Polecany post

"Łowcy płomienia" Hafsah Faizal

wtorek, 11 lutego 2020

"Stacja końcowa Auschwitz" Eddy de Wind

"Stacja końcowa Auschwitz" Eddy de Wind
Jakiś czas temu postanowiłam, że coraz częściej będę sięgać po książki o tematyce Auschwitz. Kiedy przyszła do mnie propozycja przeczytania powieści Eddy'ego de Wind, nie wahałam się. Najczęściej sięgam po reportaże, ale powieść autora, to historia jego przeżyć w obozie zagłady. Nie miałam więc obaw, że będę musiała odsiewać fakty od fikcji. Eddy de Wind spisywał swoje przeżycia w dzienniku, podczas pobytu w Auschwitz. Nie chciał niczego pominąć, aby kiedy przeżyje, móc nieść świadectwo całemu światu.

" W stacji końcowej Auschwitz" autor tworzy swoje alter ego o imieniu Hans. Jest 1943 rok, mężczyzna wraz ze swoją żoną Frieder są zmuszeni wsiąść do transportu, kierującego się do Auschwitz. Początkowo traktują to lekko, jak przymusowy pobyt w sanatorium, ale kiedy docierają do stacji Auschwitz, uderza ich okrutna rzeczywistość. Małżeństwo zostaje rozdzielone, Esesmani odbierają im wartościowe rzeczy. Jednak to zaledwie początek koszmaru. 

Wyobraźcie sobie, że w jednej chwili musicie porzucić swoje dotychczasowe życie, rodzinę i przyjaciół. Wasze plany i marzenia już nie mają znaczenia. Idziecie w nieznane. Nie wiecie co Was czeka, ale karmieni propagandą macie nadzieję, że będzie dobrze. Nie spodziewacie się, że już na miejscu zostajecie okradzeni z bliskich Wam ludzi, z kosztowności, a nawet z ubrań. Nie macie świadomości, że w nowym miejscu będziecie borykać się z głodem, chorobami zakaźnymi i pracą ponad własne siły. Każdy kolejny dzień, to walka o przetrwanie. Jednak z biegiem czasu coraz trudniej walczyć. Śmierć staje się wybawieniem, a oczekiwanie na nią torturą. 

Książka nie jest napisana emocjonalnie, ale należy wziąć pod uwagę, że kiedy autor zapisywał swoje wspomnienia psychicznie był zmęczony i zrezygnowany, pomimo, że nadal miał w sobie okruchy woli walki. Ta książka nie opisuje drastycznych zachowań. Ja osobiście odebrałam ją jak historię o tym, jak ludzie starali się przetrwać w tak trudnym miejscu, gdzie brakowało pożywienia i leków. Jak Auschwitz kształtował ich charaktery i psychikę. Pokazuje również jaka hierarchia obowiązywała w tym miejscu. Najbardziej w oczy rzuciło mi się to, że autor przedstawiał naszych rodaków jako tych najgorszych, pokazując tylko złe zachowania więźniów politycznych. To przykre, że trafiał tylko na złych ludzi, bo w każdym bądź razie nie zamierzam zaprzeczać, że wśród naszych rodaków nie brakowało takich ludzi.
"Stacja końcowa Auschwitz" to przejmująca historia o przetrwaniu, ale również o tym, że w miejscu, w którym działo się niewyobrażalne dla nas zło, nadal istniała nadzieja i dobroć.


Cytaty:

"I ten głód! Ciągły, nieustający głód! Bo cóż to jest: jedna porcja chleba i litr zupy na dzień? I to byle jakiej: wody z kawałkami brukwi i ziemniaków".

"Słońce tchnęło na nowo życie w przeznaczonych na śmierć, w ich sercach zakiełkowała nowa nadzieja, rozwinęła się jak młode listki uwolnione z pączków, złaknione wiosennych promieni. Powietrze przenikała delikatna wilgoć, niebo było błękitne, a rytm serca szybszy, gdy smakowali wiosny. Tak jakby ich krew stała się rzadsza i przez to szybciej płynęła w żyłach. Tak jakby ich dusze drżały w ciałach wraz z rozgrzanym powietrzem nad zielonymi łąkami. Poczuli tęsknotę starą jak historia ludzkości, po zimie, która zmroziła ich serca".

"Dziwne, że życie wciąż trwało, a świat ciągle się kręcił. Wydaje się nam, że my i osoby, które kochamy, stanowimy centrum wszechświata. Uniwersum jest jednak obojętne, czy jesteśmy szczęśliwi, czy zdychamy na śniegu".

"(...) Trwaliśmy wciąż rozdarci pomiędzy strachem a nadzieją, pomiędzy absurdalną, emocjonalną nadzieją a racjonalnym strachem graniczącym z pewnością, że to wszystko oznacza nasz koniec".

