet, której babcia, z dnia na dzień zaginęła. Nikt jej nie wierzył, że ta nie odeszła dobrowolnie. Postanawia ją odszukać na własną rękę, w czym pomaga jej nowo poznany Wilk. Pomimo tego, że dziewczyna mu nie ufa, pomiędzy parą zaczyna rozkwitać uczucie. Jednocześnie Cinder ucieka z więzienia i jest zmuszona się ukrywać. Przez to Księżycowi są coraz bardziej niebezpieczni i zawzięci, aby dziewczyna wpadła ich w ręce. 
Drogi Scalet i Cinder się przecinają w najmniej spodziewanym momencie. 

"Scarlet" to udana kontynuacja. Druga część jest zaskakująca, pełna niespodziewanych zwrotów akcji i napięcia. Chociaż początkowo czytanie tej historii było dla mnie nużące, to akcja zaczęła nabierać dynamiki w momencie, kiedy Scarlet postanawia z Wilkiem wyruszyć do Francji. Nie zabraknie tu niebezpieczeństwa. Bohaterami będą targać wątpliwości. Cinder nie będzie dopuszczać do siebie myśli o swojej prawdziwej tożsamości. Moim zdaniem uciekała nie tylko od Księżycowych, ale również od prawdy od swojej przeszłości. W pewnym momencie miałam ochotę nią potrząsnąć i powiedzieć, żeby przestała myśleć tylko o sobie, bo tu nie chodzi tylko o nią, ale o całą ludzkość. Kai z kolei wzbudzał we mnie wiele emocji, ale wynikały one z tego, że on sam czuł się rozdarty pomiędzy miłością, a odpowiedzialnością za swoje Królestwo. Czuł się zdradzony przez Cinder, a do tego stąpał po grząskim gruncie, nie wiedząc jak pogodzić wszystko razem. 
Jeśli zaś tyczy się naszej tytułowej Scarlet. to jest to uparta i pełna determinacji osóbka, która jednocześnie jest nieustraszona. Ma cięty język, wie czego chce i pomimo tego, że wychodzą na jaw nowe tajemnice jej babci, Scarlet robi wszystko, aby ją odzyskać. 
To bardzo przyjemna i wciągająca książka, która zapewnia parę relaksujących godzin. Dla mnie osobiście "Cinder" była ciekawsza, ale druga część sagi księżycowej, zapewnia podobne wrażenia. 

Oryginalny tytuł: Scarlet
Cykl: Saga Księżycowa (tom 1)
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Tłumaczenie: Magdalena Grajcar
Data wydania: marzec 2018 rok
Liczba stron: 500
Oprawa: twarda

"Z popiołów" Martyna Senator

"Z popiołów" Martyna Senator
Wystarczyła jedna, nieodpowiednia decyzja, aby ścieżki Michała i Sary, spotkały się w tym samym momencie. Dziewczyna już wtedy wiedziała, że tacy mężczyźni jak on, zwiastują kłopoty, na które nie mogła sobie pozwolić. Jednak ten zafascynowany jej osobą, pragnie przebić się przez mur, którym się otoczyła i zdobyć jej serce.

Przyznam, że ta książka już od pierwszych stron pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie często sięgam po polskie powieści, bo mam wrażenie, że brakuje im naturalności, ale Martyna Senator pokazała, że potrafi pisać tak, by na dłużej utrzymać zainteresowanie czytelnika. Nie sięgam zbyt często po polskie książki, bo wiele z nich mnie rozczarowało. Jednak przy tej mile spędziłam czas i nie miałam wrażenia, że czytam na siłę byle skończyć.

