Polecany post

"Łowcy płomienia" Hafsah Faizal

środa, 27 lutego 2019

Podsumowanie mojej przygody z Legimi

Dzisiaj przychodzę do Was nietypowym wpisem, bo recenzją aplikacji służącej do czytania. Mówię tu oczywiście o Legimi. Mimo tego, że jestem zażartą zwolenniczką papierowych książek, postanowiłam spróbować spojrzeć z innej perspektywy i zajrzeć do świata maniaków elektronicznych książek.

Czym jest Legimi?

Jest to aplikacja, dzięki której możemy czytać na różnych urządzeniach, w różnym formacie. E-booki możemy czytać na telefonach, tabletach, laptopach i wybranych czytnikach (tu warto zajrzeć na stronę producenta). Ogólnie zamysł jest taki by czytelnik, mógł czytać wszędzie, o każdej porze, na czym chce i przede wszystkim w takim formacie o jakim sobie zamarzy. Bo w Legimi mamy możliwość czytania, ale również słuchania powieści. Książki możemy kupować osobno, ale możemy również wykupić abonament na określony czas i cieszyć się nieograniczonym dostępem do niezliczonej ilości książek.

Funkcje 
                                                                            
Jak wcześniej mówiłam Legimi umożliwia nam czytanie, poprzez elektroniczny format. Aplikacja zawiera kilka ciekawych funkcji, o których warto z pewnością wspomnieć. 
Segregacja książek, poprzez półki. Według mnie możliwość uporządkowania książek jest dosyć istotna, może i jest to rzecz błaha i podstawowa, ale dla mnie dosyć ważna. Mogłam zapisać książki, a następnie podzielić je na gatunki, czy format w jakim są one zapisane. Wszystko po to, aby w morzu książek, które chcę przeczytać, coś znaleźć. Z takich jeszcze podstawowych funkcji: możemy zaznaczać cytaty, lub tzw. zakładki jeżeli fragment jest większy. 
W rogu telefonu znajduje się licznik, który mówi nam o tym ile jeszcze stron zostało nam do końca rozdziału, co oczywiście uważam za całkiem ciekawą funkcję. Może nie jest niezbędna, ale na pewno dodaje trochę wygody.

Legimi posiada również przelicznik czasu, który świetnie się sprawdzi dla tych chcących wiedzieć ile przeczytali w ciągu tygodnia. Funkcja mająca za zadanie zaspokoić ciekawość czytelnika, by ten mógł odpowiedzieć sobie na pytanie ile dziennie czyta, kiedy więcej, a kiedy mniej.

Moje wrażenia

Bardzo szybko polubiłam się z aplikacją. Okazało się, że dzięki niej częściej czytam – wiem brzmi głupio, ale pozwólcie, że Wam to wyjaśnię. Zwróćcie uwagę na to, że nie zawsze gdy wychodzę z domu zabieram ze sobą książkę (czasem zdarza mi się żałować) dlatego gdy tylko się okaże, że muszę gdzieś poczekać chwilkę dużej, zamiast bezczynnie stać i gapić się w nicość, lub przeglądać social media, chwytam telefon i włączam aktualnie czytaną książkę. 
Kolejną zaletą czytania książek w elektronicznym formacie jest, że w każdej chwili mogę sięgnąć po dowolną książkę. Jeżeli będę mieć kaprys przeczytania książki „X” nie muszę iść do księgarni czy czekać, aż zamówiona paczka z książkową zawartością do mnie przyjdzie. Klikam w zieloną ikonkę, wystukuję tytuł książki i czytam na co mam ochotę.

Nie mogę również nie wspomnieć o możliwościach jakie dają audiobooki. Nawet nie zdawałam sobie sprawy ile jest okazji, by „posłuchać” książki. Oto przykłady: podczas sprzątania, spaceru po lesie, podczas samotnego wypadu na zakupy, na przystanku, podczas gotowania obiadu, podczas jazdy samochodem, przed snem, gdy oczy są już zbyt zmęczone by podążać za tekstem. Okazji jest całe mnóstwo.
Jedyne wady jakie mam do zarzucenia audiobookom, to przede wszystkim, brak wielu książek w tym formacie. Jest to oczywiście wada, która pojawia się ze względów logicznych. Koniec końców żadne wydawnictwo nie stać, by nagrać dla każdej pojedynczej powieści audiobook. Niby aplikacja posiada syntezator mowy, który czyta wam automatycznie tekst, ale wątpię by ktoś miał ochotę słuchać robotycznego, wypranego z emocji głosu przez kilka godzin. 
Drugi element, który jest wadą czysto subiektywną. Otóż, nie każdy audiobook się przyjemnie słucha. Czasem jest tak, że lektor czyta monotonnym głosem, albo został niewłaściwie dobrany do roli (np. dorosły facet, donośnym głębokim głosem czyta partie dziecka), w takich sytuacjach wyobraźnia siada i kwiczy (z audio-booków które polecam posłuchać to na pewno będzie „Gra o Tron”).

Legimi musi być niesamowicie przydatne podczas podróży. Osobiście nie miałam okazji przetestować aplikację w takiej sytuacji, ale tylko sobie wyobrażam jak nie muszę podczas wyjazdu wciskać do walizek i tak już przepełnionych ubraniami, ciężkich i zabierających przestrzeń książek.
Uważam tę przygodę za udaną. Nie sądziłam nigdy jak wiele korzyści może wypłynąć z czytania za pomocą tak niepozornej aplikacji. Oczywiście, nadal uważam, że papieru, jego zapachu i szelestu, struktury, a przede wszystkim ciężaru słów spoczywającego na dłoniach, nic nie zastąpi, ale myślę, że teraz znacznie częściej i przede wszystkim chętniej będę sięgać po wersje elektroniczne.

Za niezapomnianą, czytelniczą przygodę, dziękuję:

8 komentarzy:

  1. Dużo dobrego słyszałam o tej platformie. Sama jednak z niej nie korzystałam, ponieważ mam na swoich półkach, wiele zalegających nieprzeczytany książek. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja już od dłuższego czasu po prostu ZAWSZE mam przy sobie książkę. Chłopak nie raz się po mnie drze, po co pakuje do torebki książkę, skoro idziemy, np. na spacer albo na zakupy, ale to już jest silniejsze ode mnie :D może akurat uda się przeczytać choćby stronę 😹 a aplikacja coraz bardzie mnie kusi - w końcu fajnie byłoby zabrać jakąś małą torebeczkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest bardzo wygodna forma, właśnie na takie wyjścia czy wakacyjne wyjazdy <3 Nie zajmuje dużo miejsca i nie dokłada kilogramów :D

      Usuń
  3. Nie słyszałam i raczej nie skorzystam. Staram się teraz odpocząć od ebooków, a wrócić do tradycyjnych, papierowych książek. ;)
    Pozdrawiam. ;**

    P.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój stos hańby rośnie, a jakbym miała się zabierać za książki elektroniczne znowu, to bym chyba utonęła lol ;D Pozdrawiam, Eli https://czytamytu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Red Girl Books Recenzje , Blogger