Oryginalny tytuł: Eindstation Auschwitz
Wydawnictwo: WAB
Data wydania: styczeń 2020 rok
Liczba stron: 288
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

środa, 5 lutego 2020

"Łowcy płomienia" Hafsah Faizal

"Łowcy płomienia" Hafsah Faizal
Zafira żyje w kalifacie, w którym kobieta nie ma prawa o sobie decydować i być kimś znaczącym. Dlatego dziewczyna ukrywa przed swoją społecznością, że jest Łowczynią, która codziennie przemierza mroczny las zwany Arz. Jest to miejsce, do którego wielu wchodziło, ale nie wracali już żywi. Zafira polowała w tym lesie na zwierzynę, która stanowiła pożywienie dla jej ludzi. W przeciwnym razie wszyscy by głodowali. Jednak mroczny las Arzu rozrasta się coraz bardziej, grożąc pochłonięciem królestwa, w którym żyła.

Nasir jest Księciem Śmierci, któremu ojciec zleca odnalezienie i zabicie Łowcy. W życiu Zafiry i Nasira pojawia się Srebrna Wiedźma, która sprawia, że parę obcych sobie ludzi, zaczyna łączyć wspólny cel. Chociaż początkowo o tym nie wiedzą. Wiedźma wysyła Zafirę na wyspę Sharr, która leży wewnątrz Arzu. Dziewczyna ma odzyskać tajemniczy artefakt, który przywróci jej królestwu dawną świetność i zatrzyma mrok lasu. Nasir nie tylko ma zabić dziewczynę, lecz również przejąć potężny artefakt. Jednak z biegiem wyprawy wszystko się komplikuję. Co kryje się za wyprawą w samo serce Arzu?

Po "Łowcy płomienia" sięgałam z dobrymi przeczuciami. Już od początku czułam, że to coś dla mnie i nie pomyliłam się. Ta powieść skradła moje serce. Chyba wszystko mi się tu podobało. Kreacja bohaterów, ich relacja, postacie drugoplanowe, klimat i sama fabuła. Nie można tu narzekać na brak akcji czy tajemnice. Książka trzymała mnie w sidłach praktycznie od początku do końca.

Zafira wcześnie straciła ojca, ale również matkę, która wpadła w rozpacz po śmierci męża.  Dziewczyna nie miała w planach miłości, oznaczała dla niej przegraną, było to uczucie, które przynosiło ból. Była lojalną przyjaciółką i troszczyła się o swoich bliskich. Nasir z kolei to postać poraniona przez własnego ojca. Na jego podstawie zobaczymy jak chęć zadowolenia rodzica potrafi być silniejsza od własnego sumienia. Zabijał dla niego ludzi, ale zostawiało to ślad na jego duszy. Nadal odczuwał współczucie i litość, ale jego ojciec próbował konsekwentnie te przejawy dobroci w nim zniszczyć.

"Łatwo o tym zapomnieć, ale serca biją dla miłości, prawda? Być może życie bez celu, to nie życie. Jednak życie bez miłości... to również nie jest życie. To egzystencja".

Jednym z elementów, które tu mi się podobały, to umiejętne wprowadzanie nowych postaci, tajemnic czy potworów takich jak ifryt. Nie brak tu akcji, scen walki, no i miłości. Jednak ten ostatni wątek nie dominuje w tej powieści i rozwija się stopniowo i subtelnie. Zżyłam się z głównymi bohaterami, ale chcę tu zaznaczyć, że postacie drugoplanowe również są dobrze wykreowane i warte uwagi. Dopingowałam im tak jak głównym bohaterom i przeżywałam wszystko co ich spotykało.

"Łowcy płomienia" to tajemnicza i klimatyczna powieść z rozbudowaną fabułą. Tu dobro spotyka się ze złem. To historia o honorze i poświęceniu oraz o tym jak za sprawą ludzi, których spotykamy na swojej drodze, możemy spojrzeć na pewne sprawy inaczej. Postacie Zafiry i Nasira nie stoją w miejscu, stopniowo przechodzą zmianę. Może ta książka ma jakieś niedociągnięcia, ale ja pochłonięta tą powieścią, nie zauważyłam tego. 
Oryginalny tytuł: We Hunt the Flame
Cykl: Sands of Arawiya (tom 1)
Wydawnictwo: Niezwykłe
Data wydania: listopad 2019 rok
Liczba stron: 506
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

piątek, 24 stycznia 2020

"Wiedźma morska" Sarah Henning

"Wiedźma morska" Sarah Henning
"Morze to kapryśna wiedźma. Równie dobrze potrafi złożyć pocałunek na czyichś ustach, jak i pozbawić kogoś tchu. Jest piękna i okrutna, pokryta migoczącymi fałdami. Gdy hojna, napełnia nasze brzuchy i kieszenie po brzegi. Gdy nikczemna, jedynie patrzy chłodno, jak przywdziewamy czerń i wzbogacamy jej wody o słone łzy. Tylko fale nadążają za jej nastrojami - przychodzą i odchodzą równie szybko co one. Jednak wciąż jest ona dla nas kimś więcej niż wiedźmą - jest naszą królową".