Autorka przedstawia nam historię dziewczyny, która przeszła traumatyczne przeżycia, podczas których nie mogła liczyć na wsparcie rodziców i praktycznie oprócz babci i przyjaciółki nie miała za bardzo na kogo liczyć. Adam to miły chłopak, który również przeżył ból, ale też stratę. Styl autorki bardzo przypadł mi do gustu. Jest nie tylko lekki i przyjemy, ale dodatkowo potrafi dobrać słowa tak, że człowiek je sobie zapisuje w głowie. Niektóre niosą ze sobą życiową mądrość i tych cytatów tu wiele możemy znaleźć, co bardzo mi się podobało. Jeśli chodzi o kreację bohaterów, to trochę nie za bardzo potrafiłam się z nimi zżyć. Byli dla mnie zwyczajnie bezbarwni. Mili, sympatyczni, ale nie mieli w sobie żadnej iskry. Jeśli chodzi o całokształt fabuły, to również w niej wiele mi zabrakło. Praktycznie nic tu się nie działo, książka skupiała się tylko na rozterkach Sary i rozwijającej się relacji pomiędzy nią, a Adamem. Nie mówię, że nudziła mnie ta powieść, bo styl Martyny Senator sporo mi rekompensował, ale zabrakło mi tu większej ilości komplikacji czy chociażby czegoś niespodziewanego. 

"Z popiołów" to lekka i przyjemna młodzieżówka, która zdołała mnie zaskoczyć. Porusza parę ważnych tematów i uczuć; samotność, strach, miłość czy nadzieję.  Często skłania do refleksji, a do tego można wynieść z niej wiele wartościowych cytatów.
Pomimo paru rzeczy, których mi tu zabrakło mile spędziłam czas. Może kiedyś zdecyduję sięgnąć po kolejne części tej serii, ale póki co mam tak wielki stos hańby, że mogłabym w nim nurkować. 

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Cykl: Z popiołów (tom 1)
Data wydania: 8 listopada 2017 rok
Liczba stron: 336
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

sobota, 5 stycznia 2019

"Substancja" Klaudia Kloc - Muniak

"Substancja" Klaudia Kloc - Muniak
"Substancja" opowiada historię studentów, którzy opracowują proteinę - lek, który ma pomóc w leczeniu mukowiscydozy. Jednak coś, co miało pomóc ratować życie, wprowadza tylko komplikacje. Kiedy wydarza się pierwsza z tragedii, życie wszystkich studentów zostaje przewrócone do góry nogami. Kiedy ginie jedna z dziewczyn biorących udział w tworzeniu substancji, Julia Przybysz nie wierzy, że to nieszczęśliwy wypadek. Rozpoczyna się gra, w której stawką jest życie. 

Przyznam szczerze, że pierwszy raz czytam thriller medyczny. Nie miałam jednak problemu wciągnięciem się w fabułę, a biotechnologiczne zagadnienia nie sprawiały mi trudności, gdyż autorka starała się wszystko w miarę zrozumiale wyjaśniać. Powieść oczywiście trzyma w napięciu, ale ja byłam na tyle głupia, że zerknęłam na ostatnie strony i zepsułam sobie ten dreszczyk oczekiwania. BŁAGAM, nie róbcie tego nigdy. Nie bierzcie ze mnie przykładu.  W książce nie brak komplikacji, niespodziewanych zwrotów akcji, ale również wątku miłosnego, który jednak nie dominuje powieści, ale jest miłym dodatkiem. Na duży plus można zaliczyć postać Julii, która została bardzo ciekawie wykreowana. Główna bohaterka jest silna, inteligentna oraz nie dająca sobie w kaszę dmuchać. Pozostali bohaterowie również wznoszą wiele do fabuły. Jednych się lubi, a drugim (pewną osobę) się nienawidzi. Myślę, że to również czytelnicy będą potrafili docenić. Autorka pokazuje do czego potrafi doprowadzić niezdrowa ambicja i eksperymentowanie z nauką. Rozwoju nie sposób uniknąć, ale do od nas zależy w jakim kierunku się potoczy. 
Nie czytałam pierwszej części, ale nie miałam problemu z ogarnięciem fabuły w "Substancji".  Tę powieść można spokojnie polecić fanom thrillerów i myślę, że dla tych, którzy sięgają po ten gatunek od czasu, do czasu. 

Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: sierpień 2018 rok
Liczba stron: 308
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

"Deep. Stage Dive" Kylie Scott

"Deep. Stage Dive" Kylie Scott
Ben Nicholson, to gwiazda rockowa zespołu Stage Dive, w którym jest basistą. Wiedzie udane, niezobowiązujące życie. Nie dla niego związki i inne trwałe relacje. Uwielbia swoje życie i muzykę, pozwala mu ona na to, by żyć pełną piersią. Jednak, kiedy na jego drodze staje Lizz, jego życie się komplikuje. Jednak nie tylko, bo dla niej to również nie łatwa sytuacja. Musi na bok odsunąć swoje plany i marzenia. Jak Ben i Lizz odnajdą się w nowej sytuacji?

"Deep" to już czwarta, a zarazem ostatnia odsłona serii Stage Dive. Tak jak poprzedniczki, tak i ta część jest napisana lekko i przyjemnie. Pomimo tego, że jest to przewidywalna i schematyczna powieść, potrafi wciągnąć, a nawet w jakiś sposób potrząsnąć sercem czytelnika.  
Bohaterowie mają swoje wady i zalety. Lizz jest beztroska i sympatyczna, pomimo tego, że sprawia wrażenie delikatnej, jest równocześnie silna. Bywały momenty, kiedy miałam ją za głupiutką i trochę nachalną, ale możliwe, że to tylko ja odniosłam takie wrażenie. Z kolei Ben, to na pierwszy rzut oka fajny facet, ale nie podobało mi się to, że chciał mieć wszystko naraz, gdzie w zaistniałej sytuacji nie było to możliwe. Do tego wciąż zawodził Lizz, odtrącał, ranił sprawiał, że była na emocjonalnego huśtawce, przez co zaczęła tracić do niego zaufanie. 
W książce nie zabraknie komplikacji, smutnych, ale też zabawnych momentów. 
"Deep" to idealna lektura na wieczór, przy której miło spędza się czas, choć nie jest to historia, która wyróżnia się czymś na tle innych. 

Oryginalny tytuł: Deep
Cykl: Stage Dive (tom 4)
Wydawnictwo: Editio
Data wydania: listopad 2018 rok
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

czwartek, 3 stycznia 2019

"Księga Ziemi" Jonathan Litton

"Księga Ziemi" Jonathan Litton
"W bezkresie wszechświata, gdzieś na uboczu Drogi Mlecznej, krąży wokół zwykłej gwiazdy w średnim wieku niepozorna niebieska kulka. Wśród miliardów bilionów ciał niebieskich jest ona jedynym znanym nam miejscem, na którym istnieje życie."

"Księga Ziemi" to popularnonaukowa książka dla dzieci. A raczej księga, jeśli spojrzeć na jej  duży format. Skierowana do starszych dzieci, idealna jako pomoc przy nauce biologii, geografii czy przyrody. Ta księga jest idealna dla odkrywców, którzy wciąż poszukują wiele odpowiedzi na swoje pytania. "Księga Ziemi" odkrywa tajemnice naszej planety. Dowiemy się z niej jak troszczyć się o nasze miejsce na ziemi, z czego jest zbudowana, jakie procesy w niej zachodzą oraz jakie życie się na niej toczy. Przyjrzymy się ekosystemowi w różnych częściach świata, pustyniom, lasom deszczowym czy oceanom. Oprócz tego poznamy cuda świata takie jak Koloseum czy Wielki Mur Chiński, ale nie tylko. 

Co najważniejsze zwraca uwagę na fakt, jak bardzo od nas samych, zależy los naszej planety i ludzkości. Jak zadbać o Ziemię, aby służyła nam jak najdłużej? Dlaczego tak ważne jest ograniczenie odpadów i segregacja śmieci? 

