Polecany post

"Łowcy płomienia" Hafsah Faizal

czwartek, 19 listopada 2020

"Nie zostawię Cię" Anna Wolf

"Nie zostawię Cię" Anna Wolf

Rozpoczynając czytanie tej książki, miałam wielką nadzieję, że się nie zawiodę. Początek zapowiadał się bardzo obiecująco: pewna siebie, stanowcza, nie dająca sobie w kaszę dmuchać, główna bohaterka, i jej arogancki, przystojny szef, którego ona nie znosi, ale z czasem poznają się lepiej i zaczyna rodzić się między nimi uczucie. Jednak z książkami jest jak z ludźmi. Kiedy postanawiasz kogoś bliżej poznać, albo podoba Ci się to co widzisz, albo czujesz do pewnych cech, coraz większy wstręt. U mnie zaczęło się zafascynowaniem, ale im więcej kartek było za mną, tym bardziej ta historia mnie odstręczała. 

Chciałabym rozpocząć od przedstawienia ich relacji. Zabrakło mi w niej naturalności. Ta ich sympatia, póżniej miłość wzięły się nie wiadomo skąd. Owszem, spędzali ze sobą czas, ale głównie w pracy, gdzie on na nią warczał, a ona zazwyczaj milczała. Wykonywali swoje obowiązki, po których rozchodzili się w swoją stronę. Jednego dnia był dla niej nieuprzejmy, a następnego dnia stał się nagle przytulny. Również główna bohaterka przez dużą część książki nie wiedziała czy go kocha, czy po prostu schlebia jej jego zainteresowanie.


Początkowo postać Lavender mnie oczarowała. Uwielbiam ten typ bohaterek, który ona początkowo reprezentowała i uważam, że powinno być ich w książkach jak najwięcej. Jednak z czasem zaczęła być irytująca, niezdecydowana, a jej zachowanie często dziecinne i irracjonalne.


Aczkolwiek o ile postać głównej bohaterki da się lubić, tak Santo, to jedna z tych postaci, których nie darzę sympatią. Jest dupkowaty, arogancki, w sposób, przez który kompletnie nie dostrzega swoich wad i błędów. Nie wiem do czego używa mózgu,ale na pewno nie do myślenia, co pokazał przy uprawianiu stosunku z kobietą, w głębokim upojeniu alkoholem, która jest tak zamroczona, że ledwo rejestruje, co się dzieje. Nie chcę tego nazywać w jakikolwiek sposób, myślę, że każdy wyciągnie własne wnioski. 


Sytuacja numer dwa. Santo nazywa Lavender “kłamliwą suką”. Kiedy ta składa mu wypowiedzenie i wyjeżdża z miasta, on jest bardzo oburzony tym, że miała odwagę kopnąć go w tyłek. Nie bierze pod uwagę, że zachował się jak frajer. Zamiast tego zamienia się psychopatycznego stalkera. Namierza jej telefon, karty płatnicze, a kiedy ją odnajduje, uważa, że ma prawo wziąć ją jak zabawkę i zabrać ze sobą. Nie dociera do niego, że ona tego po prostu nie chce. Moim zdaniem troskę mylił z zaborczością. 


Przez większość książki, Lavender ucieka, a Santo ją szuka i głównie wokół tego kręci się fabuła. Postacie drugoplanowe również nie zostały wykreowane tak, aby je obdarzyć dużą sympatią, aczkolwiek miały swoje dobre momenty, podczas których wywoływali uśmiech na mojej twarzy. Jednak nie mam ochoty sięgać po kontynuację.

Wydawnictwo: NieZwykłe

Data wydania: wrzesień 2020 rok

Liczba stron: 277

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

piątek, 13 listopada 2020

"Melodia mgieł dziennych" Marta Bijan

"Melodia mgieł dziennych" Marta Bijan

“Szklane sny, w nich brzeg

Do którego nigdy nie dopłynę

Szklane dni, w nich lęk

Tkwię za szybą, której nie przebiję…”

Z twórczością Marty Bijan, mam styczność nie od dzisiaj. Jej piosenki towarzyszą mi od czasów gimnazjum. Kiedy dostałam propozycję przeczytania “Melodii mgieł dziennych” wiedziałam, że sięgnę po tę historię. Dlaczego? Ponieważ już w jej utworach muzycznych można zauważyć, że jej słowa są wzruszające i nietuzinkowe. Tego samego spodziewałam się również po tej książce. 