Zanim rozpoczęła się historia Małej Syrenki i Wiedzmy, która odebrała jej głos, w zamian za ludzkie nogi, kilkadziesiąt lat wstecz toczyło się życie trójki nierozłącznych przyjaciół, żyjących w rybackim miasteczku. Anna, Evelyn i książe Niks, wspólnie przeżywali wspaniałe przygody, które niekiedy bywały niebezpieczne. Podczas jednej z takich zabaw ginie Anna. Kilka lat później Evelyn zostaje powiernicą księcia, która od czasów tragedii jest wytykana przez innych. Evie pewnego dnia poznaje tajemniczą dziewczynę, którą spotka niedaleko brzegu. Jest ona bardzo podobna do jej zmarłej przyjaciółki. Evelyn szybko się do niej przywiązuje, jednak jej nowej przyjaciółce grozi niebezpieczeństwo. Jej życie zależy od pocałunku prawdziwej miłości, ale... czy na pewno?

"Wiedźma morska" nie jest idealną powieścią, ale potrafi wciągnąć czytelnika do swojego świata. Pomimo tego, że akcji tu jak na lekarstwo. Postacie mogłyby być lepiej wykreowane. Ja nie zżyłam się żadnym z nich. Momentami ma się wrażenie, że są w tej powieści nieścisłości na przykład te dotyczące śmierci Anny. Tak jakby autorka rozpoczynała jakiś temat i porzucała go w połowie. Byłam również zaskoczona szybkim rozwinięciem relacji pomiędzy Niks'em a Evelyn. Dla mnie to było mało naturalne i wzięło się znikąd. 
Nie zabraknie tu jednak tajemnic i kłamstw. Autorka stopniowo odkrywa przed nami sekrety.
Podobał mi się również wątek z magią, z paleniem kobiet, które uznano za czarownicę, ale autorka nie pokusiła się o rozwinięcie obu tych tematów.

Lubię książki, które są wzorowane na znanych baśniach. "Wiedźma morska" to powieść, która zaczyna się niepozornie i dosyć nudno. Akcja posuwa się powoli, ale wraz z pojawieniem się nowej postaci, zaczyna trzymać w napięciu. To historia o tym, że tam gdzie jest nienawiść i pragnienie zemsty, nie ma miejsca na prawdziwą miłość. Ludzie, którzy kierują się złymi pobudkami, by zdobyć to czego pragną, nigdy nie ruszą do przodu. Czasami poświęcenie oznacza utratę własnego życia. Sarah Henning nie stworzyła idealnej powieści, wiele jej brakuje, ale fabuła zasługuje na plus i potrafi zaciekawić. Mam nadzieję, że kolejna część będzie lepiej dopracowana. Ja na pewno dam jej szansę.
Oryginalny tytuł: Sea Witch
Wydawnictwo: NieZwykłe
Data wydania: luty 2019 rok
Liczba stron: 302
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

wtorek, 14 stycznia 2020

"Miłość online" Penelope Ward

"Miłość online" Penelope Ward
Ryder jest przystojny i popularny. Nie może narzekać na brak zainteresowania ze strony innych. W końcu jest synem producenta filmowego w Hollywood, po którym, kiedyś odziedziczy stanowisko. Jednak mężczyzna nie jest zadowolony ze swojego życia. Pragnie aby nie patrzono na niego przez pryzmat popularności i bogactwa. Któregoś wieczoru postanawia wejść na stronę z sekskamerkami. Jego uwagę natychmiastowo przyciąga dziewczyna, która promuje się zdjęciem ze skrzypcami. Zaintrygowany mężczyzna rozpoczyna z nią rozmowę jako ScreenGood90. Okazuje się, że "Montana" jest zupełnie inna niż się spodziewał. Poznaje, że dziewczyna jest nie tylko piękna, ale również potrafi pięknie śpiewać. Jest zabawna, inteligentna i porusza w nim coś, czego żadna inna kobieta nie potrafi. Coraz częściej spędzają czas na wspólnych rozmowach i pomimo odległości, stają się sobie coraz bliżsi, a uczucie pomiędzy nimi się wzmaga. Ryder postanawia zaryzykować i pomimo niechęci kobiety, by się spotkać, postanawia ją odnaleźć. Ma tylko jedną wskazówkę. 