Książka oprócz swojej wielkości, zachwyca również pięknymi, barwnymi ilustracjami. Autor nie zasypuje w niej ogromem informacjami, tylko tym, co najważniejsze. Krótko i zwięźle, co sprawia, że wiedzę jest o wiele łatwiej przyswoić. Książka jest podzielona na cztery działy. Jedyne do czego można by się przyczepić, to do zbyt małej czcionki, która trochę jest męcząca i myślę, że młodszego czytelnika może zniechęcić. 

"Księga Ziemi" to pouczająca książka, która pozwala lepiej przyswoić wiedzę. W sam raz dla młodszych czytelników, którzy uwielbiają wszelakie podróże. Z pewnością odnajdą tu wiele odpowiedzi, na zadawane przez siebie pytania. 

Książka do kupienia w Księgarni Czytam.pl, pod linkiem:
https://czytam.pl/k,ks_750423,Ksiega-Ziemi-Litton-Jonathan.html

Wydawnictwo: Adamada
Data wydania: 2018 rok
Liczba stron: 64
Oprawa: twarda

"Pokuta" Max Czornyj

"Pokuta" Max Czornyj
"Pokuta" to trzeci, a zarazem ostatni, tom trylogii z komisarzem Erykiem Deryło w roli głównej. Z racji, że nie napisałam recenzji poprzednich tomów w skrócie opowiem Wam o co chodzi. 

Eryk Deryło to 50-cio kilku letni komisarz lubelskiej policji, który zajmuje się sprawą zaginięć, do których dochodzi na kilka dni przed Bożym Narodzeniem. Rodziny zaginionych osób otrzymują listy od tajemniczego X XXX.  Zaś kiedy policja odnajduje pierwsze zwłoki, które zostały całkowicie zbezczeszczone, staje się jasne,  że XXXX jest wyjątkowym zwyrodnialcem, a pikanterii dodaje tylko fakt, że jest on ciągle o jeden krok przed policją.
Trzeci tom zaczyna się od tego, że lubelskiej policji w końcu udaje się dopaść zabójcę. I mogłoby się wydawać, że koszmar dobiegł końca, ale jak się okazuje, pomimo zatrzymania sprawcy, dochodzi do kolejnych zbrodni. A mężczyzna przebywający w psychiatryku zna szczegóły ich dotyczące. Czy X XXX to tak naprawdę 4 osoby? Czy lubelska policja mogła się, aż tak pomylić?


Muszę przyznać, że "Pokuta" była bardzo dobrym zwieńczeniem całej serii.  Autor utrzymał napięcie z poprzednich tomów. Kartki same się przewracały. Nadal znajdziemy tu mrożące krew w żyłach opisy, ale nie są one, aż tak bestialskie jak w „Grzechu” ( i całe szczęście, bo chyba bym już w ogóle nie zasnęła w nocy). Fabuła też była ciekawa, fakt faktem spodziewałam się czegoś innego, ale było to bardzo pozytywne zaskoczenie. Co do samego XXXX to  autor doskonale nakreślił zarys jego osobowości, choć muszę przyznać, że momentami - w szczególności na początku - gubiłam się w tym. Natomiast jeśli chodzi o zakończenie- Pan Czornyj zostawił sobie otwartą furtkę i mam nadzieję, że jednak spotkam się jeszcze nie jeden raz z komisarzem Deryło, bo polubiłam gościa!

Książka do kupienia w Księgarni Czytam.pl, pod linkiem: 
https://czytam.pl/k,ks_763280,Pokuta-Czornyj-Max.html


Wydawnictwo: Filia
Cykl: Komisarz Eryk Deryło (tom 3)
Data wydania: październik 2018 rok
Liczba stron: 448
Oprawa: miękka
Copyright © 2016 Red Girl Books Recenzje , Blogger