Es jest menadżerką popularnej wokalistki o imieniu Melody. Łączy je dosyć specyficzna relacja. Z jednej strony przyjacielska, a z drugiej strony obydwie wykorzystały siebie, wplatając między siebie zazdrość i niedopowiedzenia. Es czuje się niewidzialna, odsunięta na bok wraz ze swoimi niespełnionymi marzeniami. Z kolei Melody była osobą, która chciała być jeszcze bardziej zauważalna przez innych, brylować w centrum zainteresowania innych, ale robiła to w destrukcyjny dla siebie sposób. Im bardziej zagłębiałam się w “Melodię mgieł dziennych” , tym większe miałam przeczucie, że wydarzy się coś strasznego. Aczkolwiek, kiedy doszłam do kulminacji, nie byłam zbyt bardzo zdziwiona.

“ Łzy nie oczyszczają. Mogą płynąć i płynąć, ale prawdziwy skowyt i tak tłumisz w brzuchu, bo nigdy nie chcesz narobić hałasu”.

Marta Bijan ma trochę nietypowy styl pisania, który wypada oryginalnie na tle innych. Moim zdaniem jest nieco poetycki. Takie odniosłam wrażenie. Nie każdemu może on jednak odpowiadać. Ja na początku miałam problem by się do niego przyzwyczaić. Później polubiłam się z nim. Dla mnie to jest zaleta tej powieści. Również klimat tajemnicy, niebezpieczeństwa i dziwnych relacji pomiędzy bohaterkami. Jednak one same zostały dość słabo wykreowane, a wstawki z przeszłości zbyt często myliły mi się ze zdarzeniami w teraźniejszości.

“Melodia mgieł dziennych” to historia o emocjach. O potrzebie ukrywania ich, bycia niewidzialną, ale również o zawiści i niespełnionych marzeniach. Ja mam lekki niedosyt po przeczytaniu tej książki.

Jak daleko można się posunąć, aby zostać zauważoną?

Wydawnictwo: Mova
Data wydania: pazdziernik 2020
Liczba stron: 176
Oprawa: twarda

środa, 4 listopada 2020

"Złota dziewczyna" Sophie Davis

"Złota dziewczyna" Sophie Davis

 “Moim światem rządzą tajemnice; takie, które ścigają cię aż po krańce ziemi i za bramy piekielne. (...) Jedna z tych tajemnic mnie dosięgła”.

Raven Ferragano postanawia zrobić sobie przerwę, zanim pójdzie na studia. Przeprowadza się do nowego miasta, z daleka od rodziny i przyjaciół, ma nadzieję na to, że dowie się czego pragnie w swoim życiu. Przypadkowo jednak zostaje wplątana w zaginięcie bogatej dziewczyny, której sprawą żyje cały kraj. Dziewczyna próbuje się dowiedzieć co wydarzyło się w życiu Lark. Jednak będzie to wymagało przekopanie się przez sieć tajemnic i zagadek.


Pierwsza myśl jaka przychodzi mi na temat tej historii, to zagadkowa i intrygująca. Takie są również postacie, które występują w tej powieści. Rozdziały są  podzielone na Raven oraz Lark. Najbardziej wyczekiwałam na te z zaginioną dziewczyną. Jej postać wydawała mi się o wiele bardziej ciekawa i najlepiej wykreowana. 

Już od pierwszych stron w odkrywaniu fabuły tej książki, towarzyszy nam napięcie i przeświadczenie, że tajemnice Lark są bardzo niebezpieczne. 

Obie dziewczyny łączy smutek. Raven wciąż poszukuje swojego kierunku w życiu, a Lark pomimo, że ma wszystko, to czuje się samotna. Poza tym odkrywa coś, czego nie powinna. Czy to może mieć związek ze zniknięciem dziewczyny?


“Najlepsze kłamstwa to te, które są zakorzenione w prawdzie.”


Pomimo tego, że książka bez wątpienia ma zawiłą fabułę, to sama akcja jest dosyć powolna. Jednak ilość zagadek i wskazówek ze strony Lark, wynagradza to. Całość byłaby lepsza, gdyby jednak były również jakieś niebezpieczne sytuacje. Zakończenie historii pozostawia nas z wieloma domysłami i jeszcze z większą ilością pytań. Trudno jednoznacznie ocenić mi tę książkę. Sam pomysł na fabułę był ciekawy, jednak brak akcji wpłynął negatywnie na jakość czytania. Nie jest to książka, o której powiedziałabym “musisz po nią sięgnąć”.Wybór pozostawiam Wam. Ja mam na półce drugą część i sięgnę po nią z ciekawości, jak daleko posuną się poszukiwania Raven i ile jeszcze tajemnic, Lark ma w zanadrzu.


Oryginalny tytuł: Fragile Facade

Cykl: Tajemnice (tom 1)

Wydawnictwo: Kobiece

Data wydania: lipiec 2019 rok

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Copyright © 2016 Red Girl Books Recenzje , Blogger