Penelope Ward to aktorka, po której książki zawsze sięgam z wielką chęcią. Moim zdaniem historia, którą stworzyła w "Miłość online" jest oryginalna i aktualna w czasach, w których coraz więcej ludzi szuka miłości na różnego typu portalach randkowych i ogólnie w sieci. Jednak tutaj autorka postanowiła rozpocząć tę powieść na portalu służącym mężczyznom do celów zupełnie innych niż miłość. W miejscu, gdzie takie uczucie nie ma możliwości rozkwitnąć, gdzie liczy się ciało, a nie umysł i serce. Penelope Ward pokazuje, że spotkanie swojej bratniej duszy jest możliwe dosłownie wszędzie. Miłość nie ma określonego czasu i miejsca. Nie obejmuje żadnych schematów, nie stają jej na drodze żadne przeszkody. Spotyka nas w najmniej nieoczekiwanym momencie. Tak było w przypadków głównych bohaterów. Spodobało mi się to, że autorka rozwinęła tę relację stopniowo, skupiając się nie tylko na aspektach fizycznych, ale również skupiając się na osobowościach Ryder'a i Eden, bo tam ma na imię "Montana". Ich miłość nie wybuchła od pierwszego wejrzenia, ale stopniowo rozkwitła, wraz z każdą rozmową i lepszym poznawaniem siebie. Autorka bardzo dobrze wykreowała te postacie. Myślałam, że Ryder będzie typem kobieciarza, facetem bardzo pewnym siebie, od którego ta cecha będzie wręcz biła, ale wcale tak nie było. To spokojny, czuły i troskliwy mężczyzna. Może nieco nudny, ale nie sposób nie obdarzyć jego postaci sympatią. Eden z kolei jest bardziej skomplikowana, bo takie też jest jej życie. Nic nie przychodziło jej z łatwością. Dość wcześnie musiała zająć się swoim bratem, który potrzebował specjalistycznej pomocy. Wiązało się to z porzuceniem swoich marzeń i rozpoczęciem takiej, a nie innej pracy. Jednak zanim ocenicie Eden, wstrzymajcie się z osądem, póki nie sięgniecie po "Miłość online". Główna bohaterka, to postać, którą nie da się nie polubić.

Penelope Ward porusza w swojej powieści również bardzo ważny temat, ale jaki? O tym musicie przekonać się sami.
"Miłość online" to historia wzruszająca i wciągająca. Momentami nudna, ale nie wpływa to na czytanie. Książkę czyta się bardzo dobrze i duża tu zasługa nie tylko głównych bohaterów, ale również brata Eden. Jeśli jesteście fankami Penelope Ward, jestem pewna, że ta książka znajdzie się na Waszej liście do przeczytania. Jednak jeśli autorka jest Wam nieznana, a cenicie sobie dobrze wykreowanych bohaterów, wartościową fabułę, która nie skupia się tylko na seksualności, ale też na czymś więcej i jest oryginalna, to warto po nią sięgnąć. Dla mnie to nie najlepsza powieść tej autorki, ale jest to jedna z tych, które chwytają za serce.

Oryginalny tytuł: Love online
Wydawnictwo: Editio Red
Data wydania: październik 2019 rok
Liczba stron: 307
Oprawa: miękka

"Rozstanie" Stylo Fantôme

"Rozstanie" Stylo Fantôme
"Rozstanie" to historia o walce ze samym sobą i z uczuciami, ale również o walce o drugą osobą. O tym, że miłość oznacza bezwarunkowe oddanie siebie drugiej osobie i skok w przepaść bez wiedzy o tym, co czeka nas po upadku. Miłość to ryzyko. Pozwalając sobie na to uczucie godzimy się nie tylko na szczęście i motylki w brzuchu, ale również na ból.

Związek Tatum i Jameson'a zaczął się od gry, ale z czasem przerodził się w coś więcej. Po tragicznych wydarzeniach mężczyzna zdaje sobie sprawę z tego jak wiele znaczy dla niego Tate. Jednak ona żywi do niego urazę. Pożądanie i miłość mieszają się z nienawiścią oraz z przerażeniem. Z lękiem przed zranieniem. Jednak Jameson nie cofnie się przed niczym aby odzyskać kobietę. Prosi ją o wspólny miesiąc, podczas którego chce jej udowodnić, że nie jest złym człowiekiem. 

Autorka coraz bardziej odkrywa przed nami postać Jameson'a w pierwszej części jest on skryty, nie pokazujący swoich słabości. Tu odsłania swój smutek, niepewność i zagubienie. Jednak nadal jest takim samym mężczyzną, którego poznaliśmy w "Poniżeniu". Przyznam, że ta mieszanka jest upajająca. Tatum po swoim upadku nabrała twardości. Przekonała się, że jest wartościowa i zasługuje na lepsze traktowanie. Z kolei on rozumie, że nie wszystko można dostać na pstryknięcie palców. Uświadamia sobie też, jak mało wie o osobach, które wiele dla niego znaczą.Tragiczne wydarzenie zmieniło ich oboje i otworzyło im oczy na parę spraw, których wcześniej nie dostrzegli. Jameson próbuje naprawić wyrządzone krzywdy, ale Tatum mu tego nie ułatwia. Cały czas uważała, że mężczyzna kontynuuje swoją grę, chociaż nie raz swoimi czynami pokazał, że wcale tak nie jest. Nieustannie próbowała złamać jego dobre chęci, prowokując go do kłótni. Czasami nie potrafiłam zrozumieć jej zachowania, ale myślę, że wynikało one głównie z braku zaufania do niego i ze strachu przed ponownym zranieniem.

Ta część jest inna niż poprzednia, trochę nudniejsza, ale nadal wzbudzająca emocje. Jednak brakowało mi tej popieprzonej nutki, która dodawała mroku i niebezpieczeństwa tej historii. Mam nadzieję, że kolejna część zapewni mi więcej wrażeń. Przyznam, że ta część była mało zaskakująca, chociaż nie brakowało tu zwrotów akcji i komplikacji. Jest mniej emocjonalna niż jej poprzedniczka, ale i tutaj ich nie brakowało.

"Rozstanie" to historia walki o ukochaną osobę, o ponownym budowaniu zaufania. To powieść o tym, że nie można zdobywać swoich pragnień kosztem innych ludzi. Będąc z kimś w relacji, nieważne czy dotyczy ona miłości czy przyjaźni, warto postawić na szczerość i rozmowę.
Oryginalny tytuł: Seperation
Cykl: The Kane Trilogy (tom 2)
Wydawnictwo: Niezwykłe
Data wydania: wrzesień 2019 rok
Liczba stron: 296

niedziela, 5 stycznia 2020

"Druga strona" Kim Holden | Recenzja, która nie jest recenzją

"Druga strona" Kim Holden | Recenzja, która nie jest recenzją
Na tym świecie są ludzie, którzy przemykają niezauważalni przez innych. Ludzie, którzy w ciszy przeżywają cierpienie, żal i poczucie winy. Ludzie, którzy czują się nieszczęśliwi, ale są światłem dla innych. Tacy ludzie są najlepszymi słuchaczami, ponieważ rozumieją ból drugiej osoby. Nie zdają sobie sprawy z tego, że wysłuchując drugiej osoby, okazując jej wsparcie, potrafią zmienić czyjeś życie. Są Aniołami. Nie trzeba wiele aby pokazać, że nikt nie jest sam. Nie trzeba wiele, aby sprawić by ktoś poczuł się ważny.

Jednym z takich aniołów jest Toby. Bohater najnowszej książki Kim Holden. Toby ma siedemnaście lat. Nie ma rodziny i przyjaciół, a jedyne co posiada, to ciężki bagaż doświadczeń. Mimo swojej gburowatości, zawsze znajduje czas by nieść innym pomoc. Wysłuchać obcej osoby, kiedy widzi, że tego potrzebuje. Stara się przemykać przez życie, bo wie, że nie zostało mu go wiele. Pewnego dnia poznaje Alice, która wywołuje na jego twarzy uśmiech. Chłopak zaczyna kwestionować swoją decyzję, ale czy to wystarczy by go uratować?

Przyznam, że początkowo czytałam tę książkę z obojętnością, ale z czasem coraz bardziej ściskało mi serce. Powstrzymywane wzruszenie się uwolniło. Ludzie nadal tak mało mówią o depresji. Nadal nie uznajemy tego za chorobę. Bagatelizujemy ją nazywając zwykłym marudzeniem. Wcale tak nie jest. Depresja potrafi wyssać życie. Wrzucić Cię do ciemnego pomieszczenia, rozdrapywać rany, przywoływać przykre wspomnienia. Mówić Ci, że jesteś beznadziejny, że jesteś sam, że nie zasługujesz na pomoc, że nigdy nie będziesz wystarczający, ani żył tak beztrosko jak inni. Depresja będzie sprawiać, że uśmiech  będzie Twoją maską, że nawet wśród ludzi będziesz czuć pustkę i samotność. Depresja sprawi, że będziesz zmęczony. Nie tylko umysłem, ale również ciałem. Depresja złamie Twojego ducha, zniszczy Twoje nerwy, ale nie odbierze woli walki .Każdy ją ma, nawet w najgorszym momencie życie, w każdym trwa iskra, nawet maleńka, który krzyczy byś wstał i walczyć.

Ktoś napisał, że ta książka jest zbyt ponura, ale taka właśnie jest depresja. Ciemna, ponura i brzydka. I nie możemy udawać, że wcale tak nie jest.
Skupiamy się na wielkich czynach, ponieważ są bardziej dostrzegalne, ale na świecie dzieją się również mniejsze. Dla większości nic nieznaczące, ale dla tych, których pochłania ciemność są one ważne. Mówmy bliskim za co ich kochamy, za co doceniamy. Dostrzegajmy siebie wzajemnie. Każdy drobny gest potrafi rozjaśnić cały dzień, nie tylko bliskim nam osobom, ale również obcym. Starajmy się czasami spojrzeć na innych. Nie idźmy dalej jeśli intuicja bije nam na alarm. Porozmawiajmy, jeśli druga osoba potrzebuje słów. Czasami wystarczy milczeć i trzymać za rękę. Okażmy zwyczajne, bezinteresowne zainteresowanie. Takie małe gesty potrafią uświadomić, że nie jest się samemu i że jest ktoś, z kim łatwiej będzie przejść przez mrok.

Depresja nie jest słabością. Kiedyś sama uważałam się za słabą, ale z czasem zrozumiałam, że jestem silna. Budowałam siebie na nowo i to była trudna droga. Ludzie, którzy próbują ją pokonać są wojownikami. Czasami czuję jak depresja chce wrócić. Czasami udaje się ją mnie dotknąć, ale wtedy piszę do bliskich osób, aby trzymały mnie za rękę. Jeśli uważasz, że masz depresję, nie bój się prosić o pomoc. Pozwól sobie pomóc. 

Kim Holden to autorka, która tworzy niesamowite i poruszające historie. Powieści, które otwierają oczy na świat, skłaniają do przemyśleń i tak jak w moim przypadku, sprawiają, że czytelnik może się z nimi utożsamiać. Do tej pory moją ulubioną książką tej autorki była "Promyczek", ale to "Druga strona" stała się jedną z ważnych dla mnie powieści. Dotknęła każdego skrawka mojego jestestwa. To jedna z tych książek, które na bardzo długi czas pozostają z czytelnikiem, które są wartościowe i piękne. "Druga strona" to powieść, którą każdy powinien przeczytać. 

116 111 – Telefon Zaufania Dla Dzieci i Młodzieży
116 123 – Telefon Zaufania dla Osób Dorosłych

"Duchowni o duchownych" Artur Nowak

"Duchowni o duchownych" Artur Nowak
"Duchowni o Duchownych" to reportaż, w którym dziennikarz przeprowadza wywiad z - duchownymi, z ludźmi Kościoła. Swoimi opiniami o działaniach Kościoła, nie tylko katolickiego, dzielą się m.in. zakonnicy, doszli i niedoszli księża.
Po tę książkę sięgnęłam z czystej ciekawości, z chęcią sprawdzenia co się w tym naszym polskim kościele dzieje. Co mówią nasi duchowni o innych duchownych. Więc, gdy ujrzałam ten krótki reportaż na Legimi, szybko machnęłam palcem, wcisnęłam przycisk pobierz e-booka i zaczęłam czytać.

Reportaż ten, choć pełen istotnych informacji, nie sprawił, że dowiedziałam się czegoś nowego. Wręcz przeciwnie, omówione zostały w nim wszystkie fakty, o których dawno wiedziałam, o których ciągle jest głośno. Ta książka zaskoczyła mnie może raz czy dwa, ale to by było na tyle. Nie będę jednak ukrywać, zaznaczyłam mnóstwo - według mnie wartościowych - cytatów opisujących polski kościół i katolicką wiarę.
Choć początkowo śledziłam zdanie po zdaniu, z wielkim zainteresowaniem, po pierwszej połowie zaczęłam się nudzić i coraz mniej chętnie przewracałam każdą kolejną stronę. Według mnie ten, już krótki reportaż, mógłby być jeszcze krótszy - wiele by na tym zyskał. Z czasem opinie księży i zakonników, zaczęły nagminnie się powtarzać, więc osobiście jako czytelnik, poczułam się znudzona czytając to samo w kółko.

Myślę, że "Duchowni o duchownych" to wartościowy reportaż, choć nie dla każdego. Dla wielu odbiorców, może być mało zaskakujący i niewiele wnoszący do tematu. Myślę, że to książka o której trzeba samemu sobie wyrobić opinię.

Wydawnictwo: Od deski do deski
Data wydania: maj 2019 rok
Liczba stron: 200

"Wroga miłość" Ana Rose

"Wroga miłość" Ana Rose
Adeline nie wie czym jest stabilność. W końcu ona i jej siostra całe życie uciekały przed wrogami ojca. Nowy dom, nowe miejsca, nieustanna ucieczka - znały tylko to. W myśl zasady, że "najciemniej jest pod latarnią" dziewczyny zamieszkują niedaleko źródła niebezpieczeństwa i zostają zapisane na uniwersytet, w którym również uczy się ich zabójca.

Damon to płatny zabójca. Pomimo młodego wieku jest najlepszy w swojej profesji. Od kilku lat poszukuje sióstr Adler, jednak bez powodzenia. Nikt nie wie jak wyglądają, a kiedy jest na ich tropie, one się rozpływają. Jednak młody mężczyzna jest zdeterminowany, aby osiągnąć swój cel, który nieco się rozmywa, kiedy poznaje Adeline. Dziewczynę, która pociąga go jak żadna inna. Damon postanawia złamać jej upór i ją zdobyć. Dla Adeline rozpoczyna się niebezpieczna gra o przetrwanie.

"Wroga miłość" to powieść o zakazanej miłości z wątkiem mafijnym w tle. Damon nie wie czym jest słodkość. Nauczony, że dostaje to czego chce, nie przyjmuje do wiadomości, że najpierw musi o coś powalczyć. Adeline początkowo nie jest mu chętna, ale on się nie poddaje. Chodzi za nią, osadza ją, aż ta w końcu mu ulega. Im więcej czasu ze sobą spędzają, tym bardziej się do siebie zbliżają, uczucie pomiędzy nimi ewoluuje i ofiara zaczyna dostrzegać w swoim łowcy coś więcej niż maskę opanowania i bezwzględności. Okazuje się, że oboje są więźniami nienawiści swoich rodziców, którzy chcą zniszczyć siebie wzajemnie, angażując w to własne dzieci. Trochę zdziwiło mi to, że Damon bez zastanowienia się tak uparcie dąży do zabicia dwóch, obcych sobie dziewczyn. Nie zastanawiał się czy są winne, nie zastanawiał się, dlaczego ich rodziny od lat prowadzą ze sobą konflikt. Ślepo robił co mu kazano i nie zadawał pytań. Chłopak często jest wybuchowy i lekkomyślny, nie przeszkadzało mi to do pewnego czasu. Był moment, kiedy Adeline nie mogła zrobić tego, o co ją prosił. Nie chciał wysłuchać jej wyjaśnienia i zrobił coś głupiego, czego nie powinno robić się ukochanej osobie. To był moment, kiedy stracił mój szacunek. Ta decyzja przyćmiła u mnie jego wcześniejszą troskę w stosunku do dziewczyny.
Przyznam, że najbardziej spodobała mi się kreacja głównej bohaterki. Adeline to delikatna i dobra dziewczyna, która troszczy się o swoją siostrę i innych. Stara się nie rzucać w oczy i trzymać się na uboczu. Próbuje być szarą myszką, co jej kompletnie nie wychodzi. Jednak chociaż wydaje się być cicha i spokojna, nie brakuje jej odwagi by zawalczyć o swoje. Trochę nie pasowało mi, że tak szybko znalazła przyjaciółki i nagle zaczęła wychodzić na imprezy, chociaż wcześniej tego unikała. Była to dla mnie mało naturalna przemiana.

"Wroga miłość" to powieść, która tworzy napięcie i rodzi masę pytań. W której razem z główną bohaterką stąpamy po kruchym lodzie. Nie jest to książka idealna, czasami łapały mnie momenty nudy, niekiedy nie rozumiałam zachowań bohaterów i było trochę chaotycznie. Akcja powieści mogłaby również częściej wykraczać poza uniwersytet i imprezy, ale autorka zdołała mnie zainteresować na tyle, bym sięgnęła po kolejną część. Znajdziemy tu odrobinę emocji, niebezpieczeństwa, walkę z własnymi uczuciami i lękami. To historia o miłości, która niesie ze sobą ryzyko, ale i nadzieję, że to uczucie przezwycięży nienawiść. Czy tak było w przypadku Damon'a i Adeline? Macie ochotę na współczesną, mafijną wersję "Romea i Julii"?

Cykl: Wroga miłość (tom 1)
Wydawnictwo: WasPos
Data wydania: czerwiec 2019 rok
Liczba stron: 406
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

sobota, 4 stycznia 2020

"Świąteczny dyżur" Adam Kay

"Świąteczny dyżur" Adam Kay
Święta kojarzą nam się z choinką i z prezentami. Jednak to jest również magiczny czas, który pozwala nam zatrzymać się w miejscu i spędzić chwile z rodziną, wspólnie śpiewając kolędy. Po prostu poświęcając sobie uwagę. Jednak są ludzie, którzy nie mają takich możliwości. Są nimi między innymi policjanci, strażacy czy lekarze. Adam Kay po raz kolejny zabiera nas w podróż absurdów szpitali, ale również głupoty ludzi. W ironiczny i w zabawny sposób opisuje system leczenia w jego kraju. Z dystansem podchodzi do samego siebie i do przypadków medycznych, z którymi się spotyka. Tak jak i w poprzedniej książce, tak i w tej autor mnie nie zawiódł. Nie raz mnie rozbawił i zszokował. Nie brak tu zabawnych sytuacji, ale również takich, które odsłaniają ludzką głupotę i brak empatii. Jeśli mieliście okazję przeczytać "Będzie bolało" to musicie zapoznać się z książką "Świąteczny dyżur". A jeśli nie znacie ani jednej ani drugiej, to musicie je przeczytać. Jestem pewna, że Wam również się spodobają.
Oryginalny tytuł: Twas The Nightshift Before Christmas
Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: październik 2019 rok
Liczba stron: 176
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

"Przywódca" Katy Evans

"Przywódca" Katy Evans
Po przeczytaniu pierwszej części, która bardzo mi się podobała, oczekiwałam, że "Przywódca" również mnie zachwyci. Niestety ta część okazała się nudna. Na pewno plusem były sceny seksu wykreowane przez autorkę. Katy Evans potrafi je tworzyć w subtelny i w zmysłowy sposób. Pobudza wyobraźnię i zmysły czytelnika, ale mam wrażenie, że tych scen w tej powieści było trochę za dużo. To było trochę męczące. Uważam również, że autorka dodała tutaj zbyt dużą ilość lukru. Co druga strona obfitowała w zachwyty nad Matthew i Charlotte. Wkułam na pamięć jaki cudowny, przystojny, charyzmatyczny jest Matt. Idealny mężczyzna, idealny prezydent. Nie ukrywam, że taki facet jest ucieleśnieniem marzeń. Troskliwy, inteligentny, władczy i z nutką pikanterii. Jednak autorka obrzydziła mi jego postać. Uważam również, że potencjał tej książki nie został do końca wykorzystany. Mówię tu o wątku poszukiwania zabójcy ojca Matthew'a. Ja bym rozwinęła go trochę bardziej, aby dodać odrobinę mrocznego klimatu, który zapewni szczyptę niebezpieczeństwa i doda zwrotów akcji tej historii.

"Przywódca" to nudna kontynuacja historii Matthew'a i Charlotte. Niestety nie zachwyciła mnie tak jak pierwsza część. Przeczytałam ją szybko, ale nie zapewniła mi wrażeń. Żadnych emocji, które uwielbiam i cenię. Zarwałam dla niej noc tylko dlatego by mieć ją za sobą. To historia o sile miłości i poświęceniu oraz o tym, że wystarczą dobre chęci aby móc pogodzić ze sobą wiele spraw. Jeśli naprawdę kogoś się kocha, zawsze dla tej osoby znajdzie się czas i uwagę. Miłość rozkwita tylko wtedy, kiedy nieustannie ją pielęgnujemy. Ta książka pokazuje, że w tej sferze nie ma rzeczy niemożliwych.


Oryginalny tytuł: Commander in Chief
Cykl: Biały dom (tom 2)
Wydawnictwo: Kobiece
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

"Dla Ellison" M.S. Wills

"Dla Ellison" M.S. Wills
Dziewiętnastoletni Hunter ukończył liceum i rozpoczął wakacje. Chłopakowi niczego nie brakowało w życiu. Miał drogie samochody, sławę i piękną dziewczynę. Jego życie obracało się wokół imprez, alkoholu i narkotyków. Jednak nadchodzi moment, kiedy jego rodzice mają dość nieodpowiedzialnego zachowania swojego syna i postanawiają wysłać go do wujka, u którego nie ma luksusów. Zabierają mu telefon, laptopa i pieniądze. Wszystko, co umożliwiłoby mu ucieczkę. Tego samego dnia trafia do niewielkiego miasteczka we Florydzie. Huntera nie cieszy perspektywa spędzenia wakacji na odludziu. Jednak szybko zmienia zdanie, a to za sprawą drobnej blondynki, która wciska jego twarz w błoto. Chociaż dziewczyna doprowadza go do szaleństwa, to zdaje sobie sprawę, że Ellison jest inna niż te, z którymi miał wcześniej do czynienia. W ciągu trzech miesięcy, które spędzają wspólnie, zmienia jego dotychczasowe życie i spojrzenie na świat. 

Kiedy zderzają się ze sobą dwa różne światy, zawsze musi dojść do katastrofy. Tak było również w przypadku Huntera i Ellison. On - bogaty chłopak, który uważał, że świat ma padać mu do stóp. I ona - dziewczyna z małego miasteczka, która potrafiła cieszyć się z najmniejszych rzeczy. Elisson kochała naturę, Hunter trzymał się od niej z daleka. Ellison wiedziała czego chce od życia, on jeszcze nie dorósł do poważnych decyzji. Dopiero za sprawą dziewczyny dostrzega jak puste prowadził życie. To ona uświadamia go, że to od niego, nie od jego rodziców zależy jak pokieruje swoim życiem. Autorka pokazuje również relacje rodzinne. Dwie, które różnią się od siebie. Ellison chociaż byłą wychowywana przez ojca, zawsze mogła liczyć na jego wsparcie i miłość. Hunter miał wszystko czego zapragnął, ale nie wypełniało to jego pustki z powodu braku rodziców, którzy nim się nie interesowali.
Chociaż dzieliło ich wiele, łączył temperament. Obydwoje byli wybuchowi. Zaczynając tę powieść byłam zachwycona tym, że poznam bohaterkę silną, niezależną, która będzie miała pazura. Szczerze mówiąc mam mieszane uczucia co do postaci Ellison. Z jednej strony pewne sytuacje z jej strony były zabawne, ale momentami ocierały się o agresję. Również przemiana Huntera była mało subtelna. Moim zdaniem do pewnych zmian potrzeba czasu i przemyśleń. Zabrakło mi tego tutaj. Miałam wrażenie jakby przyszła wróżka, machnęła różdżką i z dzieciaka stworzyła mężczyznę. Magia.

Powieść "Dla Ellison" zachwyciła mnie okładką i opisem, ale sama historia, chociaż ciekawa, była nudna. Akcja była monotonna, tak jakbym obserwowała czyjś zwyczajny dzień, w którym ktoś odhacza dane podpunkty. Niewiele tu się działo. Jednak samo przesłanie historii jest piękne. Chociaż mało subtelnie, to pokazuje, że w wyniku pewnych osób mamy szansę zmienić swoje nastawienie do świata i ludzi. Czasami takim bodźcem są pewne sytuacje, ale również ludzie, których spotykamy na swojej drodze. To również historia o tym, że na pewne zdarzenia nie mam wpływu i musimy pogodzić się z ty, co nieuchronnie się zbliża. Autorka stworzyła przyjemną historię, ale dla mnie to za mało. Brakowało mi emocji, myślałam, że "Dla Ellison" mi ich dostarczy, ale trochę zawiodłam się. Wiem, że ta książka ma swoich miłośników, ale ja do nich się nie zaliczę.
Oryginalny tytuł: Because of Ellison
Wydawnictwo: Niezwykłe
Data wydania: lipiec 2019 rok
Liczba stron: 302
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Copyright © 2016 Red Girl Books Recenzje , Blogger